Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foreo Luna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foreo Luna. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 08, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY SWOJE KOSMETYCZKI #2 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI TWARZY.

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY SWOJE KOSMETYCZKI #2 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI TWARZY.
Witajcie! 

Weekend minął jak zwykle w ekspresowym tempie. To co dobre zawsze kończy się najszybciej☺ kolejny tydzień to kolejna część wyzwania TRUSTED COSMETICS ☺ Tym razem pokażę kosmetyki do pielęgnacji twarzy .
Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do lektury ☺


Rano bardzo rzadko myje twarz wodą i żelem.  Najczęściej przecieram ją tylko tonikiem. Moim ulubionym jest Hibiskusowy tonik Sylveco. Następnie spryskuje twarz delikatnym tonikiem-mgielka Vianek. To idealny produkt aby odświeżyć i nawilzyc skórę. Ten tonik delikatnie wklepuje w twarz. Kolejnym krokiem jest nałożenie kremu pod oczy Sylveco. Jest to lekki przyjemny produkt , który nieźle nawilża i dosyć szybko się wchłania. Ze względu na sporą pojemność -30ml ostatnio nakładam go na całą twarz. Inaczej nie byłabym fo w stanie zużyć w przeciągu tych zalecanych 3miesięcy.  Gdy mam więcej czasu to rano nakładam płatki pod oczy z koenzymem Q10 Rival de Loop. Trzymam je w lodówce także rano dają cudowne odświeżenie i szybko zmniejszają opuchlizne. Gdy już je zdejme to nakładam krem z filtrem SPF50 Sun Ozon. To niedrogi krem , który dostaniecie w Rossmannie. Nie bieli jakoś mocno, dobrze dogadają się z podkładem a przy tym skutecznie chroni.


Wieczorem moja pielęgnacja jest oczywiście bardziej złożona. Najważniejszym etapem jest oczywiście porządne oczyszczenie skóry. Demakijaż wykonuję wygladzajacym olejkiem Clochee. Przy pierwszym myciu rozpuszczam dokladnie makijaż.  Drugie mycie olejkiem wykonuję szczotką soniczna Foreo Luna. Trzecie mycie ma na celu ściągnięcie z twarzy tej mieszanki olejowo-makijazowej. Świetnie w tym celu sprawdza się 12% mydło Aleppo. 



Wieczorem również spryskuje twarz tonikiem Vianek  cóż poradzę - uwielbiam fo! W jeszcze wilgotną skórę wmasowuje albo tonik hibiskusowy albo serum nawilżające z bio granatem Alterra. W czarnym słoiczku znajduje się mój krem pod oczy czyli mieszanka masła się W i oleju z dzikiej róży.  Kremem na noc który obecnie używam jest nagietkowy Sylveco. Jest to krem mocno natluszczajacy więc nie stosuję go codziennie. Czasem nakładam jedną z masek, które zobaczycie poniżej. Na usta zarówno rano jak i wieczorem nakładam coś nawilzajacego. A że najprostsze sposoby są zawsze najlepsze to obecnie jest to wazelina Vaseline.



Oczywiście oprócz rytuałów, które stosuje codziennie mam też kosmetyki do zadań specjalnych. Jednym z nich jest wygladzajacy peeling Sylveco. Wykonuję go 2-3 razy w tygodniu i to on przygotowuje moją skórę na przyjęcie składników zawartych w maskach czy kremach. Regularnie używam również pomadki peelingujacej tej samej firmy.  Uwielbiam maski do twarzy i mam ich naprawdę sporo. Obecnie najczęściej używam odswiezajacej,  miętowej maski Babuszki Agaffi. Maska świetnie nawilża i chłodzi. Dzięki temu jest świetna zwłaszcza podczas upalnych dni. Gdy moja skóra jest zanieczyszczona to chętnie sięgam po blotna oczyszczająca maskę Sephora. Naprawdę mimo oczyszcza skórę,  ale zbyt często używana może przesuszac. Stosuje ja nie częściej niż raz w tygodniu. Mam też ulubione maski nocne, które 2 razy w tygodniu nakładam zamiast kremu. Jeśli chce nadać twarzy ładnego , zdrowego kolorytu to stosuje maskę samoopalajaca Vita Liberata. A gdy chce skórę porządnie nawodnic i rozswietlic to używam pięknie pachnacej maski różanej Skin79.



I to już cała moja pielęgnacja twarzy. Co jakiś czas ja modyfikuje w zależności od potrzeb swojej skóry ale pewne elementy pozostają niezmienne. Na pewno staram się dla mojej skory dobierać produkty naturalne. Ze względu na mieszana cerę która lubi się przesuszac muszą one być delikatnie oczyszczające oraz nawilżające. 

A jakich produktów Wy używacie  ? Ostatnio poznałam wiele interesujących blogów i kosmetyków. Teraz też chętnie poczytam ☺

Pozdrawiam!
EMI ❤

czerwca 16, 2016

Pielęgnacja wieczorna twarzy

Pielęgnacja wieczorna twarzy
Hej!

Ostatnio pokazywałam Wam moją Pielęgnację Poranną (klik),  a dzisiaj przyszła pora na Pielęgnację Wieczorną.

Wieczorem stawiam przede wszystkim na porządne oczyszczenie twarzy. Mimo, że nie noszę ciężkiego makijażu ani produktów wodoodpornych to jednak stawiam na kilkuetapowe oczyszczanie mojej cery.


Cały wieczorny rytuał rozpoczynam od zwilżenia twarzy ciepłą wodą  a następnie nakładam olej do demakijażu.  Najczęściej stosuję mój własny Balsam do demakijażu (klik) jednak po zużyciu kilku opakowań postanowiłam wypróbować coś gotowego. Padło na olejek z Clochee. Bardzo ładnie rozprowadza się na twarzy i rozpuszcza kosmetyki kolorowe. Nawet tusz czy eyeliner. Delikatnie masuje skórę i powieki po czym spłukuję ciepłą wodą.  Całość powtarzam jeszcze raz , aby dokładnie usunąć resztki makijażu. Dodatkowo wspomagam się Foreo Luna (klik) I tutaj zazwyczaj zauważam , że urządzenie to wyciąga resztki z największych zakamarków.


Kolejnym etapem jest zmycie tej olejowej mieszanki. Obecnie robię to mydłem Aleppo z 12% zawartością oleju laurowego. Powiem Wam, że jest ono rewelacyjne. Świetnie doczyszcza, aż skóra skrzypi a przy tym tak nie wysusza. Przy tym kroku również pomagam sobie Luną. Całość zmywam letnią wodą.  Delikatnie osuszam ręcznikiem.


Kolejnym krokiem jest płyn micelarny. Moim ulubionym jest Sylveco Płyn Lipowy (klik). Wylewam odrobinę na wacik i delikatnie przecieram skórę. Zazwyczaj jest już ona idealnie oczyszczona,  ale czasem znajdą się jakieś pozostałości np. w kącikach oczu.


Aby dodatkowo stonizować i odświeżyć twarz aplikuje również różaną  mgiełkę z Evree. 


Masło Shea jest moim ogromnym ulubieńcem i zawsze ratuje mnie, gdy mam przesuszone różne partie ciała. Skoro rano pod oczy nakładam delikatny krem to wieczorem daję tam więcej nawilżenia.  Prosty , naturalny i skuteczny sposób. Jako produkt nawilżająco-odżywczy do twarzy stosuję obecnie Sylveco krem nagietkowy z betuliną. Ta wersja trochę mniej mi odpowiada niż z rokitnikiem (klik) , ale też jest w porządku.


Ostatnim etapem jest nałożenie pomadki ochronnej. Często jest to Odżywcza Pomadka Peelingujaca z Sylveco (klik) . Jednocześnie odżywia i złuszcza martwy naskórek.  W sam raz do nałożenia matowej pomadki kolejnego dnia 😉
 .


I to już wszystkie kroki w moim wieczornym rytuale. Ponownie nie jest tego dużo. Głównie skupiam się na dobrym oczyszczeniu skóry oraz jej nawilżeniu. Oczywiście regularnie wykonuję peelingi oraz nakładam maseczki , ale o tym opowiem Wam innym razem.




Pozdrawiam!
EMI❤

stycznia 03, 2016

[ULUBIEŃCY] KOSMETYCZNE ODKRYCIA ROKU 2015

[ULUBIEŃCY] KOSMETYCZNE ODKRYCIA ROKU 2015
Witajcie w nowym 2016 roku !!!

Mam nadzieję,  że weszliście w Nowy Rok w dobrych nastrojach 😊 Oczywiście życzę Wam aby był  co najmniej tak dobry,  a nawet lepszy niż ten miniony.  
Dla mnie rok 2015 był początkiem mojej blogowej przygody. Podczas tego czasu poznałam wiele wspaniałych osób. 
W nowym roku chciałabym,  aby blog się dalej rozwijał. Moim postanowieniem jest też częstsze dodawanie postów.

A teraz przejdźmy do kosmetykow, które w tym roku skradły moje serce.

1. DEMAKIJAŻ: Balsam do mycia twarzy


Bardzo duża wagę przykładam do dokładnego oczyszczenia twarzy,  gdyż to podstawa skutecznej pielęgnacji twarzy. Stosowalam wiele żeli, mleczek i płynów micelarnych. Jednak najlepiej sprawdziło mi się oczyszczanie olejami.  O ile standardowe OCN nie bardzo przypadło mi do gustu tak olejowy balsam własnego wykonania gości w mojej łazience niemalże od roku.  Sprawił , że moja skóra nie jest taka przesuszona oraz rzadziej borykam się z niedoskonalosciami. 


2. PIELĘGNACJA TWARZY: Skin Clinic Professional MEZO Terapia Korygująca - Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc


W roku 2015 wprowadziłam do swojej pielęgnacji serum.  To z Bielendy bardzo pomogło mi podczas największego wysypu krostek. Niestety do dzisiaj nie wiem,  co było jego przyczyną.  Całe szczęście obecnie skóra się uspokoiła. Cała seria zasługuje na pochwalę,  ale serum było zdecydowanie najlepsze.  Właśnie kończę drugą butelkę. 

3. MAKIJAŻ TWARZY: SKIN79, VIP GOLD + BRONZE




Długo zastanawiałam się czy umieścić na pierwszym miejscu minerały Annabelle Minerals czy azjatyckie BB SKIN79. W końcu wybrałam kremy azjatyckie, gdyż zawsze wyglądają na mojej skórze świetnie.  A szczególnie podczas przesuszen do których moje policzki maja niestety tendencję.  Pudrowe minerały niestety nie są wtedy zbyt komfortowe, ale kremowe BB spisują się idealnie i mają dodatkowe działanie nawilżające.  Jedynym minusem może być bardzo jasny kolor VIP Gold , który nie jest w stanie się dopasować do mojej lekko opalonej skóry  ( używam samoopalacza). Ale jeśli zmieszam to z BRONZE to otrzymuję  kolor idealny.

4. MAKIJAŻ/PIELĘGNACJA OCZU : Oceanic, Long4Lashes, odżywka do rzęs.

Niestety zaczęłam kurację tym produktem zanim jeszcze zaczęłam regularnie pisać dlatego nie mam zdjęć porównawczych. Serum starczyło mi na 9 m-cy użytkowania  (niestety nie zawsze byłam regularna). Mimo to dało rewelacyjne efekty. Pod koniec stosowalam je także na brwi. Najważniejsze jest jednak to, że po mimo zaprzestania kuracji moje rzęsy drastycznie nie pogorszyła się. Owszem wróciły do swojej standardowej długości, ale nie zaczęły hurtowo wypadac. Na pewno powtórzę kurację w tym roku.

5.MAKIJAŻ/PIELĘGNACJA UST: MNY Color Sensational, 250 Mystic Mauve



Kiedyś używałam jedynie blyszczykow jednak od jakiegoś czasu zdecydowanie wolę szminki. Mimo, że lubię odważne kolory to na co dzień, do pracy nie bardzo mogę sobie na nie pozwolić. Dlatego też najczęstszym moim wyborem jest szminka Mystic Mouve. Ma piękny kolor, który jest lepszym kolorem moich ust i pasuje do każdego makijażu. Szminka ma przyjemne satynowe wykończenie i naprawdę dosyć długo pozostaje na ustach. No i ten karmelowy zapach....


6. PAZNOKCIE/DŁONIE:  The Body Shop Hemp Hand Protector Silnie Nawilżający Krem Do Rąk


To mój ogromny ulubieniec. Jak do tej pory nie znalazłam nic, co by lepiej nawilzalo moje dłonie i pozostawialo je takie miłe w dotyku. Niestety jego różany brat okazał się totalnym niewypałem.  A tej wersji nie mogę nigdzie znaleźć 😯


7. WŁOSY: Maska Kallos Latte


Odżywki Kallos to zdecydowanie wielkie odkrycie tego roku. Są niedrogie, dostępne w drogeriach Hebe  i na moich włosach daje naprawdę świetny efekt. Najlepsza z nich okazała się wersja Martę, która świetnie wygladzala moje włosy i sprawiała, że były bardzo mięsiste.  Trzeba jednak z nią uważać gdyż używane zbyt często może doprowadzić do przeproteinowania naszych włosów. Jedyne, co mi się w niej nie podoba to drazniacy zapach. Miałam wersję Banana, która pięknie pachniało ale nie dawała tak dobrych efektów. Obecnie testuje wersję Milk.

8.PIELĘGNACJA CIAŁA: DR ORGANIC , ORGANICZNE MASŁO DO CIAŁA OWOC GRANATU


Dr Organic to kolejne  odkrycie tego roku. Masełko  to wygrałam w konkursie firmy na FB i od razu się w nim zakochałam.  Ma piękny owocowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. I cudowna , gęstą,  nawilzajaca konsystencję.  A dzięki jego naturalnemu skladowi jeszcze bardziej przypadło mi do gustu. Masła  The  Body Shop mogą się schować. Obecnie testuje tez inne produkty tej firmy i na pewno niebawem pojawią  sie ich recenzje.

9. ZAPACH: Avon, Little Pink Dress


Bardzo lubię zapachy z tej serii. Standardowe Black kojarzy mi się z moja mama, która często to używała. W tamtym roku używałam wersji Gold, a w tym postawiłam na coś lzejszego, k wiatowego czyli Pink. Noszę to w torebce i często używam. To ładny,  dzienny zapach. Na mnie perfumy te utrzymują się bardzo dobrze.

10. AKCESORIUM:

Foreo Luna, szczoteczka oczyszczająca do skóry wrażliwej i normalnej



Ostatnia kategoria to akcesorium, które bardzo zmieniło moje podejście do oczyszczania twarzy. Luna sprawia przede wszystkim, że moje pory są oczyszczone i zwezone. Ma też swój udział w zminimalizowania ilości wypryskow. Przede wszystkim to świetny masaż twarzy. Zauważyłam że jest bardzo ujedrniona, a wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne dużo lepiej się wchlaniaja. 

A jak tam Wasi ulubieńcy? 
Odkrylicie w tym roku coś ciekawego?

lipca 06, 2015

RECENZJA: Foreo Luna, szczoteczka oczyszczająca do skóry wrażliwej i normalnej

RECENZJA: Foreo Luna, szczoteczka oczyszczająca do skóry wrażliwej i normalnej
Witajcie,

po tygodniowej przerwie w końcu udało mi się przysiąść do kolejnego postu. Niestety ostatnio tyle się wokół mnie dzieje, że mam niewiele czasu na bloga. Ale mam nadzieję, że w tym miesiącu się to poprawi.
Dzisiaj przybywam do Was z recenzją urządzenia, które gdy tylko pojawiało się gdzieś na blogu wzbudzało bardzo duże zainteresowanie.
Swojej Luny używam już od lutego dlatego myślę, że to odpowiednia pora aby napisać o niej kilka słów.



Szczoteczki LUNA™ do pielęgnacji skóry szwedzkiej firmy FOREO oferują piękny design i wyjątkowe funkcje. Codzienne stosowanie LUNA™ w połączeniu z produktami do pielęgnacji skóry zapewnia promienny i zdrowy wygląd cery. Dzięki przełomowej technologii doświadczysz przyjemnego i dogłębnego oczyszczania twarzy. Ponadto FOREO oferuje urządzenia z funkcją ANTI-AGING. Oczyszczanie twarzy na najwyższym poziomie - skutecznie i łagodne.

Szczoteczki soniczne od kilku lat cieszą się bardzo dużą popularnością. Sama bardzo długo zastanawiałam się nad kupnem jakiegoś modelu. Na początku miałam ochotę na Clarisonic, ale zrażała mnie jego wysoka cena oraz konieczność dokupowania, co jakiś czas wymiennej główki, która również jest dosyć droga. Przestudiowałam wszystkie opinie i porównania w internecie, na blogach, na You Tube. W końcu decyzja zapadła na początku tego roku, gdy moja cera zaczęła się strasznie buntować...i niestety buntuje się do dzisiaj. Nie jestem w stanie znaleźć przyczyny tego stanu. Nigdy nie miałam z tym problemów, nawet w okresie dojrzewania, a od początku tego roku jest po prostu tragicznie. Tak tragicznie, że umówiłam się na wizytę do dermatologa.

Za wyborem tej szczoteczki niewątpliwie przemówiło to, że jest ona bardzo higieniczna, gdyż końcówka jest silikonowa i łatwa do czyszczenia. Nie ma potrzeby wymieniania jej. Zawiera 2 wielkości końcówek czyszczących. Wypustki są bardzo delikatne i miękkie. Kształt i nieduży rozmiar Luny sprawiają , że bardzo dobrze leży w dłoni, jej używanie jest komfortowe. Jajowaty kształt umożliwia dotarcie wypustkami nawet w trudno dostępne miejsca na naszej twarzy np. załamania przy skrzydełkach nosa. Urządzenie ma wbudowany timer , który po 30s daje nam znać , że możemy się już przenieść na kolejną partię twarzy. Dwa guziki "+" i "-" na panelu pomogą nam ustawić intensywność oczyszczania twarzy i wibracji. Silikonowa obudowa sprawia, że urządzenie bardzo łatwo się myje - ja najczęściej myję ją Białym Jeleniem.Ogromnym plusem jest również trwałość baterii. Producent zapewnia, że jedno ładowanie ma starczyć na pół roku używania 2 razy dziennie. Moja jest w użyciu już czwarty miesiąc (z lekką przerwą)i nie musiałam jej jak na razie powtórnie ładować.
Jeśli chodzi o działanie urządzenia to rzeczywiście świetnie oczyszcza twarz, ale przy tym jest bardzo delikatna. Nie ma obawy, że rozdrapie (jak włoski w standardowej szczoteczce) jakieś krostki. Twarz po jej użyciu jest bardzo miękka i ujędrniona. Jeśli chodzi o zminimalizowanie ilości niespodzianek na twarzy to niestety nie zauważyłam niczego takiego, ale krostki są mniejsze i znikają o wiele szybciej. ( Testowałam to odstawiając na jakiś czas Lunę) Myślę, że może być to spowodowane również tym, że kosmetyki po jej użyciu wchłaniają się po prostu MOMENTALNIE. Szczoteczka posiada również na tylnej ściance podłużne wypustki, które mają nam ujędrniać skórę i spłycać zmarszczki, ale szczerze mówiąc nie bardzo w to wierzę i rzadko tej drugiej strony używam. Szczególną różnicę w kondycji mojej twarzy zauważyłam jeśli chodzi o rozszerzone pory , gdyż całkowicie zlikwidowała ten problem. Dużą poprawę uzyskałam jeśli chodzi o zaskórniki na nosie, gdyż zostały praktycznie zlikwidowane. Skóra ogólnie wygląda na wypoczętą i ujędrnioną, co jest zasługą codziennego jej masażu tym urządzeniem. 
Minusem Luny jest niewątpliwie jej cena , gdyż regularnie kosztuje ona 719,00 zł, a wersja mini 499,00 zł. Ja swoją kupiłam w zimowej promocji w Douglasie i za wersję standardową zapłaciłam tyle, co za wersję mini. Ale nie żałuję i uważam , że była warta każdej wydanej przeze mnie złotówki. Trzeba też pamiętać, że musimy zwracać uwagę na to, jakiego produktu do zmywania naszej twarzy używamy. Ze szczoteczką nie powinniśmy stosować produktów peelingujących z drobinkami oraz żeli, które zawierają w sobie silikony. Mogą one uszkodzić delikatne wypustki Luny. U mnie świetnie ona współpracuje z żelem tymiankowym Sylveco, a także Biolaven. Ostatnio świetnie się również sprawdziła z moją emulsją olejową do zmywania makijażu.

Dlatego też bardzo Wam polecam powyższe urządzenie. Jeśli możecie wydać trochę więcej grosza na produkt do pielęgnacji twarzy to na pewno jest to bardzo dobra inwestycja, gdyż widocznie poprawia wygląd naszej cery. Poza tym wieczorne używanie jej stało się dla mnie ogromną przyjemnością, gdyż jest niezwykle relaksujące .

A Wy co sądzicie o szczoteczkach sonicznych? Macie jakąś?
A może czymś innym myjecie Waszą twarz?

kwietnia 13, 2015

Nowości w mojej kosmetyczce

Nowości w mojej kosmetyczce

Ostatnio moja cera nie jest w zbyt dobrej kondycji. Nigdy nie miałam z nią większych problemów,  ale wraz z przesileniem wiosennym zaczęła po prostu wariować. Policzki są ekstremalnie wysuszone, a w strefie T zaczęły pojawiać się mniejsze i większe krostki. Często ledwo jedne się zagoiły,  a już pojawiły się kolejne. Spowodowało to ogromną moją frustrację i kupno kilka nowych kosmetyków.

Pierwszym krokiem było złożenie zamówienia na Douglas.pl


Szczoteczką Foreo Luna - bardzo długo zastanawiałam się nad jej kupnem, gdyż to spory wydatek. Wreszcie się zdecydowałam i już widzę pierwsze efekty. Ale myślę, że napiszę o nich za jakiś czas.  Mam wersję do cery wrażliwej. Koszt to 499zł w promocji( normalnie coś ok. 700)


Na stronie pod wpływem impulsu i wnerwienia na swoją twarz zamówiłam zestaw 1...2...3 Clinique i już po kilku użyciach wiedziałam, że jest nie dla mnie. Niestety zestaw do typu skóry 3 jest dla mnie zbyt mocny, szczególnie tonik. Powinnam wybrać 2 jeśli w ogóle jakikolwiek. Stosowałam tylko raz dziennie, a następnie odstawiłam gdyż miałam wrażenie że jest tylko gorzej. Zestaw kosztował 119 zł.


NYX HD CW4 korektor, który znalazł się wśród moich zachciewajek dlatego dorzuciłam go do zamówienia. Bardzo go lubię. Świetnie kryje, jest trwały. Kosztował 29 zł


Jako prezent do zamówienia otrzymałam HIGH IMPACT MASCARA od Clinique. Po kilku użyciach mogę powiedzieć, że jest w porządku.



Kolejnym punktem było Hebe w którym kupiłam balsam brązujący LIRENE BODY ARABICA zapach kawy bardzo mi się podoba, ale chyba zostanę wierna Ziaji Sopot. Koszt to ok 12-15 zł.


Podkład RIMMEL LASTING FINISH NUDE 100IVORY - ma bardzo ładny, jasny kolor. Dobrze kryje, ale chyba jest zbyt suchy. Muszę znaleźć na niego sposób, bo ogólnie mi się podoba. Zapłaciłam za niego 17 zł.


Krem MIXA z gliceryną 25%. Kupiłam z myślą o nocnym nawilżaniu. Niestety chyba mnie zapycha :( Kosztował 18zł w promocji.




Po jakimś czasie swoje kroki skierowałam do Golden Rose. Kupiłam tam Nowa odżywkę BLACK DIAMOND. Ciekawe jak się spisze, nie zawiera formaldehydu. Koszt 10.90 zł. 



Wreszcie udało mi się wybrać na Mokotowska( dla mnie to niemal drugi koniec miasta;-)) do salonu Annabelle Minerals.




Zakupiłam podkład kryjący w odcieniu Golden Fair. Bałam się, że będzie źle wyglądał na mojej suchej skórze ale moje obawy okazały się przesadne. Kosztował 39 zł.

Na sam koniec,  całkowicie przypadkiem natknęłam się w małej drogeryjce na kosmetyki Babuszki Agafii. 



Kupiłam 3 maseczki: oczyszczająca z niebieską glinka, odmładzającą na mleku łosia i odżywczą z ekstraktem z jagód. Powiem tylko, że to na pewno nie ostatnie moje spotkanie z kosmetykami rosyjskimi.

A co nowego pojawiło się ostatnio u Was?

marca 04, 2015

Koreańska Maseczka Rozjaśniająca z Biedronki

Koreańska Maseczka Rozjaśniająca z Biedronki
Ostatnio będąc w Biedronce i stojąc już przy kasie zaczęłam przeglądać (jak zwykle) stojącą w tym miejscu szafeczkę z kosmetykami. Okazało się, że wśród znajdujących się tam produktów były koreańskie maski w szmatce.
Były dostępne wersje: nawilżająca, wygładzająca, odżywcza i rozjaśniająca. A że bardzo lubię tego typu maseczki postanowiłam spróbować wersji rozjaśniającej. Niestety lubię też szybko rozprawiać się z krostkami na mojej twarzy, co niestety pozostawia ślady. Dlatego też wybrałam własnie tę wersję. Maseczka jest zamknięta w bardzo estetycznie wykonanej biało-czerwonej saszetce. Każdy rodzaj miał inny kolor, co ułatwia znalezienie odpowiedniego wariantu do swojej cery. Jest ona podzielona na 3 mniejsze saszetki. Mamy w jednym produkcie zamknięty cały zabieg pielęgnacyjny.



KROK 1 - PIANKA DO MYCIA TWARZY - głębokie oczyszczanie skóry.

Pianki tej w tym małym kwadraciku było tak malutko, że wyciskałam ją do ostatniej kropli. Bałam się , że nie starczy mi na umycie całej twarzy i szyi. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam. Po rozmydleniu z wodą okazało się, że zmienia ona swoją konsystencję i robi się jej tak dużo, że spokojnie wystarczyłoby mi na 2-3 razy. 
Po nałożeniu na twarz pianka przyjmuje konsystencję mydła, które zostało nałożone z niewielką ilością wody. I przy myciu również zachowuje się jak mydło, ma zapach mydła. Na pewno bardzo dobrze oczyszcza skórę. Twarz po użyciu tego specyfiku jest czysta "że aż piszczy" i tępa - nie da się gładko przesunąć palcami po skórze. Gdyby to był ostatni etap rytuału to na pewno wysuszyłaby mi skórę. Całe szczęście po niej nakładane są dalsze elementy , niemniej jednak ta część zabiegu najmniej mi się spodobała. 

KROK 2 - SERUM - wspomaga działanie maski

Serum zamknięte w kolejnej saszetce bardzo mi się spodobało. Miało żelową, delikatną konsystencję i było bardzo wydajne. Nauczona doświadczeniem z pianką nałożyłam go tylko połowę na twarz. Produkt bardzo szybko się wchłania i skóra natychmiastowo odzyskuje swój blask oraz miękkość. Serum jest bezzapachowe i bardzo przyjemne w użyciu.

KROK 3 - MASKA DO TWARZY - Rozjaśniająca z wit. C+E

Przejdźmy więc do produktu głównego. Maseczka w postaci kawałka materiału z wyciętymi otworami na oczy, nos i usta była bardzo mocno nasączona żelowym płynem. Przyznam się, że trochę musiałam ją odsączyć, bo niemalże z niej kapało. Ma to też swoje dobre strony , gdyż po zdjęciu maski włożyłam ją z powrotem do płynu i wykorzystałam 2 dni później razem z serum. Maseczka jest bardzo wygodna do nałożenia, jest świetnie nasączona przez co ładnie przylega do twarzy i nie odkleja się. Mogłaby być podzielona na 2 części. Myślę, że wtedy nakładałaby się dużo lepiej. Maska długo zostaje wilgotna a produkt ładnie wchłania się w twarz. Po 20 minutach zdjęłam ją i resztki lekko wmasowałam w skórę.
Musze przyznać , że byłam zaskoczona efektem. Buzia była bardzo dobrze nawilżona i gładka. Przebarwienia lekko się uspokoiły i rozjaśniły. Oczywiście, żeby zauważyć większe efekty pewnie musiałabym ją stosować 2 razy w tyg tak jak rekomenduje producent, ale na chwilę obecną używam kwasu migdałowego raz w tygodniu który ładnie rozjaśnia plamki.

Podsumowując, maseczka bardzo mi się spodobała i na pewno wypróbuję jeszcze wersję nawilżającą - o ile będzie jeszcze dostępna.
Jesli lubicie takie nowinki i macie w pobliżu Biedronkę to serdecznie polecam. Koszt maski to 5,99.

Pozdrawiam!
i życzę miłego dnia


P.S: Mój aparat niestety się zbuntował i robi bardzo słabe zdjęcia :( Szczególnie przy tak brzydkiej pogodzie. Mam nadzieję, że niedługo zaopatrzę się w nowszy model dzięki czemu fotografie będą lepszej jakości.

Poza tym zamówiłam wczoraj Foreo Lunę. Czekam na jej dostawę i już nie mogę się doczekać. 
Miałyście szczoteczki soniczne do twarzy? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?


Informuję iż post nie jest sponsorowany, a produkt kupiony przeze mnie.
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger