Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

września 07, 2018

Ulubieńcy wakacji: Makijaż

Ulubieńcy wakacji: Makijaż
Hej!

Ulubieńcy, zwłaszcza Ci makijażowi nie pojawiają się na moim blogu zbyt często. A to głównie dlatego, że przez większość czasu używam jednych, sprawdzonych kosmetyków. Tym razem wpadło w moje łapki kilka nowości makijażowych o których myślę warto napisać.

Lato w tym roku było świetne sami przyznacie. Już dawno nie było u nas takich temperatur oraz tylu słonecznych dni. Wakacje w ciepłych krajach tym razem nie były konieczne, bo woda w Bałtyku nie straszyła swą temperaturą. Upały to jednak duże wyzwanie dla kosmetyków kolorowych. O ile przez większość czasu się nie malowałam to jednak bywały sytuacje, które tego wymagały lub po prostu danego dnia miałam ochotę na makijaż :)

Podstawowym produktem jest oczywiście podkład. A w moim wypadku był to krem BB z Lily Lolo w odcieniu Light. Okazał się moją wielką miłością już od pierwszego użycia. Jest bardzo lekki i delikatny także jeżeli macie cerę problematyczną, albo lubicie mocne krycie to pewnie nie przypadnie Wam do gustu. Dla mnie był to zdecydowanie strzał w 10. Dawał mi lekkie krycie i rozświetlenie, skóra po jego użyciu wyglądała naturalnie i zdrowo - spokojnie radzi sobie z drobnymi zaczerwienieniami. Najczęściej to mi wystarczało - dokładałam tylko tusz do rzęs i pomadkę i byłam gotowa ;) 



  • Mineralny makijaż z Lily Lolo


  • Natomiast, gdy robiłam większy make up, chciałam żeby makijaż był bardziej trwały dokładałam puder mineralny. Annabelle Minerals matujący puder bardzo dobrze wygładza i utrwala makijaż. Jest on delikatny, a mat nie jest bardzo mocny ani płaski, bardziej satynowy. Dużym plusem jest to, że nie przesusza mojej skóry jak to niestety ma w zwyczaju wiele pudrów. 



    Bronzer nie należy do moich ulubionych kosmetyków, przyznaję, że rzadko go stosuję. Natomiast latem lubię sobie trochę tego brązu dodać na policzkach. Tym bardziej w tym roku, kiedy słońca wręcz unikałam. W swoich bronzerach unikam bardzo zimnych tonów używanych do konturowania. Wyglądam w nich niekorzystnie i wręcz na brudną - mam zdecydowanie ciepły odcień karnacji i takie kolory mi nie pasują. Zdecydowanie bardziej lubię się lekko opalić niż jakoś szczególnie wykonturować :) Do moich ulubieńców w tym roku trafiła paletka do konturowania ze Sleek.  Ulubionym produktem z tego trio jest właśnie bronzer. Jest on dosyć delikatny, nie jakoś mocno napigmentowany, nie da się nim zrobić krzywdy ani plam- dla takiego laika jak ja to ogromny plus. Róż jest mieniący się, w kolorze rose gold - chyba jest to odpowiednik słynnego Orgasm (nie wiem nie miałam). Ładnie ożywia cerę i nadaje jej blasku. Niestety minusem jest to, że jest bardzo kruchy i już kilka razy był przeze mnie reanimowany :( Uzupełnieniem trio jest rozświetlacz. Jest on delikatny, nadaje się do dziennego makijaż, tworzy ładną taflę bez widocznych drobinek. Paletka jest fajnym rozwiązaniem na wyjazdy, gdyż mamy wszystkie trzy produkty w jednym miejscu.



    Jeśli chodzi o brwi to tutaj najlepiej również spisywała mi się paletka, Brow Kit od Gosh. Znajdziemy w niej 3 pudry do brwi oraz wosk. O ile najciemniejszy puder jest dla mnie zbyt ciemny i praktycznie go nie używam o tyle dwa pozostałe mieszam sobie w zależności od tego jak mocny efekt chce uzyskać. Cienie mają bardzo fajną konsystencję, nie są mocno suche i nie sypią się. Wos lekko dyscyplinuje rzęsy, ale nie jest to bardzo mocny utrwalacz. Jeśli mam ochotę na bardziej ujarzmione i utrwalone brwi to stosuję dodatkowo Creamy Eyebrow Mascara w odcieniu Beige Blonde z Delia. Uwielbiam mascary z takimi małymi spiralkami dzięki którym można wygodnie ułożyć włoski.




    Jeśli chodzi o makijaż oczu to pewnie nie zdziwi nikogo fakt, że moim ulubieńcem została paletka Anastasia Beverly Hills Soft Glam. Odkąd ją dostałam używam za każdym razem kiedy maluję powieki :) Cienie błyszczące mnie wprost zachwyciły! A szczególnie cień Rose Pink oraz matowy Dusty Rose. Zazwyczaj robię makijaż tylko przy użyciu tych dwóch odcieni. Uzupełnieniem makijażu oczu jest oczywiście tusz do rzęs. Długo opierałam się przed naturalnymi mascarami, a to dlatego że opinie o nich są różne. Większość z nich niestety tylko lekko barwi rzęsy i nie jest trwała. Postanowiłam przekonać się o tym na własnej skórze i wypróbowałam Coleur Caramel Backstage Mascara. Ten tusz jest rewelacyjny! Ma silikonową szczoteczkę, niedużą która bardzo dobrze rozdziela i rozczesuje rzęsy. Szczoteczka jest mała i poręczna dzięki czemu wygodnie wytuszujemy zarówno górne rzęsy jak i dolne. Przy tym formuła tuszu jest na tyle gęsta, że ładnie podkreśla i pogrubia rzęsy. Tusz jest trwały, nie kruszy się ani nie rozmazuje. Muszę przyznać, że przebił wiele tuszy drogeryjnych.






    Ostatnim etapem mojego makijażu są oczywiście usta. Nie wyobrażam sobie nie mieć pomalowanych ust. Gdy mam minimalistyczny makijaż twarzy często wybieram coś intensywnego. Ostatnio odnalazłam w swoich makijażowych zapasach Matte Lip Butter z Astor w przepięknym kolorze nasyconego różu. Była to pierwsza moja pomadka w kredce. Jest ona bardzo komfortowa ze względu na swoją konsystencję , nie jest to suchy, zastygający mat. Przez to pomadka nie podkreśla faktury ust, ale jej trwałość jest całkiem w porządku.

    Natomiast najczęściej na moich ustach goszczą jednak pomadki naturalne. Uwielbiam je za to jakie są kremowe i pielęgnujące moją skórę ust. Tutaj na zmianę używałam pomadki Coleur Caramel (mam ją w formie testera) oraz pomadka z Lily Lolo Romantic Rose. Obie mają już bardziej neutralne kolory w tonacjach brudnego różu. 






    A jak Wy przetrwaliście to upalne lato? Macie swoich makijażowych ulubieńców?



    Pozdrawiam
    Emi

    Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

    sierpnia 19, 2016

    [WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #3 KOSMETYKI DO MAKIJAŻU

    [WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #3 KOSMETYKI DO MAKIJAŻU

    Hej!!!

    Wracam do Was po kilku dniach nieobecności. Jednak starałam się być aktywna na Instagram. Także jeśli chcecie zobaczyć trochę pięknych widoków z polskich Tatr to zapraszam TUTAJ
    Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy, a urlop jeszcze szybciej. Jednak wracam do Was wypoczęta i z odświeżonym umysłem.  Postaram się jak najszybciej nadrobić blogowe zaległości i odpowiedzieć na wszystkie komentarze. 

    Zacznę natomiast od wyzwania TRUSTED COSMETICS i odkryje przed Wami kolejną część mojej kosmetyczki.  Tym razem będą to moje ulubione produkty do makijażu. 


    CERA:

    Najważniejszym elementem jest oczywiście piękna cera. To ona stanowi płótno dla dalszych kosmetyków.  Niestety niewiele z nas może się pochwalić idealną cerą jak z reklamy.  Ja niestety też nie.  Nie mam problemu z wyjściem bez makijażu i robię to np na wakacjach czy w weekendy. Jednak na co dzień pracuję z ludźmi więc mój makijaż nie może być wyzywający ale musi być staranny i schludny. Mimo że moja cera nie jest problematyczna , rzadko pojawiają się wypryski to jednak lubię ujednolicić jej kolor. Moim największym problemem są drobne przebarwienia a także prześwitujące przez cienką skórę żyłki  (mam tak na całym ciele). Dlatego najczęściej stawiam na delikatne podkłady,  nie potrzebuje mocnego krycia. Ze względu na skórę skłonną do przesuszania wybieram raczej te rozświetlające i nawilżające.  
    Bourjois 123Perfect CC cream to produkt o dobrym kryciu. W sumie to nie widzę większej różnicy między nim a podkładem z tej samej serii. Jednocześnie jest on bardzo lekki . Niestety jak dla mnie ma on zbyt matowe wykończenie. Dlatego lubię go rozświetlić kuleczkami Catrice Kaviar Gauche. Nadają skórze zdrowego blasku i optycznie ją odmładzają. 
    Jeśli moja skóra jest w dobrym stanie czyli jest dobrze nawilżona to zawsze sięgam po Podkład Mineralny Annabelle Minerals. Wybrałam wersję kryjąca w odcieniu Golden Light. Na lato jest idealna. Zimą używam ton jaśniejszego Golden Fair. Uwielbiam te podkłady za dobre krycie, delikatny naturalny wygląd na buzi oraz świetny krótki skład. Najchętniej używałabym tylko ich , ale niestety gdy moja skóra się przesusza to jednak lepiej wygląda na niej produkt płynny. W tym miejscu mogę Wam również polecić azjatyckie kremy BB Skin79. Do cery suchej miałam Vip Gold i sprawdził się rewelacyjnie. Jakbym miała krem na twarzy. Problemem może być bardzo jasna kolorystyka tych kremów ale ja dodaje do nich Skin79 Bronze do uzyskania odpowiedniego koloru. 

    Podczas upałów lekko utrwalam podkład pudrem sypkim. Obecnie jest to Puder Ryżowy Ecocera (RECENZJA )
    Jeśli chodzi o korektor to przyznam się ze nie zawsze go używam. Nawet pod oczami udaje mi się zakryć żyłki podkładem. A że nie używam ciężkich podkładów to nie uważam żeby to było coś złego. Jeśli już używam korektora to jest to Catrice Liquid Camuflage 020. Dobrze kryje i jest lekki. Ten kolor świetnie się u mnie sprawdza zarówno pod oczami jak i na zmiany na skórze.


    KONTUR:

    Czyli od kilku lat bardzo silny trend w makijażu.  Ja najczęściej tylko omiatam twarz bronzerem, aby nie wydawała się płaska. Tutaj świetnie sprawdza się Sleek Face Form w odcieniu Fair. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie na wyjazdy. Bierzemy tylko jedną kasetkę z 3 produktami. Najczęściej z tego zestawu używam bronzera. Ma ładny odcień mlecznej czekolady. Do makijażu dziennego jest idealny, trudno nim zrobić plamy. Jeśli chodzi o róż to moje serce skradł ten mineralny Annabelle Minerals Rose. Jest bardzo delikatny, dziewczęcy i pasuje do każdego makijażu.  Często używam go także jako cień na powieki. Momentalnie odmładza i odświeża spojrzenie. Czym by był makijaż bez rozświetlacza? U mnie zdecydowanym nr 1 jest My Secret Face Iluminator Powder. Daje nienachalny błysk bez drobinek. Ale jest   on zauważalny na kościach jarzmowych.




    OCZY:

    Na co dzień stawiam na szybki i delikatny makijaż oczu.  W tym zakresie mam ogromną słabość do różu na powiekach.  Dlatego nie mogłam nie kupić palety Makeup Revolution Panic Girl. Ma wszystko czego potrzebuje do wykonania makijażu oka - cienie błyszczące jak i matowe.


    Przyznam się że pod cienie nie stosuje żadnej specjalnej bazy. Najczęściej jest to korektor albo cień w kremie.  Te z Maybelline Color Tatto zapewne wszyscy znacie. Na zdjęciu odcień Creme de Rose. Świetnie podbija kolor oraz przedłuża trwałość cieni. Solo również jest w porządku.  Gdy naprawdę nie mam czasu to nakładam własnie cień w kremie. Z Color Tattoo całą robotę robi One and One Bronze. Od niedawna mam też dwie świetne kredki Kiko In The Shade 01 i 05. Szybko , wygodnie i efektownie.


    Ostatnio kupiłam także kilka cieni Inglot. Są naprawdę świetnej jakości. Już myślę o kolejnych ☺ Mój ulubiony to brąz wpadający w bordo czyli 423(pierwszy od lewej w górnym rzędzie).


     Na to tylko delikatna kreska, najlepiej w kolorze czekoladowym . Mój ulubiony eyeliner to Eveline Celebrities Eyeliner. Gdy nie nakładam kolorowego cienia to stawiam na kolorowa kreskę np złotą - polecam Golden Rose Style Liner Metallic. Bardzo wygodnie robi się nim cienką i precyzyjna kreskę.  Ja akurat nie robię jaskółki tylko przyciemniam linię rzęs.


    Na koniec tusz. Najczęściej wracam do Lovely Pump Up Mascara jak dla mnie jest niewiele gorszy niż mój ulubiony L'Oreal Volume Million Lashes So Couture.


    BRWI:

    Moje są jak na blondynkę dosyć ciemne i gęste.  Jeśli są dobrze wyregulowane to nie poświęcam im za wiele czasu. Najczęściej utrwalam je żelem L'Oreal Brow Artist Plumper. Czasem lekko wyrysowuje je kredką Avon w kolorze Blonde. Bardzo ja lubię.  Na większe wyjścia i do ciemniejszego makijażu oka wybieram Maybelline Color Tattoo Permanent Taupe. Tutaj również mnie te cienie nie zawiodły. 


    USTA:
    Czyli moja ulubiona kategoria.  Mazideł do ust mam zdecydowanie najwięcej. Mój zbiór jest spory i różnorodny jeśli chodzi o wykończenie czy kolor. Lubię mocne usta ale do pracy wybieram raczej naturalne. To czego nie lubię to bezowego koloru nude. Uważam że jest mi w nim bardzo niekorzystnie. Poniżej kilka ulubionych produktów do ust.



    Golden Rose Matte Lipstick Crayon. Bardzo wygodne w użyciu matowe szminki w postaci kredki. Obecnie moje ulubione. Nie przesuszają, a są długotrwałe. 02 - ciemna śliwka, przepiękna, nie mogę doczekać się jesieni, gdyż to taki kolor na zimniejsze dni. 13- delikatna brzoskwinia, kultowa 10 czyli piękny brudny róż.



    Golden Rosw Velvet Matte Lipstick. To dzięki nim pokochałam matowe szminki. Świetna trwałość w niskiej cenie. 02 - chłodny , brudny róż. W czasie gdy jestem opalona jest dla mnie zbyt chłodny, ale zimą nie mogę się od niego oderwać. 15 - intensywna, pomidorowa czerwień. Uwielbiam.




    Max Factor Lip Finity. Według mnie to najbardziej trwałe pomadki jakie do tej pory miałam. W wersji z balsamem są świetne i nie przesuszają ust. Szkoda, że użyte solo są tak niekomfortowe. Mam w odcieniu brudnego różu 055 oraz pięknej czerwieni 125.



    Bourjois Rouge Edition Velvet. Pomadki, które zna chyba każdy. Mam wrażenie, że to własnie one zapoczątkowały modę na matowe pomadki w płynie. Lubię je za aksamitną , musową konsystencję i komfort noszenia. Ale na moich ustach nie są one jakoś spektakularnie trwałe. Trzymają się gorzej niż GR, a są dużo droższe. Posiadam kolory 05 Ole Flamingo - intensywny, neonowy róż ; 04 Peach Club - bardzo dzienna, nienachalna brzoskwinia oraz 07 Nude-ist czyli kolejny brudny róż w mojej kolekcji.

    Przejdźmy teraz do dużo lżejszych konsystencji. Na wakacjach i w upały, gdy mam na sobie minimum makijażu lubię stosować pomadki w formie balsamu.


    Revlon Just Bitten Kisable Balm Stain w kolorze Darling. Bardzo ciekawy i unikatowy kolor, gdyż jest on liliowy. Pomadka jest półtransparentna i nie daje pełnego krycia. Fajnie nawilża usta. Ma mentolowy zapach i smak, lekko chłodzi usta.



    L'Oreal Colour Riche Balm 176 Vineyard Peach to bardzo ładna brzoskwinia z lekką domieszką różu. Również jest półtransparentna . Delikatnie nabłyszcza i nawilża usta. Na lato idealna.

    I to już wszyscy moi ulubieńcy makijażowi. Przedstawiłam Wam produkty, których używam najczęściej. Pamiętajcie jednak, że nawet najlepsze kosmetyki nie będą się dobrze prezentowały bez odpowiedniej pielęgnacji. 

    A tak wygląda mój przykładowy makijaż:



    Pozdrawiam!
    EMI



















    stycznia 10, 2016

    [NOWOŚCI] GRUDZIEŃ 2015

    [NOWOŚCI] GRUDZIEŃ 2015
    Witajcie!

    Grudzień to miesiąc, który bardzo lubię. Oczywiście ze względu na Święta i dużą ilość wolnego czasu, który możemy poświęcić rodzinie i naszym bliskim. Jest to również czas obdarowywania prezentami. Co ja bardzo lubię.

    Skoro już pozbyliśmy się śmieci w ostatnim DENKU. To teraz zapraszam Was na NOWOŚCI :) A trochę się tego w tamtym miesiącu nazbierało :)

    DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY:

    Początek grudnia kusił nas dniem darmowej dostawy. W związku z tym postanowiłam skusić się na kilka produktów z kilku drogerii internetowych.

    Na stronie Cocolita zaopatrzyłam się w :


    1. Makeup Revolution Girl Panic - paleta cieni do oczu w przepięknych odcieniach. Znajdziemy tutaj przepiękne róże oraz brązy. Zawiera 12 cieni błyszczących oraz 6 matowych. To pierwsza moja paleta MUR i jestem z niej bardzo zadowolona.


    2. Makeup Revolution, cienie pojedyncze. Bardzo delikatne odcienie brązu ( I REMEMBER) oraz różu (NAIVE). Idealne do dziennego makijażu. Nakładam je na całą powiekę. Dodaję kreskę i GOTOWE! :)


    3. SLEEK , Face Form w odcieniu Fair. Taka paletka do konturowania już od dawna za mną chodziła. Przyglądałam się nawet w Rosmmanie takiej paletce z Wibo, ale nie podobał mi się w niej puder (niby matujący) - za jasny do konturowania, a zbyt ciemny by używać jako puder. Cocolita chyba czytała w moich myślach , bo wysłała mi Face Form w prezencie. 

       

    Kolejną stroną było Minti Shop. W tym sklepie skusiłam się tylko na jeden pędzelek do eyelinera.

    4. ZOEVA, 316 Perfect Liner. Do tej pory do robienia kreski używałam pędzelka który był dołączony do eyelinera Maybelline. Nareszcie dorobiłam się porządnego pędzla ;) 



    Ostatnią stroną internetową była strona Puderek. Skusiłam się tam na lakiery Semilac, które niestety chwilowo oddałam siostrze. Dlatego posiłkuję się zdjęciami z internetu.

    5.  Semilac, Base. Moja stara baza się skończyła więc zaopatrzyłam się w nową.


    źródło: www.puderek.com.pl

     6. Semilac.  140 Little Stone. Ten kolor już dawno za mną chodził. Jest to połączenie szarości z brązem. Tym bardziej żałuję, że nie mogę używać na razie tych lakierów :(


    źródło: www.puderek.com.pl


    PREZENT Z POKAZU SEMILAC

    Kontynuując temat hybryd. Pod koniec listopada byłam na pokazie Akademii Semilac w Warszawie. Trafił więc do mnie ich unikatowy i niedostępny w sprzedaży kolor.

    7. Semilac, 000 Semilike, Lazure Dream. Przepiękny błekitny kolor. Myślę, że będzie świetnie wyglądał latem. Tak mam nadzieję, że to uczulenie mi przejdzie.



    źródło: www.goodtotry.pl


    MIKOŁAJKI

    Jak na złość od Św. Mikołaja pod choinkę otrzymałam między innymi

    8. Semilac, 013 Indigo czyli piękny, niebiesko-fioletowy odcień. 


    źródło: www.puderek.com.pl

    Z okazji Mikołajek, które zorganizowaliśmy sobie w pracy dostałam prezenty zapachowe.

    9. Kringle Candle, Daylight, Hot Chocolate. Bardzo polubiłam tę formę świeczuszek. Są małe. Ładnie wyglądają w świecznikach, czy lampionach. Gorąca Czekolada pięknie pachniała w opakowaniu, ale odpalona jest jednak dla mnie zbyt słodka i mdląca.

    10. Kringle Kandle, Wosk, Grey. Zabijcie mnie , ale nie wiem gdzie schowałam ten wosk. Ma on bardzo odświeżający, męski zapach. ( Jak mąż jest w delegacji to możesz spędzić wieczór z Grey-em ;) i nie nie czytałam tej książki. )





    GWIAZDKA:

    Mikołaj w postaci teściowej wie, co tygryski lubią najbardziej :D

    11. Douglas zestaw do kąpieli: jabłuszko oraz złota kulka to kule do kąpieli, słodkie aniołki to mydełka - te produkty stanowią obecnie mój świąteczny stroik razem z białym lampionem ze zdjęcia powyżej. Balsam do ciała ma ładny zapach i gęstą konsystencję, szkoda że zawiera parafinę. W pracy zastępuje mi krem do rąk. Przepiękna buteleczka z żelem pod prysznic zdobi moją łazienkę.


    Ale pod choinką znalazło się też coś do makijażu.

    12. Annabelle Minerals, zestaw do makijażu mineralnego. W zestawie znajduje się podkład, korektor (jest świetny!) oraz róż w bardzo uniwersalnym kolorze.





    ZAKUPY:

    13. Dr Organic, Organic Virgin Coconut Oil Night Cream. Mój Rokitnikowy krem z betuliną od Sylveco się skończył więc postawiłam również na coś o naturalnym składzie , ale innej polskiej marki. Jak na razie jestem zachwycona!

    14. Dr. Organic, Organic Virgin Coconut Oil. Po skończeniu kremu Go Cranberry skusiłam się jednak na kokosową wersję kremu Dr Organic. 





    15. Pixie , Podkłady mineralne. Bardzo lubię minerałki od Annabelle Minerals, ale postanowiłam również spróbować tych innej firmy i zamówiłam kilka darmowych próbek Pixie.



    16. Eveline , odżywka 8 w 1 oraz oliwka do skórek. Odżywkę stosuję jako podkład pod lakier, a oliwka zachwyciła mnie swoim zapachem (mango?). Na ten zestaw skusiła mnie wyprzedaż w Biedronce.


    17. Vaseline, Intensive Care . Krem do rąk, który kupiłam w zastępstwie do wykończonego Evree.

    18. Lovely, Natural Lip Stic. Czyli pomadka ochronna z naturalnymi składnikami. Noszę w kurtce, aby mieć pod ręką gdy jestem poza domem.

    19. Wibo, Million Dolar Lips. Matowa pomadka w odcieniu brudnego różu. Kupiłam, aby porównać z REV Nude-ist. I muszę powiedzieć, że dobrze się zapowiada.



    20. Wibo, Liner do paznokci. Kupiłam zarówno złoty jak i srebrny (razem z hybrydami jest u siostry). Jego cienkim pędzelkiem można wykonać ciekawe zdobienia na paznokciach.

    21. Wibo, Chic Matte. Matowy lakier w odcieniu marsali, kupiłam jeszcze podczas listopadowej promocji w Rossmanie. Niestety mimo pięknego kolou tragicznie się nim maluje :(


    22. Seche Vite, utwardzacz. W związku z tym, że musiałam powrócić do standardowych lakierów to zaopatrzyłam się w kolejną butelkę tego utwardzacza. W Superpharm trafiłam na promocję , gdyż był w prezencie z lakierem.

    23. Seche Vite, lakier do paznokci w kolorze granatowym. Top coat jest świetny, za to lakier bardzo przeciętny.


    24. Kallos Milk. Brdzo lubię maski Kallos. Po Latte i Banana przyszła kolej na wypróbowanie Milk. Maski proteinowe bardzo dobrze sprawdzają się na moich włosach.

    25. She Foot, krem do stóp. Stosuję grubszą warstwą na noc i zakładam skarpetki.

    26. Essence, Make Me Brow. To strzał w 10! Mała precyzyjna szczoteczka świetnie nadaje się do stylizacji brwi. Ma bardzo ładny, naturalny i nie za ciemny kolor.


    27. Maść ochronna z wit. A. Ten produkt kupiłam, aby zregenerować skórę po zabiegu kwasem glikolowym. Świetnie natłuszcza i koi podrażnienia. Zawiera w sobie wazelinę więc nie każdemu przypadnie do gustu. Kupicie w aptece.




    28. Skusiłam sie też na kolejną partię półproduktów ze sklepu Eco Spa. I już na święta ukręciłam serum i krem nawilżający dla mamy :) Muszę jeszcze zaopatrzyć się w glinki, gdyż wszystkie mi się skończyły.



    WSPÓŁPRACA:

    29. Vita Liberata, Maska brązująca na noc. Po udanym romansie z pianką samoopalającą pora na maseczkę całonocną. W tym tygodniu pojawi się jej pełna recenzja.




    I wreszcie dobrnęliśmy do końca.

    Ciekawa jestem, co Was najbardziej zainteresowało?

    Dużo tego :)
    Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger