Obserwatorzy

niedziela, 28 maja 2017

Konferencja Meet Beauty III i targi Beauty Days - co się działo i jakie są moje wrażenia.

Witajcie!

W miniony weekend miałam okazję uczestniczy w swojej pierwszej konferencji Meet Beauty. Jest to największa konferencja dla blogerów i vlogerów urodowych w Polsce. Zrzesza ona co roku 300 twórców internetowych ze strefy beauty. W tym roku odbyła się już III edycja tej konferencji. Jako miejsce wybrano Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie. W tym samym czasie i miejscu odbywały się także targi fryzjerskie i kosmetyczne Beauty Days . Była to świetna okazja do połączenie konferencji wraz z zakupami.



PIĄTEK

Do Nadarzyna wybrałam się już w piątek. Odebrałam Ingę (www.porcelaindoll.pl) z Dworca Centralnego i wybrałyśmy się w podróż. Organizator zapewnił bezpłatny autobus na targi jednak nie przewidział chyba piątkowych korków na wyjeździe z Warszawy i na autobus musiałyśmy czekac ok. 25 minut. Następnym problemem okazało się wejście na halę. Nikt nic nie wiedział o Meet Beauty i co mają z nami zrobic , a wejście dedykowane konferencji było najzwyczajniej w świecie zamknięte. Jednak kilka chwil i telefonów później zostałyśmy zarejestrowane i weszłyśmy na targi. Jeśli ktoś chciał zrobic zakupy to piątek był bardzo dobrym dniem. Co prawda nie było jeszcze wszystkich wystawców, ale do tych co byli nie było kolejek. Można było na spokojnie pooglądac produkty i porozmawiac. Było bardzo mało klientów. Następnie poszłyśmy zarejestrowac się do strefy Meet Beauty i dostałyśmy specjalne identyfikatory. Miejsce było wydzielona tylko dla uczestniczek konferencji. Palmers stworzył świetną strefę relaksu z palmami i leżakami. Można było odpocząc i w spokoju porozmawiac.
Po południu odbyła się także Gala wręczenia nagród dla najlepszych firm kosmetycznych na którą zostałyśmy zaproszone. Wieczór umiliła swoim śpiewem Edyta Górniak. Mimo, że nie przepadam za tą panią to muszę przyznac, że głos ma niesamowity.

SOBOTA



W sobotę o godz. 10.30 wybrałam się na pierwszy warsztat , który był zorganizowany przez firmę Golden Rose, Panel dotyczył przygotowania cery do makijażu i prowadziła go znana vlogerka Karolina Ziętek. Muszę przyznac, że bardzo mi się te warsztaty podobały. Karolina jest niezwykle miłą i ciepłą osobą, a jednocześnie jest bardzo profesjonalna i umie rzetelnie przekazac swoją wiedzę. Na warsztatach nauczyłyśmy się jak stosowac bazę oraz jak dobiera i aplikowac podkład oraz korektor , aby wszystko dobrze wyglądało na naszej twarzy i było trwałe. Miłą niespodzianką od firmy były drobne upominki w postaci nowości Golden Rose.





Kolejnym warsztatem na który udało mi się zapisac był panel NeoNail. Poznałyśmy na nim portfolio firmy, a także całkowitą nowośc na rynku lakierów hybrydowych czyli farbki Aquarelle. Fajną sprawą było to, że na warsztatach uczyłyśmy się pod okiem instruktorek wykonywania wzorów nowym produktem. Muszę powiedziec, że malowanie tą metodą kwiatów czy robienie ombre jest dużo prostsze i szybsze. Każda z nas otrzymała w prezencie farbkę. Mi trafiła się w pięknym odcieniu Violet Aquarelle. Nie podobało mi się jednak to, że bazę po której farbka się rozpływa trzeba kupi już samemu. A na targach nie było na nią nawet promocji. Tym samym firma postawiła nas przed wyborem: kupujemy bazę i się bawimy albo mamy produkt który będzie bezużyteczny (chociaż widziałam że dziewczynom udało się obejśc kupno specjalnej bazy). 





NIEDZIELA

W niedzielę miałam się wybrac na 10 na wykład o SEO, ale niestety nie udało mi się to i na targi dotarłam dopiero ok. 11.00 . Swoje kroki skierowałam ku marce Bandi , gdzie wykonywane były oględziny skóry głowy. Jestem pod wrażeniem wiedzy i fachowości pań, które były na tym stoisku. Generalnie moja skóra głowy jest w bardzo dobrym stanie, bez stanów zapalnych, bez łojotoku. Mam dużo małych włosków. Jedynym problemem jest jej przesuszenie. Pani dobrała mi odpowiednią pielęgnację skóry głowy i od razu zrobiłam zakupy. Od Bandi dostałyśmy także paczuszkę z kosmetykami na przetestowanie. 


Następnie udało mi się pójśc na warsztaty Gosh Copenhagen z makijażu selfie. Makijażystka prezentowała jak wykona makijaż tak, żeby dobrze prezentował się na zdjęciu, ale żeby jednocześnie nie był zbyt sztuczny i przerysowany. Niestety taki efekt bardzo często dostrzegamy np na instagramie :( Rejestrowałam różnice między tym co mówiła dzień wcześniej Karolina Ziętek, a tym co mówi Anna Mucha. Każda z nich prezentowała całkowicie inne techniki nakładania podkładu, wklepywania korektora. Efekt w obu przypadkach był świetny, co dowodzi że jeśli makijaż nam nie wychodzi to powinniśmy szukac na niego innej metody. Tutaj firma również przygotowała upominki, ale ja niestety ich nie dostałam gdyż weszłam dodatkowo jako "wolny słuchacz". Można się było jednak wpisac na listę i obiecano, że firma się skontaktuje i produkty nam dośle.

W czasie warsztatów na scenie głównej trwały wykłady m.in z podstaw fotografii kosmetyków, pisania postów czy prowadzenia własnej marki. Każdy mógł z tej konferencji wynieśc coś dla siebie. Niestety nie mogłam zostac do konca gdyż obiecałam Indze, że odwiozę ją na dworzec na pociąg dlatego już o 15.00 zabrałyśmy swoje graty i pojechałyśmy do centrum. Tam jeszcze dołączyła do nas Ania (www.rozmaitoscikosmetyczne.pl) i razem przy kawce czekałyśmy na pociągi dziewczyn.

CO MI SIĘ NIE PODOBAŁO

Fajnie, że organizator obiecał autobus dla uczestników targów, ale chyba nie przewidział ich ilości. Ja co prawda dojeżdżałam samochodem, ale dziewczyny mówiły że był ogromny tłok rano, a także w autobusie po ostatnich wykładach. Na pewno przydałoby się więcej pojazdów lub chociażby żeby kursowały one częściej bo co godzina to zdecydowanie za rzadko. Poza tym same zapisy na warsztaty. Według mnie powinny by jakieś ograniczenia tak, aby każdy mógł uczestniczy w warsztacie. A tak niektóre osoby były zapisane na wszystkie możliwe, a innym się nie udało. Miejsca rozeszły się w przeciągu 3 minut. Jeśli ktoś miał słabszy internet lub np . w czasie uruchomienia zapisów nie było go w domu to w ogóle nie miał szans na cokolwiek, I samo miejsce warsztatów niestety , ale beznadziejne. Sale były pooddzielane jedynie cienkimi ściankami. Jeden warsztat przekrzykiwał się z drugim (w szczególności pan z NeoNail, który robił show na pokazie) już nie wspominając o tym, że było słychac wszystko z targów: muzykę, pokazy które odbywały się na scenie oraz ogólny szum towarzyszący takim imprezom. Czasami naprawdę było trudno się skupic na tym, co się dzieje na warsztatach. Dla mnie brakowało też trochę integracji. Porobiły się grupki kilkuosobowe. Mimo przerw między wykładami i warsztatami to uczestniczki się rozchodziły po targach. Dlatego trudno było na spokojnie porozmawiac i sie poznac, Wiem, że trudno jest zintegrowac tak dużą grupę, ale myślę że jakiś sposób na to by się znalazł.


Mimo wszystko konferencję Meet Beauty III oceniam bardzo pozytywnie. Udało mi się pozna wiele osób , z którymi na co dzień koresponduję przez internet. Przede wszystkim Sabinę (www.okiemmarzycielki.blogspot.com), Kingę (www.gorzela.pl), Karolinę (www.biszkopcik86.blogspot.com) , Martę (www.zakrecony-swiat-marty.blogspot.com) , Magdę (www.kraina-kobiecosci.blogspot.com) i Kasię ( www.katesbeautyland.pl) Spotkałam też znane mi już twarze : Ewelinę (www.revelkove-love.pl) oraz Anetkę (www.cosmeticosmos.pl). Oczywiście największą furorę na konferencji robiła fotobudka :) 



To moje pierwsze Meet Beauty i mam nadzieję, że nie ostatnie. Chciałabym się z dziewczynami w równie miłych okolicznościach spotkac także w przyszłym roku. Niebawem pokażę Wam też upominki, jakie dostałyśmy na konferencji, 

Pozdrawiam
Emi

środa, 24 maja 2017

DermoFuture Precision Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K

Witajcie!

Jeśli mnie czytacie to możecie zauważyć , że bardzo lubię różnego typu serum do twarzy. Praktycznie cały czas używam jakieś pod standardowy krem do twarzy. Moja skóra jest mieszana. Strefa T jest raczej normalne chociaż czasem lubi się świecić na czole, a policzki mają niestety tendencję do wysuszania,  co jest moją największą bolączką . Niestety po mamie odziedziczyłam także tendencję do zaczerwienień i pękających naczynek zarówno na twarzy jak i na całym ciele.  Dlatego zawsze wybierałam produkty z wit C. Gdy jednak u Michała Twoje Źródło Urody zobaczyłam kurację z wit. K pomyślałam , że warto spróbować coś innego.






Dermofuture Precision Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K 20ml. Witamina K w stężeniu 1% szybko łagodzi i zmniejsza nasilenie zaczerwienienia skóry oraz widoczność rozszerzonych naczynek. Kuracja z witaminą K zawiera unikalne składniki z intensywnymi właściwościami regenerującymi i kondycjonującymi skórę. Uszczelniają one ścianki naczynek krwionośnych, zapobiegając ich nadmiernemu rozszerzaniu oraz zmniejszając ich widoczność. 

Produkt dostajemy w stadardowym opakowaniu z ciemnego szkła z pipetka.  Bardzo lubię takie rozwiazanie, gdyż możemy bez problemu zaaplikowac odpowiednia ilość produktu. Byłam szczerze zaskoczona konsystencja tego serum. Myślałam , że będzie ono olejkowe a jest w formie żelu.  Ma konsystencję podobną do żelu hialuronowego.  Bardzo przyjemnie aplikuje się na twarz i pozostawia na niej delikatną,  satynowa warstewke. Ja ten produkt aplikowalam na jeszcze wilgotną,  spryskana tonikiem twarz i na nie nakladalam swój krem (Make me Bio Garden Roses). Ale nawet jeśli nic nie nałożyłam to serum nie ściąga i nie wysusza skóry. Ta warstwa która pozostawia nie jest również lepka ani nieprzyjemna. Mimo niewielkiej pojemności,  jedynie 20 ml serum starczyło mi na miesiąc codziennego używania. 

Przejdźmy do działania. Staram się regularnie dbać o moja cerę i jest ona raczej w dobrej kondycji. Dużą robotę wykonała na pewno wit C której używam od dawna. Ale czasem wyskakują mi żyłki w okolicy skrzydełek nosa oraz na jego grzbiecie.  Przy regularnym stosowaniu serum zauważyłam że te przy skrzydelkach się nie pojawiają a te na grzbiecie sa jakby mniejsze,  mniej zaczerwienione.  Skóra po nim jest fajnie miękka i odzywiona. Aby nie zanurzyć działania produktu nie stosowalam z nim żadnego innego serum. Niestety moim zarzutem jest to że ten produkt niestety niewiele nawilża i dla mnie stosowanie tylko tego pod krem to zdecydowanie zbyt mało. Ale w sumie producent nie obiecuję nam nawilżenia więc pewnie niepotrzebnie się czepiam. Chętnie do niego wrócę ale na pewno będę go stosować razem z olejkiem lub kupię bardziej tresciwy krem na noc. 

Ciekawa jestem czy próbowaliście produkty z serii DermoFuture Precision? Który przypadł Wam najbardziej do gustu?

Pozdrawiam 
EMI 💋

środa, 17 maja 2017

Tołpa Simply - łagodny żel-pianka do mycia twarzy

Witajcie,

ostatnio nie mam za bardzo czasu na prowadzenie bloga stąd takie dosyć długie przerwy w pisaniu kolejnych postów. Staram się jednak w miarę możliwości odpisywać na komentarze oraz odwiedzać Wasze blogi.

Dzisiaj o piance do mycia twarzy. Bardzo spodobało mi się mycie twarzy tego typu produktem od skin 79. Dlatego zauważywszy tego typu produkt naszej rodzimej marki również postanowiłam się skusić.



Bardzo lubię opakowania Tołpa Simply. Są takie minimalistyczne, oszczędne. Poza tym tubka jest miękka i łatwo z niej wydobyć produkt.Kosmetyk ma postać dosyć gęstego, białego żelu jednak po połączeniu z wodą zmienia się w piankę. Co prawda nie jest to tak gęsta pianka jak w przypadku azjatyckiego odpowiednika , ale jest ona bardzo przyjemna. Już niewielka ilość wystarczy aby umyć całą buzię. Produkt ma kosmetyczny, mydlany zapach, który nie jest nieprzyjemny.

Producent obiecuje : oczyszczenie, odświeżenie, kojenie podrażnień i nawilżanie . Co do pierwszych dwóch obietnic to jak najbardziej się zgadzam. Żel bardzo dobrze doczyszcza buzię, dobrze radzi sobie ze zmyciem oleju po demakijażu. Twarz jest dobrze oczyszczona i odświeżona, ale bez nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Niestety nie zauważyłam , aby koił czy nawilżał skórę. Tak jak wspomniałam wyżej nie przesusza jej, można stosować ten produkt nawet dwa razy dziennie, ale nie czuję po nim jednak nawilżenia. Jednak nie est to dla mnie jakiś wielki minus , gdyż od nawilżania mam inne produkty, a żel powinien wg mnie po prostu dobrze oczyszczać i nie podrażniać.  A ten to robi. Uwaga tylko na oczy, gdyż niestety szczypie.  Sprawdzi się przy skórze normalnej i suchej , być może także mieszanej. Niestety obawiam się, że przy tłustej jego działanie może być zbyt delikatne.

Jeśli szukacie niedrogiego produktu do mycia twarzy to jak najbardziej polecam. Ja kupiłam go przypadkiem będąc w Biedronce.

Pozdrawiam
EM 

poniedziałek, 8 maja 2017

Relaks dla skóry z maskami w plachcie SNP

Witajcie!

Czy jest jeszcze ktoś , kto nie stosował masek w plachcie? Chyba nie. Od jakiegoś czasu sa one niezwykle popularne. Nie dziwię się , gdyż sa bardzo łatwe w stosowaniu.  Poza tym nie musimy się brudzic,  niczego zmywac,  robić bałaganu w łazience. Po prostu zdejmujemy i już. Będąc ostatnio w drogerii Novaya skusiłam się na dwie maseczki firmy SNP.



Maska rozjaśniająca z czarną perłą . 
Koreańska maska w bawełnianej płachcie firmy SNP.
Głównym składnikiem aktywnym maski jest ekstrakt z czarnej perły (250 mg). Mocno nasączona esencją płachta, doskonale przylega do twarzy dzięki czemu jej drogocenne substacje przenikają do skóry.
Czarna perła to bogactwo odżywczych składników a jej ekstrakt powoduje znakomite nawilżenie i rozjaśnienie, pozostawiając cerę odżywioną i pełną blask

Maska przeciwzmarszczkowa z kolagenem i 24 karatowym złotem.
Koreańska maska w bawełnianej płachcie firmy SNP.
Głównymi składnikami aktywnymi maski jest kolagen oraz płatki 24 karatowego złota. Mocno nasączona esencją płachta, doskonale przylega do twarzy dzięki czemu jej drogocenne substacje przenikają do skóry.
Obie maski to bardzo dobrze wycięte płaty dosyć grubej i mięsiste bawełny. Jednak mimo swojej grubości bardzo dobrze przylegały do mojej skóry.  Maski są dobrze wycięte dzięki czemu przyjemnie się je stosowało. Przez to ,że maska jest dosyć gruba dużo produktu znajduje się w niej. Były one dobrze nasączone , ale plusem jest to , że z masek nie ciekła esencja. Praktycznie nic też nie zostaje w opakowaniu. Ja spokojnie w tych maskach leżałam ok 30 minut. Ale nie zsuwają się nie z twarzy więc swobodnie można z nimi robić coś w domu. Ja po prostu lubię tę chwilę  relaksu z maską na twarzy. 
Maska z czarną perłą jest bardzo ciekawa gdyż jest umieszczona na czarnej plachcie. Ta marka bardzo mi się spodobała ponieważ intensywnie nawilzyla moją skórę.  Twarz po niej była miękka i gładka.  Niestety trudno mi coś powiedzieć jeśli chodzi o rozjasnienie przebarwień. Wątpię żeby jakikolwiek produkt zadziałał już po pierwszym użyciu. Ale chętnie zainwestuje w miłą tych marek aby sprawdzić jak będą działały w serii zabiegów.
Maska złota była standardowa, na białej bawełnie.  Miała bardzo dobre działanie ujędrniające i napinające skórę.  Myślę,  że  to fajne rozwiązanie przed różnego rodzaju imprezami gdzie chcemy dobrze wyglądać.  Trudno jest mi się wypowiadać w kwestii zmarszczek, bo jeszcze ich jako takich nie mam. Ale jak wiadomo tutaj głównie liczy się prewencja. Maska może doraźnie napiąć i wypełnić twarz , ale raczej na niwelacje już istniejących zmarszczek liczyć nie możemy.
Obie maski bardzo polecam gdyż przede wszystkim dobrze nawilżają i odżywiają skórę,  a moja ma niestety tendencję do przesuszania. Nie spowodowały u mnie żadnego podrażnienia czy uczulenia. Dostaniecie je w drogerii Novaya za 14.99 zł/szt. ale warto polować na promocje. 

Pozdrawiam
EMI 💋

poniedziałek, 1 maja 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017

Hej!

W kwietniu całe moje postanowienie o minimalizmie kosmetycznym niestety rozpadło się jak domek z kart. Głównie  za sprawą targów kosmetyków naturalnych, ale nie tylko.


GOLDEN ROSE




1. Ice Chic lakier do paznokci w lawendowym kolorze. Przez większość czasu noszę hybrydy , ale okresy pomiędzy nimi przeplatam nakładaniem odżywki i zwykłego lakieru.

2. Matte Top Coat ostatnio tak modne są  matowe paznokcie , że postanowiłam sprawdzić czy ten efekt będzie mi się podobał na moich dłoniach.

3. Make-up Primer Luminous Finish. Zawiedziona marnym rozświetleniem bazy perełkowej z Bielendy postanowiłam skusić się na tę  z Golden Rose. Pierwsze wrażenie jest dużo lepsze ale cały czas testuję.

4. Brow Color 03 maskara do brwi. Moja Brow Artist Plumper z L'oreal powoli dobija dna więc postanowiłam kupić coś innego. Ta ma małą  precyzyjną szczoteczkę i idealny dla mnie kolor.

DROGERIA NOVAYA



5. Biała Agafia szampon wzmacniający i nabłyszczający włosy. Niestety skończył mi się mój naturalny szampon i chciałam kupić coś nowego. W planach były szampony Babuszki Agaffi . Niestety w drogerii były dostępne jedynie wersje z gorszym składem.  Z oferty sklepu wybrałam Białą Agafie i nie żałuję.  Szampon dobrze myje włosy,  a przy tym ich nie płacze i nie wysusza.

6. Receptury Babuszki Agaffii Maska drożdżowa.  Moja ogromna ulubienica.  Dawno jej nie miałam , ale już po pierwszym użyciu przypomniało mi dlaczego ja tak lubię. Wygładza i nabłyszcza włosy. Są po niej miękkie i sypkie.


7. Receptury Babuszki Agaffii Maska jajeczna.  Była również bardzo chwalony na wielu blogach jednak jest rzadsza i nie robi tak spektakularnego efektu jak drożdżowa.

ROSMANN -55%



Nie planowałam kupna na promocji żadnych nowości. Chciałam kupić tylko to, co jest mi potrzebne. Nie chciałam brać udziału w walkach o kosmetyki więc swoje zamówiłam przez Internet i spokojnie jeszcze tego samego dnia je odebrałam. Dostałam wszystko, co zamówiłam ale też nie polowałam na żadne hity blogosfery.

8. Lovely Curling Pump Up Mascara to mój ulubiony, tani tusz. Używam go już od bardzo dawna i regularnie kupuję.


9. Max  Factor 2000 calorie. Kiedyś bardzo lubiłam te tusze więc gdy zobaczyłam,  że  są w nowych opakowaniach to postanowiłam wziąć.

10. L'Oreal Super Liner Super Slim Black. Dawno nie miałam takiego eyelinera we flamastrze. Ostatnio skończył się mój żelowy z Maybelline i tym razem postanowiłam skusić się na ten. Robi tak cieniutkie kreseczki jakie lubię .

11. EOS Strawberry Sorbet. Balsamy EOS mają chyba tak wielu przeciwników jak i zwolenników. Przyznam, że miałam już kiedyś styczność z tym balsamem bo miała go moja siostra. Nie zrobił wtedy na mnie wielkiego wrażenia, ale ta urocza różowa kuleczka mnie urzekła. Zobaczymy jak spisze się w codziennym użytkowaniu.

12. Alouette, chusteczki nasączane z aloesem. Często używam tego typu produktów przed ćwiczeniami na siłowni lub basenem. Nie lubię ćwiczyć w makijażu i nimi go zmywam. Skusiło mnie to plastikowe opakowanie, pomyślałam sobie , że nie będą tak szybko wysychać. Ale chusteczki są małe i ta dziurka do wyciągania nie funkcjonuje tak jak powinna więc nie bardzo się z nimi polubiłam.

13,14 Rival de Loop, maseczka naprawcza i maseczka nawilżająca. Mam trudności ze znalezieniem maski nawilżającej w tubce dlatego wzięłam te w saszetkach. Ale może Wy jakąś polecicie?


EKOCUDA

Na targi wybrałam się tylko pierwszego dnia. Byłam na szkoleniu z makijażu mineralnego LilyLolo, który niestety okazał się okropnym niewypałem. Nie żebym miała coś do pani , która to prowadziła czy samej marki. Po prostu miejsce było straszne jeśli chodzi o tego typu warsztaty. Od hali targowej było oddzielone jedynie parawanem, było strasznie głośno poza tym przy tym świetle trudno było dobrać odpowiedni kolor kosmetyków. Skończyłam z za jasną buzią i szpachlą na twarzy. Nie zachęciło mnie to do kupna tych produktów. Mam nadzieję, że kolejne targi odbędą się w innym miejscu, gdyż było strasznie tłoczno. Nawet jak się udało dopchać do stoiska i coś wziąć do ręki to potrącał mnie tłum przechodzących z tyłu osób. Trochę mnie to zniechęciło do zakupów także dosyć szybko stamtąd uciekłam. Ale cała inicjatywa jak najbardziej fajna i mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.



 W pierwszej kolejności udałam się do Fresh& Natural. Musze przyznać, że wybór był trudny. Na stoisku były pootwierane wszystkie ich produkty , które zaskoczyły mnie przepięknymi zapachami. Ostatecznie zdecydowałam się na 2 kosmetyki.


15. Peeling cukrowy do ciała o zapachu korzennym. Nawet nie potrafię Wam wytłumaczyć i opisać jak cudownie ten produkt pachnie. Jak grzane piwo, wino. Poezja. Poza tym juz testowałam pod prysznicem, idealnie zmywa i nie trzeba po nim używać balsamu. To lubię.


16. Sól do kąpieli Kuracja Borowinowa. Sól jest gruba i mokra od olejków , którymi jest nasączona. Pachnie bardzo intensywnie, ziołowo jeśli więc nie lubicie takich zapachów to odradzam. Idealnie sprawdzi się po ciężkim dniu lub po intensywnym treningu. Borowina i algi przyspieszają mikrokrążenie dzięki czemu szybciej pozbywamy się metabolitów z organizmu. Także na "zakwasy" w sam raz.



17. Regenerujący Balsam do Ust dostałam w prezencie. To bardzo fajne, ziołowe masełko, które można stosować do pielęgnacji spierzchniętych ust , ale także suchych skórek paznokci.

Oczywiście najwięcej kupiłam na stoisku Sylveco. Bardzo lubię tę firmę. Kupiłam kilka ulubieńców, ale także trochę nowości.



18. Tymiankowy Żel Do Twarzy. To mój ogromny ulubieniec. Ma specyficzny zapach, ale można się do niego przyzwyczaić. Więcej możecie przeczytać tutaj:




19. Odżywczy olejek do włosów. Również już u mnie gościł i tak mi się spodobał, że kupiłam drugą butelkę.





20. Enzymatyczny peeling do twarzy. Ma bardzo orzeźwiający, cytrynowy zapach. Jego maślana konsystencja bardzo mi odpowiada , dobrze się nim robi masaż twarzy. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić że jest bardzo delikatny, zobaczymy jak będzie dalej.



21. Normalizujący Peeling Do Twarzy. Cóż ja na to poradzę, że bardzo lubię mechaniczne peelingi. Miałam już wiele z Sylveco i z Vianka. Teraz przyszła pora na tego gagatka, aczkolwiek jeszcze go nie otwierałam.




22. Łagodzący Olejek Do Demakijażu. Miałam kupić w końcu olejek z Resibo, ale na forum naczytałam się, że jest tyle tańszych zamienników. Jednym z nich był własnie olejek z Vianek. Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i dobrze zmywa makijaż.

W ramach prezentu do zakupów dostałam:

23. Ziołowy płyn do płukania ust. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze odświeżał oddech.

24. Normalizująca Maseczka Do Twarzy. Po pierwszym użyciu moja opinia jest jak najbardziej pozytywna. Mam nadzieję, że producent pomyśli o maskach w większym opakowaniu.




WSPÓŁPRACA

25. Dotarła do mnie także paczuszka od Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Będę miała okazję przetestować serum z wit.K od Dermo Future.



I to już wszystko. Więcej grzechów nie pamiętam. Dawno się tak nie obkupiłam. Obiecuję poprawę i wstrzemięźliwość w maju.

Do miłego! Pa !
EMI


Media społecznościowe: