Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja.. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 06, 2019

Ekocuda vol.6 Warszawa - wrażenia z targów i moje zakupy.

Ekocuda vol.6 Warszawa - wrażenia z targów i moje zakupy.
Targi Ekocuda już za nami. Jak zwykle z miłą chęcią wybrałam się na zakupy. I choć nie miałam zbyt wiele czasu to udało mi się kupić produkty, które miałam na swojej liście. 


Targi już po raz drugi odbyły się w Centrum Praskim Koneser. Moim zdaniem to zmiana na duży plus (wcześniej były w Domu Towarowym Jabłkowscy) gdyż sala jest większa, jest więcej miejsca. Chociaż nie zmienia to faktu, że i tak jest ciasno. Targi cieszą się ogromnym powodzeniem zarówno odwiedzających jak i wystawców. Z każdym rokiem jest ich coraz więcej. Do popularniejszych marek np Sylveco były ogromne kolejki. 

fot. Joanna Oleszek


Moje relacje z targów mogliście obserwować na Instagramie (jesli jeszcze mnie nie obserwujesz to zapraszam). 

Moją towarzyszką była Ula (Kosmetyczny Świat Uli do której również serdecznie zapraszam) Razem odwiedziłyśmy interesujące nas stoiska, mogłyśmy również na spokojnie porozmawiać z twórcami tych cudownych produktów. 
fot. Joanna Oleszek
Targi to świetna okazja dla osób, które zaczynają swoją przygodę z kosmetykami naturalnymi. Można zobaczyć konsystencję oraz zapachy danych produktów. Cieszę się, że powstaje coraz więcej marek, które oferują kosmetyki o świetnym i bezpiecznym dla nas i dla środowiska składzie. Co więcej jakość tych kosmetyków bardzo się polepszyła. Często mają one konsystencje oraz zapachy porównywalne z kosmetykami drogeryjnymi, a przy tym nie zawierają zbędnych wypełniaczy czy silikonów oraz sztucznych zapachów. To również świetna okazja, aby wspomóc nasze polskie manufaktury. Sponsorem targów warszawskich jest również nasza rodzima marka kosmetyków mineralnych czyli Annabelle Minerals. Uwielbiam osoby dla których ich praca jest pasją i w szczególności to doceniam.

fot. Joanna Oleszek

fot. Karolina Siemion

 Obie z Ulą wróciłyśmy do domu usatysfakcjonowane zakupami. A kupiłam sporo, chociaż znalazły się tutaj również prezenty:


Dworzysk



Shy Deer


Klareko


Senkara



Iossi



Momme


Republika Mydła

Sylveco


Mokosh


Vianek

Pozdrawiam
Emi



lutego 12, 2019

KIT MIESIACA:- STYCZEŃ 2019 głębokooczyszczający scrub do twarzy EO LAB

 KIT MIESIACA:- STYCZEŃ 2019 głębokooczyszczający scrub do twarzy EO LAB
Hej!

Produkty EO Laboratorie od bardzo dawna były na liście moich chciejstw. Gdy kupiłam pierwszą piankę do mycia twarzy, po prostu się w niej zakochałam od pierwszego użycia. Dlatego też podczas zakupów sięgnęłam po kolejne produkty tej firmy. I o ile do działania pianki odmładzającej oraz toniku nie mam żadnych zastrzeżeń, o tyle peeling okazał się niestety ogromnym bublem. Dlaczego?  O tym w dzisiejszym wpisie.


SKŁADNIKI

Aqua, Organic Iris Extract, Organic Zingiber Officinale extract, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Armeniaca Seed, Caprylic/capric Triglycerides, Cetearyl Alcochol, Glycerin, Punica Granatum Seed Oil, Glyceryl Stearate, Xanthan Gum, Perfume, CXitric Acid, Sorbic Acid, Benzyl alcohol.

Jeśli chodzi o skład kosmetyku to jest on bardzo dobry. Znajdziemy tutaj ekstrakty z kosaćca oraz imbiru, które mają działanie oczyszczające, nawilżające oraz przeciwzapalne. Masło shea oraz olej z granatu mają za zadanie odżywić naszą skórę oraz ją uelastycznić. Drobinkami ściernymi peelingu są pestki moreli oraz granatu. Czytając skład tego produktu byłam przekonana, że będzie rewelacyjny. Bałam się nawet, czy nie będzie zbyt mocny, gdyż jest przeznaczony do skóry tłustej, mieszanej oraz trądzikowej, a moja jest raczej sucha. 
Niestety okazało się, że dobry skład wcale nie musi oznaczać dobrego kosmetyku. Już przy pierwszym użyciu wiedziałam że się nie polubimy. Okazało się ,że produkt jest bardzo rzadki. Wręcz wypływa automatycznie po otworzeniu tubki. Drobinek peelingujących jest bardzo niewielka ilość, praktycznie nie czuć działania ściernego. Jest to bardzo delikatne działanie wręcz znikome. Na pewno nie sprawdzi się przy grubej, tłustej skórze i prawidłowo jej nie oczyści. Myślę, że może osoby ze skórą wrażliwą byłyby z niego zadowolone. Przez tę konsystencję jest to również produkt bardzo niewydajny. Trzeba go nakładac na twarz kilkukrotnie, aby odpowiednio złuszczyć naskórek. Często przecieka też przez palce. Dlatego momentalnie mi się skończył. 
Mimo tej wtopy nie skreślam kosmetyków EO Labarotaorie i chętnie sięgnę po inne produkty. Lubicie tę firmę? Może macie swoich ulubieńców wśród tych kosmetyków?



lipca 29, 2018

Efektima - olejek konopny.

Efektima - olejek konopny.
Hej!

Oleje już od dawna na dobre zagościły w mojej pielęgnacji. Zawsze mam w swoim domu kilka buteleczek naturalnego, czystego oleju różnego rodzaju. Cenię je sobie za wszechstronność działania. Świetnie sprawdzają się do oczyszczania twarzy, olejuję włosy, dodaję do maseczek z glinki. Sposobów na ich wykorzystanie jest naprawdę bardzo dużo. Jednym z moich ulubionych olejów jest olej konopny. Ma on zbilansowaną zawartość kawasów tłuszczowych nasyconych i nienasyconych (NNKT). Nienasycone kwasy tłuszczowe pełnią ważną funkcję w naszej skórze, gdyż wzmacniają uszkodzone komórki i sprawiają że skóra wygląda młodziej. Zawiera on również kwasy nasycone, które nie są wchłaniane przez skórę, a tworzą na jej powierzchni warstwę ochronną. W związku z tym, że NNKT przeważają olej ten możemy zaliczyć do tych suchych. Takie oleje są szybko wchłaniane przez skórę i nie pozostawiają na niej tłustej warstwy. 

Kosmetyki z tym składnikiem (np. krem do rąk) świetnie mi się sprawdzały dlatego z miłą chęcią przetestowałam także olejek Efektima, którego głównym składnikiem jest właśnie ten drogocenny olej.


Skład/Inci: Cannabis Sativa Seed Oil  , Isopropyl Myriastate Caprylic/Capric Trigliceryde, Isononyl Isononanoate, Vitis Vinisfera Seed Oil, Cyclopentasiloxane, Parfum, Cyclohexasiloxane, Tocopheryl Acetate, Butyphenyl Methylpropional, Coumarin, Limonene, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Ionone.

Głównym składnikiem olejku jest wyżej wspomniany olej z nasion konopii, mamy tutaj także olej z pestek winogron. Znajdziemy tutaj substancję zapachową, która trochę niweluje naturalny zapach olejów - wiem, że nie każdemu on się podoba. Tutaj ten zapach jest dosyć intensywny, perfumeryjny, ale nie jest on męczący. W składzie znajdziemy także silikony , które będą tworzyły barierę ochronną czy to na skórze, czy na włosach. Bardzo podoba mi się opakowanie w którym umieszczono olejek. Jest ono z ciemnego plastiku dzięki czemu witaminy zawarte w olejach nie utleniają się pod wpływem słońca. Butelka ma też bardzo wygodny atomizer. Można nim w prosty sposób zaaplikować olejek na włosy, czy na skórę ciała. Zużyłam już 1/3 tego produktu i jak do tej pory spray działa bez zarzutu.

Ostatnio postanowiłam wrócić do regularnego olejowania swoich przesuszonych włosów i właśnie w tym celu postanowiłam używać olejek konopny Efektima. Zazwyczaj nakładam go na włosy mniej więcej od wysokości ucha aż po końcówki i zostawiam go na nich mniej więcej na godzinę. Czasem więcej - to zależy od ilości czasu, którym dysponuję. Potem zmywam go delikatnym szamponem bez SLS i nakładam lekką odżywkę. Włosy po takiej kuracji są naprawdę bardzo dobrze nawilżone i miękkie . Są lejące i nie ma najmniejszego problemu z ich rozczesaniem, a moje włosy mają niestety tendencję do puszenia się i plątania. Są bardzo miłe w dotyku, a przy tym nie są obciążone. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby dokładnie zmyć nadmiar oleju. 

Olejek stosowałam również już po umyciu na końcówki włosów. Dzięki zawartości silikonów ładnie je nabłyszczy oraz scali rozdwojone końce. Dzięki czemu nasza fryzura będzie wyglądała lepiej, a włosy zdrowiej. Tutaj również trzeba zachować umiar i pamiętać, że zbyt duża ilość produktu może je nieładnie obciążyć i sprawić że będą wyglądały na nieświeże. Najlepiej rozetrzeć odrobinę produktu w dłoniach i lekko wetrzeć go w końcówki.



Olejek konopny Efektima możecie kupić w Rossmannie w cenie 24,99 zł za 150 ml.

Jestem ciekawa do czego najczęściej używacie olei i jaki jest Waszym ulubionym?

Post powstał przy współpracy z firmą Efektima. Nie miało to wpływu na moją opinię.

czerwca 27, 2018

Szungit - siła kamienia z kosmosu.

Szungit - siła kamienia z kosmosu.
Czy wiecie, co to jest szungit? Ja do niedawna nie wiedziałam. Szungit jest specyficzną odmianą węgla. Jego najbardziej szlachetne złoża potrafią mieć 95-99% tego pierwiastka. W swojej konsystencji nieco przypomina grafit. Specyficzne uporządkowanie atomów węgla nadaje mu specyficzne właściwości.  Ma na przykład właściwości chroniące przed promieniowaniem. Kamyki szungitu mogą działać ochronnie przed promieniowaniem elektromagnetycznym np z telefonu komórkowego.

Szungit pochodzi z Rosji, z Karelii. Na jej terenie znajdują się złoża tego minerału. Tak naprawdę nie odkryto skąd się tam wzięły. Najprawdopodobniej powstały ze złóż alg lub dotarły do ziemi razem z meteorytem - prosto z kosmosu przed milionami lat. W Karelii powstały liczne uzdrowiska, które słyną z leczniczych wód. Co ciekawe w tych regionach właściwości szungitu znane są od 300 lat. Natomiast dopiero niedawno podjęto badania na udowodnienie tych właściwości i wprowadzenie szungitu do przemysłu kosmetycznego.

Cząsteczkami, które budują szungit i są odpowiedzialne za jego niesamowite właściwości są fullereny. Najbardziej stabilnym jest fulleren C-60, czyli zbudowany z 60 atomów węgla. Swoją budową przypomina mikroskopijną piłkę piłkarską. To właśnie dzięki fullerenom szungit ma duże właściwości antyoksydacyjne , zwalcza wolne rodniki, a tym samym działa po prostu przeciwstarzeniowo.

Właściwości zdrowotne fulerenów:
  • bardzo silny antyoksydant
  • normalizuje metabolizm komórkowy
  • regeneruje komórki
  • normalizuje procesy nerwowe
  • zwiększa odporność na stres
  • ma działanie przeciwzapalne oraz antyhistaminowe
  • łagodzi choroby alergiczne
  • oczyszcza i strukturyzuje wodę (w tym wodę w naszym organizmie)
  • poprawia wzrost warzyw i roślin




Właściwości fullerenów zostały wykorzystane w kosmetykach marki Cossi Fulleren. Na pewno większość z Was kojarzy firmę Cossi, producenta rewelacyjnych maseczek Rapan Beauty. Ku mojemu zadowoleniu firma zwiększa swój asortyment i wprowadza innowacyjne produkty kosmetyczne. Na spotkaniu Nature Of Woman miałam okazję poznać kosmetyki tej marki oraz przetestować w domu trzy z nich: peeling egzotyczny, tonik kojąco-nawilżający oraz olejek upiększający. Używanie tych kosmetyków było dla mnie naprawdę ogromną przyjemnością.

Szungit w kosmetykach Cossi Fulleren

olejek upiększający

Olejek upiększający:  Caprylic/Capric Triglicerides, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Carapa Guaianensis Seed Oil, Schinziophyton Rautanenii Kernel Oil, Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, Parfum, Tocopherol, Olus Oil, Fullerene C-60.

Olejek jest zamknięty w bardzo zgrabnej buteleczce z atomizerem, który do końca działa bez zarzutu. Produkt ma bardzo przyjemny zapach - mi osobiście kojarzy się z jakąś owocową gumą do żucia. Jest to zapach dosyć intensywny ( produkt jest perfumowany), ale nie uciążliwy. Mi najprzyjemniej używało się tego olejku po prysznicu, na jeszcze wilgotną skórę. Po chwili delikatnie osuszałam skórę ręcznikiem. Po takiej procedurze była ona bardzo miękka i idealnie nawilżona. Głównym składnikiem olejku jest emolient tłusty (Caprylic/Capric Triglicerides ) który tworzy na powierzchni skóry ochronną warstwę zapobiegającą odparowywaniu wilgoci. Rzeczywiście ta warstwa jest wyczuwalna na skórze, ale nie jest ona lepka ani tłusta. Nawet teraz, latem mi ona nie przeszkadzała. Dalej w składzie znajdziemy kilka olei, które pielęgnują naszą skórę. Dzięki takiej mieszance naprawdę czułam mocne nawilżenie skóry na długi czas. No i ten piękny zapach, który utrzymywał się na skórze. 

Tonik kojąco-nawilżający


Tonik kojąco-nawilżający: Aqua, Glycerin, Sodium Benzoate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Potassium Sorbate, Calendula Officinalis Flower Extract, Lentinus Edodes Extract, Tremella Fuciformis (Mushroom) Extract, Moonstone Extract, Citric Acid, Zinc PCA, Copper PCA, Fullerene C-60, Benzyl Benzoate, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene.     

Tonik, również jest zamknięty w buteleczce z atomizerem. Tak jak i w przypadku olejku na dnie butelki znajdziemy kawałek szungitu. Zapach również jest intensywny, nieco egzotyczny, ale szybko się ulatnia. Producent zaleca nakładanie toniku wacikiem ja jednak spryskuję twarz mgiełką produktu oraz delikatnie wklepuję. Na jeszcze wilgotną skórę nakładam kolejne etapy swojej pielęgnacji. To, co zauważyłam to to, że produkt znacząco zwiększył nawilżenie mojej skóry. Zintensyfikował także działanie kosmetyków, które nakładam po nim.    Działanie nawilżające zawdzięcza m.in wysokiej zawartości gliceryny oraz aloesu. Znajdziemy w nim także ekstrakt z nagietka, który działa ściągająco i przyspiesza regenerację naskórka. Znajdziemy także ekstrakt z grzybów shitake oraz kwas cytrynowy, które delikatnie złuszczają i rozjaśniają skórę. Wiem, że wiele z Was nie używa toników, gdyż nie widzi ich realnego działania. Po tym toniku ta różnica jest naprawdę wyczuwalna. Skóra jest bardzo gładka, skończyły się moje problemy z przesuszeniem. Wiem, że wpływ na to ma ogólna pielęgnacja cery, ale po tym toniku widziałam róźnicę. To, do czego mi się nie sprawdził do maseczka tonikowa. Niestety nasączoną nim maseczkę w tabletce musiałam zdjąć niemalże natychmiast. Chyba w takiej ilości działanie było zbyt intensywne, gdyż skóra bardzo mnie piekła i przez pewien czas była zaczerwieniona mimo, że zmyłam tonik z twarzy. Całe szczęście po kilku godzinach skóra wróciła do normy.

peeling egzotyczny

peeling egzotyczny

peeling egzotyczny


Peeling egzotyczny:      Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Sodium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Orbignya Oleifera (Babassu) Nut Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Parfum,  Caprylic Trigliceride, Tocopherol, Heliathus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hoya Lacunosa Flower Extract, Fullerene C-60, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Geraniol, Hexyl Cinamal, Limonene, Linalool

Ostatnim produktem jest gęsty peeling na bazie masła shea, oleju kokosowego oraz masła kakaowego. Jest to naprawdę bardzo treściwy produkt, bardzo tłusty , nawilżający. W tej maślanej konsystencji są zatopione zmielone pestki oliwek. To one są odpowiedzialne za złuszczanie martwego naskórka. Natomiast nie jest ich jakoś bardzo wiele. Peeling zaliczyłabym raczej do tych bardziej delikatnych. Nie jest to mocny zdzierak, niemniej jednak jest on skuteczny i przyjemny w użytkowaniu. Jeśli jednak nie lubicie tłustych konsystencji, to stanowczo go Wam odradzam. Dla mnie niewątpliwym plusem jest to, że zostawia na skórze olejową otoczkę. Jako balsamowy leń nie zawsze mam ochotę na nałożenie produktu nawilżającego. W przypadku tego kosmetyku mamy 2 w 1. Nie mogłabym również wspomnieć o zapachu- egzotycznym, owocowym. Jest to miły element kąpieli czy prysznica. 

Podsumowując, kosmetyki Cossi Fulleren bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły i szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa innych produktów z tej serii. Szczególnie interesują mnie produkty do pielęgnacji twarzy takie jak krem, czy krem pod oczy. Myślę, że kiedyś po nie sięgnę.



A Wy jaki macie stosunek do tego typu nowinek kosmetycznych? Ufacie zapewnieniom producentów, czy podchodzicie do nich raczej sceptycznie?

Wszystkie produkty możecie kupić na stronie Cossi Fulleren.

Miłego dnia!
Emi           

Post powstał przy współpracy z firmą Cossi. Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o kosmetykach.
Źródło informacji o szungicie: www.sygnaturazdrowia.pl

maja 18, 2018

EKOCUDA - TARGI KOSMETYKÓW NATURALNYCH: MOJE WRAŻENIA + NOWOŚCI

EKOCUDA - TARGI KOSMETYKÓW NATURALNYCH: MOJE WRAŻENIA + NOWOŚCI
Hej!

Moje nowości tego miesiąca rozbiły się na kilka części. A to dlatego, że uczestniczyłam w kilku ciekawych wydarzeniach i z każdego coś ciekawego przywiozłam. Na blogu możecie już przeczytać o konferencji Meet Beauty, a niebawem pojawią się także klasyczne nowości.

Natomiast dzisiaj chciałabym się skupić na targach Ekocuda, które odbyły się w dniach 21-22 kwietnia w Warszawie. Miałam okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu po raz drugi. Targi odbywają się w samym centrum Warszawy w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich. Jest to duży plus, gdyż mamy tam dobry dojazd komunikacją miejską. Natomiast nie polecam wybierać się tam samochodem. Mimo niedzieli bardzo trudno było nam znaleźć jakiekolwiek miejsce do zaparkowania. W efekcie mąż wypuścił mnie pod drzwiami, a sam miejscówkę znalazł dopiero na Placu Trzech Krzyży (dla tych co nie są z Warszawy - tak, to jest kawałek drogi ;) ).

Bardzo się cieszę, że w tym roku zostało udostępnione na potrzeby targów jeszcze jedno piętro. Było zdecydowanie mniej tłoczno i duszno niż w tamtym roku. No chyba, że trafiłam na porę, że było mniej osób. Same targi to świetna okazja, aby w jednym miejscu poznać marki kosmetyków naturalnych. I tutaj drugi plus. W tym roku organizatorzy naprawdę pilnowali, aby były to składy jak najbardziej naturalne. Niestety w tamtym roku byłam zaskoczona obecnością niektórych marek, które naturę maja jedynie w nazwie.  Dla mnie to tez świetna okazja do poznania całkowicie nowych, często małych i niereklamujących się manufaktur. A można tam znaleźć świetne perełki kosmetyczne. Dodatkowym plusem jest możliwość dotknięcia kosmetyków, które być może nas interesowały - sprawdzenia i konsystencji, a także porozmawiania z producentami. Sama na Ekocuda poszłam z gotową listą produktów i kupiłam to, co zamierzałam. Obyło się bez większych szaleństw :) 

Ekocuda, Sylveco
Dodaj napis

Oczywiście nie mogłam nie podejść do stoiska Sylveco i ich marek-córek, czyli Vianek i Biolaven. Bardzo lubię te kosmetyki, świetnie się u mnie sprawdzają. I uważam, że to dobre, podstawowe produkty do pielęgnacji cery. Jeśli ktoś nie ma mocno wymagającej skóry i nie oczekuje zaawansowanych efektów, to ja jak najbardziej polecam. Tym razem wybrałam dla siebie Nawilżający Balsam na Rozstępy, który będzie mi pomagał w pielęgnacji rosnącego brzuszka. Do koszyka trafiła także miętowa wersja mojej ulubionej Pomadki z Peelingiem. Reszta kosmetyków to prezenty urodzinowe dla mojej teściowej. Zarówno Olejek do Demakijażu jak i Tonik-Mgiełkę z serii łagodzącej miałam i byłam bardzo zadowolona z tych produktów. Dlatego je wybrałam, gdyż świetnie odżywiają i nawilżają suchą skórę, a mgiełka przyda się na nadchodzące upały. Krem do rąk Biolaven jest miłym, pachnącym uzupełnieniem zestawu.

Ekocuda, Ministerstwo Dobrego Mydła, Peeling Śliwkowy

Ekocuda, Ministerstwo Dobrego Mydła, Peeling Śliwkowy

Peeling śliwkowy z Ministerstwa Dobrego Mydła był już zachwalany na tylu blogach, że po prostu nie mogłam go nie kupić. Jak tylko go powąchałam to przepadłam. Ma piękny, marcepanowy zapach i gęstą konsystencję pełną drobinek cukru. Czym prędzej wykończyłam peeling z Vianek, aby móc wreszcie otworzyć to cudeńko. Nie mogę doczekać się pierwszego użycia.

Ekocuda, Fresh&Natural, Balsam Orzechowy

Ekocuda, Fresh&Natural, Balsam Orzechowy

Kolejnym produktem, który kupiłam za namową mojego nosa był Balsam Orzechowy od Fresh&Natural. Muszę przyznać, że wybór był trudny. Długo zastanawiałam się pomiędzy maliną, a orzechem.W końcu padło na ten aksamitny, puszysty mus o zapachu nadzienia z Kinder Bueno. Każdy łasuch dobrze mnie zrozumie. Używanie go to czysta przyjemność. jest bardzo lekki, dobrze się wchłania ale skóra jest po nim idealnie nawilżona i aksamitna.


Ekocuda, Republika Mydła

Ekocuda, Republika Mydła

Firmą całkowicie mi nieznaną była Republika Mydła. Okazało się, że oprócz mydła mają świetny krem poprawiający koloryt z olejem z rokitnika. Kupiłam go również na prezent dla teściowej. Sądząc po bogatym składzie będzie idealny dla cery suchej, dojrzałej ale także tej poszarzałej i zmęczonej. Do zakupu kremu dostałam w gratisie świetną, grejfrutową kulę do kąpieli, która działa jak bomba energetyczna. A także dwie próbki naturalnych mydełek.

Ekocuda, Klareko

Na mojej zakupowej liście znalazł się także producent naturalnych produktów do czyszczenia mieszkania, czyli Klareko. W domu od jakiegoś czasu staram się używać jak najmniej chemii- wiecie że używając tradycyjnych detergentów tworzymy w naszym mieszkaniu większy i bardziej trujący smog niż ten który jest za oknem? Staram się więc jak najczęściej używać naturalnych metod takich jak soda oczyszczona, sól , ocet. Ale czasem potrzebuję coś posprzątać na szybko (niespodziewani goście) ale chcę uniknąć ostrego zapachu octu. Poza tym w ciąży nie jestem w stanie go znieść. Dlatego zdecydowałam się na zestaw w wersji zapachowej pomarańcza - lawenda. Druga dostępną wersją był grejfrut-mięta, która mi osobiście pachnie popularnym Ludwikiem :) Hitem okazał się Mus Czyszczący - nigdy nie widziałam, żeby moja płyta indukcyjna była taka błyszcząca :)

Na blogu możecie już przeczytać o produktach do sprzątania YOPE


Muszę uznać tę edycję targów Ekocuda za bardzo udane. Mimo, że byłam tam tylko na chwilę, bo miałam na to nieco ponad godzinę to udało mi się kupić to co zamierzałam...i nie kupić nic dodatkowego :)

A Wy jaki macie stosunek do kosmetyków naturalnych? Lubicie, czy jesteście sceptycznie nastawieni?
Jak pewnie zauważyliście na blogu ja jestem ich ogromną fanką i coraz bardziej tego typu kosmetyki wypierają te drogeryjne. Ale może chcielibyście post z moimi obserwacjami i plusami używania właśnie naturalnych produktów?

Pozdrawiam
Emi

grudnia 03, 2017

HIT LISTOPADA. Senelle Summer: Rewitalizujące serum do twarzy

HIT LISTOPADA. Senelle Summer: Rewitalizujące serum do twarzy
Witajcie!

Jak wiecie, ulubieńcy kosmetyczni nie pojawiają się na moim blogu regularnie. Wynika to z tego, że jeśli coś polubię to używam tego przez cały czas, aż się nie skończy. A nudne byłoby pokazywanie Wam ciągle tych samych kosmetyków. Wpadłam więc na pomysł, że będę publikować wpis o ulubieńcu danego miesiąca. 

W ubiegłym tygodniu na moim blogu pojawiały się recenzje kosmetyków Senelle. Muszę przyznać, że zarówno peeling jak i krem pod oczy bardzo mi się spodobały. Jednak to produkt z serii Summer skradł moje serce. Mowa oczywiście o Serum rewitalizującym do twarzy.





Bardzo lubię produkty, które mają konsystencję olejową. Serum Senelle znajduje się w szklanej butelce z pipetą. Dzięki temu możemy dozować taką ilość produktu, jaką potrzebujemy. W przypadku serum wystarczy kilka kropli, aby pokryć całą twarz. Tak, jak i inne produkty serum pachnie bardzo przyjemnie, owocowo. Kojarzy mi się z zapachem śliwek. Olejowe serum mimo swej dosyć tłustej konsystencji bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Na mojej suchej cerze sprawdza się zarówno na noc jak i na dzień, pod makijaż. Jego konsystencja świetnie się także sprawdza do wykonania masażu twarzy.  

Sekret serum tkwi w specjalnie wyselekcjonowanych olejach: lnianym, z pestek pomidora oraz ze słodkich migdałów. Mają one za zadanie mocno nawilżyć skórę oraz ją ujędrnić. Drogocenne oleje wzbogacono o innowacyjne olejowe substancje aktywne: Oléoactif® DIAM 1% oraz Oléoactif® Pomegranate 2%. Olej z nasion kakaowca intensywnie rozświetla skórę, a witamina E jest antyoksydantem, który wzmacnia barierę naskórkową. Produkt można stosować pod swój ulubiony krem. U mnie jednak świetnie spisał się solo.




Aby jak najlepiej przetestować działanie serum, odstawiłam wszystkie inne kosmetyki i kremy. Na noc nakładałam na twarz oraz dekolt jedną pipetkę produktu. Serum ma bardzo delikatną, aksamitną konsystencję i bardzo dobrze rozprowadza się po skórze. Intensywny, owocowy zapach uprzyjemnia aplikację. Rano skóra jest świetnie zregenerowana i ujędrniona. Poza tym jest przyjemnie nawilżona. Tak, jakbym zastosowała kilka kosmetyków intensywnie nawadniających. Dlatego przed nałożeniem makijażu wystarczyło mi tylko przetrzeć twarz tonikiem i dołożyć dosłownie 3 kropelki tego serum.

Po miesiącu używania muszę przyznać, że moja cera jest w świetnym stanie. Wygląda na bardzo wypoczętą i ujędrnioną - myślę, że jest to także zasługa regularnych masaży, które wykonuję tym olejkiem. Mimo bogatego w oleje składu, kosmetyk nie zapchał mojej cery, nie pojawiły się żadne pryszcze, czy podskórna kaszka. Co więcej, mam wrażenie że moje przebarwienia trochę się rozjaśniły. Muszę przyznać, że dawno nie trafiłam na tak dobry produkt i myślę, że na stałe zagości on w mojej kosmetyczce.




Pozdrawiam!
Emi

Post powstał przy współpracy z marką Senelle. Nie wpłynęło to na moją opinię o produkcie.

listopada 26, 2017

Senelle Autumn: Odnawiający peeling do twarzy

Senelle Autumn: Odnawiający peeling do twarzy
Witajcie,

na początku listopada pisałam Wam o przepięknej przesyłce, którą otrzymałam w ramach współpracy z marką Senelle.




Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i od razu zaczęłam używać wszystkich trzech produktów marki. Oczywiście pierwszym etapem odpowiedniej pielęgnacji powinno być dokładne oczyszczenie twarzy. W tym także oczyszczenie z obumarłego naskórka. To on utrudnia wnikanie substancji aktywnych wgłąb skóry. Dlatego regularne używanie peelingu jest takie ważne. Regularne złuszczanie naskórka sprawia, że nasza skóra jest gładsza i bardziej rozpromieniona. Dzięki dobrze dobranemu peelingowi usuniemy to, co trzeba bez podrażnienia delikatnej skóry twarzy.



Peeling Senelle zamknięty jest w pięknej, miękkiej tubie. Aplikacja odpowiedniej ilości produktu nie sprawia żadnych problemów, a przez półprzeźroczyste opakowanie jesteśmy w stanie ocenić ilość pozostałego produktu. 





Peeling ma bardzo gęstą konsystencję treściwego kremu z dużą ilością drobin ściernych. Funkcję ścierającą pełnią w tym przypadku zmielone łupiny kokosa i migdałów. Nie ma tutaj żadnych syntetycznych dodatków. Całość zatopiona jest w mieszance olei: z pestek malin, orzechów włoskich oraz nasion tungowca molukańskiego. Dzięki temu po użyciu tego kosmetyku skóra jest bardzo dobrze wygładzona, a jednocześnie świetnie nawilżona i odżywiona. Produkt możemy stosować w dwojaki sposób. Jeśli potrzebujemy mocnego złuszczenia peeling nakładamy na suchą skórę i masujemy przez kilka minut. Wówczas jest to naprawdę intensywny peeling. Natomiast jeśli mamy skórę wrażliwą lub preferujemy delikatne złuszczanie nakładamy go na wilgotną skórę. Bardzo dużym plusem tego kosmetyku jest również jego piękny zapach. To dzięki niemu cały zabieg peelingu jest bardzo przyjemny i relaksujący.

Jestem ogromną fanką peelingów mechanicznych i wykonuję je regularnie 2 razy w tygodniu. Przy regularnym używaniu widzę poprawę w jędrności skóry, ale także wszelkie kosmetyki dużo lepiej się wchłaniają i mają szansę mocniej zadziałać. Po użyciu peelingu Senelle moja skóra jest bardzo miękka i nawilżona. Tak naprawdę mogłabym po nim nic nie nakładać, co jest zasługą zawartości olei. Ale oczywiście nakładam kolejne kosmetyki z tej serii.

Ale o nich opowiem Wam kolejnym razem :)

Miłego wieczoru!

Emi

Kosmetyki Senelle możecie zakupić TUTAJ

Post powstał przy współpracy z marką Senelle. Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o kosmetykach.
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger