Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty

października 19, 2018

DENKO WRZESIEŃ

DENKO WRZESIEŃ
Hej!

Tak, mamy już praktycznie końcówkę października chociaż jak do tej pory pogoda okazała się dla nas bardzo łaskawa. Taką złotą jesień to ja bardzo lubię :)

Robiąc porządki w plikach ze zdjęciami okazało się, że mam jeszcze zdjęcia z wrześniowego denka, a do tej pory go nie opublikowałam. W takim razie nadrabiam zaległości i zapraszam na krótkie recenzje kosmetyków, które niedawno zużyłam.


GARNIER BOTANIC THERAPY MIÓD I PROPOLIS . Bardzo lubię maski z Garnier. Są one gęste, dobrze trzymają  się na włosach. Po ich użyciu włosy są miękkie, błyszczące i gładkie. Co dla mnie ważne, nie kołtunią się i łatwo je rozczesać. Maska sprawiła, że moje włosy nie puszyły się, ale jednocześnie nie były obciążone czy tłuste.

BELL ILLUMI. Podkład kupiony na szybko na wyjeździe w Biedronce, gdyż zapomniałam zabrać swojego z domu. Okazał się ogromnym hitem. Był lekki i dawał na skórze naturalny efekt, a przy tym miał całkiem niezłe krycie. Nie przesuszał mojej skóry, która ma do tego tendencję. Na pewno jeszcze go kupię... jak tylko uszczuplę moje podkładowe zapasy.

L'OREAL ELSEVE MAGICZNA MOC OLEJKÓW. Moda na mycie włosów odżywką trwa w najlepsze. L'Oreal postanowił skorzystać z popularności odżywek myjących i stworzył swoją. Niestety u mnie ta metoda się kompletnie nie sprawdza zarówno w przypadku standardowych odżywek jak i tego produktu. Niestety zawsze mam wrażenie, że moje włosy są niedomyte



BABYDREAM PŁYN DO KĄPIELI NA DOBRE SAMOPOCZUCIE. Świetny delikatny płyn do kąpieli, bez sls. Miał przyjemny, relaksujący zapach. Nie był on jakiś mocno intensywny, co w ciąży było ogromnym plusem. Dawał delikatną pianę. Zawierał w sobie nawilżające olejki i rzeczywiście po wyjściu z kąpieli skóra była przyjemnie miękka. Można było nie nakładać już balsamu. Na pewno jeszcze po niego sięgnę.

MARION NAWILŻAJĄCA MASKA DO TWARZY. Kupiłam całą serię miodową w Biedronce. Niestety okazała się bardzo kiepska. Ani jeden kosmetyk nie sprawdził mi się jakoś specjalnie. Żelowa maska miała bardzo fajną konsystencję i przyjemny, miodowy zapach. Miałam co do niej duże oczekiwania, ale okazało się że tak naprawdę nie robi kompletnie nic. Widziałam, że seria miodowa poza Biedronką występuje w innych opakowaniach. Ciekawe, czy to te same produkty.

FACELLE ALOE VERA. Żele do higieny intymnej Facelle bardzo lubię za delikatność i brak mocnych detergentów w składzie. Wersja aloesowa była bardzo odświeżająca. Na wyjazdach zdarza mi się je stosować także do mycia twarzy i całego ciała. Natomiast absolutnie nie sprawdzają mi się do mycia włosów.

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA PEELING ŚLIWKOWY. (Recenzja) Mój ostatni ulubieniec. Pięknie, słodko pachnie oraz dobrze ściera martwy naskórek. Dzięki zawartości olejów pielęgnuje o nawilża skórę. Na pewno go jeszcze kupię.



Zrobiłam także porządki w moich lakierach do paznokci. Od dawna używam głównie hybryd, nie dokupuję standardowych lakierów , ale mam ich jeszcze dosyć sporo. Dzięki dobremu przechowywaniu są w stanie długo przetrwać. GOLDEN ROSE RICH COLOR to jedne z moich ulubionych lakierów. Mają bardzo wygodny pędzelek i świetną pigmentację. Własnie z tej serii mam najwięcej lakierów. Pastelowy błękitny i morelowy zostały przeze mnie w dużej mierze wykorzystane i niestety zgęstniały. Lakier BELL NUDE WEAR w kolorze delikatnego różu idealnie nadawał się do manicure francuskiego. Kolor był półtransparentny, ale paznokcie nim pomalowane wyglądały na zdrowe i zadbane. O lakierach SALLY HANSEN SALON MANICURE pisałam w bublach (Recenzja). Mimo, że mają jeszcze dobrą konsystencję to są tak kiepskie, że ich nie używam. Bardzo lubię także lakiery RIMMEL 60 sec. tutaj mięta z kolekcji Rita Ora, która swego czasu non stop gościła na moich paznokciach. Hybrydę PIERRE RENE kupiłam jakiś czas temu na promocji w Hebe. Niestety nie użyłam jej ani razu, a niestety się zepsuła. Nie posiadam więc opinii na jej temat.

I to już tym razem wszystko. Nie było tego dużo, ale znalazło się kilka kosmetyków do których na pewno wrócę : peeling MDM, żel Babydream.

Pozdrawiam
Emi

sierpnia 01, 2018

DENKO LIPIEC 2018 Sama kolorówka

DENKO LIPIEC 2018 Sama kolorówka
Hej!

Rzadko pojawiają się u mnie na blogu recenzje kosmetyków kolorowych. A jeśli już to najczęściej są to produkty do ust. Dlatego postanowiłam zebrać kosmetyki, które skończyłam i napisać ich recenzje w jednym poście. Zapraszam Was więc dzisiaj na lipcowe denko w którym znajdziecie tylko kosmetyki do makijażu :)



Pixie Amazon Gold Antique Beige - wiecie, że kocham podkłady mineralne i w tym przypadku nie było inaczej. Dostałam odsypkę tego podkładu od koleżanki. Starczyła mi ona na kilka użyć. Podkład był w kolorze idealnym do mojej karnacji. Świetnie stapiał się ze skórą, nie tworzył na niej suchej skorupy. Twarz przez długie godziny wyglądała bardzo naturalnie i świeżo, lekko. Nie zauważyłam także, aby podkład się warzył, czy ciastkował. To naprawdę bardzo dobry produkt i na pewno kiedyś po niego sięgnę :)

Kiko Milano puder w kompakcie - kupiłam ten puder, bo potrzebowałam czegoś z lusterkiem do torebki. Przyznam się, że zauroczyło mnie jego piękne, złote opakowanie - była to kolekcja limitowana bodajże z poprzednich wakacji. Puder nadawał koloru, można nim było zbudować dodatkowe krycie na podkładzie, ale odcień light mimo, że najjaśniejszy na pewno nie przypadłby do gustu osobom bladym. To raczej taki lekko opalony kolor. Czasem używałam go solo i też był ok. Nie dawał od mocnego matu, raczej takie satynowe wykończenie co mi osobiście bardzo pasowało. Minusem jest to, że jest na bazie talku, co nie każdej skórze będzie służyło. 

Blend It - to już chyba moja trzecia gąbeczka tej marki. Bardzo je lubię i regularnie wracam. Nie wyobrażam już sobie nakładać podkładu w inny sposób. Gąbka jest mięciutka, zbiera nadmiar podkładu dzięki czemu na twarzy zostaje tylko cienka warstwa. Poza tym, gdy chcę osiągnąć bardzo naturalny i świeży look i nie pudruję twarzy to nakładam nią także kremowy róż oraz rozświetlacz.


Bielenda pearl base - jestem zdziwiona dużą ilością pozytywnych opinii na temat tego produktu. Dla mnie to taki trochę zbędny kosmetyk, gdyż kompletnie nie robił nic. No może poza tym, że różowe kuleczki zatopione w żelu bardzo ładnie wyglądały na toaletce. Nie zauważyłam, aby produkt szczególnie nawilżał, ani rozświetlał moją cerę. Zdecydowanie bardziej wolę bazę rozświetlającą z Golden Rose.

Catrice Liquid Camuflage 020 - również kultowy już korektor, który swego czasu znikał z półek jak świeże bułeczki. Bardzo go lubię, gdyż dobrze sprawdza się pod oczami oraz jako baza pod cienie. Nie zauważyłam, aby przesuszał moją skórę. Przypudrowany trzyma się na niej cały dzień. Trzeba tylko pamiętać o tym, aby nakładać go cienką warstwą. Minusem dla niektórych może być jego intensywny, perfumeryjny zapach.



Max Factor 2000 calorie curl addict - maskary z tej serii były kiedyś moimi ulubionymi. Jednak wersja podkręcająca nie skradła jakoś mojego serca. Miała bardzo dużą szczotę, którą trudno się było nie umazać. Poza tym nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie podkręcała rzęsy. Natomiast na pewno były one fajnie pogrubione. Wrócę raczej do wersji klasycznej.

Bell Hypoallergenic Brow Modeller Gel - większego bubla dawno nie spotkałam, wywalam dosłownie po kilku użyciach. Przede wszystkim ogromna szczota, nie wiem jak można tym przejechać po brwiach? Moje nie są jakieś bardzo cienkie i skąpe, a mimo to za każdym razem byłam strasznie ubrudzona tym żelem wokół brwi. Poza tym wcale ich nie utrwalał. Mam wrażenie, że bardziej brudził skórę niż farbował same włoski.

Smashbox Full Exposure Mascara - kupiłam ją razem z zestawem miniaturek Smashbox i powiem Wam, że to bardzo fajny tusz. Ma dosyć dużą, klasyczną szczotkę , ale jest ona wygodna w użyciu. Tusz ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy. Być może jeszcze kiedyś się na nią skuszę w pełnej wersji.

Eveline Celebrieties Eyeliner - i tutaj mam ogromny problem ponieważ wersja Chocolate Brown to mój zdecydowany ulubieniec. Eyeliner ma wygodny pędzelek, świetną konsystencję i bardzo łatwo robi się nim kreskę. Poza tym jest bardzo trwały i nie kruszy się przez cały dzień. Niestety wersja fioletowa to totalne jego przeciwieństwo. Była bardzo gęsta, nie dało się zrobić cienkiej kreski. Szybko też się kruszyła. Nie wiem, czy to wina koloru, może trafiłam na otwarty egzemplarz.


Bell BB 3D Gloss był bardzo przyjemnym błyszczykiem. Miał lekką konsystencję, nie był taki gęsty i mocno lepiący. Przez to niestety nie był jakiś mocno trwały, ale nadawał ładny kolor i błysk ustom. Rzadko używam błyszczyków, ale sięgam po nie gdy robię bardzo delikatny makijaż albo nie robię go wcale. Lub teraz latem, gdy po prostu nie mam ochoty na matową pomadkę.

Max Factor Lip Finity 125 So Glamorous to zdecydowanie moja ulubiona czerwień i moja ulubiona trwała pomadka. Została przetestowana już na niejednej imprezie, na niejednym weselu i na moich ustach jest nie do zdarcia. Jak dotąd inna pomadka w płynie jej nie dorównała. Sprawdza mi się świetnie zarówno sama pomadka jak i w połączeniu z dołączoną wazelinką (wtedy jest bardziej komfortowa w noszeniu) Mam już kolejną sztukę, oczywiście w tym samym kolorze. Miałam również brudny róż 055 Sweet i również była świetna (ale gdzieś ją zgubiłam :( )

Eveline czerwony błyszczyk - nie mam pojęcia jak się nazywał, bo wszystko się z niego pościerało. Miał bardzo delikatny, czerwony kolor z milionem odbijających światło mikroskopijnych drobinek. Dodatkowo był mentolowy przez co delikatnie chłodził usta. To raczej też taki rzadki i nielepiący się kosmetyk.

Sally Hansen Nailgrowth Miracle czyli polecana często złota odżywka. Nie zauważyłam, aby jakoś spektakularnie zadziałała na kondycję moich paznokci natomiast dobrze sprawdzała się w roli bazy pod kolorowe lakiery. Duży plus, że nie zgęstniała jakoś bardzo szybko, zużyłam ją niemalże do końca.


Pozdrawiam
Emi

marca 08, 2017

CO NOWEGO? LUTY 2017

CO NOWEGO? LUTY 2017
Witajcie, 

po dosyć dużym projekcie DENKO ostatniego miesiąca zrobiło mi się dosyć dużo miejsca na nowe kosmetyki.

 Jednak postanowienie noworoczne jeszcze jest przestrzegane i tych kosmetyków nie trafia do mnie wcale tak dużo. A już na pewno nie tych , które kupuję samodzielnie.

Jeśli chcecie zobaczyć, co trafiło do mnie w lutym to zapraszam do czytania i oglądania.

HOLIKA HOLIKA ALOE SOOTHING GEL


Żel aloesowy to produkt, który ciekawił mnie od bardzo dawna. W końcu udało mi się go kupić w promocyjnej cenie. Zdecydowałam się na ten od Holika Holika. Ma on dobre opinie w internecie, a poza tym... kupiło mnie jego bajeranckie opakowanie.



 NOREL, TONIK - ŻEL Z KWASEM MIGDAŁOWYM


Kupiłam duże opakowanie ponieważ połowę mniejsze było tylko 10 zł tańsze więc kompletnie się to nie opłacało. A tonikiem podzielę się z siostrą. Moja skóra lubi się z kwasem migdałowym, można go stosować przez cały rok więc postanowiłam go wprowadzić do regularnej pielęgnacji.

HEROME EXTRA STRONG


Moja ulubiona odżywka, to już 4 czy 5 opakowanie. Tak zawiera formaldehyd , ale używana rozsądnie nigdy nie zrobiła mi krzywdy. Nie można jej stosować bezpośrednio po zdjęciu hybryd czy żelu. Ale po jakimś czasie świetnie regeneruje paznokcie i je wzmacnia. Obecnie mam przerwę od hybryd i stosuję ją jako bazę pod lakier.

SALLY HANSEN NAILGROW MIRACLE


Tę odżywkę kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami na jej temat. Bałam się, że kilka dni po zdjęciu hybryd Herome będzie za mocna (a wtedy paznokcie bolą) więc chciałam też coś bezpieczniejszego. Jednak nic takiego się nie działo więc Sally Hansen czeka cierpliwie w zapasach.


 BIOLOVE - MUS DO CIAŁA , BROWNIE WITH ORANGE


Wokół tego musu chodziłam już kilka razy i za każdym razem musiałam wręcz się zmuszać żeby go nie kupić. W końcu uległam. Gęste masło o boskim zapachu ciasta czekoladowo-pomarańczowego. Kupiłam go w głównej mierze to manicure shea, ale używam go także na ciało.

WIZAŻ - L'OREAL TRUE MATCH N1+ L'OREAL MATTE 404 RASPOUTINE-ME


 Z portalu wizaz.pl dostałam propozycję przetestowania dwóch produktów od firmy L'Oreal. Podkład w odcieniu N1 jest dla mnie stanowczo za jasny, ale wzięłam próbkę ciemniejszego odcienia 4N, aby je wymieszać i wyrobić sobie na jego temat zdanie. Do podkładu była dołączona matowa pomadka w przepięknym odcieniu czerwieni. To jak wygląda na ustach możecie zobaczyć na zdjęciu na INSTAGRAMIE.


SPOTKANIE BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU


Oczywiście największą ilość kosmetyków, której w tym miesiącu nie przewidywałam przywiozłam z cudownego spotkania w Białymstoku. Dokładną relację ze spotkania oraz szczegółowe zdjęcia produktów znajdziecie w poprzednim poście.


lutego 03, 2017

DENKO #2 Styczeń

DENKO #2 Styczeń
Witajcie!

Minął pierwszy miesiąc 2017 roku więc pora wyrzucić wszystkie styczniowe pustaki. Zapraszam Was na ich krótkie recenzje.

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!



1. Nivea Hydro Care - odżywka do włosów. Kupiłam ją w promocji razem z Long Repair. Powiem Wam, że obie wersje sprawdziły się na moich włosach bardzo dobrze. Odżywka była gęsta i nie spływała z włosów. Ponadto bardzo fajnie je nawilżała i wygładzała. Wersja Long miała może minimalnie mocniejsze działanie. Chętnie do nich wrócę.

2. Farmona Tutti Frutti Collagen Pro Color szampon do włosów farbowanych. Szampon, który pachniał wiśniowym tymbarkiem. Zapach był bardzo intensywny, sztuczny wiśniowy. Sam szampon bardzo dobrze mył włosy i je wygładzał, tak naprawdę to po nim nie musiałabym nakładać odżywki ani maski. Ale oczywiście zawsze to robiłam. Po pewnym czasie jego zapach mocno mnie męczył i ta duża butla przestała być zaletą. Ze względu na zapach nie kupię.

3. Vianek odżywczy szampon do włosów (Recenzja). Jeden z nielicznych naturalnych szamponów, który się u mnie sprawdził. Obecnie mam inne , ale do tego chętnie wrócę.

4. Pilomax, Wax Daily Mist włosy jasne - odżywka w sprayu. Szczerze Wam powiem, że ja nie widzę większej różnicy między tego typu produktami. Dla mnie ważne jest aby ułatwiały rozczesywanie. I ta to robiła także była ok.

5. Garnier Czysta Skóra Fruit Energy, żel oczyszczająco-peelingujący. (Recenzja) Bardzo fajny, żel o którym pisałam ostatnio. Świetnie się nadaje do porannego oczyszczania twarzy, nie wysusza skóry nawet przy codziennym stosowaniu.

6. Soraya, ochronny krem do twarzy SPF 25. Używałam go podczas wakacji, a teraz dokończyłam go gdyż robiłam sobie kurację kwasami. Mimo niezbyt dużego SPF bardzo fajnie zabezpiecza przed działaniem słońca. Nie bieli skóry i w przypadku mojej suchej cery sprawdził się także pod makijaż.

7. See See mineral facial mud mask. Bardzo polubiłam się z maskami błotnymi. Na początku zauroczyła mnie maska Sephora (recenzja).  Ta również była bardzo dobra, a przy tym miała przyjemniejszą konsystencję. Była ona bardzo gładka, kremowa i nie zasychała na skórze tak szybko. Miała jednak trochę mniejsze oczyszczające działanie niż ta z Sephory.

8. Bielenda Rose Care, lekki olejek do twarzy (Recenzja). Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki w pielęgnacji mojej skóry, a olejek różany jest chyba moim ulubionym, Ten stosowało mi sie bardzo przyjemnie ze względu na lekką konsystencję i delikatny zapach. Było cudownym uzupełnieniem wieczornej pielęgnacji. Szkoda, że olejek różany był gdzieś na szarym końcu, ale za to były inne olejki.

9. No36 Intensywnie nawilżający balsam do stóp i paznokci. Pielęgnacja stóp to moja pięta Achillesowa. Zazwyczaj po prostu stosuję krem do rąk lub balsam do ciała. Krem ten jednak był naprawdę świetny. Miał dosyć gęstą konsystencję, ale jednocześnie szybko się wchłaniał i nie pozostawiał na stopach nieprzyjemnej tłustej warstwy. Jeśli znajdę w sklepie to chętnie kupię.

10. Lovely natural lip stick, balsam do ust. Okropny, nie mogłam znieść tego uczucia i smaku na ustach. Niestety trudno mi ocenić jego działanie, gdyż bardzo rzadko go używałam. 

11. Sylveco, pomadka peelingująca. (Recenzja) Moja ulubiona , zawsze ją kupuję.

12. Chloe Love Story, miniaturka balsamu do ciała. Jak wiadomo te balsamy o zapachu perfum nie są jakieś specjalne jeżeli chodzi o nawilżenie. Zapach Love Story jest przepiękny. Na pewno kupię perfumy , gdy tylko skończę jeden z posiadanych flakoników perfum.

13. Loccitane, Frezja&Wanilla. Dostałam tę miniaturkę już dawno temu w jednym z Shiny Box . Zapach we flakoniku wydawał mi się bardzo ciężki i babciny. Jednak na skórze bardzo ładnie się rozwijał i im dłużej go używałam tym bardziej mi się podobał. Muszę przyznać , że te perfumy są świetnej jakości. Wystarczyła niewielka ilość, były intensywne oraz długo utrzymywały się na skórze.

14. 15. Eco Spa Olej z nasion truskawki, wit E. Nieprzerwanie kupuję półprodukty. Oleje i wit E dodaję do domowych masek czy serum do twarzy.

16. Calaya olejek eteryczny eukaliptusowy. Nieodłączny składnik mojego balsamu do demakijażu, ale także świetnie nadawał się do relaksującej kąpieli. Udało mi się także zrobić balsam ułatwiający oddychanie podczas kataru.



17. Catrice Longlasting Brow Liner. Kupiłam go, bo był bardzo polecany przez Maxineczkę. Niestety u mnie okazał się ogromnym niewypałem. Wzięłam jaśniejszy kolor, który w ogóle nie był widoczny na moich brwiach. Użyłam kilka razy i potem przestałam, bo musiałam naprawdę dużo go nałożyć żeby cokolwiek było widać. Drugi kolor jest za ciemny.

18. L'Oreal Volume Million Lashes Fatale, mascara. Bardzo lubię tusze do rzęs VML. Ten również był w porządku jednak nie pobił mojego ulubionego So Couture.

19. Catrice, masełko do ust w gąbce. Niestety wszystkie napisy starły mi się z tego produktu. Bardzo go nie lubiłam. Miał ładny kolor , ale dawał dziwne uczucie na ustach. Poza tym szybko się ścierał. Po pewnym czasie gąbka zaczęła śmierdzieć więc przestałam używać.

20.Sally Hansen Miracle Gel Top Coat. Kompletnie nie polubiłam się z lakierami Sally Hansen z tej serii. Top coat jest bardzo rzadki i nie tworzy jakiejś pięknej tafli na paznokciu. Nie był to bubel bo jednak trochę nabłyszczał, ale znam lepsze produkty tego typu.

21. Wibo, matowy lakier. Miał piękny kolor marsala. Niestety lakier jest okropny, strasznie smuży, robią się prześwity. Trzeba było nakładać grubą warstwę, żeby był on równomierny. Ale wtedy jego schnięcie zajmowało kupę czasu. Trochę lepiej wyglądał , gdy nałożyło się na niego błyszczący top coat. Ale przecież nie o to chodziło, bo miał być to kolor matowy. Jestem zawiedziona bardzo :(


Oczywiście uszczupliłam też troszeczkę swoją kosmetyczkę z próbkami , ale nadal pozostaje ona grubaskiem. Garnier Moisture+ Acqua Bomb maska w płacie (Recenzja) - niestety ta maska okazała się bardzo słaba. Nie była bublem, ale nic szczególnego na skórze nie zrobiła. Ziaja Liście Zielonej Oliwki maska nawilżająca jak zwykle się u mnie pojawia. Bardzo lubię te maseczki mimo, że nie mają jakiegoś szczególnego składu. Ale cóż na lenia nie ma rady. Krem BB Kiehl's ... o nie nie okropnie ten produkt pachniał betonem. Bardzo nieprzyjemny, a poza tym miałam wrażenie, że na skórze nic nie robił. Bardzo się ucieszyłam , gdy otrzymałam w prezencie maseczkę pod oczy Glam Glov. Niestety u mnie się nie sprawdziła. Nałożona pod oczy strasznie piekła mnie skóra i łzawiły oczy. Musiałam ją bardzo szybko zmyć, bo nie mogłam wytrzymać. Poza tym miała jakąś dziwną grudkowaną konsystencję.Zużyłam kremy Lavera i The Skin , ale nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Emulsja Pharmaceris Emotopic była bardzo przyjemna, trochę jak balsam pod prysznic. Myślę, że może sprawdzić się u osób z przesuszoną skórą.

I to już wszystkie zużyte w styczniu produkty. Projekt minimalizacji zapasów trwa w najlepsze. Cieszy mnie to, że bardzo dużo kosmetyków zużyłam, a przybyło mi naprawdę niewiele. Ale o tym przeczytacie w niedzielę .

Miłego weekendu!

EMI :)


września 04, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #6 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI DŁONI I STÓP

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #6 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI DŁONI I STÓP
Witajcie!

Czas biegnie bardzo szybko i tak oto dotarliśmy do końca wyzwania zorganizowanego przez TRUSTED COSMETICS. Przed nami ostatnia odsłona mojej kosmetyczki , a mianowicie produkty do pielęgnacji dłoni i stóp.

Przyznam się szczerze , że stopy to najczęściej pomijany przeze mnie podczas pielęgnacji element. Zazwyczaj traktuję je po macoszemu.  Gdy robię peeling całego ciała lub się balsamuje to wtedy zahaczę także i o nie. Całe szczęście nie mam problemów że stopami.  Mimo wszystko wraz ze zbliżającym się latem zawsze wpadam w panikę i obiecuję sobie ze będę o nie dbała cały rok. Też tak macie?


Po męczącym dniu pracy bardzo lubię zrobić sobie relaksująca kąpiel stóp.  Latem świetnie sprawdza się Płyn Fuss Wohl z Rossmanna. Chłodzi i odświeża stopy. Po upalnym dniu taki chłodny relaks jest jak najbardziej wskazany.
Jednak w chłodne wieczory lubię stopy rozgrzać i tutaj sprawdza się sól z Biedronki . Spicy Punch Be Beauty również zmiękcza naskórek dzięki czemu można dobrze go złuszczyć w kolejnych etapach. 


A jeśli chodzi o złuszczanie to bardzo pomocne są peelingi. Obecnie mam peeling z drobinkami pumeksu Fuss Wohl. Używany regularnie dobrze wygładza stopy. Jednak od czasu do czasu robię im zabieg kwasami. To bardzo wygodna forma peelingu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że przez kilka dni skóra będzie nam płatami. Obecnie miałam skarpetki złuszczające Marion. Są ok. Jednak trochę więcej z nimi zachodu ,gdyż kwas owocowy jest w oddzielnej saszetka i trzeba go wlewać do skarpetek.  Plusem jest natomiast to że saszetki są dwie i dwie pary skarpet (damskie i męskie ) więc możemy zrobić dwa zabiegi. Ja tak zrobiłam i preparatu jest spokojnie tyle , że jedna saszetka starczy na obie stopy. Trzeba ja tylko dobrze i równomiernie rozmasować po skórze. Moimi ulubionymi skarpetkami są te z L'biotica.


Oczywiście kolejnym krokiem jest dobry krem do stóp. Polecam Wam wszelkiego rodzaju kremy z mocznikiem , który wygładza i nawilża stopy. Świetnie sprawdziły się u mnie produkty Evree. Obecnie mam jednak kremy No36. Miniaturkę Balsamu do stóp i paznokci dostałam na jednej z edycji Kina na obcasach w Muktikinie. Jest to bardzo dobry , nawilżający produkt i nie wiem czy nie skuszę się na pełne opakowanie. Latem lubię jednak lżejsze,  żelowe konsystencje które przy okazji chłodzą i odświeżaja stopy. I taki jest ten żel do stóp. Na on również działanie antyperspiracyjne.


Na koniec coś dla ochrony stóp.  Jedwab w sprayu No36 dostałam w tamtym roku w jednym z Beauty boxow.  Świetnie się sprawdził. Powleka stopy delikatna warstwą,  która zabezpiecza przed obcieraniem naskórka przez buty.  Nie wierzyłam , ale to naprawdę działa! Spray pielęgnacyjny Fuss Wohl stosuje zarówno na stopy jak i do zakrytego obuwia. Głównie wtedy gdy idę na siłownię. Skutecznie niweluje nieprzyjemny zapach.


Skoro zrobiliśmy stopy to pora na dłonie. Ja całe szczęście nie mam problemu ze swoimi także nie muszę im poświęcać zbyt dużo czasu. Najczęściej manicure robię raz w tygodniu ,a pedicure raz w miesiącu. Peeling dłoni wykonuje zazwyczaj podczas peelingu całego ciała czyli 2 razy w tygodniu. Na skórki nakładam żel Sally Hansen Instant Curticle Remover. Skutecznie je rozpuszcza i po minucie możemy je lekko odsunąć.  Metalowych cążek używam tylko, gdy robię manicure hybrydowy. Wówczas mogę go nosić 2 tygodnie i narastające skórki zakrywają odrost. Normalnie zaczyna mnie on irytować już po tygodniu.
Po usunięciu skórek wmasowuje w płytkę odżywcze masło lub oliwkę.  Świetnie się sprawdza olej rycynowy lub Balsam 2x5. Ja obecnie mam własnoręcznie zrobioną mieszankę z masła shea , oleju rycynowego i wit E. Masełko wcieram delikatnie polerka  w płytkę.  Po tym zabiegu paznokcie są mocne i błyszczące.  Jednak są tłuste i przez kilka godzin nic na nie nie nakładam(najczęściej robię to w piątek wieczorem). Następnego dnia dokładnie myje dłonie ,aby je odtłuścić. Dodatkowo przecieram płytkę zmywaczem. Najbardziej lubię migdałowy ISANA  (nim też ściągam hybrydy) lub zielony Be Beauty z Biedronki. Uwielbiam to opakowanie z pompką i do niego przelewam inne zmywacze.
Następnie aplikuje odżywkę.  Zdecydowanie moim faworytem jest Herome Extra Strong (uwaga zawiera formaldehyd) lub Golden Rose Black Diamond. Ale chciałam sprawdzić coś innego i wzięłam Sensique 10in1 odżywkę regenerująca po sztucznych paznokciach. Użyłam jej dopiero ze 2 razy więc trudno jest mi coś powiedzieć o jej działaniu. Ma lekko mleczny kolor. Ładnie wygląda solo i dobrze sprawdza się jako baza.


Teraz czas na kolor. Najwięcej w moim zbiorze (który niebawem pojawi się na blogu) jest lakierów czerwonych. Uwielbiam i uważam że każdej kobiecie dodaje seksapilu. To tylko kwestia dobrania odpowiedniego koloru do naszej karnacji i kształtu paznokci. Moim ulubionym jest nasycona, głęboka czerwień z Indigo. Latem moje serce szaleje za mięta.  Długo szukałam odpowiedniego odcienia. Znalazłam taki w Sally Hansen. Kolor jest idealny. Niestety lakier rozczarował mnie swoim słabym kryciem i marną trwałością. Jeśli znacie ładną miętę z innych firm to piszcie. Kiedy nie wiem jaki lakier użyć lub nie mogę mieć zbyt krzykliwych paznokci to wybieram Essie Fiji. Kolor dzięki któremu dłonie wyglądają na eleganckie i zadbane. Na wierzch oczywiście nabłyszczacz. Moim ulubionym jest dobrze znany większości Seche Vite . Tworzy tafle połysku oraz utwardza lakier.


Oczywiście dopełnieniem całego manicure jest krem do rąk.  Mam kilka tubek: jedną w pracy na biurku (Wellness&Beauty wiśnia i róża ) , w torebce (miniaturka balsamu z Joybox) i w domu przy łóżku.  Mogę Wam polecić wszystkie kremy z Evree, a także krem z olejem konopnym The Body Shop. Krem ISANA Med z mocznikiem jest gęsty i dobrze nawilża.  Pozostawia na dłoniach ochronną otoczkę dlatego lubię go stosować na noc. 


Na przemian ze zwykłymi lakierami używam hybryd. Obecnie mam bazę i top z firmy Gelish. Powiem Wam, że ten zestaw trochę kosztował ale to była świetna inwestycja. Baza dobrze przylega i nie odpryskuje. Dobrze współpracuje z innymi firmami: semilac, neo nail, Indigo. A przede wszystkim dobrze się rozpuszcza w acetonie. Po historii z uczuleniem przez semilac myślałam że moja przygoda z hybrydami się skończy. Ale gdy nałożę 2 warstwy Gelish to mogę spokojnie nałożyć cieniutko kolor z Semilac i uczulenie nie występuje. Chociaż szczerze to staram się omijać lakiery tej marki , większość oddałam a sobie zostawiłam kolory które najbardziej lubię. 


Teraz krótko o moich ulubionych hybrydach.  Z Neo Nail mam 3 kolory: biały,  lawendowy i koralowy. Z Semilac : Mardi Gras(fuksja), Mint i Little Stone (szary). Mile zaskoczył mnie lakier z Pierre Rene. Na próbę wzięłam kolor Antique Rose który jest pięknym,  nasyconym różem . Ostatnim moim nabytkiem są produkty Indigo. Zakochałam się w delikatnym Koko Loko, a czarny Arte Brilante wzięłam do zdobień. 

I to już wszystko. O swoich kolekcjach lakierów oraz dokładniej o manicure hybrydowym postaram się Wam napisać w kolejnych postach.

A tymczasem lecę pooglądać Wasze kosmetyczki ☺

Miłego wieczoru!
Emi😙

maja 03, 2016

[NOWOŚCI ] Kosmetyki kolorowe - Golden Rose, Ekobieca, Superpharm, Rossmann.

[NOWOŚCI ] Kosmetyki kolorowe - Golden Rose, Ekobieca, Superpharm, Rossmann.
Witajcie!

Dawno nie pokazywała Wam kosmetyków kolorowych, które ostatnio pojawiły się w mojej kosmetyczne. Wszystkie poniższe produkty kupiłam od początku roku. Kosmetyki pielęgnacyjne pokazuje Wam w miarę regularnie, ale o tych kolorowych zwyczajnie zapominam.


Bardzo rzadko bywam w Golden Rose bo zwyczajnie jest mi tam nie po drodze. Ale jeśli już tam zajrzę to zawsze wyjdę z kilkoma produktami. Tym razem moje serce skradly pomadki w kredce Matte Lipstick Crayon. Moje serce kompletnie skradł dzienny, brudny róż 10, ale nie gorszy jest ten brzoskwioniowy nudziak i nr. 13.  Ostatnim wyborem jest odważny sliwkowo-wiśniowy odcień czyli 3. Do niego dobralam sobie konturowke w tym samym odcieniu.


Ekobieca.pl to moja ulubiona drogeria internetowa i tam najchętniej robię zakupy. Tym razem skusiłam się na matujacy Puder ryżowy Ecocera. Do koszyka wpadła również moja ulubiona odżywka do paznokci Herome Extra Strong oraz najlepszy żel do skórek czyli Sally Hansen Instant Cuticle Remover. Skusiłam się także na 2 lakiery Essie -Tying The Knottie miał być zamiennikiem koloru Fiji niestety potrzeba aż 4 warstw żeby uzyskać satysfakcjonujące krycie , Take It Outside to ładny, kremowy szary lakier tym razem o dobrym kryciu.


W Drogerii Natura bardzo skromnie. Jedynie My Secret Face Illuminator Powder i od tamtej pory używam go namiętnie.


Promocja w SuperPharm nie jest tam mocno naglosniona jak ta w Rossmannie. Tam wybrałam się po Dr Irena Eris ProVoke Radiance Fluid , który już od dawna chciałam przetestować. Kupiłam też Essie Fiji. Z nieplanowanych produktów do koszyka trafił  Olejek do demakijażu z Clochee oraz balsam do ust Balmi, który okazał się bardzo przeciętny ale pięknie pachnie.


Pierwsza część promocji w Rossmannie przebiegła spokojnie i kupiłam tylko rozświetlacz Wibo Diamond Iluminator. Chyba zaczęłam kolekcjonować rozświetlacze.  Wprost nie mogę się oprzeć ich pięknemu błyskowi.


Podczas drugiej części postanowiłam wypróbować kilka nowości : tusze Rimmel oraz Eveline a także tusz do brwi L'Oreal. Lovely Pump Up oraz Eveline Celebrities Eyeliner (tym razem fioletowy) już znam.

A jako wisienka na torcie moja wygrana w konkursie Drogeria.pl (był jeszcze różowy lakier holo ale podzieliłam się prezentem z przyjaciółką )


MIŁEGO POPOŁUDNIA WAM ŻYCZĘ!
EMI😃

Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia mojej strony na Facebooku oraz  konta na Instagram.

marca 10, 2016

DENKO LUTY 2016

DENKO LUTY 2016
Witajcie,

Luty to najkrótszy miesiąc roku , ale jeśli chodzi o zużycia to poszło mi bardzo dobrze. Jakby był co najmniej 2 razy dłuższy. Jak widać metoda typowania i planowania produktów do zużycia przynosi efekty gdyż sukcesywnie uszczuplam swoje zapasy.

Świetny!
Przeciętny.
Bubel!!!


1.  Giorgio Armani Acqua do Gioia , balsam do ciała. Balsamy to moja pięta achillesowa. Moja skóra ciała jest normalna, nie mam problemu z przesuszaniem więc zwyczajnie nie chce mi się niczym smarować. A balsamy często są w różnych zestawach prezentowych. W związku z tym mam ich najwięcej . Ten kupiłam z perfumami o tym samym zapachu. Uwielbiam je. Ale jak wiadomo balsamy te tylko ładnie pachną i nic więcej. Obecnie używam Vaseline Cocoa Butter.

2. Farmona , olejek do kąpieli, lawendowy. Bardzo lubię tego typu produkty. Ładnie i intensywnie pachniał, robił ładna pianę. Dla mnie mógłby bardziej natłuszczać i nawilżać skórę. Obecnie mam olejek Kneipp, który mnie zaskoczył.

3. Adidas Women, Vitality, żel pod prysznic. Lubię te żele ze względu na orzeźwiające,  energetyczne zapachy. Lubię używać przy porannym prysznicu lub po treningu. Dobrze myje i nie wysusza.

4. Dove,    żel pod prysznic. Czym bym było moje denko bez tych żeli. Uwielbiam i mam już wersje pistacja z magnolia.

5. Eveline Cosmetics,  Intensywnie ujędrniający peeling do ciała. Peeling o zapachu mocno słodkiej kawy. Jednak dało się w nim wyczuć dosyć spore drobiny ziaren kawy. Dobrze peelingował i wygładzał jednak zapach odrobinę mnie męczył. Obecnie mam peeling z solą morską.

6. Kneipp , pielegnujacy olejek do ciała, kwiat migdala. To moje pierwsze spotkanie z produktami tej firmy i jestem zachwycona. Mocny odprężający zapach, który długo się utrzymuje to jest to!

6. Yves Rocher, mydło do rąk z oliwą z oliwek. Przyjemny produkt o ładnym delikatnym zapachu. Dobrze myło i nie wysuszało dłoni jednak niczym szczególnym się nie wyróżniało. Obecnie kupiłam mydło Yope o zapachu Werbeny.

7. Dove, antyperspirant w sprayu. Antyperspirant i delikatnym zapachu. Mimo że dobrze chronił to jednak chyba bardziej lubię wersje w kulce. Obecnie zdecydowałam się także na Dove ale w sztyfcie.



8. Perfecta, Aloe, krem nawilżający. Duży plus ze firma postawiła na kosmetyki bardziej naturalne bo kto zna balsamy lub peelingi tej firmy to wie że to bomba parafinowa. Przyjemny produkt jednak dla mnie zbyt słabo nawilżający... Może latem lepiej by się sprawdził. Bardzo lekki i szybko się wchłania. Zużył go mój mąż i nie narzekał.  Obecnie używam kończę krem kokosowy z Dr. Organic.

9. Bandi, krem intensywnie nawilżający.  Bardzo przyjemny i delikatny krem. Polubiłam się z nim gdyż mimo swej lekkiej konsystencji dobrze się spisał jako produkt pod makijaż. To moja druga taka miniaturka i chętnie kupię pełny produkt.

10. Bielenda, Super Power Mezo Serum. Moje ulubione serum korygujące. To moja druga buteleczka i na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę.

11. Bielenda, Super Power Mezo Tonik. Dobrze odświeżał i tonizował skórę . Nie zauważyłam jednak aby jakoś wpływał na jej koloryt i przebarwienia. Nie był zły ale raczej nie kupię.

12. Bielenda, maska po eksfoliacji, odmładzająco odżywcza. Wraz z zestawem kwasów dostałam dwie takie maski. Dla mnie są one jednak zbyt rzadkie i słabe w działaniu. Dodawałam do niej olej jojoba lub Wit. E i wówczas lepiej koiła skórę po zabiegu.

13. Ziaja, maska z płatkami róży. Bardzo lubię produkty z olejkiem różanym. I ten mnie nie zawiódł. Moja skóra była świetnie nawilżenia i taką gładka i miękka. Mimo ze te maski nie mają jakiś super składów to chętnie do nich wracam i żałuję że nie ma ich w dużych opakowaniach.

14. Ziaja , woda liście zielonej oliwki. Przyjemny produkt. Dobrze odświeża i nawilża skórę.  Świetnie spisał się latem , po treningu oraz do zraszania masek. Obecnie mam mgiełka różana z evree.

15. Woda różana która kupiłam na dziale ze zdrową żywnością w Simply. Dobrze sprawdzała się do robienia na jej bazie masek z glinki ale także do zraszania skóry w celu odświeżenia.  Miała intensywny zapach. Dobrze sprawdzała się w celach kulinarnych np. dodane kilka kropli do herbaty.

16. Balsam do mycia twarzy. Nie będę już więcej o nim pisać bo wiecie że kocham. Obecnie nie robię kolejnego gdyż muszę zużyć Bioderme. Chyba skuszę się na olejek Resibo.


17. Eveline, Amazing Oils, olejek 3w1 regenerujący. Nic złego mi nie zrobił ale też nic dobrego. Był jakiś chemiczny i mało nawilżający. Najczęściej nakładałam na wilgotne ciało lub na włosy. Na twarz się nie odważyłam.  Obecnie mam olejek Babydream.

18,19. John Frieda,  Sheer  Blonde szampon i odżywka. Produkty o których pisałam ostatnio. Chętnie do nich wrócę w przyszłości.

20. Yves Rocher, żel pod prysznic o zapachu oliwki. Tak samo jak mydło z tej samej serii miał bardzo ładny zapach i dobrze myl. Żel jak żel.


21. Snail, dwuetapowy zabieg odmładzający. Maska na która składała się ampułka i mokry płat ze śluzem ze ślimaka. Kupiona w biedronce. Ja je lubię i kupuję gdy się pojawiają w sklepie. Płat jest dobrze nasączamy i starcza mi na dwa razy. Maska fajnie napina i rozświetla skórę.

22. Wibo, Deluxe Brightener. Bardzo lekki rozświetlający korektor. Zdecydowanie dla osób które nie potrzebują  silnego krycia. Zużyłam do rozświetlenia skóry pod oczami i środkowej części twarzy. Niestety jest mało wydajny, ale to już chyba domena korektorów w pędzelku.

23. Sylveco, pomadka peelingująca. Kocham, uwielbiam i mam kolejną.

24. Eveline 8w1. Kontrowersyjna odżywka. Jednym służy innym nie. I mnie stosowana jako baza pod lakier była ok. Stosowana codziennie niestety nie służyła moim paznokciom.

25.Odżywka terapia witaminowa. Jako baza pod lakier była ok jednak nie zauważyłam działania na paznokcie. Obecnie mam różową odżywkę Oxygen z Golden Rose.

26. Sally Hansen, żel do usuwania skórek. Bardzo szybko i skutecznie rozpuszcza skórki. Wystarczy je później jedynie odsunąć drewnianym patyczkiem. Obecnie mam taki żel z Wibo, ale ten był skuteczniejszy więc chętnie do niego wrócę. Radzę kupować w Internecie gdyż jest tam sporo tańszy.

I to już wszystkie śmieci. Cieszę się ze tak sporo udało mi się tego zużyć. Wreszcie udało mi się dokończyć wszystkie rozpoczęte żele pod prysznic i zostały mi bodajże tylko 2. Tak samo z produktami do twarzy. W zapasach mam tylko jeden olejek z evree i planuję w najbliższym czasie zakup kremów z Sylveco. Bardzo miło pozbyć się tej całej graciarni.

Pozdrawiam!
EMI.

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger