Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mieszadełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mieszadełko. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 30, 2017

DENKO KWIECIEŃ 2017

DENKO KWIECIEŃ 2017
Hej!

Kwiecień minął nam w zastraszającym tempie. Przed nami długi weekend , majówka.  Niestety aura nie sprzyja wyjazdom ani spotkaniom przy grillu. Mam nadzieję , że w końcu doczekamy się wiosennej i słonecznej pogody.

 Jednak nie przedłużając przejdźmy do tematu piąta, gdyż znowu trochę mi się tych kosmetyków nazbierało.

Świetny
Przeciętny
Bubel!!!




1. Make Me Bio , woda różana.  Bardzo lubię tonik i w atomizerze gdyż można je rozpalić bezpośrednio na twarzy. Pięknie pachnie i dobrze nawilża jednak nie widzę różnicy między nią a hydrolatem kupiony np w EcoSpa. Ze względu na wyższą cenę raczej do niej nie wrócę.

2. Palmers,  Shea Formuła Body Lotion. Balsam , który przepięknie pachniał deserem waniliowym, czekoladowym . Trudno jest mi określić ten zapach ale był bardzo smakowity. Miał dosyć lekka konsystencję,  dobrze się wchłania a przy tym idealnie nawilżał moja skórę.  Na pewno wrócę, gdy tylko wykończę hektolitry smarowideł, które posiadam.

3. Cosnature szampon do włosów z biogranatem.  Powiem Wam, że to bardzo dobry produkt. Oczyszczał włosy,  domywał oleje czy maski. Przy tym pięknie owocowo pachniał. Duży plus za to że nie plątał włosów, co mają w zwyczaju na moich włosach robić naturalne szampony. 

4. Avon Fleur, słodki i dziewczęcy zapach ale niczym szczególnym mnie nie zauroczył i na pewno do niego nie wrócę.

5. Holika Holika Aloe Soothing Gel.  Bardzo popularny żel aloesowy. U mnie najlepiej sprawdzał się jako baza dla wszelkiego rodzaju olejków i serum. Żel aloesowy na pewno na stałe zagości w mojej pielęgnacji ale może tym razem spróbuję czegoś innego.

6. Bielenda Vanity. Dziwny był to produkt i dla mnie całkowicie zbędny. Balsam może i lekko zmiękczał włoski i nadawał poślizg ale równie dobrze radzi sobie z tym np olej kokosowy lub jakaś odżywka do włosów. Nic specjalnego, ale plus za pompkę.

7.  Cureplex maska do włosów zniszczonych. Tyle się nasłuchałam i naczytałam pochwał masek tego typu, a tu okazała się ona bardzo przeciętna. Co prawda włosy ładnie się po niej rozczesywały, ale nic więcej. Może na bardziej zniszczonych włosach ten efekt regeneracji byłby mocniej zauważalny. 

8. Bioline, żel figa i werbena. Pięknie pachniał , dobrze mył i nie wysuszał skóry. Jestem  ciekawa innych zapachów.

9. Vita Liberata brązujacy balsam do ciała. Po pierwszym użyciu tego produktu dostałam szoku. To balsam w ciemnym czekoladowym kolorze i mocno przyciemna skórę czym się przeraziłam. Jednak po zmyciu opalenizna jest ładna, równomierna i w sam raz. To, że zostawia kolor ułatwia nam nakładanie bo jesteśmy w stanie ocenić gdzie go jeszcze nie aplikowaliśmy. Nie robi smug i długo się utrzymuje. Dużym plusem jest brak nieprzyjemnego zapachu i dobry skład. Minusem jest niestety cena.

10. Pharmaceris serum z wit. C Bardzo fajne serum w ciemnej buteleczce z pipetką. Miało przyjemną olejowa konsystencję i szybko się wchłaniało.  Byłam zadowolona z jego działania. Wygładzało skórę i lekko ja rozjaśniało. Niestety nie poradziło sobie z większymi przebarwieniami, ale już się nastawiłam na wizytę u kosmetyczki jesienią i zabieg czymś mocniejszym.

11. Kallos Chocolate. Bardzo lubię maski Kallos, szczególnie te proteinowe.  Sprawiała, że moje włosy są gładkie i błyszczące a jednocześnie jakby bardziej mięsiste. Bardzo też podobał mi się jej zapach - kremu czekoladowego. Maski te stanowią też dobra bazę do dodawania innych składników np oleju. (miałam duże litrowe opakowanie, ale po zużyciu części przełożyłam produkt i naklejkę na mniejsze)

12. Biolove peeling malinowy do rąk. Pięknie pachnący malinową mambą peeling cukrowy. Dobrze ścierał i wygładzał naskórek. Zostawiał lekka tłuszczową warstewkę ochronną dzięki czemu nie trzeba już było używać kremu. Stosowałam go nie tylko do rąk, ale także do peelingu całego ciała.



13. EcoSpa olej rycynowy
14. EcoSpa olej sezamowy oba oleje są składnikami mojego balsamu do demakijażu.

15. Mieszadełko olej z pestek malin. Bardzo lubię ten olej. Dobrze nawilża i natłuszcza skórę.  Chętnie dodawałam go do masek z glinki.

16. Mieszadełko olej z orzechów włoskich +zapach. Świetne połączenie zapachu orzecha oraz pomarańczy. Dodawałam go do oleju z macadamia którym robiłam masaż bańką chińską.  Olejek pomarańczowy poprawia krążenie i ma działanie antycellulitowe. 



17. Dermaglin maska regenerująca z zieloną glinka kambryjska.  Miałam już kilka masek tej firmy, ale żadna niestety nie zrobiła na mnie większego wrażenia.

18. Mizon krem naprawczy ze śluzem ślimaka. Malutka próbka która starczyła mi zaledwie na raz. Krem miał dobra konsystencję i fajnie się w chłaniał. Niestety nie potrafię powiedzieć nic więcej po tym jednym razie.

19. Cuccio , masło do ciała guava i mango. Mała próbka, którą nosiłam w kosmetyczce jako krem do rąk. Starczył na kilka razy. Podobał mi się zapach. Konsystencja była dosyć gęsta, ale dobrze się wchłaniał i nie zostawiał tłustej warstwy. Mam całe masło z tej serii i pewnie niebawem je otworzę.

20. Lovely Eye Brightener. Ta kredka to jeden wielki bubel. Zawiera w sobie ogromne drobiny brokatu i absolutnie nie nadaje się do rozświetlania ani łuku brwiowego, ani kącika oka. 

21. Avon SuperShock Black. Tej kredki chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Żelowa kredka z Avon służyła  mi dzielnie przez wiele lat. To nią uczyłam się robić pierwsze kreski.  Jest miękka i trwała. Idealnie się rozciera przy smoky, stanowi świetną bazę przy ciemnych makijażach. Jeśli będę miała okazję to na pewno kupię.

22. Bell Air Głów, lakier do paznokci. Bardzo ładny jasnoczerwony kolor. Lakier miał dobre krycie i dobrze się trzymał. Podobno miał zapewniać , że paznokcie oddychają . Ale kto by to był w stanie sprawdzić 😉

23. W7 Honolulu. Jeden z moich pierwszych bronzerow. Bardzo tani i dobrze napigmentowany. Dla początkujących może nawet zbyt dobrze, bo niewprawiona ręka może łatwo zrobić sobie plamę. Bardzo go lubiłam mimo, że znalazłam lepsze bronzery.

Tak się prezentują zużycia tego miesiąca.  A jutro zapraszam Was na nowości,  których także jest sporo.

Miłego weekendu! 

Media społecznościowe:




stycznia 22, 2017

NOWOŚCI GRUDZIEŃ 2016

NOWOŚCI GRUDZIEŃ 2016
Witajcie!

Mamy już drugą połowę stycznia, a ja jeszcze nie pochwaliłam się tamtorocznymi zdobyczami. Skorzystałam z promocji Black Friday oraz Dnia Darmowej dostawy dlatego kilka ciekawostek się tutaj znalazło :)



Postanowiłam uzupełnić swoje zapasy wosków. Dawno nic nie kupowałam. Mam jedną świeczkę Kringle Candle, ale ma ona typowo wakacyjny lekki zapach. Skusiłam się na Yankee Candle: Snow in Love oraz Wedding Day; Kringle Candle: Warm Cotton i Achives oraz Wood Wick: Birchwood i Beach Boardwalk. Od jakiegoś miesiąca moje kominki są mocno eksploatowane. Zakupy zrobiłam na Goodies.pl




Korzystając z Dnia Darmowej Dostawy w jednej z aptek internetowych zamówiłam zestaw różany z Make Me Bio. O tym kremie słyszałam bardzo dużo dobrego. Moja skóra lubi produkty z olejem różanym także pokładam w nim ogromne nadzieje. W zestawie była pięknie pachnąca mgiełka do twarzy oraz miniaturka kremu do rąk. Dodatkowo zamówiłam sobie też zachwalany puder do mycia twarzy. Miałam kiedyś podobny produkt z Yasumi i bardzo się z nim polubiłam.



Zamawiając prezenty na Blogowe Mikołajki skusiłam się na żel pod prysznic Biolove. Ma przepiękny zapach, uwielbiam werbenę. Drugim produktem jest Savon Noir - czarne mydło. Tego produktu używam jako peeling enzymatyczny do oczyszczania twarzy. Mimo niezbyt pięknego zapachu działanie jest świetne.
 

Nareszcie udało mi się dotrzeć do drogerii Kontigo. Nie będę wskazywać paluszkiem , kto mnie sprowadził na manowce ;) Wszystkie produkty firmy Biolove mnie zauroczyły, mają przepiękne zapachy i świetne składy.Skusiłam się na malinowy peeling do rąk oraz truskawkowy peeling do ciała.


Jesienne kolory z Indigo już dawno chodziły mi po głowie. W końcu serce zwyciężyło i skorzystałam z promocji 2+1. Zamówiłam słynną bazę proteinową oraz kolory Bed In Roses i Red Diamond.



W tym roku poprosiłam bliskich , aby nie kupowali mi produktów kosmetycznych w prezencie świątecznym. I tak się w głównej mierze stało. Jednak teściowa do głównego prezentu dorzuciła dwa umilacze do kąpieli:  Avon Carribean Escape oraz Sephora Fleur de Cotton która jest piękna, różowa i błyszcząca :)

 


Skończyło mi się także ostatnio wiele półproduktów dlatego postanowiłam je uzupełnić. I tak trafił do mnie : ekologiczny olej kokosowy, masło kakaowe, olej rycynowy z których zawsze robię swój balsam do demakijażu. Dodatkowo wzięłam olejek eteryczny różany oraz lawendowy. A także dwa hydrolaty: oczarowy i rózany (który nie załapał się na zdjęcie). Do każdego zamówienia była dodawana zielona glinka w gratisie.



Wiele kosmetycznych nowości i niespodzianek przyniosł mi także udział w Blogowych Mikołajkach. Przede wszystkim udało mi się bardzo miło spędzić czas w towarzystwie NieBieskiej Anety :) O samym spotkaniu i wszystkich cudownościach możecie przeczytać Tutaj.

Końcówka roku to także kilka współprac. Pierwszą z nich jest ta z Rosewhosale. Do mojej garderoby trafiła bluza z ustami, czerwona sukienka, kapelusz oraz chocker ze zdobieniem.

 
 Dostałam także dwa produkty do makijażu od Banggood. A są to paleta do makijażu oraz zestaw pędzli o których mogliście więcej poczytać Tutaj.
 
 
Ostatnią przesyłką jest zestaw do przygotowania własnych kosmetyków z firmy Mieszadełko. Trzy przepisy na naturalne kosmetyki pokazywałam Wam Tutaj.


I to już wszystkie nowości, które dotarły do mnie jeszcze w tamtym roku. W nowy rok weszłam z mocnym postanowieniem ograniczenia zakupów kosmetycznych. Mam tego dosyć sporo i postanowiłam znacząco zminimalizować swoje zasoby. Jak na razie dzielnie trzymam się tego postanowienia i nie ulegam pokusom także mam nadzieję, że NOWOŚCI bedą niewielkie .

Pozdrawiam
EMI
 


stycznia 18, 2017

Zmieszajmy coś z Mieszadelko.pl

Zmieszajmy coś z Mieszadelko.pl
Witajcie!

Uwielbiam kosmetyki naturalne i coraz więcej pojawia się ich w mojej kosmetyczce.  Ale równie mocno lubię sama sobie coś ukręcić. Taki własnoręcznie zrobiony krem czy serum daje mi gwarancję,  że jest on najlepiej dobrany do potrzeb mojej skory.  Znajdują się w nim składniki które lubi i potrzebuje mój typ cery. Poza tym mam wrażenie ze taką domową maską lub peeling działaj dużo lepiej niż te kupne. Gwarancja stworzenia dobrych kosmetyków są przede wszystkim dobre jakościowo składniki z których będziemy je tworzyć.  Jedną z firm, która oferuje szeroki wybór produktów jest sklep internetowy Mieszadełko.pl od którego dostałam zestaw produktów wraz z recepturami do stworzenia własnych kosmetyków.



I w ten oto sposób w domowym zaciszu powstały trzy wspaniałe kosmetyki:  balsam do ciała,   peeling do twarzy oraz peelingujacy balsam do ust.
W zestawie otrzymałam olej kokosowy, olej z pestek malin, olej z orzechów włoskich , wosk bielony oraz zmielone pestki malin. Wszystkie produkty są świeże i spakowane w wygodnych opakowaniach. Oleje tak jak powinny są w ciemnych butelkach. Najbardziej zachwycił mnie olejek z orzechów włoskich gdyż jest on z dodatkiem olejku eterycznego pomarańczowego. Z jego udziałem każdy kosmetyk pachnie niezwykle ciepło i otulająco.


Balsam do ciała rozgrzewająco- ujędrniający:

5 ml olej z pestek malin
4 ml olej z orzechów włoskich z olejkiem zapachowym pomarańczowo-cynamonowym
20 ml olej kokosowy
3g wosk pszczeli bielony

Olej kokosowy i wosk pszczeli rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy płynne oleje. Mieszamy. Ja odczekałam aż masa zakrzepnie, potem ubiłam spieniaczem do mleka. Powstanie puszysty mus do ciała. Wstawiamy do lodówki do zastygnięcia. 


Balsam jest dosyć twardy, ale topi się pod wpływem ciepła ciała. Świetnie nawilża i natłuszcza skórę, a przy tym ma nieziemski rozgrzewający zapach.


Peelingujący balsam do ust:

2g wosk pszczeli bielony
15 ml olej kokosowy
8 ml olej z orzechów włoskich z olejkiem zapachowym pomarańczowo-cynamonowym
2 g cukier

Olej kokosowy i wosk pszczeli roztapiamy w kąpieli wodnej. Dodajemy olej z orzechów włoskich. Czekamy aż masa zakrzepnie. Dodajemy cukier, mieszamy do połączenia.




Malinowy peeling do twarzy:

10 g peeling z pestek malin
5 ml olej z pestek malin

Oba półprodukty mieszamy w naczyniu. Aplikujemy na mokrą skórę.


Peeling bardzo fajnie oczyszcza skórę i złuszcza martwy naskórek. A przy tym zawarty w nim olejek ją natłuszcza i nawilża.





Jeśli jeszcze nie próbowaliście własnych kosmetyków to polecam spróbować ☺ Działa to niezwykle odprężająco i np mi pomaga się zrelaksować po ciężkim dniu. Wbrew pozorom nie jest to nic trudnego tym bardziej że na stronie Mieszadelko.pl możecie znaleźć receptury zarówno na podstawowe proste przepisy jak i te bardziej skomplikowane.

Aby Was dodatkowo zachęcić razem ze sklepem przygotowaliśmy kod rabatowy. Wystarczy w koszyku wpisać: 

 BOX122016

kod upoważnia do 5% rabatu na całe zakupy. Jest ważny do końca stycznia 2017.

Pozdrawiam!
EMI :)

Post powstał przy współpracy ze sklepem Mieszadelko.pl nie wpłynęło to jednak na moją opinię i produkcie.

stycznia 08, 2017

ULUBIEŃCY- TOP 10 ROKU 2016 !

ULUBIEŃCY- TOP 10 ROKU 2016 !
Witajcie!

Jak Wam się rozpoczął nowy, 2017 rok? U mnie niestety nie najlepiej, gdyż rozpoczęłam go zapaleniem ucha oraz zatok. Dlatego pierwszy tydzień roku przeleżałam praktycznie cały w łóżku. Mam jednak nadzieję, że dawkę chorób na ten rok mam już za sobą.

Duża ilość wolnego czasu pozwoliła mi na dokładne przejrzenie moich kosmetycznych zapasów, wyrzucenie starych produktów . Zaowocowała także postanowieniem o zaprzestaniu kosmetycznych zakupów. Nie mam tych zapasów jakoś strasznie dużo, ale myślę że 4 kremy do twarzy, 5 balsamów itp to i tak jest bardzo dużo. Postanowiłam zredukować ilość produktów do 1-2 w danej kategorii. To samo ograniczenie tyczy się kolorówki. Postaram się nic nie kupować , ewentualnie robić sobie jeden mały prezent po przetrwaniu kwartału w tym postanowieniu :)

Ciekawa jestem Waszych kosmetycznych postanowień :) 

A teraz przejdźmy już do ULUBIEŃCÓW minionego roku. Jak wiece ulubieńców miesiąca nie robię, gdyż aż tak często nie zmieniam kosmetyków. A naciąganie i szukanie tych produktów na siłę mijałoby się z celem. W tym roku może na koniec miesiąca będę wybierać jeden kosmetyk , który zasługuje na wyróżnienie.

Odsyłam też Was do ulubieńców tamtego roku. Moje zdanie o tych produktach nie uległo zmianie.



1.  Marka VIANEK

Gdy zastanawiałam się nad kosmetykami, które chciałabym umieścić w tym zestawieniu to właśnie kosmetyki tej firmy przychodziły mi do głowy najczęściej. Praktycznie każdy kosmetyk, który od nich mam świetnie mi się sprawdza. Dlatego na pewno będę testować kolejne.








2. Kosmetyki ręcznie robione.

Każdy, kto mnie czyta bardzo dobrze wie, że mam sporą kolekcję półproduktów. Bardzo lubię kosmetyki, które sama zrobię gdyż wiem, co aktualnie potrzeba mojej skórze. Mam dosyć spory arsenał glinek oraz olei, które mieszam według aktualnego zapotrzebowania i humoru. 






3. Mydło Aleppo.

Pozostając w temacie kosmetyków naturalnych na początku tego roku zaopatrzyłam się w mydło Aleppo z 12% zawartością oleju laurowego. Świetnie zmywa oleje, którymi wykonuję demakijaż. Idealnie oczyszcza skórę, ale przy tym jej nie podrażnia ani nie wysusza. Nadaje się również do mycia całego ciała, włosów , czy pędzli.



4. Maseczki do twarzy w płacie.

Kontynuuję moją przygodę z kosmetykami azjatyckimi. Po fenomenalnych kremach BB przyszła pora na inne azjatyki. Swoim działaniem zauroczyły mnie maski w płacie/płachcie. Są łatwe w użyciu, nie brudzą wszystkiego dookoła. Na zdjęciu maseczki Holika Holika ze sklepu MyAsia, ale miałam także maski Mizon czy Skin79 i były równie dobre.


5. Podkład -  Irena Eris ProVoke Radiance.

Naczytałam się wiele pozytywnych opinii o matującym bracie tego podkładu i postanowiłam na promocji w SuperPharm zakupić wersję rozświetlającą. Podkład jest bardzo lekki, ma średnie krycie i daje bardzo ładny efekt na twarzy. Nie zawiera w sobie drobinek brokatu , ale twarz po jego nałożeniu zyskuje delikatny glow. Lubię taki efekt w podkładach.




6. Usta - pomadki Max Factor i Bourjois.

Tak ten rok zdecydowanie należał do pomadek w płynie. Ja chciałabym w tym zestawieniu wyróżnić dwie, które absolutnie zawładnęły moim sercem. A mianowicie Bourjois Rouge Edition Velvet 07 Nude-ist , którą odruchowo nakładam , gdy nie mam pojęcia jakiego koloru użyć. Na większe wyjścia upodobałam sobie piękną czerwień, czyli Max Factor Lip Finity 125 So Glamorous. Obie są bardzo trwałe i na moich ustach trzymają się cały dzień. Lip Finity możemy nosić w wersji matowej lub błyszczącej, gdy użyjemy nawilżającego sztyftu.








7. Lakier - Cuccio Colour 6023

Oczywiście uwielbiam wygodę związaną z manicure hybrydowym, ale przeglądając wszystkie moje lakiery ... zwyciężył jednak ten klasyczny. Lakier z Cuccio ma idealny dla mnie odcień klasycznej czerwieni. Pięknie się błyszczy nawet bez topu oraz jest długotrwały.



8. Oczy - Paleta Makup Revolution Girl Panic.

Kiedyś do makijażu oczu używałam tylko produktów w odcieniu brązu, czy złota. Panicznie bałam się kolorów. Aż któregoś dnia kupiłam koralowy cień do powiek. I okazało się, że pięknie odmładza spojrzenie. Twarz staje się wypoczęta i wygładzona. Teraz makijaż w takich odcieniach to dla mnie norma. A paletka z MUR ma wszystko czego potrzebuję do wykonania codziennego makijażu oka. Piękne maty oraz niesamowite cienie rozświetlające. W dodatku są one dobrze napigmentowane oraz trwałe.




9. Rozświetlacz - My Secret Face Iluminator Powder, 
Princess Dream.

Długo szukałam rozświetlacza, który będzie spełniał moje oczekiwania. Nie byłam do końca zadowolona z polecanej Mary Lou Manizer ani z Lovely Gold Highliter. Były dla mnie jakieś sztuczne. Natomiast rozświetlacz z My Secret ma piękny, cielisty kolor który idealnie stapia się z moją skórą. Dzięki czemu daje efekt pięknej tafli oraz zdrowej promiennej skóry. 


10. Gadżet - czytnik e-book PoketBook Touch Lux 3 

Długo zastanawiałam się, czy uda mi się przerzucić z tradycyjnych książek na te elektroniczne. Nie powiem , że było to łatwe , gdyż uwielbiam zapach książek. Przeważyły jednak względy mieszkaniowe. Nie mam miejsca na kolejne książki. Poza tym czytnik jest dużo lżejszy w codziennym noszeniu i nie niszczy się tak jak papier. Jestem nim zachwycona i zawsze jest przy mnie w torebce :)


I to już wszyscy moi ulubieńcy tamtego roku. Chętnie się dowiem jacy byli Wasi.

Pozdrawiam!
EMI :)

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger