Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

stycznia 11, 2021

ULUBIEŃCY 2020 - KOSMETYKI KOLOROWE

ULUBIEŃCY 2020 - KOSMETYKI KOLOROWE

 Witam Was serdecznie po długiej przerwie. Nie udzielałam się na blogu już od ponad roku, zastanawiałam się mocno, czy w ogóle kontynuować pisanie tutaj. Czy ktoś jeszcze czyta blogi?  I czy nie skupić się jedynie na IG. Ostatecznie jednak postanowiłam dłuższe posty pisać właśnie tutaj. Planuję je publikować regularnie, raz w tygodniu. 

Początek roku jest przepełniony różnego rodzaju podsumowaniami roku ubiegłego, który przyznacie sami był dosyć dziwny i całkowicie inny niż to, co do tej pory znaliśmy. Przeniesienie biura do domu i praca zdalna spowodowały, że na początku nie miałam kompletnie ochoty się malować. Potem stwierdziłam jednak, że skorzystam z sytuacji że nie muszę robić zachowawczego, biurowego make-upu i mogę trochę poeksperymentować. Dlatego też ku mojemu zaskoczeniu udało mi się zużyć całkiem sporo kosmetyków kolorówych - podsumowanie PAN20IN2020 znajdziecie TUTAJ. W moje ręce trafiło też całkiem sporo kolorowych nowości. Dlatego serdecznie zapraszam Was na TOP of the TOP 2020.


PODKŁAD NATURALNY FELICEA #133 NATURAL BEIGE

Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę , że Felicea wypuściła nowy kolor, który jest dla mnie wręcz idealny. Podkład jest bardzo gęsty, kremowy, dobrze kryje i daje naturalne wykończenie bez efektu maski. Jest bardzo komfortowy przez cały dzień, ale nie zastyga dlatego jeśli oczekujecie kilkugodzinnej trwałości (zwłaszcza pod maseczką ) to warto go utrwalić dobrym pudrem. Ja często noszę go solo, gdyż lubię jego świetliste wykończenie. Jego recenzję znajdziecie również TUTAJ


MIYA MyBBcream SPF30. 

Drugim produktem jest lekki krem BB od MIYA. Jest to lekki krem tonujący, który świetnie sprawdził mi się podczas upalnych dni. Nie obciąża skóry, kryje lekkie zaczerwienienia i ujednolica koloryt. Natomiast nie jest to produkt z takim silnym kryciem jak koreańskie kremy. To raczej coś lekkiego i transparentnego do makijażu w stylu no-makuep. Fajnie , że ma spf30 chociaż ja i tak zawsze nakładam jeszcze filtr 50.


podkład naturalny, podkład, Felicea, krem BB, Miya, MyBBcream


GLAM SHOP, GLAM SPONGE - GĄBKA DO MAKIJAŻU

Nie wyobrażam już sobie aplikować podkładu czymkolwiek innym niż gąbeczką . W ten wygodny sposób nakładam również korektor, kremowy bronzer, róż i rozświetlacz. Robię tak, zwłaszcza latem, gdyż lubię wtedy taki mocno rozświetlony makijaż. Gąbeczka z Glam-shop zdeklasowała całkowicie produkty tego typu. Jest bardzo miękka i mięsista, ładnie aplikuje produkty bez nadmiernego wypijania podkładu. Jednocześnie nie jest nadmiernie porowata przez co makijaż na twarzy prezentuje się bardzo gładko. Mam również wersję ściętą i również jest fajna, ale zdecydowanie wygodniej korzysta mi się z klasycznego jajeczka.

glamshop, bohema, turbo hajlajt, rozświetlacz, gąbeczka do makijażu

GLAM SHOP & MS DONCELLITA , TURBO HAJLAJT - rozświetlacz

Skoro jesteśmy już w tematyce Glam shopu to przyznam, że dopiero w minionym roku zdecydowałam się na jakieś większe zakupy z tej marki. Wcześniej znałam jedynie turbopigmenty, które swoją drogą nadal uwielbiam. Turbo Hajlajt to jak nazwa sama wskazuje rozświetlacz o bardzo mocnym błysku. Daje na skórze przepiękną taflę. Nie przyciemnia skóry ani nie tworzy nieestetycznych smug. Natomiast ma on bardzo specyficzną, jakby mokrą konsystencję dlatego trochę należy nauczyć się z nim pracować i pokombinować z różnego rodzaju pędzlami. Ja używam do jego aplikacji niewielkiego jajeczka. Trzeba jednak wcześniej trochę go "pomasować" aby dobrze wtłoczyć produkt w pędzel. Wtedy wygląda na skórze REWELACYJNIE.

GLAM SHOP & LAMAKEUPEBELLA , BOHEMA - paleta cieni

Trzecim produktem z naszej rodzimej marki jest paleta cieni do makijażu oczu Bohema. Wiem, że nie jestem tutaj oryginalna ponieważ ta paleta pojawia się w ulubieńcach wielu osób. Moje poczatki z nią były bardzo trudne, wręcz jej nie lubiłam. A to ze względu na konsystencję matowych cieni. Są one zdecydowanie mocniej sprasowane niż te w Abstrakcji czy Kwitnącej wiśni. Cień DUOMO jest tak mocno sprasowany i kamienisty, że ledwo przenosi się na pędzel. Można tam kopać i kopać i mało co go się nabierze. Natomiast w ogólnym rozrachunku jeśli pomyślę, którą paletę używałam najczęściej jeśli chciałam wyjśc i zrobić sobie jakiś minimalistyczny, szybki makijaż to była to zdecydowanie Bohema. Nie dziwię się, że wielu osobom się podoba ponieważ się nie pyli, nie obsypuje, a kolorystyka odpowiada większości typów urody. Błyski w tej palecie, zwłaszcza SOHO sa jednymi z moich ulubionych. Jest to idealny cień do szybkiego makijażu. Tak naprawdę wystarczy ten jeden cien na całą powiekę i roztary na krawędziach. Na uwagę zasługuje też cień-gumka czyli ZANTE i piękna bordowa BARCELONA.


Glamshop, lamakeupebella, bohema, paleta cieni



NATASHA DENONA, BRONZE PALETTE - paleta cieni


Jest to mój zakup z Black Friday i powiem Wam, że nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na tę pozycję. Cienie są idealnej dla mnie konsystencji, nie pylą się, nie osypują. Praca z nimi to istna przyjemność, niemalże same blendują się na powiece. Błyski również robią na mnie ogromne wrażenie, pięknie się mienią.  Zauroczył mnie zwłaszcza kolor BLISS - to taki koralowo-różowy duochrom. Mam jednak kilka "ale" do tej propozycji. Paleta jest bardzo ciepła i na pewno nie będzie odpowiadać każdemu typowi urody. Brakuje mi tutaj również jasnego beżu, którym można by było zagruntować powiekę i wyczyścić krawędzie makijażu. Brakuje mi tutaj też jakiegoś jasnego błysku np. do rozjaśnienia wewnętrznego kącika. W związku z tym makijaże, które możemy wykonać tą paletą automatycznie wychodzą dosyć ciemne. Mimo tych zastrzeżeń trafia do tego zestawienia ze względu na jakość tych cieni. Na pewno pomyślę o dokupieniu innej palety ND - zastanawiam się nad Glam.


Natasha Denona Bronze Palette, paleta cieni

NYX, GLITTER PRIMER - baza pod pigmenty i cienie

Skoro jesteśmy w temacie cieni do powiek to teraz pojawi się baza, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Bardzo popularny klej pod brokat od NYX trafił i w moje łapki. I rzeczywiście jest on genialny. Nawet w przypadku tak dobrych cieni jak turboty czy błyskotki od ND jeszcze bardziej uwypukla ich blask, tworzy na powiece gładką taflę i sprawia, że się nie osypują.

baza pod cienie, klej pod pigmenty

GOSH CATCHY EYES, MAYBELLINE LASH SENSATIONAL - tusze do rzęs

Tusze mam dla Was dwa. Maskara Gosha jest moim zdecydowanym ulubieńcem i lubię nie tylko tę wersję różową - podkręcającą, ale także klasyczną (w jasnym opakowaniu). Mascara ładnie rozdziela rzęsy i je pogrubia, wersja podkręcająca rzeczywiście unosi je do góry. Dodatkowo jest trwała, nie kruszy się, nie odbija pod łukiem brwiowym - ale ja zawsze to miejsce zabezpieczam jasnym cieniem. Dodatkowym plusem może być to, że opakowanie jest w 50% wykonane z torebek foliowych wyłowionych z oceanu, także jest to opcja #lesswaste.

Drugą mascarą jest Maybelline Lash sensational , ale w wersji bordowej. I tutaj sama mascara jest ok, ładnie pogrubia rzęsy, ale efekt nie jest jakiś spektakularny. Natomiast bardzo zauroczył mnie ten kolor, który niezwykle podbija zielone tony w mojej tęczówce. Dlatego zazwyczaj najpierw używam Gosha do uzyskania ulubionego efektu, a ostatnią warstwę nakładam Maybelline dla uzyskania bordowego koloru.

mascara, tusz do rzęs, lesswaste

tusz do rzęs, mascara, bordowy tusz do rzęs



PIXIE , NATURALNY KOREKTOR POD OCZY, LIGHT

No to teraz wróćmy do makijażu twarzy, a mianowicie do korektora. W tym roku bardzo polubiłam się z kremowym korektorem od Pixie. Ma on bardzo przyjemną konsystencję, która mimo iż jest treściwa to jednocześnie bardzo lekka pod oczami. Jednak dużym kluczem do sukcesu jest tutaj umiar. Korektor jest bardzo kremowy, lekko upłynnia się pod wpływem ciepła palca i wg mnie tak właśnie najlepiej jest go nakładać na okolice pod oczami. Potem tylko lekko doklepuję go gąbeczką, aby ładnie scalił się z podkładem. Ładnie kryje cienie i zasinienia. Trzeba pamiętać o przypudrowaniu, gdyż jako produkt naturalny nie zastyga i może wchodzić w zmarszczki.

korektor kremowy, korektor pod oczy

EVELINE LIP MAXIMIZER, TOO FACED MELTED MATTE - makijaż ust

Ostatnią, ale zdecydowanie moją ulubioną pozycją jest makijaż ust - chociaż akurat ten rok i noszenie maseczek nie zachęcały do ich malowania. Ogromnym odkryciem tego roku okazały się błyszczyki powiększające usta z Eveline. Lubię zarówno wersję bezbarwną z jadem pszczelim oraz z papryczką chili. One rzeczywiście mocno podrażniają i pompują wargi. Stają się one wówczas takie mięsiste i bardziej uwypuklone, Ale powinny na nie uważać osoby z wrażliwą skórą, gdy to pieczenie jest naprawdę odczuwalne. Jeśli nie lubicie takiej intensywności to polecam wersje kolorową , którą widzicie na zdjęciu - ja mam odcień BORA BORA. Również zawierają w składzie papryczkę chili ale w mniejszym stężeniu przez co efekt uwypuklenia jest mniejszy, ale są one bardziej komfortowe. Ponadto mają piękne kolory i blask.

A teraz pomadka matowa, czyli zestaw matowych pomadek z Too Faced. Naprawdę jestem mile zaskoczona ich jakością. Pomadki są dobrze napigmentowane. Wystarczy jedna, cienka warstwa aby pokryć usta pięknym kolorem. Szybko zasychają na kompletny mat i są bardzo trwałe, a przy tym nie przesuszają ust. U mnie świetnie sprawdziły się nawet noszone pod maseczką. Miałam również pomalowane tą pomadką usta na Wigilię i przetrwała ten świąteczny posiłek w tym pierogi z kapustą oraz śledzika w oleju. Mój ulubiony kolor to Hot Toddy (zdj.). Każda z pomadek ma również inny, świąteczny zapach.

matowa pomadka, płynna pomadka, błyszczyk powiększający
pomadki matowe, pomadki płynne, zestaw świąteczny

I to już wszyscy ulubieńcy minionego roku. Jestem ciekawa, czy znacie te kosmetyki?
I oczywiście koniecznie napiszcie mi jacy byli Wasi ulubieńcy 2020 roku. 







września 12, 2018

Ulubieńcy wakacji: Pielęgnacja ciała.

Ulubieńcy wakacji: Pielęgnacja ciała.
Hej!

Zapraszam Was dzisiaj na kolejną część wakacyjnych ulubieńców. Ostatnio było o makijażu, pokazywałam Wam też niedawno moją aktualną pielęgnację twarzy oraz włosów.

pielęgnacja ciała


Oczywiście nie możemy mówić o pielęgnacji ciała podczas upałów bez stosowania odpowiedniego zabezpieczenia przed słońcem. Od lat używam wysokich filtrów do ochrony swojej skóry. W tym roku zdecydowałam się na filtr mineralny Bioderma Photoderm Mineral SPF 50.

Bioderma Photoderm

Aby opalenizna była ładna i dłużej się utrzymywała warto również zadbać o regularne złuszczanie martwego naskórka. Dzięki temu zabiegowi ujednolicimy koloryt skóry, a jednocześnie wszystkie kosmetyki nawilżające będą się lepiej wchłaniały. Zdecydowanym ulubieńcem w tym zakresie okazał się Cukrowy Peeling Śliwkowy od Ministerstwa Dobrego Mydła.

naturalny peeling

Podczas upałów jakie mieliśmy tego lata chłodny prysznic był wręcz wybawieniem. Dodatkowe orzeźwienie przynosiły mi żele pod prysznic o cytrusowym zapachu. Bardzo lubię te z Isana, są niedrogie i mają piękne zapachy. Są to klasyczne żele z SLS w składzie przez co dobrze się pienią i myją skórę. Ja osobiście nie zauważyłam, aby moją przesuszały. Zdecydowałam się na zapach czerwonej pomarańczy z bazylią oraz limonki z miętą. Podczas wakacyjnych wyjazdów świetnym rozwiązaniem są również miniaturki, które nie zabiorą nam dużo miejsca w kosmetyczce. Bardzo fajne zestawy znajdziecie na stronie Elfa Pharm.

żel Isana

żele Elfa Pharm


Jeśli chodzi o nawilżanie skóry to bardzo dobrze wiecie, że nie jestem fanem balsamowania i robię to niestety nie chętnie. Jednak w tym roku ze względu na ciążę naprawdę przyłożyłam się do tego procederu. Będę miała dla Was jeszcze w tym miesiącu recenzję dwóch kosmetyków przeznaczonych typowo dla ciężarnych, przeciwrozstępowych. Natomiast poza nimi używałam także standardowych balsamów o dobrym składzie. Bałam się, że masło latem nie będzie dobrym rozwiązaniem, a jednak to z Nacomi okazało się dużym hitem. Jest ono bardzo gęste, na bazie masła shea i muszę przyznać, że trzeba poczekać aż się wchłonie. Jednak trud jest tego wart, gdyż skóra po nim jest idealnie nawilżona i miękka. No i ten zapach. Według mnie idealny na lato: Zielona Herbata. Dzięki temu zapachowi, mimo treściwej konsystencji wydaje się jakby lżejsze.

naturalne masło do ciała Nacomi

Naturalne masło do ciała

Z tego samego powodu, który wymieniłam wyżej nie mogłam zbyt długo przebywać na słońcu. A raczej powiedzmy sobie szczerze, w ogóle na nim nie przebywałam. Ale żeby nie straszyć ludzi prześwitującymi żyłkami (u kobiet w ciąży zwiększa się ilość krwi przez co są one bardziej widoczne) postanowiłam wspomóc się balsamem brązującym. Znalezienie takiego z dobrym składem okazało się wcale nie takie trudne, gdyż firma Mokosh , jakby na moje życzenie, akurat wypuściła na rynek taki właśnie produkt. Balsam pięknie pachnie cynamonem i pomarańczą. Można by rzec, że to świąteczne nuty jednak nie był on przytłaczający. Produkt ma lekką konsystencję, trzeba go trochę wmasować w skórę, żeby ładnie się wchłonął. Już po pierwszym użyciu widać efekty jego używania. Dla potrzymania ładnej opalenizny stosowałam go 2 razy w tygodniu.

Samoopalacz naturalny

naturalny samoopalacz

Ostatnim produktem, który chciałabym Wam polecić jest Naturalny Dezodorant Ziołowy od Sylveco. Byłam dosyć sceptycznie nastawiona do dezodorantów naturalnych, słyszałam tez wiele negatywnych opinii i ciekawiło mnie jak produkt poradzi sobie w te upały. Okazało się, że produkt dobrze chroni przed przykrym zapachem. Pamiętajcie, że nie jest to antyperspirant i nie będzie blokował wydzielania potu. Zawarte w nim składniki ograniczają rozwój bakterii i związany z tym przykry zapach. Natomiast chciałabym zaznaczyć, że moja wakacyjna aktywność nie była w tym roku zbyt rozbudowana i ograniczała się głównie do spacerów. Na pewno będę chciała go jeszcze przetestować w bardziej wymagających warunkach np na siłowni, gdy już tam będę mogła wrócić.

naturalny dezodorant ziołowy

Tak oto prezentują się moi wakacyjni ulubieńcy :)
A co skradło Wasze serca w ostatnim czasie? Może macie produkt godny polecenia?

Pozdrawiam
Emi


Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook Instagram.

stycznia 21, 2018

TOP 10 MINIONEGO ROKU, ULUBIEŃCY 2017 r.

TOP 10 MINIONEGO ROKU, ULUBIEŃCY 2017 r.
Witajcie!

Rzadko to piszę/mówię, ale początek roku upływa mi jak szalony. Jeszcze niedawno siedzieliśmy przy wigilijnym stole, a teraz mamy już końcówkę stycznia. Dosyć późno, ale jednak w końcu udało mi się ich wytypować... prezentuję Wam moich ulubieńców poprzedniego roku.

Jeśli jesteście ciekawi, co skradło moje serce, zapraszam do czytania.

 BLOGERSKIE SPOTKANIA

Absolutnie nie jestem typem samotnika i uwielbiam blogerskie spotkania. To świetna okazja do zapoznania całkowicie nowych osób, które mają podobne do nas zainteresowania. W tym roku miałam okazję uczestniczyć w kilku świetnie zorganizowanych imprezach i mam nadzieję, że w tym roku , o ile czas mi pozwoli również będę miała taką okazję. Relację z każdego z nich możecie przeczytać poniżej:




SENELLE

Marka Senelle jest polską firmą tworzącą kosmetyki o świetnych składach, skutecznym działaniu i w oparciu o najlepsze jakościowo składniki. Wszystkie trzy kosmetyki, które otrzymałam od firmy do testów okazały się ogromnym hitem w mojej pielęgnacji. Na pewno kupię inne serie, gdy skończę obecne produkty.










 LUSH

Nawet nie wiecie jak żałuję, że kosmetyki firmy Lush nie są dostępne w Polsce. Będąc za granicą udało mi się złapać dwa produkty tej marki i nawet nie wiecie jak bardzo później żałowałam, że nie wzięłam ich więcej. Zarówno czyścik jak i maseczka sprawdziły się u mnie rewelacyjnie. Ogromnym plusem jest ich naturalny skład, co dla mnie jest ważnym kryterium wyboru.


BIOLAVEN - Naturalny szampon do włosów (Recenzja)

Zdecydowanie rok 2017 był rokiem testowania szamponów naturalnych. Praktycznie całkowicie zrezygnowałam z szamponów z silnymi detergentami SLS i SLES. Próbowałam mycia odżywką, niestety nawet na moich suchych włosach ta metoda się nie sprawdziła. Miałam wrażenie, że włosy są oblepione i niedomyte. Natomiast ten szampon jest bardzo skuteczny, ale zarazem delikatny. Nie przesusza włosów, świetnie się po nim rozczesują. Tak naprawdę mogłabym nie używać odżywki ani olejku na końcówki, ale oczywiście zawsze to robię :)


EQUILIBRA - żel aloesowy (Recenzja)

Żele aloesowe to moje ogromne odkrycie minionego roku. Testowałam kilka i najlepiej sprawdził mi się ten z Equilibra. Ma on też najlepszy skład jesli chodzi o produkty, które mamy dostępne na rynku. Moją ulubioną metodą jest wymieszanie żelu aloesowego z kilkoma kroplami ulubionego olejku i takie własnoręcznie zrobione serum wklepuję w wilgotną skórę i dopiero na to aplikuję krem. Jest to świetna dawka nawilżenia.


BANDI PROFFESIONAL Tricho Estetic - Peeling do skóry głowy (Recenzja)

W 2017 roku odkryłam peelingi do skóry głowy. Wcześniej próbowałam je wykonywać domowymi sposobami np cukrem, ale było to dla mnie zbyt czasochłonne i problematyczne. Peeling trychologiczny z mocznikiem okazał się strzałem w 10!  Stan mojej skóry głowy bardzo się poprawił, gdyż przestała ona być taka sucha i swędząca. W tym roku chciałabym przetestować podobny produkt z Bionigree.



 BIELENDA Multi Essence (Recenzja)

Trochę sceptycznie podeszłam do wersji dla skóry tłustej i mieszanej. Bałam się, że będzie mnie przesuszać i już miałam go oddać siostrze. Jak dobrze, że tego nie zrobiłam bo esencja okazała się moim wielki hitem pielęgnacyjnym. Fajnie nawilża skórę, zmiękcza i przygotowuje ją do dalszych etapów. Niestety chyba produkt został wycofany ze sprzedaży, gdyż niedawno kupowałam jego zapas w cenie na do widzenia. Wersja różowa, teoretycznie do skóry suchej, nie jest aż tak dobra.


 LILY LOLLO Romantic Rose (Recenzja)

Jestem maniaczką produktów do ust i mam ich naprawdę bardzo dużo. Oczywiście lubię matowe pomadki i często ich używam. Ale jeśli chcę mieć pomalowane usta, ale jednocześnie wypielęgnowane to sięgam własnie po naturalną pomadkę z Lily Lollo. Ma świetny skład pełen olejów, które dbają o nasze wargi. Pomadka jest bardzo komfortowa w noszeniu - jak balsam do ust. Poza tym ma przepiękny kolor, który pasuje do każdego makijażu.


MAKEUP REVOLUTION  Chocolate & Peaches

Przyznam się, że pokochałam paletki czekoladowe. Lubię je za piękne kolory, pigmentację i łatwość w używaniu. Długo zastanawiałam się nad kupnem palety Sweet Peach z Too Faced. W końcu zrezygnowałam, gdyż nie robię makijażu oczu codziennie (chociaż się staram) i wolałam taką ilość pieniążków przeznaczyć na coś innego , choćby dobrą pielęgnację. W tym roku moim makijażem, chociaż nie tylko moim, zawładnęły oczywiście ciepłe odcienie. Mam ciepły odcień karnacji więc czuję się rewelacyjnie we wszystkich brzoskwiniach, burgundach i karmelach. W tej palecie jest wszystko czego potrzebuję, a duże lusterko sprawia, że jest to również idealna paleta do podróżowania.


BLEND IT!

Gąbeczki do makijażu całkowicie zdominowały mój makijaż. Nie przepadałam za aplikacją podkładu pędzlem - zawsze efekt był dla mnie zbyt ciężki, warstwa podkładu zbyt gruba. Dużo bardziej podobał mi się efekt, który osiągałam nakładając palcami. Zmieniło się to, gdy trafiłam na blend it. Gąbeczka daje bardzo delikatny i naturalny efekt, aplikuje cienką warstwę podkładu. Dla mnie idealnie. Chętnie bym przetestowała w tym roku oryginalny Beauty Blender.



I to już wszyscy moi ulubieńcy tamtego roku. Ciekawa jestem, czy ich znacie i czy lubicie tak bardzo jak ja? 

A co Was zauroczyło w minionym roku?

Emi

stycznia 08, 2017

ULUBIEŃCY- TOP 10 ROKU 2016 !

ULUBIEŃCY- TOP 10 ROKU 2016 !
Witajcie!

Jak Wam się rozpoczął nowy, 2017 rok? U mnie niestety nie najlepiej, gdyż rozpoczęłam go zapaleniem ucha oraz zatok. Dlatego pierwszy tydzień roku przeleżałam praktycznie cały w łóżku. Mam jednak nadzieję, że dawkę chorób na ten rok mam już za sobą.

Duża ilość wolnego czasu pozwoliła mi na dokładne przejrzenie moich kosmetycznych zapasów, wyrzucenie starych produktów . Zaowocowała także postanowieniem o zaprzestaniu kosmetycznych zakupów. Nie mam tych zapasów jakoś strasznie dużo, ale myślę że 4 kremy do twarzy, 5 balsamów itp to i tak jest bardzo dużo. Postanowiłam zredukować ilość produktów do 1-2 w danej kategorii. To samo ograniczenie tyczy się kolorówki. Postaram się nic nie kupować , ewentualnie robić sobie jeden mały prezent po przetrwaniu kwartału w tym postanowieniu :)

Ciekawa jestem Waszych kosmetycznych postanowień :) 

A teraz przejdźmy już do ULUBIEŃCÓW minionego roku. Jak wiece ulubieńców miesiąca nie robię, gdyż aż tak często nie zmieniam kosmetyków. A naciąganie i szukanie tych produktów na siłę mijałoby się z celem. W tym roku może na koniec miesiąca będę wybierać jeden kosmetyk , który zasługuje na wyróżnienie.

Odsyłam też Was do ulubieńców tamtego roku. Moje zdanie o tych produktach nie uległo zmianie.



1.  Marka VIANEK

Gdy zastanawiałam się nad kosmetykami, które chciałabym umieścić w tym zestawieniu to właśnie kosmetyki tej firmy przychodziły mi do głowy najczęściej. Praktycznie każdy kosmetyk, który od nich mam świetnie mi się sprawdza. Dlatego na pewno będę testować kolejne.








2. Kosmetyki ręcznie robione.

Każdy, kto mnie czyta bardzo dobrze wie, że mam sporą kolekcję półproduktów. Bardzo lubię kosmetyki, które sama zrobię gdyż wiem, co aktualnie potrzeba mojej skórze. Mam dosyć spory arsenał glinek oraz olei, które mieszam według aktualnego zapotrzebowania i humoru. 






3. Mydło Aleppo.

Pozostając w temacie kosmetyków naturalnych na początku tego roku zaopatrzyłam się w mydło Aleppo z 12% zawartością oleju laurowego. Świetnie zmywa oleje, którymi wykonuję demakijaż. Idealnie oczyszcza skórę, ale przy tym jej nie podrażnia ani nie wysusza. Nadaje się również do mycia całego ciała, włosów , czy pędzli.



4. Maseczki do twarzy w płacie.

Kontynuuję moją przygodę z kosmetykami azjatyckimi. Po fenomenalnych kremach BB przyszła pora na inne azjatyki. Swoim działaniem zauroczyły mnie maski w płacie/płachcie. Są łatwe w użyciu, nie brudzą wszystkiego dookoła. Na zdjęciu maseczki Holika Holika ze sklepu MyAsia, ale miałam także maski Mizon czy Skin79 i były równie dobre.


5. Podkład -  Irena Eris ProVoke Radiance.

Naczytałam się wiele pozytywnych opinii o matującym bracie tego podkładu i postanowiłam na promocji w SuperPharm zakupić wersję rozświetlającą. Podkład jest bardzo lekki, ma średnie krycie i daje bardzo ładny efekt na twarzy. Nie zawiera w sobie drobinek brokatu , ale twarz po jego nałożeniu zyskuje delikatny glow. Lubię taki efekt w podkładach.




6. Usta - pomadki Max Factor i Bourjois.

Tak ten rok zdecydowanie należał do pomadek w płynie. Ja chciałabym w tym zestawieniu wyróżnić dwie, które absolutnie zawładnęły moim sercem. A mianowicie Bourjois Rouge Edition Velvet 07 Nude-ist , którą odruchowo nakładam , gdy nie mam pojęcia jakiego koloru użyć. Na większe wyjścia upodobałam sobie piękną czerwień, czyli Max Factor Lip Finity 125 So Glamorous. Obie są bardzo trwałe i na moich ustach trzymają się cały dzień. Lip Finity możemy nosić w wersji matowej lub błyszczącej, gdy użyjemy nawilżającego sztyftu.








7. Lakier - Cuccio Colour 6023

Oczywiście uwielbiam wygodę związaną z manicure hybrydowym, ale przeglądając wszystkie moje lakiery ... zwyciężył jednak ten klasyczny. Lakier z Cuccio ma idealny dla mnie odcień klasycznej czerwieni. Pięknie się błyszczy nawet bez topu oraz jest długotrwały.



8. Oczy - Paleta Makup Revolution Girl Panic.

Kiedyś do makijażu oczu używałam tylko produktów w odcieniu brązu, czy złota. Panicznie bałam się kolorów. Aż któregoś dnia kupiłam koralowy cień do powiek. I okazało się, że pięknie odmładza spojrzenie. Twarz staje się wypoczęta i wygładzona. Teraz makijaż w takich odcieniach to dla mnie norma. A paletka z MUR ma wszystko czego potrzebuję do wykonania codziennego makijażu oka. Piękne maty oraz niesamowite cienie rozświetlające. W dodatku są one dobrze napigmentowane oraz trwałe.




9. Rozświetlacz - My Secret Face Iluminator Powder, 
Princess Dream.

Długo szukałam rozświetlacza, który będzie spełniał moje oczekiwania. Nie byłam do końca zadowolona z polecanej Mary Lou Manizer ani z Lovely Gold Highliter. Były dla mnie jakieś sztuczne. Natomiast rozświetlacz z My Secret ma piękny, cielisty kolor który idealnie stapia się z moją skórą. Dzięki czemu daje efekt pięknej tafli oraz zdrowej promiennej skóry. 


10. Gadżet - czytnik e-book PoketBook Touch Lux 3 

Długo zastanawiałam się, czy uda mi się przerzucić z tradycyjnych książek na te elektroniczne. Nie powiem , że było to łatwe , gdyż uwielbiam zapach książek. Przeważyły jednak względy mieszkaniowe. Nie mam miejsca na kolejne książki. Poza tym czytnik jest dużo lżejszy w codziennym noszeniu i nie niszczy się tak jak papier. Jestem nim zachwycona i zawsze jest przy mnie w torebce :)


I to już wszyscy moi ulubieńcy tamtego roku. Chętnie się dowiem jacy byli Wasi.

Pozdrawiam!
EMI :)

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger