Obserwatorzy

środa, 27 maja 2015

THE BODY SHOP masła do ciała./ Zielony koktajl.

Witajcie! Latem chętnie odsłaniamy ciała (no chyba, że na dworze panuje taka aura jak w przeciągu ostatnich dni) dlatego dzisiaj będzie o produktach do pielęgnacji skóry ciała. A mianowicie chodzi o słynne już masełka The Body Shop.
Ja posiadam trzy wersje 50ml.



Pierwsze 2 masełka czyli Wild Argan i SMoky Poppy trafiły do mnie wraz z pudełkami Shiny Box. I tak bardzo mi się spodobały, że sama zakupiłam trzecie z nich czyli Shea Body Butter. 
Najbardziej z nich wszystkich przypadł mi do gustu zapach Smoky Poppy to bardzo niecodzienna nuta, nie wszystkim może przypaść do gustu. Ja jednak byłam nim wprost oczarowana dlatego malutkie pudełeczko z nim w środku rozeszło mi się bardzo szybko. 
Wild Argan to zapach zdecydowanie najcięższy ze wszystkich, ale nie powiedziałabym że mi się nie podoba. Przy nakładaniu go na ciało był jednak bardzo męczący, duszący i w pewnych momentach aż bolała mnie głowa. Stosowałam go wyłącznie do smarowania stóp i dłoni. Później wpadłam na pomysł i rozpuściłam go w kąpieli wodnej pół na pół z czystym, naturalnym masłem shea. Teraz jest idealne, a zapach już nie tak intensywny. Niemniej jednak tego masełka używam najrzadziej.
Obecnie używam masełka Shea Body Butter i również jego zapach jest intensywny, ale mam wrażenie , że dużo lżejszy niż pozostałych.
Bardzo trudno określić czym pachną te zapachy, ale są one z tych cięższych (fanki cytrusów i świeżości raczej nie będą zadowolone). Mi osobiście kojarzą się z zapachami orientalnymi, kadzidłowymi. Zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele.


Masła mają bardzo treściwą i ciężką konsystencję...masła. Najbardziej gęste było Wild Argan, pozostałe 2 miały odrobinę lżejszą konsystencję. Masło pod wpływem ciała delikatnie się topi , co sprawia że bardzo dobrze rozprowadza się na ciele i już niewielka jego ilość wystarcza na pokrycie całej skóry. 
Mimo swojej ciężkiej konsystencji masło dosyć szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze nieprzyjemnej i tłustej warstwy. Skóra po jego użyciu jest świetnie nawilżona, lekko natłuszczona oraz oczywiście obłędnie pachnąca. Świetnie sprawdza się w przypadku suchych kolan, łokci czy pięt. Będzie świetnym panaceum dla osób, które borykają się z przesuszoną skórą. Raczej nie poleciłabym go osobom z wrażliwą skórą , gdyż każde z masełek jest mocno perfumowane, co może niestety podrażnić lub uczulić skórę.
Ja jednak jestem ogromną zwolenniczką tego kosmetyku. Nie używam go codziennie, gdyż mojej skórze na co dzień wystarczy lżejszy balsam lub oliwka. Ale czasem, gdy mam ochotę rozpieścić swoje ciało i zmysły to wykonuję masaż właśnie tymi masełkami. Pełen relaks :)



Dużym minusem może być jednak cena produktu. W cenie regularnej na stoisku TBS 200ml takiego masła kosztuje bodajże 69 zł. Jednak często widuję promocje 3 w cenie 2 itp. Jak wykończę pozostałe 2 masełka to na pewno będę czatować na właśnie taką promocję. Mam nadzieję, że będzie jeszcze dostępna seria Smoky Poppy. Mam również ochotę wypróbować masełka o owocowej nucie.

Jeśli jeszcze nie mieliście tych masełek i chcielibyście wypróbować to miniaturkę masełka Shea Body Butter - 50ml możecie zakupić również na stronie www.kosmetykizameryki.pl. Kosztowało tam jakieś 11zł. Znajdziecie tam też kilka innych kosmetyków tej marki. Mnie zainteresowała mgiełka z wit. C :)

I to tyle na dzisiaj. Biorę swoje śniadanko i powoli zbieram się do pracy. 


Jak widać magia zielonych koktajli dopadła i mnie ;)

KOKTAJL:
2 duże garści jarmużu
3 części selera naciowego bez liści
pół szklanki soku pomarańczowego najlepiej świeżo wyciskanego
mięta do dekoracji

Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką masę. Smacznego!

AKTYWNEGO i ENERGETYCZNEGO DNIA! 
NA ZŁOŚĆ POGODZIE :D

poniedziałek, 25 maja 2015

Shiny Box Maj 2015 - kobiecy szyk

Witajcie! Jak Wam minął weekend? Bo mi jak zwykle za szybko, ale jednocześnie bardzo przyjemnie. Korzystając z przepięknej niedzielnej pogody wybraliśmy się z mężem na żagle nad Zegrze. Złapałam trochę promieni słońca i doładowałam akumulatory na cały ciężki tydzień.
Ale do rzeczy :) Przychodzę dzisiaj do Was z prezentacją zawartości majowego pudełeczka Shiny Box.

Opakowanie jak zawsze mnie wprost zachwyciło. Mam wrażenie, że co kolejne pudełko to bardziej mi się podoba.


W środku jak zwykle znajdziemy karteczkę z opisem produktów znajdujących się w środku, a także kilka ulotek z bonami rabatowymi.


1. YASUMI KONJAC SPONGE Gąbka Konjac jest w 100 procentach naturalną gąbką służącą do oczyszczania i masażu twarzy oraz ciała. Konjac to korzeń rośliny znanej i cenionej w Japonii od ponad 1500 lat ze swoich właściwości odżywczych i zdrowotnych. Już w VI wieku n.e. stosowany był w japońskiej medycynie. Produkt zawiera naturalny czynnik nawilżający, który łagodzi efekty peelingu i masażu. Dodatek organicznych składników w postaci aloesu, węgla aktywnego, likopenu, kolagenu, lawendy, czy ekstraktu z rośliny yam pozwala na indywidualny dobór w zależności od problemu dermatologicznego. Gąbka przywraca skórze jej optymalny poziom pH oraz z łatwością usuwa z niej wszelkie zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Unikalna struktura włókien Konjac przypominająca sieć sprawia, że gąbeczka delikatnie i przyjemnie masuje skórę podczas mycia, pobudzając przy tym krążenie krwi i regenerację. W naturalny sposób pozostawia skórę świeżą i czystą. Preparat nie zawiera sztucznych substancji, konserwantów ani barwników. 
Średnia cena: 19,90 zł / szt.

To chyba największa atrakcja tego pudełka. Po wyjęciu gąbki była ona dosyć twarda, ale po nasączeniu wodą zmieniła się w miękką , przyjemną gąbeczkę. Świetnie nadaje się do masażu twarzy. U mnie doskonale się sprawdziła do zmywania maseczki z twarzy.



2. INDIGO LAKIER DO PAZNOKCI Profesjonalne lakiery do paznokci Indigo zawierają żywice winylowe, które zwiększają elastyczność i przyczepność produktu do naturalnej płytki paznokcia. Wysoka jakość składników sprawia, że lakiery nie gęstnieją podczas używania. Konsystencja ułatwia nałożenie cienkiej warstwy, która błyskawicznie schnie i gwarantuje najlepszą trwałość koloru.
Średnia cena: 16,00 zł / 10ml

Lakiery tej firmy często widuję na paznokciowych blogach, ale sama nigdy jeszcze nie miałam. Dlatego chętnie wypróbuję. Tym bardziej, że jest w pięknym czerwonym kolorze.



3. THALION KREM NAWILŻAJĄCY Z OCEOSOMAMI
Krem nawilżający z oceosomami zapewnia optymalne nawilżenie i odbudowę bariery ochronnej naskórka cery suchej. Produkt ten zaopatruje skórę w ekskluzywne morskie składniki, transportowane za pomocą "oceosomów" – morskich liposomów, do serca komórek skóry. Dzięki stosowaniu tego kremu skóra staje się perfekcyjnie odżywiona i nawilżona, odzyskuje utraconą jędrność i elastyczność oraz promienieje zdrowym blaskiem. Krem może stanowić idealny podkład pod codzienny makijaż (protekcja UV).
Średnia cena: 160,00 zł / 50ml

Nie słyszałam o tej firmie, ale chętnie wypróbuję. Rzadko używam tak drogich kremów, a takie próbki są bardzo wygodne podczas wyjazdów. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że krem ma bardzo ładny, odświeżający zapach.


4. MARIZA POMADKA DO UST MARIZA SELECTIVE
Nasycona pigmentami, kremowa pomadka idealnie się rozprowadza, pokrywając usta głębokim i trwałym kolorem. Zawiera naturalne składniki: masło kakaowe, olej awokado i wosk carnauba, które sprawiają, że usta są miękkie, zdrowe i doskonale nawilżone. 
Średnia cena: 16,60 zł / szt.

Ta pomadka to największy niewypał tego pudełka. Producent pisze o nawilżających olejkach, ale głównym składnikiem jest zwykła parafina. Pomadka jest w tragicznym kolorze, dla mnie stanowczo za jasnym. Poza tym ciężko rozprowadza się na ustach i smuży. Wygląda trochę jak korektor.
Może jakbym utleniła włosy i poszła na solarium....?
Nie, nie, nie...



5. BEAUTY NATURALIS ARONIA BALSAM DO CIAŁA Aktywna emulsja o działaniu rewitalizującym. Pielęgnuje skórę wrażliwą, z rozszerzonymi i pękającymi naczynkami krwionośnymi. Zawarte w balsamie ekstrakty wpływają korzystnie na kondycję naczyń krwionośnych skóry. Regularne stosowanie balsamu redukuje zaczerwienienia. Skutecznie zapobiega pękaniu i tworzeniu się nowych pajączków. Balsam doskonale pielęgnuje skórę – sprawia że jest miękka, wygładzona i przyjemna dotyku. Bogaty w antyutleniacze zatrzymuje na dłużej młodość skóry.

Antocyjany aroniowe –naturalne silne antyoksydanty, wzmacniają ścianki naczyń kapilarnych oraz zmniejszają obrzęki Ekstrakt z miłorzębu – działa łagodząco , przywraca skórze zdrowy koloryt
Masło shea – wspomaga barierę ochronną i pomaga utrzymać nawilżenie skóry. Zapobiega podrażnieniom
Olej migdałowy - wpływa na jędrność i elastyczność skóry, opóźniając procesy starzenia. Zmiękcza naskórek i chroni przed wpływem od negatywnych czynników zewnętrznych.

Średnia cena: 18,00 zł / 200ml


Mam kilka rozpoczętych balsamów do ciała , dlatego ten trafił do zapasów. Nic więcej na razie nie potrafię o nim powiedzieć, gdyż nie został otwarty.



6.PREZENT No. 36 Jedwab w spray’u do stóp

Innowacyjny produkt do pielęgnacji i ochrony stóp. Spray z jedwabiem No.36 zabezpiecza stopy przed bolesnymi otarciami i pęcherzami oraz sprawia, że skóra naszych stóp stanie się satynowa i gładka w dotyku.
Cena: 8,00zł/ 75ml

To bardzo ciekawy produkt, który pokrywa stopy taką lekko oleistą siateczką. Jeszcze nie próbowałam go "w terenie".


7. PRÓBKA BARWA SIARKOWA Maseczka siarkowa antytrądzikowaMaseczka siarkowa antytrądzikowa Barwa Siarkowa łagodzi objawy trądziku, reguluje wydzielanie sebum, oczyszcza i zwęża pory, delikatnie złuszcza naskórek. Wygładza i matuje skórę. Nie podrażnia. 

Mam korektor niedoskonałości tej firmy i sprawdza się świetnie na pojedyncze niespodzianki. Ciekawa jestem jak sprawdzi się maska.




8. GRATIS Lusterko Venezia - wraz z kuponem rabatowym marka Venezia przygotowała również gadżet w postaci lusterka do torebki. Niestety jest one słabej jakości - moje przyjechało w częściach, ale do zdjęcia udało mi się je złożyć.  Dział obsługi Shiny przyjął moją reklamację i napisał że wysyła kolejne. Lusterko nie jest zamykane także raczej nie zaryzykuję i nie włożę go do torebki. 
Nie przepadam za Venezią. Moim zdaniem mają słabe jakościowo buty. I moje pantofle i mojego męża niestety bardzo szybko się rozpadły :( Jakość gadżetu jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym przekonaniu i na pewno nie skorzystam z bonu.



I tak prezentuje się cała zawartość. Muszę przyznać , że pudełko niestety bardzo mnie rozczarowało :( Po kilku dobrych edycjach znowu obniżają loty. Z całego pudełka zadowolona i ciekawa działania jestem tylko gąbeczki i jedwabiu do stóp. Krem i lakier na pewno się przydadzą. A o pomadce i lusterku już nawet nie wspomnę...

To moje już ostatnie pudełko, gdyż dostałam w prezencie na Gwiazdkę pakiet 6-ciu pudełek. Na razie nie planuję dalszego zamawiania. Muszę zużyć to, co mi się uzbierało. Ale muszę przyznać, że dzięki Shiny Box poznałam kilka ciekawych produktów i przede wszystkim firmę Sylveco.

Jeśli chcecie zakupić to lub kolejne pudełeczko to możecie to zrobić TUTAJ

A Wam jak się podoba zawartość?




czwartek, 21 maja 2015

Nowości w mojej kosmetyczce – NATURA, ROSSMANN


Koniec kwietnia i początek maja obfitował w różnego rodzaju promocje kosmetyczne sięgające nawet 49% obniżki. Postanowiłam to wykorzystać i zakupić kilka rzeczy, które już są na wykończeniu lub te, która od jakiegoś czasu chciałam wypróbować, ale powstrzymywała mnie cena.

Pierwsze swoje kroki skierowałam ku Naturze. Tam przy zakupie dwóch produktów do makijażu rabat wynosił 40%.
Produktem, który chciałam kupić był żel Catrice Eyebrow Filler. Mój żel z Eveline widzieliście ostatnio w DENKU, a ten jest jego następcą. Produkt ma mniejszą szczoteczkę oraz jaśniejszy kolor niż jego poprzednik. Jego dużą zaletą jest to, że mocniej utrwala brwi niż żel z Eveline.
Do kompletu dobrałam sobie pomadkę Maybelline Colorsensational w kolorze 250 Mystic Mauve. Wraz z zimnymi dniami trochę minęła mi ochota na matowe kolory więc wybrałam pomadkę nawilżającą, lekko błyszczącą. Ale nadal pozostaję w okolicach brudnego różu, chociaż ten ma lekką domieszkę fioletu. Pomadka bardzo wygodnie się nakłada, komfortowo nosi i ma słodki, karmelowy zapach. Jak na pomadkę nawilżającą dosyć długo utrzymuje się na ustach i równo zanika.





Następnie udałam się do Rossmana. Tutaj akcja była podzielona na bloki tematyczne, a obniżka wynosiła 49%.
W pierwszym tygodniu na promocji można było kupić wszystkie produkty do twarzy. Ja wybrałam się po rzecz, którą już dawno chciałam wypróbować. A mianowicie po CC cream od Bourjois. Bardzo przypadł mi do gustu Healthy Mix jak i 123 Perfect dlatego postanowiłam poszukać czegoś lżejszego na lato. CC kremu nie nazwałabym jednak czymś lżejszym J Ma bardzo dobre krycie, długo utrzymuje się na mojej twarzy, nie podkreśla suchych skórek. Jedyne co mi nie bardzo odpowiada to jego dosyć matowe wykończenie, myślałam że będzie bardziej rozświetlający. Ale ogólnie jestem bardzo zadowolona.
Udało mi się również złapać rozświetlacz Gold Highlighter z Lovely. Udało… ponieważ znalazłam ostatnią sztukę, przypadkiem, w całkowicie innym miejscu niż powinna się znajdować.  I jest to ostatnio mój ulubiony produkt. Daje na skórze przepiękną taflę bez widocznych drobinek. A przy tym nie ma tak mocno żółto-złotego koloru jak Mary-Lou (której miniaturkę posiadam w paletce Balm Jovi). Idealny do dziennego makijażu. Jest on jednak dosyć miękki także trzeba uważać , aby nie nabrać go zbyt dużo na pędzel. Delikatne muśnięcie wystarczy.


W kolejnym tygodniu promocja obejmowała wszystkie produkty do makijażu oczu. Tutaj przeszłam się przede wszystkim w celu zrobienia zapasów tuszy do rzęs, które są moimi ulubieńcami. Pierwszym z nich jest Lovely Pump Up Mascara, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Drugim tuszem jest L’Oreal Volume Million Lashes So Couture, czyli produkt z moich ostatnich ULUBIEŃCÓW.
Do koszyka wpadła również kredka rozświetlająca Eye Brightener z Lovely w odcieniu 2. Jest bardzo kremowa i świetnie nadaje się do rozjaśnienia okolicy pod łukiem brwiowym, w wewnętrznym kąciku lub linii wodnej oka. Rozświetlenie jest subtelne i bez drobinek.



Ostatni tydzień był dla mnie tygodniem największego kuszenia, gdyż to własnie wtedy na promocji były dostępne kosmetyki do ust i lakiery do paznokci. Całe szczęście udało mi się wybrnąć z tego z twarzą i kupiłam tylko (no prawie) produkty , które miałam zaplanowane.
Bardzo lubię pomadki w grubych kredkach, gdyż są wygodne i łatwo pomalować usta . Nie mam jednak żadnej matowej pomadki w tym stylu dlatego wybrałam produkt Astor Soft Sensation Lipcolor Butter Matte . I się nie zawiodłam. Pomadka ma piękny malinowy kolor i ładnie wygląda na ustach. Nie trzyma się, co prawda tak długo jak REV, ale jest porządna. Szkoda, że w serii matowej dostępne są tylko 2 kolory.
Z nastaniem letnich dni zawsze nachodzi mnie na miętowe paznokcie (i nie tylko) Od dłuższego czasu moim ulubieńcem był lakier Rimmel 60sec w kolorze 500 Pepermint. Wykończyłam chyba ze 2 buteleczki tego koloru i chciałam kupić kolejny. Niestety weszła seria lakierów by Rita Ora, a mięta która jest wśród nich mi się nie podoba. Dlatego wybrałam lakier Sally Hansen, który niestety okazał się mega bublem i to bardzo drogim . Kolor w butelce jest przepiękny, pastelowy. Ale lakier bardzo słabo kryje i trzeba nałożyć kilka warstw (3-4) aby pokrył paznokieć. Zresztą o nim jeszcze napiszę.
Produktem nadprogramowym był drugi lakier z Rimmela , a mianowicie Salon Pro w kolorze 702 Simply Sizzling, czyli pięknego, nasyconego różu. Bardzo lubię lakiery Rimmela za trwałość, krycie i połysk.
Ostatnim produktem są masełka do ust Nivea, które również od dawna są na mojej wishliście, ale jakoś mam tyle tych balsamów do ust , że zakup odkładałam. Promocja stała się dobrą okazją na wypróbowanie ich. Niestety nie mogłam się zdecydować który wybrać dlatego wzięłam wersję Jagodową i Macadamia&Wanilia. Masełka są bardzo treściwe i świetnie nawilżają. Jak na razie moim faworytem jest jagódka, która pachnie dosłownie jak mamba :D



I to już całe moje zakupy. Nie jest tego jakoś dużo. Cieszę się, że kupiłam rzeczy, które miałam w zamyśle i mało jest produktów, które trafiły do koszyka pod wpływem impulsu. Na pewno w niedługim czasie będę sukcesywnie zamieszczać ich recenzje.

Zatem do następnego!

wtorek, 19 maja 2015

DENKO #2

Witajcie, przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym projektem denko. Bardzo się cieszę, że aż tyle produktów opuściło moją łazienkę.

1. Tołpa Green Oczyszczanie - płyn micealarny/tonik 2w1. Kupiłam go w Biedronce. Jako płyn micelarny niestety nie sprawdził się w ogóle, słabo zmywał makijaż nie mówiąc już o tuszu do rzęs. Zużyłam go jako tonik i tutaj sprawdził się dużo lepiej. Ładnie pachniał i był delikatny, ale raczej NIE KUPIĘ .

Obecnie używam: Sylveco tonik hibiskusowy, lipowy płyn micelarny.

2. Cetaphil Emulsja micelarna do mycia twarzy. Bardzo łagodna emulsja do mycia twarzy. Niestety również słabo radzi sobie z makijażem. Jednak do porannego przemywania twarzy jest bardzo dobra. Delikatnie myje i odświeża. Buzia jest po niej gładka i nawilżona. BYĆ MOŻE KUPIĘ.

Obecnie używam: Sylveco tymiankowy żel do twarzy.

3. Syis kolagenowe serum do paznokci. Niestety z tego typu rzeczami mam problem z regularnością także nie potrafię się wypowiedzieć, czy wpłynęło na kondycję paznokci. Ale stosowałam je zawsze podczas manicure (1-2 razy w tygodniu) i jest to bardzo fajne, żelowe serum. Po wtarciu w płytkę paznokcia i skórki są one ładnie nawilżone i błyszczące, wyglądają na o wiele zdrowsze. Mimo zalet NIE KUPIĘ ponownie, gdyż nie używam często tego typu produktów.


4. Ziaja oczyszczanie Krem mikrozłuszczający na noc z kwasem migdałowym . Na całą serię był swego czasu bardzo duży szał. Krem był delikatny i bardzo dobrze poradził sobie z zamykaniem i oczyszczaniem rozszerzonych porów. Ze względu na tendencje mojej skóry do przesuszania używałam go co drugi dzień. BYĆ MOŻE KUPIĘ.

Obecnie używam: Perfecta peeling enzymatyczny z papainą.

5. Bebe pomadka ochronna klasyczna. Mam tego typu produktów całe multum pochowane po torebkach i kieszonkach. Ta pomadka niczym szczególnym się nie wyróżniała, ale zła raczej też nie była. NIE KUPIĘ.
Obecnie używam: masełka Nivea

6. Evree Magic Rose czyli mój ulubiony olejek. Bardzo lubiłam jego zapach, kojarzył mi się z wakacjami w Bułgarii. Olejek bardzo ładnie nawilżał, ale nie powodował przetłuszczania się skóry w strefie T. KUPIĘ PONOWNIE.
Obecnie używam: Delawell olejek z awokado


7. Receptury Babuszki Agaffi Maska drożdżowa zwiększająca porost włosów. Bardzo ładnie nawilżała i wygładzała włosy, a przy tym miała prześliczny zapach. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ.  KUPIĘ PONOWNIE

Obecnie używam: Kallos Banana

8. Green Pharmacy olejek do włosów ze skrzypem, ograniczający wypadanie włosów. Moim ulubieńcem jest wersja z papryczką chili. Regularne używanie olejku na skalp jako wcierka sprawiło, że moje włosy rosły jeszcze szybciej oraz pojawiło się sporo baby hair. Muszę wrócić do tego procederu. KUPIĘ PONOWNIE wersję z papryczką.

Obecnie używam: Radical wcierka do włosów


 9. Wellnes& Beauty peeling do ciała. Moja ulubiona seria peelingów. Tym razem zużyłam wersję z zieloną herbatą i oliwką. Peeling bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, jest z tych mocniejszych także jeśli ktoś właśnie takie lubi to polecam. Ma w składzie oliwkę , która nawilża skórę także ja nie używam już po nim balsamu. Opakowanie świetnie się nadaje na trzymanie masek Kallosa, gdyż jest dużo bardziej poręczne niż litrowy słój. Na pewno  KUPIĘ PONOWNIE.

Obecnie używam: Wellnes& Beauty peeling z olejkiem migdałowym

10. Bielenda Mgiełka samoopalająca arganowa. Co za badziew. Kupiłam ten produkt, gdyż byłam zachwycona drogocennym olejkiem z tej samej serii. Myślałam , że będzie to coś podobnego. Niestety bardzo się zawiodłam. Była to po prostu woda, ponadto spray szybko się popsuł i musiałam wylewać produkt na rękę przez co dużo się marnowało. Aplikacja była trudna, robiły się smugi. Poza tym strasznie śmierdziało i nadawało brzydki kolor opalenizny. Na pewno NIE KUPIĘ.

Obecnie używam: Lirene Body Arabica cafe mocha


I kilka próbek:

11. Farmona Celebrate Cosmo masło do ciała o zapachu drinka Cosmopolitan. Miałam również wersję Pinacolada. Oba masła są bardzo gęste i treściwe pachną naprawdę bajecznie. Niestety zawierają w sobie dużo parafiny przez co NIE KUPIĘ. A szkoda...

12. Oraz trzy próbki perfum , które dostałam podczas robienia zakupów na stronie Douglasa. Najbardziej urzekły mnie Chloe Luve Story, tak bardzo że poproszę siostrę która w czerwcu leci na wakacje, żeby kupiła mi pełną buteleczką na lotnisku.


Zostało jeszcze kilka rzeczy z kolorówki:

13: Eveline art scenic korektor do brwi. Bardzo dobry produkt, na długo mi starczył. Na co dzien nie używam kredki , ani cienia do brwi tylko przeczesuje je własnie takim żelem. KUPIĘ PONOWNIE.

Obecnie używam: Catrice brow filler

14. Dwa stare blyszczyki z Catrice i Avon. Znalazłam je robiąc porządki w moich zimowych kurtkach. Niestety chyba się przeterminowały bo już nieładnie pachną.




A jak tam Wasze zużycia? 
Udało Wam się trochę uszczuplić zapasy?

piątek, 15 maja 2015

Receptury Babuszki Agafii – Maska do włosów drożdżowa pobudzająca wzrost

Maseczka drożdżowa babuszki Agafii jest to kolejny produkt i firma, która miałam okazję poznać dzięki Shiny Box. Wcześniej dużo czytałam o produktach rosyjskich na blogach kosmetycznych, ale nie miałam okazji ich wypróbować. Dlatego bardzo się ucieszyłam z tego produktu.


Receptury Babuszki Agafii – Maska do włosów drożdżowa pobudzająca wzrost

Maska do włosów drożdżowa pobudzająca wzrost zawiera ekstrakt z drożdży piwnych, które przenikają w strukturę włosów, wzmacnia je i przyspiesza wzrost. Maska zawiera także olej z kiełków pszenicy, które regenerują i przeciwdziałają wypadaniu oraz sok z brzozy, który wzmacnia cebulki włosowe. Ułatwia rozczesywanie, nadaje włosom jedwabistości i pełni blasku.
Drożdże piwne wpływają na poprawę struktury włosa, wzmacniają, przyśpieszają wzrost.
Sok brzozowy wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu.
Oman wielki działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie.
Mącznica lekarska działa antyseptycznie.
Ostropest plamisty łagodzi stany zapalne i hamuje zmiany skórne.
Olej z kiełków pszenicy regeneruje włosy, chroni przed nadmierną utratą wody i promieniowaniem UV.
Olej z nasion białej porzeczki działa przeciwzapalnie i odżywczo.
Olej z orzeszków cedrowych ogranicza nadmierny łojotok, zwalcza łupież, stymuluje krążenie krwi, zapobiega wypadaniu włosów.
Olej z owoców dzikiej róży odżywia, nawilża i uelastycznia włosy.
Działanie:
  • przyśpieszenie wzrostu włosów
  • wzmocnienie włosów
  • regeneracja
  • zapobieganie wypadaniu włosów
  • ułatwienie rozczesywania
Składniki/INCI:
Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, ; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica  Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid .



Maska znajduje się w dużym, plastikowym słoiku. Ma dodatkową osłonkę która zabezpiecza produkt przed wylaniem. Pierwsze co zauważyłam, a raczej poczułam to jej przepiękny zapach. Jest on bardzo słodki i kojarzy mi się z ciasteczkami. Poza tym utrzymuje się on na włosach długo, nawet po ich wysuszeniu. Ja zawsze zostawiam włosy do samodzielnego wyschnięcia i mój mąż zawsze podejrzewał mnie, że podjadam jakieś słodycze ;-)


Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona dosyć rzadka i może się trochę przelewać w dłoniach. Ale nie spływa z włosów i łatwo się na nich rozprowadza.

Co do działania maski to ma ona pobudzać wzrost włosów. Moje włosy są dosyć gęste i rosną szybko więc nie nakładałam jej na skalp, ale wiem że dziewczyny które tak robiły zauważyły wysyp baby hair.
Co do działania to maska bardzo dobrze wygładzała i nawilżała włosy. Nie było to jakieś mega mocne działanie, ale dla mnie wystarczające. Mogłaby również mocniej je dociążać, gdyż moje włosy mają tendencję do puszenia się.
Jest to bardzo dobra maska dla osób chcących wygładzić włosy. Jeśli jednak są one mocno zniszczone lub wysuszone może okazać się zbyt słaba w swoim działaniu. Ja maskę zawsze nakładam już po umyciu włosów na 30 minut po czym spłukuję ją chłodną wodą.
Mnie bardzo się spodobała i na pewno jeszcze kiedyś ją kupię ... a może wypróbuję inne wersje... :)




Stosowaliście kosmetyki rosyjskie? Lubicie je?
I jaka jest Wasza ulubiona maska do włosów?
Koniecznie napiszcie :)

środa, 13 maja 2015

Ulubieńcy kwietnia 2015

Kolejny miesiąc minął niczym z bata strzelił i nastał maj. Nareszcie pogoda zrobiła się jakaś bardziej wiosenno-letnia. Wraz z ociepleniem klimatu również produkty, których używam obecnie przeszły lekką metamorfozę.
Zapraszam na ulubieńców ostatniego miesiąca!

Produkty Sylveco towarzyszyły mi w codziennej pielęgnacji przez cały miesiąc i zauważyłam poprawę mojej cery także nie rozstaje się z nimi.

Pełną recenzję każdego z produktów możecie znaleźć poniżej:


Idealnym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji i oczyszczania cery jest szczoteczka FOREO LUNA. Długo myślałam nad kupnem szczoteczki sonicznej. Przejrzałam wiele blogów i filmików z opiniami. W końcu zdecydowałam się na zakup tego niesamowitego jajeczka i nie żałuję.




Olejek WELLNES & BEAUTY Olej z Mango i Papai. Ma przepiękny zapach który długo się utrzymuje na skórze i świetnie nawilża. Jest to jedyny produkt który sprawił że polubiłam balsamowanie po kąpieli.
Serum do rzęs  LONG 4 LASHES. Bardzo żałuję że nie zrobiłam zdjęć porównawczych moich rzęs,  gdyż naprawdę widać różnice. Czytałam o niej wiele negatywnych opinii, ale u mnie jak na razie nic złego się nie dzieje.
Maseczka do twarzy RECEPTURY BABCI AGAFFI z mlekiem łosia. Kupiłam 3 maseczki babuszki agaffi i wszystkie są świetne. Najbardziej przypadła mi jednak do gustu wersja z mlekiem łosia czyli maseczka odmładzająca. Świetnie nawilża i ujędrnia buzię, twarz jest po niej gładka i rozjaśniona. Maseczki są niedrogie także na pewno po skończeniu wypróbuję inne wersje.





Podkład ANNABELLE MINERALS Golden Fair  bałam się, że taki pudrowy podkład nie będzie dobrze wyglądał na mojej suchej cerze. Bardzo się myliłam. Zaskoczyło mnie to, że tak dobrze kryje. Obecnie jest to mój ulubiony podkład. Używam praktycznie codziennie.Myślę również nad kupnem wersji rozświetlającej.
Paleta ZOEVA Rose Golden odkąd kupiłam ją na początku kwietnia,  używam na zmianę z cieniem sypkim GLAZEL znalezionym w ostatnim Shiny box. Cienie bardzo ładnie mienia się na oku, a zarazem są delikatne dlatego nic więcej do szczęścia oprócz dobrego tuszu mi nie potrzeba. 
A tym tuszem jest tym razem L'OREAL Volume Million Lashes So Couture So Black. Skuszona pozytywnymi opiniami postanowiłam zamówić w jednej z drogerii internetowych. Nie była to miłość od pierwszego użycia, ale gdy trochę zgęstniał jest cudowny. Pięknie wyczesuje i rozdziela rzęsy. Odrobinę bardziej podoba mi się niż Lovely Pump Up, gdyż nie usztywnia tak rzęs. W cenie regularnej kosztuje ponad 60 zł co jest lekka przesadą, ale zakupiłam kolejną sztukę przy okazji Rossmanowej promocji.
Dopełnieniem makijażu jest lekkie muśnięcie różu BOUJOIRS Rose de Jaspe. Mam ten róż już od dłuższego czasu , ale niedawno przypomniałam sobie jaki jest delikatny i jak ładnie ożywia cerę. 





A jak tam Wasi ulubieńcy? Stosowaliście produkty , które podbiły moje serce?


czwartek, 7 maja 2015

Sylveco Odżywcza pomadka z peelingiem

Obok lekkiego kremu brzozowego jest to chyba najpopularniejszy produkt tej marki. Pomadkę otrzymujemy w standardowym opakowaniu dla wszystkich pomadek i szminek czyli w sztyfcie. Otrzymujemy go w dodatkowym kartoniku że standardowymi rysunkami ziół.



Opis: Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinnepielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.
Pojemność: 4,6 g
Cena: 10 zł


Pomadka jest wykonana z naturalnych składników, a funkcję peelingujaca pełnią kryształki trzcinowego cukru. Pomadka lekko barwi usta na żółto dlatego używam jej tylko w warunkach domowych. Dużym plusem jest sposób jej aplikacji gdyż nie musimy już brudzić rąk , aby wydobyć produkt ze słoiczka i rozprowadzić na ustach. Aplikowanie jej bezpośrednio na usta jest o wiele bardziej higieniczne i używam jej zdecydowanie częściej niż peelingu w słoiczku Mariza.
Produkt ten jest bardzo delikatny, ale również skuteczny w swoim działaniu. Stosowana regularnie( u mnie co 2-gi dzień) sprawia że usta są miękkie, gładkie i bez odstających skórek. Jest to ważne zwłaszcza jeśli lubimy (a ja bardzo ! ) matowe produkty do ust, które lubią podkreślać takie niedoskonałości - nawet jeśli są niewielkie.  Baza pomadki jest wykonana z olei oraz maseł , które nawilżają usta także nie musimy już dodatkowo nakładać balsamu. Jest to więc kompleksowa pielęgnacja.

Jeśli lubicie takie gadżety to jak najbardziej polecam gdyż jest to produkt skuteczny i niedrogi.
Warto jednak pamiętać że taki peeling łatwo wykonać samemu w domu np. z cukru i miodu.

A Wy stosujecie gotowe peelingi do ust, czy raczej wykonujecie własne?

Pozostałe recenzje produktów Sylveco:

*żródło: www.sylveco.pl
Post nie jest sponsorowany, a produkt kupiony przeze mnie.