października 22, 2015

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Sól borowinowa do kąpieli i okładów BingoSpa

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Sól borowinowa do kąpieli i okładów BingoSpa
Witajcie!

Wieczory robią się coraz dłuższe i coraz chłodniejsze. Jesień i zima to czas kiedy coraz częściej zamiast szybkiego orzeźwiającego prysznica wybieram dłuższą, rozgrzewającą kąpiel (ale oczywiście nie codziennie). Będąc jeszcze na studiach często miałam praktyki w uzdrowiskach i sanatoriach. To tam właśnie spotkałam się z pewnym przyjemnym torfem, czyli BOROWINĄ. Okłady i kąpiele borowinowe są bardzo popularne, gdyż dobrze działają na cały nasz organizm. Dlatego, gdy zobaczyłam w sklepie sól borowinową (a i tak jakąś sól chciałam zakupić) firmy BingoSpa to bez wahania po nią sięgnęłam.


Bingo Spa - Sól borowinowa do okładów i kąpieli.

Borowina należy do torfów. Jest masą organiczną powstałą z roślin na skutek procesów humifikacji (próchnienia) pod wpływem bakterii tlenowych i beztlenowych w środowisku obfitującym w wodę.
Borowina niska jest najczęściej spotykana i występuje w 89% torfowisk w Polsce. Powstaje w miejscach po jeziorach, w zarastających korytach rzek, z roślin wymagających dużej ilości soli mineralnych. Zawartość części mineralnych może w niej dochodzić do 50% suchej masy. Do celów leczniczych nadaje się jednak borowina nie zawierająca więcej niż 25% części mineralnych. Ze względu na dużą zawartość metali alkalicznych w połączeniu z kwasami humusowymi i występujący w związku z tym odczyn alkaliczny, istnieją tu warunki sprzyjające rozwojowi mikroorganizmów. Sprzyja to szybszemu rozkładowi roślin torfotwórczych oraz uwalnianiu z tych roślin białek, cukrów, pektyn, alkaloidów, żywic i wosków. Duży stopień rozkładu borowiny niskiej zwiększa jej wartość leczniczą.
  • składniki organiczne -niecałkowicie rozłożone składniki roślinne np. lignina, celuloza, bituminy (woski, żywice, asfalty, tłuszcze), 
  • kwasy huminowe - fulwokwasy, kwasy humusowe, aminokwasy. 
    Kwasy huminowe powodują:
    • hamowanie aktywności hialuronidazy i innych enzymów, 
    • pobudzanie funkcji granulocytów, 
    • wiązanie oligosacharydów na powierzchni komórek, 
    • pobudzanie mięśni gładkich, 
    • rozszerzenie naczyń krwionośnych, 
    • tworzenie połączeń kompleksowych z różnymi związkami, 
    • hamowanie syntezy prostaglandyn, sorpcję i wymianę jonową z jonami innych metali. 
  • substancje czynne biologicznie typu hormonalnego. Działanie hormonalne borowin, polega na pobudzaniu wydzielania hormonów jajnikowych, nadnerczowych i przysadkowych oraz bezpośrednim działaniu ciał estrogennych występujących w borowinie, 
  • enzymy, antybiotyki oraz składniki mikrobiologiczne
  • składniki nieorganiczne - sole minerale tj. siarczany magnezu, potasu, glinu, sodu, związki żelaza, krzemu i wapnia.
W borowinowej soli BingoSpa zastosowano ekstrakt  borowinowy, który gwarantuje maksymalne wyizolowanie wszystkich substancji czynnych z borowiny z zachowaniem jej właściwości terapeutycznych. Ekstrakt borowinowy jest  “esencją” tego co w borowinie najcenniejsze i wartościowe. 
Kąpiel w borowinowej soli BingoSpa można stosować :
  • w ogólnych zabiegach pielęgnacyjnych ciała,
  • w kuracjach antycellulitowych,
  • przy niedomaganiach narządów ruchu,
  • jako uzupełnienie leczenia chorób reumatycznych i zwyrodnieniowych,
Borowina nie tylko leczy, ale również wspaniale pielęgnuje skórę.  przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry i zapewnia zachowanie pięknego wyglądu na długie lata. Borowina w zabiegach modelujących sylwetkę, likwidujących cellulit oraz rozstępy ma zasadnicze znaczenie odtoksyczniania tkanek objętych cellulitem, a co za tym idzie znacznemu zmniejszeniu skórki pomarańczowej oraz utracie centymetrów poprzez przyspieszenie metabolizmu komórkowego.  Poprawia jędrność skóry, która staje się napięta i gładka.
W soli borowinowej BingoSpa ekstrakt z borowiny wspomaga wyciąg z lawendy oraz przyswajalne związki magnezu.

źródło: http://www.bingosklep.com/

Sól otrzymujemy w dużym plastikowym słoiku o wadze 1,35 kg. Jest to naprawdę duża pojemność, ale na 1 kąpiel borowinową producent zaleca nam wsypać do wanny z ciepłą wodą aż 4 nakrętki kosmetyku. W związku z tym produktu starczy nam tak naprawdę tylko na kilka kąpieli. Sama sól jest dosyć zbita i jakby lekko wilgotna. Ma ładny , lekko lawendowy zapach przez co dodatkowo relaksuje podczas kąpieli. Po wyjściu z wanny skóra jest dobrze nawilżona i napięta. Jeśli chodzi o działanie antycellulitowe to niestety nie wierzę w takie cuda, ale produkt na pewno ładnie wygładza i ujedrnia skórę. Najczęściej jednak używałam jej jako solnego peelingu do ciała. I w tej roli spisała się naprawdę rewelacyjnie. Produkt jest na tyle wilgotny i zbity , że nie wysypuje nam się przez palce i można go wygodnie zaaplikować na zwilżoną skórę. Oczywiście sól będzie się powoli rozpuszczała, ale nie na tyle szybko abyśmy nie mogli natrzeć nią ciała. Sól jest dosyć ostra także jeśli macie delikatną bądź wrażliwą skórę to trzeba uważać. Takich peelingów i kąpieli nie polecam również osobom świeżo po goleniu czy depilacji - będzie piekło. Po masażu solą skóra jest lekko zaczerwieniona , ale za to idealnie wygładzona wręcz wypolerowana. Po zmyciu kosmetyku pozostaje na niej delikatny , nawilżający filtr ale nie jest on tłusty. Jest to delikatniejsze niż po peelingach z olejkiem, ale skóra nie jest wysuszona i ściągnięta.

Jednym słowem bardzo polecam Wam ten produkt i na pewno będąc następnym razem w sklepie rozejrzę się za jakimś innym wariantem soli tej firmy. Widziałam kilka fajnych propozycji.
Produkt możecie zamówić w sklepie internetowym producenta: http://www.bingosklep.com
Ja swój słoiczek kupiłam w Auchan za ok 17 zł.

Buziaki!
Emi


* Post nie jest sponsorowany, a prezentowany kosmetyk kupiony przeze mnie

października 20, 2015

Liebster Award - odpowiedzi na pytania.

Liebster Award - odpowiedzi na pytania.
Witajcie!

Ostatnio dostałam AŻ! 4 nominacje do Liebster Blog Award.  Jest mi bardzo miło z tego powodu, że doceniacie mój wysiłek włożony w prowadzenie tego bloga. Staram się , aby był on jak najbardziej ciekawy, estetyczny, a recenzje przygotowywane dla Was rzetelne. Dlatego niezmiernie cieszy mnie taka ilość nominacji. Ale żeby Was nie zanudzać swoimy wywodami na temat własnej osoby postanowiłam wybrać po 3 najciekawsze pytania od każdej z dziewczyn i na nie odpowiedzieć.








1.W jakim kraju chciałabyś się urodzić?

Zdecydowanie w Hiszpanii lub gdzieś w Ameryce Południowej. Uwielbiam ten hiszpański temperament i optymizm. Bardzo dobrze czuję się w krajach z tą kulturą. Od jakiegoś czasu uczę się też języka.

2. Ulubione utwory muzyczne.

Praktycznie wszystkie zespołu IRA - głównie te starsze. Dają mi niesamowitego, energetycznego kopa.

3. Coś, co zmieniło Twoje życie oraz światopogląd.

Praca w szpitalu. Pokazała mi jak bardzo silni potrafią być ludzie i z jaką determinacją walczą o swoje życie. A także, że mimo wielu trosk i ciężkiej choroby nadal można być optymistą i być szczęśliwym.

To dlaczego wielu zdrowych ludzi nie jest?




4. Skąd wziął się u Ciebie pomysł na blogowanie?

Szczerze to pomysł podsunela mi moja koleżanka. Od dawna interesuję się kosmetykami i pielęgnacją ciała. Dużo na ten temat czytam i wiele osób interesuje moje zdanie. Dlatego postanowiłam spróbować i przelać na "papier" swoje myśli. Blog okazał się dla mnie świetnym relaksem i odpoczynkiem po pracy.Nie wspominając o tym ile ciekawych osób poznałam dzięki niemu :-)

5. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do makijażu i dlaczego?

Zdecydowanie tusz do rzęs - najczęściej Lovely Pump Up Mascara. Mogę mieć nie pomalowaną twarz, ale bez tuszu się nie ruszę. Mam dosyć ładne, ale jako blondynka jednak jasne rzęsy i bez tuszu wyglądam na zaspaną.

6.Jakie jest Twoje najskrytsze marzenie?

Zobaczyć zorzę polarną na kole podbiegunowym i mieć psa rasy Husky :-) może go stamtąd przywiozę;-)




7. Ulubiony film?

Stary :-) Przeminęło z wiatrem.

8. Co wolisz sprzątać czy gotować?

Ja gotuję, a mój mąż po mnie sprząta ;-)

9. Czego najbardziej się boisz?
O ironio losu - strzykawek :-/




 10. Jaką książkę możesz polecić na jesienny wieczór?

Wichrowe Wzgórza - lubię literaturę tego typu, taką refleksyjną i nostalgiczną. Ale chętnie też czytam Stephena Kinga i ostatnio Katarzynę Bondę.



11. Skąd pomysł na nazwę bloga?


Bo jestem blondynką ;-)


12. Co wywołuje największy uśmiech na Twojej twarzy?

Będę banalna, ale szczęście i uśmiech moich bliskich :-)


I to już wszystkie moje odpowiedzi:-) Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam moją osobę. 

Dziewczynom bardzo dziękuję za tak interesujące pytania:-)

Nie będę nikogo nominować, gdyż na większości blogów już widziałam te posty.


Jeśli jednak macie ochotę wziąć udział w zabawie i też odpowiedzieć na powyższe pytania to zostawcie link do postu w komentarzu lub w komentarzu umieśćcie swoje odpowiedzi.


Miłego dnia!

Emi :-)

października 19, 2015

[TOP3] Ulubione drogerie.

[TOP3] Ulubione drogerie.
Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem napisanym we współpracy z kilkoma innymi blogerkami. I tym razem chciałabym przedstawić Wam moje ulubione drogerie. Co prawda jeśli potrzebuję czegoś na szybko to robię zakupy w Rossmannie, Hebe lub Naturze jednak nie są to moje ulubione miejsca zakupów. Zawsze w tych drogeriach jest dużo klientów, a towar przebrany. poza tym już niejednokrotnie zdarzyło mi się kupić produkt, który był wcześniej przez kogoś otwarty. Dlatego też jeśli mogę poczekać, aż paczka do mnie dotrze to wybieram drogerie internetowe. Ich plusem jest również to, że można w nich dostać produkty , które stacjonarnie dostępne nie są.




Była to chyba pierwsza drogeria internetowa w której zrobiłam zakupy. Bardzo ją lubię za duży wybór produktów w szczególności takich, których w stacjonarnych drogeriach nie otrzymamy. Możemy również tam dostać produkty, które odnajdziemy w naszych drogeriach, ale w kolorach które nie są u nas dostępne.
Ja polecam Wam zerknąć na Maybelline Color Tattoo oraz moje ulubione L'Oreal Infallible które są dostępne w wielu niesamowitych odcieniach.
Na pochwałę zasługuje szybka obsługa zamówień oraz porządnie zapakowane paczki. Nigdy nie zawiodłam się na tej drogerii.

Jak już wiecie ostatnio coraz częściej kupuję kosmetyki naturalne. Często sama je również wykonuję. Było by więc dziwne, gdyby nie pojawiły się tutaj drogerie z półproduktami.



Bardzo lubię tę drogerię z półproduktami, gdyż mogę odebrać paczkę na miejscu w Warszawie. Przesyłka jest do odebrania już po 48h od złożenia zamówienia. Dla mnie to naprawdę super opcja. Tym bardziej, że punkt odbioru jest w samym centrum. Oprócz szybkiej wysyłki muszę pochwalić również jakość sprzedawanych produktów oraz formę pakowania. Każdy produkt jest zabezpieczony folią bąbelkową. Oleje dostajemy w szklanych, ciemnych butelkach które chronią przed światłem. Każda buteleczka ma również specjalny korek-stoper którym możemy dawkować produkt. Oczywiście jeśli potrzebujemy wylać więcej produktu to ten korek można łatwo wyjąć. Ja przede wszystkim upodobałam sobie masło kakaowe oraz olej kokosowy ze świeżego miąższu. Mają super działanie ... no i ten zapach! Mmmm
Na stronie znajdziemy również opakowania do przechowywania własnych produktów , a także ładne naklejki dzięki którym możemy opisać nasze kosmetyki. Jeśli tak jak ja jesteście początkujące z własnymi kosmetykami to znajdziecie na stronie również wiele praktycznych porad i receptur.



Jest to sklep, który odkryłam stosunkowo niedawno dzięki kanałowi Czarszka - wszystko po swojemu. W sklepie tym możemy zakupić półprodukty do stworzenia własnych kosmetyków. Szczególnie polecam Wam zerknąć na szeroki wybór glinek  z moją ulubioną fioletową na czele :)
Jeśli jesteście leniwe i nie chce Wam się odmierzać wszystkich produktów to można skorzystać z już gotowych zestawów ZIELONA WSTĄŻKA.
Na stronie znajdziecie również gotowe kosmetyki naturalne takich firm jak: Sylveco, Go Cranberry, receptury Babuszki Agaffi, Born To Bio , Orientana oraz wiele innych. 
Każda paczka jest solidnie zapakowana i wysyłana szybciutko po złożeniu zamówienia.

Bardzo trudno było mi wybrać te 3 miejsca , gdyż coraz częściej dokonuję zakupów przez internet i staram się sprawdzać różne miejsca. Coraz więcej drogerii internetowych otwiera swoje butiki stacjonarne jak np. Let's Beauty czy Annabelle Minerals. Jest to duży plus, gdyż można poszczególne produkty obejrzeć na żywo.

A Wy? Lubicie drogerie internetowe (jak ja), czy raczej kupujecie kosmetyki stacjonarnie?

Jeśli chcecie zobaczyć jakie sklepy polecają pozostałe dziewczyny, zachęcam do odwiedzenia ich blogów:


października 14, 2015

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy
Hej!

Jeśli śledzicie mojego bloga to zapewne wiecie jaką ogromną sympatią darzę naturalne kosmetyki naszej rodzimej firmy Sylveco. Dlatego też, gdy skończyły mi się kremy do twarzy postanowiłam kupić kolejne produkty właśnie tej marki.
Dzisiaj opowiem Wam o pierwszym z nich.


SYLVECO Lekki Krem RokitnikowySkóra zmęczona, szara i ziemista, pozbawiona blasku lub przesuszona, z pierwszymi oznakami starzenia, wymaga wzmocnienia i rewitalizacji. Lekki krem rokitnikowy, z bogatym w substancje odżywcze olejem z owoców rokitnika, zapewni skórze prawdziwy zastrzyk witamin, wyrówna koloryt i przywróci blask. 

Hypoalergiczny lekki krem rokitnikowy
 jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry z oznakami starzenia. Zawiera bogaty w witaminy i mikroelementy olej rokitnikowy, o wyjątkowym działaniu odżywczym, rewitalizującym i wzmacniającym. Ekstrakt z kory brzozy, dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, skutecznie opóźnia proces powstawania zmarszczek. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.
WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry zmęczonej, ze zmarszczkami, szarej i ziemistej, pozbawionej blasku, przesuszonej; w przypadku trądziku różowatego, rozszerzonych naczynek.
Dobre efekty uzyskamy stosując równolegle krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną na noc, w celu lepszego odżywienia skóry.


Produkt jak zawsze zapakowany jest w ładne białe pudełeczko na którym mamy rysunki rokitnika. W środku mamy dozownik z pompką airless. Bardzo lubię tego typu opakowania, gdyż możemy zużyć produkt do samego końca i jest to rozwiązanie bardzo ekonomiczne, ale także higieniczne. Ja dla mnie pompka dozuje trochę zbyt dużą ilość produktu, ale już nauczyłam się jej używać, aby wcisnąć odpowiednią ilość.

Sam produkt ma dosyć lekką konsystencję i jest żółto-pomarańczowy. Odrobinę barwi skórę twarzy, ale kiedy się wchłonie to ten kolor zanika. Jak wszystkie produkty naturalne krem ma dosyć specyficzny zapach, ale ja już do nich chyba po prosu sie przyzwyczaiłam.

Co do działania kremu to jest to kolejny produkt Sylveco na którym się nie zawiodłam. Krem bardzo szybko się wchłania i nie roluje na skórze. Świetnie nadaje się pod makijaż. Mimo lekkiej konsystencji krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Używam go już mniej więcej od miesiąca wraz z kremem na noc z ej samej serii  i muszę przyznać, że skóra ma ładny koloryt  i jest w dobrej kondycji. Nie wiem jednak, czy będzie to odpowiednie nawilżenie jeśli chodzi o skórę bardzo suchą. Moja jest mieszana z tendencją do przesuszania i u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Dlatego serdecznie go Wam polecam.
A ja na pewno przetestuję też inne kremy tej marki.

Lubicie naturalne kosmetyki? Jakiej marki najczęściej używacie?

października 13, 2015

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Delawell olej z Avokado 100%

[ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE] Delawell olej z Avokado 100%
Witajcie!

Jak już wiecie od jakiegoś czasu interesuję się naturalną pielęgnacją skóry i coraz więcej właśnie takich naturalnych kosmetyków, czy półproduktów trafia do mojej kosmetyczki. Całkiem niedawno szukając jakiejś naturalnej pielęgnacji trafiłam na bloga http://www.cosmeticmix.pl i akcję ZADBAJ O SIEBIE NATURALNIE




W związku z tym, że mam już sporo takich naturalnych kosmetyków oraz używam ich codziennie to postanowiłam włączyć się do akcji i zrezcenzować Wam w październiku tylko i wyłącznie naturalne produkty.


A zacznę już dzisiaj od olejku, który dostałam już jakiś czas temu w Shiny Box:


AVOKADO OIL - 100% olej kosmetyczny z owoców awokado wytwarzany metodą tłoczenia na zimno, posiadający  certyfikat ECOCERT. 


Olej awokado słynie z bogatej zawartości witamin (m.in. A, B1, B2 i D, E), protein, aminokwasów, lecytyny oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych (m.in. oleinowego, linolowego, palmitynowego). Działa na skórę zmiękczająco, nawilżająco i regenerująco.  Jest świetnym przeciwutleniaczem. Stosuje się go w terapii podrażnień oraz problemów skórnych. Przeciwdziała starzeniu skóry, wygładza zmarszczki. Polecany do pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej, problematycznej, z oznakami starzenia.


Najważniejsze składniki

czysty 100% olej awokado


Sposób użycia

Olejek awokado można stosować w pielęgnacji  skóry twarzy, ciała oraz włosów.
Skóra twarzy lub ciała - nanieś niewielką ilość olejku na skórę i delikatnie wmasuj. 
Włosy - wetrzyj olejek we  włosy i min. pół godziny trzymaj je w cieple (możesz nałożyć plastikowy czepek i/lub ręcznik), następnie umyj włosy szamponem. Można również zastosować olejek na same końcówki włosów.


Składniki INCI

Persea Gratissima (Avocado) Oil


Olej otrzymujemy w ciemnej buteleczce, która chroni zawartość przed światłem. Jest to bardzo ważne, aby olejki kupować w ciemnym szkle. Witaminy zawarte w olejach takie jak np. wit A czy E są fotoczułe i rozkładają się pod wpływem światła. Oznacza to, że w takiej jasnej butelce nasz olej bardzo szybko straci swe dobroczynne właściwości lub się zepsuje. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest również pipeta w którą produkt jest zaopatrzony (bardzo ostatnio modne rozwiązanie jeśli chodzi o producentów ). Można nią wygodnie odmierzyć określoną ilość produktu np na twarz.
Olej ma bardzo przyjemną konsystencję, nie jest on mocno gęsty. Nie wyczuwam też mocnego zapachu.
Przechodząc do działania to na twarzy nie sprawdził mi się jakoś za specjalnie. Tzn nie wyrządził mi krzywdy, nie zapchał, nie wyskoczyły mi żadne nieprzyjemności, ale niestety również nie nawilżył mojej cery tak jakbym się spodziewała. Dużo lepiej w tej roli sprawdził się olej jojoba. Takie samo powinowactwo zauważyłam również jeśli chodzi o włosy. Stosowany solo zbyt słabo je nawilżał. Stosowany na końcówki był zbyt lekki i nie dociążał ich dostatecznie.
Natomiast olej ten świetnie mi się sprawdził jako dodatek do różnego rodzaju glinek. Kilka kropli dodanych do maseczki sprawiało, że moja buzia była ładnie oczyszczona, ale jednocześnie nawilżona. A własnie tego najbardziej mi brakowało. Fajnie również tuninguje maski do włosów.
Sam nie zrobił u mnie szału, ale jako półprodukt spisał się rewelacyjnie. 
Jedynym minusem tego produktu może być jego cena. Za 30 ml kosmetyku z Delawell trzeba zapłacić ok 21 zł (cena na stronie producenta) podczas, gdy w sklepach z półproduktami taki zimnotłoczony, ekologiczny olej możemy kupić już za 12 zł (cena ze sklepu EcoSpa)

Myślę, że jeszcze kiedyś skuszę się właśnie na ten olej, ale ze sklepu z półproduktami i porównam go z tym "markowym".
A Wy, co o tym sądzicie? Oleje od producentów kosmetyków są lepszej jakości?
I jaki jest Wasz ulubiony? A może nie stosujecie olejowania?

października 04, 2015

TOP 5 - Ulubione pędzle do makijażu.

TOP 5 - Ulubione pędzle do makijażu.
Witajcie!

Przybywam do Was w to niedzielne popołudnie z kolejnym postem we współpracy z blogerkami. Tym razem na tapecie - Pędzle do makijażu.
Jak zobaczycie u mnie będą to wszystko pędzle polskiej firmy Hakuro. Nie mam wiele pędzli - te które tutaj zobaczycie to praktycznie wszystko , co posiadam w swojej kolekcji.
Do pewnego czasu używałam pędzli kupowanych w drogeriach albo przez allegro. Niestety bardzo szybko się niszczyły, często rozklejały się im rączki. 
Pędzle Hakuro kupiłam w drogerii internetowej Let's Beauty jakieś 1,5 roku temu. Jak widać są już one wysłużone, trochę powycierały im się rączki. Włosie również odrobinę się "rozcapierzyło",  ale cały czas bardzo dobrze mi się sprawują. Mimo częstego (praktycznie codziennego) używania oraz mycia ich nie straciły zbyt dużo włosia. A najważniejsze , że nie zostawiają go na twarzy i nadal są  przyjemne w dotyku. Jestem z nich bardzo zadowolona.



1. HAKURO H50 czyli standardowy flat top. Podkłady płynne oraz BB nakładam po prostu palcami, gdyż taka metoda gwarantuje mi najbardziej naturalny efekt i najcieńszą warstwę produktu. Jednak ten pędzel jest bardzo często w użyciu, gdyż świetnie sprawdza się przy nakładaniu moich ukochanych podkładów mineralnych. Ma gęste , zbite włosie, ale mimo wszystko łatwo się czyści.



2. HAKURO H56 czyli pędzel jajeczko. Jest on dosyć duży, o puchatym włosiu. Świetnie nadaje się do przypudrowywania twarzy pudrem w kompakcie, ale również sypkim. Ja najczęściej używam tego pędzla do konturowania lub do ocieplania twarzy czyli po prostu jest to mój pędzel do bronzera.


3. HAKURO H14 czyli małe jajeczko. Najczęściej używam go do nakładania różu, ale z powodzeniem można nałożyć nim rozświetlacz.



4. HAKURO  H77 czyli pędzel do blendowania cieni. Jest to chyba mój ulubiony pędzel ze wszystkich. Świetnie sobie radzi z rozcieraniem cieni, można nim nanieść tylko lekką mgiełkę koloru.

5. HAKURO H76 czyli malutki pędzelek do precyzyjnego nakładania cienia. Świetnie spisuje się przy malowaniu dolnej powieki, czy rozcieraniu kreski. Chętnie stosuję go również do rozświetlania wewnętrznego kącika oka.





I to już wszystkie moje pędzelki. Na chwilę obecną jestem z nich bardzo zadowolona i nie planuję zakupu kolejnych. Jednak wiem, że ich żywotność jest ograniczona tym bardziej , że już dosyć długo mi służą i za jakiś czas będę musiała je wymienić.

Dlatego chętnie poczytam jakie pędzelki polecają moje koleżanki. Jeśli też jesteście zainteresowani to zapraszam:

października 02, 2015

[NOWOŚCI] WRZESIEŃ 2015

[NOWOŚCI] WRZESIEŃ 2015
Hej!

Mieliśmy już ULUBIEŃCÓW , pozbyliśmy się także wszystkich zużytych produktów w DENKU także pora na rozliczenie się ze wszystkich NOWOŚCI, które pojawiły się u mnie we wrześniu.

ROSSMANN:


 1. VASELINE INTENSIVE CARE, COCOA RADIANT. W te wakacje bardzo polubiłam się z naturalnym masłem kakaowym, ale używanie jego dosyć twardej konsystencji i roztapianie w dłoniach było dosyć problematyczne. Dlatego postawiłam na balsam z tym masłem. Ten z Vaseline pachnie gorzką czekoladą oraz świetnie nawilża.

2. GARNIER FRUCTIS, GOODBAY DAMMAGE. Mam już całą serię tych produktów i na moje włosy działają rewelacyjnie. Serum nakładam na końcówki , aby je zabezpieczyć.

3. BATISTE TROPICAL. Osławiony suchy szampon. Bardzo lubię Batiste i lubię kokos , ale ten zapach kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jest dla mnie zbyt duszący. Moją ulubioną wersją pozostanie chyba jednak VOLUME XXL.

 GOLDEN ROSE:


4. STYLE LINER METALLIC NR 11 czyli eyeliner w kałamarzu w przepięknym miętowym kolorze. Miałam we wrześniu wesele siostry i idealnie pasował do mojej miętowej sukienki.

5. STYLE LINER METALLIC NR 2 czyli złoty metaliczny eyeliner do którego zakupu skłoniła mnie Basia z kanału CallMeBlondie. Jeśli nie mam czasu (a kiedy mam?) na makijaż to wówczas robię nim kreskę i voila! Piękny i efektowny makijaż oka gotowy :)

6. MATTE LIPSTIC CRAYON NR 10. Bardzo lubię matowe pomadki GR ale malowanie się nimi poza domem może być utrudnione. Te kredki są dużo wygodniejsze w użytkowaniu. Ja wybrałam odcień ciemniejszego, brudnego różu i używam jej niemal codziennie.

PAZNOKCIE:

7. SEMILAC 022 MINT lakier hybrydowy. Jak już wiecie moim ulubionym , wakacyjnym kolorem jest mięta. Mam wiele lakierów w tym kolorze i wreszcie skusiłam się również na wersję hybrydową. Na moich dłoniach mogliście go zobaczyć TUTAJ


8. SEMILAC 034 MARDI GRAS to kolor głębokiej fuksji, amarantu. Piękny i już od dawna chciałam go kupić.

9. LAMPA LED MOSTEK. Mam dużą lampę UV, która niestety nie jest wygodna kiedy muszę gdzieś zabrać zestaw do robienia paznokci. Dlatego na Allegro kupiłam ten malutki mostek, zarówno jego wielkość jak i czas utwardzania lakieru jest minimalny ;)

10. KLIPSY DO ZDEJMOWANIA HYBRYD. Zobaczylam ten gadżet w Drogerii Natura za dosłownie 5 zł. Jest to 5 klipsów, którymi przypinamy nasączone acetonem waciki. Mega wygodne i nie trzeba już się bawić ze sreberkiem.


APTEKA:


11. ACNE DERM czyli mój produkt do zadań specjalnych. Obecnie nie mam problemów ze skórą, ale lubię mieć tego typu maść , gdyby coś mnie zaskoczyło.

PAMIĄTKA Z WAKACJI:


12. MAC SATIN AMOROUS. Tak, tak jako pamiątkę z wakacji oprócz ceramicznej łyżki z jaszczurkami przywiozłam sobie szminkę . Kupiłam ją na strefie bezcłowej . Długo zastanawiałam się nad kolorem, myślałam o kultowej Ruby Woo. Ale wreszcie stwierdziłam, że skoro kupuję szminkę za taką kasę to kupię coś co mogę nosić na co dzień. Jest to odcień przybrudzonego różu przełamanego odrobinę śliwką.

WYGRANA:


13. DR. ORGANIC, ORGANIC POMMEGRANATE BODY BUTTER. W konkursie na Facebooku Dr. Organic udało mi się wygrać organiczne masło do ciała. Bardzo sie ucieszyłam, gdyż produkty tej firmy są w mojej osiedlowej aptece i od jakiegoś czasu mnie ciekawiły. Masło jest gęste i treściwe , ale szybko się wchłania i nie zostawia lepiącej warstwy. Świetnie nawilża. No i ten piękny, owocowy zapach.

I to już wszystkie moje nowości. Trochę się tego nazbierało :)
A co nowego pojawiło się u Was?


października 01, 2015

[DENKO] #7 WRZESIEŃ

[DENKO] #7 WRZESIEŃ
Witajcie,

wczoraj pożegnaliśmy wrzesień więc pora pożegnać się również ze zużytymi kosmetykami. Tym bardziej, że czekają też już NOWOŚCI, czyli to co tygryski lubią najbardziej.

Denko w tym miesiącu nie jest duże, gdyż praktycznie skończyłam już produkty, które miałam pootwierane od dłuższego czasu, a także miniatury i próbki.

ŚWIETNY
PRZECIĘTNY
BUBEL!


1. BALSAM DO MYCIA TWARZY czyli mój wielki ulubieniec. Skończyłam pierwsze pudełeczko i oczywiście już mam zrobione kolejne.
2. SCHWARZKOPFF GLISS KUR, MILLION GLOSS odżywka do włosów w sprayu. Ja bardzo lubię te odżywki, używam ich do rozczesywania włosów. Nie zauważyłam, aby się jakoś specjalnie różniły. Obecnie mam spray z Avonu, ale do odżywek Gliss Kur na pewno wrócę.
3. BE BEAUTY ZMYWACZ DO PAZNOKCI, bardzo dobry zmywacz w wygodnym opakowaniu z pompką. Zawsze kupuję ten lub Isanę.
4. DOVE CARING PROTECTION, żel pod prysznic o bardzo ciepłym, otulającym zapachu. Lubię jak i wszystkie żele Dove. Aktualnie kończę jeszcze żel z tej samej firmy Puerly Pampering o którym pisałam TUTAJ
5. LIRENE CAFE MOCHA, balsam bronzujący do ciała. Kupiłam go , gdyż bardzo lubię zapach kawy. Niestety ten kosmetyk pachniał słodkim, kawowym ulepkiem. Poza tym bardzo źle się rozprowadzał, smużył i strasznie długo się wchłaniał. Sam efekt opalenizny był dobry, ale aplikacja jego tragiczna.
6. TOŁPA GREEN NAWILŻANIE , MASECZKA NAWILŻAJĄCO-ŁAGODZĄCA. Ten produkt zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, maseczka była bardzo delikatna i o przyjemnym zapachu. Dobrze łagodziła wszelkiego rodzaju zaczerwienienia i podrażnienia, łagodnie nawilżała. Obecnie raczej kieruję się ku naturalnym maseczkom, ale jeśli znajdę to myślę , że się skuszę.
7. SYIS, GĄBKA DO MAKIJAŻU. Tej gąbeczce dawałam szansę kilka razy i niestety bardzo szybko rezygnowałam. Jest nieprzyjemna i twarda, zdecydowanie nie jest to przyjemny dla mnie sposób aplikacji podkładu.
8. BARWA SIARKOWA MOC, SERUM PUNKTOWE NA WYPRYSKI. Naprawdę dobry produkt! Naniesiony na noc na wypryski naprawdę je zmniejsza i łagodzi. Nie wysusza przy tym skóry. Obecnie mam taki produkt z kwasem salicylowym z Avon.
9. CALAYA EKSTRAKT Z BLUSZCZU, bardzo przyjemny produkt uzupełniający do maseczek. Ma mieć działanie ujędrniające więc dodawałam go również do balsamów do ciała. Rzeczywiście lekko napinał skórę.
10. MASŁO KAKAOWE NIERAFINOWANE, zużyłam część do balsamu myjącego, a pozostałą część wsmarowywałam w ciało jak balsam. Coś cudownego pod względem zapachu oraz działania. Obecnie mam balsam z Vaseline właśnie z tym masłem.
11. TOP SEMILAC , czyli produkt wykończeniowy i nabłyszczający do lakieru hybrydowego. Ja jestem zauroczona tymi lakierami. Na razie nie szukam czegoś innego...No chyba, że coś mi polecicie? Oczywiście kupiłam kolejną buteleczkę.
12. ZIAJA, MASKA DOTLENIAJĄCA Z GLINKĄ CZERWONĄ. Bardzo lubię te maseczki i zawsze mam kilka saszetek w zanadrzu. Gdy nie chce mi się bawić w rozrabianie sypkich glinek nakładam własnie Ziaję. Maseczka dobrze i delikatnie oczyszcza skórę zostawiając ją miękką i odżywioną.
13. ZIAJA SOPOT, KREM RELAKSUJĄCO-BRONZUJĄCY. Seria Sopot jest jedną z moich ulubionych do nadawania ciału opalenizny. Mimo specyficznego zapachu i średniego składu (ale ten krem w przeciwieństwie do innych z Ziaji NIE MA parafiny) zawsze wracam do kremu i balsamu własnie z tej serii.

I to już całe moje denko. Można zrobić miejsce na półeczce na nowości ;)
Pozdrawiam
i zyczę udanego dnia!
Emi



Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger