Obserwatorzy

sobota, 31 października 2015

[NOWOŚCI] PAŹDZIERNIK 2015

Witajcie!

Wczoraj zrobiłam trochę miejsca w moich kosmetycznych zbiorach, gdyż wyrzuciłam wszystkie zużyte pudełka - DENKO PAŹDZIERNIK 2015. A dzisiaj przychodzę do Was z NOWOŚCIAMI. Chyba każda z nas lubi zakupy. Ja jednak ostatnio staram się kupować produkty, które mi się kończą. Staram się nie gromadzić zapasów.

 ROSSMANN


1. EFEKTIMA SUNFREE SPA - balsam bronzujący z masłem kakaowym i olejem z karotki. W swoim składzie zawiera również parafinę, ale na jednym z dalszych miejsc. Daje bardzo delikatny efekt, ale przede wszystkim ładnie pachnie.

2. SCHWARZKOPF STYLISTE ULTIMATE SEA SALT BEACH LOOK -Po 2 latach noszenia włosów niemalże do łopatek ( zapuszczałam do ślubu) znowu ścięłam je do wysokości brody :) W takiej długości, max do ramion, jednak czuję się najlepiej. Są one również mocno wycieniowane. Miałam kiedyś taką wodę morską z Got2Be i była świetna. Nadawała włosom struktury - lubię taki nieład kontrolowany na głowie. Zobaczymy jak się sprawdzi ta promowana przez Claudię Schiffer. Na razie mogę powiedzieć, że pięknie pachnie.

3. BIELENDA SUPER POWER MEZO SERUM [RECENZJA] - czyli kolejna buteleczka mojego ulubionego serum do twarzy na niedoskonałości.

4. BIELENDA SKIN CLINIC PROFFESIONAL - maseczka na noc z kwasem hialuronowym. Po ogromnym sukcesie serii na niedoskonałości postanowiłam wypróbować także serię nawilżającą.


AVON


5. LITTLE PINK DRESS - woda  perfumowana. Mam ogromny sentyment do klasycznej wersji tego zapachu czyli BLACK LITTLE DRESS, gdyż od wielu lat jest to ulubiony zapach mojej mamy. Miałam również wersję GOLD, która bardzo przypadła mi do gustu. Teraz zawładną mną zapach PINK, który noszę w torebce.

6. NATURALS STAND STRENGH czyli odżywka w spray z morelą i masłem shea. Pachnie obłędnie i pomaga rozczesać włosy. Przy tym nie obciąża i nie otłuszcza ich. Zawsze używam odżywek Gliss Kur. Zobaczymy, czy zdrada się opłacała.

7. CLEARSKIN - żel punktowy na niedoskonałości. Bardzo lubię takie produkty, które mogę nałożyć tylko na daną zmianę. Żel jest skuteczny, ale niestety mocno wysusza skórę także trzeba uważnie go nakładać.

8. BIG&FALSE LASH - tusz , który ma nam zapewnić efekt sztucznych rzęs. Tusze Avonu się u mnie nawet nieźle sprawdzają. Ten jednak ma ogromną szczotę, która nie jest zbyt wygodna w użyciu.  Kończę własnie tusz z Lovely - może zamienię szczoteczkę.


ECOSPA


9. MASKA ALGOWA PEEL OFF - bardzo fajna i głęboko nawilzająca maseczka do twarzy. Rozrabiam ją z wodą różaną. Czasem dodaję kilka kropli spiruliny.

10. SPIRULINA EKSTRAK GLICERYNOWY - świetna jako wzbogacenie masek z glinki czy alg. Ujędrnia i odżywia skórę.

11. MASŁO KAKAOWE - nadal kocham miłością bezgraniczną. Większość wykorzystałam do balsamu do twarzy. Pozostałą kostkę używam jako balsam do ciala na przesuszone partie.

12. OLEJ KOKOSOWY Z NATURALNEGO MIĄŻSZU - również większość została użyta do balsamu. Reszta zamierzam olejować włosy. 


WYGRANA U ANGEL


13. SKIN79 ROSE WATERFULL MASK - czyli maska całonocna z olejkiem różanym i AHA. Ma za zadanie przede wszystkim rozjaśnić naszą skórę, odświeżyć i nawilżyć. Miałam jej zakup w planach dlatego wygrana u ANGEL - Kosmetyki Bez Tajemnic spadła mi dosłownie z nieba :)


WSPÓŁPRACA Z VITA LIBERATA


14. LUXURY TAN - Dzięki uprzejmości firmy Vita Liberata będę miała okazję przetestować naturalne samoopalacze. Do testów dostałam produkt w musie oraz rękawicę do jego nakładania. Także spodziewajcie się niebawem recenzji.

I na DESER (dosłownie! )

AMBASADORKA STREETCOM



15. DR GERARD - udało mi się również dostać do jednej z kampanii Streetcom, a mianowicie słodyczy Dr Gerard. W ramach współpracy otrzymałam takie oto pudło pyszności , którymi chętnie podzielę się z bliskimi.

A u Was, co nowego się pojawiło? Chętnie sprawdzę :)

Emi

piątek, 30 października 2015

[DENKO]#8 PAŹDZIERNIK 2015

Witajcie,

sama nie uwierzyłam w to, co zobaczyłam kiedy wypakowałam swoje pudełeczko ze zużytymi kosmetykami. Nazbierała mi się tego cała masa, ale wreszcie zmobilizowałam się do wykończenia pootwieranych kosmetyków, olejów itp. 
A więc nie przedłużając zapraszam Was do przeczytania, co mi się sprawdziło, a co nie.

REWELACYJNY
PRZECIĘTNY
BUBEL



1. BINGO SPA SÓL BOROWINOWA DO KĄPIELI I OKŁADÓW [RECENZJA] - świetny produkt, do którego chętnie będę wracać. Teraz być może kupię jakąś inną wersję zapachową.

2. KALLOS MASKA BANANOWA - działaniem jest nawet lepsza od LATTE, którą recenzowałam. A przy tym ma przepiękny bananowy zapach.  Świetnie się u mnie sprawdzała w rytuale: 30 minut olej + 30 minut maska. Włosy są po niej mięsiste i puszyste. Jednak używana w nadmiarze może je puszyć. Na pewno jeszcze kupię, ale obecnie mam dużo produktów do włosów, które muszę zużyć. Kusi mnie również wersja BLUEBERRY. 

3. DOVE PURELY PAMPERING COCONUT MILK & JASMINE PETALS [RECENZJA]- żele Dove w moim domu są zawsze mile widziane, gdyż to jedne z moich ulubionych. Lubię je za zapachy oraz za kremową pianę. Dobrze myją i nie wysuszają skóry. Obecnie mam już kupiony zestaw z Biedronki żel+dezodorant.

4. ISANA OLEJEK POD PRYSZNIC Z WIT. E - kupiłam go jadąc na wakacje i okazał się bardzo przyjemnym kosmetykiem. Dobrze nawilża skórę i sprawia , że nie muszę już używać balsamu ( ktoś tu chyba niedawno pisał, że ma za dużo smarowideł do ciała...teraz wiecie czemu ;) ) Na pewno jeszcze się skuszę.

5. POSE ORGANICS TEXTURING FACE CREAM [RECENZJA] - jak za tę cenę to szału nie robił. Podejrzewam go niestety o to, że przyczynił się do powstawania drobnej kaszki na moich policzkach, ale nie jestem pewna.  Ostatecznie zużyłam na szyję i dekolt. O wiele lepiej spisują się u mnie produkty Sylveco, które kosztują 1/3 ceny tego kremu.

6. AVON PLANET SPA - maska pell of z ekstraktem z lilli wodnej. Bardzo lubię maseczki z Avonu, a najbardziej tą błotną z minerałami z Morza Martwego. Ta ładnie odświeżała cerę, ale większych efektów nie przynosiła. Była przeciętna. Poza tym przerzuciłam się na bardziej naturalne maski.

7. EVREE MAX REPAIR - serum do stóp. Niestety nie zachwyciło mnie jakoś za bardzo, ale złe też nie było.

8. BIOLAVEN LAWENDOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY [RECENZJA] - bardzo dobry i łagodny produkt. Świetnie nadaje się przede wszystkim do porannego mycia twarzy. Jeśli szukacie czegoś delikatnego to polecam. Mam ochotę wypróbować żel Sylveco rumiankowy ( o tymiankowym pisałam TUTAJ). Obecnie używam żelu Balneokosmetyki i kończę puder z Yasumi [RECENZJA]

9.  PERFECTA OCZYSZCZANIE PEELING ENZYMATYCZNY - wg producenta produkt nakładamy 2-3 razy w tygodniu na noc. Zawiera papainę, która ma delikatnie złuszczać naskórek. Wg mnie nie robił nic , wyrzucam praktycznie pół opakowania, gdyż nie mogę go zmęczyć.

10. ALTERRA HYDRO CREME - krem nawilżający na noc z białymi winogronami i masłem shea. Nawet niezły krem na noc. Miał ładny zapach, dobrze nawilżał skórę. Pełna recenzja niebawem pojawi się na blogu. Obecnie w użyciu Sylveco krem rokitnikowy z betuliną.

11. OLEJE 100% - SEZAMOWY, Z NASION MALIN, AVOKADO - wszystkie oleje świetnie się sprawdziły jako składnik BALSAMU DO MYCIA TWARZY [RECENJA] Skóra mojej twarzy nie przepada za bezpośrednim olejowaniem, ale jako składnik dodany np do kremu sprawdza się świetnie. A olejowanie włosów lub dodatek do maski/odżywki to już w ogóle rewelacja. O oleju z avokado firmy Delawell pisalam TUTAJ.

12. L'OREAL VOLUME MILLON LASHES SO COUTURE [RECENZJA] - czyli mój ulubiony tusz do rzęs. Obecnie używam standardowej, złotej wersji, która również się sprawdza. Na najbliższej PROMOCJI -49% W ROSSMANIE skuszę się na wersję Feline.

13. THE BODY SHOP KREM DO WILD ROSE [RECENZJA] - Nie , nie , nie i jeszcze raz NIE! Mega bubel, nie nawilżał, a wręcz mam wrażenie , że wysuszał dłonie. Obecnie używam kremu Evree Maxrepair oraz 4 pory roku.

14. YASUMI KONJAC SPONGE - miałam wersję z aloesem. Nie używałam jej do oczyszczania twarzy, gdyż na co dzień używam swojej FOREO LUNA[RECENZJA]. Jednak świetnie sprawdziła mi się do zmywania maseczek z twarzy. Bardzo przyjemna, robi delikatny peeling. Widziałam ostatnio tego typu gąbeczki w Naturze więc myślę, że skuszę się na kolejną.

15. CALAYA FIOLETOWA GLINKA FRANCUSKA - bardzo przypadła mi do gustu, delikatnie oczyszcza i nawilża skórę. Na pewno jeszcze kupię. Obecnie mam duże opakowanie białej i czerwonej.

16. RECEPTURY BABUSZKI AGAFFI MASKA WITAMINOWA Z SOKIEM Z JAGODY ARKTYCZNEJ - bardzo ciekawa maseczka, miała postać gęstego kisielu owocowego. Przyjemnie odżywiała skórę, ale nie była rewelacyjna. Bardziej do gustu przypadła mi wersja z glinką niebieską. Niemniej jednak na pewno pokuszę się o inne wersje tych maseczek, gdyż są dobre a przy tym nie drogie.

17. RIVAL DE LOOP HYDRO KREM POD OCZY - bardzo lekki i nawilżający krem, w wakacje dobrze się spisywał. Myślę, że dla osób które szukają delikatnego nawilżenia będzie w porządku. Miał delikatną, żelową konsystencję i szybko się wchłaniał. Obecnie mam krem Go Cranberry.

18. AURIGA FLAVO-C FORTE - serum z 15% witaminą C. Powiem Wam, że mam mieszane odczucia , co do tego produktu. Jego używanie zeszło się z ogromnym pogorszeniem stanu cery ( ale wiem, że to nie jego wina) Na pewno dam mu jeszcze kiedyś szansę, gdyż ogólnie moja skóra lubi wit. C.

I to już wszystkie moje zużycia w tym miesiącu . Trochę się tego nazbierało.
A jutro zaproszę Was na nowości :)

Życzę udanego weekendu, bo to już niebawem :)
Emi





czwartek, 29 października 2015

[RECENZJA] DR ORGANIC , ORGANICZNE MASŁO DO CIAŁA OWOC GRANATU


Witajcie!

Przyznaję się, że jeśli chodzi o balsamy do ciała to są to produkty, które najdłużej zalegają w moich zbiorach. Mam też ich chyba najwięcej bo często występują w zestawach prezentowych. Mimo wielu prób niestety nadal nie udało mi się wyrobić nawyku balsamowanie po każdym myciu. Zazwyczaj robię to, gdy czuję gdy moja skóra jest sucha (a raczej rzadko się to zdarza) lub w weekend, gdy mam więcej czasu. Chłodne dni również temu nie sprzyjają, gdyż po wyjściu z wanny mam ochotę od razu opatulić się ciepłym szlafrokiem.
Jeśli miałabym już wybrać mój ulubiony kosmetyk do ciała to na pewno byłyby to masła. Bardzo lubię ich treściwa konsystencję. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy w konkursie na Facebooku wygrałam organiczne masło do ciała Dr Organic. Kosmetyki tej firmy są w mojej osiedlowej aptece i wielokrotnie się im przyglądałam, ale mają dosyć wysokie ceny więc na nic w ciemno się nie skusiłam.




Kilka słów od producenta: Organiczne Masło do Ciała Owoc Granatu

Mocno nawilżające i działające przeciwstarzeniowo naturalne masło do skomponowane z organicznego granatu z dodatkiem aloesu, masła shea, olejku jojoba, oleju słonecznikowego, oraz witaminy E. Błyskawicznie się wchłania przynosząc natychmiastową ulgę suchej skórze i wzmacniając jej strukturę, równocześnie odbudowuje jej barierę ochronną. Pozostawia ją jedwabiście gładką, zregenerowaną i zapewnia jej młodzieńczy wygląd. To masło do ciała działa zarówno wewnątrz, jak i na powierzchni skóry poprawiając jej elastyczność i koloryt.
 Składniki bioaktywne i organiczne:owoc granatu, aloes, masło shea, olejek jojoba, witamina E
 Informacje o linii pielęgnacji skóry Owoc Granatu Dr Organic: Linia pielęgnacji skóry Owoc Granatu Dr Organic to ekskluzywna i kompletna gama produktów przeznaczonych do utrzymania zdrowej, gładkiej i świetlistej skóry. Dzięki swoim silnym właściwościom pielęgnacyjno-leczniczym zapewniają one ochronę i odnowę skóry na poziomie komórkowym, odżywiają i wzmacniają włosy, oraz wspomagają leczenie chorób jamy ustnej. Granat odżywia i nawilża skórę, oraz włosy, dzięki czemu pozostają one zdrowe i pełne młodzieńczego blasku. Naturalnie odbudowuje piękno skóry stymulując produkcję kolagenu, a wzmacniając jej podstawowe struktury pomaga skórze odzyskać sprężystość i blask.
Żaden z produktów marki Dr Organic nie zawiera: parabenów, laurylosiarczanu sodu, sztucznych barwników, szkodliwych środków chemicznych, sztucznych aromatów, sztucznych konserwantów.
Produkty Dr Organic są odpowiednie dla wegetarian i wegan. Dr Organic jest przeciwko testowaniu kosmetyków na zwierzętach. Wszystkie kosmetyki są testowane na grupie wolontariuszy.
 Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Cetyl Ricinoleate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetearyl Alcohol, Myristyl Myristate, Glycerin, Isocetyl Palmitate, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Punica Granatum Extract, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Aroma, Sodium Phytate, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limonene, Geraniol, Linalool
Cena: 49,95 /200ml
Masło zamknięte jest w ładnym, kolorowym słoiczku z solidną nakrętką. W środku jest również plastikowa osłonka, która zabezpiecza przed wylaniem się produktu. Produkt składa się tylko z naturalnych i ekologicznych składników. Na pierwszym miejscu w składzie ma organiczny sok z aloesu, który mocno nawilża i łagodzi podrażnienia. 
Pierwsze co mnie oczarowało to jego przepiękny, owocowy zapach. Masło ma gęstą i aksamitną konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Jest ono treściwe, ale szybko się wchłania. Zostawia na skórze delikatną warstewkę dlatego rekomendowałabym jego użycie na noc.

I oczywiście najważniejsze czyli działanie. Masło świetnie i długotrwałe nawilża i odżywia skórę. Ja osobiście nie mam problemów z jej przesadzanie, ale myślę że dla osób które je mają również byłoby dobre. Muszę powiedzieć, że jest to produkt który mnie zauroczony i na pewno będę chciała bliżej przyjrzeć się innym kosmetykon tej firmy. Bardzo ciekawi mnie seria kokosowa oraz z olejkiem różanym.


A Wy znacie produkty Dr Organic?

Produkt możecie kupić w sklepie internetowym DR ORGANIC lub w aptekach.

Post nie jest sponsorowany. 

wtorek, 27 października 2015

ROSSMANN , PROMOCJA -49%. CO KUPIĆ? MOJA WISHLISTA.

Witajcie!


Ostatnio dotarła do nas jakże radosna nowina, że Rossmann powraca ze swoją cykliczną promocją -49% na kolorówkę. Na blogach pojawiło się wiele postów typu "co polecam" , ale postanowiłam napisać również swój. Będzie to też przy okazji moja niewielka lista zakupowa.


Promocja jak zawsze jest podzielona na kilka etapów:





I ETAP:  2.11 - 6.11 USTA: szminki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery i produkty do pielęgnacji paznokci

SZMINKA MAYBELLINE COLOR SENSATIONAL - ja mam swoją w odcieniu 250 Mystic Mauve. Bardzo ją lubię, gdyż jest neutralna i pasuje do każdego makijażu. Ma cudowny karmelowy zapach i utrzymuje się na ustach dosyć długo. Wykończenie satynowe. Więcej pisałam o niej w poście TOP5 - Ulubione produkty do ust. Mam ochotę sprawdzić matową wersję tych pomadek.



MASEŁKA NIVEA LIP BUTTER - jestem posiadaczką aż 4 (słownie czterech! ) takich masełek, gdyż je uwielbiam i mam pochowane po wszystkich kieszeniach i torebkach. Moim ulubieńcem jest obecnie kokosowe.





II ETAP: 7.11 - 13.11 OCZY: tusze do rzęs, cienie do powiek, kredki do oczu, eyelinery

TUSZ L'OREAL VOLUME MILLION LASHES - polecam Wam zarówno wersję standardową jak i So Couture, która jest moim ogromnym ulubieńcem. Obecnie chciałabym wypróbować najmłodszego członka tej serii czyli Feline.
TOP 3 - Najlepsze tusze do rzęs.





TUSZ LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA - bardzo kontrowersyjny produkt. Jedni go kochają , inni nienawidzą. U mnie sprawuje się świetnie i zawsze mam jego zapas w kosmetyczce. Pisałam o nim TUTAJ i TUTAJ.




CIENIE W KREMIE MAYBELLINE COLOR TATTOO - mam odcień 35 On and on Bronze oraz 40 Permanent Taupe. Pierwszego używam niemalże codziennie. Zarówno jako baza pod cienie jak i sam cień. Uwielbiam go. Jeśli chodzi o ten drugi kolor, to kupowałam go z myślą o podkreślaniu brwi. Jednak do takiego dziennego makijażu nie pasuje mi, jest zbyt ciemny. Ponadto wymaga precyzji, a przyznaję się bez bicia że nigdy nie mam rano czasu na wyrysowywanie brwi i przejeżdżam je tylko żelem z Catrice. Jednak do mocniejszego makijażu sprawdza się świetnie i co najważniejsze jest długotrwały. I tutaj również mam ochotę na nowe, matowe odcienie.



EYELINER W ŻELU MAYBELLINE EYESTUDIO LASTING DRAMA - czyli mój ulubiony, żelowy eyeliner w słoiczku. Nawet pędzelek załączony do produktu jest niczego sobie. Liner ma bardzo miłą konsystencję i bardzó lłatwo robi się nim kreskę . Jest trwały i nie odbija się na górnej powiece. Przestrzegam Was jednak przed wersją fioletową, jest beznadziejna i bardzo tępa. 




III ETAP: 14.11 - 20.11 TWARZ: podkłady, korektory pudry, róże, bronzery oraz inne kosmetyki do makijażu twarzy 
PODKŁAD BOURJOIS HEALTHY MIX - bardzo lubię ten podkład i często do niego wracam. Jest lekki i delikatny, a mimo wszystko ma bardzo dobre krycie. Podkład jest nawilżający i rozswietlający, ale bez drobinek. Najbardziej polecam osobom z suchą i normalną skórą oraz osobom, które preferują efekt naturalnie rozświetlonej, zdrowej skóry.




PODKŁAD RIMMEL WAKE ME UP - to również podkład rozświetlający, ale w buteleczce możemy dostrzec lekką perłę. Jednak na twarzy nie ma mowy o żadnych brokatowych drobinkach. Skóra wygląda na wypoczętą , jest ładnie rozświetlona. Podkład ma średnie krycie i jest nawilżający. Niestety nie występuje on w bardzo jasnych odcieniach więc bladzioszki mogą być zawiedzione.

Oba znalazły się w TOP3 - Ulubione podkłady




PUDER RIMMEL STAY MATTE - na co dzień raczej nie pudruję swojego podkładu, gdyż bardzo lubię efekt rozświetlonej skóry. Nie mam też problemu z błyszczącą się nieestetycznie strefą T. Jednak tego podkładu używam, gdy potrzebuję aby makijaż utrzymał się dłużej niż standardowo np. gdy po pracy gdzieś wychodzę. Używam go również latem. Puder delikatnie matuje, ale nadal twarz wygląda naturalnie bez efektu płaskiej, matowej twarzy.




A teraz moja , krótka wishlista:

I ETAP: Maybelline Color Sensational Mattes 660 Touch Of Spice (nie wiem, czy ten kolor jest u nas dostępny)




II ETAP: Maybelline Color Tattoo Matte - Creme de Rose/ Beige, 





L'Oreal Brow Artist Plumper, 






L'Oreal VML Feline i standardowo Lovely Pump Up.




III ETAP : pominę, gdyż od jakiegoś czasu używam albo podkładów mineralnych albo azjatyckich BB. Powoli domęczam też 123 Perfect oraz CC z Bourjois.

Jeśli macie któryś z produktów z mojej wishlisty to proszę podzielcie się zdaniem na ich temat.
Co planujecie upolować na najbliższej promocji?

czwartek, 22 października 2015

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Sól borowinowa do kąpieli i okładów BingoSpa

Witajcie!

Wieczory robią się coraz dłuższe i coraz chłodniejsze. Jesień i zima to czas kiedy coraz częściej zamiast szybkiego orzeźwiającego prysznica wybieram dłuższą, rozgrzewającą kąpiel (ale oczywiście nie codziennie). Będąc jeszcze na studiach często miałam praktyki w uzdrowiskach i sanatoriach. To tam właśnie spotkałam się z pewnym przyjemnym torfem, czyli BOROWINĄ. Okłady i kąpiele borowinowe są bardzo popularne, gdyż dobrze działają na cały nasz organizm. Dlatego, gdy zobaczyłam w sklepie sól borowinową (a i tak jakąś sól chciałam zakupić) firmy BingoSpa to bez wahania po nią sięgnęłam.


Bingo Spa - Sól borowinowa do okładów i kąpieli.

Borowina należy do torfów. Jest masą organiczną powstałą z roślin na skutek procesów humifikacji (próchnienia) pod wpływem bakterii tlenowych i beztlenowych w środowisku obfitującym w wodę.
Borowina niska jest najczęściej spotykana i występuje w 89% torfowisk w Polsce. Powstaje w miejscach po jeziorach, w zarastających korytach rzek, z roślin wymagających dużej ilości soli mineralnych. Zawartość części mineralnych może w niej dochodzić do 50% suchej masy. Do celów leczniczych nadaje się jednak borowina nie zawierająca więcej niż 25% części mineralnych. Ze względu na dużą zawartość metali alkalicznych w połączeniu z kwasami humusowymi i występujący w związku z tym odczyn alkaliczny, istnieją tu warunki sprzyjające rozwojowi mikroorganizmów. Sprzyja to szybszemu rozkładowi roślin torfotwórczych oraz uwalnianiu z tych roślin białek, cukrów, pektyn, alkaloidów, żywic i wosków. Duży stopień rozkładu borowiny niskiej zwiększa jej wartość leczniczą.
  • składniki organiczne -niecałkowicie rozłożone składniki roślinne np. lignina, celuloza, bituminy (woski, żywice, asfalty, tłuszcze), 
  • kwasy huminowe - fulwokwasy, kwasy humusowe, aminokwasy. 
    Kwasy huminowe powodują:
    • hamowanie aktywności hialuronidazy i innych enzymów, 
    • pobudzanie funkcji granulocytów, 
    • wiązanie oligosacharydów na powierzchni komórek, 
    • pobudzanie mięśni gładkich, 
    • rozszerzenie naczyń krwionośnych, 
    • tworzenie połączeń kompleksowych z różnymi związkami, 
    • hamowanie syntezy prostaglandyn, sorpcję i wymianę jonową z jonami innych metali. 
  • substancje czynne biologicznie typu hormonalnego. Działanie hormonalne borowin, polega na pobudzaniu wydzielania hormonów jajnikowych, nadnerczowych i przysadkowych oraz bezpośrednim działaniu ciał estrogennych występujących w borowinie, 
  • enzymy, antybiotyki oraz składniki mikrobiologiczne
  • składniki nieorganiczne - sole minerale tj. siarczany magnezu, potasu, glinu, sodu, związki żelaza, krzemu i wapnia.
W borowinowej soli BingoSpa zastosowano ekstrakt  borowinowy, który gwarantuje maksymalne wyizolowanie wszystkich substancji czynnych z borowiny z zachowaniem jej właściwości terapeutycznych. Ekstrakt borowinowy jest  “esencją” tego co w borowinie najcenniejsze i wartościowe. 
Kąpiel w borowinowej soli BingoSpa można stosować :
  • w ogólnych zabiegach pielęgnacyjnych ciała,
  • w kuracjach antycellulitowych,
  • przy niedomaganiach narządów ruchu,
  • jako uzupełnienie leczenia chorób reumatycznych i zwyrodnieniowych,
Borowina nie tylko leczy, ale również wspaniale pielęgnuje skórę.  przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry i zapewnia zachowanie pięknego wyglądu na długie lata. Borowina w zabiegach modelujących sylwetkę, likwidujących cellulit oraz rozstępy ma zasadnicze znaczenie odtoksyczniania tkanek objętych cellulitem, a co za tym idzie znacznemu zmniejszeniu skórki pomarańczowej oraz utracie centymetrów poprzez przyspieszenie metabolizmu komórkowego.  Poprawia jędrność skóry, która staje się napięta i gładka.
W soli borowinowej BingoSpa ekstrakt z borowiny wspomaga wyciąg z lawendy oraz przyswajalne związki magnezu.

źródło: http://www.bingosklep.com/

Sól otrzymujemy w dużym plastikowym słoiku o wadze 1,35 kg. Jest to naprawdę duża pojemność, ale na 1 kąpiel borowinową producent zaleca nam wsypać do wanny z ciepłą wodą aż 4 nakrętki kosmetyku. W związku z tym produktu starczy nam tak naprawdę tylko na kilka kąpieli. Sama sól jest dosyć zbita i jakby lekko wilgotna. Ma ładny , lekko lawendowy zapach przez co dodatkowo relaksuje podczas kąpieli. Po wyjściu z wanny skóra jest dobrze nawilżona i napięta. Jeśli chodzi o działanie antycellulitowe to niestety nie wierzę w takie cuda, ale produkt na pewno ładnie wygładza i ujedrnia skórę. Najczęściej jednak używałam jej jako solnego peelingu do ciała. I w tej roli spisała się naprawdę rewelacyjnie. Produkt jest na tyle wilgotny i zbity , że nie wysypuje nam się przez palce i można go wygodnie zaaplikować na zwilżoną skórę. Oczywiście sól będzie się powoli rozpuszczała, ale nie na tyle szybko abyśmy nie mogli natrzeć nią ciała. Sól jest dosyć ostra także jeśli macie delikatną bądź wrażliwą skórę to trzeba uważać. Takich peelingów i kąpieli nie polecam również osobom świeżo po goleniu czy depilacji - będzie piekło. Po masażu solą skóra jest lekko zaczerwieniona , ale za to idealnie wygładzona wręcz wypolerowana. Po zmyciu kosmetyku pozostaje na niej delikatny , nawilżający filtr ale nie jest on tłusty. Jest to delikatniejsze niż po peelingach z olejkiem, ale skóra nie jest wysuszona i ściągnięta.

Jednym słowem bardzo polecam Wam ten produkt i na pewno będąc następnym razem w sklepie rozejrzę się za jakimś innym wariantem soli tej firmy. Widziałam kilka fajnych propozycji.
Produkt możecie zamówić w sklepie internetowym producenta: http://www.bingosklep.com
Ja swój słoiczek kupiłam w Auchan za ok 17 zł.

Buziaki!
Emi


* Post nie jest sponsorowany, a prezentowany kosmetyk kupiony przeze mnie

wtorek, 20 października 2015

Liebster Award - odpowiedzi na pytania.

Witajcie!

Ostatnio dostałam AŻ! 4 nominacje do Liebster Blog Award.  Jest mi bardzo miło z tego powodu, że doceniacie mój wysiłek włożony w prowadzenie tego bloga. Staram się , aby był on jak najbardziej ciekawy, estetyczny, a recenzje przygotowywane dla Was rzetelne. Dlatego niezmiernie cieszy mnie taka ilość nominacji. Ale żeby Was nie zanudzać swoimy wywodami na temat własnej osoby postanowiłam wybrać po 3 najciekawsze pytania od każdej z dziewczyn i na nie odpowiedzieć.








1.W jakim kraju chciałabyś się urodzić?

Zdecydowanie w Hiszpanii lub gdzieś w Ameryce Południowej. Uwielbiam ten hiszpański temperament i optymizm. Bardzo dobrze czuję się w krajach z tą kulturą. Od jakiegoś czasu uczę się też języka.

2. Ulubione utwory muzyczne.

Praktycznie wszystkie zespołu IRA - głównie te starsze. Dają mi niesamowitego, energetycznego kopa.

3. Coś, co zmieniło Twoje życie oraz światopogląd.

Praca w szpitalu. Pokazała mi jak bardzo silni potrafią być ludzie i z jaką determinacją walczą o swoje życie. A także, że mimo wielu trosk i ciężkiej choroby nadal można być optymistą i być szczęśliwym.

To dlaczego wielu zdrowych ludzi nie jest?




4. Skąd wziął się u Ciebie pomysł na blogowanie?

Szczerze to pomysł podsunela mi moja koleżanka. Od dawna interesuję się kosmetykami i pielęgnacją ciała. Dużo na ten temat czytam i wiele osób interesuje moje zdanie. Dlatego postanowiłam spróbować i przelać na "papier" swoje myśli. Blog okazał się dla mnie świetnym relaksem i odpoczynkiem po pracy.Nie wspominając o tym ile ciekawych osób poznałam dzięki niemu :-)

5. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do makijażu i dlaczego?

Zdecydowanie tusz do rzęs - najczęściej Lovely Pump Up Mascara. Mogę mieć nie pomalowaną twarz, ale bez tuszu się nie ruszę. Mam dosyć ładne, ale jako blondynka jednak jasne rzęsy i bez tuszu wyglądam na zaspaną.

6.Jakie jest Twoje najskrytsze marzenie?

Zobaczyć zorzę polarną na kole podbiegunowym i mieć psa rasy Husky :-) może go stamtąd przywiozę;-)




7. Ulubiony film?

Stary :-) Przeminęło z wiatrem.

8. Co wolisz sprzątać czy gotować?

Ja gotuję, a mój mąż po mnie sprząta ;-)

9. Czego najbardziej się boisz?
O ironio losu - strzykawek :-/




 10. Jaką książkę możesz polecić na jesienny wieczór?

Wichrowe Wzgórza - lubię literaturę tego typu, taką refleksyjną i nostalgiczną. Ale chętnie też czytam Stephena Kinga i ostatnio Katarzynę Bondę.



11. Skąd pomysł na nazwę bloga?


Bo jestem blondynką ;-)


12. Co wywołuje największy uśmiech na Twojej twarzy?

Będę banalna, ale szczęście i uśmiech moich bliskich :-)


I to już wszystkie moje odpowiedzi:-) Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam moją osobę. 

Dziewczynom bardzo dziękuję za tak interesujące pytania:-)

Nie będę nikogo nominować, gdyż na większości blogów już widziałam te posty.


Jeśli jednak macie ochotę wziąć udział w zabawie i też odpowiedzieć na powyższe pytania to zostawcie link do postu w komentarzu lub w komentarzu umieśćcie swoje odpowiedzi.


Miłego dnia!

Emi :-)