marca 19, 2019

Co warto kupić na targach kosmetyków naturalnych - Ekocuda edycja 6 Warszawa

Co warto kupić na targach kosmetyków naturalnych - Ekocuda edycja 6 Warszawa
Hej!

Ekocuda to jedne z największych targów kosmetyków naturalnych . Odbywają się one obecnie w trzech miastach: Gdańsku, Poznaniu i Warszawie. W Warszawie w ostatni weekend marca odbędzie się już 6 edycja tego wydarzenia. Jesienną, 5 edycję odwiedziło ponad 20 000 uczestników. Swój udział zadeklarowało 170 wystawców nie tylko z Polski, ale także zagranicznych.



Ekocuda to nie tylko okazja do zrobienia zakupów, ale także możliwość wzięcia udziału w interesujących warsztatach oraz wykładach. W tym roku, po raz pierwszy zostanie poprowadzony panel dyskusyjny "Dbaj o siebie naturalnie". Jest to idealna wydarzenie, aby uzupełnić swoją kosmetyczną wiedzę. Mi się osobiście podoba również to, że wystawia się wiele małych, rodzimych manufaktur które nie są tak bardzo znane w internecie. Można trafić na naprawdę świetne, unikatowe kosmetyki. Dużym plusem jest równiez to, że mamy możliwość obejrzenia, dotknięcia produktów, zobaczenie ich konsystencji, a także wzięcie próbek. Sama osobiście bardzo czekam na te targi i przygotowuję sobie listę kosmetyków, które chciałabym kupić. 

Dzisiaj natomiast chciałabym Wam przedstawić moich ulubieńców, których Wam z całego serca mogę polecić. Jeśli kompletujecie swoją listę zakupów to zapraszam :)



SYLVECO:

Jak wiecie darzę tę markę ogromną sympatią, ale także wielkim sentymentem. Była to pierwsza naturalna marka z którą miałam styczność. To własnie z Sylveco zaczynałam swoją przygodę z naturalnymi kosmetykami, która trwa do dzisiaj.



SYLVECO Rumiankowy żel do mycia twarzy : jeden z moich ulubionych żeli. Dobrze odświeża i ładnie rozjaśnia skórę dzięki zawartości kwasu jabłkowego. 

BIOLAVEN Odświeżająco-Nawilżający żel do twarzy Dużo delikatniejszy, lagodniejszy. Myślę, że w sam raz dla osób z wrażliwą, suchą cerą.

SYLVECO pomadka z peelingiem Polecam zarówno wersję klasyczną jak i mietową. Ta druga jest delikatniejsza, ma mniej drobinek cukru, ale fajnie odświeża zwłaszcza latem.

SYLVECO Hibiskusowy tonik do twarzy Mój ulubiony tonik! Nie jestem w stanie powiedzieć ile już opakowań przerobiłam. Chociaż jest to produkt kontrowersyjny i nie każdy się lubi z jego żelową konsystencją.

SYLVECO balsam przeciw rozstępom Używałam przez całą ciążę. Nie mam ani jednego rozstępu, ale może to zasługa genów ;)

SYLVECO płyn do płukania jamy ustnej. Również kupuję regularnie. Genialnie odświeża, ale nie jest za mocny, nie zawiera alkoholu.

SYLVECO zasypka dla dzieci. Przyjemny produkt, który nie zawiera talku. Głownym składnikiem jest skrobia kukurydziana. Skutecznie chroni pupę przed odparzeniami.

FRESH&NATURAL

Muszę przyznać, że jeszcze żaden z kosmetyów tej marki mnie nie zawiódł. Z ogromną przyjemnością wracam do nich za każdym razem.



Fresh&Natural Korzenny peeling do ciała mój zdecydowany ulubieniec, za działanie, za zapach, za to jak przyjemna jest skóra po jego użyciu.

Fresh&Natural kuracja Borowinowa. Idealna, po męczącym dniu, gdy musimy się zrelaksować, świetnie się sprawdza na obolałe mięśnie.

Fresh&Natural Regenerujący Orzechowy balsam do ciała. To jak pachnie ten balsam to jest istne marzenie... czekoladoholiczki.

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA

I oczywiście nie mogłaby zabraknąć cudownego Peelingu Śliwkowego. Jak dla mnie mistrzostwo i jeden z lepszych peelingów, depcze po piętach temu z Fresh&Natural.



RAPAN BEAUTY 


Ich maski glinkowe są po prostu rewelacyjne - post o jednej z nich niebawem pojawi się na blogu.



MOKOSH

Balsam brązujący to było dla mnie wybawienie w tamtym roku, gdy z brzuszkiem nie mogłam przebywać na słońcu. Nie to, żebym była fanką wylegiwania się na słońcu, ale jednak lubię być delikatnie opalona. I w tym pomógł mi właśnie ten naturalny samoopalacz. Uzywany regularnie daje ładną opaleniznę, nie tworzy smug. Do tego pięknie pachnie , tak korzennie (kojarzy mi się z zapachem peelingu Fresh&Natural)



SENELLE

Miałam trzy kosmetyki tej marki i wszystkie trzy okazały się ogromnym hitem. Natomiast jeśli miałabym polecić Wam tylko jeden z nich to na pewno byłoby to Rewitalizujące serum do twarzy .



BARTOS

Krem Apple Queen jest moim największym ulubieńcem i jak na razie jeszcze żaden inny krem go nie zdetronizował. Jeżeli macie cerę suchą i szukacie odżywienia i nawilżenia to polecam. Moja miłość wielka.



ANABELLE MINERALS

To również marka do której mam ogromny sentyment ponieważ były to moje pierwsze podkłady mineralne. Nadal bardzo je lubię i często używam. Z Anabelle bardzo lubię również pędzel kabuki. Jak dla mnie jest idealny do nakładania minerałów.



LILY LOLO

Jeśli szukacie podkładów mineralnych o lżejszej konsystencji i delikatniejszym kryciu to te od LL będą w sam raz. Ja ze swojej strony mogę Wam w szczególności polecić krem BB tej marki. Jest to mój wakacyjny, lekki ulubieniec.



KLAREKO

Na targach możemy zaopatrzyć się nie tylko w naturalne kosmetyki, ale także w środki do sprzątania naszego mieszkania, czy domu. Mi świetnie sprawdziły się produkty Klareko. Mają przyjemny zapach i naprawdę bardzo dobrze czyszczą. W szczególności polubiłam się z Musem Czyszczącym.



Zamierzacie wybrać się na targi? 
Macie przygotowaną wishlistę?

Pozdrawiam
Emi

marca 10, 2019

Nature of Woman II - wrażenia, ze spotkania miłośniczek kosmetyków naturalnych

Nature of Woman II - wrażenia, ze spotkania miłośniczek kosmetyków naturalnych
Hej!

Już prawie dwa tygodnie minęły od spotkania Nature Of Woman II w którym miałam ogromną przyjemność po raz kolejny brać udział. Organizatorki naprawdę się postarały, abyśmy się nie nudziły. 

O tym, co działo się na pierwszej edycji spotkania możecie przeczytać tutaj:



A czy druga edycja dorównała pierwszej?


Uczestniczki spotkania od lewej od góry:

Diana -Chanceleee IG
Justyna - Naturalne Blogowanie   IG
Aneta - Cosmeticosmos IG
Anastazja - Stazyjka IG
Sylwia - Czokomorena IG
Marysia - Marysia Daily IG
Ola - Ja Ola IG
Karolina - Mint On Mars IG (nieobecna na zdjęciu :( )

Tym razem spotkałyśmy się w kawiarni Relax na Wilczej. Tam dowiedziałyśmy się metod parzenia kawy, a także mogłyśmy posmakować bardzo oryginalnych gatunków. Była to dla mnie zupełna nowość mimo, że uwielbiam kawę i piję ją codziennie.
Mogłyśmy także spróbować oryginalnego deseru z różową czekoladą. Na stole zresztą znalazło się dużo zdrowych przekąsek zarówno na słono jak i na słodko.






Później miałyśmy możliwość pobawić się w twórców kosmetyków i zrobić swoje serum, peeling a nawet perfumy dzięki surowcom Natura Receptura. Uwielbiam domowe kosmetyki i często je robię jako alternatywę dla tych kupnych. Wbrew pozorom nie jest to wcale trudne. 

Odwiedziła nas również właścicielka marki Felicea, która jest producentem naturalnych kosmetyków kolorowych. Pani Ania opowiedziała nam coś niecoś o powstaniu firmy, o jej filozofii, ale także o nowościach które dla nas szykuje. Naprawdę warto obserwować tę markę, gdyż szykuje dla nas dużo niespodzianek. Pierwszą z nich jest nowa, naturalna mascara do rzęs. Można ją dostać w wariancie ze szczoteczką klasyczną jak i silikonową. To ją między innymi dostałyśmy od marki do przetestowania. Ja wybrałam szczoteczkę silikonową i już jestem ciekawa jaki będzie dawać efekt.


Niestety wszystko co dobre szybko się kończy więc i zanim się obejrzałyśmy zastał nas wieczór i trzeba było się rozstać. Mam jednak nadzieję, że to nie ostatnia edycja, bo dziewczyny - Anetka i Anastazja nabierają rozpedu i z każdym spotkaniem jest coraz ciekawiej :) 

Jeszcze raz bardzo Wam, Dziewczyny dziękuję za mile spędzony czas, a sponsorom za naturalne upominki :)











http://felicea.pl/    





marca 03, 2019

Konopne nowości od Efektima

Konopne nowości od Efektima
Hej!

Jakiś czas temu na moim Instagramie pokazywałam Wam, że testuję kolejne konopne nowości od Efektima. Olejek konopny okazał się dużym hitem jeśli chodzi o pielęgnację moich włosów. Tym razem do mojej łazienki trafiło masło do ciała oraz krem do twarzy do cery suchej. Czy sprawdziły się tak samo dobrze jak ich poprzednik?



KREM DO TWARZY Z OLEJEM KONOPNYM - CERA SUCHA olej konopny & olej kokosowy & kolagen i elastyna


Stworzony by przywrócić skórze prawidłowe nawilżenie.
Idealny do pielęgnacji cery pozbawionej elastyczności.
Krem bogatej konsystencji opracowany z myślą o cerze zmagającą się z problemem suchej skóry. Skoncentrowany na przywróceniu odpowiedniego nawilżenia. Dzięki odpowiedniemu stężeniu oleju konopnego oraz składników pielęgnujących, skóra nie traci wilgotności i lepiej pełni swoje funkcje ochronne. Działa łagodząco i może być stosowany przez osoby ze skórą skłonną do podrażnień.

INGREDIENTS: AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, CANNABIS SATIVA SEED OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, COLLAGEN, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, DIGLYCERIN, SODIUM PCA, UREA, SODIUM POLYACRYLATE, PARFUM, BENZOIC ACID, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, ALLANTOIN, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, LACTIC ACID, LYSINE, PCA, SORBITOL, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, HYDROLYZED ELASTIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, DISODIUM EDTA, IMIDAZOLIDINYL UREA, ETHYLHEXYLGLYCERIN

Krem do twarzy wybrałam w wersji do skóry suchej. Wysoko w jego składzie znajdziemy przede wszystkim glicerynę, olej konopny oraz olej kokosowy. Mamy tutaj też działający nawilżająco mocznik czy kwas mlekowy. Całośc tworzy produkt o bardzo przyjemnej konsystencji i niezłych własciwiściach nawilżających. Krem jest dosyć treściwy, ale bez problemu się wchłania nie pozostawiąjąc na skórze tłustej warstwy. Już po kilu minutach mogłam bez problemu zrobić makijaż i nic mi się na nim nie rolowało. Skóra po użyciu była miękka i gładka. Mimo wysokiej pozycji oleju kokosowego oraz gliceryny krem nie pogorszył stanu mpojej cery, nie zapchał jej. Na noc jednak sam krem był dla mojej suchej skóry niestety niewystarczający. Musiałam wspomóc się czymś więcej i w tym celu służył mi zwykły żel hialuronowy lub aloesowy. Taka mieszanka dawała mojej skórze odpowiednią dawkę nawilżenia. Jednak krem bardzo spodobał się mojemu mężowi. Dla niego miał odpowiednią konsystencję, nie lepił się ani nie tłuścił skóry. 



KONOPNE MASŁO DO CIAŁA

Łagodząco-odżywcze masło do ciała z olejkiem konopnym. Stworzone by przywrócić blask i gładkość skórze. Doskonale pielęgnuje, koi suchą skórę oraz utrzymuje ją w dobrej kondycji. Polecane do skóry skłonnej do podrażnień. Pomaga w odbudowie płaszcza hydrolipidowego naskórka oraz przywraca prawidłowe nawilżenie. Wzbogacone w kapsułki z oliwą z oliwek regeneruje, uelastycznia oraz poprawia koloryt skóry. Zmysłowy zapach pobudza zmysły i uprzyjemnia aplikację.


INGREDIENTS: AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CANNABIS SATIVA SEED OIL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, PARFUM, XANTHAN GUM, OLEA EUROPAEA HUSK OIL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, TOCOPHERYL ACETATE

Masło do ciała mieści się w plastikowym słoiku z dużym otworem. Lubię takie opakowania, gdyż można z nich z łatwością nabrać odpowiednią porcję produktu. Kosmetyk ma konsystencję gęstego balsamu. W składzie również wysoko znajdziemy nawilżającą glicerynę, olej konopny oraz kokosowy. Mamy również oliwę z oliwek. Balsam przyjemnie nakłada się na skórę, ale aby się wchłonął musimy nad nim chwilę popracować. Ma to swoje plusy, gdyż przy okazji robimy masaż ciała. Skóra po jego użyciu jest naprawdę gładka i nawilżona. Najważniejsze to to, że to nawilżenie nie znika od razu po nocy, a utrzymuje się na dłużej. Dla mnie to duży plus, gdyż zazwyczaj nie mam czasu na codzienne używanie balsamu.
Wszystkie kosmetyki konopne Efektima mają charakterystyczny, perfumeryjny zapach. O ile w przypadku masła do ciała, czy olejku absolutnie mi to nie przeszkadzało, a wręcz było plusem, o tyle w przypadku kremu do twarzy ten zapach mógłby być nieco bardziej subtelny. Jeśli jesteście wrażliwi na zapachy , weźcie to pod uwagę.
Niemniej jednak oba te produkty sprawdziły się w moim przypadku bardzo dobrze. Możecie kupić je w sklepie Efektima.



Post powstał w ramach współpracy jednak nie wpłyneło to na moją opinię.

lutego 15, 2019

DENKO STYCZEŃ 2019

DENKO STYCZEŃ 2019
Hej!

Pierwszy miesiąc roku 2019 za nami. Dlatego zapraszam Was na denko stycznia. 


Marion odżywczy peeling do twarzy. Niestety cała seria miodowa, która była dostępna w Biedronce w ogóle mi się nie sprawdziła. Jedyną jej zaletą był słodki, bardzo przyjemny zapach miodu. Niestety peeling miał bardzo mało drobinek i nie spełniał kompletnie swojego zadania.

Aloesove żel myjący do twarzy. (Recenzja) Bardzo przyjemny, delikatny żel o miętowym zapachu. Bardzo fajnie sprawdzał mi się latem.

Bielenda Botanic SPA Rituals kremowy olejek do demakijażu malina i melisa. To był naprawdę świetny kosmetyk. Na początku zaskoczyła mnie jego konsystencja, gdyż była gęsta i naprawdę kremowa. Delikatnie, ale skutecznie zmywał makijaż i nie pozostawiał tłustej warstwy na skórze. Przepięknie pachniał...jak malinowa mamba.

Bema Love Bio krem intensywnie nawilżający (Recenzja) to mój ogromny hit ostatniego czasu. Miał wszystko to, czego szukam w kremie.

Rapan Beauty maska do twarzy: mix peloidów, smocza krew, śluz ślimaka vege. To jedna z lepszych masek jakie miałam okazję używać. Chociaż nasze początki były trudne przez jej specyficzny zapach to ostatecznie bardzo się polubiliśmy. I wiem, że to nie ostatnie nasze spotkanie.




Sylveco nawilżający balsam na rozstępy (Recenzja). Balsam o dosyć gęstej konsystencji, który świetnie nawilżał i uelastyczniał skórę. W połączeniu z regularnym masażem spowodował, że nie mam po ciąży ani jednego rozstępu. Do tego świetny, naturalny skład. Czego chcieć więcej. Polecam, nie tylko ciężarnym.

Mokosh balsam brązujący. Co to był za świetny produkt. Zapach pomarańczy i cynamonu był niezwykle energetyzujący. Nie było czuć tego specyficznego smrodku samoopalacza. Moja skóra już po pierwszym użyciu była ładnie muśnięta słoncem. 

Roge Cavailles krem pod prysznic shea&magnolia. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej po tym produkcie. A okazał się poprawnym żelem pod prysznic. Miał fajną konsystencję i piękny zapach. Nie wysuszał skóry, ale raczej do niego nie wrócę.

O'Herbal żel pod prysznic o zapachu werbeny. Bardzo przyjemny produkt o ładnym zapachu. Dobrze mył, dobrze się pienił i nie wysuszał skóry. Kupuję miniaturki, bo to idealne rozwiązanie na wyjazdy.


Vianek odżywczy krem do rąk. Bardzo lubiłam jego konsystencję i efekt jaki dawał na dłoniach. Były takie wypielęgnowane i jedwabiste. Poza tym produkty vianek jak zawsze bardzo ładnie pachną. Zgapiłam się z jego datą ważności i aby zużyć smarowałam nim także ciało. I w tym aspekcie również bardzo dobrze sobie radził.

Efektima olejek konopny (Recenzja). Mieszanka olejów o bardzo charakterystycznym zapachu. Bardzo podobało mi się opakowanie z wygodną pompką. Stosowałam do olejowania włosów i w tej materii sprawdził mi się bardzo dobrze.

Etja naturalny olej jojoba. Jojoba to zdecydowanie jeden z moich ulubionych olei. Świetnie sprawdza mi się nakładany na twarz, ciało czy włosy. Dzięki wygodnej pompce wygodnie można go było dozować np do glinkowych masek. 

Coleur Caramel Backstage Mascara  to pierwszy naturalny tusz jaki miałam okazję używać. I od razu jest to strzał w dziesiątkę! Maskara jest rewelacyjna. Idealnie rozdziela i podkreśla rzęsy. Nie kruszy się ani nie rozmazuje. Po prostu naturalny ideał!


Jestem ciekawa, czy mieliście któryś z produktów i jak sprawdził się on u Was?



lutego 12, 2019

KIT MIESIACA:- STYCZEŃ 2019 głębokooczyszczający scrub do twarzy EO LAB

 KIT MIESIACA:- STYCZEŃ 2019 głębokooczyszczający scrub do twarzy EO LAB
Hej!

Produkty EO Laboratorie od bardzo dawna były na liście moich chciejstw. Gdy kupiłam pierwszą piankę do mycia twarzy, po prostu się w niej zakochałam od pierwszego użycia. Dlatego też podczas zakupów sięgnęłam po kolejne produkty tej firmy. I o ile do działania pianki odmładzającej oraz toniku nie mam żadnych zastrzeżeń, o tyle peeling okazał się niestety ogromnym bublem. Dlaczego?  O tym w dzisiejszym wpisie.


SKŁADNIKI

Aqua, Organic Iris Extract, Organic Zingiber Officinale extract, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Armeniaca Seed, Caprylic/capric Triglycerides, Cetearyl Alcochol, Glycerin, Punica Granatum Seed Oil, Glyceryl Stearate, Xanthan Gum, Perfume, CXitric Acid, Sorbic Acid, Benzyl alcohol.

Jeśli chodzi o skład kosmetyku to jest on bardzo dobry. Znajdziemy tutaj ekstrakty z kosaćca oraz imbiru, które mają działanie oczyszczające, nawilżające oraz przeciwzapalne. Masło shea oraz olej z granatu mają za zadanie odżywić naszą skórę oraz ją uelastycznić. Drobinkami ściernymi peelingu są pestki moreli oraz granatu. Czytając skład tego produktu byłam przekonana, że będzie rewelacyjny. Bałam się nawet, czy nie będzie zbyt mocny, gdyż jest przeznaczony do skóry tłustej, mieszanej oraz trądzikowej, a moja jest raczej sucha. 
Niestety okazało się, że dobry skład wcale nie musi oznaczać dobrego kosmetyku. Już przy pierwszym użyciu wiedziałam że się nie polubimy. Okazało się ,że produkt jest bardzo rzadki. Wręcz wypływa automatycznie po otworzeniu tubki. Drobinek peelingujących jest bardzo niewielka ilość, praktycznie nie czuć działania ściernego. Jest to bardzo delikatne działanie wręcz znikome. Na pewno nie sprawdzi się przy grubej, tłustej skórze i prawidłowo jej nie oczyści. Myślę, że może osoby ze skórą wrażliwą byłyby z niego zadowolone. Przez tę konsystencję jest to również produkt bardzo niewydajny. Trzeba go nakładac na twarz kilkukrotnie, aby odpowiednio złuszczyć naskórek. Często przecieka też przez palce. Dlatego momentalnie mi się skończył. 
Mimo tej wtopy nie skreślam kosmetyków EO Labarotaorie i chętnie sięgnę po inne produkty. Lubicie tę firmę? Może macie swoich ulubieńców wśród tych kosmetyków?



stycznia 29, 2019

HIT MIESIĄCA : Bema Love Bio

HIT MIESIĄCA : Bema Love Bio
Hej!

Zima to na pewno nie jest ulubiona pora roku dla naszej skóry. Mróz, wiatr i śnieg na pewno jej nie sprzyjają. Na te niedogodności jest narażona przede wszystkim skóra naszej twarzy. Może stawać się szorstka i zaczerwieniona. Dlatego zimą lubię postawić na gęste, treściwe kosmetyki, które skutecznie ją ochronią i zregenerują. A jeśli jeszcze mają naturalne składy to są to jest duża szansa , że się polubimy.

W tamtym roku na spotkaniu Nature of Woman otrzymałam dwa kosmetyki włoskiej marki Bema Love Bio. Oba przeczekały wakacyjne upały i sięgnęłam po nie kiedy zrobiło się chłodniej, a mojej skórze przestały wystarczać delikatne, żelowe konsystencje. W moim zestawie znalazł się liftingujacy krem pod oczy oraz silnie nawilżający krem do twarzy.




Bema Love Bio liftingujący krem pod oczy
Naturalny krem pod oczy likwiduje zmęczenie, efekt worków i cieni pod oczami. Wygładza kontur oka i spłyca zmarszczki
Pojemność: 20ml





Składniki:Rosa Damascena* Flower Water, Citrus Aurantium Amara*Flower Water, Centaurea Cyanus*Flower Water, Butyrospermum Parkii*(Shea)Butter, Candelilla Cera/Candelilla Wax, Olus Vegetable Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Shorea Stenoptera Butter, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Coco-Caprylate, Propylheptyl Caprylate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Glycerin, Oryza Sativa (Rice)Starch, Titanium Dioxide, Mica, Tocopherol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Olea Europaea*(Olive)Fruit Oil, Persea Gratissima*(Avocado)Oil, Simmondsia Chinensis*  (Jojoba) Seed Oil, Porphyridium Polysaccharide, Hydrolyzed HibiscusEsculentus Extract, Dextrin, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Crocus Sativus, Pisum Sativum (Pea) Extract, Avena Sativa *(Oat)Kernel Extract, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lactate, Sodium Benzoate, Sucrose Dilaurate, Maltodextrin, Porphyra Umbilicalis Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Parfum***/Fragrance, Linalool**, Limonene**, Geraniol**.
*Da agricoltuta biologica/organic agriculture

**wyciągi z olejków roślinnych
***100% naturalny zapach

Krem jest zapakowany w miękkiej tubce. Dzięki opakowaniu "z dziubkiem" możemy go nałożyć prezycyjnie na skórę pod oczami. Krem ma bardzo gęstą konsystencję i ta konsystencja niestety trochę przeszkadza w jego wyciskaniu z opakowania. Dziurka mogłaby być odrobinę większa, co zdecydowanie ułatwiłoby aplikację. Sama konsystencja bardzo mi się podoba. Jest taka maślana, kremowa. Rano nakładam niewielką ilość i absolutnie nie koliduje to z makijażem. Wręcz przeciwnie. Korektor i puder wyglądają dużo ładniej, okolica pod oczami nie jest mocno sucha, a zmarszczki nie są podkreślone. Na noc aplikują sobie grubszą warstwę i rano skóra jest bardzo miękka i sprężysta. Widać to delikatne napięcie i wygładzenie zmarszczek, ale nie oszukujmy się żaden kosmetyk nie jest w stanie zlikwidować tego, co już powstało. Po całej nocy z takim grubszym okładem z kremu absolutnie nie czuję żadnego przesuszenia, co niestety w moim przypadku zdarzało się bardzo często. Krem jest stworzony na bazie wód kwiatowych. Woda różana ma działanie nawilżajace, wspomaga gojenie i łagodzi podrażnienia. Woda z kwiatów gorzkiejo pomaranczy ma działanie bakteriobójcze, ma również działanie przeciwstarzeniowe i zapobiega wiotczeniu skóry. W tym niewielkim opakowaniu znajdziemy też multum ekstraktów rożlinnych m.in z chabra bławatka o działaniu łagodzącym i antyoksydacyjnym. Składnikiem tworzącym tę gęstą konsystencję jest oczywiście moje ulubione masło shea.. Dzięki niemu skóra jest zabezpieczona lekką powłoczką, ale bez uczucia cięzkości czy tłustości. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, gdyż działa przede wszystkim nawilżająco i natłuszczająco na tę okolicę, a na tym najbardziej mi zależy. Delikatnie wklepany niweluje oznaki zmęczenia oraz obrzęki. Przez swoją konsystencję jest niezwykle wydajny, gdyż wystarczy naprawdę odrobina, aby pokryć całą okolicę pod oczami.

Bema Love bio krem intensywnie nawilżający

Naturalny, ekologiczny krem z olejkiem z pracaxi to głębokie nawilżenie przez wiele godzin





Składniki/Ingredienti/Ingredients (INCI/CTFA):  
Hamamelis  Virginiana* Water, Chamomilla  Recutita *Flower Water, Aqua/Water, Olea Europaea* (Olive) Fruit Oil, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Dicaprylyl Carbonate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Glucoside, Potassium Cetyl Phosphate, Phellodendron Amurense Bark Extract, Butyrospermum Parkii*(Shea) Butter, Hordeum Distichon (Barley)Extract, Panax Ginseng Root Extract, Phospholipids, Simmondsia Chinensis* (Jojoba) Seed Oil, Santalum Album (Sandalwood)Extract, Pentaclethra Macroloba Seed Oil*, Cera Alba/Beeswax, Salix Alba(Willow)Bark Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Glyceryl Caprylate, Citric Acid, Tocopherol, Kaolin, Parfum/Fragrance. *prodotto da agricoltura biologica/organic agriculture.

Krem mieści się w standardowym, szklanym słoiczku. W swoim składzie zawiera również masło shea oraz oleje, które sprawiają, że jest to gęsty i treściwy produkt. W składzie znajdziemy również mnóstwo ekstraktów i wyciągów o działaniu antybakteryjnym i tonizujacym. Cennym składnikiem olej Pracaxi, który wspomaga odnowę komórek , a także eliminuje blizny i przebarwienia. Mimo tej treściwej konsystencji krem bardzo dobrze się wchłania. Zostawia na skórze ochronną warstwę, ale jest ona bardzo komfortowa, nie jest mocno tłusta. Bardzo mi ten produkt przypadł do gustu w pielęgnacji nocnej. Wtedy własnie lubię nałożyć na twarz coś bardzo mocno odżywczego i nawilżajacego. Rano skóra była niezwykle miękka i gładka, dobrze nawilżona iświetnie się na nią aplikowało kosmetyki kolorowe. Dodatkowym atutem kremu jest jego bardzo przyjemny zapach. Nie był on nachalny, ale jednocześnie uprzyjemniał codzienną aplikację produktu.

Oba kosmetyki oceniam jak najbardziej na plus. Czuję się ogromnie zachęcona do wypróbowania innych produktów tej marki. 
Możecie je kupić w sklepie Ekozuzu.pl

stycznia 20, 2019

Aloesove - nowe dziecko Sylveco.

Aloesove - nowe dziecko Sylveco.
Witajcie! Ale nam się zrobiło wiosennie za oknem. Słoneczko przyświeca od kilku dni, ale na dworzu jednak lekki mrozik. W taką pogodę aż miło jest wyjść z maluchem na spacerek :) Jak wiecie firmie Sylveco. Jestem wierna od lat i bardzo lubię ich produkty. Dlatego zawsze kibicuję, aby sie prężnie rozwijali i wypuszczali kolejne, świetne kosmetyki. I tak oto doczekaliśmy się w tamtym roku premiery trzech nowych marek Sylveco, czyli: Aloesove, Duetus oraz Rosadia. Mam kosmetyki każdej z tych marek, ale dzisiaj zajmiemy się pierwszą z nich czyli Aloesove. Mam trzy produkty z tej serii, wszystkie trzy były dodatkiem do gazet. Cieszę się, że i u nas zaczęły w końcu pojawiać się fajne dodatki i produkty, które naprawdę mamy ochotę przetestować. W pierwszej kolejności chciałabym Wam przedstawić produkty do oczyszczania twarzy. Mam jeszcze żel aloesowy, ale o nim innym razem.


Pierwsze, co mnie w tych kosmetykach zaskoczyło to zapach. Spodziewałam się czegoś delikatnego, subtelnego zapachu aloesu, a okazało się że kosmetyki pachną dosyć mocno miętą. I rzeczywiście w ich składzie znajdziemy olejek z mięty pieprzowej. Nie jestem jakąś wielką fanką tego zapachu, ale latem sprawdził się on całkiem nieźle. Odświeżał i lekko schładzał skórę. Aloesove to kosmetyki naturalne, które w swoim składzie zawierają 20% ekstraktu z aloesu. Ekstrakt ten jest 200-krotnie zatężonym sokiem aloesowym, który dodatkowo został poddany liofilizacji. Dzięki temu zachowuje swoje najlepsze wartości.


INCI: Aqua, Coco-Glucoside, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Linum Usitatissimum Seed Oil, Lactic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Mentha Piperita Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Juniperus Communis Fruit Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene

Ogólnie nie przepadam za płynami micelarnymi, gdyż wolę zmywać makijaż olejkami, ale jakiś płyn micelarny w domu zawsze mam. Uzywam go, gdy mam mocny makijaż oczu np. z brokatem tak, aby wstępnie go zdjąć. Płyn świetnie sprawdza mi się również w podróży. Niestety płyn micelarny aloesove nie do końca mi się sprawdził, a to dlatego, że jest on bardzo delikatny. Świetnie sprawdza się do zmycia makijażu naturalnego, czy mineralnego. Jednak nie poradził on sobie zbyt dobrze z eyelinererem, czy wodoodporną mascarą. Natomiast zużyłam dużą część tego produktu podczas upałów po prostu do przetarcia twarzy bez makijażu. Ściągał wtedy z niej kurz i pot, miętowy zapach dawał uczucie odświeżenia. Płyn ten ma w swoim składzie delikatne detergenty, ale oczywiście po przetarciu myłam jeszcze twarz żelem z tej samej serii. W skłaszie znajdziemy ekstrakt z miłorzębu japońskiego, który ma pomagać w syntezie kolagenu i działać antystarzeniowo. Moim zdaniem jednak nie ma on jak zadziałać, gdyż płyn przecież szybko zmywamy z naszej twarzy. Ogólnie rzecz ujmując nie za bardzo mi ten produkt przypadł do gustu więc raczej więcej do niego nie wrócę.


INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Panthenol, Malic Acid, Glyceryl Oleate, Linum Usitatissimum Seed Oil, Sodium Benzoate, Juniperus Communis Fruit Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Mentha Piperita Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Limonene.

Drugim produktem był żel do mycia twarzy i on sprawdził mi się zdecydowanie lepiej niż wyżej wspominany płyn micelarny. Dużym plusem jest wygodna pompka. Żel również był bardzo delikatny, ale mojej suchej skórze bardzo to odpowiadało. Żel nie przesuszył jej dodatkowo. Po jego użyciu twarz była dobrze odświeżona i miękka. Absolutnie nie ściągnięta. Tutaj również w składzie znajdziemy wyciąg z miłorzębu japońskiego oraz kwas jabłkowy. Ma on delikatnie złuszczać i rozjaśniać nasz naskórek. I być może tak działał ponieważ skóra po nim była bardzo gładka i delikatna. Nie zauważyłam jednak rozjaśnienia przebarwień. Jedynym moim zarzutem do tego produktu może być to, że był dosyć rzadki przez co niestety niewydajny. Mimo, że nawet się z nim polubiłam to niestety nie przebił mojego ulubieńca, czyli Żelu Rumiankowego od Sylveco.


Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger