Witajcie,
czy tylko ja tak tęsknię za wakacjami. Przyznaję z czystym sumieniem, że jestem osobą ciepłolubną i dla mnie mogłoby w ogóle nie być zimy. Owszem, uwielbiam jesień ze wszystkimi pięknymi kolorami liści. Ale musi być to jesień złota i słoneczna. Gdy jest brzydko i pada deszcz - przestaję ją lubić.
Dzisiaj na ocieplenie klimatu bardzo letnia i energetyzująca pomadka do ust. Przedstawiam Wam Soczystą mandarynkę od Wibo :)
Wibo Juicy Color - Pomadka i balsam do ust 2 w 1. Doskonale kremowa pomadka do ust w soczystych kolorach, nie tylko doskonale kryje, ale również nawilża usta. Dzięki zawartości masła shea pozostają one na długo nawilżone. Zapobiega pierzchnięciu ust i gwarantuje trwały kolor na długie godziny.
Pomadka trafiła do mnie dzięki pudełku Joy Box. Mam ją w kolorze 03 czyli pięknej, soczystej pomarańczy z domieszką koralu. Nie jest ona jednak bardzo neonowa przez co ładnie komponuje się z ciepłym typem urody. Ja lubię ją nosić zwłaszcza do opalenizny. Bardzo ładnie to podkreśla. Pomadka zamknięta jest w uroczym, małym opakowaniu ze złotą skuwką. Obudowa jest odzwierciedleniem koloru , co ja bardzo lubię gdyż nie muszę za każdym razem jej otwierać żeby sprawdzić , który to za odcień. Możemy ją dostać w 6 kolorach wśród których znajdują się delikatne nudziaki, pastelowe róże aż po nasyconą czerwień (kusi mnie kusi) czy róż.
Przyznam się, że patrzyłam na te pomadki w tamtym roku na promocji w Rossmanie, ale jakoś nie zachwyciły mnie i nie kupiłam. Jednak kiedy dostałam ją w pudełku to postanowiłam używać. Tym bardziej, że ten pomarańcz spodobał mi się. I od pierwszego użycia się w niej zakochałam. Szminka bardzo gładko sunie po ustach i od razu daje uczucie natłuszczenia i nawilżenia. To dzięki zawartości masła shea. Czuję się jakbym na wargach miała najlepszy balsam do ust a nie pomadkę. Mimo swej lekkiej konsystencji jest dobrze napigmentowana i choć nie daje pełnego krycia to efekt jest rzucający się w oczy. Poza tym pięknie nawilża usta. Wyglądają one na większe. Co prawda pomadka nie jest zbyt trwała, ale pamiętajmy że ma tłuste, nawilżające wykończenie i nie zastyga na ustach. Dzięki temu jest komfortowa. Nie rozlewa się poza kontur oraz ładnie się ściera. Spokojnie możemy ją nałożyć bez użycia konturówki (nawet lepiej bez niej wtedy efekt jest lżejszy).
Jednym słowem z niewinnej pomadki stała się ona moim dyużym ulubieńcem i chętnie wrzucam ją do letniej torebki. Jest świetnym uzupełnieniem delikatnych, wakacyjnych makijaży . Ba ! Potrafi zrobić cały makijaż , gdyż ożywia i odmładza twarz. A jesienią i zimą...mimo, że przerzucamy się na cięższe i ciemniejsze formuły to jest miłym wspomnieniem lata.
Kojarzy mi się tak wakacyjnie i słonecznie.
A jak się Wam podoba?