Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensique. Pokaż wszystkie posty

listopada 03, 2016

DENKO #10 PAŹDZIERNIK

DENKO #10 PAŹDZIERNIK
Witajcie!

Niedawno powitaliśmy listopad dlatego pora rozliczyć się ze zużyć minionego miesiąca. Niestety, jak to na jesieni światło nie jest najlepsze do robienia zdjęć, ale mam nadzieję że jakoś to wygląda.
Zapraszam!

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!


PIELĘGNACJA TWARZY:

Skin79 Rose Waterfull Sleeping Mask ( Recenzja) - świetna, całonocna maska. Bardzo mocno nawilżała moją buzię i ją odżywiała. Na pewno jeszcze się na nią skuszę.
Sephora Błotna maska oczyszczająca (Recenzja) - jeśli szukacie dobrej, gotowej maski oczyszczającej to serdecznie Wam polecam własnie tę. Świetnie radzi sobie z dogłębnym oczyszczaniem twarzy, wyciąga podskórne zanieczyszczenia na zewnątrz. A przy tym nie jest mocno wysuszająca. Obecnie używam maski z błotem z Morza Martwego SeeSee
AcneDerm maść antytrądzikowa. To moja tajna broń, gdy moja cera się buntuje. A niestety zawsze to robi w tym okresie przejściowym lato/zima. Obecnie mam Skinoren, ale do tej na pewno będę wracać, gdyż jest dobra i niedroga.
Yasumi , ampułka rozświetlająca z wit C. Produkt miał bardzo wodnistą konsystencję. Zawsze używałam wit C w formie esencji lub olejku. Niestety trudno mi cokolwiek powiedzieć, gdyż ampułka starczyła mi na kilka razy. Na pewno skóra była ładnie nawilżona i wygładzona. Obecnie testuję serum olejkowe z wit C z Pharmaceris.
Alterra, Bio-granat, intensive serum. Bardzo ciekawe, nawilżające serum w formie żelu. Byłam z jego działania naprawdę zadowolona. Miał lekką konsystencję, która szybko się wchłaniała i nawilżała skórę. Świetnie nadawał się pod makijaż i nie nakładałam już nawet na niego kremu. Obecnie mam olejek z wit C z Pharmaceris i olejek z retinolem z Bielendy.
Alterra Bio-granat, krem do twarzy. Tym produktem niestety nieco się zawiodłam . Miał dziwną konsystencję i jakoś specjalnie dobrze nie nawilżał. 
Vita Liberata , maseczka samoopalająca na noc (Recenzja) Bardzo fajny produkt o zapachu ciasta cytrynowego. Dawał zdrową opaleniznę i miał przyzwoity skład.  Niestety nie kupię ze względu na wysoką cenę. 
Gąbka Konjac z Drogierii Natura. Miałam kiedyś gąbkę Yasumi i była świetna. Niestety ten tańszy zamiennik jest słaby. Mocno zbity i twardy. Będę kupować oryginały bo bardzo lubię zmywać nimi maski do twarzy.
Holika Holika, maseczka w płachcie, rozjaśniająca i aloesowa (Recenzja) Wszystkie maski w płacie bardzo przypadły mi do gustu. Głównie dlatego że świetnie nawilżają. Chętnie wypróbuję inne warianty.
Bielenda, Carbo Detox, maski oczyszczające z węglem - bardzo przyjemny produkt, podobno bez węgla.  Muszę się wnikliwie wczytać w ich skład.  Jeśli chodzi o działanie to było ok. Na pewno napiszę osobną recenzję. 

PÓŁPRODUKTY:

Olej kokosowy, Masło kakaowe, Masło Shea, Olej rycynowy, Baza emulgująca - półprodukty które służą do zrobienia balsamu do demakijażu.  Obecnie mam olej macadamia z Nacomi, ale jednak nie radzi sobie aż tak dobrze. Chyba ponownie kupię półprodukty. Moim ulubionym sklepem jest EcoSpa. Baza emulgująca była wykorzystana do kremów domowych.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:

Isana, szampon do włosów blond. Kupiłam go jako zamiennik Johna Friedy. I muszę powiedzieć że miło mnie zaskoczył. Co prawda John mocniej rozjaśnia włosy. Ale ten szampon sprawia że nie muszę już używać odżywki (i tak to robię ). Są one bardzo gładkie i leiste,  łatwo się rozczesują, a produkt nie zawiera sylikonów. Chętnie wrócę do tej serii.
Isana, żel do golenia , zielone jabłuszko. Miał bardzo ładny zapach, był wydajny i niedrogi. Nie zapychał maszynki i spełniał swoje zadanie. Ale to nic nadzwyczajnego. Ja się nie zachwycam produktami tego typu. 
Isana, olejek pod prysznic. Fajnie nawilża ale okropnie pachnie. Nadaje się również do mycia pędzli.
Garnier Fructis , Goodbye Dammage, serum na końcówki (Recenzja) cała seria bardzo przypadła mi do gustu. I chętnie do niej wrócę. Serum dobrze sklejało końcówki i nadawało im blask. Trzeba było jednak uważać ,aby nie nałożyć go zbyt dużo. 
L'Oreal Elseve, Nutri Gloss, nabłyszczająca maska do włosów. Bardzo lubiłam starą wersję tych produktów.  Maska była bardzo lekka i jedyny efekt jaki dawała to taki, że wygładzała lekko włosy. Jednak to chyba zbyt mało. 

ZAPACHY:

Kringle Kandle, Gray, wosk. (Recenzja) uwielbiam ten zapach. Na pewno kupię kiedyś świecę o tym zapachu.
Avon, Love, woda perfumowana.  Bardzo lekki i kobiecy zapach. Nic co by zapadło w pamięć, ale przyjemny.

MAKIJAŻ:

Avon, mgiełka utrwalająca makijaż. Ja chyba nie lubię mgiełek utrwalających. Miałam wrażenie ,że moją twarz była oblepiona. Ale bardzo podobało mi się to jak zdejmowała pudrowość z twarzy i rzeczywiście przedłużała trwałość makijażu. Mam teraz podobny fixer z Bielendy i jest podobny.
Catrice, 010 Spending All My Honey, olejek do ust. Zdecydowanie mój ulubiony produkt. Ładnie nabłyszcza usta i je nawilża.  Mam też w wersji różowej. 
Astor , 828 Passion Flower, lakier do paznokci. Kolor przybrudzonej śliwki,  Bardzo ładny.  Lakier miał wygodny pędzelek i był trwały.  Lubiłam go ale rzadko wracam do tych samych kolorów. 
Eveline, 12 Pink, konturówka do ust. Bardzo ja lubiłam i stosowałam na całe usta jak pomadkę. Była miękka dzięki czemu łatwo się rozprowadzała na ustach a przy tym była trwała. 
Avon, blondie, konturówka do brwi. Miała odpowiednią twardość i kolor który bardzo mi pasował.  Jeśli jeszcze jest w ofercie avon to chętnie ja kupię ponownie.
Dax Cosmetix, Cashmere, baza wygładzająco-rozświetlająca. Miała bardzo lekka nawilżającą konsystencję ale rozświetlenie było słabe. Mimo dużej ilości drobinek całkowicie one znikały po przykryciu podkładem. 
Joko, Exclusive Eyeshadow Base. Nie lubię takich baz w słoiczku,  nie lubię grzebać palcem w takich produktach. Poza tym szybko stała się twarda więc wyrzucam.
Sensique, 10in1 , odżywka odbudowująca po sztucznych paznokciach. Bardzo przyjemny produkt chociaż wątpię aby poradził sobie z mocno zniszczonymi paznokciami. Dzięki mlecznemu zabarwieniu wyrównywał kolor płytki i nadawał jej zdrowy wygląd. Fajny i jako baza i jako samodzielny produkt. Obecnie mam założony żel na paznokcie, ale w zapasie czeka Black Diamond z Golden Rose.
Rimmel, Wake Me Up, mascara. I tutaj mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony tusz dobrze pogrubia rzęsy i ich nie skleja. Ma ładny ogórkowy zapach. Ale strasznie męczyła mnie ta ogromna szczotka. Chyba nie było dnia żebym się nią nie ubrudziła. Nie zauważyłam również odżywienia i poprawy kondycji rzęs o której pisał producent. Obecnie kończę tusz  z Eveline.
Seche Vite, nabłyszczacz i utwardzacz do lakieru. Zdecydowanie mój ulubiony. Jego ogromnym minusem jest jednak to, że szybko gęstnieje.  Jak wrócę do lakierów standardowych (robię to cyklicznie) to mam top coat z Cuccio.
Skin79, VipGold, BB cream. Mój wielki ulubieniec jeśli chodzi o podkłady. Mimo ze jest to krem BB to ma świetne krycie. Dla mnie jego ogromnym plusem jest kremowa konsystencja i to , że  nawilża moją twarz. Mogliście o nim poczytać w TOP3 Najlepsze podkłady.  Obecnie mam wersję Snail,  a także BB cream z Holika  Holika.

I to już wszystkie wykończone produkty. Jestem zadowolona szczególnie z tej kolorówki której zużywanie trwa najdłużej. Jestem ciekawa , co Wy zużyłyście w ostatnim czasie.


Miłego dnia!
EMI :)

września 04, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #6 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI DŁONI I STÓP

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #6 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI DŁONI I STÓP
Witajcie!

Czas biegnie bardzo szybko i tak oto dotarliśmy do końca wyzwania zorganizowanego przez TRUSTED COSMETICS. Przed nami ostatnia odsłona mojej kosmetyczki , a mianowicie produkty do pielęgnacji dłoni i stóp.

Przyznam się szczerze , że stopy to najczęściej pomijany przeze mnie podczas pielęgnacji element. Zazwyczaj traktuję je po macoszemu.  Gdy robię peeling całego ciała lub się balsamuje to wtedy zahaczę także i o nie. Całe szczęście nie mam problemów że stopami.  Mimo wszystko wraz ze zbliżającym się latem zawsze wpadam w panikę i obiecuję sobie ze będę o nie dbała cały rok. Też tak macie?


Po męczącym dniu pracy bardzo lubię zrobić sobie relaksująca kąpiel stóp.  Latem świetnie sprawdza się Płyn Fuss Wohl z Rossmanna. Chłodzi i odświeża stopy. Po upalnym dniu taki chłodny relaks jest jak najbardziej wskazany.
Jednak w chłodne wieczory lubię stopy rozgrzać i tutaj sprawdza się sól z Biedronki . Spicy Punch Be Beauty również zmiękcza naskórek dzięki czemu można dobrze go złuszczyć w kolejnych etapach. 


A jeśli chodzi o złuszczanie to bardzo pomocne są peelingi. Obecnie mam peeling z drobinkami pumeksu Fuss Wohl. Używany regularnie dobrze wygładza stopy. Jednak od czasu do czasu robię im zabieg kwasami. To bardzo wygodna forma peelingu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że przez kilka dni skóra będzie nam płatami. Obecnie miałam skarpetki złuszczające Marion. Są ok. Jednak trochę więcej z nimi zachodu ,gdyż kwas owocowy jest w oddzielnej saszetka i trzeba go wlewać do skarpetek.  Plusem jest natomiast to że saszetki są dwie i dwie pary skarpet (damskie i męskie ) więc możemy zrobić dwa zabiegi. Ja tak zrobiłam i preparatu jest spokojnie tyle , że jedna saszetka starczy na obie stopy. Trzeba ja tylko dobrze i równomiernie rozmasować po skórze. Moimi ulubionymi skarpetkami są te z L'biotica.


Oczywiście kolejnym krokiem jest dobry krem do stóp. Polecam Wam wszelkiego rodzaju kremy z mocznikiem , który wygładza i nawilża stopy. Świetnie sprawdziły się u mnie produkty Evree. Obecnie mam jednak kremy No36. Miniaturkę Balsamu do stóp i paznokci dostałam na jednej z edycji Kina na obcasach w Muktikinie. Jest to bardzo dobry , nawilżający produkt i nie wiem czy nie skuszę się na pełne opakowanie. Latem lubię jednak lżejsze,  żelowe konsystencje które przy okazji chłodzą i odświeżaja stopy. I taki jest ten żel do stóp. Na on również działanie antyperspiracyjne.


Na koniec coś dla ochrony stóp.  Jedwab w sprayu No36 dostałam w tamtym roku w jednym z Beauty boxow.  Świetnie się sprawdził. Powleka stopy delikatna warstwą,  która zabezpiecza przed obcieraniem naskórka przez buty.  Nie wierzyłam , ale to naprawdę działa! Spray pielęgnacyjny Fuss Wohl stosuje zarówno na stopy jak i do zakrytego obuwia. Głównie wtedy gdy idę na siłownię. Skutecznie niweluje nieprzyjemny zapach.


Skoro zrobiliśmy stopy to pora na dłonie. Ja całe szczęście nie mam problemu ze swoimi także nie muszę im poświęcać zbyt dużo czasu. Najczęściej manicure robię raz w tygodniu ,a pedicure raz w miesiącu. Peeling dłoni wykonuje zazwyczaj podczas peelingu całego ciała czyli 2 razy w tygodniu. Na skórki nakładam żel Sally Hansen Instant Curticle Remover. Skutecznie je rozpuszcza i po minucie możemy je lekko odsunąć.  Metalowych cążek używam tylko, gdy robię manicure hybrydowy. Wówczas mogę go nosić 2 tygodnie i narastające skórki zakrywają odrost. Normalnie zaczyna mnie on irytować już po tygodniu.
Po usunięciu skórek wmasowuje w płytkę odżywcze masło lub oliwkę.  Świetnie się sprawdza olej rycynowy lub Balsam 2x5. Ja obecnie mam własnoręcznie zrobioną mieszankę z masła shea , oleju rycynowego i wit E. Masełko wcieram delikatnie polerka  w płytkę.  Po tym zabiegu paznokcie są mocne i błyszczące.  Jednak są tłuste i przez kilka godzin nic na nie nie nakładam(najczęściej robię to w piątek wieczorem). Następnego dnia dokładnie myje dłonie ,aby je odtłuścić. Dodatkowo przecieram płytkę zmywaczem. Najbardziej lubię migdałowy ISANA  (nim też ściągam hybrydy) lub zielony Be Beauty z Biedronki. Uwielbiam to opakowanie z pompką i do niego przelewam inne zmywacze.
Następnie aplikuje odżywkę.  Zdecydowanie moim faworytem jest Herome Extra Strong (uwaga zawiera formaldehyd) lub Golden Rose Black Diamond. Ale chciałam sprawdzić coś innego i wzięłam Sensique 10in1 odżywkę regenerująca po sztucznych paznokciach. Użyłam jej dopiero ze 2 razy więc trudno jest mi coś powiedzieć o jej działaniu. Ma lekko mleczny kolor. Ładnie wygląda solo i dobrze sprawdza się jako baza.


Teraz czas na kolor. Najwięcej w moim zbiorze (który niebawem pojawi się na blogu) jest lakierów czerwonych. Uwielbiam i uważam że każdej kobiecie dodaje seksapilu. To tylko kwestia dobrania odpowiedniego koloru do naszej karnacji i kształtu paznokci. Moim ulubionym jest nasycona, głęboka czerwień z Indigo. Latem moje serce szaleje za mięta.  Długo szukałam odpowiedniego odcienia. Znalazłam taki w Sally Hansen. Kolor jest idealny. Niestety lakier rozczarował mnie swoim słabym kryciem i marną trwałością. Jeśli znacie ładną miętę z innych firm to piszcie. Kiedy nie wiem jaki lakier użyć lub nie mogę mieć zbyt krzykliwych paznokci to wybieram Essie Fiji. Kolor dzięki któremu dłonie wyglądają na eleganckie i zadbane. Na wierzch oczywiście nabłyszczacz. Moim ulubionym jest dobrze znany większości Seche Vite . Tworzy tafle połysku oraz utwardza lakier.


Oczywiście dopełnieniem całego manicure jest krem do rąk.  Mam kilka tubek: jedną w pracy na biurku (Wellness&Beauty wiśnia i róża ) , w torebce (miniaturka balsamu z Joybox) i w domu przy łóżku.  Mogę Wam polecić wszystkie kremy z Evree, a także krem z olejem konopnym The Body Shop. Krem ISANA Med z mocznikiem jest gęsty i dobrze nawilża.  Pozostawia na dłoniach ochronną otoczkę dlatego lubię go stosować na noc. 


Na przemian ze zwykłymi lakierami używam hybryd. Obecnie mam bazę i top z firmy Gelish. Powiem Wam, że ten zestaw trochę kosztował ale to była świetna inwestycja. Baza dobrze przylega i nie odpryskuje. Dobrze współpracuje z innymi firmami: semilac, neo nail, Indigo. A przede wszystkim dobrze się rozpuszcza w acetonie. Po historii z uczuleniem przez semilac myślałam że moja przygoda z hybrydami się skończy. Ale gdy nałożę 2 warstwy Gelish to mogę spokojnie nałożyć cieniutko kolor z Semilac i uczulenie nie występuje. Chociaż szczerze to staram się omijać lakiery tej marki , większość oddałam a sobie zostawiłam kolory które najbardziej lubię. 


Teraz krótko o moich ulubionych hybrydach.  Z Neo Nail mam 3 kolory: biały,  lawendowy i koralowy. Z Semilac : Mardi Gras(fuksja), Mint i Little Stone (szary). Mile zaskoczył mnie lakier z Pierre Rene. Na próbę wzięłam kolor Antique Rose który jest pięknym,  nasyconym różem . Ostatnim moim nabytkiem są produkty Indigo. Zakochałam się w delikatnym Koko Loko, a czarny Arte Brilante wzięłam do zdobień. 

I to już wszystko. O swoich kolekcjach lakierów oraz dokładniej o manicure hybrydowym postaram się Wam napisać w kolejnych postach.

A tymczasem lecę pooglądać Wasze kosmetyczki ☺

Miłego wieczoru!
Emi😙

maja 01, 2016

[DENKO]#4 KWIECIEŃ 2016

[DENKO]#4 KWIECIEŃ 2016
Witajcie!

Jak mija Wam majówka? W Warszawie pogoda jest nawet znośna, słoneczko świeci, ale niestety wiatr jest dosyć chłodny. Ciekawa jestem , czy przedłużyliście sobie weekend i gdzieś wypoczywacie czy , tak jak ja, musicie niestety jutro iść do pracy (całe szczęście tylko do 13) Nawet gdybym miała urlop to niestety musiałabym go poświęcić na dokończenie pisania pracy dyplomowej, gdyż terminy nieubłagalnie mnie gonią. Ale przynajmniej mogę to robić na balkonie, opatulona w ciepły sweter ;)
Tymczasem w oderwaniu od szarej codzienności zapraszam Was na comiesięczne denko.

Świetny produkt!
Przeciętny.
Uwaga Bubel!!!


1. W małym pudełeczku po sypkiej wit. C miałam swój Krem Do Twarzy na bazie z Masła Mango Naparem z Zielonej Herbaty i Żelem Hialuronowym. Nie pokazywałam Wam moich wcześniejszych kremów, bo różnie mi one wychodziły i często nie byłam z nich zadowolona. Ten wyszedł mi naprawdę dobrze, zarówno pod względem konsystencji jak i działania. Muszę tylko popracować jeszcze nad zapachem moich kosmetyków :) Pokażę Wam, gdy ukręcę następny, ale na razie mam krem nagietkowy z Sylveco.

2. Nacomi, Czarne Mydło [RECENZJA] Bardzo dobry produkt do oczyszczania twarzy i ciała. Dobrze spisywał się jako peeling enzymatyczny i chętnie kiedyś do niego wrócę. Obecnie do głębszego oczyszczania twarzy mam mydło Aleppo z 12% olejem laurynowym.

3. Nacomi, Biała Glinka. Bardzo lubię naturalne glinki, gdyż mogę dowolnie modyfikować ich działanie poprzez dodawanie poszczególnych składników. Te z Nacomi mam wrażenie, że są tak jakby słabsze w działaniu niż te , które kupuję na stronach z półproduktami ( naturalnepiekno.pl , ecospa.pl) lub chociażby ta z Mokosh o której pisałam TUTAJ. Dlatego chyba na glinki Nacomi już się nie skuszę. Nie są złe, ale jednak czegoś im brakuje.

4. Vichy, Teint Ideal. próbka podkładu rozświetlającego z gazety. To najgorszy podkład jakiego kiedykolwiek używałam. Miał rozświetlić i nawilżyć cerę, a chyba na drugim składzie miał alkohol. Już jak go otworzyłam to niemiłosiernie śmierdział spirytusem. Fuj! W ciągu 5 minut okropnie wysuszył i wręcz spalił mi cerę. Całe szczęście nakładałam go wieczorem , bo kolor był zbyt ciemny i chciałam tylko zobaczyć jak się sprawdzi. Kolejny dowód na to, że kosmetyki Vichy mają w sobie coś co mi nie służy. Za każdym razem kiedy używam czegoś od nich kończy się ogromnym podrażnieniem i nie ważne czy są to kosmetyki do pielęgnacji (Idealia) czy te kolorowe.

5. Ziaja, Liście Zielonej Oliwki. Nie będę się powtarzać , chętnie kupuję i kupować będę. Gdy ogarnia mnie leniuszek to aplikuję na twarz właśnie takie gotowce.


6. Avene, Woda Termalna [RECENZJA]. Na co dzień nie mam potrzeby używania tego typu produktów i długo nie widziałam nic zachwycającego w tej wodzie oprócz tego, że świetnie odświeżała twarz w upały, ale to potrafi zrobić każdy hydrolat czy tonik w atomizerze. Moje zdanie uległo zmianie , gdy zaczęłam kurację kwasem glikolowym. Woda świetnie zdejmowała zaczerwienienie, uspokajała cerę oraz ją nawilżała. Kupię w przyszłym roku na jesieni , gdy wrócę do kuracji. Teraz mam tonik różany z Evree.

7. Bioderma Sensibio, Płyn Micelarny. [RECENZJA] Niestety moje ogromne rozczarowanie, ale może spodziewałam się zbyt wiele, bo naczytałam się tych ochów i achów na blogach. Może gdybym miała cerę wrażliwą, albo wrażliwe oczy to wówczas dostrzegłabym różnicę. A tak....z wielką radością wróciłam do mojego ukochanego lipowego płynu z Sylveco o którym przeczytacie TUTAJ

8. AVA, Serum 100% witaminy C. Bardzo przyjemne, żelowe serum które ładnie rozświetlało i nawilżało cerę. Było delikatne. W tamtym roku używałam Flavo-C Forte, ale bardzo mnie podrażniało. Jednak moja skóra w tamtym roku się mocno buntowała więc ostatecznie nie wydałam na jego temat żadnej opinii. Serum Avy było bardzo delikatne, miało mniejsze stężenie wit C , ale jednak trochę rozjaśniło moje przebarwienia. Świetnie sprawdzało się jako serum pod krem na dzień. Chętnie jeszcze do niego wrócę.

9. AVA, Hydranov. To serum miało być lepsze w działaniu niż zwykły kwas hialuronowy, ale ja niestety nic takiego nie zauważyłam. Owszem miało fajną konsystencję, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkiej warstwy. Ale nie dawało praktycznie żadnych efektów. Po jakimś czasie zaczęłam je łączyć z olejkiem RevitaPerilla z Evree (tak robię ze zwykłym żelem hialuronowym) i wtedy dawało radę. No i ta beznadziejna pompka ( chociaż to pewnie wina konsystencji serum), która nie potrafiła nabrać tego żelu.


10. Babydream, Olejek. Używałam go zarówno na włosy jak i na mokre ciało. Niestety niczym szczególnym się nie wyróżnił. Chyba lepiej sprawdzają mi się w tej roli czyste oleje np kokosowy czy jojoba. Spróbuję jednak jeszcze wersji Fur Mama, która jest tak mocno chwalona przez blogerki.

11. Garnier Fructis, Goodbye Dammage, odżywka do włosów. Bardzo polubiłam tę serię do włosów i żałuję, że już mi się skończyła. Zostało mi tylko serum na końcówki. Chętnie do niej wrócę. Obecnie kupiłam Elseve Nutri-Gloss . Szukałam TEJ wersji jednak jej nigdzie nie mogę znaleźć. Kupiłam szampon i maskę w ciemnoróżowym opakowaniu sądząc , że będzie to zamiennik. Ale chyba ten duet sprawił, że dostałam łupieżu ...wrrr... :(

12. Johnson's , Szampon dla dzieci. Trafił do mnie przypadkiem  gdyż mąż kupił mi go w Rossmannie zamiast Babydream ( nie było i pani ekspedientka doradziła mu ten). Powiem Wam, że nawet fajnie się u mnie sprawdził. Ma SLS ale na jednym z dalszych miejsc dlatego myje delikatniej niż tradycyjne szampony, a przy tym nie plącze i mi włosów tak jak te naturalne.


Robiłam tez porządki w moich lakierach do paznokci i wytypowałam kilka sztuk do wyrzucenia :

13. Rimmel Salon PRO Lycra , Kate, 711 Punk Rock. Kiedyś bardzo lubiłam ten lakier. Ma taki nieokreślony fioletowo-grafitowy kolor. Świetnie wyglądał na krótkich paznokciach. Niestety ma już kilka lat, została go odrobina na dnie, ale jest zgęstniała , a już przeszła mi na niego "faza" więc nie będę go rozcieńczać specjalnym preparatem z Inglota. Ogólnie świetne , trwałe lakiery. Polecam Wam, bo potrafił się u mnie trzymać nawet tydzień!!! To tak a propos promocji w Rossmanie. Mam jeszcze w kolorze różowym.

14. 15 Essie, Fiji i różowy kolor o nieznanej nazwie. Generalnie lakiery Essie nie zrobiły na mnie jakiegoś większego wrażenia, gdyż trzymają się u mnie tak samo dobrze jak np lakiery Golden Rose czyli ok 5 dni. A cena jest nieporównywalna. jedyne, co przemawia za ich kupnem to przepiękne i niepowtarzalne kolory. I to, że naprawdę wolno gęstnieją. Oba zużyłam niemalże do końca. Dlatego w Nowościach, które niebawem się pojawią zobaczycie aż 3 w tym ponownie Fiji w którym jestem zakochana.

16. Sensique, Strong and Trendy Nail. Rzadko noszę granatowe paznokcie, ale kiedyś potrzebowałam lakieru w tym kolorze, aby pasował mi do sukienki na wesele. Kupiłam ten bo był po prostu tani. I powiem Wam, że był bardzo ładny i dobrze się trzymał (chociaż nie jestem najlepszą osobą do testowania pod tym względem lakierów, bo wszystkie dobrze się trzymają ). jedyne , co mi przeszkadzało to bardzo długi i cienki pędzelek. Z przyjemnością zużyłam niemal do końca.

17. Astor, Fashion & Studio. Kupowałam ten lakier przez internet i kompletnie pomyliłam się z kolorem. Moje dłonie po jego użyciu wyglądają na sine. Próbowałam na nogach ale tez mi się nie podoba. Żadna koleżanka ani siostra też nie chce....próbowałam. Więc idzie do kosza.


I to już wszystko na dzisiaj.

A jak tam Wasze zużycia? Mieliście coś z moich "śmieci"?

Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia mojej strony na Facebooku oraz nowego konta na Instagram.

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger