Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty

listopada 23, 2018

NOWOŚCI Październik-Listopad 2018

NOWOŚCI Październik-Listopad 2018
Witajcie!

Dzisiaj Black Friday! Skusiliście się już na jakieś zakupy? Ja jeszcze nie i szczerze mówiąc nie planuję kupować nic dla siebie. Natomiast chętnie skorzystam z obniżek i zrobię zakupy Mikołajkowe :) Natomiast dzisiaj chciałabym Was zaprosić na przegląd nowości październikowych i listopadowych.

Nie będzie tego dużo, gdyż ograniczam swoje zakupy do niezbędnego minimum i muszę przyznać, że idzie mi całkiem nieźle. Mocno mi w tym pomaga mój dwumiesięczny synek, który nie daje za bardzo matce posiedzieć w internetach ;)





Początek października to oczywiście słynna promocja -55% na kolorówkę w Rossmann. Miałam nie iść, ale ostatecznie postanowiłam się wybrac i kupić kilka nowości. W taki oto sposób do mojej kosmetyczki trafiła baza Unicorn Tears Wibo, która ma bardzo słodki, cukierkowy zapach i mieniącą się żelową konsystencję. Producent pisze, że może być stosowana jako serum w wieczornej pielęgnacji, ale dla mnie jest niestety zbyt mało nawilżająca. Za to pod podkład sprawdza się świetnie. Dobrze wygładza skórę, sprawia że fluid lepiej się rozprowadza. Polubiliśmy się.



Produktem, który bardzo mnie zaciekawił jest pomadka L'Oreal Utra Matte Liquid Lipstick Les Chocolats. Kolory są bardzo specyficzne, właśnie w tę brązową stronę, lekko czekoladową co mi niekoniecznie pasuje. Natomiast udało mi się wybrać odcień 842 Candy Man, który wydawał mi się fajnym brudnym różem. Niestety na ustach ujawnia też taki lekko kakaowy ton. Jest też ona bardzo jasna, ale ładnie wygląda z ciemniejszymi brązami na oku. Jest miła w noszeniu, w miarę długo się utrzymuje i przepięknie pachnie gorącą czekoladą :)


Maybelline Stay Matte Ink , mimo że pojawiła się na rynku stosunkowo niedawno to już osiągnęła status kultowej. I nie dziwię się, bo ta pomadka jest nie do zdarcia. A przy tym jest naprawdę bardzo lekka, wodnista że praktycznie nie czuć jej na ustach. Jedynym jej minusem jest to, że przy jej stosowaniu trzeba naprawdę dbać o usta i mocno je nawilżać. Mój kolor to 80 Ruler, czyli dosyć ciemny, ale przygaszony róż.


Pomadka Adorable od Wibo to istne cudeńko. Nigdy bym się nie spodziewała, że taka slicznotka będzie kosztowała tylko 30 zł (w cenie regularnej). Jak tylko zobaczyłam ją na IG to wiedziałam, że muszę ją kupić. Tak, tak oczy kupowały :) I tutaj również postawiłam na bardzo neutralny, dzienny róż a mianowicie odcień Shy One.


Korektor Lovely Liquid Camuflage jest także hitem blogosfery. Podobno jest on inspirowany kultowym tarte Shape Tape. Nie wiem...nie miałam. Natomiast sam korektor Lovely jest bardzo miły w użytkowaniu. Ma kremową konsystencję, niezłe krycie i ładnie wyglada pod oczami. Nie warzy się i nie wchodzi w zmarszczki. Myślę, że będzie nam się miło współpracowało.


W wakacje portal Trusted Cosmetics po raz kolejny organizował akcję Pokaż Swoją Kosmetyczkę w której wzięłam udział. Była to świetna zabawa i motywacja do regularnych wpisów :)



W paczce znalazł się Organic Baby Outdoor protection Lotion, czyli ekologiczny spray przeciw owadom na bazie olejków eterycznych. Chetnie go przetestuję w przyszłym roku na moim maluchu.


Glinka myjąca z Flos-lek była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Mycie twarzy sypką glinką nie przypadło mi do gustu, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Natomiast w tej wersji sprawdza mi się bardzo dobrze zarówno jako produkt myjący jak i maseczka. Uzywam jej codziennie wieczorem i nie wysuszyła mojej skóry. Ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję. Trzeba się tylko przyzwyczaić do tego, że nie pieni się jak standardowy żel .


Semilac oliwka do manicure o zapachu ananasowym. Dawno nie robiłam sobie hybryd. Przy maluchu noszę paznokcie obcięte na krótko i pomalowane jedynie odżywką. Ale oliwka na pewno się przyda. tym bardziej, że pięknie pachnie.


Bell HYPOAllergenic Matallic Liquid Lips w odcieniu 05 Mexico City. kolor jest piękny, głeboki , nasycony i jesienny. Szkoda tylko, że jest to szminka metaliczna. Niestety w tym wydaniu to bordo całkowicie traci swój urok. Przynajmniej ja nie mogę się przekonać do takiego wykończenia na ustach, a Wy?


Ostatnim kosmetykiem jest tusz Joanna multiLashes, który ma bardzo fajną silikonową szczoteczkę. Świetnie rozdziela rzęsy, ale po otwarciu jest bardzo rzadki i odbija się na powiece. Postanowiłam dać mu chwilę czasu, aby zgęstniał.

I to wszystkie nowości. Jak widzicie nie ma tego wiele. Denkowanie idzie mi zdecydowanie lepiej niż kupowanie z czego się niezmiernie cieszę. Po Nowym Roku czeka mnie przeprowadzka i chciałabym mieć jak najmniej zapasów kosmetycznych :)

Buziaki



Emi

maja 01, 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017
Hej!

W kwietniu całe moje postanowienie o minimalizmie kosmetycznym niestety rozpadło się jak domek z kart. Głównie  za sprawą targów kosmetyków naturalnych, ale nie tylko.


GOLDEN ROSE




1. Ice Chic lakier do paznokci w lawendowym kolorze. Przez większość czasu noszę hybrydy , ale okresy pomiędzy nimi przeplatam nakładaniem odżywki i zwykłego lakieru.

2. Matte Top Coat ostatnio tak modne są  matowe paznokcie , że postanowiłam sprawdzić czy ten efekt będzie mi się podobał na moich dłoniach.

3. Make-up Primer Luminous Finish. Zawiedziona marnym rozświetleniem bazy perełkowej z Bielendy postanowiłam skusić się na tę  z Golden Rose. Pierwsze wrażenie jest dużo lepsze ale cały czas testuję.

4. Brow Color 03 maskara do brwi. Moja Brow Artist Plumper z L'oreal powoli dobija dna więc postanowiłam kupić coś innego. Ta ma małą  precyzyjną szczoteczkę i idealny dla mnie kolor.

DROGERIA NOVAYA



5. Biała Agafia szampon wzmacniający i nabłyszczający włosy. Niestety skończył mi się mój naturalny szampon i chciałam kupić coś nowego. W planach były szampony Babuszki Agaffi . Niestety w drogerii były dostępne jedynie wersje z gorszym składem.  Z oferty sklepu wybrałam Białą Agafie i nie żałuję.  Szampon dobrze myje włosy,  a przy tym ich nie płacze i nie wysusza.

6. Receptury Babuszki Agaffii Maska drożdżowa.  Moja ogromna ulubienica.  Dawno jej nie miałam , ale już po pierwszym użyciu przypomniało mi dlaczego ja tak lubię. Wygładza i nabłyszcza włosy. Są po niej miękkie i sypkie.


7. Receptury Babuszki Agaffii Maska jajeczna.  Była również bardzo chwalony na wielu blogach jednak jest rzadsza i nie robi tak spektakularnego efektu jak drożdżowa.

ROSMANN -55%



Nie planowałam kupna na promocji żadnych nowości. Chciałam kupić tylko to, co jest mi potrzebne. Nie chciałam brać udziału w walkach o kosmetyki więc swoje zamówiłam przez Internet i spokojnie jeszcze tego samego dnia je odebrałam. Dostałam wszystko, co zamówiłam ale też nie polowałam na żadne hity blogosfery.

8. Lovely Curling Pump Up Mascara to mój ulubiony, tani tusz. Używam go już od bardzo dawna i regularnie kupuję.


9. Max  Factor 2000 calorie. Kiedyś bardzo lubiłam te tusze więc gdy zobaczyłam,  że  są w nowych opakowaniach to postanowiłam wziąć.

10. L'Oreal Super Liner Super Slim Black. Dawno nie miałam takiego eyelinera we flamastrze. Ostatnio skończył się mój żelowy z Maybelline i tym razem postanowiłam skusić się na ten. Robi tak cieniutkie kreseczki jakie lubię .

11. EOS Strawberry Sorbet. Balsamy EOS mają chyba tak wielu przeciwników jak i zwolenników. Przyznam, że miałam już kiedyś styczność z tym balsamem bo miała go moja siostra. Nie zrobił wtedy na mnie wielkiego wrażenia, ale ta urocza różowa kuleczka mnie urzekła. Zobaczymy jak spisze się w codziennym użytkowaniu.

12. Alouette, chusteczki nasączane z aloesem. Często używam tego typu produktów przed ćwiczeniami na siłowni lub basenem. Nie lubię ćwiczyć w makijażu i nimi go zmywam. Skusiło mnie to plastikowe opakowanie, pomyślałam sobie , że nie będą tak szybko wysychać. Ale chusteczki są małe i ta dziurka do wyciągania nie funkcjonuje tak jak powinna więc nie bardzo się z nimi polubiłam.

13,14 Rival de Loop, maseczka naprawcza i maseczka nawilżająca. Mam trudności ze znalezieniem maski nawilżającej w tubce dlatego wzięłam te w saszetkach. Ale może Wy jakąś polecicie?


EKOCUDA

Na targi wybrałam się tylko pierwszego dnia. Byłam na szkoleniu z makijażu mineralnego LilyLolo, który niestety okazał się okropnym niewypałem. Nie żebym miała coś do pani , która to prowadziła czy samej marki. Po prostu miejsce było straszne jeśli chodzi o tego typu warsztaty. Od hali targowej było oddzielone jedynie parawanem, było strasznie głośno poza tym przy tym świetle trudno było dobrać odpowiedni kolor kosmetyków. Skończyłam z za jasną buzią i szpachlą na twarzy. Nie zachęciło mnie to do kupna tych produktów. Mam nadzieję, że kolejne targi odbędą się w innym miejscu, gdyż było strasznie tłoczno. Nawet jak się udało dopchać do stoiska i coś wziąć do ręki to potrącał mnie tłum przechodzących z tyłu osób. Trochę mnie to zniechęciło do zakupów także dosyć szybko stamtąd uciekłam. Ale cała inicjatywa jak najbardziej fajna i mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.



 W pierwszej kolejności udałam się do Fresh& Natural. Musze przyznać, że wybór był trudny. Na stoisku były pootwierane wszystkie ich produkty , które zaskoczyły mnie przepięknymi zapachami. Ostatecznie zdecydowałam się na 2 kosmetyki.


15. Peeling cukrowy do ciała o zapachu korzennym. Nawet nie potrafię Wam wytłumaczyć i opisać jak cudownie ten produkt pachnie. Jak grzane piwo, wino. Poezja. Poza tym juz testowałam pod prysznicem, idealnie zmywa i nie trzeba po nim używać balsamu. To lubię.


16. Sól do kąpieli Kuracja Borowinowa. Sól jest gruba i mokra od olejków , którymi jest nasączona. Pachnie bardzo intensywnie, ziołowo jeśli więc nie lubicie takich zapachów to odradzam. Idealnie sprawdzi się po ciężkim dniu lub po intensywnym treningu. Borowina i algi przyspieszają mikrokrążenie dzięki czemu szybciej pozbywamy się metabolitów z organizmu. Także na "zakwasy" w sam raz.



17. Regenerujący Balsam do Ust dostałam w prezencie. To bardzo fajne, ziołowe masełko, które można stosować do pielęgnacji spierzchniętych ust , ale także suchych skórek paznokci.

Oczywiście najwięcej kupiłam na stoisku Sylveco. Bardzo lubię tę firmę. Kupiłam kilka ulubieńców, ale także trochę nowości.



18. Tymiankowy Żel Do Twarzy. To mój ogromny ulubieniec. Ma specyficzny zapach, ale można się do niego przyzwyczaić. Więcej możecie przeczytać tutaj:




19. Odżywczy olejek do włosów. Również już u mnie gościł i tak mi się spodobał, że kupiłam drugą butelkę.





20. Enzymatyczny peeling do twarzy. Ma bardzo orzeźwiający, cytrynowy zapach. Jego maślana konsystencja bardzo mi odpowiada , dobrze się nim robi masaż twarzy. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić że jest bardzo delikatny, zobaczymy jak będzie dalej.



21. Normalizujący Peeling Do Twarzy. Cóż ja na to poradzę, że bardzo lubię mechaniczne peelingi. Miałam już wiele z Sylveco i z Vianka. Teraz przyszła pora na tego gagatka, aczkolwiek jeszcze go nie otwierałam.




22. Łagodzący Olejek Do Demakijażu. Miałam kupić w końcu olejek z Resibo, ale na forum naczytałam się, że jest tyle tańszych zamienników. Jednym z nich był własnie olejek z Vianek. Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i dobrze zmywa makijaż.

W ramach prezentu do zakupów dostałam:

23. Ziołowy płyn do płukania ust. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze odświeżał oddech.

24. Normalizująca Maseczka Do Twarzy. Po pierwszym użyciu moja opinia jest jak najbardziej pozytywna. Mam nadzieję, że producent pomyśli o maskach w większym opakowaniu.




WSPÓŁPRACA

25. Dotarła do mnie także paczuszka od Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Będę miała okazję przetestować serum z wit.K od Dermo Future.



I to już wszystko. Więcej grzechów nie pamiętam. Dawno się tak nie obkupiłam. Obiecuję poprawę i wstrzemięźliwość w maju.

Do miłego! Pa !
EMI


Media społecznościowe:




kwietnia 30, 2017

DENKO KWIECIEŃ 2017

DENKO KWIECIEŃ 2017
Hej!

Kwiecień minął nam w zastraszającym tempie. Przed nami długi weekend , majówka.  Niestety aura nie sprzyja wyjazdom ani spotkaniom przy grillu. Mam nadzieję , że w końcu doczekamy się wiosennej i słonecznej pogody.

 Jednak nie przedłużając przejdźmy do tematu piąta, gdyż znowu trochę mi się tych kosmetyków nazbierało.

Świetny
Przeciętny
Bubel!!!




1. Make Me Bio , woda różana.  Bardzo lubię tonik i w atomizerze gdyż można je rozpalić bezpośrednio na twarzy. Pięknie pachnie i dobrze nawilża jednak nie widzę różnicy między nią a hydrolatem kupiony np w EcoSpa. Ze względu na wyższą cenę raczej do niej nie wrócę.

2. Palmers,  Shea Formuła Body Lotion. Balsam , który przepięknie pachniał deserem waniliowym, czekoladowym . Trudno jest mi określić ten zapach ale był bardzo smakowity. Miał dosyć lekka konsystencję,  dobrze się wchłania a przy tym idealnie nawilżał moja skórę.  Na pewno wrócę, gdy tylko wykończę hektolitry smarowideł, które posiadam.

3. Cosnature szampon do włosów z biogranatem.  Powiem Wam, że to bardzo dobry produkt. Oczyszczał włosy,  domywał oleje czy maski. Przy tym pięknie owocowo pachniał. Duży plus za to że nie plątał włosów, co mają w zwyczaju na moich włosach robić naturalne szampony. 

4. Avon Fleur, słodki i dziewczęcy zapach ale niczym szczególnym mnie nie zauroczył i na pewno do niego nie wrócę.

5. Holika Holika Aloe Soothing Gel.  Bardzo popularny żel aloesowy. U mnie najlepiej sprawdzał się jako baza dla wszelkiego rodzaju olejków i serum. Żel aloesowy na pewno na stałe zagości w mojej pielęgnacji ale może tym razem spróbuję czegoś innego.

6. Bielenda Vanity. Dziwny był to produkt i dla mnie całkowicie zbędny. Balsam może i lekko zmiękczał włoski i nadawał poślizg ale równie dobrze radzi sobie z tym np olej kokosowy lub jakaś odżywka do włosów. Nic specjalnego, ale plus za pompkę.

7.  Cureplex maska do włosów zniszczonych. Tyle się nasłuchałam i naczytałam pochwał masek tego typu, a tu okazała się ona bardzo przeciętna. Co prawda włosy ładnie się po niej rozczesywały, ale nic więcej. Może na bardziej zniszczonych włosach ten efekt regeneracji byłby mocniej zauważalny. 

8. Bioline, żel figa i werbena. Pięknie pachniał , dobrze mył i nie wysuszał skóry. Jestem  ciekawa innych zapachów.

9. Vita Liberata brązujacy balsam do ciała. Po pierwszym użyciu tego produktu dostałam szoku. To balsam w ciemnym czekoladowym kolorze i mocno przyciemna skórę czym się przeraziłam. Jednak po zmyciu opalenizna jest ładna, równomierna i w sam raz. To, że zostawia kolor ułatwia nam nakładanie bo jesteśmy w stanie ocenić gdzie go jeszcze nie aplikowaliśmy. Nie robi smug i długo się utrzymuje. Dużym plusem jest brak nieprzyjemnego zapachu i dobry skład. Minusem jest niestety cena.

10. Pharmaceris serum z wit. C Bardzo fajne serum w ciemnej buteleczce z pipetką. Miało przyjemną olejowa konsystencję i szybko się wchłaniało.  Byłam zadowolona z jego działania. Wygładzało skórę i lekko ja rozjaśniało. Niestety nie poradziło sobie z większymi przebarwieniami, ale już się nastawiłam na wizytę u kosmetyczki jesienią i zabieg czymś mocniejszym.

11. Kallos Chocolate. Bardzo lubię maski Kallos, szczególnie te proteinowe.  Sprawiała, że moje włosy są gładkie i błyszczące a jednocześnie jakby bardziej mięsiste. Bardzo też podobał mi się jej zapach - kremu czekoladowego. Maski te stanowią też dobra bazę do dodawania innych składników np oleju. (miałam duże litrowe opakowanie, ale po zużyciu części przełożyłam produkt i naklejkę na mniejsze)

12. Biolove peeling malinowy do rąk. Pięknie pachnący malinową mambą peeling cukrowy. Dobrze ścierał i wygładzał naskórek. Zostawiał lekka tłuszczową warstewkę ochronną dzięki czemu nie trzeba już było używać kremu. Stosowałam go nie tylko do rąk, ale także do peelingu całego ciała.



13. EcoSpa olej rycynowy
14. EcoSpa olej sezamowy oba oleje są składnikami mojego balsamu do demakijażu.

15. Mieszadełko olej z pestek malin. Bardzo lubię ten olej. Dobrze nawilża i natłuszcza skórę.  Chętnie dodawałam go do masek z glinki.

16. Mieszadełko olej z orzechów włoskich +zapach. Świetne połączenie zapachu orzecha oraz pomarańczy. Dodawałam go do oleju z macadamia którym robiłam masaż bańką chińską.  Olejek pomarańczowy poprawia krążenie i ma działanie antycellulitowe. 



17. Dermaglin maska regenerująca z zieloną glinka kambryjska.  Miałam już kilka masek tej firmy, ale żadna niestety nie zrobiła na mnie większego wrażenia.

18. Mizon krem naprawczy ze śluzem ślimaka. Malutka próbka która starczyła mi zaledwie na raz. Krem miał dobra konsystencję i fajnie się w chłaniał. Niestety nie potrafię powiedzieć nic więcej po tym jednym razie.

19. Cuccio , masło do ciała guava i mango. Mała próbka, którą nosiłam w kosmetyczce jako krem do rąk. Starczył na kilka razy. Podobał mi się zapach. Konsystencja była dosyć gęsta, ale dobrze się wchłaniał i nie zostawiał tłustej warstwy. Mam całe masło z tej serii i pewnie niebawem je otworzę.

20. Lovely Eye Brightener. Ta kredka to jeden wielki bubel. Zawiera w sobie ogromne drobiny brokatu i absolutnie nie nadaje się do rozświetlania ani łuku brwiowego, ani kącika oka. 

21. Avon SuperShock Black. Tej kredki chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Żelowa kredka z Avon służyła  mi dzielnie przez wiele lat. To nią uczyłam się robić pierwsze kreski.  Jest miękka i trwała. Idealnie się rozciera przy smoky, stanowi świetną bazę przy ciemnych makijażach. Jeśli będę miała okazję to na pewno kupię.

22. Bell Air Głów, lakier do paznokci. Bardzo ładny jasnoczerwony kolor. Lakier miał dobre krycie i dobrze się trzymał. Podobno miał zapewniać , że paznokcie oddychają . Ale kto by to był w stanie sprawdzić 😉

23. W7 Honolulu. Jeden z moich pierwszych bronzerow. Bardzo tani i dobrze napigmentowany. Dla początkujących może nawet zbyt dobrze, bo niewprawiona ręka może łatwo zrobić sobie plamę. Bardzo go lubiłam mimo, że znalazłam lepsze bronzery.

Tak się prezentują zużycia tego miesiąca.  A jutro zapraszam Was na nowości,  których także jest sporo.

Miłego weekendu! 

Media społecznościowe:




lutego 03, 2017

DENKO #2 Styczeń

DENKO #2 Styczeń
Witajcie!

Minął pierwszy miesiąc 2017 roku więc pora wyrzucić wszystkie styczniowe pustaki. Zapraszam Was na ich krótkie recenzje.

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!



1. Nivea Hydro Care - odżywka do włosów. Kupiłam ją w promocji razem z Long Repair. Powiem Wam, że obie wersje sprawdziły się na moich włosach bardzo dobrze. Odżywka była gęsta i nie spływała z włosów. Ponadto bardzo fajnie je nawilżała i wygładzała. Wersja Long miała może minimalnie mocniejsze działanie. Chętnie do nich wrócę.

2. Farmona Tutti Frutti Collagen Pro Color szampon do włosów farbowanych. Szampon, który pachniał wiśniowym tymbarkiem. Zapach był bardzo intensywny, sztuczny wiśniowy. Sam szampon bardzo dobrze mył włosy i je wygładzał, tak naprawdę to po nim nie musiałabym nakładać odżywki ani maski. Ale oczywiście zawsze to robiłam. Po pewnym czasie jego zapach mocno mnie męczył i ta duża butla przestała być zaletą. Ze względu na zapach nie kupię.

3. Vianek odżywczy szampon do włosów (Recenzja). Jeden z nielicznych naturalnych szamponów, który się u mnie sprawdził. Obecnie mam inne , ale do tego chętnie wrócę.

4. Pilomax, Wax Daily Mist włosy jasne - odżywka w sprayu. Szczerze Wam powiem, że ja nie widzę większej różnicy między tego typu produktami. Dla mnie ważne jest aby ułatwiały rozczesywanie. I ta to robiła także była ok.

5. Garnier Czysta Skóra Fruit Energy, żel oczyszczająco-peelingujący. (Recenzja) Bardzo fajny, żel o którym pisałam ostatnio. Świetnie się nadaje do porannego oczyszczania twarzy, nie wysusza skóry nawet przy codziennym stosowaniu.

6. Soraya, ochronny krem do twarzy SPF 25. Używałam go podczas wakacji, a teraz dokończyłam go gdyż robiłam sobie kurację kwasami. Mimo niezbyt dużego SPF bardzo fajnie zabezpiecza przed działaniem słońca. Nie bieli skóry i w przypadku mojej suchej cery sprawdził się także pod makijaż.

7. See See mineral facial mud mask. Bardzo polubiłam się z maskami błotnymi. Na początku zauroczyła mnie maska Sephora (recenzja).  Ta również była bardzo dobra, a przy tym miała przyjemniejszą konsystencję. Była ona bardzo gładka, kremowa i nie zasychała na skórze tak szybko. Miała jednak trochę mniejsze oczyszczające działanie niż ta z Sephory.

8. Bielenda Rose Care, lekki olejek do twarzy (Recenzja). Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki w pielęgnacji mojej skóry, a olejek różany jest chyba moim ulubionym, Ten stosowało mi sie bardzo przyjemnie ze względu na lekką konsystencję i delikatny zapach. Było cudownym uzupełnieniem wieczornej pielęgnacji. Szkoda, że olejek różany był gdzieś na szarym końcu, ale za to były inne olejki.

9. No36 Intensywnie nawilżający balsam do stóp i paznokci. Pielęgnacja stóp to moja pięta Achillesowa. Zazwyczaj po prostu stosuję krem do rąk lub balsam do ciała. Krem ten jednak był naprawdę świetny. Miał dosyć gęstą konsystencję, ale jednocześnie szybko się wchłaniał i nie pozostawiał na stopach nieprzyjemnej tłustej warstwy. Jeśli znajdę w sklepie to chętnie kupię.

10. Lovely natural lip stick, balsam do ust. Okropny, nie mogłam znieść tego uczucia i smaku na ustach. Niestety trudno mi ocenić jego działanie, gdyż bardzo rzadko go używałam. 

11. Sylveco, pomadka peelingująca. (Recenzja) Moja ulubiona , zawsze ją kupuję.

12. Chloe Love Story, miniaturka balsamu do ciała. Jak wiadomo te balsamy o zapachu perfum nie są jakieś specjalne jeżeli chodzi o nawilżenie. Zapach Love Story jest przepiękny. Na pewno kupię perfumy , gdy tylko skończę jeden z posiadanych flakoników perfum.

13. Loccitane, Frezja&Wanilla. Dostałam tę miniaturkę już dawno temu w jednym z Shiny Box . Zapach we flakoniku wydawał mi się bardzo ciężki i babciny. Jednak na skórze bardzo ładnie się rozwijał i im dłużej go używałam tym bardziej mi się podobał. Muszę przyznać , że te perfumy są świetnej jakości. Wystarczyła niewielka ilość, były intensywne oraz długo utrzymywały się na skórze.

14. 15. Eco Spa Olej z nasion truskawki, wit E. Nieprzerwanie kupuję półprodukty. Oleje i wit E dodaję do domowych masek czy serum do twarzy.

16. Calaya olejek eteryczny eukaliptusowy. Nieodłączny składnik mojego balsamu do demakijażu, ale także świetnie nadawał się do relaksującej kąpieli. Udało mi się także zrobić balsam ułatwiający oddychanie podczas kataru.



17. Catrice Longlasting Brow Liner. Kupiłam go, bo był bardzo polecany przez Maxineczkę. Niestety u mnie okazał się ogromnym niewypałem. Wzięłam jaśniejszy kolor, który w ogóle nie był widoczny na moich brwiach. Użyłam kilka razy i potem przestałam, bo musiałam naprawdę dużo go nałożyć żeby cokolwiek było widać. Drugi kolor jest za ciemny.

18. L'Oreal Volume Million Lashes Fatale, mascara. Bardzo lubię tusze do rzęs VML. Ten również był w porządku jednak nie pobił mojego ulubionego So Couture.

19. Catrice, masełko do ust w gąbce. Niestety wszystkie napisy starły mi się z tego produktu. Bardzo go nie lubiłam. Miał ładny kolor , ale dawał dziwne uczucie na ustach. Poza tym szybko się ścierał. Po pewnym czasie gąbka zaczęła śmierdzieć więc przestałam używać.

20.Sally Hansen Miracle Gel Top Coat. Kompletnie nie polubiłam się z lakierami Sally Hansen z tej serii. Top coat jest bardzo rzadki i nie tworzy jakiejś pięknej tafli na paznokciu. Nie był to bubel bo jednak trochę nabłyszczał, ale znam lepsze produkty tego typu.

21. Wibo, matowy lakier. Miał piękny kolor marsala. Niestety lakier jest okropny, strasznie smuży, robią się prześwity. Trzeba było nakładać grubą warstwę, żeby był on równomierny. Ale wtedy jego schnięcie zajmowało kupę czasu. Trochę lepiej wyglądał , gdy nałożyło się na niego błyszczący top coat. Ale przecież nie o to chodziło, bo miał być to kolor matowy. Jestem zawiedziona bardzo :(


Oczywiście uszczupliłam też troszeczkę swoją kosmetyczkę z próbkami , ale nadal pozostaje ona grubaskiem. Garnier Moisture+ Acqua Bomb maska w płacie (Recenzja) - niestety ta maska okazała się bardzo słaba. Nie była bublem, ale nic szczególnego na skórze nie zrobiła. Ziaja Liście Zielonej Oliwki maska nawilżająca jak zwykle się u mnie pojawia. Bardzo lubię te maseczki mimo, że nie mają jakiegoś szczególnego składu. Ale cóż na lenia nie ma rady. Krem BB Kiehl's ... o nie nie okropnie ten produkt pachniał betonem. Bardzo nieprzyjemny, a poza tym miałam wrażenie, że na skórze nic nie robił. Bardzo się ucieszyłam , gdy otrzymałam w prezencie maseczkę pod oczy Glam Glov. Niestety u mnie się nie sprawdziła. Nałożona pod oczy strasznie piekła mnie skóra i łzawiły oczy. Musiałam ją bardzo szybko zmyć, bo nie mogłam wytrzymać. Poza tym miała jakąś dziwną grudkowaną konsystencję.Zużyłam kremy Lavera i The Skin , ale nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Emulsja Pharmaceris Emotopic była bardzo przyjemna, trochę jak balsam pod prysznic. Myślę, że może sprawdzić się u osób z przesuszoną skórą.

I to już wszystkie zużyte w styczniu produkty. Projekt minimalizacji zapasów trwa w najlepsze. Cieszy mnie to, że bardzo dużo kosmetyków zużyłam, a przybyło mi naprawdę niewiele. Ale o tym przeczytacie w niedzielę .

Miłego weekendu!

EMI :)


listopada 05, 2016

NOWOŚCI!!! PAŹDZIERNIK :)

NOWOŚCI!!! PAŹDZIERNIK :)
Witajcie!

Ostatnio pokazywałam Wam zużycia z ostatniego miesiąca. Sporo kosmetyków opuściło moją kosmetyczkę, ale też trochę przybyło.




Jeśli chcecie zobaczyć jakie nowości zagościły u mnie tym razem to zapraszam do czytania :)

ROSSMANN 

PROMOCJA -49%: kupiłam jedynie mój ulubiony L'Oreal So Coauture, na wypróbowanie wersję Fatale oraz szminkę Rimmel Only You w kolorze 800 Under My Spell .




POZA PROMOCJĄ skusiłam się na farbę do włosów Prodigy tym razem w odcieniu miedzianego blondu. Szczerze to myślałam, że będzie on bardziej rudy. Skusiłam się również na wcierkę do włosów z Elfa Pharm - tak zamiast tradycyjnego Jantara. Wzięłam również Lovely K*Lips w odcieniu Lovely Lips i trochę się na niej zawiodłam, ale o tym napiszę w oddzielnym poście.










DROGERIE NATURA:

Niemalże w tym samym czasie, co w Rossmanie w Drogeriach Natura trwała promocja -40% na kosmetyki kolorowe. W fajnych cenach udało mi się kupić cienie do powiek w aplikatorze z Catrice , bronzer My Secret Face'N'Body oraz podkład Advanced Lift z Pierre Rene.







GOLDEN ROSE:

Moja stópka wstąpiła też do sklepu tej firmy. Wraz z nadejściem jesieni pokochałam śliwkowe i jagodowe odcienie szminek. Skusiłam się na Matte Liguid Lipstick w odcieniu 05 oraz szminkę nawilżającą (i to nie żart) Sheer Shine nr 32.





THE BODY SHOP

Mój ulubiony krem do rąk , czyli Hemp Hand Protector.



APTEKA:

Zawsze na jesieni moja skóra się buntuje. Do tej pory stosowałam Acne-Derm. Tym razem skusiłam się na droższy Skinoren. Na jesieni także zawsze stosuję produkty z Wit. C. Tym razem wybór padł na Pharmaceris.




 HEBE:

Skończył mi się mój balsam do demakijażu wiec wybrałam olej makadamia z Nacomi, bardzo podoba mi się jego opakowanie z pompką. Dawno nie miałam masek Kallos, a moje włosy je lubią. Tym razem pora na wersję czekoladową.







OTRZYMAŁAM DO TESTÓW:


BIELENDA ROSE CARE - serum z olejkiem różanym.


STREETCOM - ISLA , akurat na sezon kłopotów z gardłem.



I to już wszystkie moje nowości z tamtego miesiąca. Jestem bardzo ciekawa, co nowego pojawiło się u Was?

Buziaki.
EMI :)

P.S: W dniach 6-13.11 przebywam na urlopie bez dostępu do internetu. Na wszystkie komentarze i wiadomości odpowiem po powrocie .

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger