Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

października 28, 2018

Petal Fresh - moc organicznego olejku z drzewa herbacianego.

Petal Fresh - moc organicznego olejku z drzewa herbacianego.
Hej!

Jesień nam nie odpuszcza i dni stają się coraz bardziej ciemne i deszczowe. Człowiek najchętniej w ogóle nie wychodziłby spod koca i nie wypuszczał z ręki kubka z gorącą herbatą. Ale ma to oczywiście również swoje plusy. Można nadrobić książkowe lub blogowe zaległości :)



Dzisiaj chciałabym poruszyć temat włosów. Przyznaję się bez bicia, że daleko mi do włosomaniaczki. Zazwyczaj ograniczam się do użycia jedynie szamponu oraz odżywki lub maski. Mimo że olejowanie daje na moich suchych włosach świetne efekty to zwyczajnie nie mam na nie czasu. Generalnie moje włosy nie są jakieś mocno wymagające - są w miarę dobrej kondycji, są gęste ui dosyć grube. Niestety większy problem mam ze skórą głowy. Z wiekiem zaczęła ona, tak jak i skóra na twarzy, robić się coraz bardziej przesuszona i łuszcząca. Nagle okazało się, że nie mogę jej myć pierwszym lepszym szamponem. A już na pewno nie przy każdym myciu. Wybawieniem okazały się szampony bez SLS chociaż przyzwyczajenie do nich moich włosów też nie było łatwe. Całe szczęście obecnie jesteśmy w stanie znaleźć szampon bez drażniących detergentów nawet w drogerii. 




I tak oto na jednej z promocji w Rossmannie trafił do mnie duet z Petal Fresh. Zdecydowałam się na wersję z olejkiem z drzewa  herbacianego. Producent obiecuje, że produkty te koją swędzącą i łuszczącą się skórę głowy. 
Zarówno szampon jak i odżywkę dostajemy w zgrabnych, zielonych butelkach. Poszczególne serie różnią się jedynie nalepkami. Zapach serii z olejem z drzewa herbacianego ma bardzo specyficzny i intensywny zapach. Ktoś kto kiedykolwiek używał olejku elerycznego z tego drzewa wie o czym mówię. Bierzcie to pod uwagę jeśli nie lubicie intensywnych, ziołowych zapachów.



Petal Fresh szampon Tea Tree

SKŁADNIKI

Aqua (Water), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (Derived from Coconut), Betaine, (Derived from Sugar Beets), Sodium Cocoyl Isethionate (Derived from Coconut Oil), Ammonium Cocoyl Isethionate (Derived from Coconut Oil), Hydroxypropylcellulose (Derived from Cotton Fiber), * Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Flower/Leaf/Stem Extract, Orbignya Oliefera (Babassu) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Caprylic/Capric Triglyceride (Derived from Coconut Oil), Panthenol (Vitamin B5), Glycerin (Derived from Vegetable Oil),*Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract, Achillea Millefolium (Yarrow) Extract, *Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, *Althaea Officinalis (Marshmallow) Leaf Extract, *Chamomilla Recutita (Chamomile) Flower Extract, Melissa Officinalis (Lemon Balm) Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Polysorbate 20 (Derived from Coconut Oil), Citric Acid (Derived From Citrus Fruit), Dehydroacetic Acid (Derived from Cane Sugar), Ethylhexylglycerin (Derived from Vegetable Oil), Sodium Chloride (Derived from Salt), **Fragrance.
*Certyfikowane składniki organiczne.


**Naturalne kompozycje zapachowe. 

Szampon ma przeźroczystą, żelową konsystencję. Jest on dosyć gęsty, nie przelewa się przez palce. Substancje myjące są pozyskane z kokosa. W związku z tym, że są one delikatne to szampon nie pieni się tak mocno jak te tradycyjne. Mi to jednak w zupełności nie przeszkadza. Tym bardziej, że produkt świetnie domywa zarówno skórę głowy jak i włosy. Ja osobiście zostawiam go na skalpie przez kilka minut tak, aby ten olejek herbaciany mógł rzeczywiście zadziałać. Szampon daje też duże uczucie odświeżenia skóry głowy. Co jednak najważniejsze to nie jest ona po jego użyciu podrażniona ani swędząca. Razem z regularnym peelingiem skalpu zlikwidowałam również uporczywe łuszczenie się naskórka.



Petal fresh odżywka Tea Tree

Aqua (Water), Glycerin, (Derived from Vegetable Oil), Caprylic/Capric Trigliceride (Derived from Coconut), Behenyl Alcohol (Derived from Coconut Oil), Cetearyl Alcohol (Derived form Coconut Oil), Cetyl Alcohol (Derived form Coconut Oil), Stearyl Alcohol (Derived form Coconut Oil), Hydroxypropyl Methylcellulose (Derived from Cotton Fiber), *Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Panthenol (Vitamin B5), *Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Flower/Leaf/Stem Extract, *Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, *Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract, *Achillea Millefolium (Yarrow) Extract, *Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, *Althaea Officinalis (Marshmallow) Root Extract, *Chamomilla Recutita (Chamomile) Flower Extract, *Melissa Officinalis (Lemon Balm) Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Dehydroacetc Acid (Derived from Cane Sugar), Ethylhexylglycerin (Derived from Vegetable Oil), **Fragrance.
*Certyfikowane organiczne składniki.
**Zawiera naturalne kompozycje zapachowe.

Odżywka Petal Fresh ma dosyć gęstą konsystencję. Dobrze trzyma się na włosach i nie spływa z nich. Jednak do takiej konsystencji bardziej użyteczna okazałaby się butelka z pomką. Niestety pod koniec opakowania trudno było ją wycisnąc, a też nie bardzo chciała spływać przy przekręceniu butelki. W odżywce znajdziemy wysoko w składzie nawilżajacą glicerynę oraz sporo alkoholi tłuszczowych. Mamy także oliwę z oliwek , olej słonecznikowy oraz witaminę E. Oprócz tytułowego olejku z  drzewa herbacianego znajdziemy mnóstwo ekstraktów z ziół np z rozmarynu, szałwi czy rumianku. Bezpieczny skład sprawia, że odżywkę możemy nanieść także na skalp, sam producent zaleca takie działanie. I tak też robiłam. Odżywka bardzo dobrze odżywia i wygładza włosy. Po jej użyciu są miękkie i błyszczące. Bałam się, że będzie się na nich utrzymywał ten intensywny zapach, ale nic takiego się nie dzieje. Produkt mimo nakładania na skórę głowy nie obciąża, ani nie przetłuszcza włosów. Natomiast ładnie wzmacnia działanie szamponu. Włosy po wysuszeniu są sypkie i dobrze się rozczesują, nie plączą się ani nie puszą.

Podsumowując jestem jak najbardziej zadowolona z duetu od Petal Fresh. Miło mnie zaskoczył swoim działaniem i na pewno sięgnę po inne produkty z tej serii. Mam w zapasach wersję winogronową - nawilżającą i to ją w następnej kolejności przetestuję.

Znacie produkty Petal Fresh? Która linia jest Waszą ulubioną?

Pozdrawiam
Emi

stycznia 13, 2018

Droga do minimalizmu kosmetycznego. Ile kosmetyków posiada blogerka urodowa cz. 1 WŁOSY

Droga do minimalizmu kosmetycznego. Ile kosmetyków posiada blogerka urodowa cz. 1 WŁOSY
Witajcie!

Czy zastanawialiście się kiedyś ile kosmetyków posiada blogerka urodowa? I czy w ogóle możliwe jest przetestowanie i zużycie wszystkiego przed końcem terminu? 

Na początku, zanim jeszcze założyłam swojego bloga, czytałam inne, oglądałam fimy na YT. Nagle okazało się, że wszystko MUSZĘ przetestować, wszystko CHCĘ mieć. Jeszcze wtedy mała była moja wiedza na temat składów kosmetyków, a także potrzeb mojej skóry także wiele rzeczy po prostu mnie zawodziło. Gdy założyłam już swojego bloga, to doszły paczki ze współprac, spotkań blogerskich, wymianek. Ktoś by pomyślał...SUPER!!! Ja też. Jednak po pewnym czasie zaczęło mnie to przytłaczać. Ta niepewność, co teraz otworzyć... krem nr 2 czy nr 10. Taka błaha sprawa, a jaki wprowadzała stres w moje życie.

Dodaj napis


Już jakiś czas temu podjęłam decyzję, że zmieniam swoją pielęgnację na bardziej naturalną. To bardziej ograniczyło ilość produktów, które trafiają na moją listę zachcianek. Kosmetyki, które dostaję na spotkaniach od razu segreguję i te, które nie trafiają w mój gust lub potrzeby skóry po prostu rozdaję rodzinie, koleżankom.

W tamtym roku postanowiłam wprowadzić postanowienie o ograniczeniu zakupów i redukcji swoich zapasów. Udało mi się je zmniejszyć aż o 30% (mimo uczestnictwa w kilku spotkaniach blogerskich i współprac) Nie jest idealnie, ale porównując rok 2017 z wcześniejszymi widzę, że kupuję DUŻO mniej, a moje zakupy są bardziej przemyślane. Regularnie prowadzę zeszyt w którym skreślam produkty zdenkowane, a dopisuję zakupione. Jak widzicie regularnie, co miesiąc publikuję projekt denko oraz nowości. To również pomaga mi się kontrolować. 

W tym roku motywacją ma być także przeprowadzka do nowego mieszkania, a nie chciałabym wszystkiego ze sobą tachać :)



Niemniej jeszcze długa droga przede mną. Chciałabym Wam dzisiaj pokazać pierwszą część moich zapasów, czyli moje zbiory włosowe. Jeśli macie pytania o konkretne produkty. Piszcie śmiało :)


SZAMPONY:



Jeśli chodzi o włosy, to chciałabym całkowicie przejść na naturalną pielęgnację. Jak widzicie mam sporo szamponów zwykłych, ale myję nimi włosy 2-3 razy w miesiącu dlatego bardzo długo schodzi mi ich zużycie. Garnier Fructis Oil Repair 3 Butter bardzo ładnie pachnie, jak chyba wszystkie szampony z serii Fructis. Dobrze się pieni i myje włosy. Jednak używany przy każdym myciu obciążał nawet moje suche włosy. To pewnie zasługa maseł i olejków, które ma w składzie. Jednak używany raz na jakiś czas dobrze sobie radzi nawet ze zmyciem oleju. Pharmaceris Seria H Szampon micelarny kojąco-nawilżający do włosów i skóry głowy nie zawiera SLS. Co prawda lepiej się sprawdził niż wersja do łupieżu tłustego, ale nie jest jakiś rewelacyjny. Może się spodobać osobom, którym naturalne szampony nie odpowiadają, ale jednak chcą coś delikatniejszego niż tradycyjny produkt.  Natura Siberica szampon z efektem laminacji włosów: ma pomarańczowy kolor i pachnie owocowo. Bardzo dobrze radzi sobie z domywaniem olei, czy masek. Nie obciąża włosów, bardzo ładnie odbija je od nasady. Nie zauważyłam jednak tego efektu laminacji. 

Dwa szampony z Dove: Pure Care Dry Oil oraz Regenarate Naurishment dostałam w ramach testów . Na razie czekają na swoją więc nie potrafię o nich nic powiedzieć.

MASKI, ODŻYWKI:


Na chwilę obecną nie posiadam żadnej naturalnej odżywki ani maski. Niestety nie znalazłam jeszcze takiej, która by dostatecznie nawilżyła i dociążyła moje włosy. Za to maska Garnier Fructis  Oil repair 3 Butter jest dla mnie produktem idealnym. Świetnie nawilża i wygładza włosy, są po niej takie miękkie i błyszczące. Odżywka Dove Pure Care Dry Oil tak jak i szampon cały czas czeka na użycie. Natomiast o odżywce  Garnier Ultra Doux z Cudownymi Olejkami mam bardzo mieszane uczucia. Niedawno zużyłam całą, miała swoje plusy, ale chyba jakoś mocno mnie nie zachwyciła.

PIELĘGNACJA SPECJALNA





Jeśli chodzi o pielęgnację dodatkową to staram się regularnie używać peelingu na skórę głowy. Bardzo lubię te na bazie kwasów, mocznika, czy enzymów roślinnych. Obecnie posiadam oczyszczający peeling trychologiczny Pharmaceris. Jest to peeling mechaniczny, bardzo skuteczny, ale przy mojej ilości i gęstości włosów niestety dosyć problematyczny. Wcierka Jantar z wyciągiem z bursztynu stosowana regularnie przynosi naprawdę świetne efekty. U mnie spowodowała wysyp baby hair. Szkoda, że nie jestem regularna w jej stosowaniu :(  Schwarzkopf Essence Ultimate Omega Repair to balsam upiększający, który stosuję na końcówki. Bardzo fajnie dyscyplinuje włosy bez ich obciążania.

OLEJE:


Nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez olejowania włosów. To ono uratowało je przed ogromnym przesuszeniem i puchem. Obecnie staram się nakładać olej minimum raz w tygodniu na godzinę. Olej Khadi na porost włosów zawiera w sobie wyciągi z ziół. Ma bardzo specyficzny, ziołowy zapach, co nie każdemu przypadnie do gustu. Miło się go aplikuje za pomocą pipety. Nakładam na skalp i długość . Trudno jest mi się wypowiadać o efektach, gdyż moje włosy same z siebie rosną dosyć szybko. Nacomi maska to tak naprawdę mieszanka 7 olei zamknięta w butelce z pompką. Użyłam jej dopiero raz lub dwa więc trudno mi coś więcej powiedzieć. 


STYLIZACJA:


Jest to grupa, której bardzo rzadko używam. Na co dzień nie stylizuję włosów. Lakier Schwarzkopf Got2 Be Volumania ma piękny, malinowy zapach. Całkowicie inny niż standardowe lakiery. Got 2 be puder unosi włosy u nasady i nadaje im objętości, działa trochę jak suchy szampon chociaż trochę się klei i dzięki temu utrwala fryzurę. Stosuję raczej latem, gdy skóra głowy się poci. Schwarzkopf Got 2 Be Playfull oraz Goldwell Texture Style to kremy stylizujące. Używam ich, gdy kręcę loki (czyli bardzo rzadko) lub plotę warkocze i nie chcę żeby krótkie włoski mi odstawały.

I to już wszystkie produkty, które aktualnie posiadam. Część z nich jest już na wykończeniu, część czeka na swoją kolejkę. Chciałabym w swojej łazience mieć dwa szampony: naturalny+zwykły; odżywkę/maskę i olejek do zabezpieczania końcówek.

A Wy jakie produkty do włosów w swoich zapasach posiadacie?

Pozdrawiam
Emi

stycznia 10, 2018

Biolaven - naturalny szampon do włosów

Biolaven - naturalny szampon do włosów
Witajcie!

Znalezienie odpowiedniego szamponu do naszych włosów bywa bardzo trudne. Już jakiś czas temu postanowiłam przejść na ich naturalną pielęgnację i łagodne szampony bez silnych detergentów. Początki były bardzo trudne i przyznam, że kilka razy porzucałam ten pomysł. Ale po pewnym czasie i konsekwentnym pielęgnowaniu mojej czupryny wreszcie nadszedł sukces. Włosy przestały na naturalne produkty reagować ogromnym przesuszeniem i splątaniem. I mimo, że nadal używam także produktów nienaturalnych (szczególnie jeśli chodzi o maski i zabezpieczanie końcówek) to do standardowego mycia używam własnie  delikatnych produktów. W tym roku odkryłam świetny szampon, który wyparł mojego dotychczasowego ulubieńca, czyli Szampon Odżywczy Vianek.






Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-glucoside, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.


Bardzo lubię szatę graficzną marki Biolaven. Jest ona minimalistyczna. Produkty są umieszczone w biało-fioletowych opakowaniach z roślinnym motywem. Buteleczka jest standardowa. Dziurka, która jest w opakowaniu jest odpowiedniej wielkości i dozuje odpowiednią ilość produktu.

Sam szampon jest przeźroczysty i dosyć gęsty. Zapach jest dosyć intensywny. Szczerze mówiąc nie czuję w nim za bardzo lawendy. Dla mnie to bardziej zapach słodkiego soku winogronowego. Jest od bardzo przyjemny, ale po spłukaniu nie utrzymuje się na włosach.

Szampon po zmieszaniu z wodą delikatnie się pieni. Nie trzeba go zbyt dużo, aby umyć włosy. Ja zazwyczaj spieniam go w dłoniach i myję skalp, a następnie pianę przeciągam na resztę włosów. Tę procedurę powtarzam dwukrotnie. Po takim myciu moje włosy są bardzo dobrze oczyszczone, ale bez nieprzyjemnego wysuszenia. Dodatkowo wszystkie odżywki, czy maski świetnie się w nie wchłaniają i stanowią uzupełnienie pielęgnacji. Szampon nadaje się również do zmywania mieszanki olejów. Mimo swojej skuteczności nadal zostaje szamponem delikatnym. Moja skóra nie jest po nim wysuszona, ani podrażniona. Nie skarżę się na irytujące swędzenie skóry. Bardzo polubił się z nim również mój mąż, u którego został załagodzony problem łupieżu. Kilka razy zdarzyło mi się umyć nim włosy i nie nałożyć odżywki. I byłam zaskoczona, że moje włosy nie są spuszone.

Dlatego po wielu poszukiwaniach ulubionego szamponu naturalnego śmiało mogę stwierdzić, że jest nim własnie Biolaven. Spełnia wszystkie moje oczekiwania. Dobrze nawilża włosy i skalp, ale jednocześnie ich nie obciąża ani nie przetłuszcza. Skóra jest dobrze oczyszczona i gotowa na kolejne kroki pielęgnacyjne. Chętnie do niego wrócę, jak tylko skończę szampony które mam. Chętnie też wypróbuję odżywkę z tej samej serii.



A Wy? Używacie szamponów naturalnych, czy tradycyjnych? Macie swojego ulubieńca?

Pozdrawiam
Emi :)

września 10, 2017

Bandi Proffesional Tricho Estetic

Bandi Proffesional Tricho Estetic
Witajcie!

Każda osoba, która dba o swoją urodę wie jakim ważnym elementem jest regularne złuszczanie martwego naskórka. Nasza skóra regeneruje się średnio, co 28 dni. Aby ułatwić jej ten proces oraz odsłonić młody naskórek powinniśmy regularnie wykonywać peeling. Taka młoda, świeża skóra wygląda zdrowiej, ale także lepiej wchłania substancje, które dostarczamy jej w codziennej pielęgnacji. Oczywiście wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do peelingu twarzy oraz ciała, ale co ze skórą głowy. Ostatnio pojawił się trend złuszczania również tych okolic. Powstało wiele produktów zarówno mechanicznych jak i enzymatycznych. Oczywiście możemy również taki peeling wykonać sami z delikatnego szamponu i cukru.

Czy to tylko moda?

Wiele osób pewnie powie, że to kolejny trend, który narzucają nam firmy kosmetyczne, aby wzbudzić w nas poczucie obowiązku posiadania kolejnego kosmetyku. Nie zapominajmy, że nie wiemy jeszcze wszystkiego o naszej skórze. Cały czas odkrywamy coś nowego i nowe metody pielęgnacji. Naskórek na głowie narasta w taki sam sposób jak na reszcie ciała oraz na twarzy. Więc skoro złuszczamy go tam i widzimy efekty, to czemu nie robić tego również na skalpie. 
Regularny peeling skóry głowy świetnie oczyszcza ją z martwego naskórka, ale także z łoju. Odczopowuje gruczoły łojowe. Dzięki temu może on świetnie pomóc osobom z przetłuszczającą się skórą głowy w uregulowaniu ich pracy. Gruba warstwa naskórka i łoju może uszkadzać mieszki włosowe i przyczyniać się do osłabienia i wypadania włosów. Regularne oczyszczanie skalpu ułatwia przebijanie się włosa przez skórę dzięki czemu włosy rosną szybciej i jest ich więcej. Na pewno taka oczyszczona skóra chłonie więcej składników odżywczych dlatego lepiej będą działały wszelkiego rodzaju wcierki i oleje stosowane na porost oraz zagęszczenie włosów.

Jaka jest moja skóra głowy?

Jak wiecie moja skóra staje się z wiekiem coraz bardziej sucha. Niestety tak samo jest w przypadku mojej skóry głowy. Gdyby nie to, że chodzę na siłownię, to włosy mogłabym spokojnie myć raz, góra dwa razy w tygodniu. Niestety taka przesuszająca się skóra głowy często mnie swędzi, lecą z niej małe płateczki. Nie jest to typowy łupież tylko po prostu suchy naskórek. Tak samo dzieje się z moją skórą na łokciach, czy kolanach jeśli zaniedbam nawilżanie. Same włosy są zdrowe i gęste. Trycholog podczas badania zalecił mi stosowanie peelingu enzymatycznego oraz maski wzmacniającej na skalp raz na dwa tygodnie.




Bandi Tricho-Esthetic, peeling do skóry głowy ma działanie oczyszczające, usuwa zrogowaciały naskórek, zanieczyszczenia oraz przygotowuje skórę do aplikacji substancji aktywnych. Kosmetyk ten dzięki obecności mocznika i kwasu mlekowego skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek i wszelkie zanieczyszczenia, które tworzą na powierzchni skóry warstwę krystalizacyjną. Po wykonaniu zabiegu skóra jest przygotowana do wchłonięcia składników odżywczych. Kosmetyk wolny jest od parabenów, a kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów. 

  • składniki aktywne: alantoina, estry oliwy z oliwek, kwas mlekowy, mięta pieprzowa i mocznik
  • oczyszcza skórę głowy
  • przygotowuje ją do wchłaniania składników odżywczych
Peeling znajduje się w 100 ml butelce z ciemnego szkła z dużą pipetą. Produkt ma płynną, lekko żelową konsystencję.  Dlatego pipeta jest świetnym rozwiązaniem, gdyż pomaga w aplikacji odpowiedniej ilości produktu. Można w ten sposób nałożyć produkt dokładnie w to miejsce w które chcemy. Peeling ma dosyć mocny , ziołowy zapach ale mi się on nawet podoba.



Bandi Tricho-Esthetic, maska do włosów świetnie sprawdzi się w przypadku włosów łamliwych, szorstkich i matowych. Produkt ten ma działanie rewitalizujące, odbudowuje strukturę włosa oraz wzmacnia go i uodparnia na zniszczenia mechaniczne. W składzie znajdują się substancje łagodzące, które redukują zaczerwienienia, suchość skóry, świąd i łuszczenie. Eliminuje rozdwajanie się końcówek i zapobiega wypadniu włosów.


  • alantoina
  • estry poliglicerolu i soli pca
  • kompleks kondycjonerów do włosów
  • kozieradka pospolita
  • kwas mlekowy
  • mięta pieprzowa
  • proteiny jedwabiu
  • prowitamina D3
  • witamina E

Maska jest zamknięta w białej butelce z zamknięciem na klik. Jest ona dosyć gęsta i dosyć trudno ja z tej butelki wydobyć. Trzeba potrzasnac butelką lub trzymać produkt postawiony na korku tak, aby maska swobodnie spadała. Taka konsystencja ma jednak swoje plusy, gdyż produkt nie przecieka przez palce oraz nie spływa z włosów. Niewielka ilość wystarcza na pokrycie skalpu oraz długości. Zapach jest równie ziołowy i intensywny jak w przypadku peelingu.

Jak ja to robię? 

Co dwa tygodnie, kiedy mam więcej czasu a najczęściej jest to w weekend przeprowadzam SPA dla włosów. Na nieumyta skórę głowy nanosze tricho-peeling. Robię kilka przedzialkow na głowie i na każdy z nich aplikuje jedną pipete produktu po czym delikatnie wcieram w skórę. Przy moich gęstych włosach robię ok 8 przedzialkow. Następnie pochyłej głowę do dołu i jeszcze masuje,  aby dobrze rozprowadzić produkt. Zostawiam tak na 15-20minut. Często w tym czasie na długość włosów nakładam olej i nakładam czapek. Na skorze czuć delikatne mrowienie.

Następnie myje włosy delikatnym szamponem bez detergentów.  Obecnie jest to produkt Biolaven. Po dokładnym wyplukaniu szamponu nakładam maskę. Nakładam ja zarówno na skórę głowy jak i na resztę długości. Maska ma w sobie dodatek mentolu przez co delikatnie chłodzi .

Efekty.

Zestaw Tricho Estetic od Bandi stosuję od czerwca, regularnie co dwa tygodnie. Ten sam zestaw stosuje także i mojego męża.  I muszę przyznać, że sa to bardzo wydajne produkty. Zarówno peelingu jak i maski mam jeszcze z 1/3. Przy moich gęstych i długich włosach nie było widać tego efektu zluszczania,  ale i mojego męża ewidentnie było widać schodzaca skórę . Wyglądało to trochę tak jakby się nadmiernie opalil. Jednak przy regularnym używaniu ten efekt już się nie pojawia. U  mnie skóra przestała się mocno przesuszac i swedziec. U mojego męża zniknęły czerwone plamki, zmniejszył się łupież oraz wypadanie włosów. Maska bardzo dobrze łagodzi skórę głowy. Nałożona na skalp i włosy widocznie je wygładza i nablyszcza. Lepiej się rozczesuja. Mimo, że maska jest gęsta to nie powoduje nadmiernego obciążenia włosów, nie wzmaga również ich przetluszczania. 

Podsumowując jestem bardzo zadowolona z efektów tej kuracji. Moja skóra głowy jest w dużo lepszym stanie i nie męczy mnie jej swędzenie. Produkty działają delikatnie, ale skutecznie. Nie spowodowały i mnie uczulenia ani podrażnienia skóry. Pamiętajcie,  że musicie dostosować częstotliwość zluszczania do Waszych potrzeb. W moim przypadku wystarczy raz na dwa tygodnie. W przypadku skóry tłustej zalecalabym częściej - raz w tygodniu.

A Wy jak pielegnujecie Wasza skórę głowy? 
Używacie peelingu, czy to zbędny kosmetyk?

Pozdrawiam 
Emi 💋

lutego 13, 2017

Odżywki Nivea - Hydro Care czy Lon Care&Repair?

Odżywki Nivea - Hydro Care czy Lon Care&Repair?
Witajcie!

Uwielbiam wszelkiego rodzaju odżywki do włosów. Niestety bez nich po myciu moje włosy strasznie się puszą . Na pewno nie dałoby się ich w ogóle rozczesać. Produkt,  który spełnia moje oczekiwania musi być dostatecznie gęsty i treściwy. Niestety wiele z nich jest zbyt lekkich , aby ten puch ogarnąć.  Podczas jednej z promocji w Rossmannie w moje ręce wpadły dwie popularne odżywki z Nivea. A że ich działanie na moich włosach jest bardzo podobne to postanowiłam opisać je w jednym poście. 





Odżywka odbudowująca do włosów długich Nivea Care & Repair:
- Skutecznie pielęgnuje włosy na całej długości – od nasady aż po końcówki.
- Wzmacnia i odbudowuje włosy.
- Chroni przed łamaniem się włosów i rozdwajaniem się końcówek.

Skład: Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone, Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Lanolin Alcohol (Eucerit), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Oryzanol, Silicone Quaternium-18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Trideceth-6,Trideceth-12, C12-15 Pareth-3,Coco-Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Lactic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.




NIVEA Odżywka do włosów Hydro Care z aloesem pielęgnuje, intensywnie nawilża i ułatwia rozczesywanie, dzięki innowacyjnej formule z Nutri Esencją i ekstraktem z aloesu. Linia przeznaczona jest dla włosów suchych lub normalnych – zapewnia im intensywne nawilżenie i sprawia, że są wyraźnie gładsze w dotyku. Odżywka nie obciąża włosów, zapobiega ich przesuszaniu się i ułatwia rozczesywanie. Włosy są mocniejsze i bardziej elastyczne. Dla optymalnych rezultatów, stosuj razem z szamponem z tej samej linii, NIVEA Hydro Care.
  • Pielęgnuje i intensywnie nawilża nie obciążając włosów
  • Wzmacnia strukturę włosów poprawiając ich elastyczność
  • Chroni włosy przed wysuszeniem i ułatwia ich rozczesywanie
  • Ułatwia rozczesywanie
  • Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie

LISTA SKŁADNIKÓWAqua, Cetyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Dimethicone, Cetrimonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Lanolin Alcohol (Eucerit®), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Nymphaea Odorata Root Extract, Glyceryl Glucoside, Glycerin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Sodium Chloride, C12-15 Pareth-3, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Parfum


Obie odżywki mają taką konsystencję jaką lubię.  Są gęste i nie spływają z włosów.  Mimo tego, że  obie wysoko w składzie mają alkohol to nie przesuszyly moich włosów.  Wręcz przeciwnie. Obie odżywki nakładałam  na włosy po umyciu tak mniej więcej od wysokości ucha. Większą ilość odżywki nakładam na końcówki.  Następnie włosy zawijam w ręcznik i zostawiam na 15-30 minut. Po tym czasie splukuje chłodną wodą.  Odżywka Long Care&Repair zawiera keratyne. Po jej użyciu włosy sa bardziej mięsiste i jakby grubsze. Mimo, że jest to odżywka proteinowa to przy regularnym używaniu nie zauważyłam aby  robiła moim włosom coś złego.Odżywka  Hydro Care jest mocniej nawilżająca. Włosy są po niej bardzo lejace i błyszczące.  Mają minimalnie mniejsza objętość. Po obu tych produktach moje włosy wyglądały bardzo dobrze. Łatwo można było je rozczesać. Poza tym były miękkie i ładnie się układały. Dla mnie dodatkowym plusem był utrzymujący się na nich delikatny zapach kremu Nivea.  Wypróbowałam te odżywki także jako produkt do mycia włosów i także bardzo dobrze sprawdziły się w tej roli. I mnie najlepsze efekty przynosiły stosowane naprzemiennie. Jednym słowem POLECAM. To dobry produkt w naprawdę niewielkiej cenie, gdyż na promocji można je kupić za niecałe 7zł.



Pozdrawiam.

Emi💋


Post nie jest sponsorowany a produkt kupiony przeze mnie.

grudnia 30, 2016

Vianek - odżywczy zestaw do pielęgnacji włosów

Vianek - odżywczy zestaw do pielęgnacji włosów
Witajcie!


Kocham naturalne kosmetyki. To one znacząco zmieniły stan moje skóry i ciała w przeciągu ostatnich dwóch lat. Dlatego chętnie wybieram tego typu produkty. Chciałam również tego typu pielęgnację zapewnić moim włosom. Jednak tutaj nie jest łatwo. Moje włosy są niestety kapryśne , lubią się puszyć i plątać. Nie ukrywam, że najlepiej działają na nie szampony z sls i silikonami. Jednak postanowiłam , że znajdę naturalny produkt który będzie spełniał moje oczekiwania.


Odżywczy olejek do włosów , zawierający wyciągi z nagietka lekarskiego, miodunki plamistej ipięciornika gęsiego, przeznaczony do intensywnej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Wspomaga ich odbudowę i wzrost. Połączenie olejów bogatych w witaminy (z pestek moreli, rokitnikowego) oraz masła avocado z lecytyną sojową i witaminą Ezapewnia długotrwałe nawilżenie, wygładzenie i połysk. Preparat sprawdza się szczególnie do zabiegu olejowania włosów. Do stosowania również jako serum regenerujące końcówki.

Odżywczy szampon do włosów. Delikatny szampon do częstego mycia każdego rodzaju włosów. Łagodnie, ale skutecznie oczyszcza, nie podrażniając skóry głowy. Ekstrakt z miodunki plamistej wzmacnia cebulki, a zawarte w szamponie składniki odbudowujące (lecytyna sojowa, miód, olej z pestek moreli) poprawiają wygląd włosów, zapewniając im odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. Po zastosowaniu włosy ładnie się układają, są sprężyste i pełne blasku.



Produkty jak przystało na Sylveco i jej marki są w bardzo ładnych butelkach z kwiatowymi elementami. Olejek znajduje się w butelce z wygodną pompką. Natomiast szampon ma standardowe opakowanie z zamknięciem na klik. 
To,  co mnie przede wszystkim urzekło w tych kosmetykach to ich zapach. Jest bardzo słodki i owocowy. Mi się kojarzy z gumą hubba-bubba ☺ Olejowanie nie jest moją mocną stroną i zazwyczaj wykonuję je maksymalnie raz w tygodniu. Wtedy, gdy mam więcej czasu ,czyli w weekend. Rzadko zdarza mi się nakładać olej na noc. Najczęściej nakładam go na godzinkę i po tym czasie zmywam szamponem.  Szampon nie pieni się oczywiście tak mocno jak te zawierające sls,  sles czy als. Ale muszę stwierdzić ze jak na naturalny szampon to pieni się całkiem dobrze i łatwo myje się nim włosy. Co najważniejsze włosy po nim nie są suche i sianowate. Owszem muszę użyć po nim odżywki, czy maski w celu rozczesania ale nie jest tak źle jak po jego bracie z Sylveco czy szamponach Alterra.

Po umyciu włosów tym duetem są one bardzo dobrze nawilżone i miękkie. Ładnie się układają i nie puszą. Przy tym pięknie pachną.  Zawsze na koniec daje jeszcze serum na końcówki. Najczęściej jest ono silikonowe. Niestety w tej roli olejek Vianek mi się nie sprawdził. Jest trochę zbyt ciężki i przetłuszcza włosy.

Podsumowując bardzo polubiłam się z serią odżywcza do włosów Vianek. To pierwszy naturalny zestaw który sprawdził się na moich włosach. Chętnie dokupię do niego także maskę aby sprawdzić działanie składników naturalnych, które są zawarte w tych kosmetykach. 

Produkty możecie kupić na stronie producenta kosmetyków Vianek

Lubicie naturalne produkty do włosów? Jakie są Wasze metody na ładne włosy?

Pozdrawiam
EMI :)



Informuję iż post nie jest sponsorowany, a produkty kupione przeze mnie.

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger