Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cetaphil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cetaphil. Pokaż wszystkie posty

marca 28, 2018

DENKO STYCZEŃ-MARZEC 2018: Produkty zużyte i ich następcy.

DENKO STYCZEŃ-MARZEC 2018: Produkty zużyte i ich następcy.
Witajcie!

Oj dawno nie było u mnie projektu denko. Ostatni to ten zakańczający poprzedni rok:


Od tamtej pory oczywiscie trochę produktów mi się nazbierało, ale mam nadzieję, że sprawnie przez to przejdziemy.



Rewitalizujace serum olejowe Senelle (Recenzja) okazało się moim ogromnym ulubieńcem i wielkim hitem. Buzia po nim była doskonale nawilżona i odżywiona. Na pewno jeszcze sięgnę po to lub inne serum tej marki. Obecnie z zapasów wyciągnęłam także przeze mnie lubiany olejek Evree Magic Rose (Recenzja). To już moja 3-4 buteleczka tego olejku więc też o czymś to świadczy.
  
  

Drugi zużyty produkt pochodzi z tej samej marki i był równie świetny, co serum. Optymalizujacy krem pod oczy (Recenzja) był zamknięty w wygodnej i estetycznej buteleczce z pompką. Jego konsystencja była taka jak najbardziej lubię, czyli gęsta i treściwa, a jednocześnie nie mocno tłusta. Nadawał się zarówno na dzień jak i na noc. Na chwilę obecną szukam jakiegoś ciekawego kremu pod oczy i nie mogę się zdecydować. Na razie ukręciłam go sobie sama :)


Miya lekki oczyszczający olejek do demakijażu (Recenzja) niestety mnie nie zachwycił. Co prawda z makijażem radził sobie świetnie, ale tworzył na mojej skórze taką dziwną, trudną do usunięcia powłokę. Znam dużo lepsze olejki więc do tego na pewno nie wrócę. Za to w zamian mam (a raczej miałam, bo jeden już wykończyłam) dwa balsamy od Czarszki. Recenzja się niebawem pojawi .


Ostatnio staram się wrócić do regularnego olejowania włosów. Kiedyś przyniosło u mnie bardzo dużo dobrego i widoczną poprawę nawilżenia moich suchych włosów. Nacomi 7 olei to mieszanka różnych olei do włosów. Buteleczka ma bardzo wygodną pompkę, łatwo się dozuje produkt na włosy. Chociaż szczerze nie zauważyłam na nich jakiegoś efektu wow. Za to olej z Khadi stosuję na skalp jako wcierkę. Produkt ten ma zwiększyć porost włosów. Chciałam nim olejować całą długość, ale ma tak intensywny zapach że nie dam rady.


Peelingi skóry głowy to moje ogromne odkrycie tamtego roku. Odkąd po raz pierwszy użyłam peelingu zobaczyłam naprawdę dużą różnicę w kondycji mojego skalpu. Przede wszystkim się tak mocno nie przesusza i nie łuszczy. W ostatnim czasie zużyłam 2 peelingi z drobinkami Marion Aktywny peeling z węglem i pestkami moreli oraz Pharmaceris Oczyszczający peeling trychologiczny (Recenzja). Oba były do siebie bardzo podobne jeśli chodzi o działanie. Miały drobinki, które trzeba było wmasować w skórę głowy. Dla mnie, osoby która ma gęste włosy problematyczne jest niestety później wypłukanie ich. Dlatego chyba wolę peelingi enzymatyczne lub z mocznikiem jak np ten z Bandi (Recenzja)



Serum na końcówki to nieodłączny element mojej pielęgnacji włosów. Bez tego kroku lubią się niestety puszyć. Schwarzkopff Essence Ultimate Omega Repair to bardzo lekki balsam. Musiałam go sporo nałożyć żeby dociążyć kosmyki. W tej kwestii dużo lepiej sprawdzają mi się formuły olejowe jak na przykład Garnier Fructis Miraculous Oil.


Tak samo nieodłącznym elementem mycia moich włosów jest nałożenie maski lub odżywki. Garnier Fructis Oil Repair 3 Butter była bardzo gęsta i treściwa. Świetnie dociążała moje włosy i je wygładzała, ale nie były one po niej przetłuszczone. No i dodatkowo pachniała pięknie owocowo. Niestety odżywka Dove Pure Care Dry Oil jest całkowitym jej przeciwieństwem. Jest bardzo rzadka, spływa z włosów i trzeba jej naprawdę nałożyć bardzo dużo żeby uzyskać dobry efekt. Także pewnie pojawi się niebawem w denku.



Zużyłam dwa antyperspiranty. Rexona Invisible to według mnie jedna z lepszych propozycji. Chroni skutecznie, nie brudzi ubrań. Nie przepadam za antyperspirantami w sprayu, ale ten Dove Go Fresh dostałam w paczce PR. Miał piękny, orzeźwiający zapach, ale niestety zostawiał białe ślady. Obecnie szukam czegoś naturalnego, bez aluminium/



Po niezliczonej ilości skończonych tubek pasty Ecodenta (Recenzja) postanowiłam w końcu kupić coś innego. Padło na Sylveco. Na pewno trzeba się przyzwyczaić do jej charakterystycznego smaku, który jest bardziej ziołowy niż miętowy.



Z produktów do pielęgnacji ciała zużyłam Olejek do pielegnacji ciała Equilibra. Miał bardzo fajny skład, dobrze się wchłaniał i nawilżał skórę, ale taka mała pojemność (50ml) bardzo szybko się zużyła. W podróży zużyłam też próbkę Lotionu Cetaphil, który dostałam od dermatologa. Doprawdy nie rozumiem fenomenu tej marki. Ani nie ma zbyt specjalnego składu, ani nie nawilżył jakoś świetnie. Obecnie mam orientalny olejek z lotosem Khadi. Jednak ten zapach jest również tak intensywny, że muszę dodawać go do innych, bezzapachowych produktów. 


Jak zwykle w moim denku pojawia się ogrom saszetek i maseczek. Maseczki 7th heaven uwielbiam za ich zapachy. Mimo, że nie są to produkty naturalne to mają całkiem niezły skład i na mojej twarzy sprawdzają się rewelacyjnie. Szczególnie wersja czekoladowa z pomarańczą. Maski w płachcie Purederm znalazłam w Biedronce. Muszę powiedzieć, że to całkiem porządne maski, choć bez efektu wow. Ta ogórkowa miała orzeźwiający, chłodzacy zapach i naprawdę fajnie nawilżyła twarz. Ziaja Liscie Zielonej Oliwki jedna z moich ulubionych masek saszetkowych. Regularnie do niej wracam jak nie chce mi się rozrabiać glinki. Janda maseczka bogato regenerująca wg mnie nie ma o czym pisać, słabe są te maski. Indigo Body Lotion zużyłam do posmarowania rąk, bardzo ładny perfumeryjny zapach ale działanie znikome. L'biotica skarpetki złuszczające+zabieg parafinowy. Muszę Wam powiedzieć, że dało to bardzo fajny efekt. Mimo że za parafiną nie przepadam. Po złuszczeniu się naskórka nakłada się kolejne skarpetki i wlewa do nich ciekłą parafinę. Zakłada bawełniane skarpetki i zostawia np na noc. Rano skóra była bardzo gładka i przyjemna. Dior Forever pomijając pomarańczowy kolor to niestety podkład ten okropnie brzydko wygladał na mojej twarzy. Był bardzo suchy i podkreślał wszystkie zmarszczki (których nie mam chyba jeszcze aż tak wiele). Nacomi olej z czarnuszki zużyłamdo różnych swoich mieszanek i receptur. Świetnie sprawdził się jako wcierka do skóry głowy.

Robiłam także porządki w swoich kosmetykach kolorowych. Lakiery Golden Rose Express Dry mają małe wygodne buteleczki i można je wykorzystać praktycznie do końca. Rzeczywiście szybko schną i długo się utrzymują.  Missha lakier w pięknym neonowym kolorze dostałam w prezencie od Anety z bloga CosmetiCosmos. Wyglądał świetnie na opalonych dłoniach, ale niestety bardzo szybko zgestnial w buteleczce 😯Wibo Million Dollar Lips nr1 to matowa pomadka w moim ulubionym odcieniu brudnego różu. Był to idealny kolor na co dzień. Trzeba tylko pamiętać o regularnej pielęgnacji ust, gdyż lubi je przesuszac. Eveline Celebrites Eyeliner Chocolate Brown to mój ulubiony eyeliner. Ma piękny odcień ciemnej czekolady która bardziej pasuje mi do dziennego makijażu niż czerń. Ma wygodny pędzelek, którym łatwo namalować kreskę. Niestety ich jakość zależy od koloru, fioletowy był tragiczny. 

Tusz Mystik Warsaw Naturalite to moje pierwsze spotkanie z tą marką dostępną w Kontigo. Niestety bardzo nieudane. Tusz w ogóle nie pogrubia ani nie wydłuża rzęs. Może jedynie delikatnie je przyczernia. Dla mnie to za mało. Dużo lepszy był tusz z Eveline. Niestety nie wiem jak się konkretnie nazywa, gdyż wszystkie napisy bardzo szybko się z niego starły . Natomiast miał fajną szczoteczke, która dobrze wyczesuje rzęsy. Nie skleja ich, a ładnie podkreśla chociaż nadal jest to dosyć naturalny efekt. Zamiennikiem obu jest tusz Smashbox Full Exposure, który  zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Tusz bardzo fajnie pogrubia rzęsy i daje im kolor głębokiej czerni. Mimo, że mam miniaturkę to używam jej już spory czas i tusz jest nadal świeży, nie osypuje się ani nie skleja rzęs.

Moje brwi nie są bardzo wymagające. Są dosyć gęste i ciemne jak na blondynke więc nie mogę ich za mocno podkreślać. Zazwyczaj wystarczy mi przeczesanie żelem z odrobiną koloru. Mascara Brow Color nr4 była dla mnie idealna. Miała odpowiedni kolor, który tylko delikatnie podkreślał mój naturalny, dużym plusem była też malutka, precyzyjna spiralka. W jednym z konkursów wygrałam duo do podkreślenia brwi od Freedom Makeup. Były to dwa cienie w ładnych kolorach, które najlepszy efekt dawały razem. Niestety nie dane mi było zbyt długo się nimi cieszyć, bo niestety się rozkruszyly. Sięgnęłam więc po zestaw cieni Gosh Brow Kit to trzy cienie do brwi w ładnych kolorach. Dodatkowo znajduje się tam wosk, używam go ale niestety bardzo problematyczne jest jego wydobycie z tego małego kółeczka. Plusem jest lusterko, co sprawia że cały produkt świetnie nadaje się do podróżnej kosmetyczki.

Nareszcie zużyłam Snail Nutrition BB Crem od Skin79. Piszę nareszcie nie dlatego, że  był to zły produkt, a dlatego że był większy niż standardowy podkład -40g, a do tego niesamowicie wydajny. Jedna pompka w zupełności starczy na pokrycie całej twarzy. Niezmiennie zachwyca mnie bardzo gładki wygląd cery po ich użyciu.  Jakby zastosowano filtr z instagrama. Poza tym odpowiada mi ich lekko błyszczące wykończenie i nawilżające właściwości. W przypadku kremów BB trzeba jednak pamiętać o ich dokładnym oczyszczaniu, gdyż zawierają w sobie dużo silikonow i mogą niestety zapychac. Jako zamiennik stosuje mieszankę bardzo taniego, ale przyzwoitego podkladu z Biedronki Bell Illumi oraz Maybelline Fit Me, który dostałam do przetestowania niestety w zbyt ciemnym kolorze. Sam podkład jest też niestety dla mnie zbyt matowy.

Mam niestety niedobre doświadczenia ze słynną odżywka Eveline 8w1. Co prawda nie mam uczulenie na formaldehyd, ale stan moich paznokci po jej użyciu się pogorszyl. Dlatego sceptycznie podeszłam do wersji Eveline Sensitive . Ma ona w sobie delikatniejszy, naturalny aldehyd. Odżywka fajnie sprawdziła się jako baza pod lakiery, ale nie zauważyłam jakiegoś wpływu na ich stan. Obecnie kończę Sally Hansen Miracle Nailgrowth i również fajnie zabezpiecza paznokcie, ale żeby były mocniejsze lub szybciej rosły. Nie zauważyłam.



Zestaw Bielenda kwas glikolowy  towarzyszył mi dzielnie przez 2 lata. Zawsze na przełomie jesieni/zimy robiłam sobie kurację zluszczajaca i wybielajaca. Kuracja składała się z 10 zabiegów. Zaczynałam od 20% a kończyłam 30%. Po takiej serii skóra była świetnie wygladzona, świeża,  a przebarwienia zniwelowane. Suche skórki zostają zniwelowane. W zestawie był jeszcze krem na dzień z SPF oraz dwie nawilżające maski kremowe. Pamiętajcie tylko, że przy stosowaniu kwasów w domu trzeba zachować ogromną uwagę gdyż łatwo można się poparzyc.  Wcześniej chodziłam na kwasy do kosmetyczki, w domu stosowalam też słabszy kwas np migdałowy.



Na koniec zapach. Nie jestem zbyt dobra w ich opisywaniu więc pojawiają się na blogu rzadko. Wosk Wood Wick Birchwood  to bardzo subtelny zapach mokrego drewna. Kojarzy mi się z plażą i z wakacjami. Trochę też mi się kojarzy z zapachem po letnim deszczu. Naprawdę przyjemny. 

I to już całe denko. Jak Wam się podoba takie zestawienie. Lubicie, kiedy od razu pokazuje następców? Czy wolicie denko w tradycyjnej formie? 

Pozdrawiam 
Emi

maja 19, 2015

DENKO #2

DENKO #2
Witajcie, przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym projektem denko. Bardzo się cieszę, że aż tyle produktów opuściło moją łazienkę.

1. Tołpa Green Oczyszczanie - płyn micealarny/tonik 2w1. Kupiłam go w Biedronce. Jako płyn micelarny niestety nie sprawdził się w ogóle, słabo zmywał makijaż nie mówiąc już o tuszu do rzęs. Zużyłam go jako tonik i tutaj sprawdził się dużo lepiej. Ładnie pachniał i był delikatny, ale raczej NIE KUPIĘ .

Obecnie używam: Sylveco tonik hibiskusowy, lipowy płyn micelarny.

2. Cetaphil Emulsja micelarna do mycia twarzy. Bardzo łagodna emulsja do mycia twarzy. Niestety również słabo radzi sobie z makijażem. Jednak do porannego przemywania twarzy jest bardzo dobra. Delikatnie myje i odświeża. Buzia jest po niej gładka i nawilżona. BYĆ MOŻE KUPIĘ.

Obecnie używam: Sylveco tymiankowy żel do twarzy.

3. Syis kolagenowe serum do paznokci. Niestety z tego typu rzeczami mam problem z regularnością także nie potrafię się wypowiedzieć, czy wpłynęło na kondycję paznokci. Ale stosowałam je zawsze podczas manicure (1-2 razy w tygodniu) i jest to bardzo fajne, żelowe serum. Po wtarciu w płytkę paznokcia i skórki są one ładnie nawilżone i błyszczące, wyglądają na o wiele zdrowsze. Mimo zalet NIE KUPIĘ ponownie, gdyż nie używam często tego typu produktów.


4. Ziaja oczyszczanie Krem mikrozłuszczający na noc z kwasem migdałowym . Na całą serię był swego czasu bardzo duży szał. Krem był delikatny i bardzo dobrze poradził sobie z zamykaniem i oczyszczaniem rozszerzonych porów. Ze względu na tendencje mojej skóry do przesuszania używałam go co drugi dzień. BYĆ MOŻE KUPIĘ.

Obecnie używam: Perfecta peeling enzymatyczny z papainą.

5. Bebe pomadka ochronna klasyczna. Mam tego typu produktów całe multum pochowane po torebkach i kieszonkach. Ta pomadka niczym szczególnym się nie wyróżniała, ale zła raczej też nie była. NIE KUPIĘ.
Obecnie używam: masełka Nivea

6. Evree Magic Rose czyli mój ulubiony olejek. Bardzo lubiłam jego zapach, kojarzył mi się z wakacjami w Bułgarii. Olejek bardzo ładnie nawilżał, ale nie powodował przetłuszczania się skóry w strefie T. KUPIĘ PONOWNIE.
Obecnie używam: Delawell olejek z awokado


7. Receptury Babuszki Agaffi Maska drożdżowa zwiększająca porost włosów. Bardzo ładnie nawilżała i wygładzała włosy, a przy tym miała prześliczny zapach. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ.  KUPIĘ PONOWNIE

Obecnie używam: Kallos Banana

8. Green Pharmacy olejek do włosów ze skrzypem, ograniczający wypadanie włosów. Moim ulubieńcem jest wersja z papryczką chili. Regularne używanie olejku na skalp jako wcierka sprawiło, że moje włosy rosły jeszcze szybciej oraz pojawiło się sporo baby hair. Muszę wrócić do tego procederu. KUPIĘ PONOWNIE wersję z papryczką.

Obecnie używam: Radical wcierka do włosów


 9. Wellnes& Beauty peeling do ciała. Moja ulubiona seria peelingów. Tym razem zużyłam wersję z zieloną herbatą i oliwką. Peeling bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, jest z tych mocniejszych także jeśli ktoś właśnie takie lubi to polecam. Ma w składzie oliwkę , która nawilża skórę także ja nie używam już po nim balsamu. Opakowanie świetnie się nadaje na trzymanie masek Kallosa, gdyż jest dużo bardziej poręczne niż litrowy słój. Na pewno  KUPIĘ PONOWNIE.

Obecnie używam: Wellnes& Beauty peeling z olejkiem migdałowym

10. Bielenda Mgiełka samoopalająca arganowa. Co za badziew. Kupiłam ten produkt, gdyż byłam zachwycona drogocennym olejkiem z tej samej serii. Myślałam , że będzie to coś podobnego. Niestety bardzo się zawiodłam. Była to po prostu woda, ponadto spray szybko się popsuł i musiałam wylewać produkt na rękę przez co dużo się marnowało. Aplikacja była trudna, robiły się smugi. Poza tym strasznie śmierdziało i nadawało brzydki kolor opalenizny. Na pewno NIE KUPIĘ.

Obecnie używam: Lirene Body Arabica cafe mocha


I kilka próbek:

11. Farmona Celebrate Cosmo masło do ciała o zapachu drinka Cosmopolitan. Miałam również wersję Pinacolada. Oba masła są bardzo gęste i treściwe pachną naprawdę bajecznie. Niestety zawierają w sobie dużo parafiny przez co NIE KUPIĘ. A szkoda...

12. Oraz trzy próbki perfum , które dostałam podczas robienia zakupów na stronie Douglasa. Najbardziej urzekły mnie Chloe Luve Story, tak bardzo że poproszę siostrę która w czerwcu leci na wakacje, żeby kupiła mi pełną buteleczką na lotnisku.


Zostało jeszcze kilka rzeczy z kolorówki:

13: Eveline art scenic korektor do brwi. Bardzo dobry produkt, na długo mi starczył. Na co dzien nie używam kredki , ani cienia do brwi tylko przeczesuje je własnie takim żelem. KUPIĘ PONOWNIE.

Obecnie używam: Catrice brow filler

14. Dwa stare blyszczyki z Catrice i Avon. Znalazłam je robiąc porządki w moich zimowych kurtkach. Niestety chyba się przeterminowały bo już nieładnie pachną.




A jak tam Wasze zużycia? 
Udało Wam się trochę uszczuplić zapasy?

marca 13, 2015

ULUBIEŃCY styczeń - marzec 2015 (PIELĘGNACJA)

ULUBIEŃCY styczeń - marzec 2015 (PIELĘGNACJA)


Mamy już połowę marca dlatego postanowiłam nie robić ulubieńców pojedynczych miesięcy tylko zebrać wszystko razem. Tym bardziej iż nie zmieniam tych produktów tak często. Jeśli coś mi się spodoba to używam to do końca - ta zasada dotyczy oczywiście pielęgnacji, z kolorówką bywa różnie.

Z racji , że są to moi pierwsi ulubieńcy to trochę się tych produktów nazbierało. Postanowiłam więc podzielić post na 2 części. Kolejni będą na pewno mniej obfici, gdyż będę starała się pokazywać tylko nowe produkty, które mnie zauroczyły i nie powtarzać tego, co już było.

A więc zaczynajmy:


PIELĘGNACJA CIAŁA:


1. Peeling do ciała WELLNESS&BEUTY: obecnie posiadam wersję z oliwą z oliwek i zieloną herbatą. Bardzo dobry peeling, świetnie złuszcza skórę i pozostawia na jej powierzchni nawilżającą warstewkę olejku. Nie muszę już po nim używać balsamu. Ślicznie pachnie, tak odświeżająco. Miałam również wersję Mango i Kokos i jest tak samo dobra. Bardzo dobry produkt w świetnej cenie. Kosztuje ok 10zł. Jest dostępny w Rossmanach.

2. Masełko do ciała THE BODY SHOP o zapachu SMOKY POPPY: czyli jeden z produktów ostatniego Shiny Box. Lubię masełka TBS , a ten zapach bardzo przypadł mi do gustu. Ma bardzo przyjemną, gęstą ale tak jakby musową konsystencję. Jest bardzo wydajne i dobrze nawilża. Cena takiego maluszka 50g bez promocji w TBS to koszt ok 25zł. Często mają promocje na większe egzemplarze w stylu 2+1 gratis. Ja jedną z takich miniaturek kupiłam w sklepie internetowym www.kosmetykizameryki.pl w cenie 11,99.

3. Żel pod prysznic NIVEA FREE TIME o zapachu KARAMBOLI: bardzo kremowy i gęsty żel, daje cudowną gęstą pianę. Skóra po nim jest miękka i nawilżona. No i ten zapach. Cytrusowy, energetyczny. W sam raz  do porannego prysznica na pobudzenie. Butelkę 500ml kupiłam w Rossmanie na promocji i zapłaciłam ok. 9-10zł.








PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


4. KALLOS BANANA - przez cały luty wraz z włosomaniaczkami z bloga ANWEN testowałam maski do włosów firmy KALLOS. Wybrałam 2 : LATTE I BANANA. Obie mają bardzo podobne działanie. Włosy po nich są bardzo mocno odżywione, gładkie i lśniące. Wersja bananowa bardziej przypadła mi do gustu głównie ze względu na zapach. Kojarzy mi się z czipsami bananowymi. Takie duże opakowanie kupicie w HEBE za ok 10zł. To duże pudło może być trochę minusem, gdyż jest nieporęczne. Ja swoją przekładam do małego słoiczka po peelingu Wellnes&Beuty i stawiam w łazience.

5. Szampon do włosów  ELSEVE NUTRI-GLOSS CRISTAL: bardzo dobry szampon, który dobrze oczyszcza włosy. Dzięki niemu są ładnie uniesione od nasady, lekkie i puszyste. Mam dosyć grube i gęste włosy, które przez swój ciężar szybko tracą objętość dlatego wybieram lekkie, żelowe formuły szamponów. Przyznam się, że kupiłam go pod wpływem impulsu. Spodobały mi się te błyszczące drobinki. O dziwo po jego użyciu włosy naprawdę są ładnie błyszczące. Kupiłam go w TESCO wraz z odżywką (niestety przeciętną) za jakieś 15zł, ale widziałam go tez ostatnio w Biedronce.

6. Balsam do włosów BANIA AGAFII z wyciągiem z igieł sosny karłowatej: bardzo fajna, lekka odżywka-balsam. Nakładałam ją zawsze po umyciu włosów w celu ich rozczesania (Maski nakładam przed myciem). Nie obciąża włosów, są po niej ładnie wygładzone , nie plączą się. Co do aktywacji wzrostu niestety się nie wypowiem, gdyż moje włosy i bez wspomagaczy rosną dosyć szybko.




PIELĘGNACJA TWARZY:

7. Emulsja micelarna do mycia twarzy CETAPHIL: bardzo delikatny produkt do mycia twarzy, który można używać zarówno z woda jak i bez. Nie podrażnia i nie wysusza skóry. Używam go codziennie rano do oczyszczenia twarzy. Niestety nie nadaje się moim zdaniem do zmywania makijażu. Kupiłam w aptece za ok. 20 zł.

8. Płyn micelarny-tonik 2 w 1 TOŁPA GREEN stosuję jako uzupełnienie demakijażu oraz jako tonik. Bardzo ładnie odświeża i tonizuje buzię. Przygotowuje ją do nałożenia kremu. Ma dobry, naturalny skład. Kupiłam w Biedronce za 14 zł

9. Emulsja do nawilżania i łagodzenia DERMIKA : to również produkt z lutowego Shiny. Bardzo fajny delikatny krem na dzień. Jest lekki i szybko się wchłania. Niestety na noc jest dla mnie zbyt słabo nawilżający. Cały czas szukam dobrego kremu na noc. Może coś polecicie.

10. TOŁPA GREEN krem pod oczy z bialym hibiskusem: bardzo treściwy, nawilżający krem. Świetnie redukuje opuchliznę i zasinienia. Plus za metalową tubkę, która jest bardzo higieniczna. Kosztuje ok. 30zł. Szukajcie w internecie, bo można znaleźć go w lepszych cenach.

11. Produkt do zadań specjalnych BARWA serum antybakteryjne, które stosuję miejscowo na noc na wypryski. Rano zmiany są bardzo ładnie wyciszone, zmniejszone. Stosowane na większe powierzchnie może jednak wysuszac skórę. Kupiłam za ok 9zł w Rossmanie.



I to na dzisiaj tyle. Używałyście, któregoś z moich ulubieńców?
Niebawem pokażę Wam również moje ulubione produkty do makijażu.

Życzę udanego dnia!






Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger