środa, 4 października 2017

Denko # 9 Wrzesień 2017

Witajcie!

Wrzesień już za nami. Od kilku dni mamy już jesień pełną gębą. Niestety aura też iście jesienna i niezbyt przyjemna.

A skoro mamy nowy miesiąc to pora także wyrzucić wrześniowe śmieci. Znalazło się tutaj kilka kosmetyków mojego męża, który nawet podzielił się ze mną swoją opinią. 

1. Eveline Dermapharm Slim Extreme 4D Professional, Koncentrat Antycellulitowy. Bardzo przyjemny w konsystencji kosmetyk, lekki i żelowy. Szybko się wchłaniał. Dobrze nawilżał i przy regularnym stosowaniu ujędrniał skórę. Natomiast ja nie bardzo wierzę w to działanie antycellulitowe, uważam że nawet zwykły olejek regularnie stosowany przyniesie takie same efekty. Większe znaczenie ma tutaj po prostu regularne masowanie. Nie wspominam już o odpowiedniej diecie i aktywności, bo to według mnie podstawa. Nie cierpię tego efektu chłodzenia, także na pewno go nie kupię.

2. No. 36 Spray chłodzący do stóp. Bardzo lubię takie produkty latem. Przynosi ulgę zwłaszcza podczas upałów. Chętnie kupię w przyszłym roku.

3. FussWohl płyn do kąpieli stóp z mocznikiem. Bardzo lubię sole i płyny relaksujące do kąpieli stóp. Stosuję je zawsze, przed zrobieniem pedicure. Taka kąpiel stóp zmiękcza zrogowaciały naskórek przez co łatwiej go usunąć oraz zmiękcza skórki wokół paznokci, które następnie usuwam patyczkiem. Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę, ale obecnie używam soli z Delii.

4. Holika Holika Lazy&Joy. Krem do rąk w uroczym opakowaniu z puddingiem. I rzeczywiście miał konsystencję oraz słodki zapach budyniu. Mała tubka idealnie pasowała do torebki. Krem delikatnie otulał skórę dłoni, ale nie pozostawiał na niej ani tłustej ani lepkiej warstwy. Bardzo dobrze nawilżał. Chętnie wypróbuję inne koreańskie kremy do rąk, ten był moim pierwszym. Obecnie kończę krem z Make Me Bio.


5. Receptury Babuszki Agafii, maska drożdżowa. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych masek do włosów. Ma dosyć rzadką konsystencję więc trzeba nauczyć się z nią pracować. Ale po jej użyciu włosy są gładkie, miękkie i lśniące. Dodatkowo pięknie pachną. Na pewno jeszcze ją kupię. Obecnie używam maskę Biovax Perły i Kawior.

6. Alterra , szampon przeciwłupieżowy. Delikatny szampon bez sls. Mimo tego bardzo dobrze, ale łagodnie oczyszczał skórę głowy. Nie zawierał zapachu więc nie powodował podrażnienia skalpu. Dobrze radził sobie z łupieżem, nie powodował świądu. Został zużyty przez mojego męża.Na pewno jeszcze kiedyś mu go kupię. 


7. Sylveco, peeling enzymatyczny. Świetny peeling o cytrusowym zapachu. Ma kremową, oleistą konsystencję. Najlepsze efekty przynosi 3-minutowy masaż twarzy. Najlepsze efekty przynosił, gdy ten masaż robiłam Foreo Luna. Wówczas buzia była bardzo gładka i delikatna. Wszelkie kosmetyki, czy maseczki wchłaniały się idealnie.Chętnie do niego wrócę, to pierwszy peeling enzymatyczny z którym się polubiłam. Obecnie używam mikrodermabrazję z Mincer.

8. Mincer Vita-C Infusion, krem do twarzy. Krem o bardzo bogatej, maślanej konsystencji. Miał delikatny, cytrusowy zapach. Mimo, że na opakowaniu jest napisane, że jest to krem dzień/noc to uważam, że jego konsystencja jest zbyt treściwa na dzień. Nawet na mojej skórze lubiącej się przesuszać podkłady po prostu szybko się świeciły. Natomiast bardzo chętnie używałam go wieczorem. Nałożony grubszą warstwą idealnie odżywiał i nawilżał moją skórę. Rano była ona bardzo miła w dotyku i gładka.Myślę, że jeszcze wrócę do tej serii kosmetyków, gdyż świetnie mi się sprawdziła. Obecnie używam kosmetyków Benton.

9. Vianek, odżywczy krem do twarzy na dzień. To ulubiony krem mojego męża. Miał zarówno wersję na dzień jak i na noc. Kremy mają wygodne opakowania z pompką airless. Mają lekko pomarańczowy kolor i owocowo pachną. Jak to kremy tej firmy mają bogatą konsystencję i naturalny skład pełen olei i maseł. Nie każdej skórze będzie to odpowiadało więc koniecznie weźcie próbki.M. stwierdził, że chętnie dalej by je używał. Obecnie ma krem z granatem z Cosnature.

10. La Roche Possay Toleriane Ultra. Bardzo lubię kremy pod oczy w opakowaniach z pompką. To było dosyć dziwne, bo w środku znajdowała się jeszcze foliowa torebka i krem wyciskał się próżniowo. Niestety dla mnie był on zbyt lekki, świetnie nadawał się na dzień, pod korektor. Na noc potrzebuję jednak czegoś bardziej "maślanego".Obecnie używam krem z olejem arganowym Nacomi.

11. Mincer Vita-C Infusion, serum z wit. C. Jedno z lepszych serum z tą witaminą jakie kiedykolwiek stosowałam. Wygodna pipeta ułatwia jego aplikację. Skóra po nim była świetnie nawilżona i wygładzona. Drobne przebarwienia zostały rozjaśnione, a cała skóra zyskała niezwykły blask, takiej zdrowej promiennej cery.Tak jak pisałam wcześniej, chętnie wrócę do tej serii.



12. Skin79, Animal Mask, Sucha Małpa. Bardzo lubię maski w płachcie, o czym mogliście przeczytać w ostatnim poście.
Niestety te maski, oprócz tego, że zabawnie wyglądają nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Płachta była dobrze wycięta, dobrze nasączona i świetnie przylegała do skóry. Niestety po zdjęciu jej z twarzy nie dała mi jakiegoś dużego nawilżenia. Także trochę się zawiodłam na nich. Kupię, ale zdecydowanie inne maski w płachcie.

13. Holika Holika maseczka oczyszczająca. Tak jak pisałam w recenzji zbiorczej była nijaka. Ani nie oczyściła, ani nie nawilżyła jakoś specjalnie mojej skóry.

14. Hada Labo Tokyo, maska nawilżająca. Powiem Wam, że to bardzo dobre maski w płachcie. Są świetnie nasączone, esencja bardzo szybko wchłania się w skórę. Po zdjęciu maski cera była napompowana wodą i bardzo miła w dotyku. To świetna alternatywa jeśli nie chcecie zamawiać masek online, a macie dostęp do Rossmanna. Kupię na pewno w jakiejś promocji.

15. Tołpa, Dermo Face Hydrativ, dwuetapowy zabieg oczyszczająco-kojący. Saszetka zawierała peeling enzymatyczny o bardzo dziwnej konsystencji. Niestety nie zauważyłam po nim jakiegokolwiek efektu wygładzenia skóry. Maska, którą nakładało się po peelingu również była bardzo słaba. Po jej użyciu nie widziałam żadnych efektów.

16. Dermaglin, maseczka oczyszczająco-odżywcza. Szczerze mówiąc nie rozumiem fenomenu masek tej marki. Dla mnie są one bardzo przeciętne i dużo lepsze efekty przynoszą mi maski, które sama ukręcę z glinki i oleju. Nie kupię. Obecnie mam gotową maskę węglową z Eveline.



17. Fresh&Natural, Sól borowinowa. Ach! Co to był za świetny produkt. Idealnie nadaje się jako kąpiel relaksująca po ciężkim dniu lub po forsującym treningu - na obolałe mięśnie i zakwasy. Zapach jest nieco specyficzny, bo to mieszanka borowiny oraz lawendy, ale wsypana do ciepłej wody świetnie koi nerwy i rozluźnia mięśnie. Kupię lub zrobię własną wersję.

18. Batiste Tropical, suchy szampon. Nie cierpię tej wersji zapachowej, jest dla mnie mdła i męcząca. Szampon jest jednak skuteczny i przedłuża świeżość włosów. Natomiast stosuję go bardzo sporadycznie, gdyż niestety podrażnia moją skórę głowy, powoduje świąd i łupież. Nie kupię więcej, mam jeszcze wersję floral.

19. Wellnes&Beauty Mango&Kokos, czyli mój ulubiony peeling drogeryjny. Ma dobry skład, piękny słodki zapach, chętnie bym go wręcz wyjadła łyżeczką z opakowania. Przy tym drobinek cukru jest dosyć sporo więc dobrze ścierają martwy naskórek. Dodatek oleju kokosowego sprawia, że skóra jest powleczona nawilżającą warstwą i nie musimy już stosować balsamu. Dla mnie ekstra i często do niego wracam. Obecnie stosuję peeling kawowy z Nacomi.


I to już tym razem wszystkie moje zużyte produkty.

Ciekawa jestem, czy któryś z tych produktów mieliście i jak Wam się sprawdzał?
A może któryś szczególnie Was zainteresował?

Buziaki
Emi

49 komentarzy:

  1. Jako włosomaniaczkę najbardziej zainteresowała mnie maska Babuszki Agafii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te maskę , spokojnie mogę nazwać ja moja ulubiona 😀

      Usuń
  2. Ciekawa jestem tego peelingu z W&B do tej pory miałam tylko wersję z solą morską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam już wszystkie wersje i ta żółta jest wg mnie najlepsza 😀

      Usuń
  3. Maska drożdżowa bardzo mnie ciekawi od dłuższego czasu, ale nie mogę sie do niej przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj bo nie jest droga wiec nawet jak ci się nie sprawdzi to nie będzie jakoś mocno żal. A ja życzyłam już ze 3 opakowania także polecam.

      Usuń
  4. Też lubię enzymatyczny Sylveco ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam maskę mokrą małpę :) ale jeszcze nie użyłam jej. Natomiast po produktu Vianek i Sylveco tez sie wybiorę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak Tobie się sprawdzi bo jaznam dużo lepsze maski.

      Usuń
  6. Sporo tego, ja też na noc wyciągam mocniejszy kaliber, obecnie pod oczy na noc nakładam olejek Nacomi :) polecam

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba przegapiłaś olejki orientalne Marion, bo widzę na zdjęciu, a nie ma recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę chyba kupic ponownie maseczke Babuszki :) Miałam ją pare lat temu i pamiętam, że super mi się jej używało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo że cały czas lubię testować nowe produkty to zawsze chętnie do niej wracam.

      Usuń
  9. Kiedyś uwielbiałam maskę drożdżową, ale w tym roku kupiłam nowe opakowanie i już nie jest tak dobra, coś w niej pozmieniali :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to Twoje włosy się zmieniły? Moje pierwsze opakowanie tej maski wywołało efekt wow! Ale od tamtej pory moje włosy są w dużo lepszej kondycji. Przestałam je mocno rozjaśniać i nie są takie suche i zniszczone. Maska działa na nie słabiej ale i tak bardzo lubię to uczucie wygładzenia włosa po niej 😀

      Usuń
  10. Sylveco był ok, ale nie na tyle, abym wróciła. Chyba miałam tę wersję Batiste, ale użyłam jej jakoś z 3 razy maksymalnie bo nie spodobała mi się ta forma mycia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie stosowałam tego produktu jako substytut mycia i nikomu tego nie polecam. Ale zdarzało mi się np w lato w upalne dni gdy np wieczorem chciałam gdzieś wyjść włosy od upału były nieświeże a nie miałam czasu ich umyć np od razu po pracy idę do kina.

      Usuń
  11. Świetne denko, ilość zużytych opakowań robi wrażenie! Maski w płachcie Hada Labo wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie i na pewno sięgnę po nie jeszcze nie raz. Mam nadzieję, że w Rossmannie pojawi się jeszcze promocja -49% na maski :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Też bardzo spodobała mi się ta seria Mincer z witaminą C. Mam właśnie peeling mikrodermabrazję i krem pod oczy. Fantastyczne jak na sklepowe produkty. Hm, piszesz, że ten krem pod oczy ma lekką konsystencję z LRP, to jak złoto dla mnie, bo ja właśnie nienawidzę maślanych konsystencji, bo puchną mi po nich powieki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz jak to wszystko zależy od skory. Dla mnie on był po prostu zbyt lekki i po kilku dniach używania jedynie tego kosmetyku miałam bardzo wysuszona skore pod oczami.

      Usuń
  13. Przyznam się bez bicia, że nie znam żadnego z wymienionych przez Ciebie kosmetyków. Ale jeden zwrócił szczególnie moją uwagę. Wellnes&Beauty Mango&Kokos. Mango i kokos? To połączenie jest naprawdę interesujące tym bardziej, że uwielbiam zapach mango w kosmetykach. To taki słodki, rześki zapach. Miałam peelingi i balsamy z kokosem i mango, ale oddzielnie, nigdy razem w jednym opakowaniu, jako jeden kosmetyk! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pellingi są dostępne w rossmannie po 10-15zl. Uwielbiam ten zapach! Jest on taki słodki jak sorbet owocowy 😀

      Usuń
  14. Miałam ten szampon Alterry, ale średnio sie spisał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam problemu z łupieżem. Stosował go mój mąż i fajnie sobie radził z tym problemem a nie wysuszał tak skory głowy jak nizoral czy head&shoulders. Moje wlosy z szamponami Alterra raczej niezbyt się lubią.

      Usuń
  15. Dużo tych rzeczy i chyba niczego nie miałam. produkty Vianka są interesujące i chciałam się na nie skusić, ale zabrakło mi czasu na takie zakupy. Za to przerzuciłam się na maski i nawet je polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować . Chociażby wziąć próbki bo są to jednak specyficzne kosmetyki 😀

      Usuń
  16. Znam odżywczy krem z Vianka, ale ja miałam pod oczy akurat i kocham go :) Kojarzę też suchy szampon z Batiste oraz peeling z W&B. Też bardzo lubię oba, a wersji mango tego peelingu nie miałam i chętnie się nim zainteresuję na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Peeling Sylveco polubiłam jak Ty i też nie lubię chłodzących kosmetyków do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Holika Holika ma tak urocze opakowania, że choćby ze względu na nie ma się ochotę na zakup :) Interesuje mnie ten peeling od Sylveco, już widziałam o nim pozytywne opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię produkty do stóp No. 36 i ten spray też używałam latem ;)
    Natomiast na mojej liście jest Mincer Vita-C Infusion krem do twarzy. Miałam już próbki i wiem, że będzie mi się świetnie sprawdzał! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poszalałaś :D Ja uwielbiam serum olejkowe Mincer i suchy szampon Batiste! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale sporo tego. U mnie Alterra kompletnie się nie spisuje i nie sięgam już po kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Serum od Mincer wpisałam na liste rzeczy do kupienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten mały kremik do rąk chętnie bym przetestowała, przydałby się właśnie do torebki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporo udało Ci się wykończyć :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Znam jedynie ten balsam chłodzące - lubię go, choć rewelacji nie ma ;-) Ciekawią mnie kosmetyki Mincer :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo imponujące denko! Ilość zużytych opakowań zdecydowanie robi wrażenie! Muszę koniecznie wypróbować peeling enzymatyczny Sylveco, jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi na mojej wrażliwej, suchej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  27. A czy taki suchy szampon zostawia włosy przyjemne w dotyku czy tylko patrzeć na nie można?

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam chęć na krem Vianek, od dawna chciałabym wypróbować coś z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i wyrażenie swojego zdania :) Jeśli Ci się u mnie spodobało, dodaj bloga do obserwowanych i daj mi znać w komentarzu- z przyjemnością odwdzięczę się tym samym.

Zostawiając komentarz zgadzasz się z Polityką Prywatności.

Do zobaczenia !