Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal Volume Million Lashes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal Volume Million Lashes. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 10, 2016

[DENKO]#3/ 2016 MARZEC

[DENKO]#3/ 2016 MARZEC
Witajcie,

dzisiaj z lekkim opóźnieniem, ale przychodzę do Was z kolejnym , marcowym już denkiem. Nie pamiętam kiedy było ono aż takie niewielkie. Ale to znak , że zużyłam wszystkie nagromadzone zapasy. Do tej pory miałam pootwierane po kilka produktów z danej kategorii. A teraz używam po 1-2 rzeczy, a wiadomo że aby ją skończyć to te kilka miesięcy musi minąć. A więc nie przedłużając :

Świetny!!!
Przeciętny
Bubel!


1,2 ZIAJA, Maska kojąca z glinką czerwoną oraz maska nawilżająca z zieloną glinką. Wiem, że te maski nie mają jakiś bardzo zachwycających składów, ale mimo wszystko bardzo je lubię. Dobrze oczyszczają i nawilżają moją skórę. Zawsze je kupuję.

3. SAYEN, Zestaw normalizujący. Zestaw do peelingu chemicznego. Był w miarę ok , ale niestety dla mojej skóry zbyt wysuszający - maska powinna być mocniej nawilżająca. Nie wykluczam jednak, że przetestuję inną wersję tego zestawu.

4. Dr Organic. Organiczny Krem na Noc Olej Kokosowy Virgin. Muszę powiedzieć, że bardzo się z nim polubiłam. Chętnie przetestuję inne warianty.

5. BANIA AGAFII, Miodowe mydło do ciała i włosów. Oj tak, tak. Mój ogromny ulubieniec do mycia włosów, twarzy i ciała. Czaję się obecnie na wersję cedrową.

6. GARNIER FRUCTIS, Goodbay Dammage. Nie wiem czemu jeszcze nie pojawiła się recenzja tej maski. Całą serię bardzo polubiłam i na pewno jeszcze kupię. Recenzja szamponu TUTAJ.

8. GARNIER MINERAL, Anyperspirant w kulce. Antyperspiranty z tej serii są moimi ulubionymi i chętnie do nich wracam. Ta wersja była jednak taka sobie więc kupię następnym razem moją ulubioną, czyli zieloną Fresh.


9. L'OREAL VOLUME MILLION LASHES FELINE, Tusz do rzęs.  Tusze VML bardzo lubię . Zarówno wersja So Couture jak i standardowa złota świetnie się u mnie sprawdziły. Możecie przeczytać o tym w TYM poście. Feline jednak okazała się bardzo przeciętna. Ani za mocno nie wydłużała, ani nie pogrubiała moich rzęs. Jak to te tusze mają w zwyczaju ładnie rozczesywała rzęsy ...i to tyle. Dlatego na pewno do niej nie wrócę.

10. EVELINE, Tusz do rzęs. Dostałam go od siostry i niestety praktycznie całego wykurzam. Był tragiczny, sklejał rzęsy i się osypywał.

11. AVON, Big & False Lashes. Kupiłam za namową Hani Digitalgirl. Tusz miał ogromną szczotę, którą trudno mi było opanować. Jeśli się poświęciło mu odpowiednią ilość czasu to dawał fajny efekt. Niestety rano, gdy się spieszę kilka razy usmarowałam się nim i popsułam cały makijaż. To przelało czarę goryczy i trafił do kosza. 


I to tyle na dzisiaj. Niewiele, ale cieszę się nawet z tych kilku rzeczy. Tym bardziej, że od początku roku mój plan minimalizowania zapasów naprawdę działa i przynosi efekty lepsze niż się spodziewałam :)

Miłego wieczoru!
EMI :)



sierpnia 16, 2015

[TOP 3] - Najlepsze tusze do rzęs: L'Oreal, Lovely.

[TOP 3] - Najlepsze tusze do rzęs: L'Oreal, Lovely.
Witajcie! 

Weekend dobiega końca, a ja wraz z kilkoma innymi dziewczynami piszącymi blogi postanowiłyśmy uraczyć Was propozycjami naszych najlepszych tuszy do rzęs.

Co to będzie u mnie? Muszę się przyznać, że nie miałam większego problemu z wyborem, gdyż od dłuższego czasu używam praktycznie cały czas tych samych produktów. Zdarzają mi się odstępstwa (bo mam ochotę przetestować coś innego), ale zawsze z podkulonym ogonem wracam do sprawdzonych wariantów.

Może zacznę od tego jakie mam rzęsy i czego w ogóle oczekuję i wymagam od tuszu. Jestem naturalną blondynką, ale oprawę oczu mam odkąd pamiętam ciemną - dosyć ciemne brwi oraz rzęsy. Stoczyłam w szkole wiele kłótni z nauczycielkami o to, że się maluję. Rzęsy mam dosyć długie i gęste jednak dosyć cienkie. Od tuszu oczekuję przede wszystkim pogrubienia oraz wywinięcia rzęs.


1. L`Oreal, Volume Million Lashes So Couture So Black -  Tusz do rzęs z nowej linii Volume Million Lashes zwiększający objętość. Z ekstraktem z jedwabiu o zniewalającym zapachu. 


Cena: 54zł / 9ml




Zdecydowanym NUMEREM 1 jest właśnie ten oto tusz. Tusz ma dosyć niedużą dilikonową szczoteczkę z igiełkami różnej długości. Przepięknie rozdziela rzęsy i sprawia, że mamy na oczach ich zalotny wachlarz. Wiele osób pytało się mnie , czy przypadkiem nie mam doklejanych rzęs. Tusz idealnie pogrubia i podwija rzęsy. Spotkałam się z opinią, że wersja So Black może się kruszyć i obsypywać lub odbijać na górnej powiece jednak nic takiego u siebie nie zauważyłam. 
Jest on bardzo trwały, trudno go się zmywa wieczorem. Najlepiej jest to robić oleistą substancją masując przez chwilę powieki. Dużym plusem jest to, że mimo swojej trwałości nie usztywnia rzęs. Nadal są one elastyczne i wyglądają naturalnie.
Dużym minusem może być jego cena, gdyż np. w Rossmanie kosztuje ok 60 zł. Ja zawsze czekam na promocję -50% lub kupuję w drogeriach internetowych , gdzie można go dostać za ok 30zł.
Mam już chyba ze 3 opakowanie tego tuszu i jak na razie nie znalazłam nic lepszego.





2.  Lovely, Curling Pump Up Mascara Maskara pogrubiająca i unosząca rzęsy. Gwarantuje efekt maksymalnie pogrubionych i wydłużonych rzęs. 


Cena: ok. 9zł / 8ml



Tusz od Lovely jest zdecydowanie produktem, który kupuję najczęściej. A to dlatego, że jest łatwo dostępny i niedrogi. Szczoteczka jest również nieduża, silikonowa i zakrzywiona. Dzięki czemu tusz bardzo dobrze rozczesuje, a przede wszystkim podkręca rzęsy. Wyglądają po nim fenomenalnie.
Minusem przez który znalazł się dopiero na drugim miejscu jest fakt, że lekko usztywnia rzęsy, co na początku sprawiało lekki dyskomfort, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Ponadto efekt jaki "robi" z rzęsami całkowicie rekompensuje to małe "ale".
Tusz nie jest również tak wydajny, jak jego drożsi koledzy, ale nie jest to duża różnica. A już na pewno nie taka, że po podliczeniu wychodziłby drożej. Dlatego serdecznie go polecam jeśli macie ograniczony budżet na kosmetyki :)







3.L`Oreal, Volume Million Lashes Mascara- Jak sama nazwa wskazuje maskara ta precyzyjnie pokrywa kolorem każdy włosek z osobna przez co rzęsy wydają się dużo gęściejsze, więc optycznie wydaje się ich dużo więcej niż jest w rzeczywistości. Receptą na osiągnięcie takiego rezultatu było stworzenie idealnie wyprofilowanej szczoteczki, która dociera nawet na kącików oka przez i co bardzo ważne nie pozostawia nieestetycznie wyglądających grudek na powierzchni rzęs. Nigdy więcej sklejonych włosków! Efektem są więc długie, pogrubione, doskonale rozdzielone rzęsy, które przyciągną wszystkie spojrzenia.


Cena: ok. 50zł / 9g


Muszę przyznać, że największy problem miałam z przyznaniem tego ostatniego miejsca. A to dlatego, że od dawna używam tylko powyższych tuszy na zmianę. Wcześniej próbowałam innych, ale miałabym obecnie trudności z przypomnieniem sobie ich zalet. Maskarę tę wygrałam w konkursie L'Oreal i muszę przyznać, że jest niewiele gorsza od wersji So Couture. Daje przede wszystkim całkowicie inny efekt. 
Szczoteczka wersji standardowej jest również silikonowa, ale dużo większa od wersji So Couture. Włoski są jednakowej długości ale również są one gęściej poukładane. Ta wersja będzie idealna dla dziewczyn, które chcą pogrubić i zagęścić swoje rzęsy. Ta maskara może trochę mniej je wywija i wydłuża, ale za to właśnie bardziej pogrubia. Jeśli takiego efektu oczekujecie od tuszu do rzęs lub jeśli macie cienkie i delikatne "piórka" to serdecznie ją polecam. Ale raczej nie osiągniecie nią efektu ciężkich, sztucznych oblepionych rzęs ( no chyba że nałożycie wiele warstw). Rzęsy będą ładnie podkreślone, ale cały czas w tym normalnym,raczej naturalnym zakresie - a taki właśnie najbardziej lubię.
Jak w przypadku naszego No.1 największym minusem może być cena tego tuszu. I jak zwykle tutaj polecam promocje lub sklepy internetowe.






I to już cała moja TRÓJKA WSPANIAŁYCH tuszy do rzęs. Może miałyście któryś z nich? Podzielacie mój entuzjazm, a może wręcz przeciwnie zawiodłyście się na nim?
Chętnie poczytam Wasze opinie , a także propozycje Waszych ulubionych mascar.


Jeśli chcecie poczytać jakie tusze polecają moje koleżanki zapraszam na ich blogi:
(lista będzie uzupełniana w miarę pojawiania się nowych postów)



Miłego wieczoru!
Emi :)

lipca 10, 2015

Projekt DENKO#4 Czerwiec

Projekt DENKO#4 Czerwiec
Witajcie!
Przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym projektem denko. Kolejny miesiąc był bardzo obfity w zużycia z czego niezmiernie się cieszę, gdyż moje pudło z zapasami powoli się kurczy :) To dobrze, gdyż moja siostra zapowiedziała , że po raz kolejny ma dla mnie trochę rzeczy do oddania ( pracuje w firmie, gdzie bardzo często dostają produkty do wypróbowania i ma tego sporo)
A więc nie przedłużając ...zaczynajmy :)



1. Evrēe, Total Nutrition, Odżywczy balsam do ciała - pisałam o nim ostatnio. Bardzo dobry balsam, który polubiłam i gdyby nie zapasy to na pewno kupiłabym od razu tę lub inną wersję. Obecnie w użyciu balsam z Bioliq, dużo lżejszy, o żelowej konsystencji. Kupię ponownie.
2. Wellnes & Beauty olejek do ciała mango i papaja. Jedwabisty olejek o cudownym zapachu tropikalnych owoców. Bardzo przypadł mi do gustu w przeciwieństwie do limonkowej Alterry, którą mam obecnie. Kupię.
3. The Body Shop,shea body butter - masełko o treściwej konsystencji i bardzo wydajne. Niestety zbyt ciężkie na lato. Jeśli będą w jakiejś ciekawej promocji to być może kupię, ale raczej zimą.
4. Avon Planet Spa, Sweet Sensuality - mgiełka relaksująca. Często stosowałam ją do spryskiwania pościeli w sypialni. Przyjemny, delikatny i przede wszystkim nie męczący zapach. Chyba nie jest już dostępna. 
5. Wellness&Beauty peeling solny do ciała , bardzo dobry i mocny peeling. Mój ulubiony to wersja z mango i kokosem. Na pewno kupię. Obecnie mam peeling z Joanny, który jest dużo słabszy.
6. Marion , serum termoochronne. Bardzo rzadko używam suszarki, lokówki czy prostownicy dlatego nie mogę wypowiedzieć się na temat jego działania termoochronnego. Jednak dobrze sprawdzał się jako zabezpieczenie końcówek, dobrze dociążał włosy bez zbędnego obciążenia. Mam w zapasach jeszcze jedno opakowanie, a obecnie stosuję jedwab Cameleo.


 7. Garnier Ultra Doux , Awokado I Karite. Mam bardzo mieszane odczucia, co do tej serii. Na początku dobrze wpływał na moje włosy, ale potem jakoś już nie zauważałam poprawy. Absolutnie nie mogłam go stosować z szamponem z tej samej serii gdyż takie połączenie było dla moich włosów zbyt obciążające. Dobry, ale bez szału więc raczej nie kupię.
8. Lierac, Demaquillant Douceur miniaturka płynu micelarnego. Nie zachwycił mnie dlatego nie kupię ponownie.
9. Sylveco - Lipowy płyn micelarny mój ogromny ulubieniec. Obecnie używam różowego micela z Garnier, ale chyba jednak ten z Sylveco jest lepszy. Mam też w zapasach Biodermę Sensibio. Jeśli nic go nie przebije to na pewno kupię.
10. L'Oreal Volume Million Lashes , czyli moja ulubiona mascara do rzęs. Mam w zapasach kolejną buteleczkę, ale na razie używam tuszu z Lovely , który jest od niej minimalnie gorszy , ale dużo tańszy.
11. Isana zmywacz do paznokci. Jeden z najlepszych. Obecnie używam tego z Biedronki, ale ten na pewno jeszcze nie raz kupię.


12. Maseczka Babuszki Agaffi , odmładzająca z mlekiem łosia. Bardzo przyjemna maseczka, która przepięknie pachnie kremem mlecznym. Skóra po niej jest bardzo dobrze nawilżona i miękka. Zawiera naturalne składniki, a za 100ml zapłaciłam 6zł. Jedynym jej minusem jest to, że jest trudno dostępna. Najłatwiej zamówić chyba przez internet. Ja swoją kupiłam w Drogerii Jasmin w podziemiach Dworca Centralnego w Warszawie. Mam jeszcze wersje z jagodami oraz z glinką. I na pewno przetestuję inne warianty, a do tej z mlekiem również chętnie wrócę.

12. Ziaja, maseczka oczyszczająca z szarą glinką. Przypomina mi nieco zapachem i konsystencją maskę z Avonu z minerałami z Morza Martwego. Bardzo lubię maseczki w saszetkach Ziaji, zaopatrzyłam się ostatnio w różne rodzaje. Maska ładnie oczyszcza buzię, wycisza zaczerwienienia po trądziku oraz ją matuje. Na plus jest to, że tak szybko nie zasycha jak glinka robiona z proszku. Jej koszt to 1,50 zł i na pewno jeszcze nie raz kupię.

13. Azjatyckie skarpety złuszczające do stóp dostałam od siostry, ale nie przypadły mi do gustu. Naskórek po nich złuszczał się bardzo długo i niestety nierównomiernie. Zdecydowanie wolę skarpetki z L'biotica dlatego tych więcej nie zamówię (nawet nie wiem gdzie)

I to całe moje denko. Cieszę się, że zużyłam aż tyle produktów, a przede wszystkim aż 3 smarowidła do ciała, bo z tym u mnie różnie. Lubię projekty denko , gdyż pozwalają mi kontrolować moje zapasy, a poza tym motywują do regularnego stosowania kosmetyków.

A jak Wasze zużycia?

maja 21, 2015

Nowości w mojej kosmetyczce – NATURA, ROSSMANN

Nowości w mojej kosmetyczce – NATURA, ROSSMANN

Koniec kwietnia i początek maja obfitował w różnego rodzaju promocje kosmetyczne sięgające nawet 49% obniżki. Postanowiłam to wykorzystać i zakupić kilka rzeczy, które już są na wykończeniu lub te, która od jakiegoś czasu chciałam wypróbować, ale powstrzymywała mnie cena.

Pierwsze swoje kroki skierowałam ku Naturze. Tam przy zakupie dwóch produktów do makijażu rabat wynosił 40%.
Produktem, który chciałam kupić był żel Catrice Eyebrow Filler. Mój żel z Eveline widzieliście ostatnio w DENKU, a ten jest jego następcą. Produkt ma mniejszą szczoteczkę oraz jaśniejszy kolor niż jego poprzednik. Jego dużą zaletą jest to, że mocniej utrwala brwi niż żel z Eveline.
Do kompletu dobrałam sobie pomadkę Maybelline Colorsensational w kolorze 250 Mystic Mauve. Wraz z zimnymi dniami trochę minęła mi ochota na matowe kolory więc wybrałam pomadkę nawilżającą, lekko błyszczącą. Ale nadal pozostaję w okolicach brudnego różu, chociaż ten ma lekką domieszkę fioletu. Pomadka bardzo wygodnie się nakłada, komfortowo nosi i ma słodki, karmelowy zapach. Jak na pomadkę nawilżającą dosyć długo utrzymuje się na ustach i równo zanika.





Następnie udałam się do Rossmana. Tutaj akcja była podzielona na bloki tematyczne, a obniżka wynosiła 49%.
W pierwszym tygodniu na promocji można było kupić wszystkie produkty do twarzy. Ja wybrałam się po rzecz, którą już dawno chciałam wypróbować. A mianowicie po CC cream od Bourjois. Bardzo przypadł mi do gustu Healthy Mix jak i 123 Perfect dlatego postanowiłam poszukać czegoś lżejszego na lato. CC kremu nie nazwałabym jednak czymś lżejszym J Ma bardzo dobre krycie, długo utrzymuje się na mojej twarzy, nie podkreśla suchych skórek. Jedyne co mi nie bardzo odpowiada to jego dosyć matowe wykończenie, myślałam że będzie bardziej rozświetlający. Ale ogólnie jestem bardzo zadowolona.
Udało mi się również złapać rozświetlacz Gold Highlighter z Lovely. Udało… ponieważ znalazłam ostatnią sztukę, przypadkiem, w całkowicie innym miejscu niż powinna się znajdować.  I jest to ostatnio mój ulubiony produkt. Daje na skórze przepiękną taflę bez widocznych drobinek. A przy tym nie ma tak mocno żółto-złotego koloru jak Mary-Lou (której miniaturkę posiadam w paletce Balm Jovi). Idealny do dziennego makijażu. Jest on jednak dosyć miękki także trzeba uważać , aby nie nabrać go zbyt dużo na pędzel. Delikatne muśnięcie wystarczy.


W kolejnym tygodniu promocja obejmowała wszystkie produkty do makijażu oczu. Tutaj przeszłam się przede wszystkim w celu zrobienia zapasów tuszy do rzęs, które są moimi ulubieńcami. Pierwszym z nich jest Lovely Pump Up Mascara, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Drugim tuszem jest L’Oreal Volume Million Lashes So Couture, czyli produkt z moich ostatnich ULUBIEŃCÓW.
Do koszyka wpadła również kredka rozświetlająca Eye Brightener z Lovely w odcieniu 2. Jest bardzo kremowa i świetnie nadaje się do rozjaśnienia okolicy pod łukiem brwiowym, w wewnętrznym kąciku lub linii wodnej oka. Rozświetlenie jest subtelne i bez drobinek.



Ostatni tydzień był dla mnie tygodniem największego kuszenia, gdyż to własnie wtedy na promocji były dostępne kosmetyki do ust i lakiery do paznokci. Całe szczęście udało mi się wybrnąć z tego z twarzą i kupiłam tylko (no prawie) produkty , które miałam zaplanowane.
Bardzo lubię pomadki w grubych kredkach, gdyż są wygodne i łatwo pomalować usta . Nie mam jednak żadnej matowej pomadki w tym stylu dlatego wybrałam produkt Astor Soft Sensation Lipcolor Butter Matte . I się nie zawiodłam. Pomadka ma piękny malinowy kolor i ładnie wygląda na ustach. Nie trzyma się, co prawda tak długo jak REV, ale jest porządna. Szkoda, że w serii matowej dostępne są tylko 2 kolory.
Z nastaniem letnich dni zawsze nachodzi mnie na miętowe paznokcie (i nie tylko) Od dłuższego czasu moim ulubieńcem był lakier Rimmel 60sec w kolorze 500 Pepermint. Wykończyłam chyba ze 2 buteleczki tego koloru i chciałam kupić kolejny. Niestety weszła seria lakierów by Rita Ora, a mięta która jest wśród nich mi się nie podoba. Dlatego wybrałam lakier Sally Hansen, który niestety okazał się mega bublem i to bardzo drogim . Kolor w butelce jest przepiękny, pastelowy. Ale lakier bardzo słabo kryje i trzeba nałożyć kilka warstw (3-4) aby pokrył paznokieć. Zresztą o nim jeszcze napiszę.
Produktem nadprogramowym był drugi lakier z Rimmela , a mianowicie Salon Pro w kolorze 702 Simply Sizzling, czyli pięknego, nasyconego różu. Bardzo lubię lakiery Rimmela za trwałość, krycie i połysk.
Ostatnim produktem są masełka do ust Nivea, które również od dawna są na mojej wishliście, ale jakoś mam tyle tych balsamów do ust , że zakup odkładałam. Promocja stała się dobrą okazją na wypróbowanie ich. Niestety nie mogłam się zdecydować który wybrać dlatego wzięłam wersję Jagodową i Macadamia&Wanilia. Masełka są bardzo treściwe i świetnie nawilżają. Jak na razie moim faworytem jest jagódka, która pachnie dosłownie jak mamba :D



I to już całe moje zakupy. Nie jest tego jakoś dużo. Cieszę się, że kupiłam rzeczy, które miałam w zamyśle i mało jest produktów, które trafiły do koszyka pod wpływem impulsu. Na pewno w niedługim czasie będę sukcesywnie zamieszczać ich recenzje.

Zatem do następnego!
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger