października 19, 2015

[TOP3] Ulubione drogerie.

[TOP3] Ulubione drogerie.
Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem napisanym we współpracy z kilkoma innymi blogerkami. I tym razem chciałabym przedstawić Wam moje ulubione drogerie. Co prawda jeśli potrzebuję czegoś na szybko to robię zakupy w Rossmannie, Hebe lub Naturze jednak nie są to moje ulubione miejsca zakupów. Zawsze w tych drogeriach jest dużo klientów, a towar przebrany. poza tym już niejednokrotnie zdarzyło mi się kupić produkt, który był wcześniej przez kogoś otwarty. Dlatego też jeśli mogę poczekać, aż paczka do mnie dotrze to wybieram drogerie internetowe. Ich plusem jest również to, że można w nich dostać produkty , które stacjonarnie dostępne nie są.




Była to chyba pierwsza drogeria internetowa w której zrobiłam zakupy. Bardzo ją lubię za duży wybór produktów w szczególności takich, których w stacjonarnych drogeriach nie otrzymamy. Możemy również tam dostać produkty, które odnajdziemy w naszych drogeriach, ale w kolorach które nie są u nas dostępne.
Ja polecam Wam zerknąć na Maybelline Color Tattoo oraz moje ulubione L'Oreal Infallible które są dostępne w wielu niesamowitych odcieniach.
Na pochwałę zasługuje szybka obsługa zamówień oraz porządnie zapakowane paczki. Nigdy nie zawiodłam się na tej drogerii.

Jak już wiecie ostatnio coraz częściej kupuję kosmetyki naturalne. Często sama je również wykonuję. Było by więc dziwne, gdyby nie pojawiły się tutaj drogerie z półproduktami.



Bardzo lubię tę drogerię z półproduktami, gdyż mogę odebrać paczkę na miejscu w Warszawie. Przesyłka jest do odebrania już po 48h od złożenia zamówienia. Dla mnie to naprawdę super opcja. Tym bardziej, że punkt odbioru jest w samym centrum. Oprócz szybkiej wysyłki muszę pochwalić również jakość sprzedawanych produktów oraz formę pakowania. Każdy produkt jest zabezpieczony folią bąbelkową. Oleje dostajemy w szklanych, ciemnych butelkach które chronią przed światłem. Każda buteleczka ma również specjalny korek-stoper którym możemy dawkować produkt. Oczywiście jeśli potrzebujemy wylać więcej produktu to ten korek można łatwo wyjąć. Ja przede wszystkim upodobałam sobie masło kakaowe oraz olej kokosowy ze świeżego miąższu. Mają super działanie ... no i ten zapach! Mmmm
Na stronie znajdziemy również opakowania do przechowywania własnych produktów , a także ładne naklejki dzięki którym możemy opisać nasze kosmetyki. Jeśli tak jak ja jesteście początkujące z własnymi kosmetykami to znajdziecie na stronie również wiele praktycznych porad i receptur.



Jest to sklep, który odkryłam stosunkowo niedawno dzięki kanałowi Czarszka - wszystko po swojemu. W sklepie tym możemy zakupić półprodukty do stworzenia własnych kosmetyków. Szczególnie polecam Wam zerknąć na szeroki wybór glinek  z moją ulubioną fioletową na czele :)
Jeśli jesteście leniwe i nie chce Wam się odmierzać wszystkich produktów to można skorzystać z już gotowych zestawów ZIELONA WSTĄŻKA.
Na stronie znajdziecie również gotowe kosmetyki naturalne takich firm jak: Sylveco, Go Cranberry, receptury Babuszki Agaffi, Born To Bio , Orientana oraz wiele innych. 
Każda paczka jest solidnie zapakowana i wysyłana szybciutko po złożeniu zamówienia.

Bardzo trudno było mi wybrać te 3 miejsca , gdyż coraz częściej dokonuję zakupów przez internet i staram się sprawdzać różne miejsca. Coraz więcej drogerii internetowych otwiera swoje butiki stacjonarne jak np. Let's Beauty czy Annabelle Minerals. Jest to duży plus, gdyż można poszczególne produkty obejrzeć na żywo.

A Wy? Lubicie drogerie internetowe (jak ja), czy raczej kupujecie kosmetyki stacjonarnie?

Jeśli chcecie zobaczyć jakie sklepy polecają pozostałe dziewczyny, zachęcam do odwiedzenia ich blogów:


października 14, 2015

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy
Hej!

Jeśli śledzicie mojego bloga to zapewne wiecie jaką ogromną sympatią darzę naturalne kosmetyki naszej rodzimej firmy Sylveco. Dlatego też, gdy skończyły mi się kremy do twarzy postanowiłam kupić kolejne produkty właśnie tej marki.
Dzisiaj opowiem Wam o pierwszym z nich.


SYLVECO Lekki Krem RokitnikowySkóra zmęczona, szara i ziemista, pozbawiona blasku lub przesuszona, z pierwszymi oznakami starzenia, wymaga wzmocnienia i rewitalizacji. Lekki krem rokitnikowy, z bogatym w substancje odżywcze olejem z owoców rokitnika, zapewni skórze prawdziwy zastrzyk witamin, wyrówna koloryt i przywróci blask. 

Hypoalergiczny lekki krem rokitnikowy
 jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry z oznakami starzenia. Zawiera bogaty w witaminy i mikroelementy olej rokitnikowy, o wyjątkowym działaniu odżywczym, rewitalizującym i wzmacniającym. Ekstrakt z kory brzozy, dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, skutecznie opóźnia proces powstawania zmarszczek. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.
WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry zmęczonej, ze zmarszczkami, szarej i ziemistej, pozbawionej blasku, przesuszonej; w przypadku trądziku różowatego, rozszerzonych naczynek.
Dobre efekty uzyskamy stosując równolegle krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną na noc, w celu lepszego odżywienia skóry.


Produkt jak zawsze zapakowany jest w ładne białe pudełeczko na którym mamy rysunki rokitnika. W środku mamy dozownik z pompką airless. Bardzo lubię tego typu opakowania, gdyż możemy zużyć produkt do samego końca i jest to rozwiązanie bardzo ekonomiczne, ale także higieniczne. Ja dla mnie pompka dozuje trochę zbyt dużą ilość produktu, ale już nauczyłam się jej używać, aby wcisnąć odpowiednią ilość.

Sam produkt ma dosyć lekką konsystencję i jest żółto-pomarańczowy. Odrobinę barwi skórę twarzy, ale kiedy się wchłonie to ten kolor zanika. Jak wszystkie produkty naturalne krem ma dosyć specyficzny zapach, ale ja już do nich chyba po prosu sie przyzwyczaiłam.

Co do działania kremu to jest to kolejny produkt Sylveco na którym się nie zawiodłam. Krem bardzo szybko się wchłania i nie roluje na skórze. Świetnie nadaje się pod makijaż. Mimo lekkiej konsystencji krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Używam go już mniej więcej od miesiąca wraz z kremem na noc z ej samej serii  i muszę przyznać, że skóra ma ładny koloryt  i jest w dobrej kondycji. Nie wiem jednak, czy będzie to odpowiednie nawilżenie jeśli chodzi o skórę bardzo suchą. Moja jest mieszana z tendencją do przesuszania i u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Dlatego serdecznie go Wam polecam.
A ja na pewno przetestuję też inne kremy tej marki.

Lubicie naturalne kosmetyki? Jakiej marki najczęściej używacie?

października 13, 2015

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Delawell olej z Avokado 100%

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Delawell olej z Avokado 100%
Witajcie!

Jak już wiecie od jakiegoś czasu interesuję się naturalną pielęgnacją skóry i coraz więcej właśnie takich naturalnych kosmetyków, czy półproduktów trafia do mojej kosmetyczki. Całkiem niedawno szukając jakiejś naturalnej pielęgnacji trafiłam na bloga http://www.cosmeticmix.pl i akcję ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE




W związku z tym, że mam już sporo takich naturalnych kosmetyków oraz używam ich codziennie to postanowiłam włączyć się do akcji i zrezcenzować Wam w październiku tylko i wyłącznie naturalne produkty.


A zacznę już dzisiaj od olejku, który dostałam już jakiś czas temu w Shiny Box:


AVOKADO OIL - 100% olej kosmetyczny z owoców awokado wytwarzany metodą tłoczenia na zimno, posiadający  certyfikat ECOCERT. 


Olej awokado słynie z bogatej zawartości witamin (m.in. A, B1, B2 i D, E), protein, aminokwasów, lecytyny oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych (m.in. oleinowego, linolowego, palmitynowego). Działa na skórę zmiękczająco, nawilżająco i regenerująco.  Jest świetnym przeciwutleniaczem. Stosuje się go w terapii podrażnień oraz problemów skórnych. Przeciwdziała starzeniu skóry, wygładza zmarszczki. Polecany do pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej, problematycznej, z oznakami starzenia.


Najważniejsze składniki

czysty 100% olej awokado


Sposób użycia

Olejek awokado można stosować w pielęgnacji  skóry twarzy, ciała oraz włosów.
Skóra twarzy lub ciała - nanieś niewielką ilość olejku na skórę i delikatnie wmasuj. 
Włosy - wetrzyj olejek we  włosy i min. pół godziny trzymaj je w cieple (możesz nałożyć plastikowy czepek i/lub ręcznik), następnie umyj włosy szamponem. Można również zastosować olejek na same końcówki włosów.


Składniki INCI

Persea Gratissima (Avocado) Oil


Olej otrzymujemy w ciemnej buteleczce, która chroni zawartość przed światłem. Jest to bardzo ważne, aby olejki kupować w ciemnym szkle. Witaminy zawarte w olejach takie jak np. wit A czy E są fotoczułe i rozkładają się pod wpływem światła. Oznacza to, że w takiej jasnej butelce nasz olej bardzo szybko straci swe dobroczynne właściwości lub się zepsuje. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest również pipeta w którą produkt jest zaopatrzony (bardzo ostatnio modne rozwiązanie jeśli chodzi o producentów ). Można nią wygodnie odmierzyć określoną ilość produktu np na twarz.
Olej ma bardzo przyjemną konsystencję, nie jest on mocno gęsty. Nie wyczuwam też mocnego zapachu.
Przechodząc do działania to na twarzy nie sprawdził mi się jakoś za specjalnie. Tzn nie wyrządził mi krzywdy, nie zapchał, nie wyskoczyły mi żadne nieprzyjemności, ale niestety również nie nawilżył mojej cery tak jakbym się spodziewała. Dużo lepiej w tej roli sprawdził się olej jojoba. Takie samo powinowactwo zauważyłam również jeśli chodzi o włosy. Stosowany solo zbyt słabo je nawilżał. Stosowany na końcówki był zbyt lekki i nie dociążał ich dostatecznie.
Natomiast olej ten świetnie mi się sprawdził jako dodatek do różnego rodzaju glinek. Kilka kropli dodanych do maseczki sprawiało, że moja buzia była ładnie oczyszczona, ale jednocześnie nawilżona. A własnie tego najbardziej mi brakowało. Fajnie również tuninguje maski do włosów.
Sam nie zrobił u mnie szału, ale jako półprodukt spisał się rewelacyjnie. 
Jedynym minusem tego produktu może być jego cena. Za 30 ml kosmetyku z Delawell trzeba zapłacić ok 21 zł (cena na stronie producenta) podczas, gdy w sklepach z półproduktami taki zimnotłoczony, ekologiczny olej możemy kupić już za 12 zł (cena ze sklepu EcoSpa)

Myślę, że jeszcze kiedyś skuszę się właśnie na ten olej, ale ze sklepu z półproduktami i porównam go z tym "markowym".
A Wy, co o tym sądzicie? Oleje od producentów kosmetyków są lepszej jakości?
I jaki jest Wasz ulubiony? A może nie stosujecie olejowania?

października 04, 2015

TOP 5 - Ulubione pędzle do makijażu.

TOP 5 - Ulubione pędzle do makijażu.
Witajcie!

Przybywam do Was w to niedzielne popołudnie z kolejnym postem we współpracy z blogerkami. Tym razem na tapecie - Pędzle do makijażu.
Jak zobaczycie u mnie będą to wszystko pędzle polskiej firmy Hakuro. Nie mam wiele pędzli - te które tutaj zobaczycie to praktycznie wszystko , co posiadam w swojej kolekcji.
Do pewnego czasu używałam pędzli kupowanych w drogeriach albo przez allegro. Niestety bardzo szybko się niszczyły, często rozklejały się im rączki. 
Pędzle Hakuro kupiłam w drogerii internetowej Let's Beauty jakieś 1,5 roku temu. Jak widać są już one wysłużone, trochę powycierały im się rączki. Włosie również odrobinę się "rozcapierzyło",  ale cały czas bardzo dobrze mi się sprawują. Mimo częstego (praktycznie codziennego) używania oraz mycia ich nie straciły zbyt dużo włosia. A najważniejsze , że nie zostawiają go na twarzy i nadal są  przyjemne w dotyku. Jestem z nich bardzo zadowolona.



1. HAKURO H50 czyli standardowy flat top. Podkłady płynne oraz BB nakładam po prostu palcami, gdyż taka metoda gwarantuje mi najbardziej naturalny efekt i najcieńszą warstwę produktu. Jednak ten pędzel jest bardzo często w użyciu, gdyż świetnie sprawdza się przy nakładaniu moich ukochanych podkładów mineralnych. Ma gęste , zbite włosie, ale mimo wszystko łatwo się czyści.



2. HAKURO H56 czyli pędzel jajeczko. Jest on dosyć duży, o puchatym włosiu. Świetnie nadaje się do przypudrowywania twarzy pudrem w kompakcie, ale również sypkim. Ja najczęściej używam tego pędzla do konturowania lub do ocieplania twarzy czyli po prostu jest to mój pędzel do bronzera.


3. HAKURO H14 czyli małe jajeczko. Najczęściej używam go do nakładania różu, ale z powodzeniem można nałożyć nim rozświetlacz.



4. HAKURO  H77 czyli pędzel do blendowania cieni. Jest to chyba mój ulubiony pędzel ze wszystkich. Świetnie sobie radzi z rozcieraniem cieni, można nim nanieść tylko lekką mgiełkę koloru.

5. HAKURO H76 czyli malutki pędzelek do precyzyjnego nakładania cienia. Świetnie spisuje się przy malowaniu dolnej powieki, czy rozcieraniu kreski. Chętnie stosuję go również do rozświetlania wewnętrznego kącika oka.





I to już wszystkie moje pędzelki. Na chwilę obecną jestem z nich bardzo zadowolona i nie planuję zakupu kolejnych. Jednak wiem, że ich żywotność jest ograniczona tym bardziej , że już dosyć długo mi służą i za jakiś czas będę musiała je wymienić.

Dlatego chętnie poczytam jakie pędzelki polecają moje koleżanki. Jeśli też jesteście zainteresowani to zapraszam:

października 02, 2015

[NOWOŚCI] WRZESIEŃ 2015

[NOWOŚCI] WRZESIEŃ 2015
Hej!

Mieliśmy już ULUBIEŃCÓW , pozbyliśmy się także wszystkich zużytych produktów w DENKU także pora na rozliczenie się ze wszystkich NOWOŚCI, które pojawiły się u mnie we wrześniu.

ROSSMANN:


 1. VASELINE INTENSIVE CARE, COCOA RADIANT. W te wakacje bardzo polubiłam się z naturalnym masłem kakaowym, ale używanie jego dosyć twardej konsystencji i roztapianie w dłoniach było dosyć problematyczne. Dlatego postawiłam na balsam z tym masłem. Ten z Vaseline pachnie gorzką czekoladą oraz świetnie nawilża.

2. GARNIER FRUCTIS, GOODBAY DAMMAGE. Mam już całą serię tych produktów i na moje włosy działają rewelacyjnie. Serum nakładam na końcówki , aby je zabezpieczyć.

3. BATISTE TROPICAL. Osławiony suchy szampon. Bardzo lubię Batiste i lubię kokos , ale ten zapach kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jest dla mnie zbyt duszący. Moją ulubioną wersją pozostanie chyba jednak VOLUME XXL.

 GOLDEN ROSE:


4. STYLE LINER METALLIC NR 11 czyli eyeliner w kałamarzu w przepięknym miętowym kolorze. Miałam we wrześniu wesele siostry i idealnie pasował do mojej miętowej sukienki.

5. STYLE LINER METALLIC NR 2 czyli złoty metaliczny eyeliner do którego zakupu skłoniła mnie Basia z kanału CallMeBlondie. Jeśli nie mam czasu (a kiedy mam?) na makijaż to wówczas robię nim kreskę i voila! Piękny i efektowny makijaż oka gotowy :)

6. MATTE LIPSTIC CRAYON NR 10. Bardzo lubię matowe pomadki GR ale malowanie się nimi poza domem może być utrudnione. Te kredki są dużo wygodniejsze w użytkowaniu. Ja wybrałam odcień ciemniejszego, brudnego różu i używam jej niemal codziennie.

PAZNOKCIE:

7. SEMILAC 022 MINT lakier hybrydowy. Jak już wiecie moim ulubionym , wakacyjnym kolorem jest mięta. Mam wiele lakierów w tym kolorze i wreszcie skusiłam się również na wersję hybrydową. Na moich dłoniach mogliście go zobaczyć TUTAJ


8. SEMILAC 034 MARDI GRAS to kolor głębokiej fuksji, amarantu. Piękny i już od dawna chciałam go kupić.

9. LAMPA LED MOSTEK. Mam dużą lampę UV, która niestety nie jest wygodna kiedy muszę gdzieś zabrać zestaw do robienia paznokci. Dlatego na Allegro kupiłam ten malutki mostek, zarówno jego wielkość jak i czas utwardzania lakieru jest minimalny ;)

10. KLIPSY DO ZDEJMOWANIA HYBRYD. Zobaczylam ten gadżet w Drogerii Natura za dosłownie 5 zł. Jest to 5 klipsów, którymi przypinamy nasączone acetonem waciki. Mega wygodne i nie trzeba już się bawić ze sreberkiem.


APTEKA:


11. ACNE DERM czyli mój produkt do zadań specjalnych. Obecnie nie mam problemów ze skórą, ale lubię mieć tego typu maść , gdyby coś mnie zaskoczyło.

PAMIĄTKA Z WAKACJI:


12. MAC SATIN AMOROUS. Tak, tak jako pamiątkę z wakacji oprócz ceramicznej łyżki z jaszczurkami przywiozłam sobie szminkę . Kupiłam ją na strefie bezcłowej . Długo zastanawiałam się nad kolorem, myślałam o kultowej Ruby Woo. Ale wreszcie stwierdziłam, że skoro kupuję szminkę za taką kasę to kupię coś co mogę nosić na co dzień. Jest to odcień przybrudzonego różu przełamanego odrobinę śliwką.

WYGRANA:


13. DR. ORGANIC, ORGANIC POMMEGRANATE BODY BUTTER. W konkursie na Facebooku Dr. Organic udało mi się wygrać organiczne masło do ciała. Bardzo sie ucieszyłam, gdyż produkty tej firmy są w mojej osiedlowej aptece i od jakiegoś czasu mnie ciekawiły. Masło jest gęste i treściwe , ale szybko się wchłania i nie zostawia lepiącej warstwy. Świetnie nawilża. No i ten piękny, owocowy zapach.

I to już wszystkie moje nowości. Trochę się tego nazbierało :)
A co nowego pojawiło się u Was?


października 01, 2015

[DENKO] #7 WRZESIEŃ

[DENKO] #7 WRZESIEŃ
Witajcie,

wczoraj pożegnaliśmy wrzesień więc pora pożegnać się również ze zużytymi kosmetykami. Tym bardziej, że czekają też już NOWOŚCI, czyli to co tygryski lubią najbardziej.

Denko w tym miesiącu nie jest duże, gdyż praktycznie skończyłam już produkty, które miałam pootwierane od dłuższego czasu, a także miniatury i próbki.

ŚWIETNY
PRZECIĘTNY
BUBEL!


1. BALSAM DO MYCIA TWARZY czyli mój wielki ulubieniec. Skończyłam pierwsze pudełeczko i oczywiście już mam zrobione kolejne.
2. SCHWARZKOPFF GLISS KUR, MILLION GLOSS odżywka do włosów w sprayu. Ja bardzo lubię te odżywki, używam ich do rozczesywania włosów. Nie zauważyłam, aby się jakoś specjalnie różniły. Obecnie mam spray z Avonu, ale do odżywek Gliss Kur na pewno wrócę.
3. BE BEAUTY ZMYWACZ DO PAZNOKCI, bardzo dobry zmywacz w wygodnym opakowaniu z pompką. Zawsze kupuję ten lub Isanę.
4. DOVE CARING PROTECTION, żel pod prysznic o bardzo ciepłym, otulającym zapachu. Lubię jak i wszystkie żele Dove. Aktualnie kończę jeszcze żel z tej samej firmy Puerly Pampering o którym pisałam TUTAJ
5. LIRENE CAFE MOCHA, balsam bronzujący do ciała. Kupiłam go , gdyż bardzo lubię zapach kawy. Niestety ten kosmetyk pachniał słodkim, kawowym ulepkiem. Poza tym bardzo źle się rozprowadzał, smużył i strasznie długo się wchłaniał. Sam efekt opalenizny był dobry, ale aplikacja jego tragiczna.
6. TOŁPA GREEN NAWILŻANIE , MASECZKA NAWILŻAJĄCO-ŁAGODZĄCA. Ten produkt zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, maseczka była bardzo delikatna i o przyjemnym zapachu. Dobrze łagodziła wszelkiego rodzaju zaczerwienienia i podrażnienia, łagodnie nawilżała. Obecnie raczej kieruję się ku naturalnym maseczkom, ale jeśli znajdę to myślę , że się skuszę.
7. SYIS, GĄBKA DO MAKIJAŻU. Tej gąbeczce dawałam szansę kilka razy i niestety bardzo szybko rezygnowałam. Jest nieprzyjemna i twarda, zdecydowanie nie jest to przyjemny dla mnie sposób aplikacji podkładu.
8. BARWA SIARKOWA MOC, SERUM PUNKTOWE NA WYPRYSKI. Naprawdę dobry produkt! Naniesiony na noc na wypryski naprawdę je zmniejsza i łagodzi. Nie wysusza przy tym skóry. Obecnie mam taki produkt z kwasem salicylowym z Avon.
9. CALAYA EKSTRAKT Z BLUSZCZU, bardzo przyjemny produkt uzupełniający do maseczek. Ma mieć działanie ujędrniające więc dodawałam go również do balsamów do ciała. Rzeczywiście lekko napinał skórę.
10. MASŁO KAKAOWE NIERAFINOWANE, zużyłam część do balsamu myjącego, a pozostałą część wsmarowywałam w ciało jak balsam. Coś cudownego pod względem zapachu oraz działania. Obecnie mam balsam z Vaseline właśnie z tym masłem.
11. TOP SEMILAC , czyli produkt wykończeniowy i nabłyszczający do lakieru hybrydowego. Ja jestem zauroczona tymi lakierami. Na razie nie szukam czegoś innego...No chyba, że coś mi polecicie? Oczywiście kupiłam kolejną buteleczkę.
12. ZIAJA, MASKA DOTLENIAJĄCA Z GLINKĄ CZERWONĄ. Bardzo lubię te maseczki i zawsze mam kilka saszetek w zanadrzu. Gdy nie chce mi się bawić w rozrabianie sypkich glinek nakładam własnie Ziaję. Maseczka dobrze i delikatnie oczyszcza skórę zostawiając ją miękką i odżywioną.
13. ZIAJA SOPOT, KREM RELAKSUJĄCO-BRONZUJĄCY. Seria Sopot jest jedną z moich ulubionych do nadawania ciału opalenizny. Mimo specyficznego zapachu i średniego składu (ale ten krem w przeciwieństwie do innych z Ziaji NIE MA parafiny) zawsze wracam do kremu i balsamu własnie z tej serii.

I to już całe moje denko. Można zrobić miejsce na półeczce na nowości ;)
Pozdrawiam
i zyczę udanego dnia!
Emi



września 29, 2015

[ULUBIEŃCY]#2 LATO 2015 / KOSMETYKI KOLOROWE

[ULUBIEŃCY]#2 LATO 2015 / KOSMETYKI KOLOROWE
Witajcie :)
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną porcją ULUBIEŃCÓW LATA. Tym razem będą to kosmetyki do makijażu. Jak wiemy lato uraczyło nas bardzo różnorodną pogodą, mieliśmy również ogromne upały podczas których myślę nikomu nie chciało nakładać się makijażu. Moja cera nareszcie wróciła do porządnego stanu więc mogłam sobie czasami odpuścić nakładanie czegokolwiek na twarz oprócz tuszu do rzęs. Ale do pracy minimum makijażu to jednak mus.
Co przetrwało ze mną tę pogodę? Zapraszam !


1. SKIN79 VIP GOLD i BRONZE. Azjatyckie kremy BB całkowicie zawładnęły moim sercem. Wyparły nawet ukochany dotąd podkład mineralny. Są niesamowicie lekkie i trwałe. Na buzi wyglądają bardzo naturalnie, a przy tym świetnie kryją. Najbardziej jednak podoba mi się to, że przez cały dzień czuję się jakbym miała na twarzy krem nawilżający, a nie podkład.


2. EVELINE COSMETICS KONTURÓWKA DO UST. Niestety starł mi się z niej numerek. Jest to zgaszony, przybrudzony odcień różu. Właśnie takie najbardziej lubię. Kredka jest dosyć kremowa, dobrze nakłada się na usta i jest bardzo trwała. Jednak jak to kredka, jest dosyć sucha dlatego musimy pamiętać o zadbanych ustach.


3. GOSH GOLDEN GLAMOUR , GIANT SUN POWDER. Puder opalizujący w pięknym, ciepłym kolorze. Mam ten puder już chyba ze 2 lata i zawsze do niego wracam podczas ciepłych miesięcy. Świetnie ociepla twarz i nadaje jej zdrowego kolorytu oraz rozświetlenia. Dobrze mi się sprawdził z azjatyckimi BB, gdyż są one odrobinę zbyt szare , gdy się opalę. Ten puder ładnie to wyrównywał. Świetnie wygląda nałożony też bezpośrednio na buzię oraz całe ciało. Duuuuże opakowanie, produkt bardzo wydajny.

4. L'OREAL INFALLIBLE 004 FOREVER PINK. Uwielbiam te cienie do powiek, mam jeszcze w odcieniu szampana oraz zielonym. Ale to róż najbardziej przypadł mi do gustu, gdyż świetnie odświeża spojrzenie i odmładza. Z brązową, roztartą kreską na oku wyglądają cudownie. Cienie mają bardzo ciekawą, mokrą konsystencję i dobrze przyczepiają się do powieki. Są trwałe. Taka moja błyskotka :)


5. MIĘTA. Jak już wiecie ten kolor niezaprzeczalnie kojarzy mi się z latem. Mam kilka lakierów w tym odcieniu, gdyż szukałam idealnej mięty i wreszcie znalazłam. RIMMEL RITA ORA ROLL IN THE GRASS to przepiękny, pastelowy odcień mięty. Laker ma wygodny pędzelek i niezłą trwałość. Jednak w sierpniu przed urlopem dokupiłam lakier hybrydowy SEMILAC MINT i w tym momencie przepadłam. Nosiłam go przez cały okrąglutki miesiąc (nakładając 2 razy pod rząd) :)


6. MAYBELLINE DREAM TOUCH BLUSH w odcieniu 05. Ten produkt znalazł się już w moim TOP7 produktów niezbędnych do makijażu. Ostatnio używam go najczęściej, jest delikatny i daje świeży, dziewczęcy efekt na policzkach. Poza tym zostawia lekko mokre wykończenie na skórze, ale sam jest bezdrobinkowy.


I to już wszyscy moi ulubieńcy.
Chętnie poczytam , co Was zachwyciło w ostatnim czasie :)


września 28, 2015

[ULUBIEŃCY] #2 - LATO 2015/ PIELĘGNACJA

[ULUBIEŃCY] #2 - LATO 2015/ PIELĘGNACJA
Witajcie,

od tygodnia mamy jesień i pogoda niestety nas nie rozpieszcza. Zaczynam już tęsknić za wakacjami. Dlatego postanowiłam trochę przywołać lato i pokazać Wam moich ulubieńców właśnie tych słonecznych miesięcy.
Jak wiecie takie posty nie pojawiają się u mnie często. Ostatni robiłam chyba wczesną wiosną. Nie zmieniam często produktów. Jeśli coś mi się sprawdza to po prostu tego używam dlatego pisanie ich co miesiąc byłoby bez sensu.

Jeśli chcecie się dowiedzieć po jakie produkty sięgałam najczęściej Latem to zapraszam do czytania :)


1. MASŁO KAKAOWE - bardzo polubiłam się z naturalnym, nierafinowanym masłem kakaowym z ECOSPA. Niestety używanie na co dzień tak zbitej konsystencji na ciało nie było wygodne. Dlatego kupiłam niedawno balsam Vaseline Cocoa Radian. Jest gęsty, dobrze nawilża i ma przepiękny zapach gorzkiej czekolady.

2. BIELENDA BIKINI, krem ochronny do twarzy z SPF 50. Bardzo niedrogi, ale skuteczny krem z filtrem SPF. Mimo dosyć treściwej konsystencji bardzo dobrze sprawdził się również pod makijażem. Dzięki niemu przetrwałam wakacje w ciepłych krajach i moja twarz została praktycznie nieopalona. Nie zapychała mnie, ani nie bieliła twarzy. Polecam osobom z SUCHĄ SKÓRĄ, gdyż ten produkt nie matuje. Świetny był również balsam do ciała z tej samej serii z SPF30.

3. BALSAM DO MYCIA TWARZY o którym pisałam niedawno TUTAJ. Nie wyobrażam sobie teraz innego rodzaju demakijażu, a stan mojej skóry ogromnie się polepszył.


4. NUXE HUILE PRODIGIEUSE - suchy olejek do ciała z drobinkami. Uwielbiam takie olejki na opaloną skórę. Produkt szybko się wchłania, dobrze nawilża. Na skórze zostawia piękną błyszczącą poświatę oraz zapach. Równie dobrze sprawdziła się u mnie wersja tradycyjna.


5. NIVEA LIP BUTTER - obecnie jestem posiadaczką aż 4 wariantów tego masełka , gdyż je uwielbiam. Świetnie nawilża i zabezpiecza usta przed wysychaniem, a przy tym nieziemsko pachnie. Tak owocowo, letnio. Minusem tego produktu jest brak SPF i forma aplikacji. Gdyby był dostępny w sztyfcie to byłby hicior!
6. SYLVECO POMADKA PEELINGUJĄCA o której pisałam TUTAJ. Po krótkiej przerwie wróciłam własnie do tej pomadki. Jeździłam przez pewien czas do pracy na rowerze i codziennie wieczorem peelingowałam usta. Robienie tego własnie tą pomadką było najwygodniejsze.


7. MOKOSH BIAŁA GLINKA. Bardzo polubiłam wszelkiego rodzaju glinki oraz tworzenie z nich różnych maseczek. Jednak moją ulubioną pozostała biała. Delikatnie, ale skutecznie oczyszcza skórę. Buzia po jej użyciu jest gładka i nawilżona. Lubię taki efekt.


I na dzisiaj to już wszystko, a jutro pokażę Wam moje ulubione produkty do makijażu.
Odkryłyście coś fajnego w te wakacje?











września 23, 2015

[RECENZJA] Dove, Purely Pampering Coconut Milk & Jasmine Petals, Shower Gel (Rozpieszczający żel pod prysznic)

[RECENZJA] Dove, Purely Pampering Coconut Milk & Jasmine Petals, Shower Gel (Rozpieszczający żel pod prysznic)
Witajcie!

Dzisiaj szybki wpis prysznicowy. Wiem, że standardowe żele pod prysznic, zawierające SLS mają tak samo dużo fanów jak i przeciwników. Ja nie zauważyłam ich negatywnego działania na moją skórę dlatego zawsze chętnie do nich wracam. 



Dove, Purely Pampering Coconut Milk & Jasmine Petals, Shower Gel (Rozpieszczający żel pod prysznic) Otocz swoje ciało słodkim zapachem mleczka kokosowego i eterycznymi nutami płatków jaśminu, zapewniając swoim zmysłom kojącą terapię. O piękną skórę i jej odpowiednie odżywienie zadba formuła Nutrium Moisture™. Codzienne stosowanie pozwala zachować ten efekt na długi czas.


Cena: 16zł / 500ml


Muszę się przyznać, że bardzo lubię żele Dove za ich kremową konsystencję oraz gęstą pianę , którą dają. I głównie dlatego regularnie je kupuję. Produkty te mają bardzo charakterystyczny, lekko mydlany zapach w tle. W tym żelu nie wyczułam jakoś mocno zapachu mleczka kokosowego, ale można odnaleźć delikatne nuty jaśminu. Uwielbiam ten żel używać podczas wieczornego prysznicu, zwłaszcza teraz kiedy jest już dosyć chłodno. Żel otula nas ciepłym, delikatnym zapachem , który mnie bardzo relaksuje. Zapach delikatnie pozostaje na skórze przez pewien czas.
Żel dobrze myje skórę oraz jej nie wysusza. Nawet mam wrażenie, że odrobinę ją nawilża. Ja natomiast zawsze wieczorem nakładam dodatkowo olejek lub balsam.
Gdy mi się skończy to na pewno kupię kolejne opakowanie. Mam ochotę na wersję o zapachu pistacji i kwiatu magnolii.

A może Wy mi polecicie jakieś zapachy idealne na jesienne wieczory?
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger