czwartek, 25 lutego 2016

[RECENZJA] AVENE THERMAL SPRING WATER

Witajcie!

moja skóra ma ogromną tendencję do przesuszania się, zwłaszcza w rejonie policzków. Dlatego też praktycznie nie używam produktów matujących np pudru. Lubię za to wszelkiego rodzaju mgiełki, którymi mogę w ciągu dnia spryskać makijaż i odświeżyć moją cerę. Po wielu przeczytanych recenzjach zdecydowałam się wreszcie na dobrze znaną wodę termalną Avene.
Ale czy jestem z tego wyboru zadowolona i czy w ogóle czymkolwiek różni się on zwykłych mgiełek dostępnych za grosze?


Woda termalna z Avene w aerozolu to naturalnie kojąca woda dla skóry wrażliwej. Woda ze źródła Avene jest jedyną wodą pobieraną ze źródła w warunkach sterylnych w nowoczesnym zakładzie produkcyjnym. Dzięki temu, woda termalna z Avene, zachowuje w całości właściwości źródła termalnego: kojące, łagodzące podrażnienia, działające przeciw wolnym rodnikom. Jest on dostępna pod postacią aerozolu, rozpylanego za pomocą azotu, który jest gazem obojętnym dla środowiska naturalnego, niepalnym i nieszkodliwym dla warstwy ozonu. Woda termalna z Avene jest nieodzowna dla wszystkich osób ze skórą wrażliwą. Jest to naturalny produkt, którego wszystkie właściwości zostały zachowane dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii.

Cena: ok. 29 zł / 150 ml, 38 zł / 300 ml

Kupiłam tę wodę już jakiś czas temu, chyba w wakacje. Skorzystałam, bo w aptece była akurat promocja i za tę ogromną butlę zapłaciłam chyba 15 zł. Na początku byłam lekko rozczarowana. Owszem woda fajnie chłodziła i orzeźwiała skórę podczas upałów. Na wakacjach sprawdziła się cudownie. Atomizer produkuje bardzo delikatną i lekką mgiełkę, która zrasza naszą skórę. Uczucie na takiej rozgrzanej twarzy jest cudowne. Jednak nie robiła nic więcej niż np mgiełka oliwkowa z Ziaji za grosze. A mgiełka jest w mniejszym, poręczniejszym opakowaniu więc to ona zagościła w mojej kosmetyczce i była regularnie używana.
O wodzie Avene przypomniałam sobie na jesieni kiedy zaczęłam kurację kwasem glikolowym. Moja skóra oczywiście stała się jeszcze bardziej przesuszona po takim zabiegu i trudno ją było czymkolwiek nawodnić. W tym przypadku ta woda okazała się błogosławieństwem. Spryskuję nią twarz po zabiegu a po chwili osuszam. ten krok jest bardzo ważny. Wiele osób skarży się, że woda termalna nie daje żadnych efektów , a pozostawiona na skórze do wyschnięcia wręcz wyciąga z niej wodę. Przynosi więc odwrotny efekt. Delikatnie osuszona ręcznikiek sprawia, że skóra jest ładnie nawilżona i odświeżona. Nie ma dyskomfortu przesuszonej skóry. Wodą tą spryskuję również twarz rano i wieczorem a następnie, jeszcze w taką wilgotną wklepuję ulubione serum nawilżające. Ta metoda sprawiła, że serum bardzo równomiernie się rozprowadza i działa lepiej.
podsumowując bardzo lubię ten kosmetyk. Na pewno dobrze sprawdzi się przy skórze wrażliwej lub podrażnionej lub takiej po różnego rodzaju zabiegach złuszczających. Latem na pewno bedę stosować zwykłe mgiełki lub hydrolaty jednak na jesieni, gdy tylko zacznę kurację kwasami , to na pewno znowu się w nią zaopatrzę.

Lubicie wody termalne? 
Macie swoją ulubioną?
A może stosujecie coś innego?

poniedziałek, 22 lutego 2016

JOY BOX LUTY 2016 - WALENTYNKI.

Witajcie!

Dawno nie było u mnie postu pudełkowego. Miałam kiedyś subskrypcję SHINY BOX, którą dostałam w prezencie. Lecz kiedy mi się skończyła to postanowiłam jej nie przedłużać. Dlaczego? A dlatego, że miałam wrażenie że nie pojawia się tam praktycznie nic nowego. Cały czas przewijają się produkty z tych samych kategorii. I tak po półrocznej przygodzie z Shiny miałam w swoich zapasach 3 płyny micelarne, kilka żeli do kąpieli, kilka balsamów i garść lakierów do paznokci. Zdarzyło mi się zamówić jeszcze kilka pudełek, ale już po poznaniu ich zawartości , gdy coś mnie zaciekawiło np krem BB VIP GOLD w pudełku INSPIRED BY CHARLIZE MYSTERY.
Tak też było i tym razem. Walentynkowy Joy box zamówiłam ze względu na to, że kilka produktów pielęgnacyjnych mi się skończyło, a akurat były w pudełeczku.
Co prawda na pudełko czekałam ponad 2 tygodnie, gdyż moja wpłata nie została zaksięgowana, ale po upomnieniu się i wyjaśnieniu sytuacji przesyłka była u mnie już następnego dnia.

Jeśli chcecie się dowiedzieć co dokładnie się w nim znalazło to zapraszam do czytania.


Opakowanie pudełka walentynkowego jak zwykle prezentuje się przepięknie. Pudełka JOY są większe i wykonane z mocniejszej tektury niż te z Shiny. Biorąc pudełko do ręki okazało się ono dosyć ciężkie jak na taką niewielką paczuszkę.




I nic dziwnego ponieważ aż po brzegi było wypełnione kosmetykami.






1. Wibo Szminka do ust Million Dollars Lips


Matowa pomadka do ust z długotrwałą formułą. Doskonała, aksamitna konsystencja gwarantuje precyzyjne pokrycie. Matowe wykończenie sprawia, ze usta wydają się pełne, wyraziste i kuszą swoim urokiem. Bądź gotowa na spektakularny efekt matowych ust! Szminki dostępne w JOY BOX w dwóch kolorach nr 2 i nr 4 - dobierane losowo.
Trafił mi się neonowy róż czyli kolor 02. Sam kolor na wiosnę, czy lato jest jak najbardziej w porządku. Mam jednak już tę pomadkę w neutralnym odcieniu 01 i nie bardzo się z nią polubiłam. Niestety bardzo skleja usta mimo, że jest matowa.
2. Debby Błyszczyk do ust Kiss My Lips

Błyszczyk do ust KISS MY LIPS ma lśniący, sexy kolor i kremową formułę. Zapewnia ultra-gładką aplikację, nie klei się. Zawiera ekstrakt z Passiflory. Formuła wzbogacona witaminą E dla utrzymania właściwego nawilżenia ust. Specjalny silikonowy aplikator zakończony gąbką zapewnia komfortową aplikację. Błyszczyki dostępne w JOY BOX w trzech kolorach 08, 12,14 - dobierane losowo.
Tutaj trafił mi się bardziej mój kolor , bo wiśniowy. Bałam się trochę tych drobinek w butelce, ale na ustach ich nie widać. Mimo, że nie jestem zwolenniczką błyszczyków to ten zapowiada się fajnie, gdyż nie skleja ust.

3. Kneipp Esencja do kąpieli Totalny Relaks
Kneipp® Esencja do kąpieli Totalny relaks - w harmonii z naturą Dobroczynny relaks przy wyczerpaniu i stresie. Melisa indyjska, zwana również citronellą, działa odprężająco i uspokajająco po ciężkim dniu. Jej zapach działa rόwnoważąco na umysł. Melisa cytrynowa w naturalny sposόb wspomaga odprężenie. Zalety produktu to dobroczynny relaks przy wyczerpaniu i stresie, obecne w składzie olejki eteryczne oraz to iż jest on silnie skoncentrowany i bardzo wydajny.
Bardzo lubię olejki do kąpieli, a mój własnie się skończył więc ta buteleczka od razu trafiła do łazienki. Jestem już po pierwszym użyciu. I jestem oczarowana. Niewielka ilość olejku bardzo mocno barwi wodę oraz intensywnie pachnie. Zapach melisy bardzo mocno odpręża także jest to świetny produkt do kąpieli po ciężkim dniu.
4. Kneipp pielęgnujący olejek do kąpieli, kwiat migdała.
Tego olejku jeszcze nie testowałam, ale pięknie pachnie. Dostałam chyba za te opóźnienia w dostarczeniu paczki, gdyż nie ma go na rozpisce.
5. Eveline Cosmetics. Argan & Wanilla, Luksusowy krem do rąk.
Dostałam miniaturkę tego kremu idealną do torebki. Krem bardzo ładnie i słodko pachnie. Duży plus za to, że szybko się wchłania. 
6. Evree, Olejek do twarzy i szyi
Nawilżający olejek do twarzy i szyi - luksusowa pielęgnacja do wszystkich typów skóry w szczególności dla pozbawionej energii, zmęczonej. Odkryj niesamowitą moc 15 drogocennych olejków: nawilżającego avocado, regenerującego jojoba, odżywczych ryżu i słonecznika, przeciwbakteryjnych geranium i pestek winogron, wzmacniających migdałów, łagodzącego nagietka, kojącego eukaliptusa, wiesiołka i citronelli , ściągającego rozmarynu, wygładzającej lawendy i pomarańczy oraz oczyszczającego grapefruita. Intensywnie nawilża, regeneruje i wygładza, przywraca zdrowy wygląd.
Nie ukrywam, że to jest główny sprawca całego zamieszania. Bardzo lubię olejek Magic Rose i zużyłam już ze 2 albo 3 buteleczki. Tym razem postanowiłam spróbować czegoś innego. W czasie, gdy czekałam na pudełko to w Superpharm kupiłam także wersję Revita Perilla z wodą różaną gratis dlatego aktualnie ta buteleczka trafiła do zapasów.
7. Original Source Żel pod prysznic Mango & Macadamia
ORIGINAL SOURCE Mango & Macadamia to egzotyczny duet zamknięte szczelnie w designerskiej butelce żelu pod prysznic.Soczyste mango, które znajduje się w tym wariancie dojrzewało na 287-letnim drzewie, by w połączeniu z orzechami makadamia, zapewnić przyjemny relaks pod prysznicem. Wobec tego wariantu nie można przejść obojętnie.
W kolejnym denku zobaczycie kilka żeli pod prysznic już wykończonych. Także przyda się ;) Nie miałam jeszcze ich produktów. 
8.  Carex Antybakteryjny żel do rąk
Carex Strawberry Candy to antybakteryjny żel do rąk o słodkim zapachu żelków truskawkowych. Produkt delikatnie działanie na skórę, co zostało potwierdzone dermatologicznie. Niewielka buteleczka żelu do rąk Carex Strawberry Candy o pojemności 50ml zmieści się w każdej torebce, plecaku, a nawet w kieszeni. Bez problemu wniesiemy ją również na pokład każdego samolotu. Dużą zaletą tego produktu, jest jego wygodna aplikacja, którą zapewnia funkcjonalne opakowanie z pompką. Dzięki niej żel nie rozlewa się na dłoni, jest precyzyjnie dozowany i wystarcza na dłużej.
Zawsze noszę w torebce żel antybakteryjny. Mój aloesowy jakiś czas temu się skończył więc ten zajął teraz jego miejsce.
9. Floslek Laboratorium Wazelinka do ust na randkę
Wazelinka kosmetyczna o zapachu maliny doskonale nawilża oraz zapobiega wysuszaniu się ust. Chroni przed działaniem niekorzystnych warunków atmosferycznych. Nabłyszcza, delikatnie natłuszcza oraz skutecznie zapobiega pierzchnięciu. Po zastosowaniu usta są zregenerowane, miękkie i aksamitne gładkie.
To jedyny produkt dla którego obecnie nie mam zastosowania, gdyż jestem obkupiona w masełka Nivea, mam też Balmi oraz pomadkę Lovely (tak , tak  w każdej kieszeni co innego) Poczeka na swoją kolej lub oddam siostrze.
10. Perfecta Gruboziarnisty peeling mineralny
Aktywny peeling z drobinkami orzecha włoskiego polecany dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Wyjątkowo dokładnie usuwa martwe komórki naskórka, wygładza powierzchnię skóry, oczyszcza pory i redukuje wszelkie niedoskonałości cery. Zawiera minerały morskie, odżywczy koktajl witamin E+C+F, a także miód z dzikich kwiatów, który odświeża cerę i nadaje jej ładny, zdrowy koloryt.
Mam obecnie peeling rozgrzewający z Under Twenty ale kompletnie się z nim nie polubiłam. Peelingi z Perfecty bardzo lubię (oprócz tego enzymatycznego na noc) także chętnie wykorzystam.
11. Sayen Zestaw kosmetyków do pielęgnacji twarzy
Sayen to polska, dynamiczna marka z branży kosmetycznej, która proponuje nowatorskie rozwiązania dla osób, poszukujących profesjonalnej alternatywy dla pielęgnacji skóry w gabinecie kosmetycznym. Specjalistyczne zestawy zabiegowe, ukierunkowane na konkretne problemy skórne, umożliwią każdemu bez wyjątku, przeprowadzenie kuracji skutecznie i trwale poprawiającej wygląd skóry - bez konieczności wizyty w SPA. Co istotne, cena zestawu, na który składają się trzy pełne zabiegi, to 99zł. W boxie znajdziesz jeden zabieg z 3 dostępnych zestawów: intensywnie nawilżającego, intensywnie odmładzającego, normalizującego.
Kompletnie nie znam tej marki dlatego chętnie przetestuję ich kosmetyki. W boxie dostałam wersję normalizującą.

I to już wszystkie produkty z walentynkowego JoyBox. Nie ma tutaj może niczego nowatorskiego ani WOW, ale wiele produktów po prostu na bieżąco wykorzystam, gdyż mi się skończyły.
A jak Wam się podoba zawartość?
Pozdrawiam
EMI :)

sobota, 20 lutego 2016

ZDROWE ŚNIADANIE, SPOSÓB NA SKRZYPOPOKRZYWĘ

Witajcie,

picie skrzypopokrzywy to ostatnio bardzo modny sposób na ładne i zdrowe włosy. Wszystkie włosomaniaczki na pewno go znają. Laikom wyjaśnię, że SKRZYPOPOKRZYWA to nie żadna kosmiczna roślina, a po prostu herbatka składająca się ze skrzypu oraz z pokrzywy. Oba te zioła zawierają dużą ilość krzemionki, która wzmacnia włosy , paznokcie oraz poprawia cerę. Pokrzywa dodatkowo działa oczyszczająco na organizm.
Mimo jej dobroczynnych właściwości niewiele osób lubi smak ziół. Mi akurat to nie przeszkadza, a wręcz jestem zwolenniczką ziołowych smaków i takich herbatek mam sporo. Ostatnio jednak postanowiłam poeksperymentować, gdyż po pewnym czasie każdy smak spożywany regularnie bardzo się nudzi. 
A w związku z tym, że jestem ogromną fanką zielonych koktajli na śniadanie powstała poniższa mieszanka .
Oprócz dobroczynnej na włosy krzemionki zawiera dużo witamin oraz żelaza.



SKŁADNIKI na 2 porcje

Szklanka naparu z jednej saszetki pokrzywy i skrzypu (ja używam ciepłego płynu, gdyż nie lubię rano takich zimnych koktajli)
2 duże garści liści świeżego szpinaku
4 pałki selera naciowego
1 duży banan
jagody goji do dekoracji

Wszystkie produkty miksujemy w blenderze do gładkiej konsystencji.


Smacznego!!!
EMI :)

środa, 17 lutego 2016

[RECENZJA] GOLDEN ROSE RICH COLOR 108

Witajcie serdecznie,

dzisiaj zapraszam Was na jeden z niewielu na moim blogu postów paznokciowych. Wynika to  tego że raczej nie mam problemów z trzymaniem się lakieru. Zazwyczaj spokojnie wytrzymuje na moich paznokciach ok.5 dni. Dlatego rzadko kupuję drogie lakiery. Mam w swojej kolekcji zarówno Essie jak i Sally Hansen , ale nie widzę różnicy w trwałości między nimi, a tymi tańszym.
Jednymi z moich ulubionych lakierów są te z serii RICH COLOR i mam ich po prostu najwięcej.  Na ich korzyść przemawia również duza gama kolorystyczna oraz bardzo atrakcyjna cena, gdyż to tylko 6,90. Plusem jest również wygodny, szeroki pędzelek.
Będąc ostatnio w sklepie GR i kupując odżywkę jak zwykle musiałam się skusić na kolejny lakier.
Tym razem padło na ciemną, morska zieleń. Nie przepadam za zielonymi lakierami i nie mam w swojej kolekcji chyba żadnego, ale ten mnie zauroczyl. Lakier ma kremową konsystencję i nie zawiera w sobie drobinek. Kryje już przy jednej warstwie. Ja jednak standardowo nalozylam 2. Czas schnięcia nie jest jakiś mocno długi ja jednak i tak używam zawsze seche vite.
Minusem, który zauważyłam jest to że lakier był bardzo gęsty i nakladal się niestety grubą warstwą. Nie wyglądało to estetycznie. Dlatego dolalam do niego kilka kropli rozcienczalnika z Inglota i wszystko wróciło do normy. Nie wiem, czy mam jakiś egzemplarz który długo stał czy to kwestia tego koloru. Z wcześniejszymi kolorami nie miałam tego problemu . Jeśli go macie to dajcie znać jak jest i Was.

I jak się Wam podoba taki niestandardowy kolor?
Ja jestem zaskoczona, że tak bardzo mi się podoba  ♡



niedziela, 14 lutego 2016

[DENKO] # 1/ 2016 STYCZEŃ

Witajcie serdecznie!

Mamy już połowę lutego, a moje denko styczniowe wciąż jeszcze zalega w czeluściach mojej szuflady. Nie przedłużając, pora siebie pożegnać ze wszystkimi zużytymi kosmetykami!

Świetny
Przeciętny
Bubel!


1. L'OREAL ELSEVE, NUTRI-GLOSS CRYSTAL, ODŻYWKA UPIĘKSZAJĄCA. Bardzo lubiłam szampon z tej serii, gdyż delikatnie oczyszczał włosy. Były po nim błyszczące i świeże. Odżywka również bardzo mi się spodobała. To już moje 2 wykończone opakowanie. Włosy wyglądały na dużo zdrowsze i dobrze się rozczesywały. Jednak nie mogłam jej używać przy każdym myciu, gdyż była lekka i nie dociążała odpowiednio moich włosów. Ale używana naprzemiennie z maską Kallos Milk, albo jako ostateczna odżywka przy olejowaniu była świetna. Chętnie kiedyś wrócę zarówno do niej jak i do szamponu.

2. AVON, ADVANCED TECHNIQUES, SZAMPON DO WŁOSÓW FARBOWANYCH. Szampon, który nie robił nic. Nie szkodził moim włosom, ale nie zauważyłam też aby jakoś im pomagał , czy chronił kolor co miało być jego zadaniem. Zużyłam do mycia pędzli z czym radził sobie świetnie.

3. VITA LIBERATA, PHENOMENAL, PIANKA SAMOOPALAJĄCA. Świetny i łatwy w użyciu samoopalacz. Bardzo żałuję, że się skończył, ale chętnie do niego wrócę.

4. GARNIER, PLYN MICELARNY. Bardzo dobry i niedrogi płyn. Jeśli będę potrzebować to na pewno kupię. Chociaż jak wiecie rzadko używam tego typu produktów, ale warto mieć w kosmetyczce. Obecnie mam Biodermę Sensibio.

5. BALNEOKOSMETYKI, BIOSIARCZKOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY . Trochę mnie rozczarował ten produkt. Myślałam, że będzie bardziej naturalny. Dobrze mył. ale niestety przy dłuższym używaniu zbytnio przesuszał mi cerę. Wróciłam do Sylveco.

6. L'OREAL, PŁYN DWUFAZOWY.  Również nie używam zbyt często. Zazwyczaj po imprezie, gdy mam mocno podkreślone oczy eyelinerem, czy kredką. Radzi sobie dobrze ze zmyciem makijażu, nie pozostawia jakiejś dużej lepiącej warstwy. Nie mam mu nic do zarzucenia. Nie mam obecnie zastępcy.

7. DR ORGANIC, MASŁO DO CIAŁA Z BIOGRANATEM. Oj jaka szkoda, że to masło mi się skończyło. Miała świetną, treściwą konsystencję. Ale nie było tak ciężkie jak niektóre produkty z The Body Shop. Chętnie kupię inną wersję zapachową, ale ten zapach także był obłędny. Obecnie używam balsamu kakaowego z Vaseline.



8. L;BIOTICA, MASECZKA ZŁUSZCZAJĄCA DO STÓP. Bardzo wygodna maska w formie skarpetek nasączonych kwasem owocowym. Skutecznie złuszcza martwy naskórek i chętnie do niej wracam. Nie wiem czemu nie ma jeszcze recenzji, gdyż to nie pierwsze moje opakowanie...i nie ostatnie na pewno.

9. PUREDERM, MASECZKA W PŁACIE, NAWILŻAJĄCA. Maseczka kupiona w Biedronce, z jednej strony ma ampułkę z serum ze śluzem ze ślimaka , a w dużej saszetce maskę w płacie. Bardzo wygodna i skuteczna. Mi jedna taka maska starcza na dwa razy, gdyż jest ona dobrze nasączona płynem. Po pierwszym użyciu sporo go jeszcze zostaje w opakowaniu.

10,11 RECEPTURY BABUSZKI AGAFFI. Bardzo lubię te maseczki w saszetkach. Są niedrogie - ok 6 zł, dobrze się aplikują i mają fajny skład. Najczęściej kupuję maski nawilżające i odświeżające. Stosuję, gdy nie chce mi się rozrabiać np. glinki. Dobrze nawilżają i odżywiają skórę. Moje ulubione to ta z mlekiem łosia oraz z niebieską glinką. Niestety ostatnio kosmetyki rosyjskie zostały wycofane z Drogerii Jasmin :(

11. AVON, PEDICURE DOSKONAŁY. To jakaś jedna wielka porażka, a nazwa to ogromna fantazja wymyślającego.

12. ALANTAN DERMOLINE LEKKI. Fajny, lekki krem nawilżający. Niestety dla mnie zbyt lekki, żeby go stosować na noc, a niestety zbyt tłusty pod makijaż. Używałam na dzień, gdy nie nakładałam makijażu. Bardzo polubił się z nim mój mąż.

13. LIRENE, PEELING GRUBOZIARNISTY DO TWARZY. Miał bardzo ładny, porzeczkowy zapach. Drobinki były dosyć duże ale jednocześnie nie jakieś mocno zdzierające.  Chętnie do niego wrócę. Obecnie mam peeling ze Skin79.

14. JANTAR, WCIERKA DO WŁOSÓW Ż BURSZTYNEM. Gdy zapuszczałam włosy do ślubu to stosowałam ja bardzo regularnie, niemalże codziennie. Pozwoliła mi wtedy na szybkie zapuszczenie włosów,  pojawiło się sporo baby hair. Teraz gdy nie mam motywacji to nie używam bardzo regularnie więc i efektów spektakularnych nie ma. Chociaż moje włosy i tak rosną bardzo szybko i często muszę je podcinać.  Nie lubię,  gdy są dłuższe niż do ramion chociaż ostatnio mam chęć na zapuszczenie ich do łopatek. Nie wiem tylko czy starczy mi ku temu cierpliwości gdyż głównie jestem ogromną fanką krótkich, zadziornych fryzurek.

15. MOKOSH, BIAŁA GLINKA. .Ten rodzaj glinki jest moja ulubiona i to niezależnie od firmy. Obecnie nie mam białej i bardzo mi jej brakuje. Na pewno uzupełnię ten deficyt niebawem, ale niekoniecznie tej marki.

A jak tam Wasze zużycia z poprzedniego miesiąca? 

Pozdrawiam!
EMI 

środa, 10 lutego 2016

[RECENZJA] BIELENDA, SKIN CLINIC PROFESSIONAL, SUPER POWER SLEEPING MEZO MASK, AKTYWNA MASKA NAWILŻAJĄCA NA NOC.

Witajcie!

Ten, kto czyta mojego bloga ten wie jaką dużą sympatią zapałałam do serii SKIN CLINIC PROFESSIONAL od Bielendy. Seria korygująca, z kwasem migdałowym to po prostu mój ogromny hit pielęgnacyjny. A AKTYWNEGO SERUM KORYGUJĄCEGO właśnie kończę kolejne opakowanie. I bardzo prawdopodobne, że na tym się nie skończy :) Jeśli interesują Was produkty z tej serii to zachęcam do przeczytania recenzji:

SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywny krem korygujący ANTI-AGE dzień/ noc

SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywny tonik korygujący ANTI-AGE



Pozytywne doświadczenia z serią korygującą skłoniły mnie do zakupu produktu z serii nawilżającej. Padło na maskę :)



SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywna maska nawilżająca ANTI-AGE na NOC 

Produkt

Aktywna maska nawilżająca do każdego rodzaju cery, zwłaszcza odwodnionej profesjonalnie pielęgnuje skórę w nocy. Zawiera maksymalną 100% dawkę koncentratu KWASU HIALURONOWEGO oraz 10% ULTRA HYDRO COMPLEX.Silnie nawilża , koi skórę po zabiegach medycyny estetycznej.
Działanie
Aktywna maska nawilżająca o kremowej konsystencji  skutecznie podnosi jakość  każdego rodzaju cery, zwłaszcza odwodnionej. Poprawia  jędrność, elastyczność oraz koloryt, doskonale wygładza, opóźnia powstawanie zmarszczek i redukuje już istniejące,  dodaje cerze blasku.
Mocno skoncentrowana profesjonalna formuła zawiera maksymalną dawkę 100% koncentratu KWASU HIALURONOWEGO, jedną z najmocniejszych substancji nawilżających – dzięki czemu  silnie i wyjątkowo długotrwale nawilża skórę, przeciwdziałając powstawaniu zmarszczek oraz skutecznie koi naskórek np. po zabiegach medycyny estetycznej.
ULTRA HYDRO COMPLEX zawiera Kwas Mlekowy, Trehalozę i Mleczan Sodu. Silnie nawilża i wygładza skórę, normalizuje procesy złuszczania naskórka.
BIOMIMETYCZNE PEPTYDY pobudzają produkcję nowego kolagenu, odżywiają, ujędrniają i rewitalizują skórę, poprawiają jej strukturę i sprężystość, zapobiegają wiotczeniu.
Efekt
Skóra wygląda na młodszą – jest doskonale nawilżona, gładka, jędrna, pełna blasku, aksamitna w dotyku – po prostu ładniejsza. Cera sucha i odwodniona jest mocniejsza i  ukojona, podrażnienia  zredukowane.
Stosowanie
Wieczorem nałóż maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu i ust. Pozostaw do wchłonięcia. Stosuj 2 – 3 razy w tygodniu.

źródło: www.bielenda.pl


Maska tak jak i ta korygująca jest zamknięta w ładnej, kolorowej tubce ze złotą nakrętką. Tubka jest miękka dlatego łatwo można z niej wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku. W przeciwieństwie do maski korygującej ta nie ma postaci żelu , a gęstego kremu. Zatopione są w nim również malutkie kuleczki-kapsułki, które na twarzy pękają i stają się niewidoczne. Krem ma bardzo przyjemny i delikatny, kosmetyczny zapach. 
Jeśli chodzi o działanie produktu to jest ono naprawdę zadowalające. Obawiałam się, że naniesiona na twarz i pozostawiona na całą noc może spowodować zapychanie, ale nic takiego nie miało miejsca. Wg mnie jest to po prostu bardzo dobry i gęsty krem na noc. Jego dużym plusem jest to, że nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, bardzo ładnie się wchłania. Rano buzia jest gładka i miękka, dobrze nawilżona. Mi to bardzo odpowiada, gdyż często borykam się z przesuszeniem policzków lub brody.
Producent pisze, że maska świetnie się nadaje do skóry odwodnionej, wysuszonej zabiegami kosmetycznymi. W tym przypadku niestety nie mogę się z nim zgodzić. Od kilku miesięcy regularnie wykonuję zabieg kwasem glikolowym. Jak wiadomo po takim zabiegu skóra wymaga mocnego nawilżenia. Niestety maska nie podołała temu zadaniu, nawet nakładana kilkukrotnie w ciągu wieczoru. Zdecydowanie lepiej się sprawdziła , gdy pod nią dołożyłam jeszcze serum hialuronowe z Ava. Jednak zauważyłam, że w tym wypadku nic tak dobrze nie nawilża mojej skóry jak maść z wit. A stosowana na noc przez 3 kolejne dni. 
Mimo tej małej "wpadki" z regeneracją po zabiegach uważam , że jest to dobry nawilżający produkt. Dla osób, które nie mają mocno przesuszonej skóry na pewno się sprawdzi. Jednak uważam, że jeśli macie dobry krem nawilżający na noc lub serum to ta maska nie zrobi jakiejś większej różnicy. Dlatego ja raczej do niej nie wrócę, ale mam chęć przetestować serum nawilżające z tej samej serii.

Pozdrawiam
Emi


Informuję, iż post nie jest sponsorowany a produkt kupiony przeze mnie.
Klikając na pogrubione nazwy produktów przeniesiesz się do ich bezpośredniej recenzji.




niedziela, 7 lutego 2016

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] ŻELE POD PRYSZNIC

Witajcie,

Jak co niedzielę przychodzę do Was z postem i moich kolekcjach kosmetycznych. Tym razem na tapecie oczyszczanie ciała.
Bardzo lubię produkty o dosyć gęstej i kremowej konsystencji.  Zazwyczaj wybieram ciepłe,  otulające zapachy, które wprowadzą mnie w błogi nastrój przed snem. Drugim rodzajem są orzeźwiające,  cytrusowe zapachy. Lubię takie energetyczne nuty o poranku  lub po treningu.


1. ANATOMICALS, owocowy żel do mycia ciała. Dostałam go w jednym z pudełeczek. Jak na razie grzecznie leży w zapasach ale jestem go bardzo ciekawa.  Duży plus za fajną pompkę.

2. ADIDAS, VITALITY. Bardzo lubię żele tej marki. Dobrze myją i nie wyruszają skóry. Zapach mógł by być bardziej orzeźwiający. 

3. LUKSJA, CARE PRO REVIVE, GRANAT I MARAKUJA. Żel który testowałam dzięki wizaż.pl. Nie był zły ale nie na tyle dobry , abym kupiła kolejne opakowanie. Produkt już przeze mnie wykończony.

4. DOVE to moje ulubione żele. Gęste, kremowe i delikatnie nawilżające. Zawsze mam jakiś na półce w łazience. Ten obecny ma delikatny zapach.

5. YVES ROCHER, OLIWKA. Żel pod prysznic, który dostałam wraz z balsamem i mydłem w płynie.  Jeszcze nie był użyty ale mydło sprawdza się całkiem nieźle. 

A Wy macie swoje ulubione żele lub zapachy?
Miłego wieczoru!

Informuję iż post nie jest sponsorowany, a produkty kupione przeze mnie.
Klikając w pogrubione i podkreślone nazwy przeniesiesz się do bezpośredniej recenzji produktu.

środa, 3 lutego 2016

[RECENZJA] Kringle Kandle, Daylihgt , Hot Chocolate

Witajcie!

Mimo, że okres świąteczny mamy już za nami to chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do tego przyjemnego czasu. A zrobię to za pomocą bardzo smakowitego zapachu, który dostałam na Mikołajki od koleżanki.



Przyznaję się otwarcie, że jestem nieuleczalnym nałogowym czekoladoholikiem. Każdy kto mnie zna bardzo dobrze o tym wie. Wiedział i Mikołaj i dlatego podarował mi właśnie ten oto zapach. Muszę przyznać, że gdy tylko go powąchałam to automatycznie przepadłam. Zapach był cudowny. Mogłabym tak siedzieć i nie wyjmować nosa z tej świeczki. Dlatego nie mogłam wręcz się doczekać kiedy go rozpalę w domu. I tu niestety trochę się rozczarowałam.  Zapach, który był na początku miły po 15 minutach staje się niestety bardzo ciężki i męczący. To tak jak z czekoladą.  Jeśli jest zbyt słodka i mdląca to nie można jej zjeść zbyt dużo (ale w tym wypadku to może i plus). Czasem odpalam ja, ale na bardzo krótki czas. W małej dawce jest to przyjemna woń, która daje wrażenie jak byśmy piekli ciasto czekoladowe ☺
Jednak wolę chyba bardziej świeże zapachy takie jak np Clean Cotton od Yankee Candle lub chociażby prezentowany ostatnio Autumn Rain

Sam pomysł daylightów bardzo mi się spodobał. Nie ma z nimi tyle zachodu co z woskami. Mamy małą próbkę zapachu. Możemy go przetestować i zadecydować czy ten zapach nam pasuje i czy kupimy większy rozmiar. A można mieć po prostu kilka małych, różnych zapachów i odpalać  je według nastroju. Ja chyba właśnie tę druga opcję bardziej preferuję.  Nie mam gdzie trzymać kilku dużych świec. A tutaj mam wersję kompaktowa 

A Wy lubicie świece zapachowe?
Macie swoje ulubione zapachy?

Pozdrawiam
EMI