Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty

października 02, 2019

AVON jak po latach sprawdziły mi się te kosmetyki?

AVON jak po latach sprawdziły mi się te kosmetyki?


Do kosmetyków Avon mam pewien sentyment. W sumie były to pierwsze kosmetyki, które kupowałam. Zarówno te do pielęgnacji, ale również i kolorowe. Po latach postanowiłam do nich wrócić i zobaczyć jak obecnie się one u mnie sprawdzą. Do testów dostałam kilka nowości. Coś niecoś dostał również do przetestowania mój mąż.



Tusz do rzęs Avon Mark Big&Style Volume  już od pierwszego użycia ma jak dla mnie fajną konsystencję. Nie jest on zbyt mocno wilgotny dzięki czemu nie odbija się na powiekach. Do tej pory tusze Avon kojarzyły mi się z ogromnymi szczoteczkami. Ta natomiast jest bardzo poręczna i wygodna. Mascara ładnie rozdziela rzęsy i delikatnie je pogrubia oraz wydłuża. Jest to taki typowo dzienny, nieprzesadzony efekt, ale możemy go lekko budować. Jest ona również dosyć trwała. W ciągu dnia nie kruszy się i nie odbija. Dużym plusem jest to, że łatwo zmywa się pod koniec dnia.



Do dzisiaj często sięgam po zapachy Avon. Bardzo lubię nuty zapachowe np linii Little Dress z której miałam oczywiście klasyczną Małą Czarną, ale również jej odświeżone wersje Pink i Gold. Perfumy Far Away są również jednym ze sztandarowych zapachów tej marki. Jest to zapach elegancki i zmysłowy. Bardzo kobiecy. Łaczy w sobie nuty kwiatowe z owocowymi. Jeśli chodzi o mnie to nie jest to na pewno zapach na co dzień , gdyż jest zbyt intensywny, ale na pewno będzie dobrym wyborem na wyjście lub randkę z mężem. Bardzo podoba mi się forma roletki, gdyż zmieści się nawet w małej kopertówce. Wówczas możemy zaaplikować zapach, kiedy tylko chcemy nawet w środku całonocnej zabawy. 



Moje serce zdecydowanie zdobyła szminka Luminous Velvet, ale przyznaję że nie od początku tak było. Gdy zobaczyłam, że jest metaliczna nie byłam do niej przekonana. Natomiast okazało się, że kolor Rosy Glow na ustach wygląda przepięknie. Ta metaliczna poświata jest bardzo delikatna  i nie wyglada tandetnie. Drobinki są mikroskopijne przez to szminka nie wyglada jak tradycyjne metaliczne pomadki. Jest ona po prostu subtelnie błyszcząca i nadaje się do codziennego, lekkiego makijażu. Ale będzie również dobrym uzupełnieniem mocnego oka na wieczorne wyjście. Pomadka jest kremowa i bardzo przyjemnie rozkłada się na ustach. Nie rozmazuje się i nie rozpływa, ale jest to tradycyjna szminka niezastygająca. W związku z tym niestety nie przetrwa posiłku. Natomiast dużym plusem tej formuły jest komfort noszenia i to, że nie przesusza ust.

Pomadkę na ustach możecie zobaczyć na moim Instagramie.


Jak jak wspomniałam do testów załapał się również mój mąż. jemu w udziale przyszedł balsam po goleniu Avon Care Men. Balsam ma lekką konsystencję i bardzo szybko się wchłania pozostawiając skórę przyjemnie gładką. Odpowiedzialna jest za to gliceryna, która jest już na trzecim miejscu w składzie. W składzie znajdziemy też witaminę E oraz ekstrakt z aloesu, niestety znajdują się one na samym końcu składu. Co ważne dla mojego mężczyzny produkt nie lepi się oraz nie pozostawia tłustej warstwy.  Zapach jest męski, świeży, ale nie jest on nachalny. Balsam fajnie łagodzi podrażnienia po goleniu. Mąż stwierdził, że jest to bardzo przyjemny produkt do codziennego używania.

Używacie produktów Avon? Jakie są Wasze ulubione?

Post powstał przy współpracy z firmą AVON. 


kwietnia 30, 2017

DENKO KWIECIEŃ 2017

DENKO KWIECIEŃ 2017
Hej!

Kwiecień minął nam w zastraszającym tempie. Przed nami długi weekend , majówka.  Niestety aura nie sprzyja wyjazdom ani spotkaniom przy grillu. Mam nadzieję , że w końcu doczekamy się wiosennej i słonecznej pogody.

 Jednak nie przedłużając przejdźmy do tematu piąta, gdyż znowu trochę mi się tych kosmetyków nazbierało.

Świetny
Przeciętny
Bubel!!!




1. Make Me Bio , woda różana.  Bardzo lubię tonik i w atomizerze gdyż można je rozpalić bezpośrednio na twarzy. Pięknie pachnie i dobrze nawilża jednak nie widzę różnicy między nią a hydrolatem kupiony np w EcoSpa. Ze względu na wyższą cenę raczej do niej nie wrócę.

2. Palmers,  Shea Formuła Body Lotion. Balsam , który przepięknie pachniał deserem waniliowym, czekoladowym . Trudno jest mi określić ten zapach ale był bardzo smakowity. Miał dosyć lekka konsystencję,  dobrze się wchłania a przy tym idealnie nawilżał moja skórę.  Na pewno wrócę, gdy tylko wykończę hektolitry smarowideł, które posiadam.

3. Cosnature szampon do włosów z biogranatem.  Powiem Wam, że to bardzo dobry produkt. Oczyszczał włosy,  domywał oleje czy maski. Przy tym pięknie owocowo pachniał. Duży plus za to że nie plątał włosów, co mają w zwyczaju na moich włosach robić naturalne szampony. 

4. Avon Fleur, słodki i dziewczęcy zapach ale niczym szczególnym mnie nie zauroczył i na pewno do niego nie wrócę.

5. Holika Holika Aloe Soothing Gel.  Bardzo popularny żel aloesowy. U mnie najlepiej sprawdzał się jako baza dla wszelkiego rodzaju olejków i serum. Żel aloesowy na pewno na stałe zagości w mojej pielęgnacji ale może tym razem spróbuję czegoś innego.

6. Bielenda Vanity. Dziwny był to produkt i dla mnie całkowicie zbędny. Balsam może i lekko zmiękczał włoski i nadawał poślizg ale równie dobrze radzi sobie z tym np olej kokosowy lub jakaś odżywka do włosów. Nic specjalnego, ale plus za pompkę.

7.  Cureplex maska do włosów zniszczonych. Tyle się nasłuchałam i naczytałam pochwał masek tego typu, a tu okazała się ona bardzo przeciętna. Co prawda włosy ładnie się po niej rozczesywały, ale nic więcej. Może na bardziej zniszczonych włosach ten efekt regeneracji byłby mocniej zauważalny. 

8. Bioline, żel figa i werbena. Pięknie pachniał , dobrze mył i nie wysuszał skóry. Jestem  ciekawa innych zapachów.

9. Vita Liberata brązujacy balsam do ciała. Po pierwszym użyciu tego produktu dostałam szoku. To balsam w ciemnym czekoladowym kolorze i mocno przyciemna skórę czym się przeraziłam. Jednak po zmyciu opalenizna jest ładna, równomierna i w sam raz. To, że zostawia kolor ułatwia nam nakładanie bo jesteśmy w stanie ocenić gdzie go jeszcze nie aplikowaliśmy. Nie robi smug i długo się utrzymuje. Dużym plusem jest brak nieprzyjemnego zapachu i dobry skład. Minusem jest niestety cena.

10. Pharmaceris serum z wit. C Bardzo fajne serum w ciemnej buteleczce z pipetką. Miało przyjemną olejowa konsystencję i szybko się wchłaniało.  Byłam zadowolona z jego działania. Wygładzało skórę i lekko ja rozjaśniało. Niestety nie poradziło sobie z większymi przebarwieniami, ale już się nastawiłam na wizytę u kosmetyczki jesienią i zabieg czymś mocniejszym.

11. Kallos Chocolate. Bardzo lubię maski Kallos, szczególnie te proteinowe.  Sprawiała, że moje włosy są gładkie i błyszczące a jednocześnie jakby bardziej mięsiste. Bardzo też podobał mi się jej zapach - kremu czekoladowego. Maski te stanowią też dobra bazę do dodawania innych składników np oleju. (miałam duże litrowe opakowanie, ale po zużyciu części przełożyłam produkt i naklejkę na mniejsze)

12. Biolove peeling malinowy do rąk. Pięknie pachnący malinową mambą peeling cukrowy. Dobrze ścierał i wygładzał naskórek. Zostawiał lekka tłuszczową warstewkę ochronną dzięki czemu nie trzeba już było używać kremu. Stosowałam go nie tylko do rąk, ale także do peelingu całego ciała.



13. EcoSpa olej rycynowy
14. EcoSpa olej sezamowy oba oleje są składnikami mojego balsamu do demakijażu.

15. Mieszadełko olej z pestek malin. Bardzo lubię ten olej. Dobrze nawilża i natłuszcza skórę.  Chętnie dodawałam go do masek z glinki.

16. Mieszadełko olej z orzechów włoskich +zapach. Świetne połączenie zapachu orzecha oraz pomarańczy. Dodawałam go do oleju z macadamia którym robiłam masaż bańką chińską.  Olejek pomarańczowy poprawia krążenie i ma działanie antycellulitowe. 



17. Dermaglin maska regenerująca z zieloną glinka kambryjska.  Miałam już kilka masek tej firmy, ale żadna niestety nie zrobiła na mnie większego wrażenia.

18. Mizon krem naprawczy ze śluzem ślimaka. Malutka próbka która starczyła mi zaledwie na raz. Krem miał dobra konsystencję i fajnie się w chłaniał. Niestety nie potrafię powiedzieć nic więcej po tym jednym razie.

19. Cuccio , masło do ciała guava i mango. Mała próbka, którą nosiłam w kosmetyczce jako krem do rąk. Starczył na kilka razy. Podobał mi się zapach. Konsystencja była dosyć gęsta, ale dobrze się wchłaniał i nie zostawiał tłustej warstwy. Mam całe masło z tej serii i pewnie niebawem je otworzę.

20. Lovely Eye Brightener. Ta kredka to jeden wielki bubel. Zawiera w sobie ogromne drobiny brokatu i absolutnie nie nadaje się do rozświetlania ani łuku brwiowego, ani kącika oka. 

21. Avon SuperShock Black. Tej kredki chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Żelowa kredka z Avon służyła  mi dzielnie przez wiele lat. To nią uczyłam się robić pierwsze kreski.  Jest miękka i trwała. Idealnie się rozciera przy smoky, stanowi świetną bazę przy ciemnych makijażach. Jeśli będę miała okazję to na pewno kupię.

22. Bell Air Głów, lakier do paznokci. Bardzo ładny jasnoczerwony kolor. Lakier miał dobre krycie i dobrze się trzymał. Podobno miał zapewniać , że paznokcie oddychają . Ale kto by to był w stanie sprawdzić 😉

23. W7 Honolulu. Jeden z moich pierwszych bronzerow. Bardzo tani i dobrze napigmentowany. Dla początkujących może nawet zbyt dobrze, bo niewprawiona ręka może łatwo zrobić sobie plamę. Bardzo go lubiłam mimo, że znalazłam lepsze bronzery.

Tak się prezentują zużycia tego miesiąca.  A jutro zapraszam Was na nowości,  których także jest sporo.

Miłego weekendu! 

Media społecznościowe:




listopada 03, 2016

DENKO #10 PAŹDZIERNIK

DENKO #10 PAŹDZIERNIK
Witajcie!

Niedawno powitaliśmy listopad dlatego pora rozliczyć się ze zużyć minionego miesiąca. Niestety, jak to na jesieni światło nie jest najlepsze do robienia zdjęć, ale mam nadzieję że jakoś to wygląda.
Zapraszam!

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!


PIELĘGNACJA TWARZY:

Skin79 Rose Waterfull Sleeping Mask ( Recenzja) - świetna, całonocna maska. Bardzo mocno nawilżała moją buzię i ją odżywiała. Na pewno jeszcze się na nią skuszę.
Sephora Błotna maska oczyszczająca (Recenzja) - jeśli szukacie dobrej, gotowej maski oczyszczającej to serdecznie Wam polecam własnie tę. Świetnie radzi sobie z dogłębnym oczyszczaniem twarzy, wyciąga podskórne zanieczyszczenia na zewnątrz. A przy tym nie jest mocno wysuszająca. Obecnie używam maski z błotem z Morza Martwego SeeSee
AcneDerm maść antytrądzikowa. To moja tajna broń, gdy moja cera się buntuje. A niestety zawsze to robi w tym okresie przejściowym lato/zima. Obecnie mam Skinoren, ale do tej na pewno będę wracać, gdyż jest dobra i niedroga.
Yasumi , ampułka rozświetlająca z wit C. Produkt miał bardzo wodnistą konsystencję. Zawsze używałam wit C w formie esencji lub olejku. Niestety trudno mi cokolwiek powiedzieć, gdyż ampułka starczyła mi na kilka razy. Na pewno skóra była ładnie nawilżona i wygładzona. Obecnie testuję serum olejkowe z wit C z Pharmaceris.
Alterra, Bio-granat, intensive serum. Bardzo ciekawe, nawilżające serum w formie żelu. Byłam z jego działania naprawdę zadowolona. Miał lekką konsystencję, która szybko się wchłaniała i nawilżała skórę. Świetnie nadawał się pod makijaż i nie nakładałam już nawet na niego kremu. Obecnie mam olejek z wit C z Pharmaceris i olejek z retinolem z Bielendy.
Alterra Bio-granat, krem do twarzy. Tym produktem niestety nieco się zawiodłam . Miał dziwną konsystencję i jakoś specjalnie dobrze nie nawilżał. 
Vita Liberata , maseczka samoopalająca na noc (Recenzja) Bardzo fajny produkt o zapachu ciasta cytrynowego. Dawał zdrową opaleniznę i miał przyzwoity skład.  Niestety nie kupię ze względu na wysoką cenę. 
Gąbka Konjac z Drogierii Natura. Miałam kiedyś gąbkę Yasumi i była świetna. Niestety ten tańszy zamiennik jest słaby. Mocno zbity i twardy. Będę kupować oryginały bo bardzo lubię zmywać nimi maski do twarzy.
Holika Holika, maseczka w płachcie, rozjaśniająca i aloesowa (Recenzja) Wszystkie maski w płacie bardzo przypadły mi do gustu. Głównie dlatego że świetnie nawilżają. Chętnie wypróbuję inne warianty.
Bielenda, Carbo Detox, maski oczyszczające z węglem - bardzo przyjemny produkt, podobno bez węgla.  Muszę się wnikliwie wczytać w ich skład.  Jeśli chodzi o działanie to było ok. Na pewno napiszę osobną recenzję. 

PÓŁPRODUKTY:

Olej kokosowy, Masło kakaowe, Masło Shea, Olej rycynowy, Baza emulgująca - półprodukty które służą do zrobienia balsamu do demakijażu.  Obecnie mam olej macadamia z Nacomi, ale jednak nie radzi sobie aż tak dobrze. Chyba ponownie kupię półprodukty. Moim ulubionym sklepem jest EcoSpa. Baza emulgująca była wykorzystana do kremów domowych.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:

Isana, szampon do włosów blond. Kupiłam go jako zamiennik Johna Friedy. I muszę powiedzieć że miło mnie zaskoczył. Co prawda John mocniej rozjaśnia włosy. Ale ten szampon sprawia że nie muszę już używać odżywki (i tak to robię ). Są one bardzo gładkie i leiste,  łatwo się rozczesują, a produkt nie zawiera sylikonów. Chętnie wrócę do tej serii.
Isana, żel do golenia , zielone jabłuszko. Miał bardzo ładny zapach, był wydajny i niedrogi. Nie zapychał maszynki i spełniał swoje zadanie. Ale to nic nadzwyczajnego. Ja się nie zachwycam produktami tego typu. 
Isana, olejek pod prysznic. Fajnie nawilża ale okropnie pachnie. Nadaje się również do mycia pędzli.
Garnier Fructis , Goodbye Dammage, serum na końcówki (Recenzja) cała seria bardzo przypadła mi do gustu. I chętnie do niej wrócę. Serum dobrze sklejało końcówki i nadawało im blask. Trzeba było jednak uważać ,aby nie nałożyć go zbyt dużo. 
L'Oreal Elseve, Nutri Gloss, nabłyszczająca maska do włosów. Bardzo lubiłam starą wersję tych produktów.  Maska była bardzo lekka i jedyny efekt jaki dawała to taki, że wygładzała lekko włosy. Jednak to chyba zbyt mało. 

ZAPACHY:

Kringle Kandle, Gray, wosk. (Recenzja) uwielbiam ten zapach. Na pewno kupię kiedyś świecę o tym zapachu.
Avon, Love, woda perfumowana.  Bardzo lekki i kobiecy zapach. Nic co by zapadło w pamięć, ale przyjemny.

MAKIJAŻ:

Avon, mgiełka utrwalająca makijaż. Ja chyba nie lubię mgiełek utrwalających. Miałam wrażenie ,że moją twarz była oblepiona. Ale bardzo podobało mi się to jak zdejmowała pudrowość z twarzy i rzeczywiście przedłużała trwałość makijażu. Mam teraz podobny fixer z Bielendy i jest podobny.
Catrice, 010 Spending All My Honey, olejek do ust. Zdecydowanie mój ulubiony produkt. Ładnie nabłyszcza usta i je nawilża.  Mam też w wersji różowej. 
Astor , 828 Passion Flower, lakier do paznokci. Kolor przybrudzonej śliwki,  Bardzo ładny.  Lakier miał wygodny pędzelek i był trwały.  Lubiłam go ale rzadko wracam do tych samych kolorów. 
Eveline, 12 Pink, konturówka do ust. Bardzo ja lubiłam i stosowałam na całe usta jak pomadkę. Była miękka dzięki czemu łatwo się rozprowadzała na ustach a przy tym była trwała. 
Avon, blondie, konturówka do brwi. Miała odpowiednią twardość i kolor który bardzo mi pasował.  Jeśli jeszcze jest w ofercie avon to chętnie ja kupię ponownie.
Dax Cosmetix, Cashmere, baza wygładzająco-rozświetlająca. Miała bardzo lekka nawilżającą konsystencję ale rozświetlenie było słabe. Mimo dużej ilości drobinek całkowicie one znikały po przykryciu podkładem. 
Joko, Exclusive Eyeshadow Base. Nie lubię takich baz w słoiczku,  nie lubię grzebać palcem w takich produktach. Poza tym szybko stała się twarda więc wyrzucam.
Sensique, 10in1 , odżywka odbudowująca po sztucznych paznokciach. Bardzo przyjemny produkt chociaż wątpię aby poradził sobie z mocno zniszczonymi paznokciami. Dzięki mlecznemu zabarwieniu wyrównywał kolor płytki i nadawał jej zdrowy wygląd. Fajny i jako baza i jako samodzielny produkt. Obecnie mam założony żel na paznokcie, ale w zapasie czeka Black Diamond z Golden Rose.
Rimmel, Wake Me Up, mascara. I tutaj mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony tusz dobrze pogrubia rzęsy i ich nie skleja. Ma ładny ogórkowy zapach. Ale strasznie męczyła mnie ta ogromna szczotka. Chyba nie było dnia żebym się nią nie ubrudziła. Nie zauważyłam również odżywienia i poprawy kondycji rzęs o której pisał producent. Obecnie kończę tusz  z Eveline.
Seche Vite, nabłyszczacz i utwardzacz do lakieru. Zdecydowanie mój ulubiony. Jego ogromnym minusem jest jednak to, że szybko gęstnieje.  Jak wrócę do lakierów standardowych (robię to cyklicznie) to mam top coat z Cuccio.
Skin79, VipGold, BB cream. Mój wielki ulubieniec jeśli chodzi o podkłady. Mimo ze jest to krem BB to ma świetne krycie. Dla mnie jego ogromnym plusem jest kremowa konsystencja i to , że  nawilża moją twarz. Mogliście o nim poczytać w TOP3 Najlepsze podkłady.  Obecnie mam wersję Snail,  a także BB cream z Holika  Holika.

I to już wszystkie wykończone produkty. Jestem zadowolona szczególnie z tej kolorówki której zużywanie trwa najdłużej. Jestem ciekawa , co Wy zużyłyście w ostatnim czasie.


Miłego dnia!
EMI :)

października 08, 2016

DENKO #9 SIERPIEŃ, WRZESIEŃ

DENKO #9 SIERPIEŃ, WRZESIEŃ
Witajcie!

Bardzo długo nie było na moim blogu projektu denko. W Wakacje jakoś ciężko szło mi zużywanie. Robiłam mniej makijażu. Jak zwykle poszło za to sporo saszetek i maseczek do twarzy. 

ŚWIETNY 
PRZECIĘTNY
BUBEL


1,2,3 Bioliq SPA miniaturki żelu pod prysznic, balsamu i żelu do mycia rąk. Bardzo fajny i wygodny zestaw na wyjazdy. Jednak nie było w tych produktach czegoś wow , co by sprawiło , że zechciałabym kupić pełne opakowania. Zresztą nie wiem, czy są dostępne w sprzedaży, bo to zestaw z hotelu.

4. Yves Rocher Organic Vanilla, żel pod prysznic. Bardzo gęsty i słodko pachnący produkt. Taką ciepłą , otulającą wanilią i karmelem. Bardzo mi się spodobał. Nawet latem gdy były upały miło mi się go używało. Produkt dostałam podczas Letniej Paczki Terii od Syli. Myślę, że się za nim rozejrzę w Yves Rocher.

5. Avon Naturals Sugar Plum, mgiełka do ciała. Latem, gdy jest gorąco nie lubię standardowych perfum. Są dla mnie za ciężkie. Dlatego często stosuję własnie takie lekkie mgiełki zapachowe. Taką samą taktykę stosuję na siłowni czy basenie. Te z Avon mają bardzo ładne  zapachy, jest ich duży wybór i chętnie do nich wracam. Co prawda nie sa super trwałe, ale to przecież tylko mgiełka.

6. Dove, Puerly Pampering, Pistacja. Mój ulubiony żel pod prysznic, gęsty, kremowy i pięknie pachnący. Zawsze do niego wracam. Obecnie wybrałam wersję z kwiatem magnolii i śmietanką.

7. Babydream, szampon do włosów ułatwiający rozczesywanie. Wersja podstawowa tego szamponu kompletnie mi nie pasowała. Wersja z odżywką była nieco lepsza, ale nie polubiłam się z tą serią. Szampon bardzo plącze mi włosy i mam wrażenie, że są niedomyte. Nie nazwę go bublem, ale nie kupię ponownie.

8. Bielenda, Skin Clinic Proffesionall, Super Power Sleeping Mezo Mask, Aktywna Maska nawilżająca na noc Maska miała fajną kosnsytencję kremu z zatopionymi w niej granulkami. Nic złego mi nie zrobiła, ale nie widziałam po niej tez jakiegoś ekstra nawilżenia. Ot jak zwykły krem do twarzy. (Recenzja)

9. Nivea Long Repair, maska do włosów. Musze Wam powiedzieć, że bardzo dobrze mi się sprawdziła. Ładnie nawilżała i wygładzała włosy. Świetnie się też nadaje jako odżywka do mycia włosów . Myślę, że jeszcze do niej wrócę.

10. Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy. Mój ogromny ulubieniec do którego zawsze wracam. Stosuję bez użycia wacika, jak serum do twarzy. (Recenzja)

11. Ziaja, Intensywne Wygładzanie, odżywka w sprayu. Robiła to, co miała robić czyli pomagała w rozczesywaniu włosów ale jakiegoś super wygładzenia nie zauważyłam. Jednak najbardziej lubię odżywki z Gliss Kur. Obecnie posiadam tego typu spray z Biovax

12. Sylveco, łagodzący krem pod oczy. Miał bardzo przyjemną , kremową konsystencję. Dobrze nawilżał. Na pewno polubią się z nim osoby, które nie mają większych problemów z okolica pod oczami typu opuchnięcia czy zasinienia. Ale jeśli potrzebujecie podstawowy krem pod oczy , który zadba o tę okolicę to polecam. Obecnie mam krem z avokado z Kiehl's.

13. Sun Ozon, samoopalacz w sprayu. Tak jak wersję w balsamie bardzo polubiłam i do niej wracam tak tej nie cierpię. Nie umiem go nałożyć w taki sposób , aby nie narobić smug. Nie polecam.


14. Balmi, balsam do ust, czarna porzeczka. Nie robił z moimi ustami absolutnie nic. Jedyny plus to to, że ładnie pachniał. Ot taki ładny, błyszczący gadżet do torebki. Wolę masełka Nivea. (Recenzja)

15. Avon, Color Trend, balsam do ust w kolorze color crush. Niby to połączenie balsamu pielęgnacyjnego ze szminką do ust. Mi się absolutnie nie sprawdził, rozmazywał się po ustach. Poza tym miał dziwny, miętowy posmak.

16. Avon, plump pout . Bardzo lubiłam ten błyszczyk . Miał wygodny aplikator w formie pędzelka.  Lekko chłodzi i mrowi usta co sprawia że stają się bardziej wypukłe.  Chętnie do niego wrócę. 

17. Miss Sporty, Dark Chocolate eyeliner w kałamarzu. Produkt miał bardzo ładny kolor. Na co dzień robię kreskę nie czarną ale właśnie taką ciemnobrązowa. Jest subtelniejsza. Eyeliner był trwały,  kreska precyzyjna. Aplikator był w formie długiej gąbeczki. No właśnie to chyba jego jedyny minus, trochę zbyt długiej. Teraz używam eyelinery Eveline Celebrieties które mają ja bardzo krótką dzięki czemu wygodniej rysuje się kreskę. 

18. Bourjois , 123Perfect, CC cream. Nie nazwałabym go CC kremem, a po prostu zwykłym podkładem gdyż dobrze kryje. Ładnie też zakrywa zaczerwienienia, a przy tym jest lekki i nie powoduje efektu maski ani ciężkości na skórze. Dla mnie jedynym minusem jest to, że bywa dla mnie zbyt suchy. Zawsze nakładałam na niego puder rozświetlający. Dlatego wolę azjatyckie BB lub chociażby Healthy Mix. Ale myślę, że na pewno spodoba się osobom, które lubią lekko matową skórę. Sprawdzi się u posiadaczek cery normalnej i ewentualnie mieszanej. Ale ogólnie bardzo go lubiłam i być może w przyszłości jeszcze kupię.



19,20 Maski w płachcie Holika Holika: Juicy Tomato oraz Aloe. Maski przyjechały do mnie ze sklepu z azjatyckimi kosmetykami My Asia. Jestem w trakcie testowania i niebawem, bo w tym tygodniu pojawi się ich recenzja. Powie Wam tylko, że jest dobrze :)

21. Soraya, Ideal Beauty, maska rozświetlająca na dzień. Bardzo ciekawa maska, która na twarzy zmieniała swój kolor na taki złoty, błyszczący. Jest na tyle lekka, że rzeczywiście nadaje się na dzień dla osób z suchą skórą. (Rezenzja)

22. Eveline, SOS Zabieg Bankietowy, maska do twarzy + peeling. Co do tego zabiegu mam bardzo mieszane uczucia. Peeling kompletnie mi się nie spodobał, maska była już lepsza. Ale czy faktycznie tak przeddłuża trwałość makijażu...no nie wiem. (Recenzja)

23. Pharmaceris A, żel do mycia twarzy. Saszetka starczyła mi na 3 mycia. Żel bardzo delikatny , łagodny. Na pewno dla osób z wrażliwą skórą. Ja jednak wolę kosmetyki naturalne.

24. Beauty Formulas, zabieg oczyszczający z węglem aktywnym. Saszetka składała się z żelu myjącego, który był bardzo dobry oraz z maski z popularnym obecnie węglem. Maska była typu peel off. Nie wiem , czy to ja coś źle zrobiłam? Bo maska nie chciała mi zaschnąć na twarzy, nie mogłam jej ściągnąć tylko po prostu zmyłam jak maskę kremową. W związku z tym trudno mi powiedzieć, czy rzeczywiście czyści dobrze skórę.

25. Marion, szampon koloryzujący w kolorze blond. Bubel jakich mało. Kupiłam żeby trochę stonować kolor moich włosów , żeby nie były widoczne odrosty. Po użyciu moje włosy w ogóle nie zmieniły swojego koloru.

26. Maska do stóp złuszczająca z Biedronki. Bardzo wygodne skarpetki nasączone kwasami owocowymi. Ja lubię tego typu maski i wykonuję je co jakiś czas. Jeśli jeszcze będzie dostępna to na pewno ją kupię.

I to już wszystko, znowu wzięłam się za zużywanie saszetek, które zalegają mi po szufladach. Jestem ciekawa jak Wam idzie zużywanie zapasów.

Buziaki i miłego weekendu.
EMI :)

sierpnia 31, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #5 ULUBIONE PERFUMY

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #5 ULUBIONE PERFUMY
Hej!

Dzisiaj pachnący post. Pachnący, gdyż podejmuję kolejny etap wyzwania Trusted Cosmetics, czyli zdradzam jakie perfumy są moimi ulubionymi. Nie mam ich zbyt dużo. Pryskam się raczej oszczędnie, gdyż po prostu nie lubię ani u siebie ani u innych przesadzonego zapachu. Męczy mnie to po prostu, nawet jeśli zapach jest ładny. Dlatego często wybieram delikatne perfumy. 

Takim codzienniaczkiem są na pewno perfumy Avon Pink Little Dress. Wręcz oszalałam na ich punkcie i używałam codziennie podczas tegorocznych wakacji. Niestety niedawno mi się skończyły, a ich pełną recenzję przeczytacie na moim blogu, kilka wpisów wcześniej.



Kolejnym tego typu zapachem, lekkim i owocowym jest mgiełka z serii Avon Naturals. Bardzo je lubię, gdyż są delikatne i nie przytłaczają zapachem. Dodatkowo odświeżają skórę. Zdecydowałam się tym razem na wersję Słodkiej Śliwki i rzeczywiście jest ona słodka, ale nie przytłaczająca. Lubię tę mgiełkę używać na siłowni lub basenie. Daje delikatny zapach , który nie przeszkadza nikomu obok.



Natomiast na upalne, letnie wieczory (niestety w tym roku ich nie było :( ) świetnie się sprawdza mgiełka Beyonce Heat Rush. To bardzo słodki i zmysłowy zapach, a jednak nie jest mocno ciężki. Mgiełka zawiera w sobie złociste drobinki także świetnie podkreśla letnią opaleniznę.


Jeśli chodzi o perfumy "z wyższej półki" to zdecydowanie moimi ulubionymi jest Acqua Di Gioia. To wodny , orzeźwiający zapach z nutą mięty. Jest cudowny i kojarzy mi się z wakacjami i z rajską plażą. Może wpływa też na to fakt, że dostałam je od męża podczas naszej podróży poślubnej na Teneryfę. Uwielbiam! Muszę go częściej używać, bo spokojnie nadaje się także na co dzień, nie jest ciężki ani męczący.

Dużo bardziej intensywne są perfumy Jimmy Choo. Dostałam kiedyś próbkę tego zapachu i przepadłam na Amen. Zakochałam się totalnie. Jest to bardzo elegancki i uwodzicielski zapach. Trzeba jednak uważać podczas aplikacji ponieważ jest on intensywny i można z nim łatwo przesadzić. Świetnie nadaje się na wieczór , ale jesienią i zimą w niewielkiej ilości stosuję także na co dzień... i nadal nie mogę przestać się nad nim zachwycać .


A jakie są Wasze ulubione zapachy? Może polecicie mi coś ciekawego?
Sama zastanawiam się nad kupnem Chloe Love Story lub Chanel Mademoiselle.
Może ktoś z Was ma te zapachy ?

Pozdrawiam
Emi :)

sierpnia 20, 2016

[RECENZJA] AVON, PINK LITTLE DRESS

[RECENZJA] AVON, PINK LITTLE DRESS

Witajcie,

dzisiaj krótki post z serii zapachowej. Jeśli chodzi o kosmetyki Avon to mam do nich sentyment. W czasach gimnazjum i liceum moja mama była konsultantką tej firmy, ale to głównie ja zajmowałam się prowadzeniem tej działalności. Kosmetyki trafiały głównie do moich koleżanek ze szkoły. W sumie chyba od tego zaczęło się moje zainteresowanie makijażem i pielęgnacją. Z wielką niecierpliwością czekałam aż kurier dostarczy mi paczkę i oczywiście nowy katalog.
Obecnie kosmetyków Avon mam w swoich zbiorach coraz mniej. Ale są takie produkty do których chętnie wracam. 
Jednym z nich jest zapach Black Little Dress. Jest bardzo elegancki i kobiecy. Zużyłam go kilka butelek i trochę mi się znudził. Jednak w ofercie firmy znalazłam inne ciekawe zapachy z tej serii. Tym razem zdecydowałam się na "małą różową".


AVON PINK LITTLE DRESS - Poczuj urok młodości w klasycznej i kobiecej odsłonie dzięki `Little Pink Dress`. Ta woda perfumowana to harmonia delikatnych płatków jaśminu i bogactwa piwonii na bazie zmysłowego piżma. 


Nuty zapachowe: jaśmin, piwonia, piżmo

Zapach ten jest dużo lżejszy i bardziej świeży niż wersja podstawowa. Niemniej jednak nadal pozostaje bardzo elegancki i kobiecy. Dzięki swojej delikatności idealnie nadaje się na upalne dni gdyż nie przytłacza swoim zapachem. Dla mnie jest to świetny zapach na co dzień. Jeśli chodzi o trwałość to na mnie trzymały się w miarę dobrze przez kilka godzin. Jeśli chciałam jeszcze wyjść gdzieś po pracy to wówczas spryskiwałam się po raz kolejny.
Jednym słowem bardzo polecam zwolenniczkom delikatnych, kwiatowych i romantycznych zapachów. Zdecydowanie mam ochotę wypróbować także inne wersje z rodziny Little Dress od Avon :)

Miłej soboty!
EMI

sierpnia 14, 2016

[DENKO]#7 LIPIEC

[DENKO]#7 LIPIEC
Witajcie,

mamy już połowę sierpnia, a więc najwyższa pora na rozliczenie się ze zużyć lipca. Nie ma ich zbyt wiele, ale jednak trochę jest.

Legenda:
Świetny produkt!!!
Przeciętny
Uwaga bubel!


Bardzo lubię naturalne produkty i dlatego mam ich w swojej kosmetyczce naprawdę sporo. Ulubionym z nich jest Olej Jojoba. Zawsze go mam w swoich zbiorach. To on sprawia, że moja skóra jest świetnie nawilżona , a włosy lśniące i sprężyste. Zawsze kupuję kolejną buteleczkę. Jest świetny solo, ale także jako dodatek do innych kosmetyków. Całkowicie innym produktem jest Olej Tamanu. To gęsty, zawiesisty olej o charakterystycznym zapachu kostki rosołowej. Jednak zaaplikowany na niedoskonałości i wypryski działa cuda. Isana Vitamin&Joghurt (Recenzja)  to świetny produkt pod prysznic. Ma cudowny, orzeźwiający zapach w sam raz na lato. Natomiast Esencja do Kąpieli Kneipp Totalny Relax to całkowicie odmienna nuta zapachowa. Melisa odpręża i uspokaja ciało, a także zdejmuje z niego wszelkie napięcia. Mydło do rąk Biały Jeleń było w porządku. Dobrze się pieniło i nie wysuszało dłoni, ale nie wyróżniało się niczym szczególnym od innych mydeł. Pozostając w temacie żeli skończyłam również Rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco (Recenzja) . Bardzo lubię te produkty, ale chyba jednak Tymiankowy (Recenzja) bardziej mi odpowiadał. Jeśli chodzi o włosy to skończyłam Odżywkę do Włosów z Isana. Miałam nadzieję, że będzie to godny zastępca dla produktu John Frieda (Recenzja) i się nie pomyliłam. Recenzja zbiorcza szamponu i odżywki pojawi się niebawem na blogu. Podczas upałów wspomagałam się suchym szamponem Batiste XXL Volume. Właśnie ta wersja z odrobiną lakieru do włosów jest moją ulubioną. Ulubionym codziennym zapachem lata (i nie tylko) było Avon Pink Little Dress. Uwielbiam wszystkie te wody. Muszę kupić kolejną, ale jeszcze nie wiem na jaki "kolor sukienki " się zdecyduję. Również ładnym zapachem było La Vie Est Belle Lancome. Być może kiedyś się skuszę, ale mam 2 butelki droższych perfum, które należałoby najpierw zużyć. Do śmieci trafiły również 2 odżywki do paznokci. Moja ulubiona Herome Nail Hardener Extra Strong oraz Golden Rose Oxygen Nail Growth. Pierwsza zawsze ratuje mi paznokcie gdy są w kiepskim stanie. Druga miała fają żelową konsystencję , dobrze sprawdzała się jako baza pod lakier i rzeczywiście mam wrażenie, że przyspieszała wzrost paznokci. Jeszcze kiedyś do niej wrócę.


W związku z tym, że w lipcu byłam na kilku wyjazdach wzięłam się również za próbki. Taka jedna saszetka starczyła mi na 2-3 razy więc sporo. Zakochałam się w serii odżywczej Vianek. Kremy są bardzo gęste i treściwe. Świetnie odżywiają i nawilżają skórę. Na pewno kupię pełne opakowania jak skończę to co mam. Krem intensywnie nawilżający również był w porządku, ale jednak nie dał takich efektów jak jego poprzednik. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie krem Bergamo Intensive Snake z peptydami jadu węża. Skóra po nim była idealnie napięta i nawilżona. Muszę poszukać gdzie można go kupić.

I to już wszystkie produkty, które udało mi się ostatnio zużyć.
Jestem ciekawa jak Wasze zużycia w tamtym miesiącu ?

Emi

sierpnia 02, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY SWOJE KOSMETYCZKI # 1 CZYLI CO NOSZĘ W TOREBCE?

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY SWOJE KOSMETYCZKI # 1 CZYLI CO NOSZĘ W TOREBCE?
Witajcie,

tak jak pisałam w niedzielę postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu zorganizowanym przez Trusted Cosmetics. Widziałam, że wiele blogerek już pokazało swoje kosmetyczki. Przyszła więc pora i na moją :)


Długo zastanawiałam się od jakiej strony "ugryźć" ten pierwszy post tak, aby w kolejnych postach kosmetyki się nie powtarzały. Postanowiłam więc pokazać Wam to, co na co dzień noszę przy sobie w mojej podręcznej kosmetyczce. 
Jeśli chcecie się dowiedzieć co to jest to zapraszam do czytania.


W torebce przede wszystkim musi znaleźć się małe, poręczne lusterko. Długo szukałam takiego, które by mi się spodobało. W końcu stwierdziłam, że kupię sobie puder , który będę wykorzystywać do poprawek w ciągu dnia w ładnym opakowaniu. Gdy zobaczyłam tę błyskotkę to od razu się zakochałam.  Kiko, Sunshine Fundation Spf 20 jest zamknięty w przepięknym, złotym opakowaniu z lusterkiem. W opakowaniu, w oddzielnej kasetce znajduje się także gąbeczka do nakładania. Ja swój mam w odcieniu 200 light, ale nie jest on bardzo jasny. Do bladych cer na pewno się nie nada. Mimo, że jest to podkład to bardzo fajnie sprawdza się jako puder wykończeniowy. W mojej podręcznej kosmetyczce nie może także zabraknąć szczotki. Moje włosy są grube i gęste. Niestety bardzo lubią się puszyć i plątać. Dlatego najlepszym dla nich rozwiązaniem jest delikatna Tangle Teezer Compact. Uwielbiam te szczotki i nie zamieniłabym na żadną inną. Do kompletu do szczotki noszę gumki Invisibooble. Te niewinnie wyglądające sprężynki idealnie trzymają w ryzach moją czuprynę, a przy tym nie wyrywają i nie niszczą włosów. Kolejnym niezbędnikiem jest mała buteleczka żelu antybakteryjnego. Tym razem skusiłam się na pięknie pachnący Carex Strawberry Candy. Używam tego żelu zawsze po korzystaniu z toalety w miejscach publicznych. Mimo, że ja myję ręce to wiem, że wiele osób tego nie robi , a więc klamki od drzwi wejściowych też nie są za czyste...niestety. Oprócz żelu znalazły się tutaj również chusteczki do demakijażu Be Beauty.  W tej roli używam ich niezwykle rzadko. Tylko gdy idę na basen lub siłownię i nie chce mi się nosić płynu micelarnego lub mleczka. Częściej wykorzystuję je po prostu do przecierania rąk , gdy się czymś wybrudzę... np szminką robiąc swatche w drogerii ;) Jako nałogowa szminkoholiczka nie mogłabym nie mieć w kosmetyczce produktów do ust. A wiadomo, że podstawą dobrego makijażu jest zadbana skóra ust. Dlatego nie rozstaję się z balsamem nawilżającym. Obecnie jest to Balmi, czarna porzeczka. Pisałam już Wam o nim. Nie jest jakiś wybitny, to bardziej gadżet. Ale w lecie, gdy moje usta nie są wymagające jest nawet w porządku. Na pewno ma piękny, owocowy zapach. Skoro jest balsam to noszę również i szminkę. Oczywiście tutaj najczęściej następuje rotacja, to zalezy na jaki kolor i wykończenie mam ochotę. Ale najczęściej jest to Golden Rose, Matte Lipstick Crayon nr 10 czyli bardzo uniwersalny i twarzowy odcień przybrudzonego różu. Podczas upałów w mojej kosmetyczce wylądował również tonik w mgiełce firmy Vianek. Uwielbiam spryskiwać nim twarz w ciągu dnia. Bardzo ładnie zdejmuje pudrowość z twarzy oraz odświeża i chłodzi. Ostatnim produktem są podręczne perfumy. Bardzo lubię całą serię Little Dress. Obecnie mam wersję Pink Little Dress , ale klasyczna Black oraz Gold również bardzo przypadły mi do gustu. Szkoda, że już mi się kończy, ale na pewno wybiorę się do Avon, żeby wybrać jego następcę



I to już cała zawartość mojej podręcznej kosmetyczki. Chętnie poczytam, co ciekawego znajduje się w Waszych :)

Pozdrawiam!
Emi
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger