Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evree. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evree. Pokaż wszystkie posty

grudnia 29, 2017

Pielęgnacja ust zimą

Pielęgnacja ust zimą
Witajcie!

Jak nastroje po świętach? Zrzuciliście już świąteczne kalorie i jesteście gotowi na szampańską, sylwestrową imprezę? Noc Sylwestrowa oraz karnawał to świetna okazja, aby poszaleć z makijażem. Ja najczęściej stawiam na mocny kolor na ustach, kto mnie zna ten wie, że najczęściej jest to czerwień. Jednak, aby taki intensywny makijaż ust wyglądał dobrze to muszą być one zadbane. A zima wcale nam tego nie ułatwia. Wiatr i mróz, deszcz , a także ogrzewanie w domu sprawiają, że usta często są wysuszone. Pojawiają się na nich suche skórki. Opowiem Wam więc dzisiaj w jaki sposób dbam o moje usta, aby były przygotowane na nawet najbardziej wymagającą pomadkę matową.



Przede wszystkim regularnie robię peeling ust. Codziennie wieczorem nakładam na usta balsam ochronny i masuję je miękką szczoteczką do zębów. To delikatnie złuszcza martwy naskórek oraz ujędrnia wargi. Raz-dwa razy w tygodniu wykonuję również tradycyjny peeling. Obecnie mam gotowy produkt z Evree. Pomarańczowy scrub sugar lips pięknie pachnie i dobrze nawilża usta. Denerwują mnie jednak w nim duże drobiny cukru, które po prostu potrafią odpadać od skóry. Także jego forma, czyli słoiczek nie zachęca mnie do używania. Zdecydowanie wolę pomadkę z Sylveco, jest dużo wygodniejsza w użyciu. Niemniej jednak, gdyż już poradzimy sobie z tymi niedogodnościami, to usta po jego użyciu są bardzo miękkie i gładkie. Po peelingu nakładam na noc grubą warstwę odżywczego masła. Obecnie jest to produkt z Fresh&Natural. Muszę powiedzieć, że go uwielbiam. Ma świetny, naturalny skład. Nałożony na noc sprawia, że usta są idealnie odżywione i nawilżone. Wszelkie suche skórki znikają jak za dotknięciem magicznej różdżki. Jego minusem może być forma aplikacji - ze słoiczka, ale mi to w tym przypadku nie przeszkadza, gdyż nakładam go jedynie w domu. Ja akurat mam wersję regenerującą, która ma silnie ziołowy zapach, ale wiem , że występuje także w innych wersjach, także owocowych.



Bardzo ważne jest również natłuszczenie i nawilżenie ust w ciągu dnia.  Przy porannej toalecie zawsze nakładam na usta balsam grubszą warstwą. Zanim wykonam makijaż i się ubiorę balsam odżywi usta. Następnie ścieram jego nadmiar i już przed samym wyjściem z domu maluję usta. A usta mam pomalowane przez 90% czasu, który spędzam poza domem. Po prostu bardzo lubię mieć pomalowane usta, ale stanowi to także warstwę ochronną. Niezależnie od tego czy macie pomalowane usta, czy nie pamiętajcie, aby bezwzględnie ich nie oblizywać. Przyspiesza to  ich wysychanie i pierzchnięcie.

Pomadki ochronne znajdują się w torebce, którą aktualnie noszę, w samochodzie, a także w płaszczu. Nawet w torbie na siłownię. Zawsze przed poprawieniem makijażu ust nakładam warstwę balsamu i po odczekaniu 10 minut nakładam nową warstwę pomadki. Obecnie bardzo lubię się z pomadką rumiankową Alterry. Jest ona gęsta, ochronna więc świetnie się sprawdzi podczas kapryśnej pogody. W swoich zbiorach mam także słynny EOS. Duży plus za wygodną aplikację oraz dobry skład. Jednak jego działanie jest według mnie bardzo przeciętne. To bardziej fajny, ładny gadżet do torebki niż porządna pomadka.




Bardzo istotny jest także wybór odpowiedniej pomadki. Płynne, matowe pomadki są nadal bardzo modne. Zastygają i długo utrzymują się na ustach lecz bardzo często mocno je wysuszają. Jeśli należycie do osób, które są na to bardzo wrażliwe to na pewno nie możecie tego typu kosmetyków nakładać codziennie. Gdy moje usta są mocno przesuszone i matowa pomadka wygląda na nich po prostu źle sięgam po kremowe pomadki naturalne np. Lilly Lolo czy Couleur Caramel. Pomadka wygląda na ustach bardzo ładnie i zdrowo, wygładza wszelkie zadziorki. Jednocześnie jej dobry, naturalny skład działa na skórę ust pielęgnacyjnie. 





A jakie są Wasze sposoby pielęgnacji ust podczas zimy?

Emi

P.S: Nie pytajcie, czemu na zdjęciach znalazł się krem pod oczy Nacomi... nie wiem ;) Jakoś mi pasował do kompozycji :D

sierpnia 08, 2017

Nowości w Lipcu!

Nowości w Lipcu!
Witajcie!

Chyba nie pamiętam takie brzydkiego lata jakie jest w tym roku. Lipiec niestety się nie popisał. Mamy już sierpień i nareszcie mamy odrobinę upalnego lata. Cieszmy się słońcem dopóki z nami jest. Cały czas próbuję wdrażać minimalizm kosmetyczny., Wychodzi mi to różnie. Co prawda nie kupuję już tyle co kiedyś ( porównywałam z ubiegłym rokiem), ale zawsze coś nowego wpadnie do mojego koszyczka.

Jeśli jesteście ciekawi, co znalazło się w nim w tym miesiącu to zapraszam.

ROSSMANN

Uwielbiam różaną serię od Evree. Zarówno tonik jak i olejek Magic Rose już miałam i z miłą chęcią wróciłam do tych produktów. Stałym bywalcem w mojej łazience jest peeling do ciała o zapachu mango i kokosa Wellnes&Beauty. Natomiast nowością dla mnie jest peeling do ust Evree sugar lips.





HEBE

Drogeria Hebe skusiła mnie swoją promocją do -70% na produkty naturalne. Bardzo dobrze wiecie, że często właśnie takich używam. Uzupełniłam więc swoje zapasy o 3 nowe oleje: z czarnuszki, konopny oraz rokitnikowy. Mydło Yope Werbena jest moim zdecydowanym ulubieńcem. Na promocji skusiłam się także na dwa nowe dla mnie, ale bardzo zachwalane produkty czyli Arganowy krem pod oczy oraz Kawowy Peeling do ciała o zapachu kokosa.




WIZAŻ.PL

Mam duże szczęście jeśli chodzi o tusze do rzęs. W tym miesiącu trafiły do mnie  Maybelline The Collosal Big Shot, którą aktualnie używam i jestem z niej bardzo zadowolona. Drugą jest bardzo ciekawa, z dwoma szczoteczkami L'Oreal False Lash Superstar XFiber. Dotarł do mnie także pięknie pachnący owocami zestaw do włosów Garnier Fructis Oil Repair 3 Butter.




TWOJE ŹRÓDŁO URODY


I testy naturalnych kosmetyków Cosnature. Wybrałam sobie Krem Tonujący, idealny na obecne upały, gdy nie chce na buzi ciężkiego podkładu oraz Nawilżający Krem z Granatem na Dzień.


Na początku miesiąca byłam także na największym evencie dla twórców internetowych w Polsce, czyli See Bloggers. Stamtąd również przywiozłam kilka upominków, ale o nich jak i o moich wrażeniach z tego wydarzenia przeczytacie jeszcze w tym tygodniu.

Pozdrawiam!
Emi



sierpnia 21, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #4 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #4 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA
Witajcie!

Czas leci jak szalony i mam dla Was dzisiaj już 4 post z serii Opróżniamy Kosmetyczki z Trusted Cosmetics. Tym razem bierzemy na warsztat produkty do pielęgnacji ciała. 

Jestem szczęśliwą posiadaczką wanny w mieszkaniu także czasem lubię sobie zrobić relaksującą kąpiel w wannie, a jeśli relaksująca kąpiel to tylko z jakimś przyjemnym , pachnącym produktem. Uwielbiam wszelkiego rodzaju sole czy olejki do kąpieli. Obecnie bardzo lubię Puder Do Kąpieli z Nagietkiem Hagi , który trafił do mnie dzięki JoyBox. Cudownie relaksuje ciało i nawilża skórę. Drugim takim kąpielowym umilaczem są wszelkiego rodzaju babeczki do kąpieli. Na zdjęciu przepiękna, nawilżająca babeczka z masłem shea od Bomb Cosmetics.


Ale nie ukrywajmy, że na co dzień nie mam czasu na długie kąpiele tylko biorę szybki prysznic. Nie mogłoby tutaj zabraknąć moich ukochanych żeli pod prysznic od Dove. Obecnie mam wersję Pistacja i Magnolia. Piękny, słodki i wyciszający zapach. Latem , gdy są upały nie zawsze mam jednak ochotę na coś tak słodkiego dlatego chętnie sięgam po zapachy owocowe. I tutaj urzekła mnie Biała Brzoskiwinia i Nektarynka od Le Petit Marseiliais. To pierwszy żel tej firmy, który posiadam i powiem że jestem nim mile zaskoczona. Dobrze się pieni, nie podrażnia i nie wysusza skóry. Myślę , że jeszcze się skuszę na inne wersje zapachowe.


Dwa razy w tygodniu staram się wykonywać peeling całego ciała. Moim ulubieńcem jest oczywiście zwykły , naturalny peeling z kawy mielonej. Dodaję do niej naturalne oleje i witaminy i potem porządnie masuję ciało. Jeśli jednak nie chce mi się tracić czasu to sięgam po gotowce. Obecnie moim ogromnym ulubieńcem jest ten peeling z Organic Shop o zapachu Belgijskiej Czekolady. Jest to peeling cukrowy o naturalnym składzie. Drobinki są na tyle ostre, że skutecznie złuszczają martwy naskórek, a dodatek oleju sprawia, ze skóra od razu jest pokryta warstwą nawilżającą. Dla mnie to idealne rozwiązanie, gdyż nie muszę już używać balsamu.



Od niedawna zaczęłam regularnie, co 3 dzień używać baniek chińskich. Kupiłam w tym celu Olejek Antycellulitowy Lirene w zestawie z bańką. Niestety okazała się ona naprawdę malutka i denerwowało mnie to, że muszę tyle czasu jeździć nią po udach żeby całe porządnie wymasować. Dokupiłam więc w sklepie rehabilitacyjnym po prostu zwykłe chińskie bańki i używam tej prawie największej. Jest idealna. Oczywiście taki masaż i olejek nie zlikwidują nam problemu bez odpowiedniej diety, dużej ilości wody i ruchu. Ja jednak widzę dużą różnicę w ujędrnieniu ciała.




Balsamowanie ciała to moja ogromna zmora, nie lubię tego robić. A jak na złość właśnie w prezencie najczęściej dostaję balsam+żel pod prysznic. O ile żele są zużywane na bieżąco o tyle balsamy mi po prostu wiecznie zalegają w szufladzie. Obecnie mam Yves Rocher z Oliwą z oliwek. Ma wygodne opakowanie z pompką, jest lekki i ładnie pachnie. Natomiast nie zachwycił mnie niczym specjalnym. 

Moje ulubione balsamy to zdecydowanie :



Bardzo nie lubię się opalać, nie lubię leżeć plackiem na słońcu. Poza tym im jestem starsza to tym większego dostaję uczulenia od słońca na dekoldzie i twarzy. Mimo, że używam wysokich filtrów. Niemniej jednak nie lubię być blada, gdyż wtedy prześwitują mi przez skórę wszystkie możliwe żyłki. Wiele osób posądza mnie nawet o żylaki na nogach... nie to nie to. W takim wypadku mam też żylaki na przedramionach i skroniach ;) Dlatego też moim odwiecznym przyjacielem jest balsam bronzujący. Kiedyś namiętnie używałam Ziaja Sopot jednak teraz męczy mnie jego zapach. Obecnie mam tani a dobry Sun Ozon do ciemnej karnacji. 

Mogę Wam również polecić :



I ostatni produkt czyli olejek ze złotymi drobinkami Nuxe. Uwielbiam jego luksusowy zapach i to, że nie pozostawia na ciele tłustej warstwy. Pięknie się mieni na opalonej skórze. Pięknie optycznie wyszczupla nogi, a także podkreśla ramiona i dekolt. A przy tym jest subtelny. Nie są to ogromne drobiny brokatu.

I to już wszystkie produkty, których aktualnie używam do pielęgnacji ciała.
Ciekawa jestem , co z tej kategorii znalazło się u Was.

Życzę udanej niedzieli!

Emi

Posty z serii Opróżniamy Kosmetyczki :



lipca 09, 2016

[RECENZJA] ULUBIENIEC CZERWCA ! TONIK RÓŻANY EVREE.

[RECENZJA] ULUBIENIEC CZERWCA ! TONIK RÓŻANY EVREE.
Witajcie!

Jak wiecie ulubieńcy nie pojawiają się na moim blogu regularnie. Wynika to z faktu, że praktycznie cały czas używam tych samych produktów i nie chciałabym w kółko się powtarzać. Ale postanowiłam raz w miesiącu wybierać jeden kosmetyk , który wyjątkowo przypadł mi do gustu. W czerwcu niewątpliwie takim produktem był tonik różany marki Evree.



W czerwcu mieliśmy sporo upalnych dni z temperaturami powyżej 30 stopni. Tonik w postaci mgielki okazał się w tym wypadku wybawieniem. Moja skóra nie cierpi pocierania wacikami dlatego nie lubię się ani z płynami micelarnymi ani tonikami. Zawsze był to kosmetyk pomijany w mojej pielęgnacji. Nie widziałam po nim po prostu efektów. Wszystko zmieniło się gdy poznałam tonik z Sylveco. Po prostu zaczęłam nakładać go dłońmi na skórę i efekt był rewelacyjny! Dlatego inne toniki też zaczęłam wklepywac w ten sposób. Nie oszukujmy się , przy płynnej konsystencji nie jest to ani łatwe ani wygodne.
Cieszę się , że  Evree poszło krok dalej i swój tonik umiescilo w wygodnej buteleczce z atomizerem. Podczas upałów trzymałam produkt w lodówce i świetnie chlodzil i odswiezal skórę.  Poza tym świetnie działa jako tonik. Wyciąg z róży łagodzi podrażnienia,  zaczerwienienia oraz tonizuje skórę.  Twarz jest po nim świetnie nawilzona.  Moim patentem na extra nawilżenie jest wklepanie w jeszcze wilgotną twarz olejku z dzikiej róży.  Moja cera po takim zabiegu jest miękka i gładka jak skóra dziecka ☺ Przy okazji produkt koi zmysły delikatnym, nienachalnym zapachem róży. 
Jednym słowem jest to produkt, który bardzo przypadł mi do gustu i do którego bardzo chętnie  będę wracać. Dlatego i Wam serdecznie go polecam.

Pozdrawiam!
EMI❤

lipca 05, 2016

[DENKO] #6 CZERWIEC 2016

[DENKO] #6 CZERWIEC 2016
Witajcie!

Kolejny miesiąc minął momentalnie i mamy już lato w pełni.  Nie mogę doczekać się urlopu, a ten mam zaplanowany dopiero pod koniec miesiąca.
Tymczasem zapraszam Was na przegląd produktów, które wykończyłam w poprzednim miesiącu.

Świetny produkt!
Przeciętny.
Uwaga bubel!!!


1. Biolaven, żel do higieny intymnej. Uwielbiam produkty naturalne. Żel był bardzo delikatny, ale mógłby mocniej odświeżać . 
2. Yope. Mydło do rąk. Werbena. Mydło do rąk i gęstej konsystencji i bardzo dobrym składzie.  Na pewno kupię kolejne. Teraz mam mydło Isana o zapachu rabarbaru.
3. Douglas. Balsam do ciała z masłem shea i witaminą E. Balsam, który dostałam w zestawie na święta. Miał bardzo przyjemny zapach kwaśnych owoców, może żurawiny.  Dobrze nawilża i wygładza skórę.  Niestety ma w składzie parafine dlatego więcej go nie kupię. Teraz używam również balsam z Douglas ale oliwkowy (też dostałam w prezencie)
4.Oryginal Source. Żel pod prysznic. Mango i Macadamia. [Recenzja]  Miał bardzo ładny zapach, ale niestety był niewydajny.
5.Wellnes & Beauty. Peeling do ciała. Masło shea i olej migdałowy. Moje ulubione peelingi! Nie wiem czemu jeszcze nie pojawiła się recenzja. Mają świetny skład i dobrze ścierają martwy naskórek. Zawartość olejku sprawia , ze skóra jest też nawilzona i nie trzeba już nakładać balsamu. Obecnie mam peeling odchudzający z Babuszki Agaffii.


6. Sylveco. Lipowy płyn micelarny. [Recenzja] Już wiecie, że uwielbiam.
7. Evree. Różany tonik do twarzy. Kolejny bardzo dobry produkt od Evree.  Dobrze odświeża i nawilża skórę.  Jest łatwy w użyciu.  Obecnie używam czegoś bardziej naturalnego czyli toniku z Vianek.
8.Perfecta. Peeling gruboziarnisty do twarzy. Bardzo dziwny produkt. Niby miał spore te drobinki ale było ich niewiele. Podobał mi się jego męski zapach. Mam wrażenie, że te duże drobiny niezbyt dokładnie peelingowaly skórę.  Zdecydowanie wolę te drobnoziarniste ale ten fajnie sprawdzał się do stóp.  Obecnie mam peeling wygladzajacy z Sylveo.
9. Skin 79. Crystal Peeling Gel. [Recenzja] Ciekawy produkt, który sprawił że polubiłam peeling enzymatyczny. Był bardzo delikatny. Czasami s tosowalam go nawet codziennie rano zamiast żelu. 


11. Kallos. Maska do włosów. Milk. Kolejna maska tej marki, która moje włosy polubiły. Dobrze je wygladzala i nadawała objętości. Świetna również do mycia włosów odżywka. Przy tym nie miała tak intensywnego zapachu jak latte. Mam teraz ochotę na zachwalana Blueberry.
12. Ziaja. Maska wygładzająca do włosów suchych i zniszczonych. Masło kakaowe. Bardzo ładnie pachnie czekoladą i dobrze wygładza włosy. Nadawała się także do mycia odżywka.  Niestety jak na maskę była dosyć rzadka i szybko się skończyła. 



13. Vaseline. Krem do rąk. Intensive care. Fajny, dobrze nawilżający krem. Był dosyć lekki więc szybko się wchłania ale pozostawiła na dłoniach delikatna warstwę ochronną.  Obecnie mam pięknie pachnący krem z Wellness & Beauty.
14. Eveline. Krem do rąk. Argan i Vanilla. Krem, który idealnie nadawał się do torebki. Plusem było to, że momentalnie się wchłania.  Jednak nie lubiłam jego zbyt intensywnego zapachu.


15. WoodWick. Wosk. Baby Powder. Miał delikatny, pudrowy zapach. Taki jaki lubię. Mam jednak wrażenie że wosk YC o tym samym zapachu jest bardziej intensywny.
16. Pharmacy. Antyperspirant. Niestety produkt ten jako bloker kompletnie się nie sprawdzil. Był to przeciętny antyperspirant. Obecnie mam Rexona w kulce.


17. Avon. Bright Smile. Błyszczyk wybielający zęby. Błyszczyk faktycznie miał niebieskie drobinki które optycznie rozjaśniały uśmiech. Niestety strasznie się lepił dlatego do niego nie wrócę. 
18. Manhattan. Błyszczyk. California Peach.  Kupiłam za jakieś grosze na kosmetykizameryki.pl. Bardzo fajny, delikatny błyszczyk. Nadawał mleczny kolor ustom i je optycznie powiększał. Jeśli będę robić zakupy w tym sklepie to chętnie wrzucę ponownie do koszyczka. Obecnie mam Luxury Lips z Catrice.
19. Eveline. Maskara do rzęs. Magnetic Look. Drogeryjny, niedrogi tusz który okazał się całkiem fajny. Kupiłam na promocji -49% , miał bardzo dobre opinie na wizażu. Nie skleja rzęs, ładnie je wydłuża i pogrubia chociaż daje raczej dzienny efekt. Obecnie używam Wake Me Up Rimmel.
20. Avon. Eyeliner do oczu. Black. Bardzo fajny eyeliner z gąbeczkowym aplikatorem. Służył mi przez bardzo długi czas i tak mi się spodobał, że kupiłam jeszcze zielony i granatowy. Obecnie używam Celebrity Eyeliner z Eveline.
21. Essence. Make me brown. Blonde. Fajny, niedrogi żel do brwi. Miał malutką szczoteczkę , którą można było wyczesać włoski i delikatny kolor. Obecnie mam Brow Artist Plumper z L'Oreal.

I to już całe denko z poprzedniego miesiąca. Jak widzicie znalazło się też trochę kolorówki. Cieszę się , że coraz rzadziej trafiam na buble. Wynika to przede wszystkim z przemyślanych zakupów i sprawdzania poszczególnych produktów przed wrzuceniem do koszyka. 

Jestem ciekawa jak tam Wasze zużycie produktów :)
Pozdrawiam!
EMI

p.s: Przepraszam za te kolory, ale mój blogger wariuje. Podczas pisania jest ok, ale gdy publikuję kolor tekstu się zmienia. Nie mam pojęcia czemu :(

czerwca 16, 2016

Pielęgnacja wieczorna twarzy

Pielęgnacja wieczorna twarzy
Hej!

Ostatnio pokazywałam Wam moją Pielęgnację Poranną (klik),  a dzisiaj przyszła pora na Pielęgnację Wieczorną.

Wieczorem stawiam przede wszystkim na porządne oczyszczenie twarzy. Mimo, że nie noszę ciężkiego makijażu ani produktów wodoodpornych to jednak stawiam na kilkuetapowe oczyszczanie mojej cery.


Cały wieczorny rytuał rozpoczynam od zwilżenia twarzy ciepłą wodą  a następnie nakładam olej do demakijażu.  Najczęściej stosuję mój własny Balsam do demakijażu (klik) jednak po zużyciu kilku opakowań postanowiłam wypróbować coś gotowego. Padło na olejek z Clochee. Bardzo ładnie rozprowadza się na twarzy i rozpuszcza kosmetyki kolorowe. Nawet tusz czy eyeliner. Delikatnie masuje skórę i powieki po czym spłukuję ciepłą wodą.  Całość powtarzam jeszcze raz , aby dokładnie usunąć resztki makijażu. Dodatkowo wspomagam się Foreo Luna (klik) I tutaj zazwyczaj zauważam , że urządzenie to wyciąga resztki z największych zakamarków.


Kolejnym etapem jest zmycie tej olejowej mieszanki. Obecnie robię to mydłem Aleppo z 12% zawartością oleju laurowego. Powiem Wam, że jest ono rewelacyjne. Świetnie doczyszcza, aż skóra skrzypi a przy tym tak nie wysusza. Przy tym kroku również pomagam sobie Luną. Całość zmywam letnią wodą.  Delikatnie osuszam ręcznikiem.


Kolejnym krokiem jest płyn micelarny. Moim ulubionym jest Sylveco Płyn Lipowy (klik). Wylewam odrobinę na wacik i delikatnie przecieram skórę. Zazwyczaj jest już ona idealnie oczyszczona,  ale czasem znajdą się jakieś pozostałości np. w kącikach oczu.


Aby dodatkowo stonizować i odświeżyć twarz aplikuje również różaną  mgiełkę z Evree. 


Masło Shea jest moim ogromnym ulubieńcem i zawsze ratuje mnie, gdy mam przesuszone różne partie ciała. Skoro rano pod oczy nakładam delikatny krem to wieczorem daję tam więcej nawilżenia.  Prosty , naturalny i skuteczny sposób. Jako produkt nawilżająco-odżywczy do twarzy stosuję obecnie Sylveco krem nagietkowy z betuliną. Ta wersja trochę mniej mi odpowiada niż z rokitnikiem (klik) , ale też jest w porządku.


Ostatnim etapem jest nałożenie pomadki ochronnej. Często jest to Odżywcza Pomadka Peelingujaca z Sylveco (klik) . Jednocześnie odżywia i złuszcza martwy naskórek.  W sam raz do nałożenia matowej pomadki kolejnego dnia 😉
 .


I to już wszystkie kroki w moim wieczornym rytuale. Ponownie nie jest tego dużo. Głównie skupiam się na dobrym oczyszczeniu skóry oraz jej nawilżeniu. Oczywiście regularnie wykonuję peelingi oraz nakładam maseczki , ale o tym opowiem Wam innym razem.




Pozdrawiam!
EMI❤

czerwca 14, 2016

PORANNA PIELĘGNACJA TWARZY

PORANNA PIELĘGNACJA TWARZY
Witajcie!
Już długi czas zbierałam się z zamiarem napisania posta z moja aktualna pielęgnacja twarzy. Podzieliłam go na pielęgnację poranną oraz wieczorną. 
Zacznijmy od tego, co robię po wstaniu z łóżka. 

Moja skóra jest mieszana. Strefa T jest normalna może lekko lubi się przetłuszczać . Natomiast policzki niestety często  ulegają przesuszeniu. Nie mam zbyt  dużych problemów z niedoskonałościami.  Za to ogromnym moim zmartwieniem są przebarwienia i pieprzyki których na twarzy mam całe mnóstwo. Skóra moja ma też tendencję do zaczerwienienia i pękających naczynek.


Rano nie zawsze myje twarz wodą.  Robię to tylko wtedy gdy na noc nałożyłam całonocną maskę lub po prostu czuję że moja skóra wymaga dodatkowego oczyszczenia . Jeśli jednak już to robię to używam delikatnych żeli bez sls. Moim ogromnym ulubieńcem w tej dziedzinie jest Żel Rumiankowy Sylveco. 


Najczęściej jednak pomijam pierwszy krok i twarz przemywam tonikiem. Skutecznie usuwa on nagromadzone w nocy kurz oraz sebum z powierzchni skóry ale jednocześnie nie narusza warstwy ochronnej. Tonik Różany  Evree  ma też atomizer dzięki czemu mogę go wygodnie aplikować na twarz jak mgiełkę.  Świetnie odświeża i tonizuje. Przygotowuje ją do nałożenia kolejnych produktów.


maja 05, 2016

[RECENZJA] EVREE, Revita Perilla , liftingujący olejek do twarzy i szyi.

[RECENZJA] EVREE, Revita Perilla , liftingujący olejek do twarzy i szyi.
Witajcie!

długi weekend minął nam w tempie natychmiastowym i jak na złość pogoda również zrobiła się dużo lepsza.  Wczoraj nawet odważyłam się pojechać na rowerze do pracy i chociaż w drodze powrotnej pogoda straszyła deszczem to jednak udało mi się dotrzeć do domu "suchą nogą". Miejmy nadzieję, że słoneczko utrzyma się do weekendu :)

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnego produktu marki Evree. Jak wiecie bardzo lubię kosmetyki tej firmy i chyba jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Olejku Magic Rose [RECENZJA] zużyłam ze 2 lub 3 buteleczki. Jednak ostatnio postanowiłam zastosować coś bardziej nawilżającego i wybrałam wersję Revita Perilla.




REVITA PERILLA OLEJEK DO TWARZY I SZYI liftingujący do wszystkich typów skóry Wypróbuj luksusową olejkową kurację do twarzy. Formuły oparte na skoncentrowanych olejkach i ekstraktach roślinnych zapewnią spektakularne efekty pielęgnacji. Nie zapycha porów. Formuła olejkowa dobrze się wchłania. SKŁADNIKI AKTYWNE: OLEJEK PERILLA ,NKKT Omega 3 i 6, flawonoidy, antocyjany, związki fenolowe DZIAŁANIE: ujędrnia i napina, wyrównuje koloryt skóry, rewitalizuje i wygładza POJEMNOŚĆ: 30 ml.


Olejek standardowo jest zamknięty w wygodnej, szklanej buteleczce z pipetą. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż pipeta pozwala nam zaaplikować odpowiednią ilość olejku. Szkoda tylko, że olejek nie jest w ciemnej butelce, bo jak wiadomo witaminy zawarte w olejach łatwo się utleniają pod wpływem światła. Mój olejek stoi w łazience w szafce więc ze światłem ma mało styczności.
Ja używam go głównie na noc zamiast kremu. Po dokładnym oczyszczeniu twarzy nakładam ok 5-6 kropli na dłoń, rozgrzewam go a następnie robię kilkuminutowy masaż twarzy. Jest to niezwykle relaksujący rytuał , gdyż olejek bardzo ładnie pachnie. Bardzo fajne jest to, że na pudełku od olejków znajdziecie informację jak taki ujędrniający masaż twarzy wykonać. Olejek dosyć szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze. Rano moja buzia jest bardzo dobrze nawilżona i miękka. Czasem, gdy skóra mi się buntuje i jest mocniej przesuszona to nakładam jego niewielką ilość (3 krople) także rano. Muszę wtedy odczekać dłużej niż po nałożeniu zwykłego kremu, ale po 15 minutach spokojnie mogę nakładać makijaż, a moja skóra jest ukojona i nie ściągnięta. Często dodaję kropelkę do kremu CC z Bourjois, dla mnie jest on niestety zbyt suchy :( .Ale w połączeniu z olejkeim nosi mi się je bardzo komfortowo. 
W porównaniu do olejku Magic Rose Revita Perilla jest bardziej treściwy i nawilżający. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się na skórze przesuszonej czy odwodnionej. Magic Rose bardziej poleciłabym skórze mieszanej lub z niedoskonałościami ( w tamtym roku moja cera bardzo się buntowała :( ) Na plus zasługuje również to, że olejek nie zapycha . Stosuję go codziennie na noc i nie pojawiają mi się absolutnie żadne niedoskonałości. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat jego właściwości liftingujących, bo nie mam problemu ze zwiotczałą skórą. Poza tym wykonuję nim masaż (jak i każdym innym olejkiem) więc to na pewno ma też wpływ na jędrność skóry.
Dzisiaj rano użyłam ostatnie kropelki, które zostały na dnie , ale w kolejce czeka już kolejna wersja czyli Essential Oils, którą znalazłam w Joy Box także jego recenzja i porównanie również niebawem się pojawi.

A Wy lubicie olejki? Używacie ich codziennie, czy raczej sporadycznie?


Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia mojej strony na Facebooku oraz  konta na Instagram.

marca 20, 2016

[NOWOŚCI ] Pierwszego kwartału 2016 roku.

[NOWOŚCI ] Pierwszego kwartału 2016 roku.
Witajcie!


Dawno na moim blogu nie było nowości.  W tamtym roku takie posty publikowałam co miesiąc,  ale od tego roku postanowiłam ograniczyć swoje zakupy kosmetyczne i wykorzystać moje (niewielkie już ) zapasy. 



1. Bell, Multimineral Anti Age Concealer. Jedyny kolorowy produkt , który ostatnio kupiłam. Miałam ochotę na Liquid Camuflage od Catrice, ale półki w drogeriach są wyczyszczone. Korektor Bell jest lekki , ale muszę przyznać że nawet dobrze kryje i rozświetla cienie pod oczami.

2. Farmona, Olejek Kąpielowy,  Lawenda. Olejek przepięknie pachnie i sprawia że kąpiel staje się przyjemna i relaksująca. W sam raz na odpoczynek po ciężkim dniu.

3. Sylveco, Rumiankowy Żel Do Mycia Twarzy. Bardzo lubię żele tej firmy są delikatne, ale skuteczne. Wolałam chyba jednak wersję z tymiankiem. Osobom nieprzyzwyczajonym do ziołowych zapachów może nie przypaść do gustu woń tego produktu.

4. Sylveco, Pomadka Peelingujaca. Moja ulubiona. Pomaga mi w łatwy sposób zadbać o usta. Moje nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie.

5. Evree, Revita Perilla, olejek odmładzający. Uwielbiam olejki Evree. Po dwóch buteleczkach Magic Rose zdecydowałam się na wersję Revita Perilla.

6. Evree, Różany Tonik Do Twarzy. Dostałam go w gratisie przy zakupie olejku. Fajnie, bo woda oliwkowa z Ziaji właśnie mi się skończyła. 


7. Nacomi, Czarne Mydło.  Produkt i bardzo specyficznej konsystencji oraz zapachu. Zachwyciło mnie jednak swoim świetnym działaniem oczyszczającym i wygładzającym.

8. Nacomi, Ghassoul glinka. Czerwona glinka oczyszczająca, ale jednocześnie bardzo delikatna. Glinki to moje ulubione maski i zawsze mam ich kilka rodzajów.

9. Nacomi, Glinka Biała. Gdzieś mi się zawieruszyła podczas robienia zdjęć. Na moją skórę działa bardzo nawilżająco i wygładzająco. Uwielbiam!!! Chętnie wzbogacam  o olejki i ekstrakty.


10. Wellnes&Beauty, Balsam do rąk , Wiśnia i Róża.  Balsam do rąk i bardzo pięknym zapachu. Jest lekki i szybko się wchłania , ale dobrze nawilża. 

11. Isana Med, Krem do rąk z mocznikiem. Jak na złość skończyły mi się wszystkie kremy do rąk. Ten jest gęsty i treściwy. Używam na noc.

12. 2x5, Balsam do paznokci. Dużo dobrego słyszałam o tym balsamiku dlatego postanowiłam  wypróbować. 

13. Golden Rose, Oxygen Nail Grow. Bardzo dobrze wspominam czarną odżywkę Black Diamond. Różowa ma bardzo przyjemna, żelowa konsystencję. 

14,15. Gelish, Baza i Top do manicure hybrydowego. Niestety bardzo zawiodłam się na Semilacu, gdyż dostałam na niego uczulenia. Chciałam jednak wykorzystać kolory które mam. Robiąc wywiad dowiedziałam się żeby spróbować nałożyć dobrą bazę tak aby oddzielić szkodliwy pigment z Semilac. Postawiłam na Gelish i ... Tak! Sprawdza się ☺ Niemniej jednak z Semilac więcej już nic nie kupię. 

Może polecicie mi jakieś dobre i bezpieczne lakiery hybrydowe?

Pozdrawiam.
EMI






Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger