Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylveco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylveco. Pokaż wszystkie posty

maja 29, 2019

PROJEKT DENKO - MAJ 2019

PROJEKT DENKO - MAJ 2019
Wracam z projektem denko jednak na bloga. Wiem, że lubicie tego typu posty, a poza tym wygodniej mi się pisze właśnie tutaj. Jednak jeśli lubicie Instastory to tam również, krótkie podsumowanie będzie się pojawiać. Wszystko również zapisuję w wyróżnionych relacjach, gdyż chciałabym pod koniec roku zobaczyć ile tego wszystkiego zużywam, a więc do dzieła :)

Zapraszam na mój Instagram



SORAYA #foodie Melon maseczka supernawilżająca - była to kremowa maska, którą zostawiało się do wchłonięcia. Dużym plusem był jej zapach. Rzeczywiście pachniała soczystym melonem. Jednak to chyba tylko tyle. Twarz była co prawda fajnie nawilżona, ale taki efekt otrzymuję również dobrym kremem więc nie wrócę już chyba do niej.

GREEN ANNA Mus oczyszczający do każdego typu cery - bardzo fajne masełko do demakijażu. Kompozycja naturalnych maseł i olei, która idealnie rozpuszcza nawet najbardziej oporny makijaż. Dodatek olejków eterycznych wzmacnia efekt oczyszczenia cery. Produkt nie zawiera emulgatora przez co należy go zmyć pianką lub żelem.

ROSADIA płyn micelarny, tonik, mgiełka. Tak, jak lubię kosmetyki Sylveco tak ten niestety nie bardzo im wyszedł. Płyn micelarny z tego nijaki, słabo radzi sobie z makijażem. Jako tonik również go nie stosowałam bo ma w sobie detergenty. Ostatecznie zużyłam rano do przemywania skóry , a następnie myłam twarz pianką.



WIBO Unicorn Tears - face&lip primer. Kupiłam ten produkt raczej z ciekawości, nie pokładałam w nim wielkich nadziei. A jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Na skórze tworzył lekko lepką warstwę dzięki czemu podkład się super aplikował i rzeczywiscie dłużej trzymał. Skóra też była fajnie rozświetlona. Natomiast jako samodzielne serum absolutnie się nie nadawał, gdyż ma małe własciwości pielęgnacyjne.

EVA DERMO przeciwzmarszczkowy krem na dziec z mocznikiem i kwasem hialuronowym. I to jest moje ogromne zaskoczenie, gdyż nie spodziewałam się tak świetnego kosmetyku. Ma bardzo wygodne opakowanie z pompką airless, która dozuje idealną ilość kremu. Produkt ma przyjemną konsystencję, która szybko wchłania się w skórę, ale jest ona po jego użyciu bardzo miękka i odżywiona. Idealnie nadawał się pod makijaż.

BIOLOVE Face Peeling borówka. Drobnoziarnisty peeling z korundem bardzo skutecznie złuszczał martwy naskórek. Jednocześnie nie był on zbyt silny dzięki swojej gęstej, maslanej konsystencji. No i ten owocowy zapach. Bardzo fajny produkt za niewielkie pieniądze.


O2 Skin kosmetyki tlenowe. Ta seria kusiła mnie bardzo, ale ze względu na składy nie mogłam jej używać w ciąży. Otworzyłam pod koniec tamtego roku i wiecie co... mam mieszane uczucia i to bardziej w kierunku na nie. Pierwszy tydzień używania skóra wydawała się super odzywiona, nawodniona i wygładzona. Niestety w miarę jak uzywałam tych kosmetyków tym czar bardziej pryskał. Moja cera stawała się coraz bardziej odwodniona . Poza tym zaczynałam odczuwać dyskomfort stosując przede wszystkim krem na dzień. Miał on dla mnie zdecydowanie zbyt lekką, żelową konsystencję. Po chwili na skórze powstawało nieprzyjemne ściągnięcie. Krem na noc był całkiem fajny, miał gęstą otulającą konsystencję, ale również nie dawał mi odpowiedniego nawilżenia. Oba kremy stosowałam w duecie z serum i nawet takie kombo nie dawało rady. Serum stosowałam zarówno na dzień jak i na noc dlatego udało mi się je skończyć. Jakoś w połowie popsuła się ta dziwna pipeta. Producent chyba chciał stworzyć jakieś ciekawe opakowanie, ale skończyło się klęską. Krem pod oczy lekko mrowił i szczypał ale nie czułam dyskomfortu z tym związanego. Niestety nie czułam też większego działania na moją skórę pod oczami. Na dzień, jako lekki krem likwidujący poranne opuchnięcia był ok. Niestety również i w nim popsuła się pompka - nie będę z tym walczyć. 


EO LABORATORIE pianka odmładzająca. To zdecydowanir mojr ulubione produkty do porannego mycia twarzy. Wcześnirj miałam wersję nawilżającą, teraz wykończyłam anti age i obie sa świetne. Piana jest gęsta i długo się utrzymuje. ?Świetnie współpracuje ze szczoteczką Foreo Luna. Skóra po umyciu nie jest przesuszona ani ściągnięta. Na pewno do niej jeszcze wrócę. 
Równie dobry jest Tonik nawilżający tej samej marki. Jest on lekko gęsty i lepki, ale daje skórze fajnego kopa nawilżenjia. Bardzo dobrze sprawdził mi się przelany do butelki z atomizerem i stosowany w metodzie 7skin (chociaż do siedmu warst to chyba nigdy nie dotarłam, zawsze były to 3-4 )

I to chyba na tyle. Nie jest to jakoś wybitnie dużo, ale ostatnio to właśnie minimalizm bardzo służy mojej skórze.

Znacie te produkty?










kwietnia 06, 2019

Ekocuda vol.6 Warszawa - wrażenia z targów i moje zakupy.

Ekocuda vol.6 Warszawa - wrażenia z targów i moje zakupy.
Targi Ekocuda już za nami. Jak zwykle z miłą chęcią wybrałam się na zakupy. I choć nie miałam zbyt wiele czasu to udało mi się kupić produkty, które miałam na swojej liście. 


Targi już po raz drugi odbyły się w Centrum Praskim Koneser. Moim zdaniem to zmiana na duży plus (wcześniej były w Domu Towarowym Jabłkowscy) gdyż sala jest większa, jest więcej miejsca. Chociaż nie zmienia to faktu, że i tak jest ciasno. Targi cieszą się ogromnym powodzeniem zarówno odwiedzających jak i wystawców. Z każdym rokiem jest ich coraz więcej. Do popularniejszych marek np Sylveco były ogromne kolejki. 

fot. Joanna Oleszek


Moje relacje z targów mogliście obserwować na Instagramie (jesli jeszcze mnie nie obserwujesz to zapraszam). 

Moją towarzyszką była Ula (Kosmetyczny Świat Uli do której również serdecznie zapraszam) Razem odwiedziłyśmy interesujące nas stoiska, mogłyśmy również na spokojnie porozmawiać z twórcami tych cudownych produktów. 
fot. Joanna Oleszek
Targi to świetna okazja dla osób, które zaczynają swoją przygodę z kosmetykami naturalnymi. Można zobaczyć konsystencję oraz zapachy danych produktów. Cieszę się, że powstaje coraz więcej marek, które oferują kosmetyki o świetnym i bezpiecznym dla nas i dla środowiska składzie. Co więcej jakość tych kosmetyków bardzo się polepszyła. Często mają one konsystencje oraz zapachy porównywalne z kosmetykami drogeryjnymi, a przy tym nie zawierają zbędnych wypełniaczy czy silikonów oraz sztucznych zapachów. To również świetna okazja, aby wspomóc nasze polskie manufaktury. Sponsorem targów warszawskich jest również nasza rodzima marka kosmetyków mineralnych czyli Annabelle Minerals. Uwielbiam osoby dla których ich praca jest pasją i w szczególności to doceniam.

fot. Joanna Oleszek

fot. Karolina Siemion

 Obie z Ulą wróciłyśmy do domu usatysfakcjonowane zakupami. A kupiłam sporo, chociaż znalazły się tutaj również prezenty:


Dworzysk



Shy Deer


Klareko


Senkara



Iossi



Momme


Republika Mydła

Sylveco


Mokosh


Vianek

Pozdrawiam
Emi



marca 19, 2019

Co warto kupić na targach kosmetyków naturalnych - Ekocuda edycja 6 Warszawa

Co warto kupić na targach kosmetyków naturalnych - Ekocuda edycja 6 Warszawa
Hej!

Ekocuda to jedne z największych targów kosmetyków naturalnych . Odbywają się one obecnie w trzech miastach: Gdańsku, Poznaniu i Warszawie. W Warszawie w ostatni weekend marca odbędzie się już 6 edycja tego wydarzenia. Jesienną, 5 edycję odwiedziło ponad 20 000 uczestników. Swój udział zadeklarowało 170 wystawców nie tylko z Polski, ale także zagranicznych.



Ekocuda to nie tylko okazja do zrobienia zakupów, ale także możliwość wzięcia udziału w interesujących warsztatach oraz wykładach. W tym roku, po raz pierwszy zostanie poprowadzony panel dyskusyjny "Dbaj o siebie naturalnie". Jest to idealna wydarzenie, aby uzupełnić swoją kosmetyczną wiedzę. Mi się osobiście podoba również to, że wystawia się wiele małych, rodzimych manufaktur które nie są tak bardzo znane w internecie. Można trafić na naprawdę świetne, unikatowe kosmetyki. Dużym plusem jest równiez to, że mamy możliwość obejrzenia, dotknięcia produktów, zobaczenie ich konsystencji, a także wzięcie próbek. Sama osobiście bardzo czekam na te targi i przygotowuję sobie listę kosmetyków, które chciałabym kupić. 

Dzisiaj natomiast chciałabym Wam przedstawić moich ulubieńców, których Wam z całego serca mogę polecić. Jeśli kompletujecie swoją listę zakupów to zapraszam :)



SYLVECO:

Jak wiecie darzę tę markę ogromną sympatią, ale także wielkim sentymentem. Była to pierwsza naturalna marka z którą miałam styczność. To własnie z Sylveco zaczynałam swoją przygodę z naturalnymi kosmetykami, która trwa do dzisiaj.



SYLVECO Rumiankowy żel do mycia twarzy : jeden z moich ulubionych żeli. Dobrze odświeża i ładnie rozjaśnia skórę dzięki zawartości kwasu jabłkowego. 

BIOLAVEN Odświeżająco-Nawilżający żel do twarzy Dużo delikatniejszy, lagodniejszy. Myślę, że w sam raz dla osób z wrażliwą, suchą cerą.

SYLVECO pomadka z peelingiem Polecam zarówno wersję klasyczną jak i mietową. Ta druga jest delikatniejsza, ma mniej drobinek cukru, ale fajnie odświeża zwłaszcza latem.

SYLVECO Hibiskusowy tonik do twarzy Mój ulubiony tonik! Nie jestem w stanie powiedzieć ile już opakowań przerobiłam. Chociaż jest to produkt kontrowersyjny i nie każdy się lubi z jego żelową konsystencją.

SYLVECO balsam przeciw rozstępom Używałam przez całą ciążę. Nie mam ani jednego rozstępu, ale może to zasługa genów ;)

SYLVECO płyn do płukania jamy ustnej. Również kupuję regularnie. Genialnie odświeża, ale nie jest za mocny, nie zawiera alkoholu.

SYLVECO zasypka dla dzieci. Przyjemny produkt, który nie zawiera talku. Głownym składnikiem jest skrobia kukurydziana. Skutecznie chroni pupę przed odparzeniami.

FRESH&NATURAL

Muszę przyznać, że jeszcze żaden z kosmetyów tej marki mnie nie zawiódł. Z ogromną przyjemnością wracam do nich za każdym razem.



Fresh&Natural Korzenny peeling do ciała mój zdecydowany ulubieniec, za działanie, za zapach, za to jak przyjemna jest skóra po jego użyciu.

Fresh&Natural kuracja Borowinowa. Idealna, po męczącym dniu, gdy musimy się zrelaksować, świetnie się sprawdza na obolałe mięśnie.

Fresh&Natural Regenerujący Orzechowy balsam do ciała. To jak pachnie ten balsam to jest istne marzenie... czekoladoholiczki.

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA

I oczywiście nie mogłaby zabraknąć cudownego Peelingu Śliwkowego. Jak dla mnie mistrzostwo i jeden z lepszych peelingów, depcze po piętach temu z Fresh&Natural.



RAPAN BEAUTY 


Ich maski glinkowe są po prostu rewelacyjne - post o jednej z nich niebawem pojawi się na blogu.



MOKOSH

Balsam brązujący to było dla mnie wybawienie w tamtym roku, gdy z brzuszkiem nie mogłam przebywać na słońcu. Nie to, żebym była fanką wylegiwania się na słońcu, ale jednak lubię być delikatnie opalona. I w tym pomógł mi właśnie ten naturalny samoopalacz. Uzywany regularnie daje ładną opaleniznę, nie tworzy smug. Do tego pięknie pachnie , tak korzennie (kojarzy mi się z zapachem peelingu Fresh&Natural)



SENELLE

Miałam trzy kosmetyki tej marki i wszystkie trzy okazały się ogromnym hitem. Natomiast jeśli miałabym polecić Wam tylko jeden z nich to na pewno byłoby to Rewitalizujące serum do twarzy .



BARTOS

Krem Apple Queen jest moim największym ulubieńcem i jak na razie jeszcze żaden inny krem go nie zdetronizował. Jeżeli macie cerę suchą i szukacie odżywienia i nawilżenia to polecam. Moja miłość wielka.



ANABELLE MINERALS

To również marka do której mam ogromny sentyment ponieważ były to moje pierwsze podkłady mineralne. Nadal bardzo je lubię i często używam. Z Anabelle bardzo lubię również pędzel kabuki. Jak dla mnie jest idealny do nakładania minerałów.



LILY LOLO

Jeśli szukacie podkładów mineralnych o lżejszej konsystencji i delikatniejszym kryciu to te od LL będą w sam raz. Ja ze swojej strony mogę Wam w szczególności polecić krem BB tej marki. Jest to mój wakacyjny, lekki ulubieniec.



KLAREKO

Na targach możemy zaopatrzyć się nie tylko w naturalne kosmetyki, ale także w środki do sprzątania naszego mieszkania, czy domu. Mi świetnie sprawdziły się produkty Klareko. Mają przyjemny zapach i naprawdę bardzo dobrze czyszczą. W szczególności polubiłam się z Musem Czyszczącym.



Zamierzacie wybrać się na targi? 
Macie przygotowaną wishlistę?

Pozdrawiam
Emi

lutego 15, 2019

DENKO STYCZEŃ 2019

DENKO STYCZEŃ 2019
Hej!

Pierwszy miesiąc roku 2019 za nami. Dlatego zapraszam Was na denko stycznia. 


Marion odżywczy peeling do twarzy. Niestety cała seria miodowa, która była dostępna w Biedronce w ogóle mi się nie sprawdziła. Jedyną jej zaletą był słodki, bardzo przyjemny zapach miodu. Niestety peeling miał bardzo mało drobinek i nie spełniał kompletnie swojego zadania.

Aloesove żel myjący do twarzy. (Recenzja) Bardzo przyjemny, delikatny żel o miętowym zapachu. Bardzo fajnie sprawdzał mi się latem.

Bielenda Botanic SPA Rituals kremowy olejek do demakijażu malina i melisa. To był naprawdę świetny kosmetyk. Na początku zaskoczyła mnie jego konsystencja, gdyż była gęsta i naprawdę kremowa. Delikatnie, ale skutecznie zmywał makijaż i nie pozostawiał tłustej warstwy na skórze. Przepięknie pachniał...jak malinowa mamba.

Bema Love Bio krem intensywnie nawilżający (Recenzja) to mój ogromny hit ostatniego czasu. Miał wszystko to, czego szukam w kremie.

Rapan Beauty maska do twarzy: mix peloidów, smocza krew, śluz ślimaka vege. To jedna z lepszych masek jakie miałam okazję używać. Chociaż nasze początki były trudne przez jej specyficzny zapach to ostatecznie bardzo się polubiliśmy. I wiem, że to nie ostatnie nasze spotkanie.




Sylveco nawilżający balsam na rozstępy (Recenzja). Balsam o dosyć gęstej konsystencji, który świetnie nawilżał i uelastyczniał skórę. W połączeniu z regularnym masażem spowodował, że nie mam po ciąży ani jednego rozstępu. Do tego świetny, naturalny skład. Czego chcieć więcej. Polecam, nie tylko ciężarnym.

Mokosh balsam brązujący. Co to był za świetny produkt. Zapach pomarańczy i cynamonu był niezwykle energetyzujący. Nie było czuć tego specyficznego smrodku samoopalacza. Moja skóra już po pierwszym użyciu była ładnie muśnięta słoncem. 

Roge Cavailles krem pod prysznic shea&magnolia. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej po tym produkcie. A okazał się poprawnym żelem pod prysznic. Miał fajną konsystencję i piękny zapach. Nie wysuszał skóry, ale raczej do niego nie wrócę.

O'Herbal żel pod prysznic o zapachu werbeny. Bardzo przyjemny produkt o ładnym zapachu. Dobrze mył, dobrze się pienił i nie wysuszał skóry. Kupuję miniaturki, bo to idealne rozwiązanie na wyjazdy.


Vianek odżywczy krem do rąk. Bardzo lubiłam jego konsystencję i efekt jaki dawał na dłoniach. Były takie wypielęgnowane i jedwabiste. Poza tym produkty vianek jak zawsze bardzo ładnie pachną. Zgapiłam się z jego datą ważności i aby zużyć smarowałam nim także ciało. I w tym aspekcie również bardzo dobrze sobie radził.

Efektima olejek konopny (Recenzja). Mieszanka olejów o bardzo charakterystycznym zapachu. Bardzo podobało mi się opakowanie z wygodną pompką. Stosowałam do olejowania włosów i w tej materii sprawdził mi się bardzo dobrze.

Etja naturalny olej jojoba. Jojoba to zdecydowanie jeden z moich ulubionych olei. Świetnie sprawdza mi się nakładany na twarz, ciało czy włosy. Dzięki wygodnej pompce wygodnie można go było dozować np do glinkowych masek. 

Coleur Caramel Backstage Mascara  to pierwszy naturalny tusz jaki miałam okazję używać. I od razu jest to strzał w dziesiątkę! Maskara jest rewelacyjna. Idealnie rozdziela i podkreśla rzęsy. Nie kruszy się ani nie rozmazuje. Po prostu naturalny ideał!


Jestem ciekawa, czy mieliście któryś z produktów i jak sprawdził się on u Was?



stycznia 20, 2019

Aloesove - nowe dziecko Sylveco.

Aloesove - nowe dziecko Sylveco.
Witajcie! Ale nam się zrobiło wiosennie za oknem. Słoneczko przyświeca od kilku dni, ale na dworzu jednak lekki mrozik. W taką pogodę aż miło jest wyjść z maluchem na spacerek :) Jak wiecie firmie Sylveco. Jestem wierna od lat i bardzo lubię ich produkty. Dlatego zawsze kibicuję, aby sie prężnie rozwijali i wypuszczali kolejne, świetne kosmetyki. I tak oto doczekaliśmy się w tamtym roku premiery trzech nowych marek Sylveco, czyli: Aloesove, Duetus oraz Rosadia. Mam kosmetyki każdej z tych marek, ale dzisiaj zajmiemy się pierwszą z nich czyli Aloesove. Mam trzy produkty z tej serii, wszystkie trzy były dodatkiem do gazet. Cieszę się, że i u nas zaczęły w końcu pojawiać się fajne dodatki i produkty, które naprawdę mamy ochotę przetestować. W pierwszej kolejności chciałabym Wam przedstawić produkty do oczyszczania twarzy. Mam jeszcze żel aloesowy, ale o nim innym razem.


Pierwsze, co mnie w tych kosmetykach zaskoczyło to zapach. Spodziewałam się czegoś delikatnego, subtelnego zapachu aloesu, a okazało się że kosmetyki pachną dosyć mocno miętą. I rzeczywiście w ich składzie znajdziemy olejek z mięty pieprzowej. Nie jestem jakąś wielką fanką tego zapachu, ale latem sprawdził się on całkiem nieźle. Odświeżał i lekko schładzał skórę. Aloesove to kosmetyki naturalne, które w swoim składzie zawierają 20% ekstraktu z aloesu. Ekstrakt ten jest 200-krotnie zatężonym sokiem aloesowym, który dodatkowo został poddany liofilizacji. Dzięki temu zachowuje swoje najlepsze wartości.


INCI: Aqua, Coco-Glucoside, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Linum Usitatissimum Seed Oil, Lactic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Mentha Piperita Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Juniperus Communis Fruit Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene

Ogólnie nie przepadam za płynami micelarnymi, gdyż wolę zmywać makijaż olejkami, ale jakiś płyn micelarny w domu zawsze mam. Uzywam go, gdy mam mocny makijaż oczu np. z brokatem tak, aby wstępnie go zdjąć. Płyn świetnie sprawdza mi się również w podróży. Niestety płyn micelarny aloesove nie do końca mi się sprawdził, a to dlatego, że jest on bardzo delikatny. Świetnie sprawdza się do zmycia makijażu naturalnego, czy mineralnego. Jednak nie poradził on sobie zbyt dobrze z eyelinererem, czy wodoodporną mascarą. Natomiast zużyłam dużą część tego produktu podczas upałów po prostu do przetarcia twarzy bez makijażu. Ściągał wtedy z niej kurz i pot, miętowy zapach dawał uczucie odświeżenia. Płyn ten ma w swoim składzie delikatne detergenty, ale oczywiście po przetarciu myłam jeszcze twarz żelem z tej samej serii. W skłaszie znajdziemy ekstrakt z miłorzębu japońskiego, który ma pomagać w syntezie kolagenu i działać antystarzeniowo. Moim zdaniem jednak nie ma on jak zadziałać, gdyż płyn przecież szybko zmywamy z naszej twarzy. Ogólnie rzecz ujmując nie za bardzo mi ten produkt przypadł do gustu więc raczej więcej do niego nie wrócę.


INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Panthenol, Malic Acid, Glyceryl Oleate, Linum Usitatissimum Seed Oil, Sodium Benzoate, Juniperus Communis Fruit Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Mentha Piperita Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Limonene.

Drugim produktem był żel do mycia twarzy i on sprawdził mi się zdecydowanie lepiej niż wyżej wspominany płyn micelarny. Dużym plusem jest wygodna pompka. Żel również był bardzo delikatny, ale mojej suchej skórze bardzo to odpowiadało. Żel nie przesuszył jej dodatkowo. Po jego użyciu twarz była dobrze odświeżona i miękka. Absolutnie nie ściągnięta. Tutaj również w składzie znajdziemy wyciąg z miłorzębu japońskiego oraz kwas jabłkowy. Ma on delikatnie złuszczać i rozjaśniać nasz naskórek. I być może tak działał ponieważ skóra po nim była bardzo gładka i delikatna. Nie zauważyłam jednak rozjaśnienia przebarwień. Jedynym moim zarzutem do tego produktu może być to, że był dosyć rzadki przez co niestety niewydajny. Mimo, że nawet się z nim polubiłam to niestety nie przebił mojego ulubieńca, czyli Żelu Rumiankowego od Sylveco.


października 12, 2018

Jak skutecznie walczyć z rozstępami w ciąży - Mustela , Sylveco, EcoSpa

Jak skutecznie walczyć z rozstępami w ciąży - Mustela , Sylveco, EcoSpa
Rozstępy, to chyba największa - zaraz po cellulicie, zmora urodowa większości kobiet. Powstają podczas szybkich wahań wagi lub szybkiego wzrostu. Skóra po prostu nie nadąża rosnąć i jeżeli jest mało elastyczna to włókna kolagenowe i elastynowe pękają tworząc czerwone smugi. Po pewnym czasie blizny te bledną i robią się białe, są mniej widoczne. Na powstawanie rozstępów są narażeni nastolatkowie - jest to czas kiedy intensywnie się rośnie oraz nabiera ciała, a także osoby z wahaniami wagi. Najczęściej jednak powstawanie rozstępów jest kojarzone z ciążą i rosnącym brzuszkiem. Czy jest jednak sposób, aby ich uniknąć? Na rynku mamy tyle produktów, czy rzeczywiście są one skuteczne?

Niestety w dużej mierze powstawanie rozstępów jest zapisane w naszych genach. Znam zarówno osoby, które regularnie się smarowały najlepszymi produktami i mają mnóstwo rozstępów. Znam też takie, które nie smarowały się niczym i nie mają ani jednego. Sama mam ich dosyć sporo na biodrach i plecach, gdyż jako nastolatka szybko urosłam zarówno wzdłóż jak i wszerz. Dlatego bałam się, że mam te predyspozycje i w ciąży nie uniknę czerwonych pasm. Całe szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne :) Ale przez te 9 miesięcy naprawdę solidnie przyłożyłam się do nawilżania i masowania swojego ciała.

Na pewno nie bez znaczenia pozostaje kondycja skóry sprzed ciąży. Jeżeli o nią dbałyśmy, jest elastyczna i nawilżona wówczas ryzyko powstania rozstępów jest mniejsze. W moim przypadku było to regularne stosowanie bańki chińskiej oraz szczotkowanie pod prysznicem. Na pewno pomogły również regularne wizyty na siłowni, które ujędrniają nasze ciało. 

Istotną sprawą jest także to, ile tyjemy w ciąży. Im mniej tym nasza skóra jest narażona na mniejsze naciągnięcia. Prawidłowy przyrost masy ciała w zdrowej ciąży to mniej więcej 10-12 kg (ale pamiętajcie, że jest to kwestia indywidualna zależna też od Waszego BMI przed ciążą).




Jeśli chodzi o moje metody to postawiłam przede wszystkim na regularność, mocne odżywienie i nawilżenie skóry. Świetnie w tym celu sprawdziły mi się naturalne masła takie jak masło shea, kakaowe , czy awokado. Jednak, gdy zaczęły się te niewyobrażalne upały zaczęły być one dla mnie zbyt ciężkie. Gdy nie miałam ochoty lub czasu na balsamowanie to przyszły mi z pomocą oleje - dolewane do wanny lub nałożone na wilgotną skórę. Jest to najprostsze i najtańsze rozwiązanie.




Przez te 9 miesięcy sięgnęłam jednak także po kosmetyki dedykowane kobietom w ciąży. Od razu wykluczyłam wszystkie na bazie oleju mineralnego - niestety duża część popularnych produktów bazuje właśnie na tym tanim i mało skutecznym składniku. Na Meet Beauty na stoisku Mustela otrzymałam krem przeciw rozstępom Maternite. Krem ma bardzo przyjemną, dosyć lekką konsystencję . Trzeba poświęcić trochę czasu ,aby wchłonął się w skórę, ale w tym czasie robimy masaż. Po wchłonięciu skóra jest gładka i dobrze nawilżona. Kosmetyk ma bardzo delikatny zapach (występuje też wersja bezzapachowa), który nie drażni wrażliwego nosa przyszłej mamy. W składzie znajdziemy proteiny sojowe, wosk pszczeli oraz masło shea. Całość zamknięta jest w przyjemnej miękkiej tubie, dzięki której możemy zużyć produkt do samego końca. Produkt nie zawiera szkodliwych konserwantów takich jak Phenoxyetanol oraz Disodium EDTA, które nie są polecane kobietom w ciąży.

Skład 
Podwójnie działający krem przeciw rozstępom – wersja zapachowa:
AQUA (WATER), DI-C12-13 ALKYL MALATE, ETHYLHEXYL COCOATE, CETEARYL ALCOHOL, DICAPRYLYL CARBONATE, HYDROLYZED SOY PROTEIN, BUTYLENE GLYCOL, CERA ALBA (BEESWAX), LAURETH-23, GALACTOARABINAN, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, GLYCERYL STEARATE, 1,2-HEXANEDIOL, CETYL ALCOHOL, CETEARYL GLUCOSIDE, GLYCERYL CAPRYLATE, PARFUM (FRAGRANCE), XANTHAN GUM, CETYL PALMITATE, COCOGLYCERIDES, SCLEROTIUM GUM, ZINC GLUCONATE, PENTYLENE GLYCOL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SOPHORA JAPONICA FRUIT EXTRACT, HYDROLYZED AVOCADO PROTEIN, MALTODEXTRIN, CITRIC ACID, LUPINUS ALBUS SEED EXTRACT, TOCOPHEROL.

cena: ok. 70zł/ 150 ml



Drugim kosmetykiem był kupiony na Ekocudach balsam od Sylveco. Bardzo lubię tę markę, kosmetyki świetnie mi się sprawdzają więc jak zobaczyłam w nowościach ten balsam , stwierdziłam że muszę go wypróbować. Balsam jest zamknięty w butelce z pompką, co bardzo ułatwia stosowanie. Niestety już pod jego koniec pompka nie zasysa produktu i to co zostaje na dnie trzeba wydobyć w inny sposób np. rozciąć butelkę. Balsam ma dosyć gęstą konsystencję, również potrzebuje czasu aby dobrze się wchłonąć w skórę. Jednak to w jakiej jest ona kondycji po jego zastosowaniu jest zdecydowanie warte zachodu :) Balsam bazuje na oleju z pestek winogron, oleju z wiesiołka, masle kakaowym i glicerynie. Jest to mieszanka silnie nawilżająca i natłuszczająca. Produkt pachnie delikatnie kakao, może z lekką nutą ziół.

INCI: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Oenothera Biennis Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Urea, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Acohol, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Xanthan Gum, Betulin, Dehydroacetic Acid.

cena: ok 30-40 zł/ 300ml


Wszystkie metody sprawdziły się u mnie rewelacyjnie i sprawiły, że moja skóra po ciąży jest gładka i sprężysta. Obecnie jestem 2 tygodnie po porodzie i skóra na brzuchu jest w bardzo dobrym stanie. Oba gotowe balsamy stosowało mi się bardzo przyjemnie i muszę stwierdzić, że spełniły swoją rolę. Z czystym sumieniem mogę je Wam polecić. Jeśli jednak miałabym wybierać to sięgnę ponownie po balsam z Sylveco. Bardzo polubiłam się z jego konsystencją oraz działaniem. Ma także lepszy skład niż Mustela. No i dostajemy dwa razy więcej świetnego produktu w dużo niższej cenie. 

A Wy jak walczycie o piękno Waszej skóry? Macie jakieś sprawdzone sposoby?

Pozdrawiam
Emi


października 07, 2018

NOWOŚCI Sierpień/Wrzesień 2018

NOWOŚCI Sierpień/Wrzesień 2018
Hej!

Tydzień października za nami, a ja nie pokazałam Wam moich ostatnich  nowości. Jednak w drugiej połowie września w moim życiu działo się bardzo wiele i nie miałam zwyczajnie czasu ani głowy do prowadzenia bloga. W naszym domu pojawił się mały lokator, który zabiera większość mojego czasu. Mimo wszystko postaram się zorganizować tak, aby móc poświęcić Wam jego część i od czasu do czasu coś tutaj napisać. Nie przedłużając przejdźmy do nowości :)

kosmetyki naturalne

Jakiś czas temu na stronie Sylveco można było zamówić produkty z darmową dostawą oraz za symboliczne 5 zł kupić 5 nowych maseczek oczyszczających Duetus. W związku z tym, że bardzo lubię Sylveco i inne jej marki złożyłam dosyć spore zamówienie. Do koszyka wpadły dobrze już mi znane produkty do pielęgnacji ust : naturalna pasta do zębów oraz ziołowy płyn do płukania ust. Do koszyka wrzuciłam również  intensywnie nawilżający krem Vianek . To ulubiony krem mojego męża. Z nowości skusiłam się na naturalny, ziołowy dezodorant, który całkiem nieźle sprawdził mi się nawet w trakcie sierpniowych upałów. Najbardziej ciekawiły mnie kosmetyki Rosadia, dlatego wrzuciłam tonik-mgiełkę właśnie z tej serii. Dobrze radzi sobie z demakijażem, ale u mnie najlepiej sprawdziła się trzymana w lodówce do ochładzania twarzy. W koszyku znalazło się też coś dla naszego malucha, a mianowicie łagodząca zasypka do ciała. Spodobała mi się, gdyż nie zawiera talku. Oczywiście  skorzystałam z kodu promocyjnego i wzięłam 5 maseczek Duetus oraz maseczkę wzmacniającą Vianek. Cały czas ubolewam, że nie ma tych maseczek w tubkach, gdyż bardzo dobrze się u mnie sprawdzają. W gratisie dostałam mydełko detoksykujące, które ma w sobie bardzo dużo drobinek korundu oraz jak to ma w zwyczaju Sylveco, całą masę próbek.

naturalna pasta do zębów

Duetus maska

maska wzmacniająca

naturalny dezodorant

naturalne mydło detoksykujące

tonik-mgiełka

łagodząca zasypka do ciała

krem intensywnie nawilżający
Dodaj napis
 Z portalu Wizaż.pl trafiła do mnie miniaturka podkładu do twarzy Lancome Teint Idole Ultra Wear. Niestety to kolejny, wysokopółkowy podkład, który bardzo mnie zawiódł i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że płaci się za markę nie za jakość. Jego recenzję znajdziecie na moim Instagramie.

Teint Idole Ultra Wear

Od Pani Renaty Bartos otrzymałam do testów płyn micelarny Blue Velvet. Na razie czeka na swoją kolej, ale krem Apple Queen tej marki okazał się moim ogromnym hitem o czym możecie poczytać TUTAJ. 

Blue Velvet

W mojej szafce z kosmetykami do włosów zaczęło trochę świecić pustkami. Sama nie wiem kiedy wykorzystałam większość rzeczy i nagle okazało się , że nie mam odżywki do włosów. Postanowiłam więc zrobić zamówienie na stronie Elfa Pharm. Od dawna kusiła mnie seria do włosów z bazylią, a znalazłam zestaw tych kosmetyków w bardzo atrakcyjnej cenie. Przede wszystkim zależało mi na trychologicznym peelingu oczyszczającym, którego już od dawna chciałam wypróbować. W zestawie znalazłam również szampon i odżywkę wzmacniającą włosy. Uzupełniłam serię pozostałymi kosmetykami Basil Elements czyli maską oraz mleczkiem wzmacniającym. Do koszyka wrzuciłam również miniaturki szamponu i odżywki z tej serii, a także dwa żele pod prysznic - lawendę i werbenę O'Herbal. Te maleństwa świetnie sprawdziły mi się przez te kilka dni spędzone w szpitalu, a jednocześnie nie zajęły dużo miejsca w kosmetyczce. Jako prezent dostałam krem wodny Bishojo w bardzo poręcznej, niewielkiej tubce oraz mydełko salicylowe.











Firma EO LAB zachwyciła mnie swoją pianką nawilżającą dlatego postanowiłam sięgnąć po kolejne kosmetyki tej marki. Tym razem wybrałam piankę odmładzającą, a także sięgnęłam po tonik nawilżający, który okazał się świetny do nasączania masek w tabletce lub do metody 7 skin. Niestety wielkim rozczarowaniem okazał się peeling oczyszczający, myślałam że będzie mocniejszy.




Redakcja Trusted Cosmetics wyróżniła mój lipcowy komentarz i nagrodziła mnie lotionem nawilżającym dla dzieci od Mustela. Na razie mojego synka smaruję tylko delikatnie oliwką po kąpieli więc raczej wykorzystam go sama.


Będąc jeszcze w ciąży długo szukałam produktu do kąpieli, którego zapach nie będzie mi przeszkadzał. Właśnie taki okazał się płyn do kąpieli na dobre samopoczucie od Babydream. Jest delikatny dla skóry i nosa :)


Od koleżanki w prezencie dostałam delikatny balsam do twarzy i ciała Tołpa również przeznaczony dla synka. Ale z podanych wyżej względów pewnie również wykorzystam go sama, jeśli bedę miała czas na balsamowanie ;)


Na koniec od siostry trafił do mnie słynny w internetach zestaw pędzli z Biedronki. Szczerze mówiąc jeszcze nie miałam okazji ich używać, ale prezentują się całkiem nieźle. Mimo, że furorę robiły kubki to ja skusiłam się na złotego ananasa - skarbonkę :D





I to już wszystkie moje nowości. Jestem ciekawa, co nowego pojawiło się u Was? 
Niedługo słynna promocja w Rosmannie na kolorówkę, wybieracie się?
Chcielibyście post z kosmetykami, które polecam kupić?

Pozdrawiam
Emi
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger