Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babuszka Agafii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babuszka Agafii. Pokaż wszystkie posty

lipca 02, 2019

NOWOŚCI PIERWSZEGO PÓŁROCZA 2019 - PIELĘGNACJA

NOWOŚCI PIERWSZEGO PÓŁROCZA 2019 - PIELĘGNACJA
Hej!

Aż sama jestem zaskoczona, że aż tak dawno nie było nowości. W sumie taki zbiorowy post z zakupami nie pojawił się jeszcze w tym roku. Ale też nie ukrywam, że wdrażam w życie zasadę minimalizmu kosmetycznego. Staram się jak najwięcej zużywać i nie kupować produktów na zapas. Wytrwanie w tym postanowieniu ułatwia mi fakt, że nie mam za bardzo czasu chodzić po sklepach ( także wirtualnie) i rozglądać się za nowościami. Zazwyczaj kupuję już konkretne produkty, których potrzebuję.

Na blogu możecie jednak zobaczyć moje zakupy z targów Ekocuda 2019 w Warszawie.

A także upominki z wiosennego spotkania Nature Of Woman.

Nie przedłużając zapraszam Was na moje zakupy, bo przez pół roku jednak troszkę się tego nazbierało:



Rossman rozszalał się z promocjami tego typu i praktycznie co miesiąc kusi jakąś ofertą.  podczas promocji na pielęgnację włosów skusiłam się na odżywki i maski Garnier Botanic Therapy. Wcześniej miałam wersję z olejem rycynowym i sprawdziła się ona u mnie genialnie dlatego postanowiłam wypróbować inne wersje.

Do koszyka włożyłam również dwie opalizujące mgiełki z Bielenda. Bardzo ładnie scalają makijaż i delikatnie nabłyszczają skórę. Świetnie mi się sprawdzają do nakładania cieni na mokro, szczególnie tych foliowych.

Druga promocja , na Dzień Matki, obejmowała produkty do niepielęgnacji twarzy. Z racji tego, że skończyły mi się wszelakie myjadła do twarzy (z wyjątkiem mydeł) to postanowiłam skusić się na nową serię Soraya Plante, która ma bardzo fajne, naturalne składy. Pianka okazała się świetnym wyborem do porannego oczyszczania twarzy. jest bardzo delikatna i puszysta. Z tej serii wzięłam również żel. Bielenda SPA Rituals bardzo lubię i tym razem skusiłam się na hydrolat. Natomiast popełniłam ogromną gafę kupując żel Juicy Fruit - okazało się że ma w składzie SLS :( Nie wiem jak jak patrzyłam ten skład, że tego nie zauważyłam. Żel ma śliczny owocowy zapach i przyjemną konsysyencję. Uzywam go wieczorem do zmywania oleju do demakijażu.






W kwietniu odkupiłam od blogowej koleżanki zestaw odżywek ANWEN. Niedługo później dokupiłam do nich szampon. O moich wrażeniach z ich stosowania mogliście przeczytać w moim ostatnim wpisie: TUTAJ



Krem Sunny Touch Republika Mydła , który kupiłam na targach Ekocuda okazał się dla mnie strzałem w 10 więc postanowiłam dokupić także jego lżejszą wersję, a także hydrolat rokitnikowy. Do zestawu dorzuciłam także cudowny, cytrusowy peeling, który całkowicie zdeklasował konkurencję. Jego recenzję możecie znaleźć na moim profilu na instagramie 


Do Drogerii Pigment trafiłam poszukując pasty do zębów Ecodenta. Ta czarna jest moim ogromnym ulubieńcem. Do koszyka trafiło również kilka produktów Babuszki Agaffi:  maseczka z błękitną glinką, mydło cedrowe oraz pasta solna. Całkowitą nowością jest dla mnie pianka do mycia twarzy Kafe Krasoty.


Na poczatku czerwca miałam przyjemność brac udział w Kongresie Kosmetologii Naturalnej. Było to bardzo wartościowe i merytoryczne spotkanie z którego dowiedziałam się wielu nowych rzeczy takze z zakresu prawa kosmetycznego. Jednym z patronów kongresu była firma Organic Series, która jest producentem kosmetyków gabinetowych. Na  przetestowanie dostałyśmy miniaturki kosmetyków: żelu do mycia twarzy, kremu z kwasem laktobionowym oraz nawilżającego kremu z spf 20. Takie małe pojemności będą idealne na letnie wyjazdy.



Dawno nie robiłam zakupów na półprodukty, bo po prostu nie miałam czasu na robienie własnych kosmetyków. Jednak postanowiłam naturalnie zawalczyć z mrówkami w ogrodzie jak i z plagą komarów. Stąd ta ogromna ilość olejków eterycznych. Olejki dodaję również do myjki parowej dzięki czemu cały dom przepięknie pachnie. W zamówieniu znalazły się również dwie glinki różowa i biała , gdyż wykończyłam wszystkie maseczki. Hydrolaty to coś idealnego na te obecne upały - trzymam je oczywiście w lodówce i odświeżam twarz w ciągu dnia.  Soda, kwasek i płatki kwiatów to oczywiście składniki kul do kąpieli.


Dobry dezodorant to must have obecnej pogody. Długo opierałam się przed kupnem takiego w formie pasty. Wydawało mi się to takie problematyczne, ale okazało się że wcale takie nie jest. Dezodorant LaLe o zapachu trawy cytrynowej  bardzo dobrze chroni przed nieprzyjemnym zapachem potu (nie chroni przed poceniem - od tego są antyperspiranty). Trochę bałam się tej sody w składzie, dużo osób skarży się na podrażnienia to jednak okazało się że niepotrzebnie.

dezodorant naturalny


To wszystkie moje nowości z zakresu pielęgnacji. Spora gromadka się nazbierała, ale też wiele produktów ostatnio całkowicie wykończyłam takich jak np odżywki/maski do włosów , czy maski do twarzy.

Emi



sierpnia 03, 2017

Denko Lipiec

Denko Lipiec
Witajcie!

Lipiec za nami, połowa wakacji (dla tych co je jeszcze mają ) za nami. Pora więc na wakacyjne denko.





1. Eveline Aksamitny Żel Micelarny.(Recenzja) Szczerze Wam powiem, że sama pewnie na ten produkt nie zwróciłabym uwagi, ale dostałam go na jednym ze spotkań. Nakładany wacikiem niestety się nie sprawdzał. Spróbowałam więc użyć go jak olejek do demakijażu i w takiej formie bardzo ładnie sobie radził ze zmyciem kosmetyków. Miał delikatny zapach i nie szczypał w oczy. Nie wrócę do niego bo wolę jednak olejki.

2. Biała Agafia szampon do włosów nadający blask.(Recenzja) Nareszcie moje włosy lubią się z naturalnymi szamponami. Ten bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie zmywał oleje i maski. Nie plątał włosów. Chętnie wrócę.

3. EcoDenta czarna pasta z węglem. Moja ulubiona. Dobrze czyści zęby i delikatnie je wybiela. Kupuję regularnie i naprawdę nie mam pojęcia czemu jeszcze o niej nie napisałam. 

4. Noble Health misie na zdrowe włosy. (Recenzja) Produkt który wzbudza najwięcej ciekawości. Niestety nie jestem najlepszym testerem gdyż moje włosy rosną dosyć szybko. Ale były przyjemne w stosowaniu.

5. Tolpa Simply żel do mycia twarzy (Recenzja ) bardzo przyjemna i skuteczna pianka. Nie polecam nią bezpośrednio zmywać makijażu, ale jako drugi etap jak najbardziej. Jeśli skończą mi się wszystkie myjadła i będę musiała kupić coś na szybko to czemu nie. Zresztą za pierwszym razem właśnie tak do mnie trafiła.

6. Vianek nawilżający tonik mgiełka. (Recenzja) Bardzo, ale to bardzo lubię tę formę toniku.  Chociaż niestety muszę przyznać, że nie widziałam po nim efektu Wow. Pewnie skuszę się na inną wersję.

7. Lush oatfix (Recenzja)Przyjemna maska do twarzy w postaci owsianki.  Intensywnie nawilżała i odżywiała moja cerę.  Nie wiem czy wrócę, bo chętnie bym spróbowała inne rodzaje masek, ale na pewno odtworzę w domu.

8. Lush Angels on bare skin (Recenzja) Do tego produktu wrócę na pewno. Bardzo dobrze odświeża skórę rano. Jest delikatny ale skuteczny i pięknie pachnie.

9. Cuccio masło do rąk i ciała o zapachu mango i guavy. Raczej nie nazwałbym tego produktu masłem tylko balsamem , bo miało dosyć luźną konsystencję.  Pięknie pachniało i nawilżenie też było ok. Niestety zawierało w sobie parafinę wysoko w składzie i rzeczywiście było ja czuć na skórze, a ja nie lubię tego oblepienia.



10 Holika Holika maski w płachcie: róża damasceńska i ogórek. Płachty, które znalazłam w Asian Box.  Muszę wam powiedzieć że są bardzo fajne. Cienka płachta bardzo dobrze przylega do skóry. Maska jest mocno nasączona esencją. Niestety nie zauważyłam większej różnicy między poszczególnymi rodzajami. Maski po prostu fajnie nawilżają skórę i tyle. Różana przepięknie pachnie a na ogórka dał się namówić mój mąż ☺

11. Lioele maska ze śluzem ślimaka . Moja skóra chyba bardzo lubi się z tym składnikiem chociaż brzmi on okropnie. Buzia była ładnie nawilżona i ujędrniona, tak jakby napompowana. Fajne uczucie.

12. Palmers Coconut Oil Formula maska do włosów. Na moich włosach spisała się świetnie. Były dobrze wygładzone , łatwo się rozczesywały. Ta duża saszetka starczyła mi na 3 razy. Niestety bardzo przeszkadzał mi jej intensywny zapach który utrzymywał się na włosach do kolejnego mycia. Mogę go porównać do zapachu tropikalnego Batiste którego nie cierpię. 

13 Rival de Loop maska hydro booster, maska naprawcza. Bardzo lubię te maseczki. Są tanie i ładnie zmiękczają buzię.  Niebieska świetnie mi się sprawdziła , ale różowa chyba mnie zapchała, bo miałam po niej wysyp kaszki.

14. Isana lawendowa sól do kąpieli . Bardzo lubię takie gadżety a w szczególności te i zapachu lawendy. Trudno tu mówić o właściwościach . Ładnie i intensywnie pachniała,   barwiła wodę i tyle.

15. 7'th heaven maseczka truskawkowa. Uwielbiam te maseczki. Pięknie pachną i wyglądają jak smakowity deser. Używam ich z czystą przyjemnością. No i jeszcze lubię efekt zadbanej , zrelaksowanej  skóry po nich. 

16. Gly Skin Care Gold Collagen Eye Pads (Recenzja)  Bardzo przyjemne płatki pod oczy, ale żeby zauważyć efekty trzeba by było używać ich regularnie.



A Wam, co ciekawego udało się ostatnio zużyć?

Pozdrawiam
Emi




lipca 01, 2017

Denko Maj/Czerwiec

Denko Maj/Czerwiec
Witajcie!

Jak pewnie zauważyliście w maju nie było denka. Jakoś się zagapiłam i zanim się obejrzałam była już połowa czerwca. Dlatego uznałam, że połączę je z tym z bieżącego miesiąca. I tak oto trochę się tych kosmetyków nazbierało. 



1. Saela piwna relaksacyjna sól do kąpieli (Recenzja) 

Pisałam o niej ostatnio. Bardzo fajny gadżet, intrygująco wygląda w łazience. Poza tym niczym nie wyróżnia się od innych tego typu produktów, zmiękcza wodę i nadaje zapach. Kiedyś kupię coś z tej firmy tacie w prezencie . Niestety nie będzie to sól, bo rodzice nie mają wanny, ale jest kilka innych produktów.

2. Biolove mus do ciała i zapachu brownie z pomarańczą. (Recenzja) 

Bardzo przyjemny i gęsty mus,  który intensywnie nawilża ciało. Zapach był bardzo apetyczny i chętnie wrócę do niego zimą.

3. Biolove naturalny peeling do ciała o zapachu truskawki.(Recenzja) 

Kolejny świetny,  naturalny produkt. Bardzo dobrze złuszczał naskórek, a przy tym go nawilżał. Lubię to!



4. Make Me Bio nawilżający krem do cery suchej Garden Roses. (Recenzja)

Co do tego kremu mam bardzo mieszane uczucia. Ms świetny skład i zapach, przyjemną konsystencję. Jednak był dla mnie zbyt mało nawilżający jeśli chodzi o używanie na noc. Musiałam go wspomagać olejem z dzikiej róży.

5. Eco Spa olejek z drzewa herbacianego. 

Używam do swojego domowego balsamu mającego ale także punktowo na wypryski.

6. The Body Shop kremowy peeling do twarzy z wit. E. 

Co to był za badziew. Mikrogranulki zamknięte w kremowej formule? Brzmi nawet fajnie, ale produkt tak strasznie obklejał twarz, że musiałam ja po nim umyć żelem. Brr.  Używałam do stóp, ale samo złuszczanie było też kiepskie.

7. Dermo Future kuracja uszczelniająca naczynka z wit. K (Recenzja)

Serum trafiło do mnie dzięki Michałowi z bloga Twoje Źródło Urody i chętnie do niego wrócę. Miało przyjemną żelową konsystencję , ładnie wyciszało zaczerwienienia.



8,9. Chusteczki do demakijażu Isana Young, Be Beauty. 

Chusteczki zawsze noszę ze sobą w torebce na basen czy na siłownię i robię nimi demakijaż. Nie wyobrażam sobie ćwiczyć z podkładem na twarzy nie mówiąc już o wchodzeniu z tapetą do basenu. Fuj! Obie wersje sprawdzamy się bardzo dobrze, zmywały makijaż (na co dzień maluję się bardzo minimalistycznie)  i nie podrażniały skóry. Oczywiście w domu przeprowadzam standardowy demakijaż (olej + żel/pianka).

10. Wellness&Beauty krem do rąk i zapachu wiśni i róży.  

Bardzo lekki przyjemny krem o kwiatowo-owocowym zapachu. Szybko się wchłania i nieźle nawilża, ale na zimę i dla osób o przesuszonych dłoniach będzie za lekki. Ja chętnie do niego wrócę.




11,12 Holika Holika maski w płachcie Essence z masłem shea oraz z cytryną . 

Bardzo fajne płachty mają te maski. Cieniutkie, niemal przeźroczyste, które idealnie przylegają do wszelkich zakamarków skóry. Widzę niewielkie różnice między różnymi maskami.  Ta z masłem shea była bardzo dobrze nawilżająca. Ta z cytryną lekko rozjaśnia skórę, ale żeby zauważyć efekt rozjaśnienia przebarwień to na pewno musiałabym zużyć kilka po kolei.

13. Holika Holika Juicy Sheet maska w płachcie z miodem. 

Tu już była grubsza płachta, ale także dobrze docięta i wygodna. Maska bardzo mocno nasączona esencją. Bałam się, że będzie lepka od tego miodu, ale nic takiego się nie stało. Dobrze nawilżyła i odżywiła skórę. O maskach Holika Holika na pewno pojawi się post jak już zużyję wszystkie które dostałam w Asian Box.

14, 15 7'th Heaven maska czekoladowa i kokosowa. 

I to było coś cudownego.  Maska czekoladowa wręcz jak płynna czekolada, a kokos jak pięknie pachnąca pianka.  Twarz po nich jest super miękka i nawilżona. Saszetka starcza na kilka razy. Kupię na pewno. Używanie to czysta przyjemność.

16. Vianek maseczka normalizujaca do cery tłustej i normalnej z zieloną glinka i czarnym węglem. 

Dostałam ja na targach jako gratis do zakupów. Trochę bałam się, że jak jest do skóry mieszanej to mnie wysuszy. Jednak glinka działa bardzo delikatnie. Skóra była oczyszczona, ale jednocześnie nawilżona, a nie ściągnięta.

17. L'Oreal Czysta Glinka maska oczyszczająca z zieloną glinka. 

Oczywiście, że nie jest to czysta glinka , a skład nie jest jakoś imponujący. Ale mimo wszystko była to fajna propozycja. Ładnie oczyszcza i matowi skórę. Ja wolę naturalne glinki, ale jeśli ktoś nie lubi się tak bawić to jak najbardziej polecam.



18. Ultimate Omega Repair szampon. 

Cała seria pięknie pachnie. Nie wymagam od szamponu dużo. Ma myć i już. Po nim mogłam nie używać odżywki (co i tak robiłam), bo włosy były śliskie i lejące.

19. Receptury Babuszki Agafii Jajeczna maska do włosów. 

Maskę drożdżowa z tej serii uwielbiam (Recenzja). Niestety jajeczna bardzo mnie zawiodła. Była bardzo rzadka i spływała z włosów. Owszem były po niej gładkie, ale nie zauważyłam innych zalet.

20. L'Oreal Colorista Spray #lavenderhair. 

Bubel totalny. Na majówkę chciałam pomalować sobie końcówki włosów na lawendowo.  To było jeszcze jak miałam na głowie jasny blond. Żeby coś było widać musiałam się tyle tego napsiukać po czym okazało się, że nie starczyło mi na drugą stronę . Myślę że fajnie sprawdzi się jeśli macie mocno rozjaśnione włosy lub macie ich pięć na krzyż.



21. Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling. 

Po wielkim sukcesie peelingu Crystal ze Skin79 (Recenzja) polubiłam się z produktami gommage. Ten był równie dobry. Chętnie kupię pełne opakowanie bo jestem ciekawa czy ta wit.C pomoże mi zlikwidować przebarwienia.

22. Lioele BB Dolish Veil Vita. 

Bardzo lekki i przyjemny krem BB o delikatnym kryciu. Myślę ze idealny do lekkiego, letniego makijażu. Zainteresował mnie.

23. Lioele Water Drop Sleeping Pack.  

Uwielbiam nawilżające maski całonocne. Ta niestety trochę mnie rozczarowała, gdyż rano nawilżenie było przeciętne. Szkoda ...

24. Pixie podkłady mineralne. 

Muszę stwierdzić, że całkiem fajnie się u mnie sprawdziły i były mega wydajne. Chętnie po nie sięgnę, gdy skończę AM.




25. Vaseline wazelina kosmetyczna. (Recenzja) 

Bardzo uniwersalny produkt. W zimie stosowałam na usta jako zabezpieczenie przed mrozem. Świetnie się sprawdza także przy podrażnionym katarem nosie. Wyrzucam bo już jest ze mną bardzo długo.

26. Maybelinne Color Tattoo On And One Bronze. 

Mój ulubiony kolor. Gdy miałam mało czasu to nakładałam tylko jego na powieki, gdy miałam więcej czasu to stanowił świetną bazę pod cienie. Długo się trzyma i trzyma to, co na niego należymy.

27. Avon Clearskin żel na wypryski. 

Z tego co pamiętam zawierał kwas salicylowy. Bardzo dobrze i szybko radził sobie z pojedynczymi krostkami.

28. Dermacos Hipoalergiczny Nawilżający Krem Pod Oczy. 

Bardzo lekki, żelowy kremik.  Delikatnie nawilżał. Na noc musiałam stosować coś bardziej treściwego, ale na dzień był w porządku. Na pewno nie dla osób z wymagającą skórą pod oczami.

29. Manhattan Lip Jelly błyszczyk. Jaki to był fajny błyszczyk. Czułam się jakbym się posmarowała sokiem owocowym. Był słodki i miał ledwo zauważalny kolor. Niestety bardzo lepki więc stał i mnie w pracy na biurku i tam go używałam w ciągu dnia. Kupiłam na Kosmetyki z Ameryki za jakieś 3 zł.

30. Catrice Liquid Camuflage 020 korektor.

 Bardzo znany i lubiany. Również przeze mnie. Dobrze sprawdza się zarówno pod oczy jak i na wypryski. Mam kolejny.

31. L'Oreal Brow Artist Plumper.

Produkt miał bardzo ładny kolor i długo się utrzymywał na brwiach. Jednak wolę te , które mają mniejszą szczoteczkę i dlatego do niego nie wrócę.

32. L'Oreal Oreal Volume Million Lashes So Couture. (Recenzja)

Mój ulubiony. Regularnie do niego wracam 

33. Catrice Lip Oil (Recenzja)

Olejek, który nadawał delikatny kolor. Fajnie nawilżał usta i czasem nakładałam go zamiast balsamu przed aplikacją pomadki.

I to już koniec. Gratuluję tym , co dotrwali. Cieszę się , że coraz mniej w moich denkach jest bubli. 

Miłego dnia!

maja 01, 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017
Hej!

W kwietniu całe moje postanowienie o minimalizmie kosmetycznym niestety rozpadło się jak domek z kart. Głównie  za sprawą targów kosmetyków naturalnych, ale nie tylko.


GOLDEN ROSE




1. Ice Chic lakier do paznokci w lawendowym kolorze. Przez większość czasu noszę hybrydy , ale okresy pomiędzy nimi przeplatam nakładaniem odżywki i zwykłego lakieru.

2. Matte Top Coat ostatnio tak modne są  matowe paznokcie , że postanowiłam sprawdzić czy ten efekt będzie mi się podobał na moich dłoniach.

3. Make-up Primer Luminous Finish. Zawiedziona marnym rozświetleniem bazy perełkowej z Bielendy postanowiłam skusić się na tę  z Golden Rose. Pierwsze wrażenie jest dużo lepsze ale cały czas testuję.

4. Brow Color 03 maskara do brwi. Moja Brow Artist Plumper z L'oreal powoli dobija dna więc postanowiłam kupić coś innego. Ta ma małą  precyzyjną szczoteczkę i idealny dla mnie kolor.

DROGERIA NOVAYA



5. Biała Agafia szampon wzmacniający i nabłyszczający włosy. Niestety skończył mi się mój naturalny szampon i chciałam kupić coś nowego. W planach były szampony Babuszki Agaffi . Niestety w drogerii były dostępne jedynie wersje z gorszym składem.  Z oferty sklepu wybrałam Białą Agafie i nie żałuję.  Szampon dobrze myje włosy,  a przy tym ich nie płacze i nie wysusza.

6. Receptury Babuszki Agaffii Maska drożdżowa.  Moja ogromna ulubienica.  Dawno jej nie miałam , ale już po pierwszym użyciu przypomniało mi dlaczego ja tak lubię. Wygładza i nabłyszcza włosy. Są po niej miękkie i sypkie.


7. Receptury Babuszki Agaffii Maska jajeczna.  Była również bardzo chwalony na wielu blogach jednak jest rzadsza i nie robi tak spektakularnego efektu jak drożdżowa.

ROSMANN -55%



Nie planowałam kupna na promocji żadnych nowości. Chciałam kupić tylko to, co jest mi potrzebne. Nie chciałam brać udziału w walkach o kosmetyki więc swoje zamówiłam przez Internet i spokojnie jeszcze tego samego dnia je odebrałam. Dostałam wszystko, co zamówiłam ale też nie polowałam na żadne hity blogosfery.

8. Lovely Curling Pump Up Mascara to mój ulubiony, tani tusz. Używam go już od bardzo dawna i regularnie kupuję.


9. Max  Factor 2000 calorie. Kiedyś bardzo lubiłam te tusze więc gdy zobaczyłam,  że  są w nowych opakowaniach to postanowiłam wziąć.

10. L'Oreal Super Liner Super Slim Black. Dawno nie miałam takiego eyelinera we flamastrze. Ostatnio skończył się mój żelowy z Maybelline i tym razem postanowiłam skusić się na ten. Robi tak cieniutkie kreseczki jakie lubię .

11. EOS Strawberry Sorbet. Balsamy EOS mają chyba tak wielu przeciwników jak i zwolenników. Przyznam, że miałam już kiedyś styczność z tym balsamem bo miała go moja siostra. Nie zrobił wtedy na mnie wielkiego wrażenia, ale ta urocza różowa kuleczka mnie urzekła. Zobaczymy jak spisze się w codziennym użytkowaniu.

12. Alouette, chusteczki nasączane z aloesem. Często używam tego typu produktów przed ćwiczeniami na siłowni lub basenem. Nie lubię ćwiczyć w makijażu i nimi go zmywam. Skusiło mnie to plastikowe opakowanie, pomyślałam sobie , że nie będą tak szybko wysychać. Ale chusteczki są małe i ta dziurka do wyciągania nie funkcjonuje tak jak powinna więc nie bardzo się z nimi polubiłam.

13,14 Rival de Loop, maseczka naprawcza i maseczka nawilżająca. Mam trudności ze znalezieniem maski nawilżającej w tubce dlatego wzięłam te w saszetkach. Ale może Wy jakąś polecicie?


EKOCUDA

Na targi wybrałam się tylko pierwszego dnia. Byłam na szkoleniu z makijażu mineralnego LilyLolo, który niestety okazał się okropnym niewypałem. Nie żebym miała coś do pani , która to prowadziła czy samej marki. Po prostu miejsce było straszne jeśli chodzi o tego typu warsztaty. Od hali targowej było oddzielone jedynie parawanem, było strasznie głośno poza tym przy tym świetle trudno było dobrać odpowiedni kolor kosmetyków. Skończyłam z za jasną buzią i szpachlą na twarzy. Nie zachęciło mnie to do kupna tych produktów. Mam nadzieję, że kolejne targi odbędą się w innym miejscu, gdyż było strasznie tłoczno. Nawet jak się udało dopchać do stoiska i coś wziąć do ręki to potrącał mnie tłum przechodzących z tyłu osób. Trochę mnie to zniechęciło do zakupów także dosyć szybko stamtąd uciekłam. Ale cała inicjatywa jak najbardziej fajna i mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.



 W pierwszej kolejności udałam się do Fresh& Natural. Musze przyznać, że wybór był trudny. Na stoisku były pootwierane wszystkie ich produkty , które zaskoczyły mnie przepięknymi zapachami. Ostatecznie zdecydowałam się na 2 kosmetyki.


15. Peeling cukrowy do ciała o zapachu korzennym. Nawet nie potrafię Wam wytłumaczyć i opisać jak cudownie ten produkt pachnie. Jak grzane piwo, wino. Poezja. Poza tym juz testowałam pod prysznicem, idealnie zmywa i nie trzeba po nim używać balsamu. To lubię.


16. Sól do kąpieli Kuracja Borowinowa. Sól jest gruba i mokra od olejków , którymi jest nasączona. Pachnie bardzo intensywnie, ziołowo jeśli więc nie lubicie takich zapachów to odradzam. Idealnie sprawdzi się po ciężkim dniu lub po intensywnym treningu. Borowina i algi przyspieszają mikrokrążenie dzięki czemu szybciej pozbywamy się metabolitów z organizmu. Także na "zakwasy" w sam raz.



17. Regenerujący Balsam do Ust dostałam w prezencie. To bardzo fajne, ziołowe masełko, które można stosować do pielęgnacji spierzchniętych ust , ale także suchych skórek paznokci.

Oczywiście najwięcej kupiłam na stoisku Sylveco. Bardzo lubię tę firmę. Kupiłam kilka ulubieńców, ale także trochę nowości.



18. Tymiankowy Żel Do Twarzy. To mój ogromny ulubieniec. Ma specyficzny zapach, ale można się do niego przyzwyczaić. Więcej możecie przeczytać tutaj:




19. Odżywczy olejek do włosów. Również już u mnie gościł i tak mi się spodobał, że kupiłam drugą butelkę.





20. Enzymatyczny peeling do twarzy. Ma bardzo orzeźwiający, cytrynowy zapach. Jego maślana konsystencja bardzo mi odpowiada , dobrze się nim robi masaż twarzy. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić że jest bardzo delikatny, zobaczymy jak będzie dalej.



21. Normalizujący Peeling Do Twarzy. Cóż ja na to poradzę, że bardzo lubię mechaniczne peelingi. Miałam już wiele z Sylveco i z Vianka. Teraz przyszła pora na tego gagatka, aczkolwiek jeszcze go nie otwierałam.




22. Łagodzący Olejek Do Demakijażu. Miałam kupić w końcu olejek z Resibo, ale na forum naczytałam się, że jest tyle tańszych zamienników. Jednym z nich był własnie olejek z Vianek. Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i dobrze zmywa makijaż.

W ramach prezentu do zakupów dostałam:

23. Ziołowy płyn do płukania ust. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze odświeżał oddech.

24. Normalizująca Maseczka Do Twarzy. Po pierwszym użyciu moja opinia jest jak najbardziej pozytywna. Mam nadzieję, że producent pomyśli o maskach w większym opakowaniu.




WSPÓŁPRACA

25. Dotarła do mnie także paczuszka od Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Będę miała okazję przetestować serum z wit.K od Dermo Future.



I to już wszystko. Więcej grzechów nie pamiętam. Dawno się tak nie obkupiłam. Obiecuję poprawę i wstrzemięźliwość w maju.

Do miłego! Pa !
EMI


Media społecznościowe:




Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger