Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty

lipca 02, 2019

NOWOŚCI PIERWSZEGO PÓŁROCZA 2019 - PIELĘGNACJA

NOWOŚCI PIERWSZEGO PÓŁROCZA 2019 - PIELĘGNACJA
Hej!

Aż sama jestem zaskoczona, że aż tak dawno nie było nowości. W sumie taki zbiorowy post z zakupami nie pojawił się jeszcze w tym roku. Ale też nie ukrywam, że wdrażam w życie zasadę minimalizmu kosmetycznego. Staram się jak najwięcej zużywać i nie kupować produktów na zapas. Wytrwanie w tym postanowieniu ułatwia mi fakt, że nie mam za bardzo czasu chodzić po sklepach ( także wirtualnie) i rozglądać się za nowościami. Zazwyczaj kupuję już konkretne produkty, których potrzebuję.

Na blogu możecie jednak zobaczyć moje zakupy z targów Ekocuda 2019 w Warszawie.

A także upominki z wiosennego spotkania Nature Of Woman.

Nie przedłużając zapraszam Was na moje zakupy, bo przez pół roku jednak troszkę się tego nazbierało:



Rossman rozszalał się z promocjami tego typu i praktycznie co miesiąc kusi jakąś ofertą.  podczas promocji na pielęgnację włosów skusiłam się na odżywki i maski Garnier Botanic Therapy. Wcześniej miałam wersję z olejem rycynowym i sprawdziła się ona u mnie genialnie dlatego postanowiłam wypróbować inne wersje.

Do koszyka włożyłam również dwie opalizujące mgiełki z Bielenda. Bardzo ładnie scalają makijaż i delikatnie nabłyszczają skórę. Świetnie mi się sprawdzają do nakładania cieni na mokro, szczególnie tych foliowych.

Druga promocja , na Dzień Matki, obejmowała produkty do niepielęgnacji twarzy. Z racji tego, że skończyły mi się wszelakie myjadła do twarzy (z wyjątkiem mydeł) to postanowiłam skusić się na nową serię Soraya Plante, która ma bardzo fajne, naturalne składy. Pianka okazała się świetnym wyborem do porannego oczyszczania twarzy. jest bardzo delikatna i puszysta. Z tej serii wzięłam również żel. Bielenda SPA Rituals bardzo lubię i tym razem skusiłam się na hydrolat. Natomiast popełniłam ogromną gafę kupując żel Juicy Fruit - okazało się że ma w składzie SLS :( Nie wiem jak jak patrzyłam ten skład, że tego nie zauważyłam. Żel ma śliczny owocowy zapach i przyjemną konsysyencję. Uzywam go wieczorem do zmywania oleju do demakijażu.






W kwietniu odkupiłam od blogowej koleżanki zestaw odżywek ANWEN. Niedługo później dokupiłam do nich szampon. O moich wrażeniach z ich stosowania mogliście przeczytać w moim ostatnim wpisie: TUTAJ



Krem Sunny Touch Republika Mydła , który kupiłam na targach Ekocuda okazał się dla mnie strzałem w 10 więc postanowiłam dokupić także jego lżejszą wersję, a także hydrolat rokitnikowy. Do zestawu dorzuciłam także cudowny, cytrusowy peeling, który całkowicie zdeklasował konkurencję. Jego recenzję możecie znaleźć na moim profilu na instagramie 


Do Drogerii Pigment trafiłam poszukując pasty do zębów Ecodenta. Ta czarna jest moim ogromnym ulubieńcem. Do koszyka trafiło również kilka produktów Babuszki Agaffi:  maseczka z błękitną glinką, mydło cedrowe oraz pasta solna. Całkowitą nowością jest dla mnie pianka do mycia twarzy Kafe Krasoty.


Na poczatku czerwca miałam przyjemność brac udział w Kongresie Kosmetologii Naturalnej. Było to bardzo wartościowe i merytoryczne spotkanie z którego dowiedziałam się wielu nowych rzeczy takze z zakresu prawa kosmetycznego. Jednym z patronów kongresu była firma Organic Series, która jest producentem kosmetyków gabinetowych. Na  przetestowanie dostałyśmy miniaturki kosmetyków: żelu do mycia twarzy, kremu z kwasem laktobionowym oraz nawilżającego kremu z spf 20. Takie małe pojemności będą idealne na letnie wyjazdy.



Dawno nie robiłam zakupów na półprodukty, bo po prostu nie miałam czasu na robienie własnych kosmetyków. Jednak postanowiłam naturalnie zawalczyć z mrówkami w ogrodzie jak i z plagą komarów. Stąd ta ogromna ilość olejków eterycznych. Olejki dodaję również do myjki parowej dzięki czemu cały dom przepięknie pachnie. W zamówieniu znalazły się również dwie glinki różowa i biała , gdyż wykończyłam wszystkie maseczki. Hydrolaty to coś idealnego na te obecne upały - trzymam je oczywiście w lodówce i odświeżam twarz w ciągu dnia.  Soda, kwasek i płatki kwiatów to oczywiście składniki kul do kąpieli.


Dobry dezodorant to must have obecnej pogody. Długo opierałam się przed kupnem takiego w formie pasty. Wydawało mi się to takie problematyczne, ale okazało się że wcale takie nie jest. Dezodorant LaLe o zapachu trawy cytrynowej  bardzo dobrze chroni przed nieprzyjemnym zapachem potu (nie chroni przed poceniem - od tego są antyperspiranty). Trochę bałam się tej sody w składzie, dużo osób skarży się na podrażnienia to jednak okazało się że niepotrzebnie.

dezodorant naturalny


To wszystkie moje nowości z zakresu pielęgnacji. Spora gromadka się nazbierała, ale też wiele produktów ostatnio całkowicie wykończyłam takich jak np odżywki/maski do włosów , czy maski do twarzy.

Emi



października 28, 2018

Petal Fresh - moc organicznego olejku z drzewa herbacianego.

Petal Fresh - moc organicznego olejku z drzewa herbacianego.
Hej!

Jesień nam nie odpuszcza i dni stają się coraz bardziej ciemne i deszczowe. Człowiek najchętniej w ogóle nie wychodziłby spod koca i nie wypuszczał z ręki kubka z gorącą herbatą. Ale ma to oczywiście również swoje plusy. Można nadrobić książkowe lub blogowe zaległości :)



Dzisiaj chciałabym poruszyć temat włosów. Przyznaję się bez bicia, że daleko mi do włosomaniaczki. Zazwyczaj ograniczam się do użycia jedynie szamponu oraz odżywki lub maski. Mimo że olejowanie daje na moich suchych włosach świetne efekty to zwyczajnie nie mam na nie czasu. Generalnie moje włosy nie są jakieś mocno wymagające - są w miarę dobrej kondycji, są gęste ui dosyć grube. Niestety większy problem mam ze skórą głowy. Z wiekiem zaczęła ona, tak jak i skóra na twarzy, robić się coraz bardziej przesuszona i łuszcząca. Nagle okazało się, że nie mogę jej myć pierwszym lepszym szamponem. A już na pewno nie przy każdym myciu. Wybawieniem okazały się szampony bez SLS chociaż przyzwyczajenie do nich moich włosów też nie było łatwe. Całe szczęście obecnie jesteśmy w stanie znaleźć szampon bez drażniących detergentów nawet w drogerii. 




I tak oto na jednej z promocji w Rossmannie trafił do mnie duet z Petal Fresh. Zdecydowałam się na wersję z olejkiem z drzewa  herbacianego. Producent obiecuje, że produkty te koją swędzącą i łuszczącą się skórę głowy. 
Zarówno szampon jak i odżywkę dostajemy w zgrabnych, zielonych butelkach. Poszczególne serie różnią się jedynie nalepkami. Zapach serii z olejem z drzewa herbacianego ma bardzo specyficzny i intensywny zapach. Ktoś kto kiedykolwiek używał olejku elerycznego z tego drzewa wie o czym mówię. Bierzcie to pod uwagę jeśli nie lubicie intensywnych, ziołowych zapachów.



Petal Fresh szampon Tea Tree

SKŁADNIKI

Aqua (Water), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (Derived from Coconut), Betaine, (Derived from Sugar Beets), Sodium Cocoyl Isethionate (Derived from Coconut Oil), Ammonium Cocoyl Isethionate (Derived from Coconut Oil), Hydroxypropylcellulose (Derived from Cotton Fiber), * Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Flower/Leaf/Stem Extract, Orbignya Oliefera (Babassu) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Caprylic/Capric Triglyceride (Derived from Coconut Oil), Panthenol (Vitamin B5), Glycerin (Derived from Vegetable Oil),*Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract, Achillea Millefolium (Yarrow) Extract, *Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, *Althaea Officinalis (Marshmallow) Leaf Extract, *Chamomilla Recutita (Chamomile) Flower Extract, Melissa Officinalis (Lemon Balm) Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Polysorbate 20 (Derived from Coconut Oil), Citric Acid (Derived From Citrus Fruit), Dehydroacetic Acid (Derived from Cane Sugar), Ethylhexylglycerin (Derived from Vegetable Oil), Sodium Chloride (Derived from Salt), **Fragrance.
*Certyfikowane składniki organiczne.


**Naturalne kompozycje zapachowe. 

Szampon ma przeźroczystą, żelową konsystencję. Jest on dosyć gęsty, nie przelewa się przez palce. Substancje myjące są pozyskane z kokosa. W związku z tym, że są one delikatne to szampon nie pieni się tak mocno jak te tradycyjne. Mi to jednak w zupełności nie przeszkadza. Tym bardziej, że produkt świetnie domywa zarówno skórę głowy jak i włosy. Ja osobiście zostawiam go na skalpie przez kilka minut tak, aby ten olejek herbaciany mógł rzeczywiście zadziałać. Szampon daje też duże uczucie odświeżenia skóry głowy. Co jednak najważniejsze to nie jest ona po jego użyciu podrażniona ani swędząca. Razem z regularnym peelingiem skalpu zlikwidowałam również uporczywe łuszczenie się naskórka.



Petal fresh odżywka Tea Tree

Aqua (Water), Glycerin, (Derived from Vegetable Oil), Caprylic/Capric Trigliceride (Derived from Coconut), Behenyl Alcohol (Derived from Coconut Oil), Cetearyl Alcohol (Derived form Coconut Oil), Cetyl Alcohol (Derived form Coconut Oil), Stearyl Alcohol (Derived form Coconut Oil), Hydroxypropyl Methylcellulose (Derived from Cotton Fiber), *Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Panthenol (Vitamin B5), *Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Flower/Leaf/Stem Extract, *Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, *Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract, *Achillea Millefolium (Yarrow) Extract, *Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, *Althaea Officinalis (Marshmallow) Root Extract, *Chamomilla Recutita (Chamomile) Flower Extract, *Melissa Officinalis (Lemon Balm) Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Dehydroacetc Acid (Derived from Cane Sugar), Ethylhexylglycerin (Derived from Vegetable Oil), **Fragrance.
*Certyfikowane organiczne składniki.
**Zawiera naturalne kompozycje zapachowe.

Odżywka Petal Fresh ma dosyć gęstą konsystencję. Dobrze trzyma się na włosach i nie spływa z nich. Jednak do takiej konsystencji bardziej użyteczna okazałaby się butelka z pomką. Niestety pod koniec opakowania trudno było ją wycisnąc, a też nie bardzo chciała spływać przy przekręceniu butelki. W odżywce znajdziemy wysoko w składzie nawilżajacą glicerynę oraz sporo alkoholi tłuszczowych. Mamy także oliwę z oliwek , olej słonecznikowy oraz witaminę E. Oprócz tytułowego olejku z  drzewa herbacianego znajdziemy mnóstwo ekstraktów z ziół np z rozmarynu, szałwi czy rumianku. Bezpieczny skład sprawia, że odżywkę możemy nanieść także na skalp, sam producent zaleca takie działanie. I tak też robiłam. Odżywka bardzo dobrze odżywia i wygładza włosy. Po jej użyciu są miękkie i błyszczące. Bałam się, że będzie się na nich utrzymywał ten intensywny zapach, ale nic takiego się nie dzieje. Produkt mimo nakładania na skórę głowy nie obciąża, ani nie przetłuszcza włosów. Natomiast ładnie wzmacnia działanie szamponu. Włosy po wysuszeniu są sypkie i dobrze się rozczesują, nie plączą się ani nie puszą.

Podsumowując jestem jak najbardziej zadowolona z duetu od Petal Fresh. Miło mnie zaskoczył swoim działaniem i na pewno sięgnę po inne produkty z tej serii. Mam w zapasach wersję winogronową - nawilżającą i to ją w następnej kolejności przetestuję.

Znacie produkty Petal Fresh? Która linia jest Waszą ulubioną?

Pozdrawiam
Emi

maja 14, 2018

PIANKI DO MYCIA CIAŁA - PORÓWNANIE: NIVEA, ISANA, DOVE

PIANKI DO MYCIA CIAŁA - PORÓWNANIE: NIVEA, ISANA, DOVE
Hej Hej!

W końcu nadszedł długo oczekiwany weekend . Czy cieszycie się tak mocno jak ja? Bo ja bardzo, gdyż cały tydzień był jakiś taki... zabiegany i męczący.

Ostatnimi czasy dużą furorę wśród produktów do mycia ciała robią pianki. Coraz więcej firm stawia na tego typu produkt. Szczerze mówiąc byłam dosyć sceptycznie do nich nastawiona... aż do czasu, gdy użyłam pierwszej z nich!



 Nivea Silk Mousse Vanilla&Caramel, Rhubarb&Raspberry . Pierwszą pianką, jaką miałam okazję używać była ta o zapachu maliny i rabarbaru z Nivea (nie mam zielonego pojęcia, gdzie podziały się jej zdjęcia. Wybaczcie) I momentalnie się w niej zakochałam. Zapach jest soczyście owocowy i odświeżający. Wanilia i karmel to całkowicie inna propozycja. Jest to ciepły, otulający zapach. Idealny na zimniejsze dni. Konsystencja pianek niczym się nie różni. Dyfuzor daje bardzo puszystą, napowietrzoną pianę która, na skórze robi się delikatnie kremowa. Działa on bez zarzutu do ostatniej kropli produktu. Bałam się, że pianka będzie mało wydajna, ale nic bardziej mylnego. Mała porcja rośnie na dłoni . Dwoma można umyć całe ciało. Chociaż dla mnie jest to tak przyjemna czynność, że mogłabym się nią myć bez końca. Pianka jest sztywna i gęsta dzięki czemu nie spływa ze skóry. Ta cecha sprawia, że są świetną pianką do golenia nóg maszynką. Pianka sprawia, że maszynka ma idealny poślizg i zabezpiecza przed zacięciami. Jak najmocniej polecam Wam ten produkt, gdyż jest świetny. Sama pewnie jeszcze niejednokrotnie skuszę się na jakąś wersję zapachową. Najmocniej kusi mnie ta klasyczna, o zapachu kremu Nivea.







Isana Lemon Taste, Rose Dream . Oczywiście Rossmann szybko podchwycił ideę puszystych pianek do mycia i wypuścił swoje warianty. Muszę przyznać, że odwzorowanie wyszło im bardzo dobrze. Pianki są również o delikatnej, puszystej konsystencji. Po wyciśnięciu na skórę szybko i mocno rosną. Nie spływają z ciała. Są delikatne i jedwabiste. Wersja Lemon Taste pachnie słodko - cytrynowo. Spodziewałam się nieco bardziej orzeźwiającego, cytrusowego zapachu. Jeśli jedliście kiedyś krem Lemon Curd to właśnie ten zapach najbardziej mi przypomina. Taki słodki, cytrynowy krem. Bardzo przyjemny. Drugi zapach, różany - jest bardzo delikatny i subtelny. Myślę, że nawet osoby które za różą nie przepadają z nim by się polubiły. A to dlatego, że nie jest nachalny i intensywny i nie ma nic wspólnego z babciną różą. Również i w tym wypadku pompki działają bez zarzutu do końca.



Dove Shower Foam Mild&Gentle - niestety ta propozycja nie przypadła mi do gustu. Ma całkowicie inną konsystencję niż wcześniejsze pianki. Jest ona mało napowietrzona i rzadka. Bardzo spływa z ciała, co niestety nie było komfortowe w użytku. Gdy odkręciłam pompkę okazało się, że w środku jest praktycznie sama woda z odrobiną mydła. Zużyłam ten produkt do mycia rąk i w tym celu sprawdziła się całkiem nieźle. Sama pompka jest dobra i działa bez zarzutu. Po skończeniu produktu wykorzystałam ją do zrobienia własnego mydełka i bez problemu pociągnie ona także bardziej gęstą konsystencję i zrobi z niej lepszą pianę. Jedynym plusem tego produktu był jego zapach. Klasyczny, kremowy. Widziałam, że Dove zrobiło teraz pianki na wzór tych z Nivea. Mam nadzieję, że będą lepsze niż pierwsza próba.

A Wy? Lubicie pianki pod prysznic, czy preferujecie raczej klasyczne żele?

Miłego wieczoru.
Emi

września 05, 2017

NOWOŚCI #8 Sierpień 2017

NOWOŚCI #8 Sierpień 2017
Witajcie!

Po rozprawieniu się ze wszystkimi zużytymi produktami pora na Nowości!  

Urodziny miałam pod koniec lipca, ale tak naprawdę dopiero na początku sierpnia udało mi się wyprawić imprezę urodzinową. Dlatego znalazł się jeden, a nawet dwa kosmetyczne prezenty.

SEPHORA

Tym prezentem był voucher do drogerii Sephora. Wybrałam sobie zestaw miniatur firmy Smashbox. Zawsze byłam ciekawa tej marki,  a w zestawie była ich kultowa baza pod makijaż, bardzo ładny dzienny błyszczyk oraz maskara.  Jest też pełnowymiarowa, czarna kredka do oczu. 

Do zestawu dobrałam sobie rozświetlacz w kremie Becca w odcieniu Opal. Od miesiąca jest to moja wielka miłość i używam go codziennie. Jeśli ktoś się spodziewa mocnego rozświetlenia, to się niestety przeliczy. Efekt jest bardzo delikatny, zdrowy i dzienny, ale mimo wszystko widoczny.

Będąc w drogerii kupiłam przy okazji prezent dla swojej chrześnicy, która jest już nastolatką.  Wybrałam zestaw do makijażu Benefit. W zestawie znajdują się bronzery zarówno w płynie jak i w pudrze oraz tint do ust i policzków, a także maskara. Całość zapakowana jest w ładne pudełko z lusterkiem oraz dołączoną kartką z trickami makijażowymi. Było wiele takich fajnych zestawów w dobrych cenach. Wg mnie to świetny prezent.






NOVAYA

Jeśli chcę uzupełnić zapasy kosmetyków naturalnych lub azjatyckich wybieram się właśnie tam.

Skusiłam się na moją ulubioną, czarną pastę do zębów Ecodenta. Nie zawiera fluoru, dobrze myje zęby i je wybiela , a przy tym ma przyjemny miętowy smak. To już chyba 3 tubka. 

Wzięłam także 2 zwierzakowe maski w plachcie Skin79. Małpka została dla mnie, a kotek został dołożony do zestawu Benefit i wręczony w prezencie. Oczywiście swoją maskę już użyłam i poza śmiesznym wyglądem to jakiś większych efektów na twarzy niestety nie zauważyłam. 



ROSSMANN

Chyba nie ma tygodnia, żeby w Rossmannie nie było jakiejś promocji. Tym razem upustem -49% objęte były maski do twarzy, maski i odżywki do włosów,  balsamy do ciała i ust oraz odżywki do paznokci.

Sama skusiłam się na dwie maski do włosów. Odżywek nie używam, gdyż zwyczajnie są dla mnie zbyt lekkie. Sięgnęłam po maskę Isana Oil Care, która zbiera bardzo dobre recenzje w sieci. Drugim wyborem był Biovax Kolagen i Perły. Maska pięknie pachnie nawet przez zamknięte opakowanie. Mam nadzieję, że urzeknie mnie nie tylko tym zapachem, ale także działaniem. 

Do włosów wzięłam również olejek wygładzający Garnier Fructis. Skończyłam wszystkie swoje produkty do zabezpieczania końcówek, a że tę serię kosmetyków bardzo lubię to zdecydowałam się na ten produkt. Bardzo ładnie nabłyszcza i wygładza włosy, ale trzeba uważać z jego ilością gdyż łatwo uzyskać efekt tłustych pasm.

Z pielęgnacji ciała wzięłam sobie olejek grejpfrutowy Alterra, którego będę używać do masażu bańką chińską.  Lubię te olejki, bo mają dobry skład oraz wygodną butelkę z pompką.  Jeśli nie mam czasu na balsam to nakładam olejek na jeszcze wilgotną skórę i po chwili delikatnie osuszam ręcznikiem. Idealny sposób dla takich antybalsamowiczow jak ja.

No i oczywiście nie obyło się bez masek do twarzy. Ja-  maseczkowa królowa  nie kupiłabym maski do twarzy?  Mimo, że mam ich bardzo dużo to i tak zawsze coś dokupię. Oczywiście szybko to zużywam, bo niemalże codziennie ląduje na mojej twarzy jakaś maska. Ot chociażby zwykła, tonikowa ale jednak. Lubię robione maski, ale zawsze mam w zapasie gotowce. Skusiłam się na dwa warianty Hada Labo. Maskę nawilżającą w płachcie od Bielendy z serii Skin Clinic. Skusiłam się też na płaty hydrożelowe z Efektimy. Jedne są złote,  a drugie z algami.  Użyłam już jednego i na razie mam średnie odczucia, ale wykorzystam wszystkie i coś niecoś o nich napiszę. Z tej samej firmy wrzuciłam płatki pod oczy. Do koszyka dołożyłam również ulubione glinki z Ziaji chociaż wybór był bardzo ograniczony.




WIZAŻ. PL

Na platformie wizaż.pl mam ogromne szczęście do tuszy do rzęs. W tamtym miesiącu trafiły do mnie dwa, a w tym kolejny. Tusz L'Oreal Paradise Extatic urzekł mnie swoim pięknym opakowaniem w kolorze rose gold.  Dawno nie miałam tuszu ze standardową szczoteczką,  Ale maluje się nią dobrze i wygodnie. Tusz zapowiada się fajnie, ale na razie jest mokry i odbija się na powiece.



KONTIGO

Pod koniec miesiąca zostałam zaproszona przez Drogerie Kontigo na nagranie live'a z ich drogerii w Wołominie. Oczywiście z miłą chęcią skorzystałam, gdyż tematem były kosmetyki azjatyckie. Mogłyśmy przetestować nowości firm koreańskich dostępnych w drogerii.  W miłym towarzystwie Eweliny (revelkove-love), Basi ( (Basia Smoter), Ani ( spinki i szpilki), Agnieszki (Agnieszka Grzelak ) oraz Uli (Kosmetyczny Świat Uli)  mogłam porozmawiać o azjatyckich kosmetykach, a także skosztować azjatyckich przysmaków. 

Ze spotkania przywiozła drobne, azjatyckie upominki. A mianowicie maskę Pure Source Aloe. Kompletnie nie znam tej marki więc chętnie wypróbuję. W przeuroczym,  miniaturowy opakowaniu znalazł się aloesowy żel pod prysznic Holika Holika. Oraz nie mniej urocze płatki pod oczy - niestety nazwa zakodowana koreańskim znaczkami.


I to tyle jeśli chodzi o nowości w tym miesiącu.  Nie ma tego jakoś dużo,  ale cały czas walczę , żeby nie kupować produktów na zapas. I chyba mi się to udaje ☺ Staram się nie ulegać zbyt mocno promocji. A jeśli już się na jakąś wybieram to planuję,  co mi się akurat kończy lub co chciałabym szczególnie przetestować. 

A jak tam Wasze zakupy?

Pozdrawiam 
Emi 💋

czerwca 12, 2017

NOWOŚCI #5 MAJ, Targi Beauty Days, Rossmann, Asian Box.

NOWOŚCI #5 MAJ, Targi Beauty Days, Rossmann, Asian Box.
Witajcie!

Czerwiec biegnie nam nieubłagalnie, mamy już prawie połowę miesiąca , a więc najwyższa pora pokazać Wam jakie nowości trafiły do mnie w tamtym miesiącu.

Oczywiście ogromną ilość kosmetyków przywiozłam z konferencji Meet Beauty co mogliście zobaczyć już jakiś czas temu:


Na targach zrobiłam również zakupy:

BANDI

Po badaniu trychologicznym na stoisku marki zdecydowałam się na peeling enzymatyczny oraz łagodzącą maskę do skóry głowy.




INDIGO

Niestety nie potrafię przejść obojętnie obok lakierów tej marki. Do mojej kolekcji trafiły kolejne 3 piękne kolory: Matrioshka, Jungle Queen i Tokyo Style. Skusiłam się również na pyłek Emerald Pixel.




YOPE

Już od dawna ciekawiły mnie naturalne środki czystości tej firmy. Skusiłam się na Uniwersalny płyn do czyszczenia oraz Płyn do szyb i luster. Są świetne!


LUSH

Na poczatku miesiąca moja koleżanka byla w Londynie i była tak dobra, że przywiozła mi dwa kosmetyki tej firmy. Zdecydowałam się na czyścik do twarzy Angels On Bare Skin oraz maskę do twarzy Oatfix.




BIEDRONKA

Czasem zdarza mi się szperać w dziale z kosmetykami w tym dyskoncie. Tym razem kupiłam dwupak płynu micelarnego Garnier do skóry suchej, z gliceryną. I uważam , że jest lepszy niż słynna różowa wersja. Do koszyczka wpadł też metaliczny błyszczyk Garden Of Eden od Bell. Latem często chodzę bez makijażu, a wówczas lubię mieć na ustach coś lekkiego.



ROSSMANN

Miałam nie korzystać z promocji 2+2 na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ale mój mąż zgłosił zapotrzebowanie na kremy do twarzy Vianek z serii odżywczej więc do nich kupiłam dodatkowo nawilżającą mikrodermabrazję Mincer oraz moje ulubione Super Power Mezo Serum z kwasem migdałowym Bielendy.


ASIAN BOX

Na początku maja dotarło do mnie pudełko z azjatyckimi kosmetykami. Miał być open box , ale szczerze byłam tak zawiedziona tym pudełkiem , że nawet nie chciało mi się o nim pisać. Twórca niestety zrobił zamawiających w jajo i poszedł na ogromną łatwiznę dając 4 produkty, a reszta to zapchajdziura w postaci miliona maseczek. Całe szczęście wszystkie produkty mi się przydadzą, maski lubię, ale spodziewałam się czegoś bardziej kreatywnego.



I to już wszystkie majowe nowości :)

Buziaki!
Emi






maja 01, 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017
Hej!

W kwietniu całe moje postanowienie o minimalizmie kosmetycznym niestety rozpadło się jak domek z kart. Głównie  za sprawą targów kosmetyków naturalnych, ale nie tylko.


GOLDEN ROSE




1. Ice Chic lakier do paznokci w lawendowym kolorze. Przez większość czasu noszę hybrydy , ale okresy pomiędzy nimi przeplatam nakładaniem odżywki i zwykłego lakieru.

2. Matte Top Coat ostatnio tak modne są  matowe paznokcie , że postanowiłam sprawdzić czy ten efekt będzie mi się podobał na moich dłoniach.

3. Make-up Primer Luminous Finish. Zawiedziona marnym rozświetleniem bazy perełkowej z Bielendy postanowiłam skusić się na tę  z Golden Rose. Pierwsze wrażenie jest dużo lepsze ale cały czas testuję.

4. Brow Color 03 maskara do brwi. Moja Brow Artist Plumper z L'oreal powoli dobija dna więc postanowiłam kupić coś innego. Ta ma małą  precyzyjną szczoteczkę i idealny dla mnie kolor.

DROGERIA NOVAYA



5. Biała Agafia szampon wzmacniający i nabłyszczający włosy. Niestety skończył mi się mój naturalny szampon i chciałam kupić coś nowego. W planach były szampony Babuszki Agaffi . Niestety w drogerii były dostępne jedynie wersje z gorszym składem.  Z oferty sklepu wybrałam Białą Agafie i nie żałuję.  Szampon dobrze myje włosy,  a przy tym ich nie płacze i nie wysusza.

6. Receptury Babuszki Agaffii Maska drożdżowa.  Moja ogromna ulubienica.  Dawno jej nie miałam , ale już po pierwszym użyciu przypomniało mi dlaczego ja tak lubię. Wygładza i nabłyszcza włosy. Są po niej miękkie i sypkie.


7. Receptury Babuszki Agaffii Maska jajeczna.  Była również bardzo chwalony na wielu blogach jednak jest rzadsza i nie robi tak spektakularnego efektu jak drożdżowa.

ROSMANN -55%



Nie planowałam kupna na promocji żadnych nowości. Chciałam kupić tylko to, co jest mi potrzebne. Nie chciałam brać udziału w walkach o kosmetyki więc swoje zamówiłam przez Internet i spokojnie jeszcze tego samego dnia je odebrałam. Dostałam wszystko, co zamówiłam ale też nie polowałam na żadne hity blogosfery.

8. Lovely Curling Pump Up Mascara to mój ulubiony, tani tusz. Używam go już od bardzo dawna i regularnie kupuję.


9. Max  Factor 2000 calorie. Kiedyś bardzo lubiłam te tusze więc gdy zobaczyłam,  że  są w nowych opakowaniach to postanowiłam wziąć.

10. L'Oreal Super Liner Super Slim Black. Dawno nie miałam takiego eyelinera we flamastrze. Ostatnio skończył się mój żelowy z Maybelline i tym razem postanowiłam skusić się na ten. Robi tak cieniutkie kreseczki jakie lubię .

11. EOS Strawberry Sorbet. Balsamy EOS mają chyba tak wielu przeciwników jak i zwolenników. Przyznam, że miałam już kiedyś styczność z tym balsamem bo miała go moja siostra. Nie zrobił wtedy na mnie wielkiego wrażenia, ale ta urocza różowa kuleczka mnie urzekła. Zobaczymy jak spisze się w codziennym użytkowaniu.

12. Alouette, chusteczki nasączane z aloesem. Często używam tego typu produktów przed ćwiczeniami na siłowni lub basenem. Nie lubię ćwiczyć w makijażu i nimi go zmywam. Skusiło mnie to plastikowe opakowanie, pomyślałam sobie , że nie będą tak szybko wysychać. Ale chusteczki są małe i ta dziurka do wyciągania nie funkcjonuje tak jak powinna więc nie bardzo się z nimi polubiłam.

13,14 Rival de Loop, maseczka naprawcza i maseczka nawilżająca. Mam trudności ze znalezieniem maski nawilżającej w tubce dlatego wzięłam te w saszetkach. Ale może Wy jakąś polecicie?


EKOCUDA

Na targi wybrałam się tylko pierwszego dnia. Byłam na szkoleniu z makijażu mineralnego LilyLolo, który niestety okazał się okropnym niewypałem. Nie żebym miała coś do pani , która to prowadziła czy samej marki. Po prostu miejsce było straszne jeśli chodzi o tego typu warsztaty. Od hali targowej było oddzielone jedynie parawanem, było strasznie głośno poza tym przy tym świetle trudno było dobrać odpowiedni kolor kosmetyków. Skończyłam z za jasną buzią i szpachlą na twarzy. Nie zachęciło mnie to do kupna tych produktów. Mam nadzieję, że kolejne targi odbędą się w innym miejscu, gdyż było strasznie tłoczno. Nawet jak się udało dopchać do stoiska i coś wziąć do ręki to potrącał mnie tłum przechodzących z tyłu osób. Trochę mnie to zniechęciło do zakupów także dosyć szybko stamtąd uciekłam. Ale cała inicjatywa jak najbardziej fajna i mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.



 W pierwszej kolejności udałam się do Fresh& Natural. Musze przyznać, że wybór był trudny. Na stoisku były pootwierane wszystkie ich produkty , które zaskoczyły mnie przepięknymi zapachami. Ostatecznie zdecydowałam się na 2 kosmetyki.


15. Peeling cukrowy do ciała o zapachu korzennym. Nawet nie potrafię Wam wytłumaczyć i opisać jak cudownie ten produkt pachnie. Jak grzane piwo, wino. Poezja. Poza tym juz testowałam pod prysznicem, idealnie zmywa i nie trzeba po nim używać balsamu. To lubię.


16. Sól do kąpieli Kuracja Borowinowa. Sól jest gruba i mokra od olejków , którymi jest nasączona. Pachnie bardzo intensywnie, ziołowo jeśli więc nie lubicie takich zapachów to odradzam. Idealnie sprawdzi się po ciężkim dniu lub po intensywnym treningu. Borowina i algi przyspieszają mikrokrążenie dzięki czemu szybciej pozbywamy się metabolitów z organizmu. Także na "zakwasy" w sam raz.



17. Regenerujący Balsam do Ust dostałam w prezencie. To bardzo fajne, ziołowe masełko, które można stosować do pielęgnacji spierzchniętych ust , ale także suchych skórek paznokci.

Oczywiście najwięcej kupiłam na stoisku Sylveco. Bardzo lubię tę firmę. Kupiłam kilka ulubieńców, ale także trochę nowości.



18. Tymiankowy Żel Do Twarzy. To mój ogromny ulubieniec. Ma specyficzny zapach, ale można się do niego przyzwyczaić. Więcej możecie przeczytać tutaj:




19. Odżywczy olejek do włosów. Również już u mnie gościł i tak mi się spodobał, że kupiłam drugą butelkę.





20. Enzymatyczny peeling do twarzy. Ma bardzo orzeźwiający, cytrynowy zapach. Jego maślana konsystencja bardzo mi odpowiada , dobrze się nim robi masaż twarzy. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić że jest bardzo delikatny, zobaczymy jak będzie dalej.



21. Normalizujący Peeling Do Twarzy. Cóż ja na to poradzę, że bardzo lubię mechaniczne peelingi. Miałam już wiele z Sylveco i z Vianka. Teraz przyszła pora na tego gagatka, aczkolwiek jeszcze go nie otwierałam.




22. Łagodzący Olejek Do Demakijażu. Miałam kupić w końcu olejek z Resibo, ale na forum naczytałam się, że jest tyle tańszych zamienników. Jednym z nich był własnie olejek z Vianek. Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i dobrze zmywa makijaż.

W ramach prezentu do zakupów dostałam:

23. Ziołowy płyn do płukania ust. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze odświeżał oddech.

24. Normalizująca Maseczka Do Twarzy. Po pierwszym użyciu moja opinia jest jak najbardziej pozytywna. Mam nadzieję, że producent pomyśli o maskach w większym opakowaniu.




WSPÓŁPRACA

25. Dotarła do mnie także paczuszka od Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Będę miała okazję przetestować serum z wit.K od Dermo Future.



I to już wszystko. Więcej grzechów nie pamiętam. Dawno się tak nie obkupiłam. Obiecuję poprawę i wstrzemięźliwość w maju.

Do miłego! Pa !
EMI


Media społecznościowe:




Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger