Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SeeSee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SeeSee. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 01, 2017

DENKO#4 MARZEC 2017

DENKO#4 MARZEC 2017
Witajcie!

Kolejny miesiąc minął nam w tempie ekspresowym. Dzisiaj już mamy kwiecień i święta Wielkanocne za pasem. W związku z tym, że pożegnaliśmy marzec , to jak co miesiąc pora wyrzucić zużyte produkty.
Jeśli chcecie wiedzieć, co mi się sprawdziło, a co nie zapraszam do czytania.

Świetny produkt.
Przeciętny
Uwaga Bubel!!!


1. Receptury Babuszki Agafii Balsam do włosów , Witaminowy Cytryniec. Balsam miał bardzo przyjemny, cytrusowy zapach. Ładnie je wygładzał. Jednak dla mnie był zdecydowanie zbyt lekki. Włosy mi się po nim puszyły i trudno było je okiełznać.
2. Vianek, odżywczy olejek do włosów. Tak , tak to był świetny produkt. Pachniał owocowo-cukierkowo , był gęsty i świetnie odżywiał włosy. Poza tym nie było problemu, żeby go z nich zmyć nawet delikatnym szamponem. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Do szamponu z tej serii również. (RECENZJA)
3. Skin79, BB Cleasner. Bardzo dobra, skuteczna a zarazem delikatna pianka do zmywania twarzy. Świetnie radziła sobie z balsamem do demakijażu oraz z kremami BB. (RECENZJA)
4 Garnier, płyn micelarny do skóry suchej i wrażliwej. Bardzo dobry micel, robił co miał robić. Skutecznie zmywał makijaż, nie podrażniał. Aczkolwiek ja rzadko używam miceli do demakijażu. Mała buteleczka była idealna w podróży. (RECENZJA)
5. EcoSpa, ekologiczny hydrolat różany. Świetny produkt, może nie pachnie tak spektakularnie jak te drogeryjne mgiełki , ale jego działanie jest zdecydowanie lepsze. Na pewno wrócę do niego.
6. Vianek, nawilżający krem na noc. Bardzo przyjemny produkt o świetnym składzie. Niestety na noc był dla mnie zbyt lekki, za to idealnie nadawał się na dzień, pod makijaż. (RECENZJA)
7. Pharmaceris, serum z wit.C. Muszę koniecznie napisać recenzję tego produktu, gdyż było bardzo fajne. Niestety nie zauważyłam, aby jakoś mocno rozjaśniło przebarwienia. Ale ładnie rozświetlało i wygładzało buzię. Rano była ona taka wypoczęta.
8. Kiehl's tonik do twarzy. Lubię toniki w formie żelu, gdyż wygodnie można je wklepać w skórę i nie używać wacika. Tonik był dobry, ale można kupić takie o podobnym działaniu dużo taniej.(RECENZJA)
9. Nacomi, olej macadamia. Uwielbiam orzechy macadamia, a jak widać moje ciało i włosy uwielbia też olej z nich. Był on dosyć gęsty i o lekko orzechowym zapachu. Włosy i skóra po jego użyciu były miękkie i świetnie nawilżone. Używałam także na twarz i nie zrobił mi krzywdy. Dodatkowym atutem jest wygodna butelka z pompką.
10. Nacomi, glinka ghassoul. Bardzo lubię glinki Nacomi, gdyż są niedrogie , a przy tym bardzo skuteczne. Lubię tę formę maski, gdyż mogę do niej dodać to, czego aktualnie domaga się moja skóra: oleju, żelu aloesowego lub hialuronowego.


11,12. SPN maski w płachcie z wyciągiem z czarnej perły oraz złota. Bardzo fajne maski i jedne z tańszych. Obie wykonane są z przyjemnej bawełnianej tkaniny, która jest dobrze wycięta i dopasowuje się do kształtu twarzy. Esencja bardzo dobrze wsiąka w naszą skórę, a po 20 minutach jest ona świetnie nawilżona i odżywiona.
13. Holika Holika Juicy Mask Sheet z borówkami. Bardzo ładnie nawilżała i rozświetlała skórę. Chyba jeszcze nie spotkałam się z maską w płachcie , która by mnie zawiodła. No może ta od Garnier. (RECENZJA)
14. Bielenda Comfort+, Skarpety eksfoliujące. Do tej pory najbardziej lubiłam skarpetki L'biotica mimo, że próbowałam także kilka innych. Te z Bielendy naprawdę miło mnie zaskoczyły. Skóra zaczęła się złuszczać dosyć szybko , a stopy stały się gładkie i miękkie.
15. Sweet Bath, Pomarańczowe Orzeźwienie czyli przepiękna babeczka kąpielowa. Aż żal było ją wrzucać do wanny jednak moja ogromna ciekawość zwyciężyła. Zdecydowanie chcę więcej tych słodkości. (RECENZJA)
16. Quillibra , żel aloesowy. Bardzo lubię żele aloesowe, niestety ten za pierwszym razem mnie podrażnił. Położyłam go po zmyciu maski glinkowej i skóra strasznie mi się zaczerwieniła i zaczęła piec. Miałam obawy, że jestem uczulona na któryś ze składników. Całe szczęście, gdy nałożyłam go następnym razem nic takiego nie wystąpiło. Działanie było zadowalające, nawilżył i ukoił skórę.
17. Yasumi, gąbka konjac. To zdecydowanie najlepsze gąbki jakie miałam. Próbowałam innych odpowiedników z drogerii, ale to nie ta faktura. Gąbkę stosuję głównie do zmywania masek. Ale mój mąż ma taką z węglem i chętnie myje nią twarz.
18,19. Rossmann Rival de Loop, ampułki z Q10 i anti-anging. Kiedyś bardzo lubiłam te ampułki, często kupowałam te niebieskie nawilżające. Teraz ich konsystencja wydała mi sie dziwna i "zalepiająca" skórę. Chyba już do nich nie wrócę.


18. Jimmy Choo, perfumy. Tutaj ubolewam najbardziej, bo skończyły się moje ukochane perfumy. Nie był to łatwy zapach, wiem że nie każdemu się on może podobać. Dla mnie jest on wprost idealny,  dosyć ciężki i zmysłowy. Kupię jeszcze na pewno, aczkolwiek mam kilka innych flakoników do zużycia. (RECENZJA)
19. Irena Eris, ProVoke Radiance Fluid. Powiem Wam, że to jeden z lepszych drogeryjnych podkładów jaki miałam. Jest bardzo lekki i rozświetlający, ale bez drobinek brokatu. Bardzo ładnie wyglądał na buzi, najczęściej nawet go nie pudrowałam żeby nie niszczyć tego zdrowego efektu glow jaki tworzył. 
20. Inglot, rozcieńczalnik do lakierów. Kupiłam go kiedyś i wystarczył mi na bardzo długo. Wystarczyła 1-2 kropelki aby przywrócić zgęstniałemu lakierowi nowe życie. Nie kupię go, gdyż głównie używam lakierów hybrydowych.
21. Manhattan Soft Matt. Jedne z pierwszych matowych pomadek na naszym rynku. Bardzo ją lubiłam za ten przepiękny czerwony mat oraz komfort noszenia na ustach. chociaż miałam ją bardzo długo to nie mogłam się z nią rozstać. W końcu los sam zdecydował , gdyż upadła mi i popękała buteleczka.
22. Maybelline, Eye studio lasting drama. Czarny eyeliner w żelu. Bardzo go lubiłam, był w zestawie z pędzelkiem , który naprawdę dawał radę. Łatwo robiło się nim kreski, był trwały, nie odbijał się na górnej powiece. Natomiast nie polecam Wam tego samego eyelinera , ale w kolorze fioletowym. Jest okropnie tępy i trudno się nim pracuje.
23. Meybelline , Color Tattoo, 40 Permanent Toupe. Kupiłam go z zamiarem malowania brwi i niestety bardzo rzadko używałam. To prawda , bardzo długo się trzyma, jest wodoodporny. To świetny produkt, ale kolor był niestety dla mnie zbyt zimny. Gdy zmieniłam kolor włosów na miedziany to postanowiłam definitywnie się z nim rozstać. 


24. SeeSee Mineral Body Butter. Bardzo specyficzny produkt, miał gęstą konsystencję i bardzo długo się wchłaniał. Działanie było w porządku, ale niestety nie podobał mi się jego łazienkowy zapach. Zużyłam głównie do stóp. (RECENZJA)
25. FitoKosmetyk, biała glinka krymska. Białe glinki są moimi ulubionymi. Są bardzo delikatne, nie wysuszają skóry a przy tym bardzo ładnie ją nawilżają. Z tej serii miałam też glinkę błękitną i również była bardzo dobra.

I to już wszystkie kosmetyki, które udało mi się zużyć. Bardzo się cieszę, że znowu tyle rzeczy z moich zapasów udało mi się wykończyć. Tym bardziej , że w marcu trochę mi ich przybyło.

Pozdrawiam
EMI

Media społecznościowe:



lutego 08, 2017

SeeSee kosmetyki z minerałami z morza martwego

SeeSee kosmetyki z minerałami z morza martwego
Witajcie!

Morze Martwe jest ogromną skarbnicą minerałów i często błoto czy sól z tego rejonu jest wykorzystywana w salonach SPA. Takie kosmetyki mają silne działanie odżywiające oraz ujędrniające skórę. Coraz częściej firmy ogólnodostępne umieszczają te składniki w swoich produktach. Ja miałam przyjemność dostać kilka kosmetyków firmy See See. Dużym plusem marki jest to, że nie dodaje do swoich kosmetyków parabenów, silikonów, syntetycznych zapachów oraz olei mineralnych. Za to są one bogate w naturalne oleje oraz ekstrakty z roślin. W paczce otrzymałam krem na noc, maskę błotną, masło do ciała oraz błoto z Morza Martwego do body wrapingu. Jeśli interesuje Was jak kosmetyki sie u mnie sprawdziły to zapraszam do czytania .


Krem na noc z minerałami z Morza Martwego do wszystkich typów skóry : Wyjątkowy krem, który wyraźnie poprawia wygląd skóry w trakcie nocnego odpoczynku, gdy naturalny system odnowy działa najlepiej. Wygładza skórę i niweluje wpływ szkodliwych czynników, uszkadzających ją w ciągu dnia. Rano cera jest rześka i promienna, wygląda zdrowiej i młodziej.

Krem ma bardzo lekką , żelową konsystencję. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej i lepkiej warstwy. Niestety dla mojej suchej skóry okazał się on zbyt lekki do stosowania na noc.  W moim przypadku kremy żelowe się nie sprawdzają, na noc potrzebuję czegoś bardziej treściwego. Rano moja skóra zdecydowanie potrzebowała nawilżenia. Natomiast ze względu na jego lekką konsystencję zaczęłam używać go w ciągu dnia i dobrze sprawdził się jako baza pod makijaż. Po pewnym czasie skóra była w dobrej kondycji, była dobrze odżywiona i ujędrniona. Minusem o którym muszę wspomnieć jest zapach tych produktów. Myślałam, że będzie on świeży, morski. Niestety zapach przypomina mi odświeżacz do toalety i jest on naprawdę intensywny :(  

Maseczka z czystym błotem z Morza Martwego - Maseczka z ciemnym błotem z Morza Martwego jest wzbogacona minerałami, by dokładnie oczyszczać skórę. Jeden z cudów natury, błoto z Morza Martwego, zawiera wyjątkowo dużo cennych składników mineralnych i ma doskonałe właściwości oczyszczające. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek, odsłaniając czystą, świeżą skórę. Maseczka z błotem ma w swoim składzie m.in. sód, potas, chlorki magnezu, bromki i siarczany, połączone z witaminą E i olejkami roślinnymi. Zabieg z wykorzystaniem maseczki sprawia, że skóra zyskuje aksamitnie gładki, świeży i promienny wygląd.

To zdecydowanie mój ulubiony produkt z tej serii. Miała bardzo dobrą, aksamitną konsystencję i była łatwa w aplikacji. Można było ją nałożyć równomierną warstwą na skórze. Ponadto maska nie zasychała szybko na twarzy. Była komfortowa w użyciu , twarz pod nią nie piekła (co miało miejsce np przy użyciu maski z Sephory) i nie swędziała. Po zmyciu maseczki skóra była pięknie oczyszczona i nawilżona. W żaden sposób nie była ona ściągnięta. Bardzo mi się ten produkt spodobał i myślę, że jeszcze do niego wrócę.




Maska do ciała - błoto z Morza Martwego Błoto z Morza Martwego świetnie nadaje się jako maska na całe ciało lub wybrane jego fragmenty oraz do orzeźwiającego, odżywiającego skórę masażu. Wzbogacone naturalnymi minerałami, które sprzyjają piękniejszemu wyglądowi skóry. Dobrze wchłaniane przez pory skórne, dokładnie oczyszcza skórę.

To również był bardzo fajny produkt. Błoto miało idealną konsystencję. Było na tyle gęste, aby nie rozpływać się po skórze. Ja nałożyłam je dosyć solidną warstwą na nogach, pośladkach oraz brzuchu. Następnie owinęłam się folią spożywczą i nałożyłam grube legginsy. Widok niesamowicie zabawny ! Po 20 minutach zmyłam produkt pod prysznicem. Skóra była świetnie napięta, ujędrniona , lekko zaczerwieniona ale po chwili to minęło. Podczas użytkowania nie czułam nic nieprzyjemnego. Gdy posmarowałam ją dodatkowo masłem wyglądała przepięknie. Oczywiście efekt nie jest długotrwały. Opakowanie starczyło mi na dwa użycia. Ale oczywiście przydałaby się cała seria regularnych zabiegów.


Masło do ciała z minerałami z Morza Martwego Krem o bardzo bogatej konsystencji zapewnia doznanie wyjątkowej miękkości skóry.Wzbogacone minerałami z Morza Martwego: chlorkami magnezu, potasu, sodu i wapnia oraz starannie dobranymi olejkami i ekstraktami naturalnymi, które cudownie zmiękczają skórę, dzięki czemu zyskuje wygląd młodszej, zdrowszej i bardziej promiennej.

To chyba produkt, który najmniej mi się spodobał. Przede wszystkim chyba za ten intensywny zapach o którym pisałam przy kremie. Samo masło jest bardzo gęste i dosyć wolno się wchłania. Ale za to nawet nieźle nawilża. Niestety nie jestem w stanie używać go do całego ciała , ale z powodzeniem stosuję jako krem do stóp.





Podsumowując uważam, że produkty marki SeeSee są dobrej jakości i jeśli chcecie wypróbować kosmetyki z minerałami z Morza Martwego to można zainteresować się ofertą firmy. Ja chętnie wrócę do maski do twarzy. Na stronie wypatrzyłam również peelingi oraz sól do kąpieli.

Listę sklepów, w których możecie zakupić produkty SeeSee możecie znaleźć na stronie www.seesee.com.pl

Post powstał przy współpracy z firmą SeeSee, ale nie wpłynęło to na moją opinię o produktach.

lutego 03, 2017

DENKO #2 Styczeń

DENKO #2 Styczeń
Witajcie!

Minął pierwszy miesiąc 2017 roku więc pora wyrzucić wszystkie styczniowe pustaki. Zapraszam Was na ich krótkie recenzje.

Świetny!
Przeciętny
Bubel!!!



1. Nivea Hydro Care - odżywka do włosów. Kupiłam ją w promocji razem z Long Repair. Powiem Wam, że obie wersje sprawdziły się na moich włosach bardzo dobrze. Odżywka była gęsta i nie spływała z włosów. Ponadto bardzo fajnie je nawilżała i wygładzała. Wersja Long miała może minimalnie mocniejsze działanie. Chętnie do nich wrócę.

2. Farmona Tutti Frutti Collagen Pro Color szampon do włosów farbowanych. Szampon, który pachniał wiśniowym tymbarkiem. Zapach był bardzo intensywny, sztuczny wiśniowy. Sam szampon bardzo dobrze mył włosy i je wygładzał, tak naprawdę to po nim nie musiałabym nakładać odżywki ani maski. Ale oczywiście zawsze to robiłam. Po pewnym czasie jego zapach mocno mnie męczył i ta duża butla przestała być zaletą. Ze względu na zapach nie kupię.

3. Vianek odżywczy szampon do włosów (Recenzja). Jeden z nielicznych naturalnych szamponów, który się u mnie sprawdził. Obecnie mam inne , ale do tego chętnie wrócę.

4. Pilomax, Wax Daily Mist włosy jasne - odżywka w sprayu. Szczerze Wam powiem, że ja nie widzę większej różnicy między tego typu produktami. Dla mnie ważne jest aby ułatwiały rozczesywanie. I ta to robiła także była ok.

5. Garnier Czysta Skóra Fruit Energy, żel oczyszczająco-peelingujący. (Recenzja) Bardzo fajny, żel o którym pisałam ostatnio. Świetnie się nadaje do porannego oczyszczania twarzy, nie wysusza skóry nawet przy codziennym stosowaniu.

6. Soraya, ochronny krem do twarzy SPF 25. Używałam go podczas wakacji, a teraz dokończyłam go gdyż robiłam sobie kurację kwasami. Mimo niezbyt dużego SPF bardzo fajnie zabezpiecza przed działaniem słońca. Nie bieli skóry i w przypadku mojej suchej cery sprawdził się także pod makijaż.

7. See See mineral facial mud mask. Bardzo polubiłam się z maskami błotnymi. Na początku zauroczyła mnie maska Sephora (recenzja).  Ta również była bardzo dobra, a przy tym miała przyjemniejszą konsystencję. Była ona bardzo gładka, kremowa i nie zasychała na skórze tak szybko. Miała jednak trochę mniejsze oczyszczające działanie niż ta z Sephory.

8. Bielenda Rose Care, lekki olejek do twarzy (Recenzja). Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki w pielęgnacji mojej skóry, a olejek różany jest chyba moim ulubionym, Ten stosowało mi sie bardzo przyjemnie ze względu na lekką konsystencję i delikatny zapach. Było cudownym uzupełnieniem wieczornej pielęgnacji. Szkoda, że olejek różany był gdzieś na szarym końcu, ale za to były inne olejki.

9. No36 Intensywnie nawilżający balsam do stóp i paznokci. Pielęgnacja stóp to moja pięta Achillesowa. Zazwyczaj po prostu stosuję krem do rąk lub balsam do ciała. Krem ten jednak był naprawdę świetny. Miał dosyć gęstą konsystencję, ale jednocześnie szybko się wchłaniał i nie pozostawiał na stopach nieprzyjemnej tłustej warstwy. Jeśli znajdę w sklepie to chętnie kupię.

10. Lovely natural lip stick, balsam do ust. Okropny, nie mogłam znieść tego uczucia i smaku na ustach. Niestety trudno mi ocenić jego działanie, gdyż bardzo rzadko go używałam. 

11. Sylveco, pomadka peelingująca. (Recenzja) Moja ulubiona , zawsze ją kupuję.

12. Chloe Love Story, miniaturka balsamu do ciała. Jak wiadomo te balsamy o zapachu perfum nie są jakieś specjalne jeżeli chodzi o nawilżenie. Zapach Love Story jest przepiękny. Na pewno kupię perfumy , gdy tylko skończę jeden z posiadanych flakoników perfum.

13. Loccitane, Frezja&Wanilla. Dostałam tę miniaturkę już dawno temu w jednym z Shiny Box . Zapach we flakoniku wydawał mi się bardzo ciężki i babciny. Jednak na skórze bardzo ładnie się rozwijał i im dłużej go używałam tym bardziej mi się podobał. Muszę przyznać , że te perfumy są świetnej jakości. Wystarczyła niewielka ilość, były intensywne oraz długo utrzymywały się na skórze.

14. 15. Eco Spa Olej z nasion truskawki, wit E. Nieprzerwanie kupuję półprodukty. Oleje i wit E dodaję do domowych masek czy serum do twarzy.

16. Calaya olejek eteryczny eukaliptusowy. Nieodłączny składnik mojego balsamu do demakijażu, ale także świetnie nadawał się do relaksującej kąpieli. Udało mi się także zrobić balsam ułatwiający oddychanie podczas kataru.



17. Catrice Longlasting Brow Liner. Kupiłam go, bo był bardzo polecany przez Maxineczkę. Niestety u mnie okazał się ogromnym niewypałem. Wzięłam jaśniejszy kolor, który w ogóle nie był widoczny na moich brwiach. Użyłam kilka razy i potem przestałam, bo musiałam naprawdę dużo go nałożyć żeby cokolwiek było widać. Drugi kolor jest za ciemny.

18. L'Oreal Volume Million Lashes Fatale, mascara. Bardzo lubię tusze do rzęs VML. Ten również był w porządku jednak nie pobił mojego ulubionego So Couture.

19. Catrice, masełko do ust w gąbce. Niestety wszystkie napisy starły mi się z tego produktu. Bardzo go nie lubiłam. Miał ładny kolor , ale dawał dziwne uczucie na ustach. Poza tym szybko się ścierał. Po pewnym czasie gąbka zaczęła śmierdzieć więc przestałam używać.

20.Sally Hansen Miracle Gel Top Coat. Kompletnie nie polubiłam się z lakierami Sally Hansen z tej serii. Top coat jest bardzo rzadki i nie tworzy jakiejś pięknej tafli na paznokciu. Nie był to bubel bo jednak trochę nabłyszczał, ale znam lepsze produkty tego typu.

21. Wibo, matowy lakier. Miał piękny kolor marsala. Niestety lakier jest okropny, strasznie smuży, robią się prześwity. Trzeba było nakładać grubą warstwę, żeby był on równomierny. Ale wtedy jego schnięcie zajmowało kupę czasu. Trochę lepiej wyglądał , gdy nałożyło się na niego błyszczący top coat. Ale przecież nie o to chodziło, bo miał być to kolor matowy. Jestem zawiedziona bardzo :(


Oczywiście uszczupliłam też troszeczkę swoją kosmetyczkę z próbkami , ale nadal pozostaje ona grubaskiem. Garnier Moisture+ Acqua Bomb maska w płacie (Recenzja) - niestety ta maska okazała się bardzo słaba. Nie była bublem, ale nic szczególnego na skórze nie zrobiła. Ziaja Liście Zielonej Oliwki maska nawilżająca jak zwykle się u mnie pojawia. Bardzo lubię te maseczki mimo, że nie mają jakiegoś szczególnego składu. Ale cóż na lenia nie ma rady. Krem BB Kiehl's ... o nie nie okropnie ten produkt pachniał betonem. Bardzo nieprzyjemny, a poza tym miałam wrażenie, że na skórze nic nie robił. Bardzo się ucieszyłam , gdy otrzymałam w prezencie maseczkę pod oczy Glam Glov. Niestety u mnie się nie sprawdziła. Nałożona pod oczy strasznie piekła mnie skóra i łzawiły oczy. Musiałam ją bardzo szybko zmyć, bo nie mogłam wytrzymać. Poza tym miała jakąś dziwną grudkowaną konsystencję.Zużyłam kremy Lavera i The Skin , ale nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Emulsja Pharmaceris Emotopic była bardzo przyjemna, trochę jak balsam pod prysznic. Myślę, że może sprawdzić się u osób z przesuszoną skórą.

I to już wszystkie zużyte w styczniu produkty. Projekt minimalizacji zapasów trwa w najlepsze. Cieszy mnie to, że bardzo dużo kosmetyków zużyłam, a przybyło mi naprawdę niewiele. Ale o tym przeczytacie w niedzielę .

Miłego weekendu!

EMI :)


stycznia 11, 2017

DENKO #1/2016

DENKO #1/2016
Hej!

Chyba pora wyrzucić zeszłoroczne pustaki. Nie ma tego w tym miesiącu zbyt dużo, ale znalazło się kilka produktów , które bardzo lubiłam i chętnie do nich wrócę.

Bardzo dobry.
Przeciętny.
Bubel!!!


1. Sylveco , wygładzająca odżywka do włosów. Tak jak bardzo lubię kosmetyki tej marki , tak produkty do włosów kompletnie mi się nie sprawdzają. Odżywkę dostałam w ramach kosmetycznego prezentu od Ani :) U niej odżywka mocno obciążała włosy. U mnie nie robiła praktycznie nic. Może delikatnie je wygładzała, ale niewiele. Była zbyt lekka, a włosy po niej spuszone. Nie polecam.

2. Sun Ozon, samoopalacz do ciała. Bardzo przyjemny produkt , który dostaniecie za przystępną cenę w każdym Rossmanie. Dobrze się rozprowadza, nie tworzy smug. Daje efekt ładnej opalenizny, nie jest ona pomarańczowa. Co ważne ładnie się ściera , nie tworzy plam. Na pewno kupię.

3. Biolaven, płyn micelarny. Bardzo fajny, łagodny micel. Co prawda nie poradzi sobie z jakimś ciemnym, wodoodpornym makijażem, ale z takim bardziej delikatnym już jak najbardziej. Ja i tak zmywam makijaż olejami więc płyn stanowi fajne uzupełnienie tego procesu. Chętnie kupię.

4. Lirene, olejek antycelulitowy. Bardzo przeciętny produkt, nie był zły. Ale takie same efekty można osiągnąć zwykłym olejkiem . Myślę, że większe znaczenie ma tutaj regularny masaż bańką. 

5. Be Beauty Spicy Punch,  rozgrzewająca sól do kąpieli. Miała bardzo fajny, ciepły zapach. Stosowalam ja zarówno do kąpieli stóp jak i do całego ciała.  Nie zauważyłam tylko za bardzo tei efektu grzania. Bardzo przyjemny i niedrogi produkt. Na pewno skuszę się na inne zapachy.

6. Isana,  żel pod prysznic i zapachu borówki.  Jak to żele Isany,  są niedrogie , dobrze myja i mają ładne zapachy. Ten pachniał takimi słodkimi jagodowymi konfiturami. Bardzo mi się ten zapach podobał. 

7. Olay,  CC cream . Kupiłam go kiedyś za grosze w cenie na do widzenia. Bardzo lubiłam go używać w dni kiedy nie nosiłam makijażu.  Bardzo delikatnie kryje.  Jest to wręcz taki krem tonujacy . Nie poradzi sobie z wypryskami  czy przebarwieniami na twarzy ale ładnie niweluje np zaczerwienienia. Mój ulubiony produkt gdy jest gorąco i gdy nie mam ochoty na makijaż.  Wtedy wystarczał mi tylko ten krem i tusz do rzęs. Chętnie wrócę do niego latem.

8. SeeSee nawilżający krem na noc. Produkt dostałam od marki na wrześniowym spotkaniu blogerów.  Miał fajna żelowa konsystencję.  Niestety jak na krem na noc miał dla mnie zbyt lekka konsystencję. Z powodzeniem mogłam fo stosować na dzień. . Trochę przeszkadzał mi jego cytrusowy/toaletowy zapach więc raczej nie kupię.

9. Vichy Aqualia Thermal. Dosyć spora miniaturka która otrzymałam podczas spotkania Kina na obcasach. Nie przepadam za kosmetykami tej marki i ten krem także mnie nie uwiódł. Słabo nawilża.  Całe szczęście mnie nie uczulił jak podkład  ale na pewno nie kupię. 

10. Ekologiczny ekstrakt z jabłka. To był bardzo fajny półprodukt i bardzo dobry nawilżacz. Świetnie nadawał się do różnego rodzaju serum lub kremów czy chociażby do nasączania masek w tabletce. Super!



11. SeeSee ujędrniające błoto do body wrapingu.  Produkt może i dam w sobie dobry. Miał dobra konsystencję która nie spływała ze skóry. Nic mnie nie piekło podczas użycia. Skóra po zabiegu była jędrna i napięta.  Ja jednak jestem zbyt leniwa żeby takie zabiegi wykonywać regularnie, a tylko wtedy ma to sens.

12,13 Maski w płacie jaśminowa i aloesowa. Obie maseczki świetnie się u mnie sprawdziły. Lubię w ogóle ten relaks z maską na twarzy. Skóra jest ładnie nawilżona i ukojona.  Ja jednak nie widzę większej różnicy między różnymi maskami . Wszystkie działają na mnie raczej tak samo.

I to już całe moje zeszłoroczne denko. Czas brać się za kolejne produkty i wyczyścić półeczki z zapasów 😉

Pozdrawiam
Emi

września 25, 2016

POŻEGNANIE LATA - SPOTKANIE PODLASKICH BLOGEREK, BIAŁYSTOK 10.09.2016

POŻEGNANIE LATA - SPOTKANIE PODLASKICH BLOGEREK, BIAŁYSTOK 10.09.2016
Witajcie!

Dwa tygodnie temu miałam okazję uczestniczyć w moim pierwszym spotkaniu blogerek. Długo się wahałam , czy na nie pojechać ponieważ z Warszawy do Białegostoku mam niestety dosyć daleko. Ostatecznie jednak podjęłam decyzję, że jadę. I nie żałuję, ponieważ spotkanie było bardzo miłe i sama nie wiem , kiedy czas nam minął.
Spotkałyśmy się w przytulnej , greckiej knajpce Ilios 







Piękne przypinki zaprojektowane przez agencję NUVISION

Organizatorkami spotkania były Asia i Emilka, które spisały się REWELACYJNIE, gdyż wszystko było dopięte na ostatni guzik.


Pozostałe uczestniczki spotkania to kolejno: Michalina, Ewa , Kamila ze swoją córeczką Kornelią, Bogna i ja .


Fajne są takie kameralne spotkania, gdyż można na spokojnie porozmawiać z każdą z uczestniczek. Tym bardziej, że mamy podobne zainteresowania : kosmetyki !

Bardzo miłym akcentem były bukiety czerwonych róż, które otrzymałyśmy na początku od kwiaciarni FloraQueen.




Dziewczyny zaskoczyły nas również mnogością upominków jakie dostałyśmy od sponsorów spotkania. Całkowicie się nie spodziewałam i przyznam się, że ledwo się z tym wszystkim zapakowałam do domu. Oczywiście recenzje produktów będą się ukazywały na bieżąco na blogu. Jeśli coś szczególnie Was zainteresowało  chciałybyście przeczytać o tym w pierwszej kolejności to piszcie w komentarzach.




SPONSORZY:














Sklepy możecie znaleźć na terenie całego kraju. Na Podlasiu znajdują się:

Białystok - Zachodnia 2A
Choroszcz - Sienkiewicza 28
Ciechanowiec - Plac 3 Maja 8























Pozdrawiam!
Emi :)
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger