sierpnia 31, 2017

BIELENDA Multi Essence 4 w 1, Multiwitaminowa esencja do pielęgnacji twarzy do cery mieszanej

Witajcie!

Moda na kosmetyki azjatyckie trwa w najlepsze. Obecnie możemy na naszym rynku znaleźć wiele kosmetyków pochodzących z Korei czy Japonii. W dobie internetu możemy je także bezpośrednio zamawiać z tych krajów. Jednak coraz więcej polskich marek czerpie inspiracje z azjatyckich kosmetyków. To dzięki nim powstało wiele świetnych olejków do demakijażu, które przede wszystkim sobie upodobałam i między innymi dzięki tej metodzie moja skóra przestała się przesuszać. 

Podczas Meet Beauty w moje ręce wpadł właśnie taki kosmetyk inspirowany Azją naszej rodzimej marki Bielenda. Na początku trochę się go obawiałam, gdyż jest przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej. Bałam się, że moją skórę może zbyt mocno wysuszyć i już myślałam, czy by nie oddać go po prostu siostrze. Postanowiłam jednak dać mu szansę. Jeśli jesteście ciekawi, czy został u mnie, czy jednak trafił do siostry to czytajcie dalej.


Od producenta

Esencja doczyszcza, odświeża i rozświetla cerę, zamyka wilgoć w skórze. Płynna konsystencja wtapia się w skórę – czuć, że skóra pije kosmetyk. Nie klei się i szybko się wchłania. Zawarty w esencji filtrat drożdżowy zwiększa poziom nawilżenia skóry, poprawia sprężystość i elastyczność, rewitalizuje, dodaje skórze witalności.



Kwas glikolowy złuszcza naskórek, stymulując procesy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery.
Witamina B3 redukuje nadmierne wydzielanie sebum, matuje błyszczącą cerę, prowitamina B5 łagodzi podrażnienia i redukuje zaczerwienienia, a kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża.
Cera odzyskuje swoje naturalne piękno – jest gładka, jędrna, matowa, pełna witalności, doskonale nawilżona.


MULTIESSENCE 4 w 1 kompleksowo pielęgnuje cerę:

1. Pielęgnuje jak krem
2. Regeneruje jak maska
3. Tonizuje jak tonik
4. Oczyszcza jak mleczko




Muszę przyznać,że jak na kosmetyk drogeryjny to skład tego produktu jest całkiem niezły. Wszystkie substancje, które w jakiś sposób są w stanie działać na naszą skórę są na początku składu, a nie tak jak w wielu produktach dopiero po parfum. Zaraz po wodzie znajdziemy tutaj wspomniany przez producenta filtrat drożdżowy, który ma za zadanie zmiękczyć naszą skórę oraz zachować w niej wilgoć. Potem również mamy składniki nawilżające czyli glicerynę oraz kwas hialuronowy, a także rozjaśniający i lekko złuszczający kwas glikolowy. Jest tutaj też miejsce dla łagodzącej alantoiny i pantenolu. Dopiero po tych wszystkich dobroczynnych ekstraktach jest miejsce na kilka konserwantów i stabilizatorów.

Opakowanie i konsystencja


Produkt jest zamknięty w bardzo ładnej, minimalistycznej i przeźroczystej butelce. Jest to opakowanie standardowe dla wszelkiego rodzaju toników. Na plus jest to, że widzimy ile produktu jeszcze nam zostało. Esencja ma konsystencję płynną, wodnistą. W bardzo prosty sposób można odpowiednią ilość zaaplikować na wacik, czy dłonie. Zapach jest bardzo delikatny, kosmetyczny i absolutnie mi nie przeszkadza.

Działanie

Tak jak już napisałam powyżej, trochę sceptycznie podeszłam do tego produktu. Bałam się, że tonik z kwasem glikolowym zbyt mocno wysuszy moją skórę. Ale już po kilku użyciach stwierdziłam, że wręcz przeciwnie. Esencję nakładałam dłońmi, gdyż moja skóra nie lubi pocierania wacikiem, rano i wieczorem przed nałożeniem serum i kremu. Dzięki swojej konsystencji szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Mimo, że jest to produkt płynny zauważyłam, że zwiększa uwodnienie skóry. Wszystkie produkty na niego nakładane skuteczniej się wchłaniały. Esencja nie powoduje  także ściągnięcia.Dobrze tonizuje cerę, przywraca jej odpowiednie ph. Nie zapchała mnie, ani nie spowodowała podrażnienia skóry. 

Na pewno produkt ten nie zapewni kompleksowej pielęgnacji jak to obiecuje producent. Nie zastąpi on nam kremu, czy dobrego serum na noc. Natomiast będzie stanowiła fajne uzupełnienie codziennego rytuału i na pewno zwiększy nawodnienie w naskórku. Więc jeśli szukacie czegoś, co zwiększy skuteczność waszych kosmetyków i pozwoli Wam lepiej nawilżyć cerę bez jej dodatkowego obciążania, to oczywiście jak najbardziej polecam. Sama na pewno skuszę się niebawem na wersję różową, przeznaczoną do cery suchej.

Kupujecie oryginalne, azjatyckie kosmetyki? 
Czy raczej ich polskie odpowiedniki?

Pozdrawiam
Emi














    24 komentarze:

    1. Nawet nie wiedziałam, że Bielenda ma taki produkt w swojej ofercie, ciekawe :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Warto spróbować a jest łatwo dostępny w popularnych drogeriach ☺

        Usuń
    2. Ja jakoś nie podzielam tych zachwytów azjatyckimi produktami. Nie, może trochę źle się wyraziłam, po prostu nie kusiły mnie do tej pory. Kiedyś może wypróbuję i pewnie zacznę od polskich odpowiedników :D A Bielenda ostatnio wypuszcza całkiem ciekawe produkty ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Też zaczynałam od polskich produktów. Azjatycka pielęgnacja świetnie się u mnie sprawdziła i na pewno warto spróbować.

        Usuń
    3. Dobrze wiedzieć, że suchej cerze też nie robi krzywdy. Ja ją mocno polubiłam, widzę fajne rezultaty odkąd wprowadziłam ten kosmetyk do pielęgnacji.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bardzo przyjemny produkt. Chętnie spróbuję też ten do suchej skóry.

        Usuń
    4. Jako uzupełnienie może być :) Nie miałam azjatyckich kosmetyków... Ale wszystko przede mną :)

      OdpowiedzUsuń
    5. Czeka u mnie na swoją kolej:)♥

      OdpowiedzUsuń
    6. Ja jestem zachwycona esencjami:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja również ! Na pewno będę chciała wypróbować też te azjatyckie ☺

        Usuń
    7. Niedawno zaczęłam używać tej esencji i mam nadzieję, że się z nią polubię :)

      OdpowiedzUsuń
    8. Mam go,mam :D Tyle że czeka w kolejce jak skończę inne tego typu produkty :) Fajnie że jest dobry,podejdę do niego z optymizmem :D

      OdpowiedzUsuń
    9. Miałam tę wersję tej esencji i bardzo ją polubiłam :)

      OdpowiedzUsuń
    10. Również niedawno skusiłam się na tą esencję i na razie mi się podoba. Używając jej na noc, rano mam wrażenie że skóra jest bardziej wyciszona.

      OdpowiedzUsuń
    11. Bielendę lubię i często sięgam po ich produkty, ale tego jeszcze nie miałam.

      OdpowiedzUsuń
    12. Całkiem niezły skład! Fajna recenzja!

      OdpowiedzUsuń
    13. Nie miałam tego produktu i chyba nawet go nigdzie wcześniej nie widziałam ;-)

      OdpowiedzUsuń
    14. Chętnie bym wyprobowała to esencje. Kosmetyki od Bielendy bardzo mi słuza <3

      OdpowiedzUsuń
    15. I mnie kuszą te koreańskie sztuczki, ale ja np. lubię się opalać i jasna cera nie jest moim marzeniem ;) Ale tym kosmetykiem mnie zainteresowałaś, bo akurat mam tłustą cerę. Ostatnio ciężko mi trafić na coś dobrego, więc dam mu szansę :)

      OdpowiedzUsuń
    16. To niestety nie dla mnie, bo moja skóra jest raczej sucha.

      OdpowiedzUsuń
    17. Lubię bielendę, chętnie spróbuję tej esencji :)

      OdpowiedzUsuń
    18. Bielendę znam od dawna i niekiedy stosuję! Klaudia J

      OdpowiedzUsuń

    Bardzo dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i wyrażenie swojego zdania :) Jeśli Ci się u mnie spodobało, dodaj bloga do obserwowanych i daj mi znać w komentarzu- z przyjemnością odwdzięczę się tym samym.

    Do zobaczenia !

    Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger