Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal Volume Million Lashes So Couture. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal Volume Million Lashes So Couture. Pokaż wszystkie posty

października 30, 2015

[DENKO]#8 PAŹDZIERNIK 2015

[DENKO]#8 PAŹDZIERNIK 2015
Witajcie,

sama nie uwierzyłam w to, co zobaczyłam kiedy wypakowałam swoje pudełeczko ze zużytymi kosmetykami. Nazbierała mi się tego cała masa, ale wreszcie zmobilizowałam się do wykończenia pootwieranych kosmetyków, olejów itp. 
A więc nie przedłużając zapraszam Was do przeczytania, co mi się sprawdziło, a co nie.

REWELACYJNY
PRZECIĘTNY
BUBEL



1. BINGO SPA SÓL BOROWINOWA DO KĄPIELI I OKŁADÓW [RECENZJA] - świetny produkt, do którego chętnie będę wracać. Teraz być może kupię jakąś inną wersję zapachową.

2. KALLOS MASKA BANANOWA - działaniem jest nawet lepsza od LATTE, którą recenzowałam. A przy tym ma przepiękny bananowy zapach.  Świetnie się u mnie sprawdzała w rytuale: 30 minut olej + 30 minut maska. Włosy są po niej mięsiste i puszyste. Jednak używana w nadmiarze może je puszyć. Na pewno jeszcze kupię, ale obecnie mam dużo produktów do włosów, które muszę zużyć. Kusi mnie również wersja BLUEBERRY. 

3. DOVE PURELY PAMPERING COCONUT MILK & JASMINE PETALS [RECENZJA]- żele Dove w moim domu są zawsze mile widziane, gdyż to jedne z moich ulubionych. Lubię je za zapachy oraz za kremową pianę. Dobrze myją i nie wysuszają skóry. Obecnie mam już kupiony zestaw z Biedronki żel+dezodorant.

4. ISANA OLEJEK POD PRYSZNIC Z WIT. E - kupiłam go jadąc na wakacje i okazał się bardzo przyjemnym kosmetykiem. Dobrze nawilża skórę i sprawia , że nie muszę już używać balsamu ( ktoś tu chyba niedawno pisał, że ma za dużo smarowideł do ciała...teraz wiecie czemu ;) ) Na pewno jeszcze się skuszę.

5. POSE ORGANICS TEXTURING FACE CREAM [RECENZJA] - jak za tę cenę to szału nie robił. Podejrzewam go niestety o to, że przyczynił się do powstawania drobnej kaszki na moich policzkach, ale nie jestem pewna.  Ostatecznie zużyłam na szyję i dekolt. O wiele lepiej spisują się u mnie produkty Sylveco, które kosztują 1/3 ceny tego kremu.

6. AVON PLANET SPA - maska pell of z ekstraktem z lilli wodnej. Bardzo lubię maseczki z Avonu, a najbardziej tą błotną z minerałami z Morza Martwego. Ta ładnie odświeżała cerę, ale większych efektów nie przynosiła. Była przeciętna. Poza tym przerzuciłam się na bardziej naturalne maski.

7. EVREE MAX REPAIR - serum do stóp. Niestety nie zachwyciło mnie jakoś za bardzo, ale złe też nie było.

8. BIOLAVEN LAWENDOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY [RECENZJA] - bardzo dobry i łagodny produkt. Świetnie nadaje się przede wszystkim do porannego mycia twarzy. Jeśli szukacie czegoś delikatnego to polecam. Mam ochotę wypróbować żel Sylveco rumiankowy ( o tymiankowym pisałam TUTAJ). Obecnie używam żelu Balneokosmetyki i kończę puder z Yasumi [RECENZJA]

9.  PERFECTA OCZYSZCZANIE PEELING ENZYMATYCZNY - wg producenta produkt nakładamy 2-3 razy w tygodniu na noc. Zawiera papainę, która ma delikatnie złuszczać naskórek. Wg mnie nie robił nic , wyrzucam praktycznie pół opakowania, gdyż nie mogę go zmęczyć.

10. ALTERRA HYDRO CREME - krem nawilżający na noc z białymi winogronami i masłem shea. Nawet niezły krem na noc. Miał ładny zapach, dobrze nawilżał skórę. Pełna recenzja niebawem pojawi się na blogu. Obecnie w użyciu Sylveco krem rokitnikowy z betuliną.

11. OLEJE 100% - SEZAMOWY, Z NASION MALIN, AVOKADO - wszystkie oleje świetnie się sprawdziły jako składnik BALSAMU DO MYCIA TWARZY [RECENJA] Skóra mojej twarzy nie przepada za bezpośrednim olejowaniem, ale jako składnik dodany np do kremu sprawdza się świetnie. A olejowanie włosów lub dodatek do maski/odżywki to już w ogóle rewelacja. O oleju z avokado firmy Delawell pisalam TUTAJ.

12. L'OREAL VOLUME MILLON LASHES SO COUTURE [RECENZJA] - czyli mój ulubiony tusz do rzęs. Obecnie używam standardowej, złotej wersji, która również się sprawdza. Na najbliższej PROMOCJI -49% W ROSSMANIE skuszę się na wersję Feline.

13. THE BODY SHOP KREM DO WILD ROSE [RECENZJA] - Nie , nie , nie i jeszcze raz NIE! Mega bubel, nie nawilżał, a wręcz mam wrażenie , że wysuszał dłonie. Obecnie używam kremu Evree Maxrepair oraz 4 pory roku.

14. YASUMI KONJAC SPONGE - miałam wersję z aloesem. Nie używałam jej do oczyszczania twarzy, gdyż na co dzień używam swojej FOREO LUNA[RECENZJA]. Jednak świetnie sprawdziła mi się do zmywania maseczek z twarzy. Bardzo przyjemna, robi delikatny peeling. Widziałam ostatnio tego typu gąbeczki w Naturze więc myślę, że skuszę się na kolejną.

15. CALAYA FIOLETOWA GLINKA FRANCUSKA - bardzo przypadła mi do gustu, delikatnie oczyszcza i nawilża skórę. Na pewno jeszcze kupię. Obecnie mam duże opakowanie białej i czerwonej.

16. RECEPTURY BABUSZKI AGAFFI MASKA WITAMINOWA Z SOKIEM Z JAGODY ARKTYCZNEJ - bardzo ciekawa maseczka, miała postać gęstego kisielu owocowego. Przyjemnie odżywiała skórę, ale nie była rewelacyjna. Bardziej do gustu przypadła mi wersja z glinką niebieską. Niemniej jednak na pewno pokuszę się o inne wersje tych maseczek, gdyż są dobre a przy tym nie drogie.

17. RIVAL DE LOOP HYDRO KREM POD OCZY - bardzo lekki i nawilżający krem, w wakacje dobrze się spisywał. Myślę, że dla osób które szukają delikatnego nawilżenia będzie w porządku. Miał delikatną, żelową konsystencję i szybko się wchłaniał. Obecnie mam krem Go Cranberry.

18. AURIGA FLAVO-C FORTE - serum z 15% witaminą C. Powiem Wam, że mam mieszane odczucia , co do tego produktu. Jego używanie zeszło się z ogromnym pogorszeniem stanu cery ( ale wiem, że to nie jego wina) Na pewno dam mu jeszcze kiedyś szansę, gdyż ogólnie moja skóra lubi wit. C.

I to już wszystkie moje zużycia w tym miesiącu . Trochę się tego nazbierało.
A jutro zaproszę Was na nowości :)

Życzę udanego weekendu, bo to już niebawem :)
Emi





sierpnia 16, 2015

[TOP 3] - Najlepsze tusze do rzęs: L'Oreal, Lovely.

[TOP 3] - Najlepsze tusze do rzęs: L'Oreal, Lovely.
Witajcie! 

Weekend dobiega końca, a ja wraz z kilkoma innymi dziewczynami piszącymi blogi postanowiłyśmy uraczyć Was propozycjami naszych najlepszych tuszy do rzęs.

Co to będzie u mnie? Muszę się przyznać, że nie miałam większego problemu z wyborem, gdyż od dłuższego czasu używam praktycznie cały czas tych samych produktów. Zdarzają mi się odstępstwa (bo mam ochotę przetestować coś innego), ale zawsze z podkulonym ogonem wracam do sprawdzonych wariantów.

Może zacznę od tego jakie mam rzęsy i czego w ogóle oczekuję i wymagam od tuszu. Jestem naturalną blondynką, ale oprawę oczu mam odkąd pamiętam ciemną - dosyć ciemne brwi oraz rzęsy. Stoczyłam w szkole wiele kłótni z nauczycielkami o to, że się maluję. Rzęsy mam dosyć długie i gęste jednak dosyć cienkie. Od tuszu oczekuję przede wszystkim pogrubienia oraz wywinięcia rzęs.


1. L`Oreal, Volume Million Lashes So Couture So Black -  Tusz do rzęs z nowej linii Volume Million Lashes zwiększający objętość. Z ekstraktem z jedwabiu o zniewalającym zapachu. 


Cena: 54zł / 9ml




Zdecydowanym NUMEREM 1 jest właśnie ten oto tusz. Tusz ma dosyć niedużą dilikonową szczoteczkę z igiełkami różnej długości. Przepięknie rozdziela rzęsy i sprawia, że mamy na oczach ich zalotny wachlarz. Wiele osób pytało się mnie , czy przypadkiem nie mam doklejanych rzęs. Tusz idealnie pogrubia i podwija rzęsy. Spotkałam się z opinią, że wersja So Black może się kruszyć i obsypywać lub odbijać na górnej powiece jednak nic takiego u siebie nie zauważyłam. 
Jest on bardzo trwały, trudno go się zmywa wieczorem. Najlepiej jest to robić oleistą substancją masując przez chwilę powieki. Dużym plusem jest to, że mimo swojej trwałości nie usztywnia rzęs. Nadal są one elastyczne i wyglądają naturalnie.
Dużym minusem może być jego cena, gdyż np. w Rossmanie kosztuje ok 60 zł. Ja zawsze czekam na promocję -50% lub kupuję w drogeriach internetowych , gdzie można go dostać za ok 30zł.
Mam już chyba ze 3 opakowanie tego tuszu i jak na razie nie znalazłam nic lepszego.





2.  Lovely, Curling Pump Up Mascara Maskara pogrubiająca i unosząca rzęsy. Gwarantuje efekt maksymalnie pogrubionych i wydłużonych rzęs. 


Cena: ok. 9zł / 8ml



Tusz od Lovely jest zdecydowanie produktem, który kupuję najczęściej. A to dlatego, że jest łatwo dostępny i niedrogi. Szczoteczka jest również nieduża, silikonowa i zakrzywiona. Dzięki czemu tusz bardzo dobrze rozczesuje, a przede wszystkim podkręca rzęsy. Wyglądają po nim fenomenalnie.
Minusem przez który znalazł się dopiero na drugim miejscu jest fakt, że lekko usztywnia rzęsy, co na początku sprawiało lekki dyskomfort, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Ponadto efekt jaki "robi" z rzęsami całkowicie rekompensuje to małe "ale".
Tusz nie jest również tak wydajny, jak jego drożsi koledzy, ale nie jest to duża różnica. A już na pewno nie taka, że po podliczeniu wychodziłby drożej. Dlatego serdecznie go polecam jeśli macie ograniczony budżet na kosmetyki :)







3.L`Oreal, Volume Million Lashes Mascara- Jak sama nazwa wskazuje maskara ta precyzyjnie pokrywa kolorem każdy włosek z osobna przez co rzęsy wydają się dużo gęściejsze, więc optycznie wydaje się ich dużo więcej niż jest w rzeczywistości. Receptą na osiągnięcie takiego rezultatu było stworzenie idealnie wyprofilowanej szczoteczki, która dociera nawet na kącików oka przez i co bardzo ważne nie pozostawia nieestetycznie wyglądających grudek na powierzchni rzęs. Nigdy więcej sklejonych włosków! Efektem są więc długie, pogrubione, doskonale rozdzielone rzęsy, które przyciągną wszystkie spojrzenia.


Cena: ok. 50zł / 9g


Muszę przyznać, że największy problem miałam z przyznaniem tego ostatniego miejsca. A to dlatego, że od dawna używam tylko powyższych tuszy na zmianę. Wcześniej próbowałam innych, ale miałabym obecnie trudności z przypomnieniem sobie ich zalet. Maskarę tę wygrałam w konkursie L'Oreal i muszę przyznać, że jest niewiele gorsza od wersji So Couture. Daje przede wszystkim całkowicie inny efekt. 
Szczoteczka wersji standardowej jest również silikonowa, ale dużo większa od wersji So Couture. Włoski są jednakowej długości ale również są one gęściej poukładane. Ta wersja będzie idealna dla dziewczyn, które chcą pogrubić i zagęścić swoje rzęsy. Ta maskara może trochę mniej je wywija i wydłuża, ale za to właśnie bardziej pogrubia. Jeśli takiego efektu oczekujecie od tuszu do rzęs lub jeśli macie cienkie i delikatne "piórka" to serdecznie ją polecam. Ale raczej nie osiągniecie nią efektu ciężkich, sztucznych oblepionych rzęs ( no chyba że nałożycie wiele warstw). Rzęsy będą ładnie podkreślone, ale cały czas w tym normalnym,raczej naturalnym zakresie - a taki właśnie najbardziej lubię.
Jak w przypadku naszego No.1 największym minusem może być cena tego tuszu. I jak zwykle tutaj polecam promocje lub sklepy internetowe.






I to już cała moja TRÓJKA WSPANIAŁYCH tuszy do rzęs. Może miałyście któryś z nich? Podzielacie mój entuzjazm, a może wręcz przeciwnie zawiodłyście się na nim?
Chętnie poczytam Wasze opinie , a także propozycje Waszych ulubionych mascar.


Jeśli chcecie poczytać jakie tusze polecają moje koleżanki zapraszam na ich blogi:
(lista będzie uzupełniana w miarę pojawiania się nowych postów)



Miłego wieczoru!
Emi :)

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger