Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orientana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orientana. Pokaż wszystkie posty

grudnia 18, 2017

DENKO #11 Listopad 2017

DENKO #11 Listopad 2017
Hej!

Tak, wiem ... mamy już drugą połowę grudnia, a ja dopiero pojawiam się z denkiem. Niemniej jednak zebrało się sporo produktów, które wykończyłam i których nie chciałam już dalej trzymać. Tym bardziej, że znalazło się tutaj kilku bardzo fajnych ulubieńców.

Nie przedłużając, zapraszam na listopadowy projekt denko.



1. Schwarzkopf Styliste Ultimate Sea Salt Beach Look, czyli woda morska w sprayu. Miała mi pomóc w uzyskaniu morskich fal na włosach i efektu "dziewczyny surfera". Niestety moje włosy okazały się zbyt oporne na jej działanie. Żeby uzyskać pożądany efekt musiałam jej nałożyć naprawdę bardzo dużo, a wtedy włosy były sztywne i niemiłe w dotyku. Wyrzucam ponad połowę opakowania.

2. L'Biotica Biovax Pearl, Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów Kolagen i Perły. Nie wierzę co prawda w regenerację włosów pod wpływem jakiegokolwiek produktu. Włos to już martwy wytwór naszej skóry , jak więc mógłby się odbudować. Działać możemy jedynie na cebulki. To tam musi wyrosnąć zdrowy i mocny włos. Niemniej jednak odżywka bardzo ładnie wygładzała włosy i je nabłyszczała. Były one dobrze dociążone, ale nie przyklapnięte. Nie zauważyłam także, zby szybko się przetłuszczały. Całą kurację umilał jej piękny zapach.

3. Vianek, Odżywczy Olejek do włosów (Recenzja) Bardzo przypadł mi do gustu zarówno olej jak i szampon do włosów z tej serii. Olej miał intensywny, pomarańczowy kolor i owocowy zapach. Świetnie odżywiał moje włosy, dzięki niemu były w bardzo dobrej kondycji i mniej się puszyły. Chętnie do niego wrócę po raz kolejny.

4. Equilibra Żel Aloesowy (Recenzja). Żel o świetnym, krótkim składzie bez zbędnych zapychaczy. Odpowiednio używany idealnie nawilża skórę i nadaje się jako serum do twarzy, czy maska do włosów. Szkoda tylko, że jest tak słabo dostępny stacjonarnie.

5. Bielenda Multi Essence, esencja do skóry suchej. Tani, drogeryjny produkt o nawet niezłym składzie. Używam po każdym umyciu twarzy, wklepując dłońmi zamiast toniku. Naprawdę dobry produkt dzięki któremu kolejne kosmetyki wchłaniają się lepiej. Mimo, że mam skórę suchą to odnoszę wrażenie, że wersja w zielonej butelce (do skóry tłustej i mieszanej) przynosiła większe efekty (Recenzja)

6. Orientana, Azjatycki Rytuał Oczyszczający (Recenzja). Długo polowałam na te produkty i w końcu udało mi się je dostać w fajnej cenie w Super Pharm. Tak jak pisałam w recenzji, świetnie radzą sobie z oczyszczaniem skóry, mają bardzo dobre składy i są delikatne. Jednak do olejku na pewno nie wrócę ze względu na bardzo specyficzny zapach. Z pianką z miłą chęcią spotkam się jeszcze w mojej łazience.

7. Eveline,  Maseczka Oczyszczająco-Detoksykująca z aktywnym węglem i czarną glinką. Maseczki węglowe stały się ostatnio bardzo popularne. Przyznam szczerze, że kompletnie nie przypadły mi do gustu wersje peel-off. Zdecydowanie lepiej sprawdzają mi się wersje kremowe, takie jak ta. Maska miała przyjemną, gładką konsystencję. Buzia po niej była dobrze oczyszczona, ale nie ściągnięta. Myślę jednak, że dla skór problematycznych, tłustych lub zanieczyszczonych może to być zbyt delikatny produkt, Mi jednak bardzo odpowiadała.

8. Sylveco, Ziołowy Płyn do płukania ust. Jeden z lepszych płynów jakie miałam. Naturalny skład i delikatny, miętowo-ziołowy smak świetnie dbał o higienę jamy ustnej. Nie był mocny i nie palił w język, a jednocześnie dobrze odświeżał. Wrócę na pewno.

9. Noble Health Premium Collagen 500. Był to sproszkowany , morski kollagen , który piliśmy w postaci cytrusowej rozpuszczonej żelatyny. Produkt ten miał pozytywnie wpływać na naszą skórę, paznokcie i włosy. Niestety nie zauważyłam spektakularnych zmian. Może tez dlatego, że nie jestem super regularna w przyjmowaniu suplementów. Muszę jednak powiedzieć, że dobrze działał na stawy kolanowe, z którymi czasem mam problem.

10. Sanctuary SPA, nawilżający krem pod prysznic. Miałam napisać o tych produktach post, ale zdjęcia wyszły bardzo kiepskie. Niestety tak jak i same produkty. Myślałam, że będzie to coś wyjątkowego. Miały bardzo słabe składy, z silnymi SLSami na początku. Ten krem był jeszcze znośny, bo miał ładny, kwiatowy zapach. Natomiast olejek, który zużyłam wcześniej (Denko#8) spokojnie mogłabym porównać do słynnego olejku z Isany. Miał taką samą konsystencję i zapach... szkoda, że cena kilkukrotnie wyższa.



11. Gosh, puder bronzujący. Piękny puder o połyskującym wykończeniu. Na pewno nie dla fanek konturowania i dla pewno nie dla fanek matu. Świetnie imitował opaleniznę. Nakładałam go w wakacje własnie dla jej podkreślenia. Miał ogromną pojemność, stosowałam go i na dekolt i na nogi, a jak widzicie i tak go nie zużyłam. Miał ważność 18 m-cy , ale ja go w swoim zbiorze miałam ładnych kilka lat i pora była już się go niestety pozbyć.

12. Annabelle Minerals, podkład mineralny kryjący Golden Fair. Zdecydowanie moje ulubione minerały. Świetnie wyglądają na skórze, nie przesuszają jej, nie podkreślają suchych skórek. Niestety odcień Fair był dla mnie zbyt jasny i mogłam go używać jedynie zimą. Obecnie mam odcień LIGHT, który jest idealny.

13. Pierre Rene Advanced Lift. Byłam zaskoczona jakością tego podkładu, nie miałam jeszcze okazji używać podkładów Pierre Rene. Delikatny, lekki podkład,  który nie pozostawiał efektu maski. Miał lekkie krycie, które mogliśmy zbudować do średniego. Zostawiał satynowe wykończenie, zdrowej, promiennej skóry. Nie był może to super trwały podkład, ale utrwalony spokojnie wytrzymywał cały dzień pracy. Bardzo mi się podobał i chętnie do niego wrócę.

13. Maybelline, Collosal Big Shot Mascara. Nie polubiłam się z tym tuszem, gdyż miał ogromną szczotę, którą nie umiałam się malować. Zawsze nią się pobrudziłam. Gdy już opanowałam aplikację, to jego wygląd na rzęsach też niestety nie był spektakularny, ale nie był też zły. Taki przeciętniaczek.


14. YOPE, mydło do rąk, Figa. Regularnie kupuję te mydełka , gdyż mają dobry skład, nie wysuszają moich dłoni oraz mają śliczne zapachy. Tym razem skusiłam się na figę, ale moim ulubieńcem jest Werbena.

15. Hada Labo, maseczka w płachcie przeciwstarzeniowa. Oczywiście nie będę się wypowiadać na temat efektu anti-aging po jednym użyciu. Płachta jest bardzo dobrze nasączona esencją i fajnie przylega do twarzy. Po użyciu skóra jest dobrze nawilżona. Czyli daje taki efekt jak większość tego typu masek. Zgodnie z oczekiwaniami, ale bez szału.

16. Marion, maski warzywne. (Recenzja) Bardzo ciekawy pomysł na stworzenie maseczek. Rzeczywiście dawały fajne efekty na mojej skórze. Najbardziej spodobała mi się wersja z kurkumą. Niestety nie mogłam stosować ich na całą noc, gdyż mnie zapychały. Ale nałożone na 20 minut nawilżały, wygładzały i odżywiały skórę. 

17. Ziaja, maski do twarzy. Wiem, że glinki Ziaja są krytykowane za niezbyt dobry skład. Wiem , ale mimo wszystko je lubię, widzę po nich efekty oczyszczenia i nawilżenia skóry i nakładam wtedy, gdy nie chce mi się kręcić mojej własnej glinki.

18. Lancome , La vie est belle. Bardzo ładny, słodki i kobiecy zapach. Myślę nad tym, aby kupić pełne opakowanie (lub Chloe Love Story)

19. Chanel Gabrielle. Nie rozumiem fenomenu perfum Chanel. Nie przypadła mi do gustu, ani kultowa No.5, ani żadna z nowszych wersji (Madmoiselle, Gabrielle).

20. Lumene, próbki podkładu i rozświetlacza, makijaż hybrydowy. Oba produkty były bardzo lekkie i zastygające. Na skórze prawie niewidoczne, a jednak ją rozświetlały i nadawały wypoczętego wyglądu. Chętnie sięgnę po pełne wersje.

21. Madara, Sunflower fluid. Mimo całej sympatii do tej marki, to ten podkład okazał się niewypałem. Pachniał przyjemnie, pestkami słonecznika. Niestety smużył się na skórze i miał brzydki, pomarańczowy kolor.

22. Skinoren, krem z kwasem azelainowym. Według mnie to jeden z lepszych kremów na problemy skórne. Swego czasu cierpiałam na ogromny wysyp pryszczy na brodzie. Długo szukałam przyczyny, bo moja skóra jest skórą suchą i nigdy nie miałam tego problemu. Po wielu próbach winowajcą okazało się... MLEKO i nabiał. Po jego odstawieniu moje problemy się skończyły. Natomiast krem nakładałam punktowo na wypryski. Wysusza je i goi, zapobiega namnażaniu się bakterii. U mnie świetnie się sprawdził jako produkt rozjaśniający przebarwienia potrądzikowe. Trzeba jednak pamiętać, aby razem z nim używać krem z filtrem UV oraz dobry krem nawilżający, gdyż Skinoren mocno wysusza skórę.

I to już wszystkie moje zużycia z tego miesiąca. Ciekawa jestem, czy znacie te produkty i jak u Was się sprawdziły?

Pozdrawiam
Emi

grudnia 09, 2017

Azjatycki rytuał oczyszczający od Orientany.

Azjatycki rytuał oczyszczający od Orientany.
Witajcie!

Nareszcie mamy weekend i całe szczęście świeci słońce. Taka pogoda od razu ładuje mnie pozytywną energią.

Jak wiecie moim ulubionym sposobem oczyszczania skóry jest dwuetapowe oczyszczanie. Jako, że lubię też testować nowe produkty skusiłam się na zestaw : olej i piankę od Orientany. To pierwsze produkty tej naturalnej marki, które używałam. Jeśli jesteście ciekawe, czy się u mnie sprawdziły to zapraszam do czytania.



Pierwszym etapem azjatyckiego rytuału jest oczywiście olej. Orientana proponuje nam Odżywczy Bio Olejek do Demakijażu Neem. Jest on zamknięty w ładnej, minimalistycznej, białej butelce z zielonymi napisami. Dodatkowo butelka została zaopatrzona w wygodną pompkę. Bardzo lubię takie rozwiązanie. Produkt składa się w 98% z naturalnych olei: neem, ryżowy, sezamowy, słonecznikowy i ze słodkich midałów. Olej nie jest ciężki. Bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy i rozpuszcza makijaż. Jest on delikatny, nie podrażnia oczu dlatego możemy go stosować do demakijażu całej twarzy. Olejem możemy zrobić dokładny masaż twarzy tak, aby doczyścić ją ze wszelkich zanieczyszczeń. Ja zawsze robię dwa mycia olejem. Za pierwszym razem rozpuszczam dokładnie makijaż, spłukuję wszystko wodą. Drugie mycie olejem jest dłuższe. Dokładnie masuję skórę we wszystkich załamaniach, szczególnie przy nosie. Dodatek oleju neem działa antywirusowo i antybakteryjnie dzięki czemu goi powstałe krostki oraz zabezpiecza przed powstawaniem nowych.  Niestety olej ten ma bardzo intensywny i jak dla mnie nieprzyjemny zapach. Czułam go jeszcze bardzo długo w nocy, nawet gdy nałożyłam pachnący olej, czy krem na twarz. 

Olej nie zawiera w sobie emulgatora dlatego nie da się go zmyć jedynie wodą. Trzeba zastosować żel lub mydło. Dla mnie to nie jest minus, gdyż własnie takich produktów używam najchętniej. Nie mogę przekonać się do produktów emulgujących. I tak zawsze stosuję jakiś żel.


Drugim etapem oczyszczania jest Nawilżająca Bio Pianka do Mycia Twarzy Grudlina Japońska. Pianka jest zamknięta również w białej buteleczce, ale tym razem z pomarańczowymi napisami. Posiada pompkę, która dozuje nam delikatną piankę. Produkt jest delikatny, nie zawiera ani SLS/SLES ani mydła. Znajdziemy w niej tylko naturalne składniki pochodzenia roślinnego. Została wzbogacona w ekstrakt z gurdliny japońskiej, która działa nawilżająco i kojąco na skórę.

Niestety pianka nie do końca się u mnie sprawdziła do wieczornego oczyszczania twarzy. Według mnie jest zbyt delikatna, pęcherzyki powietrza bardzo szybko pękają i trzeba dokładać kolejną warstwę. Miałam wrażenie, że nie do końca dobrze domywa nałożony olej. Nie chciała też współpracować ze szczoteczką Foreo Luna. Twarz szybko robiła się sucha i szczoteczka nie chciała po niej sunąć. Natomiast świetnie sprawdziła mi się do porannego mycia. Jest bardzo delikatna i pozostawia skórę nawilżoną. Nie ma uczucia ściągnięcia, co niestety często mi towarzyszy.



Podsumowując. Bardzo podoba mi się skład obu kosmetyków. Olej bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem. Podczas jego używania nie zapchał mnie, ani nie podrażnił. Jest to dobry produkt, ale ja niestety do niego nie wrócę ze względu na bardzo intensywny i nieprzyjemny. Jeśli nie jesteście wrażliwe na zapachy i lubicie demakijaż olejami to jak najbardziej polecam.

Pianka również mi się spodobała i chętnie do niej wrócę, ale będę jej stosowała rano, gdyż jest to produkt delikatny, jak dla mnie zbyt delikatny do zmywania oleju.

Stosowałyście kiedyś kosmetyki Orientana? Może macie swoich ulubieńców z tej marki? Bardzo ciekawi mnie ich peeling enzymatyczny z papają.

Miłego weekendu!
Emi

lipca 04, 2017

NOWOŚCI Czerwca

NOWOŚCI Czerwca
Hej!

Czerwiec minął nam bardzo szybciutko, pogoda niestety cały czas nas nie rozpieszcza. W ogóle nie czuję, żeby było lato. Gdzie ta piękna pogoda?

Zapraszam Was dzisiaj na przegląd nowości, które trafiły do mnie w tamtym miesiącu.



Neo Nail Aquarelle

Warsztaty ze zdobienia paznokci na Meet Beauty bardzo mi się spodobały. Niestety farbka, którą dostałam nie chciała mi się rozpływać na żadnej z moich baz (Gelish , Indigo Protein). Dlatego postanowiłam dokupić bazę dedykowaną tego typu produktom - Base Clear Aquarelle . Wybrałam tę przeźroczystą, gdyż jest bardziej uniwersalna. Dokupiłam też jeszcze jeden kolor - Raspberry Aquarelle



Delia Foot Good , kąpiel perełkowa.

Mamy lato, a więc pora zadbać o nasze stopy. Produkt zawiera aż 45% mocznika dlatego intensywnie zmiękcza i nawilża stopy. Przy okazji ma bardzo orzeźwiający, mentolowy zapach.



Orientana azjatycki rytuał oczyszczający.

Ten rytuał już bardzo dawno mnie ciekawił, dlatego nie mogłam się oprzeć gdy pojawił się w SuperPharm w atrakcyjnej cenie. Już raz go używałam i zapowiada się bardzo interesująco. Najpierw jednak muszę skończyć olejek z Vianek, którego jeszcze troszkę mi zostało.


Equilibra żel aloesowy.

Po wielkim zachwycie nad produktem Holika Holika postanowiłam ponownie kupić żel aloesowy. Jednak tym razem zdecydowałam się na kosmetyk z krótkim składem, bardziej naturalny. Używałam go kilka razy i powiem , że jest bardzo dobrze. Może nawet lepiej niż w przypadku jego azjatyckiego brata.


Beauty Formulas Body&Face cooling mist.

Co prawda lata jakoś za specjalnie nie ma , ale mieliśmy kilka upalnych dni. Wówczas w biurze mamy włączoną klimatyzację, która okropnie wysusza moją cerę. Nie miałam w planach robienie zamówienia na półprodukty, bo wówczas kupiłabym po prostu hydrolat różany. W SuperPharm trafiłam na bardzo niedrogą mgiełkę, która bardzo fajnie chłodzi i koi skórę. Pryskam nią w pracy, na makijaż.





Alterra - szampon i żele pod prysznic.

W Rossmannie trafiłam na promocję produktów Alterra. Żel pod prysznic Sensitive oraz szampon przeciwłupieżowy to kosmetyki dla mojego męża, który ma bardzo wrażliwą skórę i często reaguje ona wysuszeniem i wysypką. Postanowiłam zamienić mu standardowe kosmetyki tymi o lepszym składzie, bez środków drażniących. 

Dla siebie wzięłam dwa żele pod prysznic. Oba są w formie takiej jaką najbardziej lubię, czyli kremowej. Jak to produkty bardziej naturalne nie pienią się. Pierwszy jest o delikatnym zapachu kwiatów natomiast drugi to energetyczna, cytrusowa bomba . 



Novaclear - żel do mycia i krem Atopis

Oba produkty trafiły do mnie z platformy Zblogowani. Niestety jestem rozczarowana poziomem współpracy z nimi. Produkty były zamknięte w dodatkowych kartonikach. Niestety żel się zgniótł i zalał całą paczkę. Wszystko było mokre i wygniecione, a samego żelu została może z połowa. Oczywiście od razu zrobiłam zdjęcie i napisałam o tym fakcie, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi w związku z tym. Trochę słabo. Wygląda to niestety bardzo nieprofesjonalnie. Oba produkty są przeznaczone do skóry suchej i wrażliwej. Jestem w trakcie używania także zobaczymy jak się sprawdzą.

I to już wszystkie moje nowości czerwcowe. Jak Wam się podobają? 


Pozdrawiam

EMI

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger