Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty

grudnia 24, 2017

NOWOŚCI LISTOPAD/GRUDZIEŃ 2017

NOWOŚCI LISTOPAD/GRUDZIEŃ 2017
Witajcie!

Jak tam Wasze przygotowania do Świąt? Mam nadzieję, że wszystko już macie zrobione i Wigilia minie Wam spokojnie. Moje przygotowania ograniczają się jedynie do sprzątnięcia domu, ubrania choinki i kupienia prezentów. Na święta jeżdżę do rodziców i do teściów także zbyt wiele do przygotowywania nie mam.

Jeśli macie chwilkę wolnego czasu to chciałabym Was zaprosić na przegląd nowości, które trafiły do mnie w listopadzie oraz grudniu. Nie jest tego dużo, gdyż cały czas mocno ograniczam się z zapasami i redukuję zapasy. Stąd też nowości są łączone z dwóch miesięcy.






Na początku miesiąca dotarła do mnie paczka z portalu wizaż.pl z nowym podkładem mineralnym od L'Oreal.  Na pewno nie można jego krycia oraz składu porównać do prawdziwych minerałów, ale jako produkt drogeryjny nie jest zły. Nie zawiera talku. Delikatnie ujednolica koloryt cery. Dla wielu osób jednak może być ono zbyt delikatne i być może produkt sprawdzi się lepiej po prostu jako puder. To, co mnie denerwuje to jego opakowanie. Dziurka jest tak mała, że ten puchaty pędzel, którym lubię aplikować minerały (z Hebe) nie mieści się. A wieczko ( na które przy Annabelle Minerals wysypuje odrobinę podkładu) ma dziwny kształt.



Na początku listopada miałam okazję być kilka dni w Izraelu. Z powodu wielu obowiązków służbowych nie miałam zbyt wiele czasu, na leżenie na plaży. Ale udało mi się zwiedzić trochę Tel Aviv, Jerozolimę, a także kąpałam się (jeśli tak to można nazwać) w Morzu Martwym. Nie miałam też zbytnio czasu na zakupy, ale przywiozłam ze sobą kilka słoiczków soli do kąpieli oraz błota z Morza Martwego (oczywiście porozdawałam po rodzinie i znajomych), a także mgiełkę do ciała i krem do rąk.











Ostatnio, co jestem w Biedronce, to trafiam na maseczki do twarzy. Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła kilka rodzajów. Bardzo miło zaskoczyły mnie maski bąblujące. Ich efekt oczyszczający był naprawdę fajny. Podobał mi się również efekt po maskach kolagenowych. Natomiast dzisiaj kupiłam trzy maseczki w płachcie: czekoladową, malinową i z ogórkiem. I jestem bardzo ich ciekawa.



Ostatnimi zakupami jest zamówienie ze sklepu MIYA. Skończył mi się olejek do demakijażu i zdecydowałam się własnie na ten z tej firmy. Niestety nie jestem z niego zbytnio zadowolona, ma bardzo tępą konsystencję. O kremie nie jestem w stanie nic powiedzieć, gdyż został kupiony dla mojego męża, ale może kilka razy go użyję, żeby sprawdzić jego działanie.

Ot i to całe moje zakupy w przeciągu tych dwóch miesięcy! Szczerze Wam powiem, że nawet nic szczególnie mnie nie kusiło, nie miałam też czasu, żeby iść na zakupy, czy buszować w internecie. W nowym roku na pewno bedę chciała zrobić zakupy na Jolse.com. Planuję zamówić maski w płachcie oraz dobry olejek do demakijażu.

A jak Wasze zakupy?
Sprawiłyście sobie świąteczne, kosmetyczne prezenty? 
U mnie tym razem były one ubraniowe, gdyż skusiłam się na kozaki za kolano oraz dwie świąteczne sukienki.

Buziaki :*

Emi


października 13, 2017

NOWOŚCI #9 WRZESIEŃ 2017

NOWOŚCI #9 WRZESIEŃ 2017
Witajcie!

Z góry przepraszam za moją nieobecność zarówno tutaj jak i na instagramie. 

W październiku moje życie zawodowe zostało wywrócone nogami do góry. Dostałam nowe stanowisko i nowe obowiązki. Cały czas dużo się uczę, dużo wyjeżdżam, a w związku z tym mam niewiele czasu na internet. Ale mam nadzieję, że w przeciągu miesiąca-dwóch uda mi się wszystko ustabilizować i będę pojawiać się regularnie.

A tymczasem zapraszam Was na nowości Września :)



ZAKUPY




Na samym początku miesiąca skończył mi się olej do demakijażu z Orientany dlatego postanowiłam wypróbować coś nowego. Tym razem wybór padł na pastę z Fresh&Natural. Pasta ma bardzo charakterystyczny zapach i dobry skład choć przyznam, że zaskoczyło mnie to, że można zmyć ją samą wodą. Kupiłam ją w Drogerii Novaya.




W sklepie Skin79 skusiłam się na dużą obniżkę kosmetyków azjatyckich. Wreszcie do mojego koszyka trafiły słynne już produkty Benton, a mianowicie toner z żelem aloesowym oraz emulsja, która zawiera w sobie śluz ślimaka oraz jad pszczeli.




W Biedronce przyciągnęła mnie szafa Bell. Rozświetlacz nr 02 wygląda na skórze bardzo delikatnie i naturalnie, nadaje jej lekki blask. Natomiast róż jest w bardzo stonowanym, nieco przydymionym kolorze i świetnie nadaje się do codziennych makijaży.



Również w Biedronce sięgnęłam po masło do ciała Herbal Care z lawendą i mleczkiem waniliowym. Produkt ma naprawdę bardzo gęstą i zbitą konsystencję masła oraz intensywny zapach lawendy. Myślę, że osoby wrażliwe na zapachy nie będą zadowolone, może on być dla nich zbyt męczący. Cieszę się, że w tym produkcie nie ma parafiny.


Pod koniec miesiąca Hebe zorganizowało promocję 1+1 na produkty Nacomi. Jako ogromna fanka tych świetnych kosmetyków nie mogłam się nie skusić. Wybrałam mieszankę olei do olejowania włosów, gdyż mój Vianek sięga dna oraz scrub o zapachu słodkich wafli, bo przecież peelingów nigdy za wiele. Zdradzę Wam, że scrub najchętniej wyjadłabym łyżeczką z opakowania :D




W Superpharm nie mogłam się oprzeć promocji -50% na kosmetyki I heart Makeup. Kupiłam paletę w cudownych, ciepłych odcieniach czyli Chocolate&Peaches.

WSPÓŁPRACE


Organizatorzy Meet Beauty Conference przysłali nam paczkę niespodziankę wraz z zaproszeniem na przyszłoroczną, czwartą już edycję konferencji. W paczce znalazły się trzy produkty marki Dove: szampon do włosów farbowanych, antyperspirant w sprayu oraz mydło w piance. Na razie używałam jedynie antyperspirantu i jego orzeźwiający, gruszkowy zapach jest świetny! 

Oczywiście datę zapisów na konferencję już wpisałam do kalendarza, co i Wam polecam uczynić.



Z portalu wizaz.pl otrzymalam do przetestowania zestaw Mixa Hyalurogel w skład którego wchodzi żel do mycia twarzy oraz krem. Tak jak z żelem bardzo się polubiłam tak niestety krem zaczynam podejrzewać o zapychanie ze względu na dużą zawartość gliceryny. Na razie go odstawiłam, ale na pewno dam mu szansę.



 

Po raz kolejny otrzymałam także paczkę od Michała z bloga Twoje Źródło Urody z kosmetykami niemieckiej marki Cosnature. Tym razem do testów wybrałam sobie krem z rumiankiem i solanką oraz olejek do ciała migdał&kokos, który sprawia że pachnę jak pewien słynny włoski deser...ale tę historię usłyszycie już niebawem.


NAGRODA:











Natalia  z bloga Elfnaczi zrobiła mi ogromną przyjemność wybierając moją osobę jako laureata konkursu na jej IG. Dzięki temu w bardzo szybkim tempie trafiła do mnie przesyłka z kosmetykami kolorowymi Freedom Makeup. W paczce znalazła się paleta do konturowania twarzy wraz z pędzlem, duo do makijażu brwi oraz to co mnie cieszy najbardziej, czyli mnóstwo produktów do makijażu ust: trzy pomadki w płynie oraz paleta kremowych szminek.

Natalia, jeszcze raz bardzo dziękuję! 

 Oczywiście testy kosmetyków już się odbyły i zastanawiam się, czy nie pokazać Wam na blogu efektów tej zabawy i zrobić post w stylu "pierwsze wrażenie".

Chcecie?

Pozdrawiam
Emi

października 08, 2016

DENKO #9 SIERPIEŃ, WRZESIEŃ

DENKO #9 SIERPIEŃ, WRZESIEŃ
Witajcie!

Bardzo długo nie było na moim blogu projektu denko. W Wakacje jakoś ciężko szło mi zużywanie. Robiłam mniej makijażu. Jak zwykle poszło za to sporo saszetek i maseczek do twarzy. 

ŚWIETNY 
PRZECIĘTNY
BUBEL


1,2,3 Bioliq SPA miniaturki żelu pod prysznic, balsamu i żelu do mycia rąk. Bardzo fajny i wygodny zestaw na wyjazdy. Jednak nie było w tych produktach czegoś wow , co by sprawiło , że zechciałabym kupić pełne opakowania. Zresztą nie wiem, czy są dostępne w sprzedaży, bo to zestaw z hotelu.

4. Yves Rocher Organic Vanilla, żel pod prysznic. Bardzo gęsty i słodko pachnący produkt. Taką ciepłą , otulającą wanilią i karmelem. Bardzo mi się spodobał. Nawet latem gdy były upały miło mi się go używało. Produkt dostałam podczas Letniej Paczki Terii od Syli. Myślę, że się za nim rozejrzę w Yves Rocher.

5. Avon Naturals Sugar Plum, mgiełka do ciała. Latem, gdy jest gorąco nie lubię standardowych perfum. Są dla mnie za ciężkie. Dlatego często stosuję własnie takie lekkie mgiełki zapachowe. Taką samą taktykę stosuję na siłowni czy basenie. Te z Avon mają bardzo ładne  zapachy, jest ich duży wybór i chętnie do nich wracam. Co prawda nie sa super trwałe, ale to przecież tylko mgiełka.

6. Dove, Puerly Pampering, Pistacja. Mój ulubiony żel pod prysznic, gęsty, kremowy i pięknie pachnący. Zawsze do niego wracam. Obecnie wybrałam wersję z kwiatem magnolii i śmietanką.

7. Babydream, szampon do włosów ułatwiający rozczesywanie. Wersja podstawowa tego szamponu kompletnie mi nie pasowała. Wersja z odżywką była nieco lepsza, ale nie polubiłam się z tą serią. Szampon bardzo plącze mi włosy i mam wrażenie, że są niedomyte. Nie nazwę go bublem, ale nie kupię ponownie.

8. Bielenda, Skin Clinic Proffesionall, Super Power Sleeping Mezo Mask, Aktywna Maska nawilżająca na noc Maska miała fajną kosnsytencję kremu z zatopionymi w niej granulkami. Nic złego mi nie zrobiła, ale nie widziałam po niej tez jakiegoś ekstra nawilżenia. Ot jak zwykły krem do twarzy. (Recenzja)

9. Nivea Long Repair, maska do włosów. Musze Wam powiedzieć, że bardzo dobrze mi się sprawdziła. Ładnie nawilżała i wygładzała włosy. Świetnie się też nadaje jako odżywka do mycia włosów . Myślę, że jeszcze do niej wrócę.

10. Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy. Mój ogromny ulubieniec do którego zawsze wracam. Stosuję bez użycia wacika, jak serum do twarzy. (Recenzja)

11. Ziaja, Intensywne Wygładzanie, odżywka w sprayu. Robiła to, co miała robić czyli pomagała w rozczesywaniu włosów ale jakiegoś super wygładzenia nie zauważyłam. Jednak najbardziej lubię odżywki z Gliss Kur. Obecnie posiadam tego typu spray z Biovax

12. Sylveco, łagodzący krem pod oczy. Miał bardzo przyjemną , kremową konsystencję. Dobrze nawilżał. Na pewno polubią się z nim osoby, które nie mają większych problemów z okolica pod oczami typu opuchnięcia czy zasinienia. Ale jeśli potrzebujecie podstawowy krem pod oczy , który zadba o tę okolicę to polecam. Obecnie mam krem z avokado z Kiehl's.

13. Sun Ozon, samoopalacz w sprayu. Tak jak wersję w balsamie bardzo polubiłam i do niej wracam tak tej nie cierpię. Nie umiem go nałożyć w taki sposób , aby nie narobić smug. Nie polecam.


14. Balmi, balsam do ust, czarna porzeczka. Nie robił z moimi ustami absolutnie nic. Jedyny plus to to, że ładnie pachniał. Ot taki ładny, błyszczący gadżet do torebki. Wolę masełka Nivea. (Recenzja)

15. Avon, Color Trend, balsam do ust w kolorze color crush. Niby to połączenie balsamu pielęgnacyjnego ze szminką do ust. Mi się absolutnie nie sprawdził, rozmazywał się po ustach. Poza tym miał dziwny, miętowy posmak.

16. Avon, plump pout . Bardzo lubiłam ten błyszczyk . Miał wygodny aplikator w formie pędzelka.  Lekko chłodzi i mrowi usta co sprawia że stają się bardziej wypukłe.  Chętnie do niego wrócę. 

17. Miss Sporty, Dark Chocolate eyeliner w kałamarzu. Produkt miał bardzo ładny kolor. Na co dzień robię kreskę nie czarną ale właśnie taką ciemnobrązowa. Jest subtelniejsza. Eyeliner był trwały,  kreska precyzyjna. Aplikator był w formie długiej gąbeczki. No właśnie to chyba jego jedyny minus, trochę zbyt długiej. Teraz używam eyelinery Eveline Celebrieties które mają ja bardzo krótką dzięki czemu wygodniej rysuje się kreskę. 

18. Bourjois , 123Perfect, CC cream. Nie nazwałabym go CC kremem, a po prostu zwykłym podkładem gdyż dobrze kryje. Ładnie też zakrywa zaczerwienienia, a przy tym jest lekki i nie powoduje efektu maski ani ciężkości na skórze. Dla mnie jedynym minusem jest to, że bywa dla mnie zbyt suchy. Zawsze nakładałam na niego puder rozświetlający. Dlatego wolę azjatyckie BB lub chociażby Healthy Mix. Ale myślę, że na pewno spodoba się osobom, które lubią lekko matową skórę. Sprawdzi się u posiadaczek cery normalnej i ewentualnie mieszanej. Ale ogólnie bardzo go lubiłam i być może w przyszłości jeszcze kupię.



19,20 Maski w płachcie Holika Holika: Juicy Tomato oraz Aloe. Maski przyjechały do mnie ze sklepu z azjatyckimi kosmetykami My Asia. Jestem w trakcie testowania i niebawem, bo w tym tygodniu pojawi się ich recenzja. Powie Wam tylko, że jest dobrze :)

21. Soraya, Ideal Beauty, maska rozświetlająca na dzień. Bardzo ciekawa maska, która na twarzy zmieniała swój kolor na taki złoty, błyszczący. Jest na tyle lekka, że rzeczywiście nadaje się na dzień dla osób z suchą skórą. (Rezenzja)

22. Eveline, SOS Zabieg Bankietowy, maska do twarzy + peeling. Co do tego zabiegu mam bardzo mieszane uczucia. Peeling kompletnie mi się nie spodobał, maska była już lepsza. Ale czy faktycznie tak przeddłuża trwałość makijażu...no nie wiem. (Recenzja)

23. Pharmaceris A, żel do mycia twarzy. Saszetka starczyła mi na 3 mycia. Żel bardzo delikatny , łagodny. Na pewno dla osób z wrażliwą skórą. Ja jednak wolę kosmetyki naturalne.

24. Beauty Formulas, zabieg oczyszczający z węglem aktywnym. Saszetka składała się z żelu myjącego, który był bardzo dobry oraz z maski z popularnym obecnie węglem. Maska była typu peel off. Nie wiem , czy to ja coś źle zrobiłam? Bo maska nie chciała mi zaschnąć na twarzy, nie mogłam jej ściągnąć tylko po prostu zmyłam jak maskę kremową. W związku z tym trudno mi powiedzieć, czy rzeczywiście czyści dobrze skórę.

25. Marion, szampon koloryzujący w kolorze blond. Bubel jakich mało. Kupiłam żeby trochę stonować kolor moich włosów , żeby nie były widoczne odrosty. Po użyciu moje włosy w ogóle nie zmieniły swojego koloru.

26. Maska do stóp złuszczająca z Biedronki. Bardzo wygodne skarpetki nasączone kwasami owocowymi. Ja lubię tego typu maski i wykonuję je co jakiś czas. Jeśli jeszcze będzie dostępna to na pewno ją kupię.

I to już wszystko, znowu wzięłam się za zużywanie saszetek, które zalegają mi po szufladach. Jestem ciekawa jak Wam idzie zużywanie zapasów.

Buziaki i miłego weekendu.
EMI :)

marca 10, 2016

DENKO LUTY 2016

DENKO LUTY 2016
Witajcie,

Luty to najkrótszy miesiąc roku , ale jeśli chodzi o zużycia to poszło mi bardzo dobrze. Jakby był co najmniej 2 razy dłuższy. Jak widać metoda typowania i planowania produktów do zużycia przynosi efekty gdyż sukcesywnie uszczuplam swoje zapasy.

Świetny!
Przeciętny.
Bubel!!!


1.  Giorgio Armani Acqua do Gioia , balsam do ciała. Balsamy to moja pięta achillesowa. Moja skóra ciała jest normalna, nie mam problemu z przesuszaniem więc zwyczajnie nie chce mi się niczym smarować. A balsamy często są w różnych zestawach prezentowych. W związku z tym mam ich najwięcej . Ten kupiłam z perfumami o tym samym zapachu. Uwielbiam je. Ale jak wiadomo balsamy te tylko ładnie pachną i nic więcej. Obecnie używam Vaseline Cocoa Butter.

2. Farmona , olejek do kąpieli, lawendowy. Bardzo lubię tego typu produkty. Ładnie i intensywnie pachniał, robił ładna pianę. Dla mnie mógłby bardziej natłuszczać i nawilżać skórę. Obecnie mam olejek Kneipp, który mnie zaskoczył.

3. Adidas Women, Vitality, żel pod prysznic. Lubię te żele ze względu na orzeźwiające,  energetyczne zapachy. Lubię używać przy porannym prysznicu lub po treningu. Dobrze myje i nie wysusza.

4. Dove,    żel pod prysznic. Czym bym było moje denko bez tych żeli. Uwielbiam i mam już wersje pistacja z magnolia.

5. Eveline Cosmetics,  Intensywnie ujędrniający peeling do ciała. Peeling o zapachu mocno słodkiej kawy. Jednak dało się w nim wyczuć dosyć spore drobiny ziaren kawy. Dobrze peelingował i wygładzał jednak zapach odrobinę mnie męczył. Obecnie mam peeling z solą morską.

6. Kneipp , pielegnujacy olejek do ciała, kwiat migdala. To moje pierwsze spotkanie z produktami tej firmy i jestem zachwycona. Mocny odprężający zapach, który długo się utrzymuje to jest to!

6. Yves Rocher, mydło do rąk z oliwą z oliwek. Przyjemny produkt o ładnym delikatnym zapachu. Dobrze myło i nie wysuszało dłoni jednak niczym szczególnym się nie wyróżniało. Obecnie kupiłam mydło Yope o zapachu Werbeny.

7. Dove, antyperspirant w sprayu. Antyperspirant i delikatnym zapachu. Mimo że dobrze chronił to jednak chyba bardziej lubię wersje w kulce. Obecnie zdecydowałam się także na Dove ale w sztyfcie.



8. Perfecta, Aloe, krem nawilżający. Duży plus ze firma postawiła na kosmetyki bardziej naturalne bo kto zna balsamy lub peelingi tej firmy to wie że to bomba parafinowa. Przyjemny produkt jednak dla mnie zbyt słabo nawilżający... Może latem lepiej by się sprawdził. Bardzo lekki i szybko się wchłania. Zużył go mój mąż i nie narzekał.  Obecnie używam kończę krem kokosowy z Dr. Organic.

9. Bandi, krem intensywnie nawilżający.  Bardzo przyjemny i delikatny krem. Polubiłam się z nim gdyż mimo swej lekkiej konsystencji dobrze się spisał jako produkt pod makijaż. To moja druga taka miniaturka i chętnie kupię pełny produkt.

10. Bielenda, Super Power Mezo Serum. Moje ulubione serum korygujące. To moja druga buteleczka i na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę.

11. Bielenda, Super Power Mezo Tonik. Dobrze odświeżał i tonizował skórę . Nie zauważyłam jednak aby jakoś wpływał na jej koloryt i przebarwienia. Nie był zły ale raczej nie kupię.

12. Bielenda, maska po eksfoliacji, odmładzająco odżywcza. Wraz z zestawem kwasów dostałam dwie takie maski. Dla mnie są one jednak zbyt rzadkie i słabe w działaniu. Dodawałam do niej olej jojoba lub Wit. E i wówczas lepiej koiła skórę po zabiegu.

13. Ziaja, maska z płatkami róży. Bardzo lubię produkty z olejkiem różanym. I ten mnie nie zawiódł. Moja skóra była świetnie nawilżenia i taką gładka i miękka. Mimo ze te maski nie mają jakiś super składów to chętnie do nich wracam i żałuję że nie ma ich w dużych opakowaniach.

14. Ziaja , woda liście zielonej oliwki. Przyjemny produkt. Dobrze odświeża i nawilża skórę.  Świetnie spisał się latem , po treningu oraz do zraszania masek. Obecnie mam mgiełka różana z evree.

15. Woda różana która kupiłam na dziale ze zdrową żywnością w Simply. Dobrze sprawdzała się do robienia na jej bazie masek z glinki ale także do zraszania skóry w celu odświeżenia.  Miała intensywny zapach. Dobrze sprawdzała się w celach kulinarnych np. dodane kilka kropli do herbaty.

16. Balsam do mycia twarzy. Nie będę już więcej o nim pisać bo wiecie że kocham. Obecnie nie robię kolejnego gdyż muszę zużyć Bioderme. Chyba skuszę się na olejek Resibo.


17. Eveline, Amazing Oils, olejek 3w1 regenerujący. Nic złego mi nie zrobił ale też nic dobrego. Był jakiś chemiczny i mało nawilżający. Najczęściej nakładałam na wilgotne ciało lub na włosy. Na twarz się nie odważyłam.  Obecnie mam olejek Babydream.

18,19. John Frieda,  Sheer  Blonde szampon i odżywka. Produkty o których pisałam ostatnio. Chętnie do nich wrócę w przyszłości.

20. Yves Rocher, żel pod prysznic o zapachu oliwki. Tak samo jak mydło z tej samej serii miał bardzo ładny zapach i dobrze myl. Żel jak żel.


21. Snail, dwuetapowy zabieg odmładzający. Maska na która składała się ampułka i mokry płat ze śluzem ze ślimaka. Kupiona w biedronce. Ja je lubię i kupuję gdy się pojawiają w sklepie. Płat jest dobrze nasączamy i starcza mi na dwa razy. Maska fajnie napina i rozświetla skórę.

22. Wibo, Deluxe Brightener. Bardzo lekki rozświetlający korektor. Zdecydowanie dla osób które nie potrzebują  silnego krycia. Zużyłam do rozświetlenia skóry pod oczami i środkowej części twarzy. Niestety jest mało wydajny, ale to już chyba domena korektorów w pędzelku.

23. Sylveco, pomadka peelingująca. Kocham, uwielbiam i mam kolejną.

24. Eveline 8w1. Kontrowersyjna odżywka. Jednym służy innym nie. I mnie stosowana jako baza pod lakier była ok. Stosowana codziennie niestety nie służyła moim paznokciom.

25.Odżywka terapia witaminowa. Jako baza pod lakier była ok jednak nie zauważyłam działania na paznokcie. Obecnie mam różową odżywkę Oxygen z Golden Rose.

26. Sally Hansen, żel do usuwania skórek. Bardzo szybko i skutecznie rozpuszcza skórki. Wystarczy je później jedynie odsunąć drewnianym patyczkiem. Obecnie mam taki żel z Wibo, ale ten był skuteczniejszy więc chętnie do niego wrócę. Radzę kupować w Internecie gdyż jest tam sporo tańszy.

I to już wszystkie śmieci. Cieszę się ze tak sporo udało mi się tego zużyć. Wreszcie udało mi się dokończyć wszystkie rozpoczęte żele pod prysznic i zostały mi bodajże tylko 2. Tak samo z produktami do twarzy. W zapasach mam tylko jeden olejek z evree i planuję w najbliższym czasie zakup kremów z Sylveco. Bardzo miło pozbyć się tej całej graciarni.

Pozdrawiam!
EMI.

marca 04, 2015

Koreańska Maseczka Rozjaśniająca z Biedronki

Koreańska Maseczka Rozjaśniająca z Biedronki
Ostatnio będąc w Biedronce i stojąc już przy kasie zaczęłam przeglądać (jak zwykle) stojącą w tym miejscu szafeczkę z kosmetykami. Okazało się, że wśród znajdujących się tam produktów były koreańskie maski w szmatce.
Były dostępne wersje: nawilżająca, wygładzająca, odżywcza i rozjaśniająca. A że bardzo lubię tego typu maseczki postanowiłam spróbować wersji rozjaśniającej. Niestety lubię też szybko rozprawiać się z krostkami na mojej twarzy, co niestety pozostawia ślady. Dlatego też wybrałam własnie tę wersję. Maseczka jest zamknięta w bardzo estetycznie wykonanej biało-czerwonej saszetce. Każdy rodzaj miał inny kolor, co ułatwia znalezienie odpowiedniego wariantu do swojej cery. Jest ona podzielona na 3 mniejsze saszetki. Mamy w jednym produkcie zamknięty cały zabieg pielęgnacyjny.



KROK 1 - PIANKA DO MYCIA TWARZY - głębokie oczyszczanie skóry.

Pianki tej w tym małym kwadraciku było tak malutko, że wyciskałam ją do ostatniej kropli. Bałam się , że nie starczy mi na umycie całej twarzy i szyi. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam. Po rozmydleniu z wodą okazało się, że zmienia ona swoją konsystencję i robi się jej tak dużo, że spokojnie wystarczyłoby mi na 2-3 razy. 
Po nałożeniu na twarz pianka przyjmuje konsystencję mydła, które zostało nałożone z niewielką ilością wody. I przy myciu również zachowuje się jak mydło, ma zapach mydła. Na pewno bardzo dobrze oczyszcza skórę. Twarz po użyciu tego specyfiku jest czysta "że aż piszczy" i tępa - nie da się gładko przesunąć palcami po skórze. Gdyby to był ostatni etap rytuału to na pewno wysuszyłaby mi skórę. Całe szczęście po niej nakładane są dalsze elementy , niemniej jednak ta część zabiegu najmniej mi się spodobała. 

KROK 2 - SERUM - wspomaga działanie maski

Serum zamknięte w kolejnej saszetce bardzo mi się spodobało. Miało żelową, delikatną konsystencję i było bardzo wydajne. Nauczona doświadczeniem z pianką nałożyłam go tylko połowę na twarz. Produkt bardzo szybko się wchłania i skóra natychmiastowo odzyskuje swój blask oraz miękkość. Serum jest bezzapachowe i bardzo przyjemne w użyciu.

KROK 3 - MASKA DO TWARZY - Rozjaśniająca z wit. C+E

Przejdźmy więc do produktu głównego. Maseczka w postaci kawałka materiału z wyciętymi otworami na oczy, nos i usta była bardzo mocno nasączona żelowym płynem. Przyznam się, że trochę musiałam ją odsączyć, bo niemalże z niej kapało. Ma to też swoje dobre strony , gdyż po zdjęciu maski włożyłam ją z powrotem do płynu i wykorzystałam 2 dni później razem z serum. Maseczka jest bardzo wygodna do nałożenia, jest świetnie nasączona przez co ładnie przylega do twarzy i nie odkleja się. Mogłaby być podzielona na 2 części. Myślę, że wtedy nakładałaby się dużo lepiej. Maska długo zostaje wilgotna a produkt ładnie wchłania się w twarz. Po 20 minutach zdjęłam ją i resztki lekko wmasowałam w skórę.
Musze przyznać , że byłam zaskoczona efektem. Buzia była bardzo dobrze nawilżona i gładka. Przebarwienia lekko się uspokoiły i rozjaśniły. Oczywiście, żeby zauważyć większe efekty pewnie musiałabym ją stosować 2 razy w tyg tak jak rekomenduje producent, ale na chwilę obecną używam kwasu migdałowego raz w tygodniu który ładnie rozjaśnia plamki.

Podsumowując, maseczka bardzo mi się spodobała i na pewno wypróbuję jeszcze wersję nawilżającą - o ile będzie jeszcze dostępna.
Jesli lubicie takie nowinki i macie w pobliżu Biedronkę to serdecznie polecam. Koszt maski to 5,99.

Pozdrawiam!
i życzę miłego dnia


P.S: Mój aparat niestety się zbuntował i robi bardzo słabe zdjęcia :( Szczególnie przy tak brzydkiej pogodzie. Mam nadzieję, że niedługo zaopatrzę się w nowszy model dzięki czemu fotografie będą lepszej jakości.

Poza tym zamówiłam wczoraj Foreo Lunę. Czekam na jej dostawę i już nie mogę się doczekać. 
Miałyście szczoteczki soniczne do twarzy? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?


Informuję iż post nie jest sponsorowany, a produkt kupiony przeze mnie.
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger