Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sephora. Pokaż wszystkie posty

września 05, 2017

NOWOŚCI #8 Sierpień 2017

NOWOŚCI #8 Sierpień 2017
Witajcie!

Po rozprawieniu się ze wszystkimi zużytymi produktami pora na Nowości!  

Urodziny miałam pod koniec lipca, ale tak naprawdę dopiero na początku sierpnia udało mi się wyprawić imprezę urodzinową. Dlatego znalazł się jeden, a nawet dwa kosmetyczne prezenty.

SEPHORA

Tym prezentem był voucher do drogerii Sephora. Wybrałam sobie zestaw miniatur firmy Smashbox. Zawsze byłam ciekawa tej marki,  a w zestawie była ich kultowa baza pod makijaż, bardzo ładny dzienny błyszczyk oraz maskara.  Jest też pełnowymiarowa, czarna kredka do oczu. 

Do zestawu dobrałam sobie rozświetlacz w kremie Becca w odcieniu Opal. Od miesiąca jest to moja wielka miłość i używam go codziennie. Jeśli ktoś się spodziewa mocnego rozświetlenia, to się niestety przeliczy. Efekt jest bardzo delikatny, zdrowy i dzienny, ale mimo wszystko widoczny.

Będąc w drogerii kupiłam przy okazji prezent dla swojej chrześnicy, która jest już nastolatką.  Wybrałam zestaw do makijażu Benefit. W zestawie znajdują się bronzery zarówno w płynie jak i w pudrze oraz tint do ust i policzków, a także maskara. Całość zapakowana jest w ładne pudełko z lusterkiem oraz dołączoną kartką z trickami makijażowymi. Było wiele takich fajnych zestawów w dobrych cenach. Wg mnie to świetny prezent.






NOVAYA

Jeśli chcę uzupełnić zapasy kosmetyków naturalnych lub azjatyckich wybieram się właśnie tam.

Skusiłam się na moją ulubioną, czarną pastę do zębów Ecodenta. Nie zawiera fluoru, dobrze myje zęby i je wybiela , a przy tym ma przyjemny miętowy smak. To już chyba 3 tubka. 

Wzięłam także 2 zwierzakowe maski w plachcie Skin79. Małpka została dla mnie, a kotek został dołożony do zestawu Benefit i wręczony w prezencie. Oczywiście swoją maskę już użyłam i poza śmiesznym wyglądem to jakiś większych efektów na twarzy niestety nie zauważyłam. 



ROSSMANN

Chyba nie ma tygodnia, żeby w Rossmannie nie było jakiejś promocji. Tym razem upustem -49% objęte były maski do twarzy, maski i odżywki do włosów,  balsamy do ciała i ust oraz odżywki do paznokci.

Sama skusiłam się na dwie maski do włosów. Odżywek nie używam, gdyż zwyczajnie są dla mnie zbyt lekkie. Sięgnęłam po maskę Isana Oil Care, która zbiera bardzo dobre recenzje w sieci. Drugim wyborem był Biovax Kolagen i Perły. Maska pięknie pachnie nawet przez zamknięte opakowanie. Mam nadzieję, że urzeknie mnie nie tylko tym zapachem, ale także działaniem. 

Do włosów wzięłam również olejek wygładzający Garnier Fructis. Skończyłam wszystkie swoje produkty do zabezpieczania końcówek, a że tę serię kosmetyków bardzo lubię to zdecydowałam się na ten produkt. Bardzo ładnie nabłyszcza i wygładza włosy, ale trzeba uważać z jego ilością gdyż łatwo uzyskać efekt tłustych pasm.

Z pielęgnacji ciała wzięłam sobie olejek grejpfrutowy Alterra, którego będę używać do masażu bańką chińską.  Lubię te olejki, bo mają dobry skład oraz wygodną butelkę z pompką.  Jeśli nie mam czasu na balsam to nakładam olejek na jeszcze wilgotną skórę i po chwili delikatnie osuszam ręcznikiem. Idealny sposób dla takich antybalsamowiczow jak ja.

No i oczywiście nie obyło się bez masek do twarzy. Ja-  maseczkowa królowa  nie kupiłabym maski do twarzy?  Mimo, że mam ich bardzo dużo to i tak zawsze coś dokupię. Oczywiście szybko to zużywam, bo niemalże codziennie ląduje na mojej twarzy jakaś maska. Ot chociażby zwykła, tonikowa ale jednak. Lubię robione maski, ale zawsze mam w zapasie gotowce. Skusiłam się na dwa warianty Hada Labo. Maskę nawilżającą w płachcie od Bielendy z serii Skin Clinic. Skusiłam się też na płaty hydrożelowe z Efektimy. Jedne są złote,  a drugie z algami.  Użyłam już jednego i na razie mam średnie odczucia, ale wykorzystam wszystkie i coś niecoś o nich napiszę. Z tej samej firmy wrzuciłam płatki pod oczy. Do koszyka dołożyłam również ulubione glinki z Ziaji chociaż wybór był bardzo ograniczony.




WIZAŻ. PL

Na platformie wizaż.pl mam ogromne szczęście do tuszy do rzęs. W tamtym miesiącu trafiły do mnie dwa, a w tym kolejny. Tusz L'Oreal Paradise Extatic urzekł mnie swoim pięknym opakowaniem w kolorze rose gold.  Dawno nie miałam tuszu ze standardową szczoteczką,  Ale maluje się nią dobrze i wygodnie. Tusz zapowiada się fajnie, ale na razie jest mokry i odbija się na powiece.



KONTIGO

Pod koniec miesiąca zostałam zaproszona przez Drogerie Kontigo na nagranie live'a z ich drogerii w Wołominie. Oczywiście z miłą chęcią skorzystałam, gdyż tematem były kosmetyki azjatyckie. Mogłyśmy przetestować nowości firm koreańskich dostępnych w drogerii.  W miłym towarzystwie Eweliny (revelkove-love), Basi ( (Basia Smoter), Ani ( spinki i szpilki), Agnieszki (Agnieszka Grzelak ) oraz Uli (Kosmetyczny Świat Uli)  mogłam porozmawiać o azjatyckich kosmetykach, a także skosztować azjatyckich przysmaków. 

Ze spotkania przywiozła drobne, azjatyckie upominki. A mianowicie maskę Pure Source Aloe. Kompletnie nie znam tej marki więc chętnie wypróbuję. W przeuroczym,  miniaturowy opakowaniu znalazł się aloesowy żel pod prysznic Holika Holika. Oraz nie mniej urocze płatki pod oczy - niestety nazwa zakodowana koreańskim znaczkami.


I to tyle jeśli chodzi o nowości w tym miesiącu.  Nie ma tego jakoś dużo,  ale cały czas walczę , żeby nie kupować produktów na zapas. I chyba mi się to udaje ☺ Staram się nie ulegać zbyt mocno promocji. A jeśli już się na jakąś wybieram to planuję,  co mi się akurat kończy lub co chciałabym szczególnie przetestować. 

A jak tam Wasze zakupy?

Pozdrawiam 
Emi 💋

września 03, 2017

DENKO #8 Sierpień 2017

DENKO #8 Sierpień 2017
Witajcie!

Letnie miesiące minęły jak z bicza strzelił i mamy już wrzesień. Niestety zaczął się on iście jesienną i deszczową pogodną, gdyż od kilku dni jest pochmurnie i wilgotno. Mam nadzieję jednak, że będziemy mieli choć odrobinę tej pięknej, złotej jesieni w tym roku.

A skoro koniec miesiąca to pora również i na denko, czyli kosmetyki, które zużyłam w poprzednim miesiącu. Jeśli pojawiła się recenzja danego produktu to obok będzie umieszczony odnośnik. Zapraszam!



NovaClear Atopis Face & Body Wash, Hydro-Control cream (RECENZJA): Komplet, który dostałam do przetestowania z portalu ZBLOGOWANI. Żel pod prysznic był bardzo przyjemny i fajnie mi się go używało. Krem niestety zawierał parafinę, ale zuzyłam go na ciało. Niestety nie lubię konsystencji produktów z olejem mineralnym, trudno się rozsmarowuje, ciężko się wchłaniają i zostawiają tę nieprzyjemną warstwę na ciele.

Sanctuary SPA Long Lasting Moisture, 2 Day Moisture Shower Oil : Powiem Wam, że nie podobał mi się ten produkt i jak za tę cenę to niestety był to dla mnie bubel. Więcej dowiecie sie z recenzji, która pojawi się w tym miesiącu. Równie dobrze można kupić słynny olejek Isana - konsystencja i zapach ten sam.

Bielenda Multiessence, Multiwitaminowa esencja do twarzy 4w1 (RECEZNJA): Z tym 4w1 to producent oczywiście przesadził i jeden produkt nie zastąpi nam całej pielęgnacji. Niemniej jednak to bardzo dobry kosmetyk i z pewnością do niego wrócę.

Bioxine, szampon i odżywka przeciwko wypadaniu włosów. Zestaw dostałam na jednym z blogerskich spotkań. Oba produkty miały bardzo charakterystyczne, ziołowe zapachy. Szampon dobrze się pienił, domywał włosy i nie wysuszał ich. Odżywka była dosyć gęsta, nie spływała z włosów, ale nie dawała też efektu wow. Po prostu zwykła odżywka. Stosowałam ją też na skórę głowy. Nie pisałam o nich postu, gdyż mi włosy nie wypadają, dosyć szybko rosną więc nie jestem najlepszą osobą do wypowiadania się w tym zakresie. Moja recenzja byłaby chyba bez sensu. Przyjemnie się tego używało, ale nie kupię, gdyż nie są dopasowane do moich potrzeb.

Vianek, łagodzący olejek do demakijażu: Bardzo dobry produkt. Olejek pięknie, owocowa pachniał i dobrze zmywał makijaż. Nie był to jednak olejek hydrofilny więc należało go zmyć ściereczką lub delikatnym żelem lub pianką. Obecnie używam olejku z Orientany.




Nuxe, suchy olejek ze złotymi drobinkami. Ten produkt miałam bardzo długo, chyba ze dwa lata. A to głównie dlatego, że używałam go jedynie w wakacje. Pięknie wyglądał na opalonej skórze rąk, czy nóg. Podkreślał opaleniznę i delikatnie się mienił. Dodatkowo miał przepiękny, perfumeryjny i lekko pudrowy zapach. Był to tzw suchy olejek, czyli nie zostawiał tłustej warstwy na skórze co bardzo mi odpowiadało.

Vianek, nawilżający krem do stóp. Przyznaję się szczerze, że denkowanie produktów do stóp idzie mi bardzo opornie. Zazwyczaj używam tego samego balsamu, którym smaruję ciało. Ten krem zużyłam do smarowania całych nóg. Miał dobry skład, przyjemną konsystencję i delikatny zapach. Dobrze nawilżał i zmiękczał skórę stóp także spokojnie mogę go polecić osobom, które nie mają dużych problemów np. z piętami.

Bioline Savon Noir, czyli czarne mydło. Ten produkt miał całkowicie inną konsystencję, niż podobny z Nacomi. Był on w postaci stałej, gęstej pasty, którą trzeba było wydobywać z pudełeczka. Całe szczęście miało ono duży otwór więc było to dosyć wygodne. Fajnie się sprawdza jako peeling enzymatyczny ciała, do twarzy mi się nie sprawdziło, gdyż szczypało w oczy. Nie wiem jak wy, ale ja jestem zauroczona designem opakowań Bioline.

Sephora Hand Wash Cotton Flower. To produkt, który dostałam w prezencie. Bardzo ładnie prezentowało się w łazience, gdyż żel był przeźroczysty lekko różowy i zatopione w nim były błyszczące drobinki. Całe szczęście nie zostawały one potem ani na rękach ani na umywalce. Dla mnie pachniał on jakoś cukierkowo, słodko i przyjemnie. A tak, mydło jak mydło. Dobrze się pieniło i myło dłonie, nie zauważyłam aby przesuszało.

Fresh&Natural Peeling Korzenny. Produkt petarda. Serio. To jeden z lepszych peelingów jakie miałam okazje używać. Miał piękny, korzenny zapach ... kojarzył mi się z grzanym winem. Drobinki cukru były dosyć spore, dzięki czemu dobrze złuszczał martwy naskórek. Dodatek olejów otaczał skórę delikatną powłoczką. Nie trzeba było używać już balsamu. Jak dla mnie ideał i na pewno kupię ponownie.



L'Oreal Czysta Glinka, Maska z glinką wygładzająca, rozświetlająca. Z portalu wizaż.pl dostałam do przetestowania wszystkie trzy glinki. Oczywiście nazwa Czysta Glinka jest tutaj zdecydowanie na wyrost, ale jeśli nie lubicie bawić się w mieszanie naturalnych glinek to jest to świetna propozycja dla Was. Najmniej spodobała mi się glinka czarna. Była dla mnie zbyt mocno oczyszczająca. Glinka zielona była w porządku, delikatnie oczyszczała i odświeżała twarz. Moją ulubienicą została maska wygładzająca, która zawierała czerwone algi. Po niej moja twarz była bardzo ładnie rozświetlona i nawilżona. Myślę, że kiedyś do niej wrócę. Wszystkie wersje przepięknie pachniały i długo schły na buzi.

Make Me Bio, clean powder. Puder do mycia buzi z białą glinką. Nie wiem, jakoś produkty Make Me Bio nie zachwyciły mnie: ani krem Garden Roses, ani woda różana. Ten puder również mnie wkurzał. Nie mogłam znaleźć odpowiedniej konsystencji, którą dobrze myłoby mi się twarz. Jakoś pod koniec pudełka w końcu mi się to udało. Ale chyba jednak wolę tradycyjny żel bez sls. Może kiedyś spróbuję tego sposobu, ale użyję do tego zwykłej, czystej białej glinki.


Lilla Mai, ekologiczna pasta do zębów z ksylitolem. Trudno mi się było przyzwyczaić do tego typu pasty do zębów. Była ona na bazie oleju kokosowego i miałam wrażenie, że moje zęby nie są dobrze umyte. Raczej nie wrócę, zostanę przy mojej czarnej paście z Ecodenta.

Nivea Lip Butter, coconut. Bardzo lubię te masełka do ust i mam kilka "smaków". Kokosowe było bardzo delikatne w działaniu, ale miało piękny zapach. Balsamów w takim słoiczku używam jedynie w domu lub w pracy. 

EcoSpa, olejek rozmarynowy. Zużyłam go do produkcji własnego balsamu do demakijażu. Chętnie do niego wracam.

Maść Ochronna z Wit A. Bardzo tłusta maść, która zawsze ratuje moją skórę, gdy jest mocno przesuszona. Używam jej także na spierzchnięte usta. Najczęściej idzie w ruch zimą, gdy mamy mróz i wiatr. Wtedy moja skóra lubi się bardzo mocno przesuszać. Dokończyłam ją niedawno, gdyż została mi odrobina. Uwaga, gdyż jest ona na bazie wazeliny, która nie każdemu niestety służy. Na pewno do niej wrócę.

Herome Nail Hardener Extra Strong. Moja ulubiona odżywka do paznokci. Ratuje je nawet z największych opresji i używam jej profilaktycznie co roku, na wiosnę w celu ich wzmocnienia. Zawiera formalaldehyd więc nie zalecam stosować od razu po zdjęciu sztucznych paznokci, czy hybryd.

Golden Rose Nail Expert Black Diamond Hardener. To druga w kolejności odżywka, którą uwielbiam i skończyłam już kilka buteleczek. Jest delikatniejsza niż Herome, nie zawiera formaldehydu, ale widocznie wzmacnia i utwardza paznokcie.


Cuccio, odżywka ze skrzypem polnym w sztyfcie. Było to masełko umieszczone w sztyfcie. Bardzo wygodne rozwiązanie, ładnie nabłyszczało paznokcie i zmiękczało skórki. Używane regularnie powodowało, że paznokcie rosły szybciej i były mocniejsze. Niestety produkt był bardzo niewydajny i szybko się skończył.





Blend It! Gąbeczka marmurkowa do makijażu. Bardzo lubię gąbeczki blend it, są bardzo miękkie i sprawiają, że podkład na twarzy wyglada bardzo naturalnie. Aplikuję nimi także korektor oraz płynny rozświetlacz. Mam już kolejną, tym razem czarną i mam wrażenie, że jest odporniejsza na uszkodzenia, ale tak samo miękka.

Missha, gąbka konjac z białą glinką. To pierwsza gąbka konjac, która po wyjęciu z opakowania była miękka i mokra. Niestety nie pobiła mojej ulubionej gąbki z Yasumi. Tamta była bardziej porowata i chropowata dzięki temu lepiej domywała skórę. Ja tych gąbeczek zmywam do ściągania maseczek glinkowych i kremowych. Mój mąż ma gąbkę z węglem i używa ją do mycia twarzy.

I to już koniec! Trochę się tych produktów nazbierało. Całe szczęście obyło się bez większych bubli. Było za to kilka produktów do których z wielką przyjemnością wrócę.

Jestem ciekawa, czy znacie kosmetyki z mojego denka i jaka jest Wasza opinia o nich.

Pozdrawiam
Emi

stycznia 22, 2017

NOWOŚCI GRUDZIEŃ 2016

NOWOŚCI GRUDZIEŃ 2016
Witajcie!

Mamy już drugą połowę stycznia, a ja jeszcze nie pochwaliłam się tamtorocznymi zdobyczami. Skorzystałam z promocji Black Friday oraz Dnia Darmowej dostawy dlatego kilka ciekawostek się tutaj znalazło :)



Postanowiłam uzupełnić swoje zapasy wosków. Dawno nic nie kupowałam. Mam jedną świeczkę Kringle Candle, ale ma ona typowo wakacyjny lekki zapach. Skusiłam się na Yankee Candle: Snow in Love oraz Wedding Day; Kringle Candle: Warm Cotton i Achives oraz Wood Wick: Birchwood i Beach Boardwalk. Od jakiegoś miesiąca moje kominki są mocno eksploatowane. Zakupy zrobiłam na Goodies.pl




Korzystając z Dnia Darmowej Dostawy w jednej z aptek internetowych zamówiłam zestaw różany z Make Me Bio. O tym kremie słyszałam bardzo dużo dobrego. Moja skóra lubi produkty z olejem różanym także pokładam w nim ogromne nadzieje. W zestawie była pięknie pachnąca mgiełka do twarzy oraz miniaturka kremu do rąk. Dodatkowo zamówiłam sobie też zachwalany puder do mycia twarzy. Miałam kiedyś podobny produkt z Yasumi i bardzo się z nim polubiłam.



Zamawiając prezenty na Blogowe Mikołajki skusiłam się na żel pod prysznic Biolove. Ma przepiękny zapach, uwielbiam werbenę. Drugim produktem jest Savon Noir - czarne mydło. Tego produktu używam jako peeling enzymatyczny do oczyszczania twarzy. Mimo niezbyt pięknego zapachu działanie jest świetne.
 

Nareszcie udało mi się dotrzeć do drogerii Kontigo. Nie będę wskazywać paluszkiem , kto mnie sprowadził na manowce ;) Wszystkie produkty firmy Biolove mnie zauroczyły, mają przepiękne zapachy i świetne składy.Skusiłam się na malinowy peeling do rąk oraz truskawkowy peeling do ciała.


Jesienne kolory z Indigo już dawno chodziły mi po głowie. W końcu serce zwyciężyło i skorzystałam z promocji 2+1. Zamówiłam słynną bazę proteinową oraz kolory Bed In Roses i Red Diamond.



W tym roku poprosiłam bliskich , aby nie kupowali mi produktów kosmetycznych w prezencie świątecznym. I tak się w głównej mierze stało. Jednak teściowa do głównego prezentu dorzuciła dwa umilacze do kąpieli:  Avon Carribean Escape oraz Sephora Fleur de Cotton która jest piękna, różowa i błyszcząca :)

 


Skończyło mi się także ostatnio wiele półproduktów dlatego postanowiłam je uzupełnić. I tak trafił do mnie : ekologiczny olej kokosowy, masło kakaowe, olej rycynowy z których zawsze robię swój balsam do demakijażu. Dodatkowo wzięłam olejek eteryczny różany oraz lawendowy. A także dwa hydrolaty: oczarowy i rózany (który nie załapał się na zdjęcie). Do każdego zamówienia była dodawana zielona glinka w gratisie.



Wiele kosmetycznych nowości i niespodzianek przyniosł mi także udział w Blogowych Mikołajkach. Przede wszystkim udało mi się bardzo miło spędzić czas w towarzystwie NieBieskiej Anety :) O samym spotkaniu i wszystkich cudownościach możecie przeczytać Tutaj.

Końcówka roku to także kilka współprac. Pierwszą z nich jest ta z Rosewhosale. Do mojej garderoby trafiła bluza z ustami, czerwona sukienka, kapelusz oraz chocker ze zdobieniem.

 
 Dostałam także dwa produkty do makijażu od Banggood. A są to paleta do makijażu oraz zestaw pędzli o których mogliście więcej poczytać Tutaj.
 
 
Ostatnią przesyłką jest zestaw do przygotowania własnych kosmetyków z firmy Mieszadełko. Trzy przepisy na naturalne kosmetyki pokazywałam Wam Tutaj.


I to już wszystkie nowości, które dotarły do mnie jeszcze w tamtym roku. W nowy rok weszłam z mocnym postanowieniem ograniczenia zakupów kosmetycznych. Mam tego dosyć sporo i postanowiłam znacząco zminimalizować swoje zasoby. Jak na razie dzielnie trzymam się tego postanowienia i nie ulegam pokusom także mam nadzieję, że NOWOŚCI bedą niewielkie .

Pozdrawiam
EMI
 


października 09, 2016

NOWOŚCI - Czerwiec - Wrzesień 2016

NOWOŚCI - Czerwiec - Wrzesień 2016
Hej!

Ostatnio coś kiepsko u mnie z regularnością wpisów. Wczoraj ukazało się zaległe DENKO, także z sierpnia. 

Ostatnie NOWOŚCI mogliście przeczytać na moim blogu w maju i czerwcu. 

Wynika to z tego, że ostatnio staram się rozsądnie robić zakupy i nie kupować zbyt dużo, tylko rzeczy które mi się kończą. Ale mimo to dotarło do mnie kilka nowości, udało mi się nawiązać kilka współprac , byłam na spotkaniu blogerskim także trochę się tego mimo wszystko nazbierało. Nie będę opisywać po kolei tych rzeczy, jeśli pojawiły się już recenzje to po prostu wstawię odnośniki.

PIELĘGNACJA:




KOLORÓWKA:




WSPÓŁPRACE:




Jeśli coś w szczególności Was zainteresowało to dajcie znać w komentarzu. Postaram się recenzję napisać jak najszybciej. Jestem z siebie dumna, gdyż jak na 4 m-ce to uważam że nie kupiłam tych kosmetyków jakoś bardzo dużo. A przede wszystkim nie kupiłam nic na zapas. Oprócz kosmetyków ze spotkania wszystkie pozostałe są aktualnie w użyciu :)

Pozdrawiam
Emi :)

czerwca 21, 2016

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] PIELĘGNACJA SPECJALNA - MASKI DO TWARZY

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] PIELĘGNACJA SPECJALNA - MASKI DO TWARZY
Hej!

Dawno nie było postu z serii Kolekcje Kosmetyczne , a cieszyły się one dużym zainteresowaniem. Dlatego w ramach kontynuacji moich postów pielęgnacyjnych chciałam Wam dzisiaj pokazać moją pielęgnację specjalną. 

Osobiście jestem ogromną fanką maseczek do twarzy. Świetnie wpływają na moja skórę i kilka razy w tygodniu je aplikuje. Oczywiście rodzaj maski dopasowuje do aktualnej potrzeby mojej skóry lub po prostu do mojego nastroju


Zacznijmy od masek już gotowych . Nie mam ich wiele, gdyż jednak lubię sama sobie coś ukręcić, ale czasem gdy mi się nie chce to sięgam po gotowce.
Często kupuję maski w saszetkach z serii Liście Zielonej Oliwki z Ziaji.  Ostatnio skusiłam się również na saszetki z Rival de Loop. Zdecydowałam się na maseczkę odżywcza z oliwą z oliwek oraz nawilżającą z kwasem hialuronowym. Owszem można dyskutować o składzie tych masek niemniej jednak u mnie działają. 
Kupując zestaw do peelingu kwasem glikolowym Bielenda otrzymałam w nim także maskę do twarzy. Ta jest o działaniu odżywczo-regenerującym.  Ma świetną , kremową konsystencję która wchłania się w skórę.  Buzia po niej jest gładka i miękka. Fajnie łagodziła zaczerwienienia wywołane kwasem , ale mogłaby lepiej nawilżać .
Ostatnim moim nabytkiem jest Oczyszczająca Maska Błotna z Sephora. Bardzo się polubiłam z nią, gdyż dobrze oczyszcza cerę , ale jej nie przesusza. 
Całkowicie zapomniałam na zdjęciu ująć miętową,  odświeżającą maskę z Babuszki Agaffi. Na te upały jest rewelacyjna. Aplikuję ja nawet rano,  gdy miałam ciężką noc i moja twarz jest opuchnięta.


To, co lubię najbardziej to naturalne glinki. Niestety za glinką Ghassoul Nacomi nie bardzo przepadam. Jakoś nie widzę efektów na mojej skórze.  Natomiast Maski Algowej tej samej firmy nie potrafię przygotować tak, aby nie było grudek. No cóż podobno trening czyni mistrza. 
Rosyjskie glinki kupiłam w Drogerie Polskie. Zdecydowałam się na błękitną - odmładzającą oraz białą - nawilżajaca. Ja do swoich glinek często dodaję hydrolat, olej lub witaminy.


Ostatnią kategorią są maski całonocne. Rodzaj znany mi stosunkowo od niedawna . Pierwszą była maska z kwasem migdałowym od Bielendy. Tak bardzo mi się spodobała że kupiłam też jej nawilżającą siostrę. Super Power Sleeping Mezo Mask z kwasem hialuronowym nie jest już tak rewelacyjna. Ale zachowuje się jak dobry krem na noc.
Bardzo ciekawym doznaniem jest  Rose Waterfull Mask od Skin79. Ma ona żelowa konsystencję , ale na twarzy zamienia się w wodę. Rano cera jest mega nawilżona,   zmiękczona i rozświetlona. Aż mnie palce świerzbią, żeby zamówić jabłkowo -miętowa wersję.
Ostatnim produktem jest  Vita Liberata Samoopalajaca Maska na noc o pięknym waniliowym zapachu. Trochę obawiałam się tego produktu , ale daje on efekt skóry lekko muśniętej słońcem.  Ten zdrowy wygląd potęguje fakt , ze skóra jest też dobrze nawilżona.

I to już wszystko, co mam. Jak pewnie się domyślacie w maskach szukam przede wszystkim dobrego nawilżenia.  Ale czasem i porządne oczyszczenie się przydaje :)


Jakie są Wasze ulubione maski? Kupujecie gotowce, czy sami robicie?

Pozdrawiam.
EMI❤


Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger