Obserwatorzy

niedziela, 31 stycznia 2016

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] PRODUKTY DO OCZYSZCZANIA TWARZY

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną porcją, krótkich recenzji na temat moich kosmetyków. Dzisiaj pokażę Wam mój zbiór produktów do oczyszczania twarzy. Nie jest on jakiś wybitnie duży z czego bardzo się cieszę :) W tamtym roku udało mi się znacząco ograniczyć tę kupkę - jak wiadomo produkty tego typu bardzo lubią pojawiać się w różnego rodzaju boxach. Odkąd skończyła mi się subskrypcja (dostałam roczną w prezencie) uszczuplanie tej gromadki idzie mi bardzo sprawnie. Nie ujęłam tutaj masek oczyszczających, ani peelingów, które pojawią się w kolejnych postach z tej serii.

Zapraszam do czytania!




1. BALSAM DO MYCIA TWARZY czyli produkt stworzony własnoręcznie przeze mnie z masła shea, kakaowego i kilku olei. Świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia skóry. To właśnie jego używam na co dzień do demakijażu (wykonuję go pod prysznicem). Zużyłam już ze 2 lub 3 takie pudełeczka (nie sugerujcie się datą na pudełku, robię nowy mniej więcej co kwartał). Następnie domywam buzię żelem. Płyny micelarne i dwufazowe stosuję bardzo sporadycznie. Zazwyczaj, gdy jestem na wyjeździe lub gdy mam bardzo mocny makijaż oka. Wówczas lubię tę wierzchnią warstwę usunąć wcześniej wacikiem.

2. BALNEOKOSMETYKI, MALINOWY ZDRÓJ , BIOSIARCZKOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY. Żel o bardzo przyjemnym , pomarańczowym zapachu. Ma w sobie delikatne kuleczki, które rozpuszczają się na skórze. Niestety przy dłuższym stosowaniu trochę przesuszał moją skórę także polecam raczej osobom z cerą tłustą lub mieszaną. Aktualnie już mi się skończył i mam obecnie żel rumiankowy z Sylveco.

3. BIODERMA, SENSIBIO,  PŁYN MICELARNY DO CERY WRAŻLIWEJ. Pisałam o nim ostatnio. Dobry płyn, ale jakiejś wielkiej miłości to raczej z tego nie będzie.

4. GARNIER, PŁYN MICELARNY DO CERY SUCHEJ I WRAŻLIWEJ. Również porządny płyn do zmywania makijażu, moim zdaniem porównywalny z tym powyżej. Obecnie jest już skończony, a używam teraz właśnie Biodermy.

5. L'OREAL, PŁYN DWUFAZOWY DO DEMAKIJAŻU OCZU. Produkt, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mimo swojej dosyć tłustej konsystencji nie zostawia na powiekach dużej ilości nieprzyjemnego filmu. Bardzo dobrze rozpuszcza makijaż. Stosuję go tylko wtedy, gdy mam mocny makijaż oka czyli po wszelkiego rodzaju imprezach...lub po eksperymentach makijażowych ;)

I to już wszystkie moje produkty.

A Wy dużo macie kosmetyków do oczyszczania twarzy?


Dobranoc.
EMI

Poprzednie posty z serii KOLEKCJE KOSMETYCZNE :

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE]#2 ODŻYWKI DO WŁOSÓW


Post nie jest sponsorowany, a kosmetyki kupione przeze mnie.
Klikając w podświetlone i podkreślone nazwy zostaniesz przeniesiony do pełnych recenzji kosmetyków.
Zapraszam serdecznie do polubienia mojej strony na Facebooku :)

czwartek, 28 stycznia 2016

[ROZCZAROWANIA KOSMETYCZNE] Bioderma, Sensibio H2O (Płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu do cery wrażliwej)

Witajcie,

Są takie produkty, które są bardzo popularne w blogo i vlogosferze. Wszędzie słyszymy na ich temat pozytywne recenzje i nic dziwnego, że większość z nas chciałaby te produkty przetestować również na własnej skórze. Jednak pamiętajmy, że opinie które czytamy na blogach są czysto subiektywne. To, co sprawdza się 99% osób niekoniecznie u nas sprawdzi się równie rewelacyjnie.
Takim ROZCZAROWANIEM KOSMETYCZNYM okazał się w moim przypadku na pewno podkład REVLON COLORSTAY. Całkowicie nie spełnił moich oczekiwań. Mimo dobrego krycia i dobrego utrzymywania się na skórze był dla mnie zbyt ciężki. Obawiam się również, że to właśnie on spowodował wysyp niedoskonałości na mojej twarzy. Jednak zdaję sobie sprawę, że są osoby dla których podkład ten jest najlepszy na świecie i wcale tego nie neguję.

Kolejnym takim produktem jest ten , który dzisiaj Wam zrecenzuję. A mianowicie bardzo popularny płyn micelarny, którego tańszym zamiennikiem miał być niedawno przeze mnie wykończony płyn z GARNIERA.



Płyn Bioderma Sensibio H2O o właściwościach łagodzących do mycia i demakijażu twarzy. Płyn micelarny, to roztwór wodny, zawierający cząsteczki wolnych kwasów tłuszczowych, które zgromadzone w dużej koncentracji tworzą sferyczne kształty zwane micelami. Micele estrów kwasów tłuszczowych doskonale wyłapują i pochłaniają brud i nadmiar sebum, dlatego Sensibio H2O jednym gestem usuwa zanieczyszczenia i zmywa makijaż. Nie narusza warstwy hydrolipidowej naskórka. Łagodzi podrażnienia. Oczyszcza jak mydło, reaguje jak woda, neutralizuje jak tonik, nawilża jak mleczko. Nie wymaga spłukiwania. 
Wskazania do używania płynu Sensibio H2O Bioderma:
- codzienna pielęgnacja cery wrażliwej,
- oczyszczanie skóry twarzy i/lub usuwanie makijażu,
- demakijaż oczu (nawet kosmetyki wodoodporne).

Cena: ok. 40zł / 250ml; ok. 60zł / 500ml


Produkt ten już od dawna znajdował się na mojej liście zakupów, ale zawsze jakoś odstraszała mnie jego cena. W końcu udało mi się znaleźć w aptece małą buteleczkę 100ml za ok. 10 zł. Postanowiłam więc wypróbować. Niedługo potem dostałam ten płyn już w standardowej wersji w pudełku INSPIRED BY CHARLIZE MYSTERY.

Produkt ma standardową postać przeźroczystego płynu, który wylewamy na wacik. Rzeczywiście skutecznie i szybko usuwa makijaż. Nie powoduje podrażnień ani twarzy ani oczu, ale jeszcze mi się nie zdarzyło aby jakikolwiek płyn micelarny mnie podrażnił. Jest to dobry i skuteczny produkt, ale szczerze to nie bardzo rozumiem ten cały zachwyt nad nim. Dla mnie równie dobre są inne płyny micelarne np. Garnier, Bourjois które są dużo tańsze.  A gdy nie widać różnicy to po co przepłacać? ;) Dlatego jestem odrobinę rozczarowana. Najbardziej jednak brakuje mi w tym produkcie właściwości nawilżających i odżywczych takich jakie miał płyn z SYLVECO. Po nim naprawdę widziałam różnicę na mojej buzi i nie musiałam już używać toniku. Dlatego , gdy wykończę tę butlę to na pewno wrócę do płynu z Sylveco lub poszukam innego, który ma naturalny skład.

A Wy, co myślicie o płynie z Biodermy?
Jesteście jego fankami czy tak jak ja nie widzicie w nim niczego rewelacyjnego?

Pozdrawiam
EMI :)

Post nie jest sponsorowany, a produkt kupiony przeze mnie.
Klikając z pogrubione i podkreślone nazwy przeniesiesz się do recenzji produktu.

niedziela, 24 stycznia 2016

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] ODŻYWKI DO WŁOSÓW

Witajcie,

przepraszam, że ostatnio tak rzadko bywam na blogu, ale niestety cały tydzień byłam na wyjeździe. Z internetu korzystam jedynie w telefonie i staram się odpowiadać na bieżąco na Wasze komentarze, a także odwiedzać Wasze blogi.
Dzisiaj korzystając z komputera mojej siostry przychodzę do Was z kolejną kolekcją kosmetyczną jaką posiadam.

Ostatni post: KOLEKCJE KOSMETYCZNE - SZAMPONY cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Dlatego zostając w temacie włosowym przedstawiam Wam odżywki do włosów jakie posiadam.  Znalazł się tutaj również olej do olejowania włosów.


1. GARNIER FRUCTIS , GOODBYE DAMMAGE, odżywka do włosów. Cała seria Fructis przypadła moim włosom do gustu i chętnie do nich wrócę. Odżywka świetnie wygładza włosy. Sprawia, że są ładnie dociążone i nie puszą się.

2. GARNIER FRUCTIS, GOODBYE DAMMAGE, maska do włosów. Również świetny produkt, bardzo gęsty. Używam jej często po olejowaniu włosów. Nakładam ją najczęściej na 30 min pod ciepły ręcznik.

3. L'OREAL ELSEVE, Nutri-Gloss Crystal, odżywka upiększająca do włosów. Bardzo lubiłam szampon z tej serii. Odżywka jest niestety słabsza. Jest ona bardzo lekka i nie zawsze jest w stanie odpowiedno dociążyć moje dosyć grube włosy. Tę buteleczkę zobaczycie w najbliższym denku.

4. ALTERRA, BIO GRANAT, nawilżająca maska do włosów. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach z tej serii. Niestety u mnie ani szampon ani maska nie sprawdziły się jakoś rewelacyjnie. Jak na maskę to był to bardzo lekki produkt i moje włosy po prostu się po niej puszyły. Już się pokazała w DENKU.

5. JOHN FRIEDA, SHEER BLONDE, odżywka rozjaśniająca włosy. Bardzo fajnie współpracuje z szamponem z tej serii. Nadaje włosom ładnego połysku i gładkości. Można ją także zastosować jako odżywkę myjącą włosy aczkolwiek ja nie bardzo polubiłam się z tą metodą. Rozjaśnienie włosów jest bardzo delikatne, subtelne.

6. ISANA PROFESSIONAL, FARBGLANZ BLOND, odżywka rozjaśniająca włosy. Kupiłam razem z szamponem jako zamiennik John Frieda. Jak do tej pory nie była stosowana. Czeka na swoją kolej.

7. EVELINE, AMAZING OILS, suchy olejek. Producent mówi, że można go stosować zarówno na włosy jak i na ciało i twarz. Ja na twarz nie odważę się go użyć - tutaj o wiele lepiej sprawdzają mi się naturalne, czyste oleje. Ta sama zasada dotyczy też włosów. Olejek sprawdza się tak sobie, mam wrażenie że nie nawilża tak dobrze jak czysty olej lub ten z BABYDREAM, który kupiłam niedawno. Niemniej jednak na pewno zużyję, gdyż nie jest tragiczny.

8. KALLOS MILK, maska do włosów. Nie ma tego produktu na zdjęciu, gdyż podsumowanie robiłam przed świętami. Skończyłam maskę BANANA, która była rewelacyjna, ale nie aż tak dobra jak LATTE. Postanowiłam więc kupić coś pomiędzy i zdecydowałam się na wersję MILK. Używam raz w tygodniu, aby naproteinować moje włosy, a tym samym dodać im odrobinę objętości.

I to już wszystkie moje produkty do odżywienia włosów. W trakcie, gdy to czytacie już 2 z nich nie mam. Docelowo chciałabym mieć jedną odżywkę lżejszą, nawilżającą oraz jedną maskę proteinową. No i oczywiście dobry olej do nakładania na włosy.

Miłej niedzieli!!!
Emi

niedziela, 17 stycznia 2016

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE]#1 SZAMPONY

Witajcie!

Tak jak zapowiadalam jakiś czas temu zaczynam na blogu serię opisująca moją kolekcję kosmetyczną. Nie wiem czy kolekcja to dobre określenie. Kosmetyki powinnyśmy zażywać na bieżąco , a nie gromadzić i trzymać nie wiadomo ile czasu. Wszak najlepsze działanie mają, gdy są świeże. Niemniej jednak moja ciekawska natura sprawila, że trochę tych produktów mi się nazbierało.

W tym roku jednak moim ogromnym priorytetem jest stanowcze zmniejszenie ilości kosmetykow. A te posty i zdjęcia mają mi pomóc w zrealizowaniu tego zadania. Kosmetyki podzieliłam na kategorię i co tydzień będę jedną z nich opisywać.
Myślę, że może to być też o tyle fajne że w jednym miejscu znajdziemy recenzje wszystkich produktów. Będę na bieżąco  (w miarę pojawiania się oddzielnych recenzji na blogu ) doklejac tutaj linki.

Moje  włosy były przez długi czas farbowane na jasny blond dlatego są suche i mają tendencję do puszenia się. Nie mam jednak z nimi problemów w postaci łupieżu , wypadania czy przetluszczania. Głowę myje ,co drugi-trzeci dzień.



1. AVON, Advanced Techniques - szampon do włosów farbowanych. Mam to już od bardzo dawna. Kupiłam, gdy farbowalam jeszcze włosy ale nie zauważyłam aby ograniczał wyplukiwanie się koloru. Nie przepadam za nim. Ale dobrze domywa pędzle więc obecnie właśnie w ten sposób to używam.  Całe  szczęście została już mi tylko odrobina na dnie.

2. JOHNSON'S BABY, delikatny szampon dla dzieci. Trafił do mnie przez przypadek. Wysłałam męża po Babydream, ale nie było więc wrócił z innym szampanem dla dzieci. Zawiera on ŹLE na jednym z dalszych miejsc w składzie. Bardzo go lubie i obecnie używam najczęściej. W przeciwieństwie do Babydream nie placze  mi włosów , dobrze domywa oleje, a jednocześnie jest delikatny. Szersza recenzja na pewno się pojawi.

3. GARNIER FRUCTIS, Goodbye Dammage. Bardzo dobry szampon, który niedawno udało mi się zużyć. Chętnie do niego kiedyś wrócę.  RECENZJA

4. JOHN FRIEDA, Sheer Blonde,  szampon do włosów blond. Oj jak ja bardzo lubię ten szampon! Bardzo dobrze oczyszcza włosy. Są po nim odbite od nasady i świeże. Ponadto delikatnie je rozjaśnia, ale w taki naturalny sposób i dane zupełnie inny efekt niż szampony i plukanki fioletowe. Ze względu na mocne detergenty w składzie używam raz w tygodniu. Jest dosyć drogi , ale można to dorwać na promocji za połowę ceny.

5. ISANA, Shampoo Farbglanz Blond, szampon do włosów blond. Nie ukrywam, że kupiłam go z nadzieją że  będzie tańszym zamiennikiem tego powyżej. Na razie nic więcej o nim nie potrafię powiedzieć gdyż czeka w zapasach.

6. JANTAR, Szampon wzmacniający.  Bardzo lubię wcierke z tej serii. Szampon trafił do mnie w zestawie z tą wcierka. Używa go mój mąż,  Ale też muszę spróbować.

7. TUTTI FRUTTI, Colagen Procolor, szampon do włosów farbowanych. Ten produkt dostałam od siostry. Nie miałam okazji jeszcze go używać.

8. ALTERRA, szampon z pszenica i morela. Bardzo sceptycznie podeszłam do tego szamponu, gdyż wersja z granatem całkowicie mi nie pasowała. Ten był o wiele lepszy i chętnie używałam go do każdego mycia włosów. Również już mi się skończył także niebawem pojawi się  recenzja.

9. BANIA AGAFII, Mydło miodowe. Bardzo fajny produkt oparty na naturalnych skladnichach. Dobrze myje włosy, lekko się pieni . Trzeba jednak uważać z ilością gdyż użyte w nadmiarze sprawia wrażenie oblepionych kosmykow. Świetnie się sprawdza również do mycia twarzy.

I to już wszystkie produkty do mycia włosów. Docelowo chciałabym mieć jedynie 2. Jeden delikatny, naturalny a drugi z mocniejszym detergentem do oczyszczania włosów raz w tygodniu.

A Wy dużo macie produktów do mycia włosów?

sobota, 16 stycznia 2016

[RECENZJA] Avon, Foot Works, Beautiful, All in One Pedicure (Peeling do stóp `Pedicure doskonały`)

Witajcie!  

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktu do pielęgnacji stóp. Moje nie sprawiają mi raczej większego problemu, ale wiadomo że pominięte w pielegnacji mogą stać się zaniedbane. Niestety muszę przyznać, że należę do tych osób które nie poświęcają im zbyt wiele uwagi. Zazwyczaj do ich pielegnacji używam produktów do reszty ciała. Będąc jednak któregoś razu w salonie Avon zaciekawił mnie poniższy produkt. Producent szumnie nazywa go pedicurem doskonałym. A jak jest w rzeczywistosci? 



Avon, Foot Works, Beautiful, All in One Pedicure (Peeling do stóp `Pedicure doskonały`) Pedikiur w jednym kroku-zadbaj o piękno swoich stóp. `Pedikiur doskonały`, dzięki zawartości pumeksu, pestek żurawiny i orzechów włoskich, nadaje skórze miękkość i gładkość. 


Cena: 8zł / 150ml

Produkt otrzymujemy w dosyć dużej, miękkiej tubie z zakretka. Opakowanie jest wygodne do dozowania produktu. Produkt ma przyjemny miętowy zapach. Gdy pierwszy raz wycisnelam ten produkt to było widać bardzo dużo różnego rodzaju mniejszych i większych drobin. Zapowiadało się dobrze. Jednak po nałożeniu produktu na stopy okazało się że jest on dosyć rzadki i spływa ze skóry.  Te kuleczki mimo, że dosyć ostre to  uciekaja. W efekcie bardzo trzeba się nameczyc i sporo to nałożyć aby osiągnąć zamierzony efekt. Szczerze mowiac o wiele bardziej lubie w celu zluszczenia naskorka na stopach uzyc peelingu, ktory stosuje na cale ciało  lub zwyklego korundu wymieszanego np. z żelem do mycia. A już najwygodniejszy i wg mnie najbardziej skuteczne są skarpetki zluszczajace. Taka kurację przeprowadzam raz na kwartał i skutecznie chroni mnie przed rogowaceniem naskórka na piętach. Podsumowując jest to bardzo przeciętny  produkt i raczej go nie polecam. A juz na pewno nie osobom,  które mają problematyczne stopy.

Pozdrawiam
EMI😁

środa, 13 stycznia 2016

[RECENZJA] Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O Samoopalająca maska nawilżająca na noc


Witajcie serdecznie!

Już jakiś czas temu recenzowałam Wam fenomenalny samoopalacz w piance Vita Liberata pHenomenal. W grudniu natomiast miałam przyjemność testowania kolejnego produktu tej marki. A mianowicie była to maska całonocna. Wiecie, że lubię takie maski i mam je zarówno z Bielendy jak i ze Skin79. Czy ta również przypadła mi do gustu?





Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O Samoopalająca maska nawilżająca na noc: 

Odżywcza maska przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.


Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii.  Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.

Aqua (Water, Eau), Helianthus Annuus Seed Oil*, Dihydroxyacetone***, Butyrospermum Parkii Butter (Beuree)*, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter (Beurre)*, Cera Alba*, Glycerin**, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Olea Europaea Friut Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Erythrulose**, Coco-Glucoside, Tocopherol**, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol***, Artemisia Umbelliformis Extract***, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract***, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Pectin, Chlorella Vulgaris/Lupinus Albus Protein Ferment, Linum Alpinum Extracxt***, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract***, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil*, Polyacrylamide, Laureth-7, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*
65ml - 149,00 zł.
Szczerze mówiąc na początku byłam nieco sceptycznie nastawiona do tego kosmetyku. O ile maseczka pielęgnująca bez obawy nakładam na twarz na całą noc o tyle nie wiedziałam, czy mogę zaufać produktowej który na ja mam opalić.
Ale jednak nutą ciekawości zwyciężyła ☺
Produkt jest zamknięty w eleganckiej białej tubie ze złotą nakrętką. Wygląda bardzo ładnie i wręcz ekskluzywnie.
Produkt, który wyrastają się z opakowania jest (w przeciwieństwie do pianki) biały. Bardzo zaskoczyła mnie jego gęsta konsystencja i przyjemny, lekko cytrusowy zapach. Czułam się po prostu jakbym nakładają krem pielęgnacyjny na noc. Nic dziwnego. Ponieważ w składzie znajdziemy wiele olejów oraz maseł.
Jednak najbardziej zachwycił mnie efekt jaki ujrzałam rano. Nie, nie byłam spalona. Efekt opalania jest bardzo niewielki. Twarz nabiera ładnego świeżego kolorytu. Dzięki temu wygląda na młodszą i bardziej wypoczętą.  Muszę przyznać że maseczka posiada właściwości pielęgnacyjne jakie obiecuję producent. Skóra po jej zastosowaniu jest miękka, gładka i nawilżająca. Nie zastąpi nam ona jednak typowo nawilżające i odżywczej maski czy kremu. Sprawi jednak, że opalenizna będzie wyglądała na twarzy zdrowo i naturalnie. Efekt jaki otrzymujemy na buzi jest naprawdę ładny. Mi on tym bardziej odpowiada, gdyż nie lubię gdy moją skóra jest mocno blada. Zarówno na twarzy jak i na ciele. Jest ona niestety bardzo cienka i prześwitują mi np. żyłki na skroniach. obojczykach. A samoopalacz bardzo ładnie to wszystko maskuje. Tym bardziej że są dni (wakacje,weekendy) lub miejsca (plaża,  siłownia, basen) gdzie się po prostu nie maluję. 

Podsumowując jest to bardzo dobry produkt i serdecznie to Wam polecam. Jedynym jego minusem może być dosyć wysoka cena, ale zważywszy ze otrzymujemy 2 produkty w jednym to przestaje być ona taka straszna. Myślę że mogłabym zainwestować te pieniążki w nią spokojnie ☺

Maskę możecie nabyć w perfumeriach SEPHORA.

Lubicie, znacie maseczki całonocne?


Post powstał przy współpracy z firmą Vita Liberata. Nie miało to jednak wpływu na moją opinię o produkcie.

niedziela, 10 stycznia 2016

[NOWOŚCI] GRUDZIEŃ 2015

Witajcie!

Grudzień to miesiąc, który bardzo lubię. Oczywiście ze względu na Święta i dużą ilość wolnego czasu, który możemy poświęcić rodzinie i naszym bliskim. Jest to również czas obdarowywania prezentami. Co ja bardzo lubię.

Skoro już pozbyliśmy się śmieci w ostatnim DENKU. To teraz zapraszam Was na NOWOŚCI :) A trochę się tego w tamtym miesiącu nazbierało :)

DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY:

Początek grudnia kusił nas dniem darmowej dostawy. W związku z tym postanowiłam skusić się na kilka produktów z kilku drogerii internetowych.

Na stronie Cocolita zaopatrzyłam się w :


1. Makeup Revolution Girl Panic - paleta cieni do oczu w przepięknych odcieniach. Znajdziemy tutaj przepiękne róże oraz brązy. Zawiera 12 cieni błyszczących oraz 6 matowych. To pierwsza moja paleta MUR i jestem z niej bardzo zadowolona.


2. Makeup Revolution, cienie pojedyncze. Bardzo delikatne odcienie brązu ( I REMEMBER) oraz różu (NAIVE). Idealne do dziennego makijażu. Nakładam je na całą powiekę. Dodaję kreskę i GOTOWE! :)


3. SLEEK , Face Form w odcieniu Fair. Taka paletka do konturowania już od dawna za mną chodziła. Przyglądałam się nawet w Rosmmanie takiej paletce z Wibo, ale nie podobał mi się w niej puder (niby matujący) - za jasny do konturowania, a zbyt ciemny by używać jako puder. Cocolita chyba czytała w moich myślach , bo wysłała mi Face Form w prezencie. 

   

Kolejną stroną było Minti Shop. W tym sklepie skusiłam się tylko na jeden pędzelek do eyelinera.

4. ZOEVA, 316 Perfect Liner. Do tej pory do robienia kreski używałam pędzelka który był dołączony do eyelinera Maybelline. Nareszcie dorobiłam się porządnego pędzla ;) 



Ostatnią stroną internetową była strona Puderek. Skusiłam się tam na lakiery Semilac, które niestety chwilowo oddałam siostrze. Dlatego posiłkuję się zdjęciami z internetu.

5.  Semilac, Base. Moja stara baza się skończyła więc zaopatrzyłam się w nową.


źródło: www.puderek.com.pl

 6. Semilac.  140 Little Stone. Ten kolor już dawno za mną chodził. Jest to połączenie szarości z brązem. Tym bardziej żałuję, że nie mogę używać na razie tych lakierów :(


źródło: www.puderek.com.pl


PREZENT Z POKAZU SEMILAC

Kontynuując temat hybryd. Pod koniec listopada byłam na pokazie Akademii Semilac w Warszawie. Trafił więc do mnie ich unikatowy i niedostępny w sprzedaży kolor.

7. Semilac, 000 Semilike, Lazure Dream. Przepiękny błekitny kolor. Myślę, że będzie świetnie wyglądał latem. Tak mam nadzieję, że to uczulenie mi przejdzie.



źródło: www.goodtotry.pl


MIKOŁAJKI

Jak na złość od Św. Mikołaja pod choinkę otrzymałam między innymi

8. Semilac, 013 Indigo czyli piękny, niebiesko-fioletowy odcień. 


źródło: www.puderek.com.pl

Z okazji Mikołajek, które zorganizowaliśmy sobie w pracy dostałam prezenty zapachowe.

9. Kringle Candle, Daylight, Hot Chocolate. Bardzo polubiłam tę formę świeczuszek. Są małe. Ładnie wyglądają w świecznikach, czy lampionach. Gorąca Czekolada pięknie pachniała w opakowaniu, ale odpalona jest jednak dla mnie zbyt słodka i mdląca.

10. Kringle Kandle, Wosk, Grey. Zabijcie mnie , ale nie wiem gdzie schowałam ten wosk. Ma on bardzo odświeżający, męski zapach. ( Jak mąż jest w delegacji to możesz spędzić wieczór z Grey-em ;) i nie nie czytałam tej książki. )





GWIAZDKA:

Mikołaj w postaci teściowej wie, co tygryski lubią najbardziej :D

11. Douglas zestaw do kąpieli: jabłuszko oraz złota kulka to kule do kąpieli, słodkie aniołki to mydełka - te produkty stanowią obecnie mój świąteczny stroik razem z białym lampionem ze zdjęcia powyżej. Balsam do ciała ma ładny zapach i gęstą konsystencję, szkoda że zawiera parafinę. W pracy zastępuje mi krem do rąk. Przepiękna buteleczka z żelem pod prysznic zdobi moją łazienkę.


Ale pod choinką znalazło się też coś do makijażu.

12. Annabelle Minerals, zestaw do makijażu mineralnego. W zestawie znajduje się podkład, korektor (jest świetny!) oraz róż w bardzo uniwersalnym kolorze.





ZAKUPY:

13. Dr Organic, Organic Virgin Coconut Oil Night Cream. Mój Rokitnikowy krem z betuliną od Sylveco się skończył więc postawiłam również na coś o naturalnym składzie , ale innej polskiej marki. Jak na razie jestem zachwycona!

14. Dr. Organic, Organic Virgin Coconut Oil. Po skończeniu kremu Go Cranberry skusiłam się jednak na kokosową wersję kremu Dr Organic. 





15. Pixie , Podkłady mineralne. Bardzo lubię minerałki od Annabelle Minerals, ale postanowiłam również spróbować tych innej firmy i zamówiłam kilka darmowych próbek Pixie.



16. Eveline , odżywka 8 w 1 oraz oliwka do skórek. Odżywkę stosuję jako podkład pod lakier, a oliwka zachwyciła mnie swoim zapachem (mango?). Na ten zestaw skusiła mnie wyprzedaż w Biedronce.


17. Vaseline, Intensive Care . Krem do rąk, który kupiłam w zastępstwie do wykończonego Evree.

18. Lovely, Natural Lip Stic. Czyli pomadka ochronna z naturalnymi składnikami. Noszę w kurtce, aby mieć pod ręką gdy jestem poza domem.

19. Wibo, Million Dolar Lips. Matowa pomadka w odcieniu brudnego różu. Kupiłam, aby porównać z REV Nude-ist. I muszę powiedzieć, że dobrze się zapowiada.



20. Wibo, Liner do paznokci. Kupiłam zarówno złoty jak i srebrny (razem z hybrydami jest u siostry). Jego cienkim pędzelkiem można wykonać ciekawe zdobienia na paznokciach.

21. Wibo, Chic Matte. Matowy lakier w odcieniu marsali, kupiłam jeszcze podczas listopadowej promocji w Rossmanie. Niestety mimo pięknego kolou tragicznie się nim maluje :(


22. Seche Vite, utwardzacz. W związku z tym, że musiałam powrócić do standardowych lakierów to zaopatrzyłam się w kolejną butelkę tego utwardzacza. W Superpharm trafiłam na promocję , gdyż był w prezencie z lakierem.

23. Seche Vite, lakier do paznokci w kolorze granatowym. Top coat jest świetny, za to lakier bardzo przeciętny.


24. Kallos Milk. Brdzo lubię maski Kallos. Po Latte i Banana przyszła kolej na wypróbowanie Milk. Maski proteinowe bardzo dobrze sprawdzają się na moich włosach.

25. She Foot, krem do stóp. Stosuję grubszą warstwą na noc i zakładam skarpetki.

26. Essence, Make Me Brow. To strzał w 10! Mała precyzyjna szczoteczka świetnie nadaje się do stylizacji brwi. Ma bardzo ładny, naturalny i nie za ciemny kolor.


27. Maść ochronna z wit. A. Ten produkt kupiłam, aby zregenerować skórę po zabiegu kwasem glikolowym. Świetnie natłuszcza i koi podrażnienia. Zawiera w sobie wazelinę więc nie każdemu przypadnie do gustu. Kupicie w aptece.




28. Skusiłam sie też na kolejną partię półproduktów ze sklepu Eco Spa. I już na święta ukręciłam serum i krem nawilżający dla mamy :) Muszę jeszcze zaopatrzyć się w glinki, gdyż wszystkie mi się skończyły.



WSPÓŁPRACA:

29. Vita Liberata, Maska brązująca na noc. Po udanym romansie z pianką samoopalającą pora na maseczkę całonocną. W tym tygodniu pojawi się jej pełna recenzja.




I wreszcie dobrnęliśmy do końca.

Ciekawa jestem, co Was najbardziej zainteresowało?

Dużo tego :)

czwartek, 7 stycznia 2016

[DENKO] GRUDZIEŃ 2015

Witajcie!

Koniec roku i Święta skłoniły mnie do porządków . Także w moich kosmetycznych szafeczkach. Pora wyrzucić opakowania po zużytych w poprzednim miesiącu kosmetykach. Tym bardziej , że w grudniu przybyło mi sporo nowych, ale o tym innym razem.

Dzisiaj zajmijmy się pustakami :)

Świetny! 
Przeciętny.
Bubel.



1. Evrēe, Hand Care Max Repair, Regenerujący krem do rąk jeden z lepszych kremów do rąk jaki miałam okazję używać i bardzo chętnie do niego wrócę, a także wypróbuję wersję w różowej tubce. Obecnie używam Vaseline .

2.  EFEKTIMA SUNFREE-SPA Balsam brązujący bardzo przyjemny balsam z niezłym składem. Był gęsty i nawilżał skórę. Opalenizna była delikatna. I przede wszystkim nie miał tego charakterystycznego dla samoopalaczy zapachu. Myślę, że znalazłam zastępstwo dla Zjaji Sopot, której dotychczas najczęściej używałam. Obecnie używam pianki Vita Liberata.

3. GARNIER FRUCTIS GOODBYE DAMAGE Szampon Wzmacniający. Nie przypuszczałam , że tak bardzo polubię szampon (i nie tylko) z tej serii. Włosy po nim były ładnie odbite od nasady i długo świeże. Nie podrażnił mi skóry głowy, świetnie oczyszczał. Chętnie do niego wrócę. Obecnie używam szamponu John Frieda do włosów blond.

4. Energetyzujący żel pod prysznic - Luksja Care Pro Revive Pomegranate & Maracuya. Bardzo lubię zapach granatu i owoców egzotycznych, ale jednak ten żel pod prysznic nie bardzo mi pasował. Niby dobrze się pienił i mył, ale jednak używałam go na siłę. Mógłby być bardziej gęsty.  Zdecydowanie wolę kremowe żele Dove. Obecnie mam tropikalny żel Adidas.

5. Bourjois 1,2,3 Perfect. Podkład do twarzy. Lubię podkłady Bourjois. Ten jednak jakoś mnie nie zachwycił. Był dobry, ładnie krył i przyzwoicie się trzymał na mojej twarzy. Był jednak dla mnie zbyt matowy. Zdecydowanie bardziej wolę Healthy Mix ze względu na jego rozświetlające wykończenie. Wierna jednak pozostaję jak na razie kremom BB ze SKIN79 oraz pudrom mineralnym Annabelle.

6. Laboratorium NOVA Odżywczo-Wygładzający Krem Pod Oczy GoCranberry - 30ml . Powiem Wam szczerze, że sama nie wiem co sądzić o tym produkcie. Z jednej strony byłam nawet zadowolona z ego działania, a z drugiej jego rzadka konsystencja doprowadzała mnie do szału. Obecnie zdecydowałam się na kokosowy krem z Dr Organic.


7,8. Masło Kakaowe oraz Olej Kokosowy z EcoSpa zostały w głównej mierze wykorzystane przeze mnie do produkcji Balsamu do mycia twarzy. Świetnie się w tym kosmetyku sprawują. Dobrze doczyszczają makijaż a jednocześnie nawilżają skórę. Pozostałości oleju kokosowego zużyłam do olejowania włosów, a masło kakaowe jako balsam do ciała. Na pewno kupię ponownie.

9. Czerwona Glinka Mikronizowana również pochodzi ze sklepu EcoSpa. Używałam jej głównie , gdy moja skóra potrzebowała mocniejszego oczyszczenia. Bardzo łatwo się ją rozrabiało, dobrze łączyła się z olejami lub ekstraktami. Niestety miała tendencję do wysuszania mojej skóry więc następnym razem skuszę się na inny "kolor". Na chwilę obecną nie mam żadnej glinki w swoich zbiorach. Używam maseczek Babuszki Agafii w saszetkach.


10. Alterra, Maska do Włosów , Bio Owoc Granatu. Miałam z tej serii zarówno szampon do włosów jak i maskę. Nie były to buble, ale na mojej głowie jakiegoś szału nie zrobiły. Obecnie z tych delikatniejszych produktów do włosów testuję szampon i olejek Babydream.

11. Alterra, olejek do twarzy z owocem granatu. Bardzo lubiłam ten olejek i nakładałam na twarz w czasie maksymalnego przesuszenia. Świetnie się sprawdził także na włosach. Chętnie do niego wrócę, był na pewno lepszy niż winogronowy. Obecnie mam czyste oleje: jojoba i z nasion truskawki.

12. Diamond Cosmetics. Semilac, Base. Baza pod lakiery hybrydowe. Bardzo dobry produkt, Świetnie się na niej trzymały zarówno hybrydy jak i zwykły lakier ( często tak robię, gdy paznokieć pęknie mi w niewygodnym miejscu). Niestety obecnie nie robię hybryd , gdyż dostałam okropnego uczulenia na Semilac. Będę sprawdzać na co konkretnie.

13. AVON, Nail Expert, lakier do paznokci w naturalnym kolorze. Ten lakier mam od kilku ładnych lat , a on nadal jest rzadki. Nie lubię go , bo lubi ściekać z paznokcia. Poza tym ma bardzo znikomy kolor, a ja nie noszę takich transparentnych kolorów. Ale trzeba mu przyznać, że świetnie się sprawdzał gdy byłam na studiach i gdy pracowałam w szpitalu. Paznokcie nim pomalowane wyglądały bardzo naturalnie, a jednocześnie ładnie i zdrowo ( a nie można było mieć pomalowanych paznokci, ew. odżywką ).




14. Bingo Spa, sół do kąpieli siarczanowo-magnezowa. Sól ta miała bardzo silny, eukaliptusowy zapach ( trochę jak olejek Olbas), ale przez to dawała mocny efekt odprężający. Zawiera SLS przez c delikatnie się pieni, ale nie wysusza skóry Bardzo lubię sole do kąpieli tej firmy i na pewno kupię tę lub jakiś inny wariant.

15.L'Oreal Volume Million Lashes. wersja standardowa kultowego tuszu. Był bardzo dobry, świetnie pogrubiał rzęsy, ale nie wydłużał ich tak bardzo jak wersja So Couture. Ona pozostaje nadal moim ulubieńcem. W zapasie czeka jeszcze zielona Feline, a obecnie męczę się z ogromną szczotą tuszu Avon BIG & FALSE.


16. Alterra, Szampon do włosów, Bio Morela i Bio Pszenica. W przeciwieństwie do wersji z granatem ta sprawdziła się na moich włosach dużo lepiej. Jak trochę uszczuplę moje zapasy to chętnie do niego wrócę, a także spróbuję maskę lub odżywkę z tej serii.

17.  Cztery Pory Roku Skoncentrowane Serum do Rąk i Panokci. Produkt , który na początku mi się podobał, później jednak bardzo mnie rozczarował. Niestety nie wrócę do niego.

18. Eveline, SOS pomadka do ust. To chyba jedyny bubel w tym zestawieniu. Pomadka miała tak okropny smak, który doprowadzał mnie do mdłości, że nie jestem w stanie stwierdzić czy działanie było w porządku. Po prostu wyrzucam, gdyż nie mogę jej używać.




Oraz kilka próbek:

19. Dr Organic, Szampon do włosów z olejem arganowym. Szampon bardzo fajnie oczyścił włosy jednak po takiej małej próbce trudno mi stwierdzić jakie działanie miał na moje włosy.

20. Vita Liberata, balsam brązujący do ciała. Również dobry produkt opalający - posmarowałam nim sobie dekolt. Jednak pianka bardziej mi odpowiada.

21. Ziaja, liscie zielonej oliwki. Bardzo lubię maseczki Ziaji i często je kupuję. Ta wersja również była w porządku. Fajnie oczyszczała i nawilżała skórę.

I to wszystkie produkty, które zużyłam w grudniu. Nie było tego jakoś bardzo dużo, gdyż jakiś czas temu robiłam generalne porządki i wyrzuciłam to, czego nie używam.
Zrobiłam również zdjęcia produktów, które aktualnie posiadam i posegregowałam je na kategorie. Myślałam o zrobieniu serii KOLEKCJE KOSMETYCZNE w której pokazałabym co mam i napisałabym krótkie recenzje. Chciałabym wykończyć większość kosmetyków i zostawić sobie po 1-2 z każdej kategorii takich, które naprawdę mi odpowiadają.

Tylko, czy byłybyście zainteresowane taką serią?


Pozdrawiam
EMI :)

niedziela, 3 stycznia 2016

[ULUBIEŃCY] KOSMETYCZNE ODKRYCIA ROKU 2015

Witajcie w nowym 2016 roku !!!

Mam nadzieję,  że weszliście w Nowy Rok w dobrych nastrojach 😊 Oczywiście życzę Wam aby był  co najmniej tak dobry,  a nawet lepszy niż ten miniony.  
Dla mnie rok 2015 był początkiem mojej blogowej przygody. Podczas tego czasu poznałam wiele wspaniałych osób. 
W nowym roku chciałabym,  aby blog się dalej rozwijał. Moim postanowieniem jest też częstsze dodawanie postów.

A teraz przejdźmy do kosmetykow, które w tym roku skradły moje serce.

1. DEMAKIJAŻ: Balsam do mycia twarzy


Bardzo duża wagę przykładam do dokładnego oczyszczenia twarzy,  gdyż to podstawa skutecznej pielęgnacji twarzy. Stosowalam wiele żeli, mleczek i płynów micelarnych. Jednak najlepiej sprawdziło mi się oczyszczanie olejami.  O ile standardowe OCN nie bardzo przypadło mi do gustu tak olejowy balsam własnego wykonania gości w mojej łazience niemalże od roku.  Sprawił , że moja skóra nie jest taka przesuszona oraz rzadziej borykam się z niedoskonalosciami. 


2. PIELĘGNACJA TWARZY: Skin Clinic Professional MEZO Terapia Korygująca - Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc


W roku 2015 wprowadziłam do swojej pielęgnacji serum.  To z Bielendy bardzo pomogło mi podczas największego wysypu krostek. Niestety do dzisiaj nie wiem,  co było jego przyczyną.  Całe szczęście obecnie skóra się uspokoiła. Cała seria zasługuje na pochwalę,  ale serum było zdecydowanie najlepsze.  Właśnie kończę drugą butelkę. 

3. MAKIJAŻ TWARZY: SKIN79, VIP GOLD + BRONZE




Długo zastanawiałam się czy umieścić na pierwszym miejscu minerały Annabelle Minerals czy azjatyckie BB SKIN79. W końcu wybrałam kremy azjatyckie, gdyż zawsze wyglądają na mojej skórze świetnie.  A szczególnie podczas przesuszen do których moje policzki maja niestety tendencję.  Pudrowe minerały niestety nie są wtedy zbyt komfortowe, ale kremowe BB spisują się idealnie i mają dodatkowe działanie nawilżające.  Jedynym minusem może być bardzo jasny kolor VIP Gold , który nie jest w stanie się dopasować do mojej lekko opalonej skóry  ( używam samoopalacza). Ale jeśli zmieszam to z BRONZE to otrzymuję  kolor idealny.

4. MAKIJAŻ/PIELĘGNACJA OCZU : Oceanic, Long4Lashes, odżywka do rzęs.

Niestety zaczęłam kurację tym produktem zanim jeszcze zaczęłam regularnie pisać dlatego nie mam zdjęć porównawczych. Serum starczyło mi na 9 m-cy użytkowania  (niestety nie zawsze byłam regularna). Mimo to dało rewelacyjne efekty. Pod koniec stosowalam je także na brwi. Najważniejsze jest jednak to, że po mimo zaprzestania kuracji moje rzęsy drastycznie nie pogorszyła się. Owszem wróciły do swojej standardowej długości, ale nie zaczęły hurtowo wypadac. Na pewno powtórzę kurację w tym roku.

5.MAKIJAŻ/PIELĘGNACJA UST: MNY Color Sensational, 250 Mystic Mauve



Kiedyś używałam jedynie blyszczykow jednak od jakiegoś czasu zdecydowanie wolę szminki. Mimo, że lubię odważne kolory to na co dzień, do pracy nie bardzo mogę sobie na nie pozwolić. Dlatego też najczęstszym moim wyborem jest szminka Mystic Mouve. Ma piękny kolor, który jest lepszym kolorem moich ust i pasuje do każdego makijażu. Szminka ma przyjemne satynowe wykończenie i naprawdę dosyć długo pozostaje na ustach. No i ten karmelowy zapach....


6. PAZNOKCIE/DŁONIE:  The Body Shop Hemp Hand Protector Silnie Nawilżający Krem Do Rąk


To mój ogromny ulubieniec. Jak do tej pory nie znalazłam nic, co by lepiej nawilzalo moje dłonie i pozostawialo je takie miłe w dotyku. Niestety jego różany brat okazał się totalnym niewypałem.  A tej wersji nie mogę nigdzie znaleźć 😯


7. WŁOSY: Maska Kallos Latte


Odżywki Kallos to zdecydowanie wielkie odkrycie tego roku. Są niedrogie, dostępne w drogeriach Hebe  i na moich włosach daje naprawdę świetny efekt. Najlepsza z nich okazała się wersja Martę, która świetnie wygladzala moje włosy i sprawiała, że były bardzo mięsiste.  Trzeba jednak z nią uważać gdyż używane zbyt często może doprowadzić do przeproteinowania naszych włosów. Jedyne, co mi się w niej nie podoba to drazniacy zapach. Miałam wersję Banana, która pięknie pachniało ale nie dawała tak dobrych efektów. Obecnie testuje wersję Milk.

8.PIELĘGNACJA CIAŁA: DR ORGANIC , ORGANICZNE MASŁO DO CIAŁA OWOC GRANATU


Dr Organic to kolejne  odkrycie tego roku. Masełko  to wygrałam w konkursie firmy na FB i od razu się w nim zakochałam.  Ma piękny owocowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. I cudowna , gęstą,  nawilzajaca konsystencję.  A dzięki jego naturalnemu skladowi jeszcze bardziej przypadło mi do gustu. Masła  The  Body Shop mogą się schować. Obecnie testuje tez inne produkty tej firmy i na pewno niebawem pojawią  sie ich recenzje.

9. ZAPACH: Avon, Little Pink Dress


Bardzo lubię zapachy z tej serii. Standardowe Black kojarzy mi się z moja mama, która często to używała. W tamtym roku używałam wersji Gold, a w tym postawiłam na coś lzejszego, k wiatowego czyli Pink. Noszę to w torebce i często używam. To ładny,  dzienny zapach. Na mnie perfumy te utrzymują się bardzo dobrze.

10. AKCESORIUM:

Foreo Luna, szczoteczka oczyszczająca do skóry wrażliwej i normalnej



Ostatnia kategoria to akcesorium, które bardzo zmieniło moje podejście do oczyszczania twarzy. Luna sprawia przede wszystkim, że moje pory są oczyszczone i zwezone. Ma też swój udział w zminimalizowania ilości wypryskow. Przede wszystkim to świetny masaż twarzy. Zauważyłam że jest bardzo ujedrniona, a wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne dużo lepiej się wchlaniaja. 

A jak tam Wasi ulubieńcy? 
Odkrylicie w tym roku coś ciekawego?