Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yope. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yope. Pokaż wszystkie posty

stycznia 03, 2018

OSTATNIE DENKO 2017 r #12 GRUDZIEŃ

OSTATNIE DENKO 2017 r #12 GRUDZIEŃ
Witajcie!

Na blogach królują postanowienia noworoczne oraz ulubieńcy roku 2017. Ja postanowiłam w pierwszej kolejności rozliczyć się ze wszystkimi zużytymi produktami. Przed świętami robiłam porządki i pojawią się także posty z moimi aktualnymi zapasami kosmetycznymi, a także z rozliczeniem postanowienia o minimalizmie kosmetycznym. Jak mi wyszło? O tym już niebawem.

Wiem, że wiele osób zrezygnowało już z tego typu postów. Ja jednak bardzo lubię tę serię, pozwala mi ona prowadzić bilans swoich kosmetycznych zapasów. Sama bardzo lubię czytać denka i wiem, że Wy też je lubicie. Dlatego w przyszłym roku na pewno nie znikną one z mojego bloga.



1. Eveline, krem na noc. Krem miał bardzo przyjemną, żelową konsystencję i nawet fajnie nawilżał, ale niestety miał mocny zapach. Chyba odzwyczaiłam się od kremów o takim chemicznym, kosmetycznym zapachu. Zdecydowanie wolę zapachy delikatniejsze i naturalne. Po kilku użyciach trafił więc do mojego męża i jemu jak najbardziej odpowiadał.

2. Mixa Hyalurogel, micelarny żel do twarzy (Recenzja). Muszę stwierdzić, że kosmetyki Mixa bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. A w szczególności ten właśnie żel. Miał bardzo przyjemną, aksamitną konsystencję. Nie wysuszał buzi. Ale jeśli szukacie produktu do zmywania makijażu to raczej nie poradzi sobie z tym wodoodpornym, czy zastygającym. Mi się świetnie sprawdził w porannej toalecie lub do odświeżenia twarzy w ciągu dnia, gdy się nie malowałam.

3. Fresh&Natural, pasta do demakijażu (Recenzja). To była bardzo trudna znajomość. Na początku bardzo nie lubiłam tej pasty. Moja skóra po niej robiła się jakaś tępa, nie dało się z nią używać Foreo Luna. Potem nauczyłam się z nią pracować i denerwowała mnie coraz mniej. Dobrze radzi sobie z makijażem, nie szczypie w oczy. Twarz po jej użyciu nie jest wysuszona. Jednak ma bardzo specyficzny, ziołowy zapach jeśli więc takich nie lubicie to sięgnijcie po coś innego.

4. Mincer, Vita C, domowa mikrodermabrazja. Był to po prostu peeling z bardzo drobnymi kuleczkami złuszczającymi. Nie wiem, czy nazwałabym go aż mikrodermabrazją. Jednak uważam, że to jeden z lepszych peelingów jakie miałam okazję używać. Drobny piasek w środku sprawia, że skóra jest idealnie wypolerowana, a dodatek witaminy C delikatnie ją rozjaśnia. Chętnie do niej wrócę. Pamietajcie, aby uważać na siłę tarcia i nie zrobić sobie krzywdy, gdyż drobinki wyglądają niepozornie , ale mają moc :)

5. Lumene, krem na dzień, krem na noc (Recenzja) . Wszystkie produkty tej marki świetnie mi się sprawdziły. Do tego stopnia, że naprawdę mam ochotę kupić ich pełnowymiarowe opakowania. Najbardziej zauroczył mnie krem na noc. Miał jak dla mnie idealną, gęstą konsystencję. Rano, po przebudzeniu skóra była nawilżona, odżywiona, bez uczucia ściągnięcia. Mogłabym nic na nią nie nakładać, ale... oczywiście nakładałam krem na dzień.


6. Yope, naturalne mydło do rąk Werbena. To nie pierwsza buteleczka tego mydła, którą widzicie w denku. Nie będzie też pewnie ostatnią. Lubię to mydełko za delikatny skład i za to, że pielęgnuje dłonie. No i za świetne zapachy.

7. Alterra, olejek antycellulitowy. Miał bardzo wygodną buteleczkę z pompką. Świetnie nadawał się do masażu szczotką lub bańką chińską. Duży plus za doskonały, naturalny skład i energetyczny, cytrusowy zapach. Jeśli chodzi o działanie antycellulitowe, to jak każdy produkt działał przy regularnym stosowaniu jako wspomagacz zdrowej diety i ruchu.

8. Rexona, antyperspirant. Lubię antyperspiranty w kulce, gdyż są małe i poręczne, łatwo mieszczą się w torbie na siłownię. Nie mam jakiegoś dużego problemu z potem, czy z jego zapachem więc dla mnie ta ochrona była wystarczająca. Fajnie, że nie brudzi ubrań. Obecnie kończę drugą kulkę taką samą (kupiłam dwupak) i zastanawiam się nad wypróbowaniem dezodorantów naturalnych. Może jakiś mi polecicie?

9. Herbal Cere, masło do ciała , lawenda. Kupiłam to masło przypadkiem w Biedronce. Nie zawierało parafiny, było bardzo gęste i nawilżające. Niestety długo się wchłaniało, ale taka już niestety natura takich gęstych maseł - tutaj na drugim miejscu po wodzie mamy masło shea. Natomiast zapach powalał mnie na kolana. Była to mocna, intensywna lawenda. Nie można więc było tego masła nałożyć zbyt dużo. Zapach utrzymywał się przez kilka dni na ubraniach, na piżamie, czy szlafroku. Jeśli kiedyś spotkam to na pewno kupię.


10. Bandi Tricho-estetic, maska do włosów, peeling do skóry główy. (Recenzja) Z tej dwójki na pewno wrócę do peelingu, który był na bazie mocznika. Dzięki temu delikatnie złuszczał martwy naskórek, ale także nawilżał skalp. Przy regularnym używaniu pozbyłam się przesuszenia skóry oraz jej świądu. Maska była również dobra, mentolowa, łagodząca skórę, ale myślę, że poprawa jej stanu to głównie zasługa właśnie peelingu.

11. Pharmaceris, seria H, łupież tłusty. (Recenzja) Szampon ten został mi polecony przez trychologa firmy Pharmaceris i przysłany przez firmę. Niestety okazał się wielką pomyłką :( Nie mam tłustej skóry głowy, włosy mi się nie przetłuszczają, nie mam łupieżu. Na badaniu widziałam na głowie takie drobne skórki wokół cebulek włosów i delikatne zaczerwienienie. Pani trycholog uznała, że trzeba to oczyścić, aby nie uszkadzało włosów i nie zaczęły mi wypadać (nigdy nie miałam z tym problemu). Niestety szampon okazał się dla mnie zbyt silny, po jego użyciu głowa była zaczerwieniona i bardzo mnie swędziała, dużo bardziej niż przed. Co więcej taki sam efekt wywołał u mojego męża. Dużo lepiej sprawdza mi się szampon tej firmy, który nie zawiera SLS.

12. Lonton, Hydro Control, mgiełka nawilżająca. Miała bardzo fajny atomizer, który rozpylał delikatną mgiełkę. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego nawilżenia, stosowałam w celu łatwiejszego rozczesania włosów.

13. Biolaven, szampon do włosów. (Recenzja) Mój ogromny HIT zeszłego roku i na pewno do niego wrócę. Delikatnie, ale skutecznie myje skalp i włosy. Nie podrażnia, a przy tym pięknie pachnie słodkimi winogronami.


14. Make Me Bio, Winter Care, krem do rąk. Krem ten kupiłam w tamtym roku wraz z zestawem różanym tej marki. I o ile woda różana, jak i krem do twarzy okazały się dla mnie dużym rozczarowaniem (Recenzja), a puder wręcz mnie irytował (Recenzja) tak krem ten był R_E_W_E_L_A_C_Y_J_N_Y !!! Idealnie nawilżał i natłuszczał skórę, a jednocześnie szybko się wchłaniał i nie zostawiał na dłoniach tłustej warstwy. Niestety jest dostępny jedynie w zestawach. Szkoda, bo już myślałam że znalazłam naturalny zastępnik dla mojego ulubieńca z TBS :(

15. Thermissa, nawilżający krem do stóp. No cóż można napisać po próbce, która starczyła na raz. Tyle , że miał fajną konsystencję, ładny zapach i szybko się wchłaniał. To raczej lekki krem więc z mocnymi przesuszeniami chyba by sobie nie poradził.

16. Biotebal, odżywka do rzęs. U mnie tego typu odżywki bardzo dobrze się sprawdzają, nie podrażniają oczu i rzęsy stają się po nich naprawdę dłuższe. Całe szczęście po zaprzestaniu ich używania nie wypadają mi wszystkie na raz jak u niektórych osób. Ale ja swoje naturalne rzęsy mam dosyć mocne i długie także raczej nie ma co liczyć na spektakularny efekt. Chyba większe efekty widziałam po L4L.

17. Dabur Herbal. Fajna próbka na wyjazdy. Niestety miałam wrażenie po tej paście, że mam nieumyte zęby. Zdecydowanie bardziej lubię pasty miętowe.

18. L'Oreal False Lash Superstar, tusz do rzęs. Składał się z dwóch części. Jedna miała wydłużyć, druga pogrubić i podkręcić rzęsy. Rzeczywiście miały inne szczoteczki, ale efekt na rzęsach był bez różnicy. Producent zaleca stosowanie obydwu części. Mi się nie chciało w to bawić. Najpierw zużyłam jedną, potem drugą. Nie mam większych zastrzeżeń, co do tego produktu. Ładnie rzęsy podkreślał, nie osypywał się, ale nie było efektu WOW.


19. Purederm, nawilzające maski w płachcie. Nawet nie były one w płachcie bawełnianej tylko takich cienkich hydrożelowych płatach. Składały się z dwóch części i idealnie dopasowywały się do twarzy. Jak druga skóra. Fajnie nawilżały i napinały, nie widziałam jednak różnicy pomiędzy nimi. Chętnie jeszcze kupię jak spotkam w Biedronce.

20. Purederm, maska oczyszczająca z węglem. Maseczka bąblująca, świetna. Bardzo dużo się tej piany na skórze wytwarza i wygląda się jak wielka chmura :) Zresztą możecie zobaczyć efekt na moim Instagramie. Według mnie te maseczki bardzo fajnie, a jednocześnie delikatnie oczyszczają. Nie pozostawiają buzi ściągniętej ani zaczerwienionej. Nie jestem jednak pewna, czy poradzą sobie z cerą problematyczną.

21. Marion, maska warzywna z dynią i imbirem. (Recenzja) Ta maska sprawdziła się u mnie najlepiej. Dobrze odżywiła moją cerę. Producent zaleca zostawić ją na noc, u mnie jednak powodowały powstawanie niedoskonałości. Ale nałożona standardowo na 15-20 minut świetnie się spisała.

22. BingoSpa, sól borowinowa. Bardzo drobna sól, która najlepiej sprawdza mi się jako dodatek do peelingu kawowego. Jej drobne kuleczki idealnie masują ciało. Borowina ma działanie rozgrzewające, ułatwiające odpływ limfy, a tym samym antycellulitowe. 

23. Peelingująca maska na dłonie. Miała fajną formę rękawiczek nasączonych ekstraktem i kwasami. Bałam się, że efekt będzie taki jak na nogach więc zrobiłam ją pierwszego dnia urlopu, wiedziałam że kilka dni będę w domu. Skóra rzeczywiście trochę się złuszczyła, ale nie widziałam ogromnej poprawy jeśli chodzi o gładkość dłoni. 

24. Marion, maska do włosów blond. Wygodne saszetki, które biorę w podróż. Maska miała fioletowy kolor, ale nie zauważyłam aby jakoś wpłynęła na kolor moich włosów. Fajnie je wygładziła, lepiej się rozczesywały.

25. Marion, maska oczyszczająca z aktywnym węglem. Szczerze mówiąc nie pamiętam jak się ta maska sprawdziła więc chyba nie zachwyciła mnie.

26. Only Bio, żel do mycia ciała. Chętnie spróbuję tych kosmetyków. Żel miał fajną konsystencję i dobry skład. Myślę, że może być alternatywą dla Yope.

27. Benton, Fermentation Eye Cream, Mimo, że próbka była mała to starczyła mi na kilka użyć i muszę stwierdzić, że zaciekawiła mnie na tyle, że jestem skłonna zamówić pełne opakowanie.




Koniec! Ostatnie denko tamtego roku za mną. Cieszę się, że jestem lżejsza o te kosmetyki, chociaż z niektórymi aż szkoda mi się było rozstawać i na pewno do nich wrócę.

Pozdrawiam
Emi

grudnia 18, 2017

DENKO #11 Listopad 2017

DENKO #11 Listopad 2017
Hej!

Tak, wiem ... mamy już drugą połowę grudnia, a ja dopiero pojawiam się z denkiem. Niemniej jednak zebrało się sporo produktów, które wykończyłam i których nie chciałam już dalej trzymać. Tym bardziej, że znalazło się tutaj kilku bardzo fajnych ulubieńców.

Nie przedłużając, zapraszam na listopadowy projekt denko.



1. Schwarzkopf Styliste Ultimate Sea Salt Beach Look, czyli woda morska w sprayu. Miała mi pomóc w uzyskaniu morskich fal na włosach i efektu "dziewczyny surfera". Niestety moje włosy okazały się zbyt oporne na jej działanie. Żeby uzyskać pożądany efekt musiałam jej nałożyć naprawdę bardzo dużo, a wtedy włosy były sztywne i niemiłe w dotyku. Wyrzucam ponad połowę opakowania.

2. L'Biotica Biovax Pearl, Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów Kolagen i Perły. Nie wierzę co prawda w regenerację włosów pod wpływem jakiegokolwiek produktu. Włos to już martwy wytwór naszej skóry , jak więc mógłby się odbudować. Działać możemy jedynie na cebulki. To tam musi wyrosnąć zdrowy i mocny włos. Niemniej jednak odżywka bardzo ładnie wygładzała włosy i je nabłyszczała. Były one dobrze dociążone, ale nie przyklapnięte. Nie zauważyłam także, zby szybko się przetłuszczały. Całą kurację umilał jej piękny zapach.

3. Vianek, Odżywczy Olejek do włosów (Recenzja) Bardzo przypadł mi do gustu zarówno olej jak i szampon do włosów z tej serii. Olej miał intensywny, pomarańczowy kolor i owocowy zapach. Świetnie odżywiał moje włosy, dzięki niemu były w bardzo dobrej kondycji i mniej się puszyły. Chętnie do niego wrócę po raz kolejny.

4. Equilibra Żel Aloesowy (Recenzja). Żel o świetnym, krótkim składzie bez zbędnych zapychaczy. Odpowiednio używany idealnie nawilża skórę i nadaje się jako serum do twarzy, czy maska do włosów. Szkoda tylko, że jest tak słabo dostępny stacjonarnie.

5. Bielenda Multi Essence, esencja do skóry suchej. Tani, drogeryjny produkt o nawet niezłym składzie. Używam po każdym umyciu twarzy, wklepując dłońmi zamiast toniku. Naprawdę dobry produkt dzięki któremu kolejne kosmetyki wchłaniają się lepiej. Mimo, że mam skórę suchą to odnoszę wrażenie, że wersja w zielonej butelce (do skóry tłustej i mieszanej) przynosiła większe efekty (Recenzja)

6. Orientana, Azjatycki Rytuał Oczyszczający (Recenzja). Długo polowałam na te produkty i w końcu udało mi się je dostać w fajnej cenie w Super Pharm. Tak jak pisałam w recenzji, świetnie radzą sobie z oczyszczaniem skóry, mają bardzo dobre składy i są delikatne. Jednak do olejku na pewno nie wrócę ze względu na bardzo specyficzny zapach. Z pianką z miłą chęcią spotkam się jeszcze w mojej łazience.

7. Eveline,  Maseczka Oczyszczająco-Detoksykująca z aktywnym węglem i czarną glinką. Maseczki węglowe stały się ostatnio bardzo popularne. Przyznam szczerze, że kompletnie nie przypadły mi do gustu wersje peel-off. Zdecydowanie lepiej sprawdzają mi się wersje kremowe, takie jak ta. Maska miała przyjemną, gładką konsystencję. Buzia po niej była dobrze oczyszczona, ale nie ściągnięta. Myślę jednak, że dla skór problematycznych, tłustych lub zanieczyszczonych może to być zbyt delikatny produkt, Mi jednak bardzo odpowiadała.

8. Sylveco, Ziołowy Płyn do płukania ust. Jeden z lepszych płynów jakie miałam. Naturalny skład i delikatny, miętowo-ziołowy smak świetnie dbał o higienę jamy ustnej. Nie był mocny i nie palił w język, a jednocześnie dobrze odświeżał. Wrócę na pewno.

9. Noble Health Premium Collagen 500. Był to sproszkowany , morski kollagen , który piliśmy w postaci cytrusowej rozpuszczonej żelatyny. Produkt ten miał pozytywnie wpływać na naszą skórę, paznokcie i włosy. Niestety nie zauważyłam spektakularnych zmian. Może tez dlatego, że nie jestem super regularna w przyjmowaniu suplementów. Muszę jednak powiedzieć, że dobrze działał na stawy kolanowe, z którymi czasem mam problem.

10. Sanctuary SPA, nawilżający krem pod prysznic. Miałam napisać o tych produktach post, ale zdjęcia wyszły bardzo kiepskie. Niestety tak jak i same produkty. Myślałam, że będzie to coś wyjątkowego. Miały bardzo słabe składy, z silnymi SLSami na początku. Ten krem był jeszcze znośny, bo miał ładny, kwiatowy zapach. Natomiast olejek, który zużyłam wcześniej (Denko#8) spokojnie mogłabym porównać do słynnego olejku z Isany. Miał taką samą konsystencję i zapach... szkoda, że cena kilkukrotnie wyższa.



11. Gosh, puder bronzujący. Piękny puder o połyskującym wykończeniu. Na pewno nie dla fanek konturowania i dla pewno nie dla fanek matu. Świetnie imitował opaleniznę. Nakładałam go w wakacje własnie dla jej podkreślenia. Miał ogromną pojemność, stosowałam go i na dekolt i na nogi, a jak widzicie i tak go nie zużyłam. Miał ważność 18 m-cy , ale ja go w swoim zbiorze miałam ładnych kilka lat i pora była już się go niestety pozbyć.

12. Annabelle Minerals, podkład mineralny kryjący Golden Fair. Zdecydowanie moje ulubione minerały. Świetnie wyglądają na skórze, nie przesuszają jej, nie podkreślają suchych skórek. Niestety odcień Fair był dla mnie zbyt jasny i mogłam go używać jedynie zimą. Obecnie mam odcień LIGHT, który jest idealny.

13. Pierre Rene Advanced Lift. Byłam zaskoczona jakością tego podkładu, nie miałam jeszcze okazji używać podkładów Pierre Rene. Delikatny, lekki podkład,  który nie pozostawiał efektu maski. Miał lekkie krycie, które mogliśmy zbudować do średniego. Zostawiał satynowe wykończenie, zdrowej, promiennej skóry. Nie był może to super trwały podkład, ale utrwalony spokojnie wytrzymywał cały dzień pracy. Bardzo mi się podobał i chętnie do niego wrócę.

13. Maybelline, Collosal Big Shot Mascara. Nie polubiłam się z tym tuszem, gdyż miał ogromną szczotę, którą nie umiałam się malować. Zawsze nią się pobrudziłam. Gdy już opanowałam aplikację, to jego wygląd na rzęsach też niestety nie był spektakularny, ale nie był też zły. Taki przeciętniaczek.


14. YOPE, mydło do rąk, Figa. Regularnie kupuję te mydełka , gdyż mają dobry skład, nie wysuszają moich dłoni oraz mają śliczne zapachy. Tym razem skusiłam się na figę, ale moim ulubieńcem jest Werbena.

15. Hada Labo, maseczka w płachcie przeciwstarzeniowa. Oczywiście nie będę się wypowiadać na temat efektu anti-aging po jednym użyciu. Płachta jest bardzo dobrze nasączona esencją i fajnie przylega do twarzy. Po użyciu skóra jest dobrze nawilżona. Czyli daje taki efekt jak większość tego typu masek. Zgodnie z oczekiwaniami, ale bez szału.

16. Marion, maski warzywne. (Recenzja) Bardzo ciekawy pomysł na stworzenie maseczek. Rzeczywiście dawały fajne efekty na mojej skórze. Najbardziej spodobała mi się wersja z kurkumą. Niestety nie mogłam stosować ich na całą noc, gdyż mnie zapychały. Ale nałożone na 20 minut nawilżały, wygładzały i odżywiały skórę. 

17. Ziaja, maski do twarzy. Wiem, że glinki Ziaja są krytykowane za niezbyt dobry skład. Wiem , ale mimo wszystko je lubię, widzę po nich efekty oczyszczenia i nawilżenia skóry i nakładam wtedy, gdy nie chce mi się kręcić mojej własnej glinki.

18. Lancome , La vie est belle. Bardzo ładny, słodki i kobiecy zapach. Myślę nad tym, aby kupić pełne opakowanie (lub Chloe Love Story)

19. Chanel Gabrielle. Nie rozumiem fenomenu perfum Chanel. Nie przypadła mi do gustu, ani kultowa No.5, ani żadna z nowszych wersji (Madmoiselle, Gabrielle).

20. Lumene, próbki podkładu i rozświetlacza, makijaż hybrydowy. Oba produkty były bardzo lekkie i zastygające. Na skórze prawie niewidoczne, a jednak ją rozświetlały i nadawały wypoczętego wyglądu. Chętnie sięgnę po pełne wersje.

21. Madara, Sunflower fluid. Mimo całej sympatii do tej marki, to ten podkład okazał się niewypałem. Pachniał przyjemnie, pestkami słonecznika. Niestety smużył się na skórze i miał brzydki, pomarańczowy kolor.

22. Skinoren, krem z kwasem azelainowym. Według mnie to jeden z lepszych kremów na problemy skórne. Swego czasu cierpiałam na ogromny wysyp pryszczy na brodzie. Długo szukałam przyczyny, bo moja skóra jest skórą suchą i nigdy nie miałam tego problemu. Po wielu próbach winowajcą okazało się... MLEKO i nabiał. Po jego odstawieniu moje problemy się skończyły. Natomiast krem nakładałam punktowo na wypryski. Wysusza je i goi, zapobiega namnażaniu się bakterii. U mnie świetnie się sprawdził jako produkt rozjaśniający przebarwienia potrądzikowe. Trzeba jednak pamiętać, aby razem z nim używać krem z filtrem UV oraz dobry krem nawilżający, gdyż Skinoren mocno wysusza skórę.

I to już wszystkie moje zużycia z tego miesiąca. Ciekawa jestem, czy znacie te produkty i jak u Was się sprawdziły?

Pozdrawiam
Emi

sierpnia 08, 2017

Nowości w Lipcu!

Nowości w Lipcu!
Witajcie!

Chyba nie pamiętam takie brzydkiego lata jakie jest w tym roku. Lipiec niestety się nie popisał. Mamy już sierpień i nareszcie mamy odrobinę upalnego lata. Cieszmy się słońcem dopóki z nami jest. Cały czas próbuję wdrażać minimalizm kosmetyczny., Wychodzi mi to różnie. Co prawda nie kupuję już tyle co kiedyś ( porównywałam z ubiegłym rokiem), ale zawsze coś nowego wpadnie do mojego koszyczka.

Jeśli jesteście ciekawi, co znalazło się w nim w tym miesiącu to zapraszam.

ROSSMANN

Uwielbiam różaną serię od Evree. Zarówno tonik jak i olejek Magic Rose już miałam i z miłą chęcią wróciłam do tych produktów. Stałym bywalcem w mojej łazience jest peeling do ciała o zapachu mango i kokosa Wellnes&Beauty. Natomiast nowością dla mnie jest peeling do ust Evree sugar lips.





HEBE

Drogeria Hebe skusiła mnie swoją promocją do -70% na produkty naturalne. Bardzo dobrze wiecie, że często właśnie takich używam. Uzupełniłam więc swoje zapasy o 3 nowe oleje: z czarnuszki, konopny oraz rokitnikowy. Mydło Yope Werbena jest moim zdecydowanym ulubieńcem. Na promocji skusiłam się także na dwa nowe dla mnie, ale bardzo zachwalane produkty czyli Arganowy krem pod oczy oraz Kawowy Peeling do ciała o zapachu kokosa.




WIZAŻ.PL

Mam duże szczęście jeśli chodzi o tusze do rzęs. W tym miesiącu trafiły do mnie  Maybelline The Collosal Big Shot, którą aktualnie używam i jestem z niej bardzo zadowolona. Drugą jest bardzo ciekawa, z dwoma szczoteczkami L'Oreal False Lash Superstar XFiber. Dotarł do mnie także pięknie pachnący owocami zestaw do włosów Garnier Fructis Oil Repair 3 Butter.




TWOJE ŹRÓDŁO URODY


I testy naturalnych kosmetyków Cosnature. Wybrałam sobie Krem Tonujący, idealny na obecne upały, gdy nie chce na buzi ciężkiego podkładu oraz Nawilżający Krem z Granatem na Dzień.


Na początku miesiąca byłam także na największym evencie dla twórców internetowych w Polsce, czyli See Bloggers. Stamtąd również przywiozłam kilka upominków, ale o nich jak i o moich wrażeniach z tego wydarzenia przeczytacie jeszcze w tym tygodniu.

Pozdrawiam!
Emi



czerwca 20, 2017

Czysty dom z produktami YOPE

Czysty dom z produktami YOPE
Hej! 

Zastanawialiście się kiedyś co zawierają Wasze detergenty do czyszczenia domu? Ja mam ogromny problem z tymi standardowymi środkami, gdyż zawsze mocno drażnią mi oczy. Bardzo przeszkadza mi również ostry zapach tych produktów. Poza tym uświadomiłam sobie że przecież nie zawsze  uda nam się wszystko dokładnie spłukać. Resztki produktu mogą się więc dostawać z jedzeniem do naszego organizmu, mogą także znaleźć się w naszej kąpieli.  Zaczęłam więc  stosować naturalne metody typu ocet , soda , cytryna. Cały czas miałam jednak obawy, że może takie metody nie czyszczą zbyt skutecznie i może bakterie zostają na powierzchniach. 


W drodze kompromisu postanowiłam wypróbować gotowe produkty o naturalnym składzie naszej rodzimej marki YOPE. Produkty są pozbawione chloru oraz silnych detergentów np SLS. Z całego asortymentu wybrałam sobie Naturalny Płyn Uniwersalny oraz Naturalny Płyn do Czyszczenia Szyb i Luster. Zapachy obu z nich jest bardzo delikatny i niedrażniący ani oczu ani gardła. Szczerze... sceptycznie podeszłam do tych produktów. Bałam się, że nie doczyszczą osadu z kamienia w łazience. Ale to , co zobaczyłam po ich użyciu to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Oba płyny zamknięte są w wygodnych opakowaniach z atomizerem dlatego łatwo możemy dotrzeć we wszystkie miejsca. Ja pryskam kilka razy po powierzchni , którą chce wyczyścić i zostawiam na kilka minut , aby płyn mógł zadziałać. I powiem Wam, że naprawdę wszelkie osady z mydła czy z kamienia bardzo łatwo schodzą. Bez problemu można suchą szmatką wypolerować armaturę. Płynem do szyb umyłam płytę indukcyjną, która teraz błyszczy jak chyba nigdy przedtem... no dobra błyszczała tak zaraz po kupnie. Jestem bardzo zadowolona z tych produktów i mam nadzieję, że YOPE będzie poszerzał swój asortyment również w tej dziedzinie. 
Chociaż nie ukrywam, że aktualnie szukam przepisów na domowe detergenty, ale nie chciałabym używać boraksu. Jeśli macie jakieś ciekawe strony z poradami jak ekologicznie dbać o dom to poproszę o linki :)

Miłego dnia!

EMI :)

Post nie jest sponsorowany, a produkty kupione przeze mnie.

czerwca 12, 2017

NOWOŚCI #5 MAJ, Targi Beauty Days, Rossmann, Asian Box.

NOWOŚCI #5 MAJ, Targi Beauty Days, Rossmann, Asian Box.
Witajcie!

Czerwiec biegnie nam nieubłagalnie, mamy już prawie połowę miesiąca , a więc najwyższa pora pokazać Wam jakie nowości trafiły do mnie w tamtym miesiącu.

Oczywiście ogromną ilość kosmetyków przywiozłam z konferencji Meet Beauty co mogliście zobaczyć już jakiś czas temu:


Na targach zrobiłam również zakupy:

BANDI

Po badaniu trychologicznym na stoisku marki zdecydowałam się na peeling enzymatyczny oraz łagodzącą maskę do skóry głowy.




INDIGO

Niestety nie potrafię przejść obojętnie obok lakierów tej marki. Do mojej kolekcji trafiły kolejne 3 piękne kolory: Matrioshka, Jungle Queen i Tokyo Style. Skusiłam się również na pyłek Emerald Pixel.




YOPE

Już od dawna ciekawiły mnie naturalne środki czystości tej firmy. Skusiłam się na Uniwersalny płyn do czyszczenia oraz Płyn do szyb i luster. Są świetne!


LUSH

Na poczatku miesiąca moja koleżanka byla w Londynie i była tak dobra, że przywiozła mi dwa kosmetyki tej firmy. Zdecydowałam się na czyścik do twarzy Angels On Bare Skin oraz maskę do twarzy Oatfix.




BIEDRONKA

Czasem zdarza mi się szperać w dziale z kosmetykami w tym dyskoncie. Tym razem kupiłam dwupak płynu micelarnego Garnier do skóry suchej, z gliceryną. I uważam , że jest lepszy niż słynna różowa wersja. Do koszyczka wpadł też metaliczny błyszczyk Garden Of Eden od Bell. Latem często chodzę bez makijażu, a wówczas lubię mieć na ustach coś lekkiego.



ROSSMANN

Miałam nie korzystać z promocji 2+2 na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ale mój mąż zgłosił zapotrzebowanie na kremy do twarzy Vianek z serii odżywczej więc do nich kupiłam dodatkowo nawilżającą mikrodermabrazję Mincer oraz moje ulubione Super Power Mezo Serum z kwasem migdałowym Bielendy.


ASIAN BOX

Na początku maja dotarło do mnie pudełko z azjatyckimi kosmetykami. Miał być open box , ale szczerze byłam tak zawiedziona tym pudełkiem , że nawet nie chciało mi się o nim pisać. Twórca niestety zrobił zamawiających w jajo i poszedł na ogromną łatwiznę dając 4 produkty, a reszta to zapchajdziura w postaci miliona maseczek. Całe szczęście wszystkie produkty mi się przydadzą, maski lubię, ale spodziewałam się czegoś bardziej kreatywnego.



I to już wszystkie majowe nowości :)

Buziaki!
Emi






lipca 05, 2016

[DENKO] #6 CZERWIEC 2016

[DENKO] #6 CZERWIEC 2016
Witajcie!

Kolejny miesiąc minął momentalnie i mamy już lato w pełni.  Nie mogę doczekać się urlopu, a ten mam zaplanowany dopiero pod koniec miesiąca.
Tymczasem zapraszam Was na przegląd produktów, które wykończyłam w poprzednim miesiącu.

Świetny produkt!
Przeciętny.
Uwaga bubel!!!


1. Biolaven, żel do higieny intymnej. Uwielbiam produkty naturalne. Żel był bardzo delikatny, ale mógłby mocniej odświeżać . 
2. Yope. Mydło do rąk. Werbena. Mydło do rąk i gęstej konsystencji i bardzo dobrym składzie.  Na pewno kupię kolejne. Teraz mam mydło Isana o zapachu rabarbaru.
3. Douglas. Balsam do ciała z masłem shea i witaminą E. Balsam, który dostałam w zestawie na święta. Miał bardzo przyjemny zapach kwaśnych owoców, może żurawiny.  Dobrze nawilża i wygładza skórę.  Niestety ma w składzie parafine dlatego więcej go nie kupię. Teraz używam również balsam z Douglas ale oliwkowy (też dostałam w prezencie)
4.Oryginal Source. Żel pod prysznic. Mango i Macadamia. [Recenzja]  Miał bardzo ładny zapach, ale niestety był niewydajny.
5.Wellnes & Beauty. Peeling do ciała. Masło shea i olej migdałowy. Moje ulubione peelingi! Nie wiem czemu jeszcze nie pojawiła się recenzja. Mają świetny skład i dobrze ścierają martwy naskórek. Zawartość olejku sprawia , ze skóra jest też nawilzona i nie trzeba już nakładać balsamu. Obecnie mam peeling odchudzający z Babuszki Agaffii.


6. Sylveco. Lipowy płyn micelarny. [Recenzja] Już wiecie, że uwielbiam.
7. Evree. Różany tonik do twarzy. Kolejny bardzo dobry produkt od Evree.  Dobrze odświeża i nawilża skórę.  Jest łatwy w użyciu.  Obecnie używam czegoś bardziej naturalnego czyli toniku z Vianek.
8.Perfecta. Peeling gruboziarnisty do twarzy. Bardzo dziwny produkt. Niby miał spore te drobinki ale było ich niewiele. Podobał mi się jego męski zapach. Mam wrażenie, że te duże drobiny niezbyt dokładnie peelingowaly skórę.  Zdecydowanie wolę te drobnoziarniste ale ten fajnie sprawdzał się do stóp.  Obecnie mam peeling wygladzajacy z Sylveo.
9. Skin 79. Crystal Peeling Gel. [Recenzja] Ciekawy produkt, który sprawił że polubiłam peeling enzymatyczny. Był bardzo delikatny. Czasami s tosowalam go nawet codziennie rano zamiast żelu. 


11. Kallos. Maska do włosów. Milk. Kolejna maska tej marki, która moje włosy polubiły. Dobrze je wygladzala i nadawała objętości. Świetna również do mycia włosów odżywka. Przy tym nie miała tak intensywnego zapachu jak latte. Mam teraz ochotę na zachwalana Blueberry.
12. Ziaja. Maska wygładzająca do włosów suchych i zniszczonych. Masło kakaowe. Bardzo ładnie pachnie czekoladą i dobrze wygładza włosy. Nadawała się także do mycia odżywka.  Niestety jak na maskę była dosyć rzadka i szybko się skończyła. 



13. Vaseline. Krem do rąk. Intensive care. Fajny, dobrze nawilżający krem. Był dosyć lekki więc szybko się wchłania ale pozostawiła na dłoniach delikatna warstwę ochronną.  Obecnie mam pięknie pachnący krem z Wellness & Beauty.
14. Eveline. Krem do rąk. Argan i Vanilla. Krem, który idealnie nadawał się do torebki. Plusem było to, że momentalnie się wchłania.  Jednak nie lubiłam jego zbyt intensywnego zapachu.


15. WoodWick. Wosk. Baby Powder. Miał delikatny, pudrowy zapach. Taki jaki lubię. Mam jednak wrażenie że wosk YC o tym samym zapachu jest bardziej intensywny.
16. Pharmacy. Antyperspirant. Niestety produkt ten jako bloker kompletnie się nie sprawdzil. Był to przeciętny antyperspirant. Obecnie mam Rexona w kulce.


17. Avon. Bright Smile. Błyszczyk wybielający zęby. Błyszczyk faktycznie miał niebieskie drobinki które optycznie rozjaśniały uśmiech. Niestety strasznie się lepił dlatego do niego nie wrócę. 
18. Manhattan. Błyszczyk. California Peach.  Kupiłam za jakieś grosze na kosmetykizameryki.pl. Bardzo fajny, delikatny błyszczyk. Nadawał mleczny kolor ustom i je optycznie powiększał. Jeśli będę robić zakupy w tym sklepie to chętnie wrzucę ponownie do koszyczka. Obecnie mam Luxury Lips z Catrice.
19. Eveline. Maskara do rzęs. Magnetic Look. Drogeryjny, niedrogi tusz który okazał się całkiem fajny. Kupiłam na promocji -49% , miał bardzo dobre opinie na wizażu. Nie skleja rzęs, ładnie je wydłuża i pogrubia chociaż daje raczej dzienny efekt. Obecnie używam Wake Me Up Rimmel.
20. Avon. Eyeliner do oczu. Black. Bardzo fajny eyeliner z gąbeczkowym aplikatorem. Służył mi przez bardzo długi czas i tak mi się spodobał, że kupiłam jeszcze zielony i granatowy. Obecnie używam Celebrity Eyeliner z Eveline.
21. Essence. Make me brown. Blonde. Fajny, niedrogi żel do brwi. Miał malutką szczoteczkę , którą można było wyczesać włoski i delikatny kolor. Obecnie mam Brow Artist Plumper z L'Oreal.

I to już całe denko z poprzedniego miesiąca. Jak widzicie znalazło się też trochę kolorówki. Cieszę się , że coraz rzadziej trafiam na buble. Wynika to przede wszystkim z przemyślanych zakupów i sprawdzania poszczególnych produktów przed wrzuceniem do koszyka. 

Jestem ciekawa jak tam Wasze zużycie produktów :)
Pozdrawiam!
EMI

p.s: Przepraszam za te kolory, ale mój blogger wariuje. Podczas pisania jest ok, ale gdy publikuję kolor tekstu się zmienia. Nie mam pojęcia czemu :(
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger