lipca 28, 2019

Stolica Balck & White, czyli plakat Warszawa w Twoim wnętrzu

Stolica Balck & White, czyli plakat Warszawa w Twoim wnętrzu

Kolorowe, fantazyjne wnętrza są niezwykle efektowne i często budzą zachwyt. Jednak nie każdy czuje się dobrze w pomieszczeniach w kolorach tęczy. Duże nagromadzenie, szczególnie kontrastowych barw, nie sprzyja naszemu wzrokowi, który potrzebuje odpoczynku w stonowanym otoczeniu. Ten relaks dla oczu z pewnością zapewni nam plakat Warszawa i pozostałe plakaty czarno-białe z serii cities.

posterilla

Kolorowe wnętrza i plakaty czarno-białe

W obecnym sezonie, bardzo modne są kolory zbliżone do natury, odcienie pastelowe, ale także mocne, intensywne akcenty. Na ścianie w kolorze koralowym (hicie tego roku!), plakat Warszawa stworzy achromatyczną wyspę, która świetnie zbalansuje ten mocny odcień czerwieni. Do ścian w kolorach ciemnych, jak granat, bordo, czy butelkowa zieleń, które także cieszą się ogromną popularnością, plakaty czarno-białe pasują idealnie, gdyż rozjaśnią przytłaczającą głębię, mrocznej powierzchni.
A co z pastelami i kolorystyką przygaszoną?  Zarówno plakat Warszawa, jak i pozostałe plakaty miasta, czarno-białe plakaty z napisami, czy fotografie, stworzą na ich tle piękną i subtelną dekorację ścienną.
Uniwersalność plakatów w tonacjach szarości polega na tym, że możemy zmieniać kolory ścian, a te dekoracje zawsze będą pasować. I odkryjemy je na nowo, z każdą zmianą ściennej powierzchni.

Jakie dodatki lubi plakat Warszawa?

Plakat Warszawa tworzy najlepsze drużyny z napisami w ekstrawaganckim stylu, nowoczesnymi plakatami architektonicznymi i widokami z miejską panoramą.
Chcąc otrzymać efekt bardziej retro, można połączyć plakaty czarno-białe ze starymi fotografiami lub pocztówkami z widokiem przedwojennej Warszawy. Dla wielbicieli zabytków PRL-u plakat Warszawa wiszący obok propagandowych afiszy, tabliczek, ulotek, czy wycinków z gazet to najtrafniejsza ozdoba salonu.
Gdy brak pomysłu na przełamanie biurowej monotonii, plakat Warszawa przychodzi z pomocą. Świetnie dogaduje się z dyplomami i certyfikatami. Wygląda stylowo, nowocześnie, a jego perfekcyjne wykonanie będzie najlepszym potwierdzeniem naszych kompetencji i dobrego gustu.

posterilla

Plakaty czarno-białe z urbanistycznymi dekoracjami wnętrz

Plakaty nie muszą wisieć na ścianie. Można je również ustawić na komodzie, półce wiszącej, regale, a nawet blacie kuchennym. Jakie dodatki ustawić obok, a by plakat Warszawa został dobrze wyeksponowany ? Wszelkie retro sprzęty, jak maszyny do pisania, zabytkowe wagi, czy aparaty fotograficzne będą dobrym wyborem. Aby cała dekoracja nabrała bardziej nowoczesnego i designerskiego stylu, postawmy na lampę wykonaną z kół zębatych, albo rzeźbę w urbanistycznym stylu.

Plakat Warszawa najlepszy na prezent

Prezenty uniwersalne to takie, które ucieszą każdego, niezależnie od preferencji i gustu. Prezenty uniwersalne wpasują się w każdą przestrzeń i dopasują się do każdego rodzaju dekoracji wnętrz. A najlepsze prezenty uniwersalne to plakaty czarno-białe, a wśród nich plakat Warszawa, który pokocha zarówno kobieta, jak i mężczyzna, niezależnie do wieku i wykonywanej profesji. Umili relaks w salonie, udekoruje sypialnię, powita gości w hallu i pomoże w pracy biurowej.

posterilla


Plakaty czarno-białe z https://posterilla.pl/pl/c/PLAKATY-ARCHITEKTURA/102 inspirują, pobudzają wyobraźnię i kreatywność. Bez trudu wkomponują się w każdy rodzaj wnętrza i czasem wystarczy niewielki kolorystyczny akcent, by nabrały nowego wyrazu. Wszystkie grafiki, napisy i fotografie o unikatowym charakterze są dostępne na posterilla.pl 

Niespodzianka dla Czytelników – odbierz Rabat
Posterilla dla wszystkich czytelników bloga przygotowała specjalne rabaty. Wejdźcie na: https://posterilla.pl/pl/reg, zarejestrujcie się i odbierzcie swój rabat, który wynosi 15% !!!! Jak tu nie skorzystać z takiej okazji?!


Źródło zdjęć: https://posterilla.pl, https://pl.pinterest.com

lipca 13, 2019

DENKO czerwiec 2019

DENKO czerwiec 2019
Hej !

Ostatnio było o produktach, które przybyły do mojej kosmetyczki, jeśli jeszcze nie czytaliście to możecie przeczytac o Nowościach w PIELĘGNACJI oraz KOLORÓWCE.

Nadszedł więc czas na pozbycie się zużytych opakowań. Wiem, że bardzo lubicie tego typu posty więc przybywam z denkiem z ostatniego miesiąca.



Mydło Solankowe White Flowers otrzymałam na wiosennym spotkaniu Nature of Woman. Okazało się świetnym żelem pod prysznic. Bardzo fajnie się pieniło i nie wysuszało skóry. Co więcej zdarzyło mi się także nim myć twarz po demakijażu olejkiem (zabrakło mi żelu, pianki) i byłam tutaj bardzo pozytywnie zaskoczona. Mydełko świetnie wysuszyło wszelkie wypryski, które miałam na brodzie. Cera była dobrze oczyszczona, ale nie wysuszona, ani ściągnięta. Ale oczywiście czym byśmy cery nie myli nakładamy później tonik i krem.


Naturativ Revitalising Body Scrub był bardzo dziwnym produktem. Kosnsytencja była gęsta, maślana. Drobinek było sporo i produkt dobrze złuszczał martwy naskórek. Natomiast mam wrażenie, że zbyt dużo jest w nim tej fazy olejowej/maślanej gdyż na skórze po użyciu zostawała tłusta i nieprzyjemna warstwa. Było to uczucie jakbym uzywała peelingu na parafinie. Oczywiście jest to produkt naturalny i nie posiada jej w składzie, ale jednak nie podobało mi się to uczucie. Zazwyczaj po jego użyciu musiałam się jeszcze umyć żelem. Dodatkowym minusem jak dla mnie był zapach - nie czułam praktycznie w ogóle żurawiny, był on bardzo cytrusowy. Jak dla mnie zbyt bardzo przypominał odświeżacze do toalety.


Próbkę kremu na słońce PHENOME SPF 30 dostałam od koleżanki. Był on bardzo fajny, odlewka starczyła mi na kilka użyć. Gęsty krem dosyć przyjemnie się rozsmarowywał, jak to filtry mineralne pozostawiał białą warstwę, ale nie było to nic czego nie możnaby było wpracować lub przykryć podkładem. Mimo, że był dosyć tłusty to fajnie sprawdził mi się pod makijażem, szczególnie tym mineralnym.


IOSSI Aksamitna Róża to bardzo fajny krem nawilżający, którego miniaturkę kupiłam na tegorocznych targach Ekocuda. Nie jest to bardzo gęsty, tłusty krem a mimo wszystko bardzo przyjemnie nawilża i natłuszcza skórę. Dobrze się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Jedynym jego minusem może być intensywny różano-ziołowy zapach.



POLNY WARKOCZ Nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim. Z mazidłem tej marki niestety nie bardzo się polubilam, gdyż było dla mnie niestety zbyt tłuste. Natomiast esencja okazała się bardzo fajna i mocno nawilżająca. Jest to taki trochę bardziej gęsty tonik. Ale bardzo fajnie się dozował poprzez atomizer. Świetnie mi się sprawdził w metodzie 7 skin. W te upały używałam rano kilku warstw i już nie musialam nakładać żadnego kremu.


W denku znalazło się także kilka kosmetyków kolorowych z czego niezmiernie się cieszę:


L'OREAL True Match to zdecydowanie mój ulubiony podkład drogeryjny. Ma on bardzo przyjemne krycie, które określiłabym jako średnie. Bardzo ładnie prezentuje się na mojej skórze, gdyż nie jest ani zbyt mocno matowy, ale też nie bardzo błyszczący. Spokojnie moge przy nim nie używać pudru, a twarz wyglada na lekko zmatowioną. Nie jest również ciężki, nie tworzy efektu maski. Dla mnie to taki podkład do większego makijażu więc jego zużywanie zajęło mi sporo czasu.


