Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eo lab. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eo lab. Pokaż wszystkie posty

października 07, 2018

NOWOŚCI Sierpień/Wrzesień 2018

NOWOŚCI Sierpień/Wrzesień 2018
Hej!

Tydzień października za nami, a ja nie pokazałam Wam moich ostatnich  nowości. Jednak w drugiej połowie września w moim życiu działo się bardzo wiele i nie miałam zwyczajnie czasu ani głowy do prowadzenia bloga. W naszym domu pojawił się mały lokator, który zabiera większość mojego czasu. Mimo wszystko postaram się zorganizować tak, aby móc poświęcić Wam jego część i od czasu do czasu coś tutaj napisać. Nie przedłużając przejdźmy do nowości :)

kosmetyki naturalne

Jakiś czas temu na stronie Sylveco można było zamówić produkty z darmową dostawą oraz za symboliczne 5 zł kupić 5 nowych maseczek oczyszczających Duetus. W związku z tym, że bardzo lubię Sylveco i inne jej marki złożyłam dosyć spore zamówienie. Do koszyka wpadły dobrze już mi znane produkty do pielęgnacji ust : naturalna pasta do zębów oraz ziołowy płyn do płukania ust. Do koszyka wrzuciłam również  intensywnie nawilżający krem Vianek . To ulubiony krem mojego męża. Z nowości skusiłam się na naturalny, ziołowy dezodorant, który całkiem nieźle sprawdził mi się nawet w trakcie sierpniowych upałów. Najbardziej ciekawiły mnie kosmetyki Rosadia, dlatego wrzuciłam tonik-mgiełkę właśnie z tej serii. Dobrze radzi sobie z demakijażem, ale u mnie najlepiej sprawdziła się trzymana w lodówce do ochładzania twarzy. W koszyku znalazło się też coś dla naszego malucha, a mianowicie łagodząca zasypka do ciała. Spodobała mi się, gdyż nie zawiera talku. Oczywiście  skorzystałam z kodu promocyjnego i wzięłam 5 maseczek Duetus oraz maseczkę wzmacniającą Vianek. Cały czas ubolewam, że nie ma tych maseczek w tubkach, gdyż bardzo dobrze się u mnie sprawdzają. W gratisie dostałam mydełko detoksykujące, które ma w sobie bardzo dużo drobinek korundu oraz jak to ma w zwyczaju Sylveco, całą masę próbek.

naturalna pasta do zębów

Duetus maska

maska wzmacniająca

naturalny dezodorant

naturalne mydło detoksykujące

tonik-mgiełka

łagodząca zasypka do ciała

krem intensywnie nawilżający
Dodaj napis
 Z portalu Wizaż.pl trafiła do mnie miniaturka podkładu do twarzy Lancome Teint Idole Ultra Wear. Niestety to kolejny, wysokopółkowy podkład, który bardzo mnie zawiódł i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że płaci się za markę nie za jakość. Jego recenzję znajdziecie na moim Instagramie.

Teint Idole Ultra Wear

Od Pani Renaty Bartos otrzymałam do testów płyn micelarny Blue Velvet. Na razie czeka na swoją kolej, ale krem Apple Queen tej marki okazał się moim ogromnym hitem o czym możecie poczytać TUTAJ. 

Blue Velvet

W mojej szafce z kosmetykami do włosów zaczęło trochę świecić pustkami. Sama nie wiem kiedy wykorzystałam większość rzeczy i nagle okazało się , że nie mam odżywki do włosów. Postanowiłam więc zrobić zamówienie na stronie Elfa Pharm. Od dawna kusiła mnie seria do włosów z bazylią, a znalazłam zestaw tych kosmetyków w bardzo atrakcyjnej cenie. Przede wszystkim zależało mi na trychologicznym peelingu oczyszczającym, którego już od dawna chciałam wypróbować. W zestawie znalazłam również szampon i odżywkę wzmacniającą włosy. Uzupełniłam serię pozostałymi kosmetykami Basil Elements czyli maską oraz mleczkiem wzmacniającym. Do koszyka wrzuciłam również miniaturki szamponu i odżywki z tej serii, a także dwa żele pod prysznic - lawendę i werbenę O'Herbal. Te maleństwa świetnie sprawdziły mi się przez te kilka dni spędzone w szpitalu, a jednocześnie nie zajęły dużo miejsca w kosmetyczce. Jako prezent dostałam krem wodny Bishojo w bardzo poręcznej, niewielkiej tubce oraz mydełko salicylowe.











Firma EO LAB zachwyciła mnie swoją pianką nawilżającą dlatego postanowiłam sięgnąć po kolejne kosmetyki tej marki. Tym razem wybrałam piankę odmładzającą, a także sięgnęłam po tonik nawilżający, który okazał się świetny do nasączania masek w tabletce lub do metody 7 skin. Niestety wielkim rozczarowaniem okazał się peeling oczyszczający, myślałam że będzie mocniejszy.




Redakcja Trusted Cosmetics wyróżniła mój lipcowy komentarz i nagrodziła mnie lotionem nawilżającym dla dzieci od Mustela. Na razie mojego synka smaruję tylko delikatnie oliwką po kąpieli więc raczej wykorzystam go sama.


Będąc jeszcze w ciąży długo szukałam produktu do kąpieli, którego zapach nie będzie mi przeszkadzał. Właśnie taki okazał się płyn do kąpieli na dobre samopoczucie od Babydream. Jest delikatny dla skóry i nosa :)


Od koleżanki w prezencie dostałam delikatny balsam do twarzy i ciała Tołpa również przeznaczony dla synka. Ale z podanych wyżej względów pewnie również wykorzystam go sama, jeśli bedę miała czas na balsamowanie ;)


Na koniec od siostry trafił do mnie słynny w internetach zestaw pędzli z Biedronki. Szczerze mówiąc jeszcze nie miałam okazji ich używać, ale prezentują się całkiem nieźle. Mimo, że furorę robiły kubki to ja skusiłam się na złotego ananasa - skarbonkę :D





I to już wszystkie moje nowości. Jestem ciekawa, co nowego pojawiło się u Was? 
Niedługo słynna promocja w Rosmannie na kolorówkę, wybieracie się?
Chcielibyście post z kosmetykami, które polecam kupić?

Pozdrawiam
Emi

września 22, 2018

DENKO Sierpień 2018

DENKO Sierpień 2018
Hej!

Wakacje minęły nie wiadomo kiedy i tak oto mamy już końcówkę września. Niedługo zacznie nam się kalendarzowa jesień i pogoda za oknem też jakby bardziej jesienna. Chociaż, nie narzekajmy, nadal jest bardzo ładnie i słonecznie :)

Na zakończenie lata mam dla Was sierpniowe DENKO. Jeśli jesteście ciekawi, co ostatnio zużyłam. - co mi się sprawdziło i do czego z miłą chęcią wrócę, a co okazało się bublem - to serdecznie zapraszam do lektury :)


BENTON BHA Skin Toner . Do napisania recenzji o kosmetykach Benton zbieram się już dobrych kilka miesięcy. A to dlatego, że tak naprawdę nie wiem, co na ich temat mam napisać. Tyle się naczytałam świetnych recenzji na temat tych kosmetyków i chyba trochę się zawiodłam. Myślałam, że będą lepsze. Toner miał bardzo przyjemną, żelową konsystencję. Lekko rozjaśniał i wyrównywał koloryt skóry dzięki zawartości kwasów. Natomiast miałam nadzieję, że będzie lepszym nawilżaczem. Jak dla mnie to nieco za mało.

EO LABORATORIE, Nawilżająca pianka do skóry suchej. Oj jak ja bardzo lubiłam ten produkt. Atomizer dozował idealną, puszystą piankę o sprężystej konsystencji. Duży plus za to, że pianka po zetknięciu z wodą nie znikała zbyt szybko. Świetnie sprawdziła mi się zarówno w pielęgnacji porannej jak i do wieczornego zmywania oleju z twarzy. Jest bardzo wydajna, przy używaniu dwa razy dziennie starczyła mi na jakieś pół roku. Nie podrażnia, ani nie wysusza skóry twarzy.

HOLIKA HOLIKA Lazy&Joy, cushion z filtrem do twarzy SPF 50. W tym uroczym opakowaniu z lusterkiem krył się bardzo dobry filtr do twarzy. Świetnie chronił przed promieniami słonecznymi, mógłby jednak trochę mniej bielić skórę. Mimo wszystko fajnie sprawdził mi się nawet pod makijażem. Dużym plusem jest jego poręczne opakowanie, które można było wrzucić do torebki i ponawiać aplikację w ciągu dnia, gdyż miał lusterko.

EOS, balsam do ust. O tym produkcie mogliście już przeczytać TUTAJ. I od tamtej pory nie zmieniłam swojego zdania. Balsam gadżeciarsko wygląda i jest lekkim kosmetykiem nawilżającym. Natomiast nie zrobił na mnie większego wrażenia, znam lepsze pomadki i to w niższej cenie.

BARTOS, APPLE QUEEN, krem do twarzy z komórkami macierzystymi jabłoni (Recenzja) Uwielbiam kremy do twarzy o naturalnym składzie, najlepiej mi się one sprawdzają. Czasem próbuję kosmetyków standardowych i mimo, że są ok (np. Neutrogena) to jednak te o naturalnym składzie biją je na głowę. A ten z Bartos to mój ogromny ulubieniec do którego z miłą chęcią wrócę w przyszłości.




NATURA SIBERICA, Rokitnikowy-Myjący peeling do skóry głowy. Peeling, który jest dostępny w Rossmanie. Substancją ścierną są zmielone łupiny orzeszków cedrowych oraz zmielone pestki maliny. Jest to bardzo dobry peeling, skutecznie złuszcza martwy naskórek ze skalpu, minimalizuje łupież (sprawdzone na mężu) oraz swędzenie skóry spowodowane suchością. Dla mnie trochę minusem było to, że drobinki się nie rozpuszczają i trudno wypłukać je z gęstych, długich włosów. Zaskoczyło mnie również, że peeling się pieni, jest w nim sporo substancji myjących. Myślałam, że może będzie to fajny produkt 2w1 - peeling i szampon, ale jednak u mnie taka metoda się nie sprawdziła i miałam wrażenie że włosy są klejące i nieumyte. Musiałam użyć innego, ale nadal delikatnego szamponu, bez SLS.

SYLVECO, Ziołowy płyn do płukania jamy ustnej. Doprawdy nie wiem, czemu recenzja na temat tego produktu jeszcze się nie pojawiła. Kupuję go regularnie i to już n-te opakowanie, które posiadam. Płyn nie zawiera alkoholu ani fluoru. Bardzo dobrze odświeża jamę ustną, a przy tym nie piecze. Ma miły, ziołowy smak. 

RECEPTURY BABUSZKI AGAFII, Borówkowa pasta wzmacniająca dziąsła. Bardzo delikatna, owocowa pasta. Trochę przypominała mi pasty dla dzieci. Nie zawiera fluoru ani fenoksyetanolu. Jak dla mnie była niestety zbyt mało odświeżająca. Zdecydowanie bardziej lubię pasty miętowe lub ziołowe. Jeśli chodzi o wzmocnienie dziąseł to trudno jest mi cokolwiek na ten temat powiedzieć, bo nie mam tego problemu. Ale poleciła mi ją koleżanka u której w ciąży pojawił się problem krwawienia dziąseł i jej pomogła.

ALMA K, Krem do rąk z solą z Morza Martwego. Mała tubka, bardzo wygodna do noszenia w torebce. Krem okazał się świetny. Był bardzo lekki, szybko się wchłaniał - idealne rozwiązanie poza domem, czy np w pracy. Jednocześnie powlekał dłonie taką delikatną otoczką ( dosłownie jak po wyjściu z Morza Martwego - byłam, kąpałam się i wbrew pozorom po wyjściu z wody skóra nie jest wysuszona!) Po jego użyciu skóra była fajnie nawilżona i gładka, jedwabista. Myślę, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę - widziałam te kosmetyki w Hebe.

VIANEK, normalizujący peeling do twarzy. Bardzo lubię peelingi z korundem. Te maleńkie drobinki idealnie polerują skórę. Trzeba jednak uważać z siłą tarcia, bo są one dosyć mocne . Peeling sprawdzał się u mnie bardzo dobrze, oczyszczał skórę i odświeżał. Mimo że jest przeznaczony raczej do skóry tłustej i mieszanej lub z niedoskonałościami to nie zauważyłam, aby mnie przesuszał.

DELIA GOOD FOOT, Kąpiel Perełkowa do stóp.  (Recenzja) W ciąży naprawdę doceniłam działanie tego typu produktów. Już wcześniej takie moczenie stóp było bardzo relaksujące. Ale w obliczu tych upałów i puchnięcia nóg okazała się ona wybawieniem. 



COSSI FULLEREN, Olejek upiększający (Recenzja) Pięknie pachnący, wielofunkcyjny olejek, który ma w buteleczce magiczny Kamień Księżycowy czyli szungit. Idealnie sprawdzał mi się wtarty w wilgotną skórę po ciepłym prysznicu. Była po jego użyciu bardzo miękka i nawilżona. Używałam również do olejowania włosów, a także do zabezpieczania końcówek. Zapach kojarzył mi się z owocami egzotycznymi, z mango.

COSNATURE, żel pod prysznic z solanką i rumiankiem. Kupiłam go z polecenia Czarszki i nie zawiodłam się. Żel miał delikatny zapach. Nie zawiera silnych detergentów więc ani nie wysusza, ani nie podrażnia skóry. Stosowałam go także do mycia twarzy i w tej kwestii również nie mam mu nic do zarzucenia. Chętnie do niego wrócę.

ISANA LEMON TASTE, pianka do mycia ciała. (Recenzja) Pachniała bardzo przyjemnie cytrynową tartą, nie był to taki rześki, cytrusowy zapach, bardziej subtelny. Pianka ma zbitą konsystencję i jest wydajna. Fajnie sprawdza się także jako produkt do golenia nóg. Mimo, że zawiera SLS nie wysuszyła mojej skóry.

MUSTELA, krem dla kobiet w ciąży, przeciw rozstępom. Przez te 9 miesięcy zużyłam więcej balsamów do ciała niż normalnie zużywam w ciągu roku, ale naprawdę przyłożyłam się do regularnego (może nie koniecznie codziennego ;) ) masażu. I opłaciło się - nie mam ani jednego rozstępu. Krem miał delikatną konsystencję i niedrażniący zapach. Pełną jego recenzję będziecie mogli przeczytać niebawem, gdyż szykuję dla Was wpis o produktach tego typu i ogólnie o rozstępach - nie tylko podczas ciąży.

KHADI, Olejek do twarzy i ciała z różowym lotosem. Olejek o bardzo fajnym składzie orientalnych olei. Miał intensywny różowy kolor i niestety bardzo intensywny, orientalny, kadzidlany zapach. Dla mnie niestety zbyt intensywny. Nie byłam w stanie używać go solo. Rozrabiałam z innymi olejkami. Najczęściej używałam go po kąpieli na jeszcze wilgotną skórę i samo działanie było bardzo dobre, jednak zapach hmmm kontrowersyjny.

FRESH&NATURAL, Orzechowe masło do ciała. Ten balsam mogłabym po prostu zjeść łyżeczką z opakowania jak najpyszniejszy krem do ciasta. Pachnie obłędnie Kinder Bueno :D Ale zapach nie jest jego jedynym atutem. Masło jest gęste i treściwe. Mocno nawilża i odżywia ciało. W ogóle mam wrażenie, że każdy produkt tej marki, który trafia w moje ręce okazuje się ogromnym hitem. Miałam także sól borowinową oraz peeling korzenny. Na pewno odwiedzę stoisko podczas najbliższych targów Ekocuda.


EFEKTIMA BLACK DETOX, płatki pod oczy. Bardzo lubię maski Efektima. Zazwyczaj stosuję je przed większymi wyjściami, rodzinnymi imprezami. Niemniej jednak zawsze jakieś opakowanie płatków posiadam. Te zaskoczyły mnie czarnym kolorem. Dobrze przylegały do skóry i nie spływały. Po zdjęciu okolica pod oczami była fajnie napięta i rozjaśniona. Życzyłabym jednak sobie, aby tego produkty były też produkowane w większych opakowaniach jak to ma miejsce np w wypadku płatków koreańskich.

MEDIHEAL, maski w płachcie. Myślę, że to jedne z lepszych masek, które można dostać od ręki w naszych sklepach. Mają miękkie, komfortowe płachty które dobrze przylegają do skóry. Są solidnie nasączone esencją. Po zdjęciu skóra jest intensywnie nawilżona i można w nią wetrzeć resztki esencji, która zostaje w opakowaniu. Często widuję je w Kaufland, wiem że pojawiają się także w Lidlu.

TOŁPA DERMO FACE SEBIO, Węglowa maska czarny detoks oraz peeling 3 enzymy. Z przyjemnością stosowało mi się ten duet, chociaż wiem że zdania na jego temat są bardzo podzielone. Szczególnie jeśli chodzi o peeling enzymatyczny. U mnie nie spowodował on pieczenia ani żadnego podrażnienia. Owszem czułam lekkie mrowienie skóry, ale było ono bardzo podobne do stosowanych przeze mnie kiedyś kwasów np migdałowego. Po zmyciu skóra była miękka, gładka i dobrze oczyszczona. To chyba najlepszy peeling enzymatyczny jaki miałam. Maska również przypadła mi do gustu, mimo że jest dedykowana do skóry tłustej i mieszanej. Podobała mi się jej konsystencja, która nie zastygała na skorupę. Przez co nie przesuszała mojej i tak suchej skóry. Po takiej kuracji czułam, że cera jest idealnie oczyszczona, a pory zwężone. Najczęściej nakładałam po niej jeszcze maskę w płachcie , a potem krem na noc. Kupię na pewno.

I to już wszystkie produkty, które zużyłam ostatnio. Trochę się tego nazbierało, ale cieszę się , gdyż sukcesywnie udaje mi się uszczuplać moje zapasy. Staram się nie kupować zbyt dużo i post z nowościami po raz kolejny będzie postem dwumiesięcznym.

Jestem ciekawa, czy znacie coś z mojego denka. A może coś Was zainteresowało?

Pozdrawiam
Emi

Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

kwietnia 06, 2018

NOWOŚCI STYCZEŃ-MARZEC 2018

NOWOŚCI STYCZEŃ-MARZEC 2018
Hej!

Święta, święta i po świętach. Mam nadzieję, że ten czas minął Wam spokojnie i przede wszystkim w gronie bliskich. Naładowaliście akumulatory choć trochę? Tym bardziej, że wiosna chyba już na dobre się u nas rozgościła. Oby :)

Jak wiecie od jakiegoś czasu wdrażam w swoje życie plan minimalizmu kosmetycznego. Muszę przyznać, że z dużym sukcesem o czym mogliście przekonać się we wpisach: Ile kosmetyków posiada blogerka urodowa?




Jednak, jak każda kobieta mam czasem swoje zachcianki, albo zwyczajnie coś mi się skończy i trzeba dokupić. Dawno nie było nowości, a przez te 3 m-ce trochę się tego nazbierało. Zapraszam!




Peelingi rozchodzą się u mnie w tempie natychmiastowym. Często przygotowuję naturalny peeling z kawy, ale zawsze mam pod ręką gotowca. Tym razem padło na ujędrniająco-wygładzający peeling Vianek o pięknym zapachu, który kojarzy mi się z kisielem owocowym (takim w proszku). Nie jest to bardzo mocny zdzierak, ale podoba mi się w nim to, że dzięki zawartym olejom nie muszę już po jego użyciu używać balsamu. Ale dobre, gęste masło o pięknym zapachu zawsze się przydaje. Tym razem padło na Nacomi mus o zapachu shake bananowego. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj:






Na początku roku Rossmann uszczęśliwił nas promocją 2+2 na kosmetyki naturalne. Kupiłam wówczas zestaw do pielęgnacji włosów i wrażliwego skalpu Petal Fresh Tea Tree. Zarówno odzywka jak i szampon sprawdzają się świetnie, ale nie mogę ich obecnie używać ze względu na ich zbyt intensywny zapach. Drugim szamponem jest Natura Siberica szampon przeciwłupieżowy, który kupiłam z myślą o moim mężu. Natomiast sama obecnie go używam i jest bardzo przyjemny. Z Natura Siberica kupiłam także mydło do głębokiego oczyszczania twarzy.


Pierwszy raz skorzystałam ze strony Biochemia Urody. Zamówiłam dwie świetne esencje do twarzy: jedna na bazie soku z aloesu, a druga z hydrolatem różanym. Do koszyka wpadły też olejki do demakijażu: z olejem różanym do skóry suchej oraz z olejem nagietkowym do skóry naczynkowej.



Jeszcze w grudniu na stronie Lili Natura wgrałam w rozdaniu Mikołajkowym naturalną świecę Green Dragonfly. Świeca jest ręcznie wykonana i prezentuje się pięknie na szafeczce. Niestety jej zapach po odpaleniu jest bardzo delikatny i praktycznie niewyczuwalny.


Także w grudniu na jednym z forum urodowych udało mi się za koszty przesyłki otrzymać dwa balsamy myjace Czarszka. Fioletowego była połowa, a zielony był praktycznie cały. Ich pierwotna właścicielka nie bardzo się z nimi polubiła, za to u mnie sprawdziły się świetnie. Jest to konsystencja właśnie taka jaką lubię najbardziej, gęsta i aksamitna. Na pewno lepiej mi się sprawdza niż standardowe olejki w płynnej formie. Mam ochotę jeszcze na wersję pomarańczową, ale raczej regularnie kupować ich nie będę, gdyż spokojnie potrafię taki balsamik zrobić własnoręcznie. Zresztą jest on również z przepisu Pauliny Czarszki.




Kilka zakupów z Auchan , szczerze mówiąc nie wiedziałam że mają tam szafę z naturalnymi kosmetykami. Zakupiłam nawilżającą piankę do mycia twarzy z EO Laboratorie, żel pod prysznic z olejem macadamia od Organic Shop - bardzo przyjemny i delikatny, a także nawilżajacą maseczkę Natura Estonica, która okazała się niestety wielkim rozczarowaniem. Z nienaturalnych produktów do koszyka trafił Mus Nivea Silk Vanilla&Caramel. Uwielbiam te pianki. Na pewno przygotuję dla Was recenzję porównującą z innymi tego typu produktami.


Po wielu tubkach czarnej pasty Ecodenta postanowiłam wreszcie spróbować czegoś innego. Tym razem postawiłam na ziołową pastę z Sylveco oraz mój ulubiony ziołowy płyn do płukania jamy ustnej tej samej marki.



Od jakiegoś czasu szukam także naturalnego antyperspirantu. W Rossmanie znalazłam Alterrę bez soli aluminium o zapachu cytrusowym. Jak na razie sprawdza się w porządku, ciekawe jak będzie w wakacyjne upały.




Będąc w temacie kosmetyków naturalnych złożyłam po raz kolejny zamówienie na stronie EcoSpa. Przyznam, że to mój ulubiony sklep z półproduktami. Mają świetnej jakości masła i oleje. Szczególnie do gustu przypadło mi mocno nawilżające, ale nie tak twarde jak masło shea , masło z avocado.



Od męża na Dzień Kobiet otrzymałam taki oto uroczy upominek. Matowa pomadka L'Oreal z limitowanej edycji Balmain. Szminka wygląda ślicznie i bardzo elegancko. Kolor Conffession to bardzo delikatny, naturalny kolor. Dla mnie może do naturalnego makijazu zbyt jasny, ale już przy ciemniejszym makijażu oczu prezentuje się pięknie. Szminka ma bardzo przyjemną, gładką konsystencję i na ustach daje efekt velvet matt.


Postanowiłam uzupełnić swoje zapasy lakierów hybrydowych w neutralnych kolorach, idealnych do pracy. Skorzystałam z promocji 1+1 gratis Claresa i wybrałam odcienie 200 Brown Mouse i 201 Brown Rabbit. Kolory są bardzo ładne, ale obsługa w tej firmie pozostawia bardzo wiele do życzenia.


Ta urocza paczuszka to prezent od Anetki z bloga Cosmeticosmos. Ona dobrze wie, co lubię ☺ W środku znalazły się Biolove borówkowy żel pod prysznic oraz kawowy peeling, Missha olejek do demakijażu,  własnoręcznie robione babeczki do kąpieli oraz maseczki w tabletce. 



Po wielu próbach udało mi się w końcu zamówić paletę Nabla Dreamy. Muszę przyznać, że jest to naprawdę rzecz, która cieszy oczy. Zarówno jej wygląd zewnętrzny jak i środek. Również jakość tych cieni jest bardzo wysoka.





Od sklepu Costasy otrzymałam przesyłkę z kosmetykami Lily Lolo. W paczce znalazł się kultowy już podkład mineralny w odcieniu Popcorn, rozswietlacz Star Dust , rewelacyjny Krem BB oraz pędzel super kabuki. Obecnie jestem w trakcie testowania tych produktów, używam ich przy każdym makijażu i już niebawem na blogu pojawi się recenzja.



Skusiłam się też na promocję na stronie Chiodo. Z szerokiego asortymentu wybrałam 4 kolory z kolekcji Edyty Gorniak: 700 Hello LA, 711 Flip-flops in the Sand, 714 Into the Mint, 728 Red is Bad.  I tutaj firma bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, gdyż zamówione przed południem lakiery były u mnie już następnego dnia.




Ta słodka gromadka to kolejne zakupy z Rossmann. W kwietniu mieliśmy kolejną odsłonę promocji 2+2 tym razem na produkty do włosów. Wybrałam sobie kolejny produkt z Petal&Fresh tym razem odżywkę winogronową do włosów suchych. Bardzo zaciekawił mnie nowy krem myjący Elseve. Niestety mam wrażenie, że moje włosy są po nim niedomyte i tłuste, a poza tym przyczynił się do powstania łupieżu. Zostanie więc zużyty jako standardowa odżywka. Za to bardzo fajnie sprawdziła się maska Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis. Jest gęsta, a włosy po niej świetnie się rozczesuja i sa bardzo miękkie. Do koszyka włożyłam również kolejny peeling do skóry głowy tym razem od Natura Siberica. Jest on o tyle specyficzny, gdyż się pieni przez co dodatkowo oczyszcza skalp. Poza promocją wybrałam mydło oliwkowe Alterra z myślą o myciu pędzli oraz gąbeczek. Kupiłam też żel do brwi Bell Hypoallergenic, ale niestety okazał się bardzo kiepskim produktem i po kilku uzyciach nie mam już na niego siły. 




Na deserek została promocja 1+1 na kosmetyki Nacomi w Hebe. Skusiłam się na kolejne produkty do pielęgnacji ciała masło i zapachu zielonej herbaty oraz lekkie masło truskawka-guava. 

I to już wszystkie moje nowości. Trochę się tego nazbierało przez 3 miesiące. Ciekawa jestem, które z produktów ciekawią Was najbardziej i jakie recenzje chcielibyście przeczytać w pierwszej kolejności.

Pozdrawiam

Emi💋


Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger