Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

marca 03, 2019

Konopne nowości od Efektima

Konopne nowości od Efektima
Hej!

Jakiś czas temu na moim Instagramie pokazywałam Wam, że testuję kolejne konopne nowości od Efektima. Olejek konopny okazał się dużym hitem jeśli chodzi o pielęgnację moich włosów. Tym razem do mojej łazienki trafiło masło do ciała oraz krem do twarzy do cery suchej. Czy sprawdziły się tak samo dobrze jak ich poprzednik?



KREM DO TWARZY Z OLEJEM KONOPNYM - CERA SUCHA olej konopny & olej kokosowy & kolagen i elastyna


Stworzony by przywrócić skórze prawidłowe nawilżenie.
Idealny do pielęgnacji cery pozbawionej elastyczności.
Krem bogatej konsystencji opracowany z myślą o cerze zmagającą się z problemem suchej skóry. Skoncentrowany na przywróceniu odpowiedniego nawilżenia. Dzięki odpowiedniemu stężeniu oleju konopnego oraz składników pielęgnujących, skóra nie traci wilgotności i lepiej pełni swoje funkcje ochronne. Działa łagodząco i może być stosowany przez osoby ze skórą skłonną do podrażnień.

INGREDIENTS: AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, CANNABIS SATIVA SEED OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, COLLAGEN, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, DIGLYCERIN, SODIUM PCA, UREA, SODIUM POLYACRYLATE, PARFUM, BENZOIC ACID, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, ALLANTOIN, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, LACTIC ACID, LYSINE, PCA, SORBITOL, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, HYDROLYZED ELASTIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, DISODIUM EDTA, IMIDAZOLIDINYL UREA, ETHYLHEXYLGLYCERIN

Krem do twarzy wybrałam w wersji do skóry suchej. Wysoko w jego składzie znajdziemy przede wszystkim glicerynę, olej konopny oraz olej kokosowy. Mamy tutaj też działający nawilżająco mocznik czy kwas mlekowy. Całośc tworzy produkt o bardzo przyjemnej konsystencji i niezłych własciwiściach nawilżających. Krem jest dosyć treściwy, ale bez problemu się wchłania nie pozostawiąjąc na skórze tłustej warstwy. Już po kilu minutach mogłam bez problemu zrobić makijaż i nic mi się na nim nie rolowało. Skóra po użyciu była miękka i gładka. Mimo wysokiej pozycji oleju kokosowego oraz gliceryny krem nie pogorszył stanu mpojej cery, nie zapchał jej. Na noc jednak sam krem był dla mojej suchej skóry niestety niewystarczający. Musiałam wspomóc się czymś więcej i w tym celu służył mi zwykły żel hialuronowy lub aloesowy. Taka mieszanka dawała mojej skórze odpowiednią dawkę nawilżenia. Jednak krem bardzo spodobał się mojemu mężowi. Dla niego miał odpowiednią konsystencję, nie lepił się ani nie tłuścił skóry. 



KONOPNE MASŁO DO CIAŁA

Łagodząco-odżywcze masło do ciała z olejkiem konopnym. Stworzone by przywrócić blask i gładkość skórze. Doskonale pielęgnuje, koi suchą skórę oraz utrzymuje ją w dobrej kondycji. Polecane do skóry skłonnej do podrażnień. Pomaga w odbudowie płaszcza hydrolipidowego naskórka oraz przywraca prawidłowe nawilżenie. Wzbogacone w kapsułki z oliwą z oliwek regeneruje, uelastycznia oraz poprawia koloryt skóry. Zmysłowy zapach pobudza zmysły i uprzyjemnia aplikację.


INGREDIENTS: AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CANNABIS SATIVA SEED OIL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, PARFUM, XANTHAN GUM, OLEA EUROPAEA HUSK OIL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, TOCOPHERYL ACETATE

Masło do ciała mieści się w plastikowym słoiku z dużym otworem. Lubię takie opakowania, gdyż można z nich z łatwością nabrać odpowiednią porcję produktu. Kosmetyk ma konsystencję gęstego balsamu. W składzie również wysoko znajdziemy nawilżającą glicerynę, olej konopny oraz kokosowy. Mamy również oliwę z oliwek. Balsam przyjemnie nakłada się na skórę, ale aby się wchłonął musimy nad nim chwilę popracować. Ma to swoje plusy, gdyż przy okazji robimy masaż ciała. Skóra po jego użyciu jest naprawdę gładka i nawilżona. Najważniejsze to to, że to nawilżenie nie znika od razu po nocy, a utrzymuje się na dłużej. Dla mnie to duży plus, gdyż zazwyczaj nie mam czasu na codzienne używanie balsamu.
Wszystkie kosmetyki konopne Efektima mają charakterystyczny, perfumeryjny zapach. O ile w przypadku masła do ciała, czy olejku absolutnie mi to nie przeszkadzało, a wręcz było plusem, o tyle w przypadku kremu do twarzy ten zapach mógłby być nieco bardziej subtelny. Jeśli jesteście wrażliwi na zapachy , weźcie to pod uwagę.
Niemniej jednak oba te produkty sprawdziły się w moim przypadku bardzo dobrze. Możecie kupić je w sklepie Efektima.



Post powstał w ramach współpracy jednak nie wpłyneło to na moją opinię.

sierpnia 03, 2018

NEUTROGENA Hydro Boost - gdy skóra chce pić.

NEUTROGENA Hydro Boost - gdy skóra chce pić.
Hej!

Latem, a zwłaszcza przy takich upałach nasza skóra również jest spragniona. Nie wiem jak Wy, ale ja w tym czasie sięgam po lekkie, nieobciążające jej konsystencje. Jednym z moich ulubionych składników nawilżających jest kwas hialuronowy. Chętnie sięgam po niego zarówno w wersji czystej - jako żel hialuronowy, ale także wybieram kosmetyki, które zawierają w sobie ten składnik. Cząsteczki kwasu hialuronowego przyciągają wodę i zatrzymują ją w naszym naskórku. 

I to własnie na bazie kwasu hialuronowego powstała nowa linia kosmetyków NEUTROGENA® Hydro Boost®. Spójrzcie tylko na te piękne, lazurowe opakowania. Już od samego patrzenia na nie robi się dużo chłodniej. Cała seria ma również orzeźwiający, lekko słodki zapach.



Pierwszym kosmetykiem z tej linii jest NEUTROGENA® Hydro Boost®Wygładzający peeling do twarzy. Znajduje się on w standardowej tubie o pojemności 150 ml. Produkt ma żelową konsystencję i w niej zatopione drobinki złuszczające. Nie jest to bardzo mocny peeling, drobinek jest sporo ale są one bardzo delikatne. Można go stosować niemalże codziennie bez obawy podrażnienia skóry. Ja stosowałam ten peeling, co drugi dzień na wieczór na przemian z żelem do twarzy z tej samej serii. Przy regularnym używaniu peelingu cera jest bardzo ładnie odświeżona, martwy naskórek jest usunięty dzięki czemu skóra wygląda ładniej. Jednocześnie produkt nie powoduje ściągnięcia ani przesuszenia cery.


Moim ogromnym ulubieńcem okazał się NEUTROGENA® Hydro Boost®Nawadniający żel do mycia twarzy. Jest to żel o lekkiej, ale nie wodnistej formule. Bardzo podoba mi się to, że jest zamknięty w butelce z pompką. Dzięki temu jest on bardzo wygodny w stosowaniu zarówno rano jak i wieczorem - pod prysznicem. Żel jest bardzo delikatny, nie wysusza skóry. Po jego użyciu nie ma tego nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, które kazałoby mi natychmiast nałożyć coś na twarz. Mimo swojej delikatności to radził sobie bardzo dobrze również wieczorem ze zmyciem olejku do demakijażu. Po prostu nakładałam wówczas dwie porcje żelu, aby dokładnie domyć wszelkie pozostałości oleju oraz kosmetyków kolorowych.






Bardzo ciekawym kosmetykiem okazał się NEUTROGENA® Hydro Boost® Water Gel Nawadniający żel do cery normalnej i mieszanej. Krem zamknięty w standardowym słoiczku ma postać delikatnego, niebieskiego żelu. Na twarzy momentalnie się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy za to działa właśnie jak taki żel hialuronowy. W związku z tym, że moja skóra z wiekiem staje się coraz bardziej sucha dla mnie był on odrobinę zbyt mało nawilżający. Moja skóra dosłownie momentalnie go wypijała. Natomiast zastosowałam go tak, jak stosuję właśnie żel hialuronowy. Nakładałam krem na jeszcze wilgotną skórę, a następnie "zamykałam" jego nawilżenie kilkoma kroplami oleju z dzikiej róży. Takie postępowanie umożliwiło mi wykorzystanie możliwości tego kremu. Myślę, że dla osób z cerą mieszaną, czy tłustą będzie ono w zupełności wystarczające.
Sama natomiast zauważyłam że na stronie Neutrogeny jest również wersja do skóry suchej, a także krem na noc po które myślę, że w przyszłości sięgnę.



Latem na pewno przyda się krem z filtrem i w tej linii znajdziemy właśnie taki kosmetyk. NEUTROGENA® Hydro Boost® City shield nawadniający krem do twarzy SPF 25 ma bardziej gęstą konsystencję niż jego poprzednik. Jest to już raczej lekki krem o błękitnym zabarwieniu. Krem również szybko się wchłania i nie pozostawia klejącej warstwy. Co jest dla wielu bardzo ważne, nie pozostawia białego śladu na cerze. Stosowałam go zarówno bez makijażu, ze zwykłym podkładem oraz z podkładami mineralnymi. W każdym z tych przypadków sprawdził się bardzo dobrze. Nie wpływa negatywnie na trzymanie się kosmetyków na twarzy. W związku z tym, że jest lekki i nietłusty skóra na długo pozostaje matowa.

Po kilku tygodniach używania mogę również stwierdzić, że ani krem-żel ani krem z SPF nie spowodowały  pogorszenia stanu mojej skóry. Nie zauważyłam, aby ją zapychały, czy podrażniały.



Skoro daliśmy się napić naszej cerze to teraz przejdźmy do ciała. Jak wiecie balsamy od zawsze są u mnie na cenzurowanym. Niestety nigdy nie lubiłam tego robić i cóż nadal nie lubię. Zwłaszcza teraz latem mam jeszcze większe opory, gdyż nie znoszę tego uczucia lepkości i tłustości. I tutaj bardzo fajnym rozwiązaniem okazał się  NEUTROGENA® HydroBoost® Żelowy Balsam do ciała. Pierwszym dużym plusem jest oczywiście butelka z pompką. To zawsze ułatwia mi nakładanie balsamu, gdyż nie muszę go wyciskać śliskimi dłońmi z tubki. Po drugie konsystencja balsamu, która jest również bardzo lekka i żelowa. Przez co szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tego uczucia lepkości. Natomiast zostawia uczucie gładkiej, miękkiej i nawilżonej skóry bez jej obciążenia. Spokojnie można użyć go po porannym prysznicu, a za chwilę się ubrać. Uczucie odświeżenia potęguje dodatkowo ten lekki zapach, który mi osobiście kojarzy się z cukierkami typu ICE :) W sprzedaży oprócz balsamu możecie znaleźć Ekspresowy Spray oraz Aksamitny Mus do ciała.

Ostatnim kosmetykiem, który miałam okazję przetestować jest NEUTROGENA® Hydro Boost® Żelowy krem do rąk. Jest to produkt, który momentalnie trafił do mojej torebki. A to dlatego, że jest również bardzo lekkim i szybkowchłaniającym się produktem. Dlatego jeśli potrzebujemy nakremować dłonie gdzieś poza domem to nadaje się do tego idealnie. Dzięki lekkiej konsystencji już po chwili możemy zająć się swoimi sprawami, a dłonie są nawilżone i miękkie w dotyku bez uczucia tłustości, czy lepkości.




Podsumowując muszę stwierdzić, że bardzo polubiłam się z całą serią Hydro Boost. Świetnie wpisuję się w moją letnią pielęgnację, która jest lekka i minimalistyczna. Do tej pory z Neutrogeny przyznam się , że miałam jedynie ich kultową pomadkę i krem do rąk. Ale po tym spotkaniu myślę, że przyjrzę się także i innym kosmetykom.







Pozdrawiam
Emi

Post powstał przy współpracy z portalem Streetcom oraz firmą Neutrogena. Nie wpłynęło to na moją opinię.

marca 02, 2018

ILE kosmetyków posiada blogerka urodowa cz.3 PIELĘGNACJA TWARZY

ILE kosmetyków posiada blogerka urodowa cz.3 PIELĘGNACJA TWARZY
Witajcie!

Przepraszam Was za tą długą nieobecność, ale ostatnio tyle się dzieje w moim życiu, że blog musiał zejść na ten czas na dalszy plan. Ale już wszystko sobie przeorganizowałam i zmobilizowana wracam do Was.

Kontynuując swoją spowiedź kosmetoholiczki wracam z kolejnym postem na temat moich kosmetycznych zapasów. Tym razem będzie to pielęgnacja twarzy. To, co lubię najbardziej i czemu poświęcam największą ilość czasu.


KREMY

Holika Holika krem Lazy&Joy oraz cushion z SPF 50+++ otrzymałam w pudełku Asian Box (Recenzja) Krem Lazy&Joy miał bardzo specyficzną konsystencję, znajdowały się w nim takie żółte kuleczki, które rozpuszczały się pod naciskiem dłoni. Krem bardzo dobrze się wchłaniał i pozostawiał skórę mocno wygładzoną. Podobał mi się i być może w przyszłości do niego wrócę. Krem z filtrem przeciwsłonecznym jest zamknięty w uroczym cushionie z lusterkiem. To idealne rozwiązanie do letniej torebki. Sam krem nadaje się także pod makijaż. Nie bieli skóry i nie zostawia mocno tłustej warstwy. Miałam go na wyjeździe w Izraelu i nawet na pustyni sprawdził się świetnie! MIYA Call Me Later to krem z masłem shea. Jest bardzo gęsty i treściwy, ale mimo wszystko szybko się wchłania. Delikatnie pachnie. Ma naturalny, bardzo prosty skład. To dobry, podstawowy krem dla osób które mają niewymagającą cerę - bardzo podoba się mojemu mężowi i on chętnie go używa. Lotion Snail Bee High Control z Bentona bardzo mnie rozczarował. Nie jest to zły kosmetyk. Dobrze się wchłania, coś tam nawilża, nie zapycha, ale spodziewałam się czegoś więcej. Dobrze sprawdza się na dzień. Na noc to jednak za mało. Krem Bandi Hydro Control to mała tubeczka, która towarzyszy mi w torbie sportowej. Trudno mi coś więcej powiedzieć, gdyż używałam go zaledwie kilka razy. Jeśli to ten sam krem, który miałam kiedyś w opakowaniu air-less (mam wrażenie, że nazwa jest ta sama) to tamten świetnie się u mnie sprawdził. Muszę go wystawić do łazienki i używać częściej. Kremy Bandi C-White, Cosnature z solanką i rumiankiem oraz Soraya Ideal Beauty cały czas czekają na swoją kolej.


SERUM

Bielenda Super Power Mezo Serum z kwasem migdałowym. To moje ulubione serum z kwasami dostępne w drogerii. Robię sobie nim kurację po lecie, aby rozjaśnić przebarwienia i odświeżyć cerę. Świetnie się u mnie sprawdziło, gdy miałam problem z wypryskami.  Evree Magic Rose to już serum olejowe. Moja skora bardzo lubi się z olejem różanym i chętnie do niego wracam. Senelle serum rewitalizujace było moim hitem stycznia. Skóra była po nim idealnie nawilzona i miękka. Oj na pewno do niego wrócę. Serum z retinolem z LabOne oddałam mamie, gdyż nie miałam gdzie już go wpleść w pielęgnację a miał termin jedynie do lipca tego roku. Lirene z witaminami C+D jest jeszcze szczelnie zamknięte i czeka na swoją kolejkę.


PEELING

Senelle peeling do twarzy to zdecydowanie najlepszy peeling do twarzy jaki dotychczas miałam. Dobrze zluszczal martwy naskórek, a zawartość masel i olei odzywiala skórę. Zawsze zostawiłam fo na kilka minut jak maskę i dopiero później robiłam masaż. Zastępca jest peeling z Vianek. Niestety nie jestem w stanie jeszcze nic na jego temat powiedzieć, bo jeszcze go nie używałam.



TONIK

Esencje witaminowe z Bielendy to chyba jeden z ich lepszych kosmetyków. Mają przyjemne składy i świetne działanie. Niestety chyba zostały wycofane ze sprzedaży. Będąc korzyści Rossmannie natrafiłam na cenę na do widzenia i zrobiłam sobie zapas. Co ciekawe esencja z fitratem z drożdży , do cery mieszanej sprawdziła mi się dużo lepiej niż wersja do skóry suchej. Benton Aloe BHA skin toner bardzo fajnie przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji, zluszcza ja i delikatnie nawilża. Następnym razem wybiorę jednak coś z mniejszą ilością alkoholu. Biochemia Urody esencja nawilzajaca. Tak! Ten produkt to strzał w 10. Esencje składa się z soku aloesowego oraz prowitaminy B5. Świetnie nawiązała skórę. Sprawdziła się rewelacyjnie w metodzie 7 skin.


OCZYSZCZANIE

Garnier płyn micelarny - rzadko robię demakijaż plynami micelarnymi, gdyż moja skóra źle znosi pocieranie wacikami. Ale zawsze taki płyn mam, gdy potrzebuję coś na szybko zmyć. Najczęściej demakijaż robię olejami i cały czas szukam idealnego produktu. Niestety olejek MIYA nie do końca spełnił moje oczekiwania. Z makijażem radził sobie dobrze, ale jego samego trudno było później domyc z twarzy. Obecnie mam balsamy z Czarszki, które okazały się rewelacyjne! Drugim etapem demakijażu jest zmycie oleju i tutaj moim ulubionym produktem jest mydlo Aleppo. Miałem już wiele pianek i żeli jednak zawsze wracam właśnie do tego naturalnego mydła.  Moje ma 12% oleju laurowego .


ŻELE DO TWARZY

Rano preferuję bardzo delikatne mycie twarzy, gdyż mam cerę suchą i nie chcę jeszcze dodatkowo jej wymuszać. Często przecieram twarz jedynie tonikiem. Natomiast bardzo polubiłam się z żelem Tolpa. Ma on delikatną konsystencję, w ogóle się nie pieni a skóra nie jest po jego użyciu sciagnieta. Ma on konsystencję podobną do gęstego kwasu hialuronowego. Żelu z Marion z węglem aktywnym trochę się obawiam. Głównie dlatego, że ten składnik ns działanie mocno oczyszczające. Dam mi na pewno szansę bo jak widzicie nie mam nic innego.

MASECZKI

Nie raz już Wam wspominałam, że  ze mnie to taka maseczkowa królowa.  Uwielbiam je w każdej postaci. Zarówno te do własnej roboty jak i gotowe, w plachcie lub w kremie. Muszę przyznać, że mój maseczkowa arsenał został mocno wyczerpany i zużycia świetnie mi idą.  Maska sandalowa z Khadi zaskoczyła mnie swoim działaniem. Chętnie jeszcze kiedyś po nią sięgnę.  Obecnie w tej puszczę trzymam zieloną glinke,  ale dosyć rzadko sięgam po ten rodzaj. Jest ona dla mnie zwyczajnie zbyt mocna. Dużo lepiej sprawdza mi się glinka czerwona . Do glinek zawsze dodaje olej, który zapobiega wysychaniu glinki i odżywia skórę. Moim ulubionym jest rokitnikowy.  Na zdjeciu widzicie tez olejki eteryczne: z drzewa herbacianego i z drzewa różanego.  Ten pierwszy sprawdza się dobrze punktowo na wypryski. Oba jednak najczęściej stosuje nie ns twarz, a wkraplam do wody do kerchera kiedy sprzątam mieszkanie. Dają piękny zapach i działają antybakteryjne.

Z maseczek gotowych chętnie wracam do tych z Ziaji.  Wiem ze mają kiepski skład ale naprawdę je lubię. Z dużo lepszym składem sa maski Vianka.  Muszę koniecznie przetestować pozostałe warianty. W Biedronce często pojawiają się maski Purederm. Te widoczne na zdjęciu były naprawdę fajne, ale z łaskami tej firmy bywa niestety różnie. Bardzo rozczarowany mnie żelowe maski Efektima. Było tam tak dużo tej esencji. Maska w niej plywala a po zdjęciu ze skóry wcale nie było czuć jakiegoś ekstra nawilżenia. Dużo tej esencji się marnowalo a sam płat bardzo zjeżdża że skóry.



I to już wszystkie produkty, które aktualnie posiadam. Jestem ciekawa jak sytuacja na się u Was? Jesteście minimalistkami, czy macie rozbudowaną pielęgnację twarzy?

EMI 💋

listopada 19, 2017

Mixa Hyalurogel : ukojenie skóry suchej i odwodnionej.

Mixa  Hyalurogel : ukojenie skóry suchej i odwodnionej.
Witajcie!

Tyle się mówi o pielęgnacji skory tłustej i trądzikowej. W większości blogów, które czytam właśnie taka pielęgnacja się przewija. Ja natomiast jestem posiadaczka skory suchej ... Jeszcze jakiś czas temu była ona normalna, może z lekka tendencja do przetłuszczania się w strefie T. Jednak z wiekiem mam coraz większe problemy z nawodnieniem mojej cery. Mimo, że staram się pic dużo wody i odpowiednio odżywiać. W szczególności ten problem dotyka moje policzki, skórę pod oczami a przede wszystkim brodę . Dlatego cały czas szukam odpowiednich kosmetyków do jej pielęgnacji. I dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy z portalu wizaż.pl przyjechała do mnie paczuszka z produktami Mixa Hyalurogel.


Seria Mixa Hyalurogel jest przeznaczona przede wszystkim do skory bardzo suchej i odwodnionej. Zawiera w sobie 10% kwasu hialuronowego oraz gliceryny.



Mixa Hyalurogel, żel micelarny zmniejszający uczucie ściągnięcia.

Zacznijmy od żelu, który spodobał mi się już od początku gdyż ma bardzo wygodną pompkę. Jego konsystencja jest bardzo delikatna i aksamitna i rzeczywiście uczucie jest takie jakbym myła buzie żelem hialuronowym. Produkt się nie pieni imię posiada zapachu, a jeśli go ma to jest on bardzo delikatny. Żel jest bardzo łagodny i nie szczypie w oczy. Bardzo zadziwili mnie to, że mimo swojej łagodności bardzo dobrze radzi sobie z makijażem. A przynajmniej z takim delikatnym i naturalnym jaki nosze na co dzień. Jeśli tak jak ja używacie tylko podkładu mineralnego, różu i tuszu do rzęs to powinien Was w zupełności zadowolić. Jeśli jednak stosujecie cięższy makijaż , długotrwały lub wodoodporny to niestety może on się okazać zbyt delikatny. Producent sugeruje, ze można używać ten produkt bez udziału wody i nie trzeba go spłukiwać. Ja jednak zawsze to robię. Nie porzucę demakijażu olejami na rzecz tego żelu, ale z miła chęcią stosuje go rano. Buzia po nim jest miękka i dobrze nawilżona. Na pewno nie jest ściągnięta.


Mixa Hyalurogel, bogaty krem intensywnie nawilżający.

Drugim etapem jest krem, który otrzymujemy w standardowym słoiczku. Średnio higieniczna opcja, ale jednak cały czas bardzo popularna wśród tego typu kosmetyków. Krem ma delikatny, kosmetyczny zapach. Jest on bardzo gesty i treściwy a po nałożeniu na skore pozostawia delikatny film. Nawet dla mnie nie jest to krem, który mogłabym stosować na dzień , pod makijaż. Jest on po prostu zbyt tłusty. Natomiast na noc tworzy bardzo fajną ochronę przed ucieczką wody z naskórka. Chętnie pod niego nakładam coś mocno nawilżającego i zamykam tym kremem. Ale...muszą na niego uważać osoby, które maja skłonność do zapychania. A w szczególności te, które zapycha gliceryna. Ja generalnie nie mam tego problemu, ale gdy używam wielu produktów glicerynowych pojawia się na mojej skórze drobna kaszka. Tak było, gdy używałam jednocześnie tego kremu i tonera Benton. Szukałam winowajcy, ale okazało się ze oba te produkty na raz to dla mojej skory zbyt dużo. Używane oddzielnie świetnie jej natomiast służą. Myślę, że krem ten będzie również bardzo fajną opcją jako zabezpieczenie przed zimnem i chłodem dlatego chętnie będę go używac w te dni kiedy nie planuję nakładać makijażu.

Znacie firmę Mixa? Bo ja szczerze się przyznam, że to chyba moje pierwsze spotkanie z ta marką.

Buziaki💋
Emi

sierpnia 19, 2017

NovaClear ATOPIS - wybawienie dla skóry suchej i atopowej

NovaClear ATOPIS - wybawienie dla skóry suchej i atopowej
Witajcie!

Jakiś czas temu otrzymałam od portalu ZBLOGOWANI propozycję przetestowania produktów marki Novaclear. Mimo, że nie mam skóry atopowej to często borykam się z przesuszeniem, a w porze wiosennej także z alergią. Dlatego bardzo chętnie zgodziłam się na te produkty. W ramach testów otrzymałam żel do mycia oraz krem.


PŁYN DO MYCIA TWARZY I CIAŁA ATOPIS FACE & BODY WASH 

Płyn delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie (Omega 3-6-9). Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie. Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej.

Płyn znajduje się w miękkiej tubie o pojemności 200ml. Jest to bardzo wygodne opakowanie, produkt można wykorzystać do ostatniej kropli. Widziałam, że występuje również w butelce z pompką o pojemności 500ml. Sam produkt ma bardzo dziwną konsystencję. Jest ona żelowa, ale niejednolita, taka glutowata. Mi osobiście trochę przypomina rozwodniony kisiel. Nie zawiera on SLS więc nie pieni się na skórze, ale dobrze się aplikuje na ciało i łatwo rozprowadza. Produkt jest delikatny, według mnie nie zawiera zapachu, albo jest on minimalny. Mimo tej delikatności dobrze oczyszcza skórę, nie mam poczucia oblepienia skóry. Nie bardzo wierzę w działanie nawilżające oleju w produktach do mycia ciała. Mam wrażenie, że nie są one w stanie zadziałać przez tak krótki czas. Niemniej jednak nie wysusza skóry, po wyjściu spod prysznica czuję się komfortowo, nie mam uczucia ściągnięcia.



KREM NATŁUSZCZAJĄCO-NAWILŻAJĄCY DO TWARZY I CIAŁA ATOPIS HYDRO-CONTROL CREAM

Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła kremu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Krem przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę oraz optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utrac ie wody (TEWL). Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry.

Niestety krem do twarzy i ciała mniej mi się spodobał. A to przez jego skład, gdyż zawiera on paraffinę. Ja rozumiem, że osoby z wysuszoną i atopową skórą mogą lubić ten składnik , gdyż oblepia on skórę i zabezpiecza przed parowaniem wody z naskórka. Zabezpiecza to przed wysuszaniem skóry, ale jednocześnie tworzy złudne uczucie nawilżenia. Przez ten składnik nie odważyłam się nałożyć produktu na twarz, stosowałam go jedynie na ciało w formie balsamu. Niestety ta paraffina jest mocno wyczuwalna w produkcie. Balsam maże się i trzeba długo go wmasowywać , aby wchłonął się w skórę. Zostawia też na powierzchni tę charakterystyczną dla oleju mineralnego tłustą powłoczkę. Nie zauważyłam aby produkt jakoś intensywnie nawilżał. Znam zdecydowanie lepsze tego typu produkty, z bardziej naturalnym składem .

Podsumowując moją przygodę z produktami ATOPIS żel spodobał mi się i byłabym skłonna do niego wrócić, natomiast krem zdecydowanie nie przypadł mi do gustu ze względu na swój skład, ale także niewystarczające działanie nawilżające.

Nie mogę też nie wspomnieć o kiepskim zachowaniu samego portalu Zblogowani. Kontakt był świetny do czasu otrzymania ode mnie przesyłki. Mimo koperty bąbelkowej , żel był niedostatecznie zabezpieczony, otworzył się i po prostu się rozlał. Całość wyglądała żałośnie, kartoniki w których były produkty były rozmiękczone i wygniecione. Nie jest to najlepsza reklama produktu. Już nie wspominając o tym, że do testów została mi może z połowa żelu. Oczywiście od razu zrobiłam zdjęcie i wysłałam do Zblogowanych. Zostałam kompletnie olana i nie dostałam nawet informacji, że przepraszamy, następnym razem lepiej zabezpieczymy. Zero odzewu. To daje mi do myślenia, że może nie warto więcej brać udziału w ich akcjach. Nie są jedyną taką platformą.

Pozdrawiam
Emi



   

        zBLOGowani.pl
   

stycznia 31, 2017

GARNIER Czysta Skóra Fruit Energy

GARNIER Czysta Skóra Fruit Energy
Witajcie!


Uwielbiam zapach cytrusów w kosmetykach, których używam rano. Często wybieram żele pod prysznic własnie z tą nutą. Dodają mi one dużo energii na cały długi dzień. Ten żel trafił do mnie w sumie przypadkiem. Jadąc na urlop na mazury zapomniałam zabrać swojego żelu Sylveco. Będąc w Biedronce natrafiłam właśnie na ten i postanowiłam go kupić.



Żel zamknięty jest w typowej dla tego typu produktów tubie. Lubię takie "stojące na głowie" opakowania, gdyż można wydobyć z nich do końca cały produkt. Opakowanie jest w kolorze soczystej pomarańczy. Jest takie wakacyjne, słoneczne.

Dopiero przy wieczornej toalecie doczytałam, że jest to żel przeznaczony do skóry tłustej i z niedoskonałościami. Trochę obawiałam się, że będzie przesuszał moją skórę, ale całe szczęście nic takiego się nie dzieje. Żel jest średnio gęsty, również ma pomarańczowy kolor. Bardzo ładnie, cytrusowo pachnie. Poza tym ma w sobie zatopione małe granulki (niestety są to nieekologiczne mikrogranulki plastiku, których na pewno będę unikać w kosmetykach). Nie jest ich mocno dużo, nie są także bardzo ostre, ale dają efekt ładnego wygładzenia cery. Jest na tyle delikatny, że można go stosować nawet codziennie. Ja używam tego produktu wyłącznie rano. Delikatnie oczyszcza skórę oraz ją rozświetla. Zmywa resztki nocnych kosmetyków. Po jego użyciu poranne serum czy krem bardzo dobrze się wchłaniają.  Dużym plusem jest to, że nie wysusza mojej skóry, ani jej nie podrażnił. Minusem (pewnie nie dla każdego) jest zawartość silnych detergentów czyli SLS oraz wspomnianych już mikrogranulek. Niestety nie mogłam go ze względu na te granulki stosować z moją ukochaną Foreo Luna , a chętnie wrócę do niej w porannej pielęgnacji.

Niestety nie potrafię stwierdzić, czy żel rzeczywiście zapobiega przetłuszczaniu się skóry lub czy wysusza wypryski, gdyż raczej nie mam tego typu problemów.

Podsumowując bardzo polubiłam się z tym żelem. Zaplusował u mnie swoim bardzo energetyzującym zapachem oraz delikatnym peelingiem twarzy. Polecam osobom, które szukają czegoś fajnego i niedrogiego do codziennego użytku. Jednak raczej więcej go nie kupię ze względu za niezbyt dobry skład.

Zwracacie uwagę na składy żeli do mycia twarzy?

Pozdrawiam
EMI

Post nie jest sponsorowany, a produkt kupiony przeze mnie.

września 27, 2016

EVELINE COSMETICS, EXPRESOWY ZABIEG BANKIETOWY.

EVELINE COSMETICS, EXPRESOWY ZABIEG BANKIETOWY.
Witajcie!

Pozostajemy w temacie maseczek do twarzy. Najczęściej wykonuje je wieczorem , przed położeniem się spać.  Razem z herbatą i dobrą książką jest to dla mnie świetny relaks.  A co z maseczkami na dzień?  Czy naprawdę się nadają pod makijaż,  a co więcej czy tak jak obiecuje producent przedłużają jego trwałość? 


Sprawdziłam to na dwuetapowym zabiegu bankietowym od Eveline. Pierwszy krok to peeling. I niestety tutaj trochę się rozczarowałam.  Peeling jest bardzo rzadki, żelowy i mam wrażenie że na niewielką ilość drobinek. Na pewno sprawdzi się i osób z wrażliwą skórą lub u takich które po prostu lubią delikatne peelingi. Jednak peeling bardzo dobrze wygładza naskórek i "poleruje". 
Jeśli chodzi o maseczkę to jest ona w formie lekkiego żelu.  Bardzo przypomina mi po prostu żel hialuronowy. Dobrze i szybko wchłania się w skórę i ja nawilża.  To bardzo przyjemne uczucie. Moja skóra bardzo szybko ja wypiła.  Nawet nie miałam czego z niej ścierać. 
Po całym zabiegu cera jest ładnie wygładzona i nawilżona.  Podkład nałożony na tak przygotowaną skórę wygląda bardzo ładnie i zdrowo. Jeśli chodzi o utrzymywanie się makijażu to szczerze mówiąc nie zauważyłam różnicy.  Może dlatego że nie mam generalnie problemów z jego utrzymywaniem a i moja cera obecnie nie jest przesuszona. Myślę że zadowolone z niej będą osoby z cerą dojrzałą.  Maseczka bardzo fajnie nawilża skórę i wypełni zmarszczki przez to twarz będzie wyglądać na młodszą. 
Myślę,  że warto spróbować i przekonać się samemu ☺

Dobranoc!

września 15, 2016

[RECENZJA] SORAYA IDEAL BEAUTY

[RECENZJA] SORAYA IDEAL BEAUTY
Witajcie!

Bardzo lubię różnego rodzaju maski do twarzy i nakładam je niemal codziennie. Albo maskę kremową,  albo w plachcie albo calonocna. Ze względu na tendencję do przesuszen najczęściej używam tych nawilzajacych. Ostatnio dzięki portalowi Trusted Cosmetics trafiłam na maskę , którą nakłada się na dzień. 



Maseczka jest zamknięta w standardowych saszetkach. Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa. Dobrze aplikuj się na twarz i dosyć szybko wchłania.  Jest jej dosyć sporo i jedna saszetka spokojnie starcza na minimum 2 aplikacje. Jesli macie cere suchą  lub odwodniona to bardzo fajnie sprawdzi się rano jako baza pod makijaż.  Maska rzeczywiście dobrze nawilża i ujedrnia skórę.  Zawiera ekstrakt z róży, który moja skóra bardzo lubi.   Poza tym jakież było moje zdziwnienie gdy po 10-15 minutach spoglądam w lustro aby sprawdzić ile maski się wchlonelo a tam na twarzy mam srebrną  poswiate. Serio! Wygladalam jakbym się obsypala rozswietlaczem. Ale delikatnie wklepana w skórę traci tę mocną perłę i skóra staje się zdrowo rozswietlona. Nałożony na tę bazę podkład wygląda o wiele lepiej. Szczególnie te o matowym wykończeniu, które nie są moimi ulubionymi. Maska sprawia, że skóra jest dobrze nawilzona przez cały dzień a makijaż trzyma się na niej świetnie.  Myślę że będzie to świetna maska przed większymi  wyjsciami i kiedy cały dzień musimy wyglądać perfekcyjnie.

Podsumowując polecam maskę wszystkim osobom , które szukają dobrego nawilżenia i rozswietlenia twarzy w ciągu dnia. Na pewno posiadaczkom cer suchych i odwodnionych. Ale także tych szarych, zmęczonych i dojrzałych.  Jeśli macie cerę która lubi się błyszczeć to niekoniecznie maska przypadnie Wam do gustu.

Lubicie takie maski nakładane rano zamiast kremu?

Pozdrawiam!
Emi❤

Produkt przetestowalam przy współpracy z TRUSTED COSMETICS. Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o kosmetyku. 

września 12, 2016

[RECENZJA] Eveline Express Face Care, Krem do twarzy pod prysznic.

[RECENZJA] Eveline Express Face Care, Krem do twarzy pod prysznic.
Witajcie!

Weekend weekend i po weekendzie. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i jutro już poniedziałek. Miejmy nadzieję, że chociaż piękna pogoda która nam towarzyszyła przez te dwa dni utrzyma się jak najdłużej.
 


Ostatnio w moje ręce wpadł najnowszy produkt do pielęgnacji twarzy od Eveline. Zaciekawił mnie ponieważ swój makijaż zmywam właśnie pod prysznicem używając oleju do demakijażu.  Dlatego chciałam sprawdzić jak z tym poradzi sobie produkt kremowy. Wybrałam wersję do skóry wrażliwej i naczynkowej.  Krem ma zastąpić nam zarówno mleczko do demakijażu jak i krem nawilżający.  Ma on również minimalizować zaczerwienienia na twarzy.

Produkt ma przyjemną lekko musowa konsystencję i dobrze rozprowadza się na skórze.  Jego zapach kojarzy mi się z zieloną herbatą. 

Jeśli chodzi o deklarację zmycia makijażu to niestety nie sprawdził się on i mnie w tej roli. I ile z podkładem poradził sobie w miarę nieźle (pamiętajcie że używam tych lekkich, nawilżających) to niestety makijaż oczu mam wrażenie że tylko rozmazal.  Nie będę go używać do tego celu. 

Za to świetnie mi się sprawdził do porannego mycia twarzy gdyż bardzo delikatnie oczyszcza.  Zostawia na skórze lekki film,  co sprawia że nie czuć ściągnięcia po wytarciu twarzy. Dla mnie jest to komfortowe uczucie, ale niestety nie wystarczające na cały dzień. Muszę jednak nałożyć na niego lekki krem. Najważniejsze że nie spowodował pogorszenia mojej cery i wysypu niedoskonałości. Bardzo polubiłam ten przyjemny,  poranny rytuał. 

Produkt możecie kupić na stronie producenta lub w drogeriach.

Pozdrawiam!
EMI ❤


Post powstał przy współpracy z firmą Eveline. Ie wpłynęło to jednak na moją opinię o produkcie.

INNE POSTY Z TEJ SERII:

sierpnia 26, 2016

[RECENZJA] EVELINESebu Control Expert ZABIEG GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCY

[RECENZJA] EVELINESebu Control Expert ZABIEG GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCY
Witajcie,

jak wiecie jestem ogromną fanką maseczek do twarzy i mam ich naprawdę sporo. Lubię zarówno te , które robię samodzielnie jak i te kupne. Wygodną i naprawdę tanią metodą są po prostu maseczki w saszetkach. I dzisiaj właśnie o takim produkcie.



EVELINE Sebu Control Expert ZABIEG GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCY Zabieg głęboko oczyszczający SEBU CONTROL EXPERT to DWUETAPOWA terapia do pielęgnacji cery mieszanej, tłustej i trądzikowej, która delikatnie usuwa zrogowaciały naskórek, odblokowuje pory, normalizuje wydzielanie sebum oraz wygładza i wyrównuje niedoskonałości skóry.



Krok 1. Złuszczający peeling stymulujący mikrokrążenie, ta innowacyjna formuła została wzbogacona drobinkami łupin orzecha włoskiego, które zwiększają ukrwienie skóry, błyskawicznie oczyszczają pory oraz skutecznie redukują zaskórniki. Peeling dzięki zawartości protein jedwabiu normalizuje funkcje gruczołów łojowych i niweluje błyszczenie się cery. Ekstrakt z hamamelisu zmiękcza i ściąga naskórek, zmniejszając widoczność porów, a alantoina łagodzi podrażnienia i przynosi natychmiastowe ukojenie.


Krok 2. Matująca maseczka łagodząca z efektem chłodzącym. Lekka, żelowa formuła maseczki błyskawicznie wnika w skórę, dając przyjemne uczucie chłodzenia, co sprawia, że redukuje zaczerwienienia i wyrównuje koloryt cery. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego i akwaporyn (AQUAPHYLINE™) nagrodzonych Nagrodą Nobla, intensywnie nawilża, przywraca naturalny poziom wilgoci w naskórku oraz zapewnia aksamitną gładkość i jędrność. Wyciągi z aloesu i łopianu działają normalizująco, oczyszczają pory i minimalizują ich widoczność.


Produkt testowany dermatologicznie. 2x5 ml. Cena 3,99 zł


Lubię takie produkty składające się z uzupełniających swoje działanie saszetek. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, gdy np jedziemy na wakacje. W saszetkach znajduje się dosyć sporo produktu (zwłaszcza peelingu) i można je użyć na kilka razy. U mnie wystarczył na dwa razy. Oba produkty bardzo ładnie pachną zieloną herbatą.
Krok 1: to bardzo gęsty, kremowy peeling. Ma w sobie dużo drobinek z łupin orzecha. Jest to mocny peeling, który dobrze złuszcza naskórek , oczyszcza twarz i wygładza skórę. Trzeba jednak uważać, aby nie trzeć za mocno , gdyż te drobiny są naprawdę ostre. Jeśli lubicie mocne zdzieraki to ten na pewno Wam się spodoba.
Krok 2: to kremowo-żelowa maska, która dobrze rozprowadza się na skórze. Produkt nałożony na twarz lekko mrowi i szczypie, ale nie jest to mocne i długotrwałe uczucie. Delikatnie też chłodzi skórę. Maska bardzo fajnie się wchłania. Ja w związku z tym, że nie nałożyłam całej saszetki na raz to zostawiłam ją po prostu do wchłonięcia. Jest ona bardzo dobrym uzupełnieniem peelingu. Rano obudziłam się z miękką i trochę nawilżoną skórą. 
Bałam się, że jako produkt matujący , maska wysuszy i ściągnie moją skórę. Całe szczęście nic takiego się nie stało. Dała uczucie komfortowego nawilżenia i wygładzenia. Nie wiem jednak jak spisałaby się w przypadku skóry tłustej. Czy wtedy by zmatowiła skórę. Nie zauważyłam większego matu w mojej strefie T, ale nie przetłuszcza się ona również mocno. Jeśli szukacie czegoś, co wygładzi Waszą skórę i oczyści rozszerzone pory to serdecznie Wam polecam.




Produkt powstał przy współpracy z Eveline Cosmetics jednak nie wpłynęło to na moją opinię o produkcie.
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger