Koniec kwietnia i początek maja obfitował w różnego rodzaju
promocje kosmetyczne sięgające nawet 49% obniżki. Postanowiłam to wykorzystać i
zakupić kilka rzeczy, które już są na wykończeniu lub te, która od jakiegoś
czasu chciałam wypróbować, ale powstrzymywała mnie cena.
Pierwsze swoje kroki skierowałam ku Naturze. Tam przy
zakupie dwóch produktów do makijażu rabat wynosił 40%.
Produktem, który chciałam kupić był żel Catrice Eyebrow Filler.
Mój żel z Eveline widzieliście ostatnio w DENKU, a ten jest jego następcą.
Produkt ma mniejszą szczoteczkę oraz jaśniejszy kolor niż jego poprzednik. Jego
dużą zaletą jest to, że mocniej utrwala brwi niż żel z Eveline.
Do kompletu dobrałam sobie pomadkę Maybelline
Colorsensational w kolorze 250 Mystic Mauve. Wraz z zimnymi dniami trochę
minęła mi ochota na matowe kolory więc wybrałam pomadkę nawilżającą, lekko
błyszczącą. Ale nadal pozostaję w okolicach brudnego różu, chociaż ten ma lekką
domieszkę fioletu. Pomadka bardzo wygodnie się nakłada, komfortowo nosi i ma
słodki, karmelowy zapach. Jak na pomadkę nawilżającą dosyć długo utrzymuje się
na ustach i równo zanika.
Następnie udałam się do Rossmana. Tutaj akcja była
podzielona na bloki tematyczne, a obniżka wynosiła 49%.
W pierwszym tygodniu na promocji można było kupić wszystkie
produkty do twarzy. Ja wybrałam się po rzecz, którą już dawno chciałam
wypróbować. A mianowicie po CC cream od Bourjois. Bardzo przypadł mi do gustu
Healthy Mix jak i 123 Perfect dlatego postanowiłam poszukać czegoś lżejszego na
lato. CC kremu nie nazwałabym jednak czymś lżejszym J Ma bardzo dobre
krycie, długo utrzymuje się na mojej twarzy, nie podkreśla suchych skórek. Jedyne
co mi nie bardzo odpowiada to jego dosyć matowe wykończenie, myślałam że będzie
bardziej rozświetlający. Ale ogólnie jestem bardzo zadowolona.
Udało mi się również złapać rozświetlacz Gold Highlighter z Lovely. Udało…
ponieważ znalazłam ostatnią sztukę, przypadkiem, w całkowicie innym miejscu niż
powinna się znajdować. I jest to
ostatnio mój ulubiony produkt. Daje na skórze przepiękną taflę bez widocznych
drobinek. A przy tym nie ma tak mocno żółto-złotego koloru jak Mary-Lou (której
miniaturkę posiadam w paletce Balm Jovi). Idealny do dziennego makijażu. Jest
on jednak dosyć miękki także trzeba uważać , aby nie nabrać go zbyt dużo na
pędzel. Delikatne muśnięcie wystarczy.
W kolejnym tygodniu promocja obejmowała wszystkie produkty
do makijażu oczu. Tutaj przeszłam się przede wszystkim w celu zrobienia zapasów
tuszy do rzęs, które są moimi ulubieńcami. Pierwszym z nich jest Lovely Pump Up
Mascara, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Drugim tuszem jest L’Oreal
Volume Million Lashes So Couture, czyli produkt z moich ostatnich ULUBIEŃCÓW.
Do koszyka wpadła również kredka rozświetlająca Eye Brightener z Lovely w
odcieniu 2. Jest bardzo kremowa i świetnie nadaje się do rozjaśnienia okolicy
pod łukiem brwiowym, w wewnętrznym kąciku lub linii wodnej oka. Rozświetlenie
jest subtelne i bez drobinek.
Ostatni tydzień był dla mnie tygodniem największego
kuszenia, gdyż to własnie wtedy na promocji były dostępne kosmetyki do ust i
lakiery do paznokci. Całe szczęście udało mi się wybrnąć z tego z twarzą i
kupiłam tylko (no prawie) produkty , które miałam zaplanowane.
Bardzo lubię pomadki w grubych kredkach, gdyż są wygodne i
łatwo pomalować usta . Nie mam jednak
żadnej matowej pomadki w tym stylu dlatego wybrałam produkt Astor Soft
Sensation Lipcolor Butter Matte . I się nie zawiodłam. Pomadka ma piękny
malinowy kolor i ładnie wygląda na ustach. Nie trzyma się, co prawda tak długo
jak REV, ale jest porządna. Szkoda, że w serii matowej dostępne są tylko 2
kolory.
Z nastaniem letnich dni zawsze nachodzi mnie na miętowe
paznokcie (i nie tylko) Od dłuższego czasu moim ulubieńcem był lakier Rimmel
60sec w kolorze 500 Pepermint. Wykończyłam chyba ze 2 buteleczki tego koloru i
chciałam kupić kolejny. Niestety weszła seria lakierów by Rita Ora, a mięta
która jest wśród nich mi się nie podoba. Dlatego wybrałam lakier Sally Hansen, który niestety
okazał się mega bublem i to bardzo drogim . Kolor w butelce jest przepiękny,
pastelowy. Ale lakier bardzo słabo kryje i trzeba nałożyć kilka warstw (3-4)
aby pokrył paznokieć. Zresztą o nim jeszcze napiszę.
Produktem nadprogramowym był drugi lakier z Rimmela , a
mianowicie Salon Pro w kolorze 702 Simply Sizzling, czyli pięknego, nasyconego
różu. Bardzo lubię lakiery Rimmela za trwałość, krycie i połysk.
Ostatnim produktem są masełka do ust Nivea, które również od
dawna są na mojej wishliście, ale jakoś mam tyle tych balsamów do ust , że
zakup odkładałam. Promocja stała się dobrą okazją na wypróbowanie ich. Niestety
nie mogłam się zdecydować który wybrać dlatego wzięłam wersję Jagodową i
Macadamia&Wanilia. Masełka są bardzo treściwe i świetnie nawilżają. Jak na
razie moim faworytem jest jagódka, która pachnie dosłownie jak mamba :D
I to już całe moje zakupy. Nie jest tego jakoś dużo. Cieszę
się, że kupiłam rzeczy, które miałam w zamyśle i mało jest produktów, które
trafiły do koszyka pod wpływem impulsu. Na pewno w niedługim czasie będę
sukcesywnie zamieszczać ich recenzje.
Zatem do następnego!