PAESE DD cream to zdecydowanie moje odkrycie ostatnich miesięcy. Jak na krem DD miał naprawdę bardzo przyzwoite krycie i świetliste, zdrowe wykończenie. Przypudrowana lekkim, transparentnym pudrem cera wygladala bardzo zdrowo i świeżo . kiedy miałam ochotę na lekki, naprawdęminimalistyczny makijaż to w ogóle go nie pudrowałam, nakładam jedynie tusz do rzęs, rozświetlacz i róż w płynie, błyszczyk i normalnie dziewczyna o 10 lat młodsza ;) Na pewno kupię pełne opakowanie.



FELICEA Naturalna mascara z silikonową szczoteczką. Pisałam już o niej na moim Instagramie. Mimo, że szczoteczka zapowiadała się bardzo dobrze to sam tusz niestety bardzo mnie rozczarował. A to dlatego, że nie dawał żadnego efektu na rzęsach. Na początku, gdy mascara była jeszcze mokra wyglądało to jakbym nałozyła po prostu bezbarwną odżywkę. Rzęsy były jedynie lekko przyciemnione i wydłuzone. Dałam jej czas, aby zgęstniała, ale i tak trzeba było nałożyć solidną ilość warstw (4-5) aby było cokolwiek widać.  Produkt dla fanów bardzo delikatnego makijażu, może dla młodszych nastolatek, które zaczynają się malować, ale ich makijaż nie może być zbyt rzucający się w oczy np w szkole (chociaż teraz w szkole to chyba wsystko można :/ )


Za to bardzo pozytywnie zaskoczył mnie tusz JOANNA MULTI LASHES. Niby zawiera w sobie czynnik stymulujący wzrost rzęs, ale akurat tego działania nie zauważyłam. Natomiast ma bardzo wygodną, silikonową szczoteczkę która ładnie rozdziela rzęsy. Po jego użyciu są one wydłużone i lekko pogrubione. Może nie jest to efekt dla fanów sztucznych rzęs, ale jak najbardziej podobał mi się do takiego codziennego, delikatnego makijażu.



DELIA Creamy Eyebrow Mascara to zdecydowanie mój ulubiony produkt tego typu. Moje brwi są dosyć gęste i ciemne jak na blondynkę więc nie potrzebuję jakoś mocno ich wyrysowywać. Na co dzień najczęsciej korzystam właśnie z kolorowego tuszu do brwi. Ten miał dla mnie idealny kolor, szczoteczka była matutka i precyzyjna więc fajnie można było przeczesać nawet końcówkę brwi. Na pewno kupię ponownie.

I to już całe moje denko. Nie jest tego może jakaś zatrważająca ilość, ale moje zapasy bardzo się skurczyły ostatnimi czasy. Nie kupuję już tyle co kiedyś, nie otwieram kilku produktów z danej kategorii na raz to i zużywanie idzie mi trochę wolniej. Najważniejsze, że do przodu :)

Jestem bardzo ciekawa jaki świetny produkt lub jaki beznadziejny ostatnio mieliście okazję używać?

lipca 05, 2019

NOWOŚCI pierwszego półrocza 2019 - Kolorówka

NOWOŚCI pierwszego półrocza 2019 - Kolorówka
Hej!

Ostatnio pokazywałam Wam moje nowości pielegnacyjne, a dzisiaj przyszedł czas na te kolorowe. jest ich zdecydowanie mniej. Od poczatku roku staram się sukcesywnie zużywać kosmetyki kolorowe chociaż ostatnie upały zdecydowanie nie służyły nakładaniu makijażu

Od Agencji Blog Media dotarły do mnie nowości Annabelle Minerals, a mianowicie piekny rozświetlający róż Peach Glow oraz złoty rozświetlacz Royal Glow.

kosmetyki mineralne

kosmetyki mineralne

kosmetyki mineralne

W Biedronce skusiłam się na rozświetlacz z najnowszej, wakacyjnej kolekcji Bell. Jest przepiękny i daje mocny, metaliczny błysk. Idealnie nadaje się do rozświetlania dużych powierzchni takich jak np. dekolt. Jego minusem jest niestety opakowanie, które nie ma zabezpieczonego sitka i przy każdorazowym otwarciu bardzo się pyli.

rozświetlacz Bell

Bell

Jedno z większych zamówień zrobiłam na stronie PAESE. Skusiłam się przede wszystkim na piękny rozświetlacz Wonder Glow, który ma być tańszym zamiennikiem ABH Amrezy. Rozświetlacz jest świetny i daje przepiękną taflę na skórze. Jest to obecnie chyba mój ulubiony produkt tego typu. Do koszyka wrzuciłam również paletę Beauty Rocks z pięknymi foliowymi cieniami. Moim codziennym ulubieńcem jest oczywiście QuartzPomadka Chic Nude od Macademian Girl to bardzo komfortowy mat na ustach. Nie wysusza i pięknie się prezentuje. Do zamówienia dostałam próbkę kremu DD i muszę przyznać, że to jeden z fajniejszych produktów tego typu. Chetnie skuszę się na pełnowymiarowy produkt.

kosmetyki Paese

Wonder Glow

Chic Nude


Z szaleństw makijażowych skusiłam się na paletę Revolution Pro w zwariowanych kolorach. Była przecena w Rossmanie i udało mi się ją dorwać za jakieś 17 zł. Miałam zamiar pouczyć się wykonywania kolorowych makijaży, ale niestety jak do tej pory nie miałam okazji, aby potrenować :(

Makeup Revolution

Makeup Revolution

Z portalu Prezent Marzeń otrzymałam możliwość wykonania własnej pomadki w LipLab. Udało mi się stworzyć bardzo letnią, energetyczną pomadkę w koralowym kolorze. Pomadka ma lekką formułę i bardzo ładnie prezentuje się na ustach - jest to taki satynowy mat. 

Jak przebiega cały proces możecie przeczytać TUTAJ

lip lab

Dotarły również do mnie nowości z VASCO. Muszę przyznać, że odkąd jestem mamą to jeszcze bardziej doceniam wygodę manicure hybrydowego. Kolory, które wybrałam to neutralne 070 Mocca i 071 Ivory oraz piękny koralowy róż 014 Bali-li


I tak się prezentują moje nowości. Mam nadzieję, że kolejny tego typu post pojawi się szybciej, a nie po pół roku ;)

Emi

lipca 02, 2019

NOWOŚCI PIERWSZEGO PÓŁROCZA 2019 - PIELĘGNACJA

NOWOŚCI PIERWSZEGO PÓŁROCZA 2019 - PIELĘGNACJA
Hej!

Aż sama jestem zaskoczona, że aż tak dawno nie było nowości. W sumie taki zbiorowy post z zakupami nie pojawił się jeszcze w tym roku. Ale też nie ukrywam, że wdrażam w życie zasadę minimalizmu kosmetycznego. Staram się jak najwięcej zużywać i nie kupować produktów na zapas. Wytrwanie w tym postanowieniu ułatwia mi fakt, że nie mam za bardzo czasu chodzić po sklepach ( także wirtualnie) i rozglądać się za nowościami. Zazwyczaj kupuję już konkretne produkty, których potrzebuję.

Na blogu możecie jednak zobaczyć moje zakupy z targów Ekocuda 2019 w Warszawie.

A także upominki z wiosennego spotkania Nature Of Woman.

Nie przedłużając zapraszam Was na moje zakupy, bo przez pół roku jednak troszkę się tego nazbierało:



Rossman rozszalał się z promocjami tego typu i praktycznie co miesiąc kusi jakąś ofertą.  podczas promocji na pielęgnację włosów skusiłam się na odżywki i maski Garnier Botanic Therapy. Wcześniej miałam wersję z olejem rycynowym i sprawdziła się ona u mnie genialnie dlatego postanowiłam wypróbować inne wersje.

Do koszyka włożyłam również dwie opalizujące mgiełki z Bielenda. Bardzo ładnie scalają makijaż i delikatnie nabłyszczają skórę. Świetnie mi się sprawdzają do nakładania cieni na mokro, szczególnie tych foliowych.

Druga promocja , na Dzień Matki, obejmowała produkty do niepielęgnacji twarzy. Z racji tego, że skończyły mi się wszelakie myjadła do twarzy (z wyjątkiem mydeł) to postanowiłam skusić się na nową serię Soraya Plante, która ma bardzo fajne, naturalne składy. Pianka okazała się świetnym wyborem do porannego oczyszczania twarzy. jest bardzo delikatna i puszysta. Z tej serii wzięłam również żel. Bielenda SPA Rituals bardzo lubię i tym razem skusiłam się na hydrolat. Natomiast popełniłam ogromną gafę kupując żel Juicy Fruit - okazało się że ma w składzie SLS :( Nie wiem jak jak patrzyłam ten skład, że tego nie zauważyłam. Żel ma śliczny owocowy zapach i przyjemną konsysyencję. Uzywam go wieczorem do zmywania oleju do demakijażu.






W kwietniu odkupiłam od blogowej koleżanki zestaw odżywek ANWEN. Niedługo później dokupiłam do nich szampon. O moich wrażeniach z ich stosowania mogliście przeczytać w moim ostatnim wpisie: TUTAJ



Krem Sunny Touch Republika Mydła , który kupiłam na targach Ekocuda okazał się dla mnie strzałem w 10 więc postanowiłam dokupić także jego lżejszą wersję, a także hydrolat rokitnikowy. Do zestawu dorzuciłam także cudowny, cytrusowy peeling, który całkowicie zdeklasował konkurencję. Jego recenzję możecie znaleźć na moim profilu na instagramie 


Do Drogerii Pigment trafiłam poszukując pasty do zębów Ecodenta. Ta czarna jest moim ogromnym ulubieńcem. Do koszyka trafiło również kilka produktów Babuszki Agaffi:  maseczka z błękitną glinką, mydło cedrowe oraz pasta solna. Całkowitą nowością jest dla mnie pianka do mycia twarzy Kafe Krasoty.


Na poczatku czerwca miałam przyjemność brac udział w Kongresie Kosmetologii Naturalnej. Było to bardzo wartościowe i merytoryczne spotkanie z którego dowiedziałam się wielu nowych rzeczy takze z zakresu prawa kosmetycznego. Jednym z patronów kongresu była firma Organic Series, która jest producentem kosmetyków gabinetowych. Na  przetestowanie dostałyśmy miniaturki kosmetyków: żelu do mycia twarzy, kremu z kwasem laktobionowym oraz nawilżającego kremu z spf 20. Takie małe pojemności będą idealne na letnie wyjazdy.



Dawno nie robiłam zakupów na półprodukty, bo po prostu nie miałam czasu na robienie własnych kosmetyków. Jednak postanowiłam naturalnie zawalczyć z mrówkami w ogrodzie jak i z plagą komarów. Stąd ta ogromna ilość olejków eterycznych. Olejki dodaję również do myjki parowej dzięki czemu cały dom przepięknie pachnie. W zamówieniu znalazły się również dwie glinki różowa i biała , gdyż wykończyłam wszystkie maseczki. Hydrolaty to coś idealnego na te obecne upały - trzymam je oczywiście w lodówce i odświeżam twarz w ciągu dnia.  Soda, kwasek i płatki kwiatów to oczywiście składniki kul do kąpieli.


Dobry dezodorant to must have obecnej pogody. Długo opierałam się przed kupnem takiego w formie pasty. Wydawało mi się to takie problematyczne, ale okazało się że wcale takie nie jest. Dezodorant LaLe o zapachu trawy cytrynowej  bardzo dobrze chroni przed nieprzyjemnym zapachem potu (nie chroni przed poceniem - od tego są antyperspiranty). Trochę bałam się tej sody w składzie, dużo osób skarży się na podrażnienia to jednak okazało się że niepotrzebnie.

dezodorant naturalny


To wszystkie moje nowości z zakresu pielęgnacji. Spora gromadka się nazbierała, ale też wiele produktów ostatnio całkowicie wykończyłam takich jak np odżywki/maski do włosów , czy maski do twarzy.

Emi



czerwca 21, 2019

Co sądzę o: produkty do pielęgnacji włosów ANWEN

Co sądzę o:  produkty do pielęgnacji włosów ANWEN
Hej!

Postanowiłam wprowadzić na blogu nową serię, a mianowicie Co sądzę o... . Zamierzam opisywać na niej moją opinię oraz wrażenia z używania kosmetyków danej marki. Często kupuję kilka kosmetyków z danej serii i używam ich razem tak, aby siebie uzupełniały. 



Pierwszą marką, którą wezmę na tapet jest ANWEN czyli kosmetyki stworzone przez naszą blogową koleżankę. Pamiętam, że był to jeden z pierwszych blogów, które zaczęłam czytać. To dzięki Ani zaczęłam olejować swoje włosy i doprowadziłam je do względnego wyglądu po wieloletnim utlenianiu do bardzo jasnego blondu. Obecnie jestem na etapie całkowitego schodzenia z farbowanych włosów, zostały mi już praktycznie tylko końcówki. Niedługo je zetnę i bedę mogła się cieszyć moimi własnymi, naturalnymi włosami. Rozważam opcję odżywiania ich henną. 


Zestaw odżywek do włosów o średniej porowatości trafił do mnie dzięki innej blogowej koleżance, a mianowicie Agacie z bloga Hellojza About Beauty u której ten zestaw nie bardzo się sprawdził. Postanowiłam jednak sprawdzić je na własnych i... okazały się strzałem w 10! Przede wszystkim odżywka Nawilżający Bez jest moim ogromnym hitem. Jej zapach jest po prostu zniewalający. A włosy po jej użyciu są niezwykle miękkie i przyjemne w dotyku. Jak po wyjściu od najlepszego fryzjera. W zestawie znajdziemy także Emolientowego Irysa oraz Proteinową Zieloną Herbatę.  Gwarancją sukcesu jest równowaga PEH i naprzemienne stosowanie całego zestawu odżywek ma ją nam zapewnić. Najczęściej używam na zmianę odżywki emolientowej i nawilżającej, a raz na dwa tygodnie proteinowej. Taki schemat sprawił, że moje włosy są świetnie wygładzone i nawilżone, przede wszystkim nie puszą się i nie plączą. W dodatku są bardzo miłe w dotyku i pięknie pachną.


Do zestawu odżywek było dołączone masełko Happy Ends - to balsamik na końcówki, który zabezpiecza je przez rozdwajaniem oraz wygładza. Wydawać by się mogło, że jest on bardzo malutki, ale niech Was nie zdziwi to miniaturowe opakowanie. Już niewielka ilość tego masełka sprawia, że włosy pięknie błyszczą. Trzeba jednak uważać, aby nie nałożyć go zbyt dużo, gdyż możemy osiągnąć efekt przetłuszczonych włosów.



Do odżywek po pewnym czasie dokupiłam jeszcze Szampon w piance o zapachu Brzoskwini i Kolendry. Zapach również jest bardzo przyjemny, owocowy. Pompka dozuje nam gęstą, miesistą pianę. Obawiałam się, że trudno mi będzie umyc taką pianą włosy, a jednak okazało się że szampon mimo delikatnych detergentów skutecznie oczyszcza skórę głowy nie podrażniając jej, ani nie przesuszając. Spokojnie możemy nim domyć włosy np po olejowaniu. Jedynym minusem w mojej opinii jest jego wydajność. Mam wrażenie że produkt znika w mgnieniu oka.

Podsumowując produkty ANWEN bardzo przypadły mi do gustu i jestem z nich bardzo zadowolona. Nie było wśród nich produktu, który by mnie zawiódł. Uważam, że świetnie się uzupełniają i razem tworzą kompleksową pielęgnację . Na pewno sięgnę jeszcze po odżywki, ale w wersji do włosów wysokoporowatych. Mocno ciekawią mnie również maski tej marki. Na pewno sięgnę też po szampon, ale już w standardowej wersji.


czerwca 02, 2019

Sandały na szpilce – czyli moda i inspiracja w najpiękniejszym wydaniu!

Sandały na szpilce – czyli moda i inspiracja w najpiękniejszym wydaniu!

Moda oraz panujące powszechnie trendy – wciąż ulegają przeobrażeniom. Nie ulega jednak wątpliwości, że pewne elementy, akcesoria oraz symbole, pozostają niezmienne i ponadczasowe. Do takowych należą, np.: sandały na szpilce. Kochane, noszone, doceniane, przez kobiety na całym świecie, od wielu, wielu sezonów.

Sandały na szpilce z wiązaniem

Szpilka świetnie modeluje sylwetkę i optycznie wydłuża nogi, dzięki niej – stopy wyglądają delikatnie, kobieco, smukło. Sandały na szpilce z wiązaniem, to propozycja dla kobiet odważnych, pewnych siebie, świadomych – pragnących czuć się modnie, a jednocześnie niezobowiązująco. Dzięki wiązaniu, kostki prezentują się delikatnie, a także proporcjonalnie do całej sylwetki, nie ma tzw. efektu „spuchniętych kostek”. Sandały na szpilce z wiązaniem, z powodzeniem będziemy mogły nosić do sukienek o różnej długości, do materiałowych oraz jeansowych spodni, do kombinezonów oraz spódnic, a także tkaninowych szortów i lnianych koszul. Świetnym uzupełnieniem całości będzie również torebka na sznurku.

Przezroczyste sandały na szpilce

Przezroczyste sandały na szpilce, to jeden z elementów współczesności i awangardy – wprowadzonych w klasyczny fason. To propozycja dla odważnych, lubiących eksperymenty i zabawę modą kobiet, które wiedzą – czego chcą, czego potrzebują i co chciałyby uzyskać. Będzie to świetny wybór w przypadku miejskich wyjść, oficjalnych uroczystości, a także imprez. Przezroczyste sandały na szpilce stworzą niesamowity i unikatowy efekt nowoczesności oraz postępu, z powodzeniem możemy nosić je, np.: do tkaninowych szortów, kwiecistych sukienek, spodni z wysokim stanem. Ich uniwersalizm sprawia, że genialnie wpasują się one w każdą kolorystkę oraz fason.


Plecione sandały na szpilce

Obecnie nie boimy się łączyć przeszłości z teraźniejszością. Uwielbiamy prowokować i dzięki temu powstają modele, które nie tylko zachwycają, są niesamowicie wygodne i piękne, ale również podbijają serca kobiet na całym świecie. Mowa, np.: o plecionych sandałach na szpilce . Sam motyw plecionki, wykorzystanej do zaprojektowania tego obuwia nawiązuje do klasyki i wspomnień, co wzbudza niesamowite emocje, przywołuje symbole. Efekt końcowy prezentuje się zjawiskowo, dzięki czemu możemy z powodzeniem wykorzystywać go w stylizacjach wieczorowych, oficjalnych, uroczystych, ale też codziennych. Plecione sandały na szpilce, będą idealnym uzupełnieniem outfitu złożonego, np.: z sukienki o długości midi, kwiecistych topów lub tkaninowych szortów.

Najmodniejsze sandały na szpilce – z czym nosić?

Nie ulega wątpliwości, że sandały na szpilce, to oryginalne, stylowe i niesamowicie efektowne elementy kobiecej garderoby. Sandały na szpilce, z powodzeniem, możemy nosić zarówno w przypadku niezobowiązujących wyjść z przyjaciółmi, spotkań służbowych, czy też oficjalnych uroczystości. Nie mniej, dzięki ich specyfice oraz genialnemu charakterowi, będą one pasowały do wszystkiego. Bez względu na to, czy zdecydujemy się na długą sukienkę, czy też spodnie, szorty, albo spódnicę – będziemy czuły się i wyglądały – naprawdę wyjątkowo.

maja 29, 2019

PROJEKT DENKO - MAJ 2019

PROJEKT DENKO - MAJ 2019
Wracam z projektem denko jednak na bloga. Wiem, że lubicie tego typu posty, a poza tym wygodniej mi się pisze właśnie tutaj. Jednak jeśli lubicie Instastory to tam również, krótkie podsumowanie będzie się pojawiać. Wszystko również zapisuję w wyróżnionych relacjach, gdyż chciałabym pod koniec roku zobaczyć ile tego wszystkiego zużywam, a więc do dzieła :)

Zapraszam na mój Instagram



SORAYA #foodie Melon maseczka supernawilżająca - była to kremowa maska, którą zostawiało się do wchłonięcia. Dużym plusem był jej zapach. Rzeczywiście pachniała soczystym melonem. Jednak to chyba tylko tyle. Twarz była co prawda fajnie nawilżona, ale taki efekt otrzymuję również dobrym kremem więc nie wrócę już chyba do niej.

GREEN ANNA Mus oczyszczający do każdego typu cery - bardzo fajne masełko do demakijażu. Kompozycja naturalnych maseł i olei, która idealnie rozpuszcza nawet najbardziej oporny makijaż. Dodatek olejków eterycznych wzmacnia efekt oczyszczenia cery. Produkt nie zawiera emulgatora przez co należy go zmyć pianką lub żelem.

ROSADIA płyn micelarny, tonik, mgiełka. Tak, jak lubię kosmetyki Sylveco tak ten niestety nie bardzo im wyszedł. Płyn micelarny z tego nijaki, słabo radzi sobie z makijażem. Jako tonik również go nie stosowałam bo ma w sobie detergenty. Ostatecznie zużyłam rano do przemywania skóry , a następnie myłam twarz pianką.



WIBO Unicorn Tears - face&lip primer. Kupiłam ten produkt raczej z ciekawości, nie pokładałam w nim wielkich nadziei. A jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Na skórze tworzył lekko lepką warstwę dzięki czemu podkład się super aplikował i rzeczywiscie dłużej trzymał. Skóra też była fajnie rozświetlona. Natomiast jako samodzielne serum absolutnie się nie nadawał, gdyż ma małe własciwości pielęgnacyjne.

EVA DERMO przeciwzmarszczkowy krem na dziec z mocznikiem i kwasem hialuronowym. I to jest moje ogromne zaskoczenie, gdyż nie spodziewałam się tak świetnego kosmetyku. Ma bardzo wygodne opakowanie z pompką airless, która dozuje idealną ilość kremu. Produkt ma przyjemną konsystencję, która szybko wchłania się w skórę, ale jest ona po jego użyciu bardzo miękka i odżywiona. Idealnie nadawał się pod makijaż.

BIOLOVE Face Peeling borówka. Drobnoziarnisty peeling z korundem bardzo skutecznie złuszczał martwy naskórek. Jednocześnie nie był on zbyt silny dzięki swojej gęstej, maslanej konsystencji. No i ten owocowy zapach. Bardzo fajny produkt za niewielkie pieniądze.


O2 Skin kosmetyki tlenowe. Ta seria kusiła mnie bardzo, ale ze względu na składy nie mogłam jej używać w ciąży. Otworzyłam pod koniec tamtego roku i wiecie co... mam mieszane uczucia i to bardziej w kierunku na nie. Pierwszy tydzień używania skóra wydawała się super odzywiona, nawodniona i wygładzona. Niestety w miarę jak uzywałam tych kosmetyków tym czar bardziej pryskał. Moja cera stawała się coraz bardziej odwodniona . Poza tym zaczynałam odczuwać dyskomfort stosując przede wszystkim krem na dzień. Miał on dla mnie zdecydowanie zbyt lekką, żelową konsystencję. Po chwili na skórze powstawało nieprzyjemne ściągnięcie. Krem na noc był całkiem fajny, miał gęstą otulającą konsystencję, ale również nie dawał mi odpowiedniego nawilżenia. Oba kremy stosowałam w duecie z serum i nawet takie kombo nie dawało rady. Serum stosowałam zarówno na dzień jak i na noc dlatego udało mi się je skończyć. Jakoś w połowie popsuła się ta dziwna pipeta. Producent chyba chciał stworzyć jakieś ciekawe opakowanie, ale skończyło się klęską. Krem pod oczy lekko mrowił i szczypał ale nie czułam dyskomfortu z tym związanego. Niestety nie czułam też większego działania na moją skórę pod oczami. Na dzień, jako lekki krem likwidujący poranne opuchnięcia był ok. Niestety również i w nim popsuła się pompka - nie będę z tym walczyć. 


EO LABORATORIE pianka odmładzająca. To zdecydowanir mojr ulubione produkty do porannego mycia twarzy. Wcześnirj miałam wersję nawilżającą, teraz wykończyłam anti age i obie sa świetne. Piana jest gęsta i długo się utrzymuje. ?Świetnie współpracuje ze szczoteczką Foreo Luna. Skóra po umyciu nie jest przesuszona ani ściągnięta. Na pewno do niej jeszcze wrócę. 
Równie dobry jest Tonik nawilżający tej samej marki. Jest on lekko gęsty i lepki, ale daje skórze fajnego kopa nawilżenjia. Bardzo dobrze sprawdził mi się przelany do butelki z atomizerem i stosowany w metodzie 7skin (chociaż do siedmu warst to chyba nigdy nie dotarłam, zawsze były to 3-4 )

I to chyba na tyle. Nie jest to jakoś wybitnie dużo, ale ostatnio to właśnie minimalizm bardzo służy mojej skórze.

Znacie te produkty?










Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger