Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiehl's. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiehl's. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 01, 2017

DENKO#4 MARZEC 2017

DENKO#4 MARZEC 2017
Witajcie!

Kolejny miesiąc minął nam w tempie ekspresowym. Dzisiaj już mamy kwiecień i święta Wielkanocne za pasem. W związku z tym, że pożegnaliśmy marzec , to jak co miesiąc pora wyrzucić zużyte produkty.
Jeśli chcecie wiedzieć, co mi się sprawdziło, a co nie zapraszam do czytania.

Świetny produkt.
Przeciętny
Uwaga Bubel!!!


1. Receptury Babuszki Agafii Balsam do włosów , Witaminowy Cytryniec. Balsam miał bardzo przyjemny, cytrusowy zapach. Ładnie je wygładzał. Jednak dla mnie był zdecydowanie zbyt lekki. Włosy mi się po nim puszyły i trudno było je okiełznać.
2. Vianek, odżywczy olejek do włosów. Tak , tak to był świetny produkt. Pachniał owocowo-cukierkowo , był gęsty i świetnie odżywiał włosy. Poza tym nie było problemu, żeby go z nich zmyć nawet delikatnym szamponem. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Do szamponu z tej serii również. (RECENZJA)
3. Skin79, BB Cleasner. Bardzo dobra, skuteczna a zarazem delikatna pianka do zmywania twarzy. Świetnie radziła sobie z balsamem do demakijażu oraz z kremami BB. (RECENZJA)
4 Garnier, płyn micelarny do skóry suchej i wrażliwej. Bardzo dobry micel, robił co miał robić. Skutecznie zmywał makijaż, nie podrażniał. Aczkolwiek ja rzadko używam miceli do demakijażu. Mała buteleczka była idealna w podróży. (RECENZJA)
5. EcoSpa, ekologiczny hydrolat różany. Świetny produkt, może nie pachnie tak spektakularnie jak te drogeryjne mgiełki , ale jego działanie jest zdecydowanie lepsze. Na pewno wrócę do niego.
6. Vianek, nawilżający krem na noc. Bardzo przyjemny produkt o świetnym składzie. Niestety na noc był dla mnie zbyt lekki, za to idealnie nadawał się na dzień, pod makijaż. (RECENZJA)
7. Pharmaceris, serum z wit.C. Muszę koniecznie napisać recenzję tego produktu, gdyż było bardzo fajne. Niestety nie zauważyłam, aby jakoś mocno rozjaśniło przebarwienia. Ale ładnie rozświetlało i wygładzało buzię. Rano była ona taka wypoczęta.
8. Kiehl's tonik do twarzy. Lubię toniki w formie żelu, gdyż wygodnie można je wklepać w skórę i nie używać wacika. Tonik był dobry, ale można kupić takie o podobnym działaniu dużo taniej.(RECENZJA)
9. Nacomi, olej macadamia. Uwielbiam orzechy macadamia, a jak widać moje ciało i włosy uwielbia też olej z nich. Był on dosyć gęsty i o lekko orzechowym zapachu. Włosy i skóra po jego użyciu były miękkie i świetnie nawilżone. Używałam także na twarz i nie zrobił mi krzywdy. Dodatkowym atutem jest wygodna butelka z pompką.
10. Nacomi, glinka ghassoul. Bardzo lubię glinki Nacomi, gdyż są niedrogie , a przy tym bardzo skuteczne. Lubię tę formę maski, gdyż mogę do niej dodać to, czego aktualnie domaga się moja skóra: oleju, żelu aloesowego lub hialuronowego.


11,12. SPN maski w płachcie z wyciągiem z czarnej perły oraz złota. Bardzo fajne maski i jedne z tańszych. Obie wykonane są z przyjemnej bawełnianej tkaniny, która jest dobrze wycięta i dopasowuje się do kształtu twarzy. Esencja bardzo dobrze wsiąka w naszą skórę, a po 20 minutach jest ona świetnie nawilżona i odżywiona.
13. Holika Holika Juicy Mask Sheet z borówkami. Bardzo ładnie nawilżała i rozświetlała skórę. Chyba jeszcze nie spotkałam się z maską w płachcie , która by mnie zawiodła. No może ta od Garnier. (RECENZJA)
14. Bielenda Comfort+, Skarpety eksfoliujące. Do tej pory najbardziej lubiłam skarpetki L'biotica mimo, że próbowałam także kilka innych. Te z Bielendy naprawdę miło mnie zaskoczyły. Skóra zaczęła się złuszczać dosyć szybko , a stopy stały się gładkie i miękkie.
15. Sweet Bath, Pomarańczowe Orzeźwienie czyli przepiękna babeczka kąpielowa. Aż żal było ją wrzucać do wanny jednak moja ogromna ciekawość zwyciężyła. Zdecydowanie chcę więcej tych słodkości. (RECENZJA)
16. Quillibra , żel aloesowy. Bardzo lubię żele aloesowe, niestety ten za pierwszym razem mnie podrażnił. Położyłam go po zmyciu maski glinkowej i skóra strasznie mi się zaczerwieniła i zaczęła piec. Miałam obawy, że jestem uczulona na któryś ze składników. Całe szczęście, gdy nałożyłam go następnym razem nic takiego nie wystąpiło. Działanie było zadowalające, nawilżył i ukoił skórę.
17. Yasumi, gąbka konjac. To zdecydowanie najlepsze gąbki jakie miałam. Próbowałam innych odpowiedników z drogerii, ale to nie ta faktura. Gąbkę stosuję głównie do zmywania masek. Ale mój mąż ma taką z węglem i chętnie myje nią twarz.
18,19. Rossmann Rival de Loop, ampułki z Q10 i anti-anging. Kiedyś bardzo lubiłam te ampułki, często kupowałam te niebieskie nawilżające. Teraz ich konsystencja wydała mi sie dziwna i "zalepiająca" skórę. Chyba już do nich nie wrócę.


18. Jimmy Choo, perfumy. Tutaj ubolewam najbardziej, bo skończyły się moje ukochane perfumy. Nie był to łatwy zapach, wiem że nie każdemu się on może podobać. Dla mnie jest on wprost idealny,  dosyć ciężki i zmysłowy. Kupię jeszcze na pewno, aczkolwiek mam kilka innych flakoników do zużycia. (RECENZJA)
19. Irena Eris, ProVoke Radiance Fluid. Powiem Wam, że to jeden z lepszych drogeryjnych podkładów jaki miałam. Jest bardzo lekki i rozświetlający, ale bez drobinek brokatu. Bardzo ładnie wyglądał na buzi, najczęściej nawet go nie pudrowałam żeby nie niszczyć tego zdrowego efektu glow jaki tworzył. 
20. Inglot, rozcieńczalnik do lakierów. Kupiłam go kiedyś i wystarczył mi na bardzo długo. Wystarczyła 1-2 kropelki aby przywrócić zgęstniałemu lakierowi nowe życie. Nie kupię go, gdyż głównie używam lakierów hybrydowych.
21. Manhattan Soft Matt. Jedne z pierwszych matowych pomadek na naszym rynku. Bardzo ją lubiłam za ten przepiękny czerwony mat oraz komfort noszenia na ustach. chociaż miałam ją bardzo długo to nie mogłam się z nią rozstać. W końcu los sam zdecydował , gdyż upadła mi i popękała buteleczka.
22. Maybelline, Eye studio lasting drama. Czarny eyeliner w żelu. Bardzo go lubiłam, był w zestawie z pędzelkiem , który naprawdę dawał radę. Łatwo robiło się nim kreski, był trwały, nie odbijał się na górnej powiece. Natomiast nie polecam Wam tego samego eyelinera , ale w kolorze fioletowym. Jest okropnie tępy i trudno się nim pracuje.
23. Meybelline , Color Tattoo, 40 Permanent Toupe. Kupiłam go z zamiarem malowania brwi i niestety bardzo rzadko używałam. To prawda , bardzo długo się trzyma, jest wodoodporny. To świetny produkt, ale kolor był niestety dla mnie zbyt zimny. Gdy zmieniłam kolor włosów na miedziany to postanowiłam definitywnie się z nim rozstać. 


24. SeeSee Mineral Body Butter. Bardzo specyficzny produkt, miał gęstą konsystencję i bardzo długo się wchłaniał. Działanie było w porządku, ale niestety nie podobał mi się jego łazienkowy zapach. Zużyłam głównie do stóp. (RECENZJA)
25. FitoKosmetyk, biała glinka krymska. Białe glinki są moimi ulubionymi. Są bardzo delikatne, nie wysuszają skóry a przy tym bardzo ładnie ją nawilżają. Z tej serii miałam też glinkę błękitną i również była bardzo dobra.

I to już wszystkie kosmetyki, które udało mi się zużyć. Bardzo się cieszę, że znowu tyle rzeczy z moich zapasów udało mi się wykończyć. Tym bardziej , że w marcu trochę mi ich przybyło.

Pozdrawiam
EMI

Media społecznościowe:



lutego 28, 2017

Kiehl's Utra Facial Toner

Kiehl's Utra Facial Toner
Hej!

I pomyśleć , że jeszcze niedawno tonik był dla mnie całkowicie zbędnym kosmetykiem i używałam go sporadycznie. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego mojej pielęgnacji. Zawsze po umyciu twarzy aplikuje  tonik lub mgiełkę w celu wyrównania ph skóry.  Taki produkt czyści pozostałości poprzednich kosmetyków oraz przygotowuje twarz na przyjęcie kolejnych: serum i kremu. Obecnie możemy dobrać tonik do własnych potrzeb. Ja zazwyczaj wybieram te nawilżające. 



  • Łagodny tonik bezalkoholowy
  • Nawilża, odpręża i przygotowuje na dalszą pielęgnację
  • Z emolientami skwalanem, olejkiem z pestek moreli, witaminą E i olejkiem z awokado
  • Łagodnie usuwa brud i osady z powierzchni skóry
  • Zbalansowane pH zapewnia poczucie komfortu
  • Do wszystkich rodzajów skóry
  • Sposób użycia: Namocz wacik i nanieś na oczyszczoną twarz

Tonik ma bardzo przyjemną,  żelowa konsystencję. Przypomina mi tonik Sylveco. Mi taka gęsta konsystencja odpowiada, gdyż nanosze wówczas produkt dłońmi. Wklepuje go jak serum. Jest to dużo lepsze rozwiązanie niż wacik. Nie marnujemy produktu.

Jeśli chodzi o działanie tomiku to faktycznie bardzo dobrze nawilża skórę oraz łagodzi zaczerwienienia. Po jego użyciu ściągnięcie,  które czasem towarzyszy mi po oczyszczaniu bardzo szybko znika.

Podsumowując jest to bardzo dobry produkt z którym się polubiłam. Jednak zauważam kilka wad. Po pierwsze wolałabym , aby był to produkt naturalny. Wspomniany wcześniej tonik z Sylveco ma bardzo podobne działanie , a dużo lepszy skład. Jest też bardzo duża różnica w cenie gdyż za tę  mała buteleczke musiałam zapłacić 40zł. Na jego obronę działa to, że jest bardzo wydajny. Ale raczej już do niego nie wrócę. Jest dobry, ale znam tańsze toniki  czy chociażby hydrolat różany o podobnym działaniu.

Przy okazji zakupów w Kiehl's otrzymałam także kilka próbek. Na weekend odstawiłam swoją standardową pielęgnację i używałam tylko ich.

Clearly Corrective Dark Spot- serum rozjasniajace przebarwienia. Bardzo fajny produkt o płynnej konsystencji. Co prawda po trzech dniach używania nie wypowiem się na temat przebarwień ale zawiera wit C i fajnie rozświetla i nawilża cerę.

Cilantro&Orange Ectract  Pollutant Defending Masque - maseczka walcząca z zanieczyszczeniami. W sam raz na panujący w Warszawie i trujący nas smog.  Co to była za wspaniała maska. Pięknie pachnie i mocno nawilża skórę.

Hydro Plumping Re-Texturizing Serum Conzentrate również fenomenalne nawilżające serum. Po nim twarz była wygladzona i jakby wypełniona.  Myślę że może być super dla skóry dojrzałej.

Ultra Facial Cleasner to porządny żel do twarzy. Bardzo wydajny. Już niewielka ilość starczyla na umycie całej twarzy. Mocno się pienil i mocno oczyszczal. Ale generalnie żel jak żel.

Actively Correcting & Beautyffing BB Cream to najgorszy produkt tego typu jaki kiedykolwiek używałam. Okropnie śmierdzi. .. jak beton. Nic nie kryje a na twarzy jest pomarańczowy.

Tak prezentują się produkty Kiehl's które miałam okazję używać. Firma jest godna uwagi. Bardzo interesuje mnie ich serum nawilżające i na pewno po proszę w sklepie o jego próbkę.

Mieliście okazję używać produkty Kiehl's?

Pozdrawiam.
EMI💋

Posty, które mogą Cię zainteresować:



lutego 03, 2017

DENKO #2 Styczeń

DENKO #2 Styczeń
Witajcie!

Minął pierwszy miesiąc 2017 roku więc pora wyrzucić wszystkie styczniowe pustaki. Zapraszam Was na ich krótkie recenzje.

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!



1. Nivea Hydro Care - odżywka do włosów. Kupiłam ją w promocji razem z Long Repair. Powiem Wam, że obie wersje sprawdziły się na moich włosach bardzo dobrze. Odżywka była gęsta i nie spływała z włosów. Ponadto bardzo fajnie je nawilżała i wygładzała. Wersja Long miała może minimalnie mocniejsze działanie. Chętnie do nich wrócę.

2. Farmona Tutti Frutti Collagen Pro Color szampon do włosów farbowanych. Szampon, który pachniał wiśniowym tymbarkiem. Zapach był bardzo intensywny, sztuczny wiśniowy. Sam szampon bardzo dobrze mył włosy i je wygładzał, tak naprawdę to po nim nie musiałabym nakładać odżywki ani maski. Ale oczywiście zawsze to robiłam. Po pewnym czasie jego zapach mocno mnie męczył i ta duża butla przestała być zaletą. Ze względu na zapach nie kupię.

3. Vianek odżywczy szampon do włosów (Recenzja). Jeden z nielicznych naturalnych szamponów, który się u mnie sprawdził. Obecnie mam inne , ale do tego chętnie wrócę.

4. Pilomax, Wax Daily Mist włosy jasne - odżywka w sprayu. Szczerze Wam powiem, że ja nie widzę większej różnicy między tego typu produktami. Dla mnie ważne jest aby ułatwiały rozczesywanie. I ta to robiła także była ok.

5. Garnier Czysta Skóra Fruit Energy, żel oczyszczająco-peelingujący. (Recenzja) Bardzo fajny, żel o którym pisałam ostatnio. Świetnie się nadaje do porannego oczyszczania twarzy, nie wysusza skóry nawet przy codziennym stosowaniu.

6. Soraya, ochronny krem do twarzy SPF 25. Używałam go podczas wakacji, a teraz dokończyłam go gdyż robiłam sobie kurację kwasami. Mimo niezbyt dużego SPF bardzo fajnie zabezpiecza przed działaniem słońca. Nie bieli skóry i w przypadku mojej suchej cery sprawdził się także pod makijaż.

7. See See mineral facial mud mask. Bardzo polubiłam się z maskami błotnymi. Na początku zauroczyła mnie maska Sephora (recenzja).  Ta również była bardzo dobra, a przy tym miała przyjemniejszą konsystencję. Była ona bardzo gładka, kremowa i nie zasychała na skórze tak szybko. Miała jednak trochę mniejsze oczyszczające działanie niż ta z Sephory.

8. Bielenda Rose Care, lekki olejek do twarzy (Recenzja). Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki w pielęgnacji mojej skóry, a olejek różany jest chyba moim ulubionym, Ten stosowało mi sie bardzo przyjemnie ze względu na lekką konsystencję i delikatny zapach. Było cudownym uzupełnieniem wieczornej pielęgnacji. Szkoda, że olejek różany był gdzieś na szarym końcu, ale za to były inne olejki.

9. No36 Intensywnie nawilżający balsam do stóp i paznokci. Pielęgnacja stóp to moja pięta Achillesowa. Zazwyczaj po prostu stosuję krem do rąk lub balsam do ciała. Krem ten jednak był naprawdę świetny. Miał dosyć gęstą konsystencję, ale jednocześnie szybko się wchłaniał i nie pozostawiał na stopach nieprzyjemnej tłustej warstwy. Jeśli znajdę w sklepie to chętnie kupię.

10. Lovely natural lip stick, balsam do ust. Okropny, nie mogłam znieść tego uczucia i smaku na ustach. Niestety trudno mi ocenić jego działanie, gdyż bardzo rzadko go używałam. 

11. Sylveco, pomadka peelingująca. (Recenzja) Moja ulubiona , zawsze ją kupuję.

12. Chloe Love Story, miniaturka balsamu do ciała. Jak wiadomo te balsamy o zapachu perfum nie są jakieś specjalne jeżeli chodzi o nawilżenie. Zapach Love Story jest przepiękny. Na pewno kupię perfumy , gdy tylko skończę jeden z posiadanych flakoników perfum.

13. Loccitane, Frezja&Wanilla. Dostałam tę miniaturkę już dawno temu w jednym z Shiny Box . Zapach we flakoniku wydawał mi się bardzo ciężki i babciny. Jednak na skórze bardzo ładnie się rozwijał i im dłużej go używałam tym bardziej mi się podobał. Muszę przyznać , że te perfumy są świetnej jakości. Wystarczyła niewielka ilość, były intensywne oraz długo utrzymywały się na skórze.

14. 15. Eco Spa Olej z nasion truskawki, wit E. Nieprzerwanie kupuję półprodukty. Oleje i wit E dodaję do domowych masek czy serum do twarzy.

16. Calaya olejek eteryczny eukaliptusowy. Nieodłączny składnik mojego balsamu do demakijażu, ale także świetnie nadawał się do relaksującej kąpieli. Udało mi się także zrobić balsam ułatwiający oddychanie podczas kataru.



17. Catrice Longlasting Brow Liner. Kupiłam go, bo był bardzo polecany przez Maxineczkę. Niestety u mnie okazał się ogromnym niewypałem. Wzięłam jaśniejszy kolor, który w ogóle nie był widoczny na moich brwiach. Użyłam kilka razy i potem przestałam, bo musiałam naprawdę dużo go nałożyć żeby cokolwiek było widać. Drugi kolor jest za ciemny.

18. L'Oreal Volume Million Lashes Fatale, mascara. Bardzo lubię tusze do rzęs VML. Ten również był w porządku jednak nie pobił mojego ulubionego So Couture.

19. Catrice, masełko do ust w gąbce. Niestety wszystkie napisy starły mi się z tego produktu. Bardzo go nie lubiłam. Miał ładny kolor , ale dawał dziwne uczucie na ustach. Poza tym szybko się ścierał. Po pewnym czasie gąbka zaczęła śmierdzieć więc przestałam używać.

20.Sally Hansen Miracle Gel Top Coat. Kompletnie nie polubiłam się z lakierami Sally Hansen z tej serii. Top coat jest bardzo rzadki i nie tworzy jakiejś pięknej tafli na paznokciu. Nie był to bubel bo jednak trochę nabłyszczał, ale znam lepsze produkty tego typu.

21. Wibo, matowy lakier. Miał piękny kolor marsala. Niestety lakier jest okropny, strasznie smuży, robią się prześwity. Trzeba było nakładać grubą warstwę, żeby był on równomierny. Ale wtedy jego schnięcie zajmowało kupę czasu. Trochę lepiej wyglądał , gdy nałożyło się na niego błyszczący top coat. Ale przecież nie o to chodziło, bo miał być to kolor matowy. Jestem zawiedziona bardzo :(


Oczywiście uszczupliłam też troszeczkę swoją kosmetyczkę z próbkami , ale nadal pozostaje ona grubaskiem. Garnier Moisture+ Acqua Bomb maska w płacie (Recenzja) - niestety ta maska okazała się bardzo słaba. Nie była bublem, ale nic szczególnego na skórze nie zrobiła. Ziaja Liście Zielonej Oliwki maska nawilżająca jak zwykle się u mnie pojawia. Bardzo lubię te maseczki mimo, że nie mają jakiegoś szczególnego składu. Ale cóż na lenia nie ma rady. Krem BB Kiehl's ... o nie nie okropnie ten produkt pachniał betonem. Bardzo nieprzyjemny, a poza tym miałam wrażenie, że na skórze nic nie robił. Bardzo się ucieszyłam , gdy otrzymałam w prezencie maseczkę pod oczy Glam Glov. Niestety u mnie się nie sprawdziła. Nałożona pod oczy strasznie piekła mnie skóra i łzawiły oczy. Musiałam ją bardzo szybko zmyć, bo nie mogłam wytrzymać. Poza tym miała jakąś dziwną grudkowaną konsystencję.Zużyłam kremy Lavera i The Skin , ale nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Emulsja Pharmaceris Emotopic była bardzo przyjemna, trochę jak balsam pod prysznic. Myślę, że może sprawdzić się u osób z przesuszoną skórą.

I to już wszystkie zużyte w styczniu produkty. Projekt minimalizacji zapasów trwa w najlepsze. Cieszy mnie to, że bardzo dużo kosmetyków zużyłam, a przybyło mi naprawdę niewiele. Ale o tym przeczytacie w niedzielę .

Miłego weekendu!

EMI :)


października 19, 2016

Cudowna moc avocado . Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado.

Cudowna moc avocado . Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado.
Witajcie!

Jeszcze do niedawno krem pod oczy był dla mnie zbednym gadżetem.  Przyznam sie, że  nawet jeśli jakiś miałam to używałam fo bardzo sporadycznie i najczęściej był on w formie lekkiego żelu chłodzącego. Jednak po 25 roku życia moja skóra się zmieniła.  Moje policzki które do tej pory były normalne zaczęły się mocno przesuszac a wraz z nimi skóra pod oczami. Dlatego zaczęłam poszukiwania dobrego kremu w te okolice. 



  • Kremowa , nawilzajaca pielęgnacja przeznaczona do skóry wokół oczu wzbogacona olejkiem z avocado.
  • Łagodnie nawilża skórę wokół oczu.
  • Produkt testowany oftamologicznie i dermatologicznie
  • Niezwykłe składniki naturalne zapewnia skórze optymalną dawkę nawilżenia 
  • zawiera olej avocado, masło shea i beta karoten.


Krem otrzymujemy w niewielkim, uroczym słoiczku.  Ja wybrałam wersję 14ml. Powiem Wam, że bardzo długo zastanawiałam się nad kupnem tego produktu gdyż nie należy on do najtańszych. Chociaż jak na krem pod oczy 14ml jest to naprawdę sporo. Tym bardziej że produkt ma tylko 6-miesięczną datę ważności. Produkt ma fajny, dosyć bogaty skład. Chociaż powiem Wam, że myślałam że kosmetyki te są całkowicie naturalne. Nie są,  ale są  dobre. 
Krem na konsystencję bardzo gęstej maści. Bardzo gładko rozprowadza się na skórze pod oczami i delikatnie topi pod wpływem ciepła ciała.  Mimo swej tresciwej konsystencji szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Używa go także rano i świetnie nadaje się pod makijaż.  Korektor się na nim nie waży ani nie spływa. 
Jeśli chodzi o działanie to to, co od razu zauważyłam to przez swój jasny kolor delikatnie tuszuje cienie. Ja generalnie nie mam z tym większego problemu. Ale zauważyłam że wklepany wcześnie rano momentalnie rozjaśnia spojrzenie. Przede wszystkim jestem bardzo zadowolona że stopnia nawilżenia.  Śmiało mogę powiedzieć że to najlepszy krem pod oczy jaki do tej pory miałam. I naprawdę widzę efekty działania. Zmarszczki mimiczne sa wypełnione i zmniejszone. Przez cały dzień czuję się również komfortowo mimo nalozonego korektora i pudru pod oczy. Czasem taka mieszanka powodowała ogromną suchość w tych okolicach.
Jedynym minusem jest jego opakowanie. Nie przepadam za sloiczkami w których muszę grzebać palcem.  Zdecydowanie fajniej używa mi się produktów z pompką.  Jest to wg mnie dużo bardziej higieniczne. Tym bardziej że  mamy do czynienia z produktem o krótkiej dacie trwałości bez dużej dawki konserwantów. 


Znacie produkty Kiehl's? Ciekawa jestem jakie kosmetyki są godne wypróbowania.

Buziaki💋
EMI

października 09, 2016

NOWOŚCI - Czerwiec - Wrzesień 2016

NOWOŚCI - Czerwiec - Wrzesień 2016
Hej!

Ostatnio coś kiepsko u mnie z regularnością wpisów. Wczoraj ukazało się zaległe DENKO, także z sierpnia. 

Ostatnie NOWOŚCI mogliście przeczytać na moim blogu w maju i czerwcu. 

Wynika to z tego, że ostatnio staram się rozsądnie robić zakupy i nie kupować zbyt dużo, tylko rzeczy które mi się kończą. Ale mimo to dotarło do mnie kilka nowości, udało mi się nawiązać kilka współprac , byłam na spotkaniu blogerskim także trochę się tego mimo wszystko nazbierało. Nie będę opisywać po kolei tych rzeczy, jeśli pojawiły się już recenzje to po prostu wstawię odnośniki.

PIELĘGNACJA:




KOLORÓWKA:




WSPÓŁPRACE:




Jeśli coś w szczególności Was zainteresowało to dajcie znać w komentarzu. Postaram się recenzję napisać jak najszybciej. Jestem z siebie dumna, gdyż jak na 4 m-ce to uważam że nie kupiłam tych kosmetyków jakoś bardzo dużo. A przede wszystkim nie kupiłam nic na zapas. Oprócz kosmetyków ze spotkania wszystkie pozostałe są aktualnie w użyciu :)

Pozdrawiam
Emi :)
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger