Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kringle Candle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kringle Candle. Pokaż wszystkie posty

listopada 05, 2017

Denko #10 Październik 2017 / Kringle Candle, Nacomi, Holika Holika, Lumene, Madara.

Denko #10 Październik 2017 / Kringle Candle, Nacomi, Holika Holika, Lumene, Madara.
Witajcie,
 
Kolejny miesiąc się skończył i nieubłagalnie zbliżamy się do końcówki roku. Głupio się tak powtarzać, ale fakt jest taki, że czas leci jak szalony. A skoro mamy koniec miesiąca to znak, że pora rozliczyć się z kolejną porcją zużytych kosmetyków. A więc zaczynajmy!



1.      Kringle Kandle Set Sail. (Recenzja) Wiosną i latem świece palę dosyć rzadko. Tę kupiłam w tamtym roku w lipcu na urodziny. Bardzo mi się podoba design tych świec. W przeciwności do Yankie, których słoik w ogóle nie trafia w mój gust. Świeca miała bardzo miły orzeźwiający i lekki zapach… trochę jak wodna bryza. Dwa knoty sprawiły, że bardzo równomiernie się paliła i jak widzicie wypaliła się mi niemalże do samego końca. Na pewno jeszcze kupię tego typu świecę, ale może inny zapach. Chodzi mi po głowie mój ulubiony Autumn Rain lub Gray.

2.      Perfecta Trufle Czekoladowe. Dostałam ten produkt w prezencie. Fuj! Cóż to był za parafinowy oblepiacz Jeszcze może bym mu to wybaczyła, gdyby zapach był ładny, a tutaj niestety również klapa. Zapach raczej czekoladopodobny. Zużyłam do stóp.

3.      Avon, Planet SPA, Luxuriously Refining. Krem do twarzy z wyciągiem z kawioru. Krem miał perłowy kolor i lekką konsystencję. Kawior, jak to w Avon był gdzieś tam na szarym końcu. Zużyłam jako balsam do ciała.

4.      Nivea Lip Butter, Wanilla & Macadamia. Moje ulubione masełko do ust. Miałam 4 rodzaje tych masełek i te owocowe ( jagoda, kokos) mają dużo lżejszą konsystencję natomiast to oraz Karmel dużo bardziej treściwą i lepiej nawilżają. Szkoda tylko, że występują jedynie w słoiczkach. Przez to używałam ich tylko w domu , stały też na biurku w pracy. Chętnie jeszcze kiedyś kupię.



5.      Avon, Planet SPA , Carribean Escape. Bardzo lubię produkty do kąpieli z Avon. Co prawda nie mają świetnych składów, ani zaskakujących właściwości pielęgnacyjnych, ale ładnie pachną i dobrze się pienią. Ten zapach był taki uspakajający i kremowy. Naprawdę poczułam się jak w spa.

6.      Alterra, Pomarańcza & Wanilia, krem pod prysznic. Szczerze mówiąc nie bardzo wyczuwałam tutaj wanilię. Całość miała konsystencję i pachniała jak krem pomarańczowy. Żele Alterra są bardzo tanie i mają dobre składy. Musicie się jednak przygotować na to, że będą się słabiej pienić. Tak już jest z naturalnymi żelami. Zapach był bardzo ładny i odświeżający.

7.      Nacomi, Kokos, pelling kawowy. Bardzo długo chodziły za mną te peelingi, ale trochę odstraszała mnie ich cena. Swój produkt można zrobić przecież dużo taniej, tym bardziej że kawę piję niemalże codziennie. W końcu skusiłam się na niego w promocji w Hebe. Pachnie jak mocno posłodzona czarna kawa, mało wyczuwam tam nut kokosa. Użyty na lekko zwilżoną skórę świetnie ją złuszcza i wygładza. Stosowany regularnie zdecydowanie ujędrnia. Chętnie kupię, ale w promocji, inne warianty zapachowe.



8.      Vianek , Intensywnie odżywczy Krem na noc. To ulubiony krem mojego męża, sam go sobie wybrał z próbek które mu dałam. Użyłam tego kremu kilka razy, ma bardzo ładny owocowy zapach i fajną konsystencję. Uważam , że kremy Vianek świetnie się u Was sprawdzą jeśli potrzebujecie podstawowego kremu nawilżającego o dobrym składzie i nie macie dużych problemów z cerą.

9.      Pharmaceris N, krem pod oczy. (Recenzja) Pisałam o nim w rozczarowaniach. Krem bardzo podrażnił mi oczy. Piekły po nim i łzawiły. Szkoda, bo miał wygodne opakowanie z pompką i fajną konsystencję. Zużyłam na dekolt.

10.   Holika Holika, Skin & Good Cera, Toner i Emulsja. To te produkty zachęciły mnie do kupienia właśnie tego typu kosmetyków. Toner to mój ulubiony moment makijażu. Po nim widziałam największe nawilżenie. W dzień nic już na niego nie nakładałam. Natomiast ogromny minus za te opakowania. Próbki były dosyć spore, starczyły mi na ok. 2 tygodnie używania. Ale co z tego, skoro ten plastik jest tak twardy, że nie dało się go zgnieść. Musiałam wręcz wytrząchiwać zawartość… i to ten toner, który miał postać żelową. A emulsję musiałam wygrzebywać cienką szpatułką. Kompletnie nie do używania w podróży.

11.   Oilan Balance, Regenerujący krem ochronny do skóry suchej i podrażnionej. Krem miał bardzo dziwną konsystencję z takim jakby piaskiem w środku. Na początku myślałam, że jest zepsuty. Potem doczytałam się, że on taki jest. Ten piasek pod wpływem wmasowywania w twarz po prostu się rozpuszczał. Krem zostawiał na twarzy delikatną powłoczkę i rzeczywiście dosyć fajnie się sprawdził, gdy dostałam uczulenia na szyi i dekoldzie. Sprawiał, że skóra mniej swędzi. Potem używałam go na twarz, żeby zużyć , ale niestety słabo sobie radził z nawilżeniem cery.

12.   Lumene, maska oczyszczająca. (Recenzja) Bardzo dobry produkt. Maska na bazie białej glinki, oczyszczała bardzo delikatnie, a jednocześnie skutecznie.



13.   Isana, zmywacz do paznokci. Jeden z moich ulubionych, regularnie do niego wracam. Zawiera Aceton i świetnie nadaje się do zdejmowania lakieru hybrydowego.

14.   Cameleo, Jedwab do włosów. Unikam szamponów i odżywek z silikonem. Natomiast niewielka ilość tego składnika wtarta w moje włosy bardzo im służy. Jedwab bardzo ładnie wygładzał i nabłyszczał końcówki, sprawiał że włosy były dociążone i ładnie się układało. Dzięki wygodnej pompce mogliśmy nałożyć odpowiednią ilość produktu na końcówki. Zbyt duża ilość dawała wrażenie przetłuszczonej, nieświeżej fryzury.

15.   Cosnature, maska do włosów z olejem z avocado. Kosmetyki tej niemieckiej marki cały czas mnie bardzo pozytywnie zaskakują. Moje włosy bardzo lubią olej avocado. Maska miała fajną, kremową konsystencję i nie spływała z włosów. Po jej użyciu były miękkie i ładnie się rozczesywały. Może nie była jakaś wybitna, ale sprawdziła się całkiem nieźle.



16.   Missha, maska w płachcie z aloesem. Bardzo fajna maska. Płachta była cienka, dobrze nasączona i świetnie przylegała do skóry. Esencja dobrze się wchłaniała w skórę i pozostawiła ją miękką i bardzo dobrze nawilżoną.

17.   Bielenda, Matt Booster Jelly Mask. Jestem bardzo zawiedziona tą maską. Miała fajną konsystencję galaretki, przyjemnie się ją nakładało. Niestety Po zmyciu w ogóle nie czułam jej działania.

18.   Bielenda, oczyszczające maski metaliczne. Maski miały płynną konsystencję i na skórze bardzo szybko zasychały. Również nie czułam jakiegoś wielkiego działania tych masek. Jedynie maska niebieska nawilżyła moją skórę i byłabym skłonna kupić ją ponownie.

19.   Janda, Maska zastrzyk nawilżenia. Niestety kolejna kiepska maska. Miała fajną konsystencję, dobrze się wchłaniała. Bardziej jak po prostu krem niż mocno nawilżająca maska.

20.   Benton, shea butter and coconut cream. Bardzo fajny, treściwy krem pod oczy. Pachniał kokosem bardzo delikatnie, wyczuwałam w nim więcej nut masła shea. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i chętnie bym go kupiła w pełnej wersji.

21.   So Bio, BB cream. Tak! To był strzał w 10. Byłam szczerze zaskoczona kryciem tego kremu. Tak pięknie dopasowuje się do skóry i wygląda na niej naturalnie, a jednocześnie ujednolica jej koloryt. Kryje wszelkie zaczerwienia i przebarwienia. Daje bardzo naturalne, lekko błyszczące wykończenie.


 
22.   Madara próbki kosmetyków. Jakiś czas temu ze strony Madara zamówiłam sobie set próbek. Ogólnie muszę powiedzieć, że kosmetyki bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Mają bardzo dobre składy i miłe zapachy. Na tyle mi się sprawdziły, że myślę o zamówieniu boxa z tej hiszpańskiej marki. Bardzo spodobało mi się SOS Intense serum. Skóra była po nim napompowana i świetnie nawilżona, a podkład bardzo ładnie się prezentował. Zaskoczył mnie także Moon Flower Fluid. Miał bardzo lekką konsystencję, myślałam że będzie to lekki krem tonujący, a okazał się nieźle kryjącym podkładem. Na dodatek nawilżał cerę. Również seria SMART sprawdziła mi się bardzo dobrze. Nie obyło się jednak bez wtop. I taką okazał się podkład Sun Flower. Może to kwestia po prostu złego koloru, bo Golden Beige okazał się bardzo ciemny i pomarańczowy.




 
I to już całe październikowe denko. Ciekawa jestem, czy mieliście te produkty i czy u Was się sprawdziły? A może są to dla Was kompletne nowości?
 
Pozdrawiam
EMI 

lutego 18, 2017

Kringle Candle Set Sail - zapach świeżości

Kringle Candle Set Sail - zapach świeżości
Witajcie!

Zima strasznie mi się dłuży w tym roku. Tak jak przez kilka ostatnich lat narzekałam, że nie ma śniegu i mrozu tak teraz chciałabym , żeby nastała już wiosna. No cóż, niektórym nigdy się nie dogodzi ;) 

Świece i woski zapachowe nie goszczą na moim blogu zbyt często. Mój mąż nie cierpi, gdy je palę więc robię to tylko wtedy gdy wiem, że przez dłuższy czas nie będzie go w domu. O ile zimą lubię zapachy ciężkie, świąteczne i słodkie tak teraz zmęczona już zimowym klimatem zaczynam przerzucać się na te bardziej świeże i wiosenne. W tamtym roku trafiłam na wyprzedaż w sklepie a'Tab i w bardzo przystępnej cenie (ok. 50zł ) Bardzo spodobał mi się jej świeży zapach. Poza tym wiedziałam, że spodoba się mojej drugiej połówce jej wygląd , gdyż na etykiecie są jego ukochane żaglóweczki. Taka sprytna bestia ze mnie :)




Jak pachnie wosk Set Sail?
Czy pamiętasz zapach ciepłych wieczorów nad morzem? Czy pamiętasz te chwile, w których trzymając się za ręce spacerowaliście po brzegu morza i podziwialiście piękno zachodzącego słońca? Czy pamiętasz orzeźwiający, słony zapach morskiego powietrza? Przypomnij sobie to ekscytujące uczucie, które towarzyszyło Ci podczas Waszych pierwszych wspólnych wakacji. Wyjątkowy aromat słonej bryzy i erotycznego piżma. Możesz go mieć już wyłącznie dla siebie i o każdej porze roku. Weź w swą dłoń, dłoń ukochanej osoby i powspominajcie wspólnie spędzone romantyczne chwile nad polskim morzem.

Świece Kringle Candle zdecydowanie bardziej podobają mi się wizualnie niż Yankee. Ten prosty , minimalistyczny słój jakoś bardziej trafia w mój gust. Pięknie się prezentuje w pokoju na białej komodzie i niewątpliwie jest jej dużą ozdobą. Świeca ma dwa knoty dzięki czemu bardzo równomiernie się spala. Nie robią się w niej tunele . Często mi się to zdarzało, gdy miałam tańsze świece np z Ikea. Jedyne co mnie denerwuje to to, że świeca mi się strasznie okopciła u góry słoja. Podcinam regularnie knoty, a jednak nadal się to dzieje. Może macie dla mnie jakąś poradę? Przyznaję się, że nie znam się za bardzo na świecach . Do tej pory głównie paliłam woski lub daylighty.
Przejdźmy do najważniejszej sprawy, czyli zapachu. Powiem jednym słowem , że go uwielbiam. Zapach jest bardzo świeży. Tak jak pisze producent kojarzy mi się właśnie z wakacjami nad morzem, albo na Mazurach na żaglach. Ten wiatr we włosach i wodna bryza. Coś cudownego. Nie za bardzo wyczuwam w nim te zapachy piżma. Jest to raczej lekki, delikatny zapach. Zawsze, gdy go zapalę to w dmu robi się jakby czyściej. Dlatego zawsze odpalam go np. przed wizytą gości. W domu tworzy się wówczas taka rześka , miła atmosfera. Świeca mimo, że nie jest mocno intensywna  to jednak jest wyczuwalna nawet w dosyć dużym pokoju. Dużym plusem jest to, że może się długo palić a i tak nie stanie się męcząca , czy dusząca. Dużą zaletą tych świec jest również ich wydajność. Ja kupiłam swoją w wakacje, paliłam ją już naprawdę wiele razy a i tak mam jeszcze 2/3 słoiczka.
Naprawde bardzo Wam polecam ten zapach.
Jestem ciekawa jakie zapachy Wy lubicie? Może polecicie jakieś konkretne nazwy?

Pozdrawiam!
Emi

stycznia 22, 2017

NOWOŚCI GRUDZIEŃ 2016

NOWOŚCI GRUDZIEŃ 2016
Witajcie!

Mamy już drugą połowę stycznia, a ja jeszcze nie pochwaliłam się tamtorocznymi zdobyczami. Skorzystałam z promocji Black Friday oraz Dnia Darmowej dostawy dlatego kilka ciekawostek się tutaj znalazło :)



Postanowiłam uzupełnić swoje zapasy wosków. Dawno nic nie kupowałam. Mam jedną świeczkę Kringle Candle, ale ma ona typowo wakacyjny lekki zapach. Skusiłam się na Yankee Candle: Snow in Love oraz Wedding Day; Kringle Candle: Warm Cotton i Achives oraz Wood Wick: Birchwood i Beach Boardwalk. Od jakiegoś miesiąca moje kominki są mocno eksploatowane. Zakupy zrobiłam na Goodies.pl




Korzystając z Dnia Darmowej Dostawy w jednej z aptek internetowych zamówiłam zestaw różany z Make Me Bio. O tym kremie słyszałam bardzo dużo dobrego. Moja skóra lubi produkty z olejem różanym także pokładam w nim ogromne nadzieje. W zestawie była pięknie pachnąca mgiełka do twarzy oraz miniaturka kremu do rąk. Dodatkowo zamówiłam sobie też zachwalany puder do mycia twarzy. Miałam kiedyś podobny produkt z Yasumi i bardzo się z nim polubiłam.



Zamawiając prezenty na Blogowe Mikołajki skusiłam się na żel pod prysznic Biolove. Ma przepiękny zapach, uwielbiam werbenę. Drugim produktem jest Savon Noir - czarne mydło. Tego produktu używam jako peeling enzymatyczny do oczyszczania twarzy. Mimo niezbyt pięknego zapachu działanie jest świetne.
 

Nareszcie udało mi się dotrzeć do drogerii Kontigo. Nie będę wskazywać paluszkiem , kto mnie sprowadził na manowce ;) Wszystkie produkty firmy Biolove mnie zauroczyły, mają przepiękne zapachy i świetne składy.Skusiłam się na malinowy peeling do rąk oraz truskawkowy peeling do ciała.


Jesienne kolory z Indigo już dawno chodziły mi po głowie. W końcu serce zwyciężyło i skorzystałam z promocji 2+1. Zamówiłam słynną bazę proteinową oraz kolory Bed In Roses i Red Diamond.



W tym roku poprosiłam bliskich , aby nie kupowali mi produktów kosmetycznych w prezencie świątecznym. I tak się w głównej mierze stało. Jednak teściowa do głównego prezentu dorzuciła dwa umilacze do kąpieli:  Avon Carribean Escape oraz Sephora Fleur de Cotton która jest piękna, różowa i błyszcząca :)

 


Skończyło mi się także ostatnio wiele półproduktów dlatego postanowiłam je uzupełnić. I tak trafił do mnie : ekologiczny olej kokosowy, masło kakaowe, olej rycynowy z których zawsze robię swój balsam do demakijażu. Dodatkowo wzięłam olejek eteryczny różany oraz lawendowy. A także dwa hydrolaty: oczarowy i rózany (który nie załapał się na zdjęcie). Do każdego zamówienia była dodawana zielona glinka w gratisie.



Wiele kosmetycznych nowości i niespodzianek przyniosł mi także udział w Blogowych Mikołajkach. Przede wszystkim udało mi się bardzo miło spędzić czas w towarzystwie NieBieskiej Anety :) O samym spotkaniu i wszystkich cudownościach możecie przeczytać Tutaj.

Końcówka roku to także kilka współprac. Pierwszą z nich jest ta z Rosewhosale. Do mojej garderoby trafiła bluza z ustami, czerwona sukienka, kapelusz oraz chocker ze zdobieniem.

 
 Dostałam także dwa produkty do makijażu od Banggood. A są to paleta do makijażu oraz zestaw pędzli o których mogliście więcej poczytać Tutaj.
 
 
Ostatnią przesyłką jest zestaw do przygotowania własnych kosmetyków z firmy Mieszadełko. Trzy przepisy na naturalne kosmetyki pokazywałam Wam Tutaj.


I to już wszystkie nowości, które dotarły do mnie jeszcze w tamtym roku. W nowy rok weszłam z mocnym postanowieniem ograniczenia zakupów kosmetycznych. Mam tego dosyć sporo i postanowiłam znacząco zminimalizować swoje zasoby. Jak na razie dzielnie trzymam się tego postanowienia i nie ulegam pokusom także mam nadzieję, że NOWOŚCI bedą niewielkie .

Pozdrawiam
EMI
 


listopada 03, 2016

DENKO #10 PAŹDZIERNIK

DENKO #10 PAŹDZIERNIK
Witajcie!

Niedawno powitaliśmy listopad dlatego pora rozliczyć się ze zużyć minionego miesiąca. Niestety, jak to na jesieni światło nie jest najlepsze do robienia zdjęć, ale mam nadzieję że jakoś to wygląda.
Zapraszam!

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!


PIELĘGNACJA TWARZY:

Skin79 Rose Waterfull Sleeping Mask ( Recenzja) - świetna, całonocna maska. Bardzo mocno nawilżała moją buzię i ją odżywiała. Na pewno jeszcze się na nią skuszę.
Sephora Błotna maska oczyszczająca (Recenzja) - jeśli szukacie dobrej, gotowej maski oczyszczającej to serdecznie Wam polecam własnie tę. Świetnie radzi sobie z dogłębnym oczyszczaniem twarzy, wyciąga podskórne zanieczyszczenia na zewnątrz. A przy tym nie jest mocno wysuszająca. Obecnie używam maski z błotem z Morza Martwego SeeSee
AcneDerm maść antytrądzikowa. To moja tajna broń, gdy moja cera się buntuje. A niestety zawsze to robi w tym okresie przejściowym lato/zima. Obecnie mam Skinoren, ale do tej na pewno będę wracać, gdyż jest dobra i niedroga.
Yasumi , ampułka rozświetlająca z wit C. Produkt miał bardzo wodnistą konsystencję. Zawsze używałam wit C w formie esencji lub olejku. Niestety trudno mi cokolwiek powiedzieć, gdyż ampułka starczyła mi na kilka razy. Na pewno skóra była ładnie nawilżona i wygładzona. Obecnie testuję serum olejkowe z wit C z Pharmaceris.
Alterra, Bio-granat, intensive serum. Bardzo ciekawe, nawilżające serum w formie żelu. Byłam z jego działania naprawdę zadowolona. Miał lekką konsystencję, która szybko się wchłaniała i nawilżała skórę. Świetnie nadawał się pod makijaż i nie nakładałam już nawet na niego kremu. Obecnie mam olejek z wit C z Pharmaceris i olejek z retinolem z Bielendy.
Alterra Bio-granat, krem do twarzy. Tym produktem niestety nieco się zawiodłam . Miał dziwną konsystencję i jakoś specjalnie dobrze nie nawilżał. 
Vita Liberata , maseczka samoopalająca na noc (Recenzja) Bardzo fajny produkt o zapachu ciasta cytrynowego. Dawał zdrową opaleniznę i miał przyzwoity skład.  Niestety nie kupię ze względu na wysoką cenę. 
Gąbka Konjac z Drogierii Natura. Miałam kiedyś gąbkę Yasumi i była świetna. Niestety ten tańszy zamiennik jest słaby. Mocno zbity i twardy. Będę kupować oryginały bo bardzo lubię zmywać nimi maski do twarzy.
Holika Holika, maseczka w płachcie, rozjaśniająca i aloesowa (Recenzja) Wszystkie maski w płacie bardzo przypadły mi do gustu. Głównie dlatego że świetnie nawilżają. Chętnie wypróbuję inne warianty.
Bielenda, Carbo Detox, maski oczyszczające z węglem - bardzo przyjemny produkt, podobno bez węgla.  Muszę się wnikliwie wczytać w ich skład.  Jeśli chodzi o działanie to było ok. Na pewno napiszę osobną recenzję. 

PÓŁPRODUKTY:

Olej kokosowy, Masło kakaowe, Masło Shea, Olej rycynowy, Baza emulgująca - półprodukty które służą do zrobienia balsamu do demakijażu.  Obecnie mam olej macadamia z Nacomi, ale jednak nie radzi sobie aż tak dobrze. Chyba ponownie kupię półprodukty. Moim ulubionym sklepem jest EcoSpa. Baza emulgująca była wykorzystana do kremów domowych.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:

Isana, szampon do włosów blond. Kupiłam go jako zamiennik Johna Friedy. I muszę powiedzieć że miło mnie zaskoczył. Co prawda John mocniej rozjaśnia włosy. Ale ten szampon sprawia że nie muszę już używać odżywki (i tak to robię ). Są one bardzo gładkie i leiste,  łatwo się rozczesują, a produkt nie zawiera sylikonów. Chętnie wrócę do tej serii.
Isana, żel do golenia , zielone jabłuszko. Miał bardzo ładny zapach, był wydajny i niedrogi. Nie zapychał maszynki i spełniał swoje zadanie. Ale to nic nadzwyczajnego. Ja się nie zachwycam produktami tego typu. 
Isana, olejek pod prysznic. Fajnie nawilża ale okropnie pachnie. Nadaje się również do mycia pędzli.
Garnier Fructis , Goodbye Dammage, serum na końcówki (Recenzja) cała seria bardzo przypadła mi do gustu. I chętnie do niej wrócę. Serum dobrze sklejało końcówki i nadawało im blask. Trzeba było jednak uważać ,aby nie nałożyć go zbyt dużo. 
L'Oreal Elseve, Nutri Gloss, nabłyszczająca maska do włosów. Bardzo lubiłam starą wersję tych produktów.  Maska była bardzo lekka i jedyny efekt jaki dawała to taki, że wygładzała lekko włosy. Jednak to chyba zbyt mało. 

ZAPACHY:

Kringle Kandle, Gray, wosk. (Recenzja) uwielbiam ten zapach. Na pewno kupię kiedyś świecę o tym zapachu.
Avon, Love, woda perfumowana.  Bardzo lekki i kobiecy zapach. Nic co by zapadło w pamięć, ale przyjemny.

MAKIJAŻ:

Avon, mgiełka utrwalająca makijaż. Ja chyba nie lubię mgiełek utrwalających. Miałam wrażenie ,że moją twarz była oblepiona. Ale bardzo podobało mi się to jak zdejmowała pudrowość z twarzy i rzeczywiście przedłużała trwałość makijażu. Mam teraz podobny fixer z Bielendy i jest podobny.
Catrice, 010 Spending All My Honey, olejek do ust. Zdecydowanie mój ulubiony produkt. Ładnie nabłyszcza usta i je nawilża.  Mam też w wersji różowej. 
Astor , 828 Passion Flower, lakier do paznokci. Kolor przybrudzonej śliwki,  Bardzo ładny.  Lakier miał wygodny pędzelek i był trwały.  Lubiłam go ale rzadko wracam do tych samych kolorów. 
Eveline, 12 Pink, konturówka do ust. Bardzo ja lubiłam i stosowałam na całe usta jak pomadkę. Była miękka dzięki czemu łatwo się rozprowadzała na ustach a przy tym była trwała. 
Avon, blondie, konturówka do brwi. Miała odpowiednią twardość i kolor który bardzo mi pasował.  Jeśli jeszcze jest w ofercie avon to chętnie ja kupię ponownie.
Dax Cosmetix, Cashmere, baza wygładzająco-rozświetlająca. Miała bardzo lekka nawilżającą konsystencję ale rozświetlenie było słabe. Mimo dużej ilości drobinek całkowicie one znikały po przykryciu podkładem. 
Joko, Exclusive Eyeshadow Base. Nie lubię takich baz w słoiczku,  nie lubię grzebać palcem w takich produktach. Poza tym szybko stała się twarda więc wyrzucam.
Sensique, 10in1 , odżywka odbudowująca po sztucznych paznokciach. Bardzo przyjemny produkt chociaż wątpię aby poradził sobie z mocno zniszczonymi paznokciami. Dzięki mlecznemu zabarwieniu wyrównywał kolor płytki i nadawał jej zdrowy wygląd. Fajny i jako baza i jako samodzielny produkt. Obecnie mam założony żel na paznokcie, ale w zapasie czeka Black Diamond z Golden Rose.
Rimmel, Wake Me Up, mascara. I tutaj mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony tusz dobrze pogrubia rzęsy i ich nie skleja. Ma ładny ogórkowy zapach. Ale strasznie męczyła mnie ta ogromna szczotka. Chyba nie było dnia żebym się nią nie ubrudziła. Nie zauważyłam również odżywienia i poprawy kondycji rzęs o której pisał producent. Obecnie kończę tusz  z Eveline.
Seche Vite, nabłyszczacz i utwardzacz do lakieru. Zdecydowanie mój ulubiony. Jego ogromnym minusem jest jednak to, że szybko gęstnieje.  Jak wrócę do lakierów standardowych (robię to cyklicznie) to mam top coat z Cuccio.
Skin79, VipGold, BB cream. Mój wielki ulubieniec jeśli chodzi o podkłady. Mimo ze jest to krem BB to ma świetne krycie. Dla mnie jego ogromnym plusem jest kremowa konsystencja i to , że  nawilża moją twarz. Mogliście o nim poczytać w TOP3 Najlepsze podkłady.  Obecnie mam wersję Snail,  a także BB cream z Holika  Holika.

I to już wszystkie wykończone produkty. Jestem zadowolona szczególnie z tej kolorówki której zużywanie trwa najdłużej. Jestem ciekawa , co Wy zużyłyście w ostatnim czasie.


Miłego dnia!
EMI :)

września 06, 2016

[RECENZJA] KRINGLE KANDLE GREY

[RECENZJA] KRINGLE KANDLE GREY
Witajcie! Dawno nie było postu ze świecami.  Może dlatego,  że w lato rzadziej je odpalam. W długie , jesienne czy zimowe wieczory na pewno będą mi częściej towarzyszyć. Bardzo lubię męskie zapachy. Jakiś czas temu dostałam od koleżanki w prezencie wosk Kringle Candle o kontrowersyjnej nazwie Grey. Nie, nie jestem fanką ani książki ani tym bardziej filmu. 


Na pudeleczku mamy wizerunek faceta w garniturze i krawacie ... a raczej samą jego klatę.  Zapach jest bardzo w moim guście.  Męski,  ale  delikatny i niezbyt ostry, na pewno nie drażni nosa. Mimo dosyć mocnego zapachu nie jest on przytlaczajacy czy duszacy.  Mi ten zapach kojarzy się z eleganckim i nowoczesnym mężczyzną  sukcesu. A jednocześnie z przystojniakiem i uwodzicielem. Chętnie kupilabym takie perfumy mojemu mężowi . I myślę,  że prędzej czy później skuszę się na dużą świecę i tym zapachu , gdyż bardzo fo lubię. 

A Wy macie ochotę spędzić wieczór w towarzystwie Grey'a?

Dobrej nocy!
EMI❤

lutego 03, 2016

[RECENZJA] Kringle Kandle, Daylihgt , Hot Chocolate

[RECENZJA] Kringle Kandle, Daylihgt , Hot Chocolate
Witajcie!

Mimo, że okres świąteczny mamy już za nami to chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do tego przyjemnego czasu. A zrobię to za pomocą bardzo smakowitego zapachu, który dostałam na Mikołajki od koleżanki.



Przyznaję się otwarcie, że jestem nieuleczalnym nałogowym czekoladoholikiem. Każdy kto mnie zna bardzo dobrze o tym wie. Wiedział i Mikołaj i dlatego podarował mi właśnie ten oto zapach. Muszę przyznać, że gdy tylko go powąchałam to automatycznie przepadłam. Zapach był cudowny. Mogłabym tak siedzieć i nie wyjmować nosa z tej świeczki. Dlatego nie mogłam wręcz się doczekać kiedy go rozpalę w domu. I tu niestety trochę się rozczarowałam.  Zapach, który był na początku miły po 15 minutach staje się niestety bardzo ciężki i męczący. To tak jak z czekoladą.  Jeśli jest zbyt słodka i mdląca to nie można jej zjeść zbyt dużo (ale w tym wypadku to może i plus). Czasem odpalam ja, ale na bardzo krótki czas. W małej dawce jest to przyjemna woń, która daje wrażenie jak byśmy piekli ciasto czekoladowe ☺
Jednak wolę chyba bardziej świeże zapachy takie jak np Clean Cotton od Yankee Candle lub chociażby prezentowany ostatnio Autumn Rain

Sam pomysł daylightów bardzo mi się spodobał. Nie ma z nimi tyle zachodu co z woskami. Mamy małą próbkę zapachu. Możemy go przetestować i zadecydować czy ten zapach nam pasuje i czy kupimy większy rozmiar. A można mieć po prostu kilka małych, różnych zapachów i odpalać  je według nastroju. Ja chyba właśnie tę druga opcję bardziej preferuję.  Nie mam gdzie trzymać kilku dużych świec. A tutaj mam wersję kompaktowa 

A Wy lubicie świece zapachowe?
Macie swoje ulubione zapachy?

Pozdrawiam
EMI

stycznia 10, 2016

[NOWOŚCI] GRUDZIEŃ 2015

[NOWOŚCI] GRUDZIEŃ 2015
Witajcie!

Grudzień to miesiąc, który bardzo lubię. Oczywiście ze względu na Święta i dużą ilość wolnego czasu, który możemy poświęcić rodzinie i naszym bliskim. Jest to również czas obdarowywania prezentami. Co ja bardzo lubię.

Skoro już pozbyliśmy się śmieci w ostatnim DENKU. To teraz zapraszam Was na NOWOŚCI :) A trochę się tego w tamtym miesiącu nazbierało :)

DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY:

Początek grudnia kusił nas dniem darmowej dostawy. W związku z tym postanowiłam skusić się na kilka produktów z kilku drogerii internetowych.

Na stronie Cocolita zaopatrzyłam się w :


1. Makeup Revolution Girl Panic - paleta cieni do oczu w przepięknych odcieniach. Znajdziemy tutaj przepiękne róże oraz brązy. Zawiera 12 cieni błyszczących oraz 6 matowych. To pierwsza moja paleta MUR i jestem z niej bardzo zadowolona.


2. Makeup Revolution, cienie pojedyncze. Bardzo delikatne odcienie brązu ( I REMEMBER) oraz różu (NAIVE). Idealne do dziennego makijażu. Nakładam je na całą powiekę. Dodaję kreskę i GOTOWE! :)


3. SLEEK , Face Form w odcieniu Fair. Taka paletka do konturowania już od dawna za mną chodziła. Przyglądałam się nawet w Rosmmanie takiej paletce z Wibo, ale nie podobał mi się w niej puder (niby matujący) - za jasny do konturowania, a zbyt ciemny by używać jako puder. Cocolita chyba czytała w moich myślach , bo wysłała mi Face Form w prezencie. 

   

Kolejną stroną było Minti Shop. W tym sklepie skusiłam się tylko na jeden pędzelek do eyelinera.

4. ZOEVA, 316 Perfect Liner. Do tej pory do robienia kreski używałam pędzelka który był dołączony do eyelinera Maybelline. Nareszcie dorobiłam się porządnego pędzla ;) 



Ostatnią stroną internetową była strona Puderek. Skusiłam się tam na lakiery Semilac, które niestety chwilowo oddałam siostrze. Dlatego posiłkuję się zdjęciami z internetu.

5.  Semilac, Base. Moja stara baza się skończyła więc zaopatrzyłam się w nową.


źródło: www.puderek.com.pl

 6. Semilac.  140 Little Stone. Ten kolor już dawno za mną chodził. Jest to połączenie szarości z brązem. Tym bardziej żałuję, że nie mogę używać na razie tych lakierów :(


źródło: www.puderek.com.pl


PREZENT Z POKAZU SEMILAC

Kontynuując temat hybryd. Pod koniec listopada byłam na pokazie Akademii Semilac w Warszawie. Trafił więc do mnie ich unikatowy i niedostępny w sprzedaży kolor.

7. Semilac, 000 Semilike, Lazure Dream. Przepiękny błekitny kolor. Myślę, że będzie świetnie wyglądał latem. Tak mam nadzieję, że to uczulenie mi przejdzie.



źródło: www.goodtotry.pl


MIKOŁAJKI

Jak na złość od Św. Mikołaja pod choinkę otrzymałam między innymi

8. Semilac, 013 Indigo czyli piękny, niebiesko-fioletowy odcień. 


źródło: www.puderek.com.pl

Z okazji Mikołajek, które zorganizowaliśmy sobie w pracy dostałam prezenty zapachowe.

9. Kringle Candle, Daylight, Hot Chocolate. Bardzo polubiłam tę formę świeczuszek. Są małe. Ładnie wyglądają w świecznikach, czy lampionach. Gorąca Czekolada pięknie pachniała w opakowaniu, ale odpalona jest jednak dla mnie zbyt słodka i mdląca.

10. Kringle Kandle, Wosk, Grey. Zabijcie mnie , ale nie wiem gdzie schowałam ten wosk. Ma on bardzo odświeżający, męski zapach. ( Jak mąż jest w delegacji to możesz spędzić wieczór z Grey-em ;) i nie nie czytałam tej książki. )





GWIAZDKA:

Mikołaj w postaci teściowej wie, co tygryski lubią najbardziej :D

11. Douglas zestaw do kąpieli: jabłuszko oraz złota kulka to kule do kąpieli, słodkie aniołki to mydełka - te produkty stanowią obecnie mój świąteczny stroik razem z białym lampionem ze zdjęcia powyżej. Balsam do ciała ma ładny zapach i gęstą konsystencję, szkoda że zawiera parafinę. W pracy zastępuje mi krem do rąk. Przepiękna buteleczka z żelem pod prysznic zdobi moją łazienkę.


Ale pod choinką znalazło się też coś do makijażu.

12. Annabelle Minerals, zestaw do makijażu mineralnego. W zestawie znajduje się podkład, korektor (jest świetny!) oraz róż w bardzo uniwersalnym kolorze.





ZAKUPY:

13. Dr Organic, Organic Virgin Coconut Oil Night Cream. Mój Rokitnikowy krem z betuliną od Sylveco się skończył więc postawiłam również na coś o naturalnym składzie , ale innej polskiej marki. Jak na razie jestem zachwycona!

14. Dr. Organic, Organic Virgin Coconut Oil. Po skończeniu kremu Go Cranberry skusiłam się jednak na kokosową wersję kremu Dr Organic. 





15. Pixie , Podkłady mineralne. Bardzo lubię minerałki od Annabelle Minerals, ale postanowiłam również spróbować tych innej firmy i zamówiłam kilka darmowych próbek Pixie.



16. Eveline , odżywka 8 w 1 oraz oliwka do skórek. Odżywkę stosuję jako podkład pod lakier, a oliwka zachwyciła mnie swoim zapachem (mango?). Na ten zestaw skusiła mnie wyprzedaż w Biedronce.


17. Vaseline, Intensive Care . Krem do rąk, który kupiłam w zastępstwie do wykończonego Evree.

18. Lovely, Natural Lip Stic. Czyli pomadka ochronna z naturalnymi składnikami. Noszę w kurtce, aby mieć pod ręką gdy jestem poza domem.

19. Wibo, Million Dolar Lips. Matowa pomadka w odcieniu brudnego różu. Kupiłam, aby porównać z REV Nude-ist. I muszę powiedzieć, że dobrze się zapowiada.



20. Wibo, Liner do paznokci. Kupiłam zarówno złoty jak i srebrny (razem z hybrydami jest u siostry). Jego cienkim pędzelkiem można wykonać ciekawe zdobienia na paznokciach.

21. Wibo, Chic Matte. Matowy lakier w odcieniu marsali, kupiłam jeszcze podczas listopadowej promocji w Rossmanie. Niestety mimo pięknego kolou tragicznie się nim maluje :(


22. Seche Vite, utwardzacz. W związku z tym, że musiałam powrócić do standardowych lakierów to zaopatrzyłam się w kolejną butelkę tego utwardzacza. W Superpharm trafiłam na promocję , gdyż był w prezencie z lakierem.

23. Seche Vite, lakier do paznokci w kolorze granatowym. Top coat jest świetny, za to lakier bardzo przeciętny.


24. Kallos Milk. Brdzo lubię maski Kallos. Po Latte i Banana przyszła kolej na wypróbowanie Milk. Maski proteinowe bardzo dobrze sprawdzają się na moich włosach.

25. She Foot, krem do stóp. Stosuję grubszą warstwą na noc i zakładam skarpetki.

26. Essence, Make Me Brow. To strzał w 10! Mała precyzyjna szczoteczka świetnie nadaje się do stylizacji brwi. Ma bardzo ładny, naturalny i nie za ciemny kolor.


27. Maść ochronna z wit. A. Ten produkt kupiłam, aby zregenerować skórę po zabiegu kwasem glikolowym. Świetnie natłuszcza i koi podrażnienia. Zawiera w sobie wazelinę więc nie każdemu przypadnie do gustu. Kupicie w aptece.




28. Skusiłam sie też na kolejną partię półproduktów ze sklepu Eco Spa. I już na święta ukręciłam serum i krem nawilżający dla mamy :) Muszę jeszcze zaopatrzyć się w glinki, gdyż wszystkie mi się skończyły.



WSPÓŁPRACA:

29. Vita Liberata, Maska brązująca na noc. Po udanym romansie z pianką samoopalającą pora na maseczkę całonocną. W tym tygodniu pojawi się jej pełna recenzja.




I wreszcie dobrnęliśmy do końca.

Ciekawa jestem, co Was najbardziej zainteresowało?

Dużo tego :)
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger