Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herome. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herome. Pokaż wszystkie posty

września 03, 2017

DENKO #8 Sierpień 2017

DENKO #8 Sierpień 2017
Witajcie!

Letnie miesiące minęły jak z bicza strzelił i mamy już wrzesień. Niestety zaczął się on iście jesienną i deszczową pogodną, gdyż od kilku dni jest pochmurnie i wilgotno. Mam nadzieję jednak, że będziemy mieli choć odrobinę tej pięknej, złotej jesieni w tym roku.

A skoro koniec miesiąca to pora również i na denko, czyli kosmetyki, które zużyłam w poprzednim miesiącu. Jeśli pojawiła się recenzja danego produktu to obok będzie umieszczony odnośnik. Zapraszam!



NovaClear Atopis Face & Body Wash, Hydro-Control cream (RECENZJA): Komplet, który dostałam do przetestowania z portalu ZBLOGOWANI. Żel pod prysznic był bardzo przyjemny i fajnie mi się go używało. Krem niestety zawierał parafinę, ale zuzyłam go na ciało. Niestety nie lubię konsystencji produktów z olejem mineralnym, trudno się rozsmarowuje, ciężko się wchłaniają i zostawiają tę nieprzyjemną warstwę na ciele.

Sanctuary SPA Long Lasting Moisture, 2 Day Moisture Shower Oil : Powiem Wam, że nie podobał mi się ten produkt i jak za tę cenę to niestety był to dla mnie bubel. Więcej dowiecie sie z recenzji, która pojawi się w tym miesiącu. Równie dobrze można kupić słynny olejek Isana - konsystencja i zapach ten sam.

Bielenda Multiessence, Multiwitaminowa esencja do twarzy 4w1 (RECEZNJA): Z tym 4w1 to producent oczywiście przesadził i jeden produkt nie zastąpi nam całej pielęgnacji. Niemniej jednak to bardzo dobry kosmetyk i z pewnością do niego wrócę.

Bioxine, szampon i odżywka przeciwko wypadaniu włosów. Zestaw dostałam na jednym z blogerskich spotkań. Oba produkty miały bardzo charakterystyczne, ziołowe zapachy. Szampon dobrze się pienił, domywał włosy i nie wysuszał ich. Odżywka była dosyć gęsta, nie spływała z włosów, ale nie dawała też efektu wow. Po prostu zwykła odżywka. Stosowałam ją też na skórę głowy. Nie pisałam o nich postu, gdyż mi włosy nie wypadają, dosyć szybko rosną więc nie jestem najlepszą osobą do wypowiadania się w tym zakresie. Moja recenzja byłaby chyba bez sensu. Przyjemnie się tego używało, ale nie kupię, gdyż nie są dopasowane do moich potrzeb.

Vianek, łagodzący olejek do demakijażu: Bardzo dobry produkt. Olejek pięknie, owocowa pachniał i dobrze zmywał makijaż. Nie był to jednak olejek hydrofilny więc należało go zmyć ściereczką lub delikatnym żelem lub pianką. Obecnie używam olejku z Orientany.




Nuxe, suchy olejek ze złotymi drobinkami. Ten produkt miałam bardzo długo, chyba ze dwa lata. A to głównie dlatego, że używałam go jedynie w wakacje. Pięknie wyglądał na opalonej skórze rąk, czy nóg. Podkreślał opaleniznę i delikatnie się mienił. Dodatkowo miał przepiękny, perfumeryjny i lekko pudrowy zapach. Był to tzw suchy olejek, czyli nie zostawiał tłustej warstwy na skórze co bardzo mi odpowiadało.

Vianek, nawilżający krem do stóp. Przyznaję się szczerze, że denkowanie produktów do stóp idzie mi bardzo opornie. Zazwyczaj używam tego samego balsamu, którym smaruję ciało. Ten krem zużyłam do smarowania całych nóg. Miał dobry skład, przyjemną konsystencję i delikatny zapach. Dobrze nawilżał i zmiękczał skórę stóp także spokojnie mogę go polecić osobom, które nie mają dużych problemów np. z piętami.

Bioline Savon Noir, czyli czarne mydło. Ten produkt miał całkowicie inną konsystencję, niż podobny z Nacomi. Był on w postaci stałej, gęstej pasty, którą trzeba było wydobywać z pudełeczka. Całe szczęście miało ono duży otwór więc było to dosyć wygodne. Fajnie się sprawdza jako peeling enzymatyczny ciała, do twarzy mi się nie sprawdziło, gdyż szczypało w oczy. Nie wiem jak wy, ale ja jestem zauroczona designem opakowań Bioline.

Sephora Hand Wash Cotton Flower. To produkt, który dostałam w prezencie. Bardzo ładnie prezentowało się w łazience, gdyż żel był przeźroczysty lekko różowy i zatopione w nim były błyszczące drobinki. Całe szczęście nie zostawały one potem ani na rękach ani na umywalce. Dla mnie pachniał on jakoś cukierkowo, słodko i przyjemnie. A tak, mydło jak mydło. Dobrze się pieniło i myło dłonie, nie zauważyłam aby przesuszało.

Fresh&Natural Peeling Korzenny. Produkt petarda. Serio. To jeden z lepszych peelingów jakie miałam okazje używać. Miał piękny, korzenny zapach ... kojarzył mi się z grzanym winem. Drobinki cukru były dosyć spore, dzięki czemu dobrze złuszczał martwy naskórek. Dodatek olejów otaczał skórę delikatną powłoczką. Nie trzeba było używać już balsamu. Jak dla mnie ideał i na pewno kupię ponownie.



L'Oreal Czysta Glinka, Maska z glinką wygładzająca, rozświetlająca. Z portalu wizaż.pl dostałam do przetestowania wszystkie trzy glinki. Oczywiście nazwa Czysta Glinka jest tutaj zdecydowanie na wyrost, ale jeśli nie lubicie bawić się w mieszanie naturalnych glinek to jest to świetna propozycja dla Was. Najmniej spodobała mi się glinka czarna. Była dla mnie zbyt mocno oczyszczająca. Glinka zielona była w porządku, delikatnie oczyszczała i odświeżała twarz. Moją ulubienicą została maska wygładzająca, która zawierała czerwone algi. Po niej moja twarz była bardzo ładnie rozświetlona i nawilżona. Myślę, że kiedyś do niej wrócę. Wszystkie wersje przepięknie pachniały i długo schły na buzi.

Make Me Bio, clean powder. Puder do mycia buzi z białą glinką. Nie wiem, jakoś produkty Make Me Bio nie zachwyciły mnie: ani krem Garden Roses, ani woda różana. Ten puder również mnie wkurzał. Nie mogłam znaleźć odpowiedniej konsystencji, którą dobrze myłoby mi się twarz. Jakoś pod koniec pudełka w końcu mi się to udało. Ale chyba jednak wolę tradycyjny żel bez sls. Może kiedyś spróbuję tego sposobu, ale użyję do tego zwykłej, czystej białej glinki.


Lilla Mai, ekologiczna pasta do zębów z ksylitolem. Trudno mi się było przyzwyczaić do tego typu pasty do zębów. Była ona na bazie oleju kokosowego i miałam wrażenie, że moje zęby nie są dobrze umyte. Raczej nie wrócę, zostanę przy mojej czarnej paście z Ecodenta.

Nivea Lip Butter, coconut. Bardzo lubię te masełka do ust i mam kilka "smaków". Kokosowe było bardzo delikatne w działaniu, ale miało piękny zapach. Balsamów w takim słoiczku używam jedynie w domu lub w pracy. 

EcoSpa, olejek rozmarynowy. Zużyłam go do produkcji własnego balsamu do demakijażu. Chętnie do niego wracam.

Maść Ochronna z Wit A. Bardzo tłusta maść, która zawsze ratuje moją skórę, gdy jest mocno przesuszona. Używam jej także na spierzchnięte usta. Najczęściej idzie w ruch zimą, gdy mamy mróz i wiatr. Wtedy moja skóra lubi się bardzo mocno przesuszać. Dokończyłam ją niedawno, gdyż została mi odrobina. Uwaga, gdyż jest ona na bazie wazeliny, która nie każdemu niestety służy. Na pewno do niej wrócę.

Herome Nail Hardener Extra Strong. Moja ulubiona odżywka do paznokci. Ratuje je nawet z największych opresji i używam jej profilaktycznie co roku, na wiosnę w celu ich wzmocnienia. Zawiera formalaldehyd więc nie zalecam stosować od razu po zdjęciu sztucznych paznokci, czy hybryd.

Golden Rose Nail Expert Black Diamond Hardener. To druga w kolejności odżywka, którą uwielbiam i skończyłam już kilka buteleczek. Jest delikatniejsza niż Herome, nie zawiera formaldehydu, ale widocznie wzmacnia i utwardza paznokcie.


Cuccio, odżywka ze skrzypem polnym w sztyfcie. Było to masełko umieszczone w sztyfcie. Bardzo wygodne rozwiązanie, ładnie nabłyszczało paznokcie i zmiękczało skórki. Używane regularnie powodowało, że paznokcie rosły szybciej i były mocniejsze. Niestety produkt był bardzo niewydajny i szybko się skończył.





Blend It! Gąbeczka marmurkowa do makijażu. Bardzo lubię gąbeczki blend it, są bardzo miękkie i sprawiają, że podkład na twarzy wyglada bardzo naturalnie. Aplikuję nimi także korektor oraz płynny rozświetlacz. Mam już kolejną, tym razem czarną i mam wrażenie, że jest odporniejsza na uszkodzenia, ale tak samo miękka.

Missha, gąbka konjac z białą glinką. To pierwsza gąbka konjac, która po wyjęciu z opakowania była miękka i mokra. Niestety nie pobiła mojej ulubionej gąbki z Yasumi. Tamta była bardziej porowata i chropowata dzięki temu lepiej domywała skórę. Ja tych gąbeczek zmywam do ściągania maseczek glinkowych i kremowych. Mój mąż ma gąbkę z węglem i używa ją do mycia twarzy.

I to już koniec! Trochę się tych produktów nazbierało. Całe szczęście obyło się bez większych bubli. Było za to kilka produktów do których z wielką przyjemnością wrócę.

Jestem ciekawa, czy znacie kosmetyki z mojego denka i jaka jest Wasza opinia o nich.

Pozdrawiam
Emi

marca 08, 2017

CO NOWEGO? LUTY 2017

CO NOWEGO? LUTY 2017
Witajcie, 

po dosyć dużym projekcie DENKO ostatniego miesiąca zrobiło mi się dosyć dużo miejsca na nowe kosmetyki.

 Jednak postanowienie noworoczne jeszcze jest przestrzegane i tych kosmetyków nie trafia do mnie wcale tak dużo. A już na pewno nie tych , które kupuję samodzielnie.

Jeśli chcecie zobaczyć, co trafiło do mnie w lutym to zapraszam do czytania i oglądania.

HOLIKA HOLIKA ALOE SOOTHING GEL


Żel aloesowy to produkt, który ciekawił mnie od bardzo dawna. W końcu udało mi się go kupić w promocyjnej cenie. Zdecydowałam się na ten od Holika Holika. Ma on dobre opinie w internecie, a poza tym... kupiło mnie jego bajeranckie opakowanie.



 NOREL, TONIK - ŻEL Z KWASEM MIGDAŁOWYM


Kupiłam duże opakowanie ponieważ połowę mniejsze było tylko 10 zł tańsze więc kompletnie się to nie opłacało. A tonikiem podzielę się z siostrą. Moja skóra lubi się z kwasem migdałowym, można go stosować przez cały rok więc postanowiłam go wprowadzić do regularnej pielęgnacji.

HEROME EXTRA STRONG


Moja ulubiona odżywka, to już 4 czy 5 opakowanie. Tak zawiera formaldehyd , ale używana rozsądnie nigdy nie zrobiła mi krzywdy. Nie można jej stosować bezpośrednio po zdjęciu hybryd czy żelu. Ale po jakimś czasie świetnie regeneruje paznokcie i je wzmacnia. Obecnie mam przerwę od hybryd i stosuję ją jako bazę pod lakier.

SALLY HANSEN NAILGROW MIRACLE


Tę odżywkę kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami na jej temat. Bałam się, że kilka dni po zdjęciu hybryd Herome będzie za mocna (a wtedy paznokcie bolą) więc chciałam też coś bezpieczniejszego. Jednak nic takiego się nie działo więc Sally Hansen czeka cierpliwie w zapasach.


 BIOLOVE - MUS DO CIAŁA , BROWNIE WITH ORANGE


Wokół tego musu chodziłam już kilka razy i za każdym razem musiałam wręcz się zmuszać żeby go nie kupić. W końcu uległam. Gęste masło o boskim zapachu ciasta czekoladowo-pomarańczowego. Kupiłam go w głównej mierze to manicure shea, ale używam go także na ciało.

WIZAŻ - L'OREAL TRUE MATCH N1+ L'OREAL MATTE 404 RASPOUTINE-ME


 Z portalu wizaz.pl dostałam propozycję przetestowania dwóch produktów od firmy L'Oreal. Podkład w odcieniu N1 jest dla mnie stanowczo za jasny, ale wzięłam próbkę ciemniejszego odcienia 4N, aby je wymieszać i wyrobić sobie na jego temat zdanie. Do podkładu była dołączona matowa pomadka w przepięknym odcieniu czerwieni. To jak wygląda na ustach możecie zobaczyć na zdjęciu na INSTAGRAMIE.


SPOTKANIE BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU


Oczywiście największą ilość kosmetyków, której w tym miesiącu nie przewidywałam przywiozłam z cudownego spotkania w Białymstoku. Dokładną relację ze spotkania oraz szczegółowe zdjęcia produktów znajdziecie w poprzednim poście.


sierpnia 14, 2016

[DENKO]#7 LIPIEC

[DENKO]#7 LIPIEC
Witajcie,

mamy już połowę sierpnia, a więc najwyższa pora na rozliczenie się ze zużyć lipca. Nie ma ich zbyt wiele, ale jednak trochę jest.

Legenda:
Świetny produkt!!!
Przeciętny
Uwaga bubel!


Bardzo lubię naturalne produkty i dlatego mam ich w swojej kosmetyczce naprawdę sporo. Ulubionym z nich jest Olej Jojoba. Zawsze go mam w swoich zbiorach. To on sprawia, że moja skóra jest świetnie nawilżona , a włosy lśniące i sprężyste. Zawsze kupuję kolejną buteleczkę. Jest świetny solo, ale także jako dodatek do innych kosmetyków. Całkowicie innym produktem jest Olej Tamanu. To gęsty, zawiesisty olej o charakterystycznym zapachu kostki rosołowej. Jednak zaaplikowany na niedoskonałości i wypryski działa cuda. Isana Vitamin&Joghurt (Recenzja)  to świetny produkt pod prysznic. Ma cudowny, orzeźwiający zapach w sam raz na lato. Natomiast Esencja do Kąpieli Kneipp Totalny Relax to całkowicie odmienna nuta zapachowa. Melisa odpręża i uspokaja ciało, a także zdejmuje z niego wszelkie napięcia. Mydło do rąk Biały Jeleń było w porządku. Dobrze się pieniło i nie wysuszało dłoni, ale nie wyróżniało się niczym szczególnym od innych mydeł. Pozostając w temacie żeli skończyłam również Rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco (Recenzja) . Bardzo lubię te produkty, ale chyba jednak Tymiankowy (Recenzja) bardziej mi odpowiadał. Jeśli chodzi o włosy to skończyłam Odżywkę do Włosów z Isana. Miałam nadzieję, że będzie to godny zastępca dla produktu John Frieda (Recenzja) i się nie pomyliłam. Recenzja zbiorcza szamponu i odżywki pojawi się niebawem na blogu. Podczas upałów wspomagałam się suchym szamponem Batiste XXL Volume. Właśnie ta wersja z odrobiną lakieru do włosów jest moją ulubioną. Ulubionym codziennym zapachem lata (i nie tylko) było Avon Pink Little Dress. Uwielbiam wszystkie te wody. Muszę kupić kolejną, ale jeszcze nie wiem na jaki "kolor sukienki " się zdecyduję. Również ładnym zapachem było La Vie Est Belle Lancome. Być może kiedyś się skuszę, ale mam 2 butelki droższych perfum, które należałoby najpierw zużyć. Do śmieci trafiły również 2 odżywki do paznokci. Moja ulubiona Herome Nail Hardener Extra Strong oraz Golden Rose Oxygen Nail Growth. Pierwsza zawsze ratuje mi paznokcie gdy są w kiepskim stanie. Druga miała fają żelową konsystencję , dobrze sprawdzała się jako baza pod lakier i rzeczywiście mam wrażenie, że przyspieszała wzrost paznokci. Jeszcze kiedyś do niej wrócę.


W związku z tym, że w lipcu byłam na kilku wyjazdach wzięłam się również za próbki. Taka jedna saszetka starczyła mi na 2-3 razy więc sporo. Zakochałam się w serii odżywczej Vianek. Kremy są bardzo gęste i treściwe. Świetnie odżywiają i nawilżają skórę. Na pewno kupię pełne opakowania jak skończę to co mam. Krem intensywnie nawilżający również był w porządku, ale jednak nie dał takich efektów jak jego poprzednik. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie krem Bergamo Intensive Snake z peptydami jadu węża. Skóra po nim była idealnie napięta i nawilżona. Muszę poszukać gdzie można go kupić.

I to już wszystkie produkty, które udało mi się ostatnio zużyć.
Jestem ciekawa jak Wasze zużycia w tamtym miesiącu ?

Emi

maja 03, 2016

[NOWOŚCI ] Kosmetyki kolorowe - Golden Rose, Ekobieca, Superpharm, Rossmann.

[NOWOŚCI ] Kosmetyki kolorowe - Golden Rose, Ekobieca, Superpharm, Rossmann.
Witajcie!

Dawno nie pokazywała Wam kosmetyków kolorowych, które ostatnio pojawiły się w mojej kosmetyczne. Wszystkie poniższe produkty kupiłam od początku roku. Kosmetyki pielęgnacyjne pokazuje Wam w miarę regularnie, ale o tych kolorowych zwyczajnie zapominam.


Bardzo rzadko bywam w Golden Rose bo zwyczajnie jest mi tam nie po drodze. Ale jeśli już tam zajrzę to zawsze wyjdę z kilkoma produktami. Tym razem moje serce skradly pomadki w kredce Matte Lipstick Crayon. Moje serce kompletnie skradł dzienny, brudny róż 10, ale nie gorszy jest ten brzoskwioniowy nudziak i nr. 13.  Ostatnim wyborem jest odważny sliwkowo-wiśniowy odcień czyli 3. Do niego dobralam sobie konturowke w tym samym odcieniu.


Ekobieca.pl to moja ulubiona drogeria internetowa i tam najchętniej robię zakupy. Tym razem skusiłam się na matujacy Puder ryżowy Ecocera. Do koszyka wpadła również moja ulubiona odżywka do paznokci Herome Extra Strong oraz najlepszy żel do skórek czyli Sally Hansen Instant Cuticle Remover. Skusiłam się także na 2 lakiery Essie -Tying The Knottie miał być zamiennikiem koloru Fiji niestety potrzeba aż 4 warstw żeby uzyskać satysfakcjonujące krycie , Take It Outside to ładny, kremowy szary lakier tym razem o dobrym kryciu.


W Drogerii Natura bardzo skromnie. Jedynie My Secret Face Illuminator Powder i od tamtej pory używam go namiętnie.


Promocja w SuperPharm nie jest tam mocno naglosniona jak ta w Rossmannie. Tam wybrałam się po Dr Irena Eris ProVoke Radiance Fluid , który już od dawna chciałam przetestować. Kupiłam też Essie Fiji. Z nieplanowanych produktów do koszyka trafił  Olejek do demakijażu z Clochee oraz balsam do ust Balmi, który okazał się bardzo przeciętny ale pięknie pachnie.


Pierwsza część promocji w Rossmannie przebiegła spokojnie i kupiłam tylko rozświetlacz Wibo Diamond Iluminator. Chyba zaczęłam kolekcjonować rozświetlacze.  Wprost nie mogę się oprzeć ich pięknemu błyskowi.


Podczas drugiej części postanowiłam wypróbować kilka nowości : tusze Rimmel oraz Eveline a także tusz do brwi L'Oreal. Lovely Pump Up oraz Eveline Celebrities Eyeliner (tym razem fioletowy) już znam.

A jako wisienka na torcie moja wygrana w konkursie Drogeria.pl (był jeszcze różowy lakier holo ale podzieliłam się prezentem z przyjaciółką )


MIŁEGO POPOŁUDNIA WAM ŻYCZĘ!
EMI😃

Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia mojej strony na Facebooku oraz  konta na Instagram.

grudnia 02, 2015

[DENKO] # 9 LISTOPAD

[DENKO] # 9 LISTOPAD
Witajcie!

Wczoraj rozpoczął nam się grudzień jednak pogoda cały czas listopadowa czyli buro, ponuro i na dodatek z deszczem.
A propos 1 grudnia - poszalałyście na Dniu Darmowej Dostawy? Ja skorzystałam z okazji i kupiłam kilka prezentów dla najbliższych.
A skoro pożegnaliśmy kolejny miesiąc to pora pożegnać również kolejną partię zużytych kosmetyków.

Zapraszam :)

Świetny! :)
Przeciętny :]
Uwaga Bubel! :(



 1. BIOCOSMETICS Mandelic Peel - kwas migdałowy 40%. Był to pierwszy kwas z jakim miałam do czynienia. Używałam go w tamtym roku i spisał się rewelacyjnie. Oczyszcza i wygładza skórę, a przy tym jej nie przesusza.
W tym roku postawiłam na coś mocniejszego, czyli Kwas Glikolowy 20% od Bielendy.

2. SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy i Krem Rokitnikowy z betuliną (niestety słoiczek został wcześniej wyrzucony). Oba kremy bardzo przypadły mi do gustu, co mogliście zauważyć czytając recenzje. Bardzo obawiałam się, że krem z betuliną będzie zbyt tłusty i mnie zapcha, a jednak nic takiego się nie stało. Na pewno wrócę do kremów tej firmy.
Obecnie zużywam kremy, które mam w zapasach np. Alantan Dermoline Lekki i olejek do twarzy z Alterry.

3. BIODERMA Sensibio - nie powiem, że to zly płyn do demakijażu, ale jakoś mnie nie zachwycił. Cały czas zbieram się do napisania recenzji.Tę małą buteleczkę zabierałam na wyjazdy i na siłownię. Mam jeszcze w zapasie całą , dużą butlę. Może ona mnie zauroczy.
Obecnie zużywam Garniera różowego.

4. YASUMI Clean and Fresh Silky Powder - bardzo dobry środek oczyszczający skórę. Był dla mnie niekonwencjonalny, ale szybko go polubiłam. Niestety przy codziennym używaniu może lekko wysuszać skórę. Stosowałam więc go 2-3 razy w tygodniu. Ładnie odświeża i rzeczywiście rozjaśnia. Robi delikatny peeling. Bardzo wydajny. Nie kupię tylko ze względu na to, że wolę bardziej naturalne produkty, ale polecam.
Obecnie używam żelu Balneokosmetyki Malinowy Zdrój

5. SKIN79 Snail Nutrition BB Cream . Bardzo polubiłam się z azjatyckimi kremami BB. Ten miał bardzo ładne krycie i dobrze nawilżał skórę. Niestety jego kolor nie bardzo mi podpasował.
Obecnie wróciłam do SKIN79 VIP GOLD

6. BIELENDA 1,5% Hyaluronic Face Serum In Cream - jakiegoś wielkiego szału próbka ta nie zrobiła więc raczej nie skuszę się na pełnowymiarowy produkt.

7. THALION Krem nawilżający do twarzy. Miał bardzo ładny i odświeżający zapach, takiej czystej oceanicznej wody. Dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał. Bardzo go polubiłam. 



8. REXONA Sexy Bouqet czyli antyperspirant w sprayu. Był OK , ale nie aż tak żebym chciała do niego wracać. Miał ładny , świeży zapach. 
Ja jednak najbardziej lubię kulkę z Garnier Mineral zieloną do której chętnie wrócę.


9. DRY SHAMPOO czyli suchy szampon , który był dostępny w Biedronce. Jak to suchy szampon ładnie odświeżał i odbijał włosy od nasady. Niestety mocno je bielił i mam wrażenie, że trudniej go było wyczesać niż np. szampon Batiste. 
Obecnie używam BATISTE TROPICAL, którego jak wiecie nie mogę zdzierżyć. Całe szczęście używam bardzo rzadko.


10. JOANNA Fruit Fantasy, Brazylijska Mandarynka. Peeling do ciała, który miał przepiękny zapach. Niestety jego działanie było bardzo przeciętne. O wiele bardziej lubię te male peelingi Joanny. Obecnie mam peeling kawowy z Eveline.

11. JARDIN DE PROVENCE Apple & Cinnamonn, czyli świetna sól z Biedronki o zapachu jabłka i cynamonu. Mimo dosyć dużych kawałków soli ładnie się rozpuszcza w wodzie. Zawsze ją kupuję, gdy jest dostępna w sklepie. Trochę przeszkadzają mi pływające w wannie paprochy.
Obecnie mam sól BingoSpa.


12. HEROME Extra Strong Nail Hardener czyli moja ulubiona odżywka do paznokci. Zawsze ratuje mnie w trudnych sytuacjach i sprawia, że moje paznokcie są mocne jak tipsy.
Obecnie stosuję odżywkę witaminową z Paese.

13. SECHE VITE czyli kultowy już produkt do utwardzania i nabłyszczania lakieru do paznokci. Mimo kilku reanimacji removerem i tak zostało ok 1/4 buteleczki, której nie da się już ruszyć. Ale chętnie do niego wrócę.
Obecnie stosuję Sally Hansen Miracle Gel Top Coat.

14. ISANA zmywacz do paznokci. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Bardzo dobry zmywacz do paznokci. Ta wersja z acetonem jest w stanie również ściągnąć hybrydę.

15. THE BODY SHOP masło z masłem shea. To bardzo treściwe i mocno nawilżające masło. Mnie niestety męczył jego ciężki wręcz duszący zapach. Dlatego roztopiłam go z naturalnym masłem shea , co sprawiło że zapach stał się bardziej do wytrzymania, a masło było jeszcze bardziej nawilżające. Najczęściej jednak stosowałam do stóp i rąk na noc.
Obecnie używam cudowne masełko Dr Organic o zapachu granatu.

16. BIOLIQ balsam odżywczy do ciała. Miał świeży zapach i delikatną konsystencję. Na cieplejsze dni był fajny. Jednak nie zauważyłam jakiegoś szczególnego odżywienia czy nawilżenia.

17. LIRENE balsam z filtrem przeciwsłonecznym SPF30. Używałam go zarówno na żaglach tutaj w Polsce jak i na wakacjach na Majorce. W obu warunkach sprawdził się świetnie. 


18. BLISTEX MediPlus. Naprawdę rewelacyjny produkt do ust. Świetnie je natłuszcza i regeneruje. Ma w sobie dodatek mentolu , który lekko chłodzi usta. Latem było to fajne, ale jesienią podczas wiatru już niekoniecznie.
Obecnie używam masełek Nivea.

19. MARIZA Pomarańczowy peeling do ust. Bardzo fajny i naturalny peeling. Dobrze złuszczał naskórek, ja jednak wolę pomadkę peelingującą Sylveco. Jest dużo bardziej wygodna w użyciu i to jej obecnie używam.

20. DERMO PHARMA Skarpetki złuszczające do stóp. Bardzo lubię tego typu maski, gdyż szybko regenerują skórę stóp. Te również były dobre jednak moimi ulubionymi są nadal te z L'biotica.



21. NYX HD Concealer. Bardzo dobry korektor, który świetnie sprawdzał się na wypryski, ale także pod oczy . Mój był w odcieniu CW4. Chętnie do niego wrócę. 
Obecnie mam Deluxe Brightener z Wibo.

22. CATRICE EYEBROW FILLER czyli mój ulubiony produkt do brwi. Moje brwi są dosyć gęste i ciemne naturalnie więc zazwyczaj przeczesuję je tylko delikatnie żelem koloryzującym. Obecnie zużywam kredkę z Etre Belle.

23. LOVELY Curling Pump Up Mascara czyli mój ulubiony, niedrogi tusz do rzęs. Na pewno jeszcze nie raz go tutaj zobaczycie.


24. SEMILAC ACETONE . Czysty aceton do zdejmowania lakieru hybrydowego. Aceton jak aceton. Teraz zaopatrzę się w jakiś zwykły, który będzie po prostu tańszy.

25. SKIN 79 I'm Refreshing. Azjatycka maseczka do twarzy w płacie, którą wygrałam w rozdaniu u INTERENDO. Oczywiście musiałam ją w tempie natychmiastowym zużyć. Maseczka była przeznaczona do cery zmęczonej, poszarzałej i pozbawionej blasku. Płat był świetnie nasączony i zawartość super wchłaniała się w skórę. Kosmetyki SKIN79 nie przestają mnie pozytywnie zaskakiwać .

26 ESSENCE I love stage. Baza pod cienie, która ładnie podbija ich kolor i utrzymuje w ryzach. Bardzo wydajna. Ja używałam jej dosyć rzadko, gdyż najczęściej w roli bazy stosuję po prostu korektor lub MNY Color Tattoo.

27. OCEANIC Long4Lashes. Świetna odżywka na linię rzęs. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć porównawczych, ale zaczęłam ją stosować zanim zaczęłam regularnie pisać posty. Sprawiła, że moje rzęsy stały się długie i czarne. Oczywiście po odstawieniu rzęsy sukcesywnie wracają do swojej dawnej kondycji. Nie powypadały mi po zakończeniu kuracji , a takie opinie również słyszałam. Starczyła mi na ok 8 m-cy ( z regularnością u mnie bywa różnie stąd tak długi czas). Na pewno do niej wrócę po Nowym Roku. 

Zrobiłam również porządki na swojej półce z kosmetykami i wyrzucam kilka produktów, które mam już od dawna i jakoś nie mogę zużyć.







28. SORAYA After Sun balsam rozświetlający, który dostałam od siostry. No jeśli ktoś lubi rozświetlenie w postaci ogromnych drobin brokatu... beznadzieja. Miałam chociaż nadzieję, że będzie ładnie nawilżał i rzeczywiście utrwalał opaleniznę. Nic takiego nie robił więc także z nim się żegnam. 
Obecnie mam olejek Nuxe z drobinkami, który uwielbiam zarówno ze względu na zapach jak i działanie.

29. EVELINE Slim Extreme 3D Thermo Far Burner termoaktywne serum wyszczuplające. Kiedyś bardzo je lubiłam i przy regularnym używaniu ładnie napinało skórę ( oczywiście przy regularnych ćwiczeniach). Nie wiem czy zmienili formułę czy to moja skóra stała się bardziej wrażliwa, ale nie mogę znieść tego grzania. Na chwilę obecną nie używam balsamu tego typu.

30. AVON Advance Techniques Liquid Spray Wax czyli wosk w sprayu, który ma chronić włosy przed szkodliwym działaniem lokówki czy prostownicy. Nie bardzo polubiłam się z tym produktem. Łatwo z nim przesadzić i zafundować tłustą czuprynę. Nie utrwala również zbyt mocno. nałożony lekką ręką daje jednak w miarę ładny efekt. Co do ochrony to nie wypowiem się gdyż rzadko stylizuje włosy. Wyrzucam niemal 1/3 butelki gdyż jego data ważności dawno minęła.

31. JOANNA Styling Perfect krem podkreślajacy loki. Mam włosy proste i myślałam że ten krem podkreśli i utrwali moje włosy jeśli je zakręcę. Niestety nie dał rady, a tylko obciążył kosmyki. 
Zamiast tych dwóch produktów używam na imprezy lakieru Got2be

I to już całe moje denko. Wiem, że znowu sporo nazbierało się tych produktów, ale wyciągam to co mam rozpoczęte i staram się sukcesywnie zużywać.

Poza tym niebawem zobaczycie, że przybyło mi też sporo nowych produktów ;)

Pa!

lipca 20, 2015

Nowości Czerwiec 2015

Nowości Czerwiec 2015
Witajcie. Jest już połowa lipca, a ja jeszcze nie rozliczyłam się z nowości czerwcowych. A trochę się tego nazbierało, gdyż czerwiec jest miesiącem moich imienin więc wpadło też trochę prezentów.



ROSSMANN

1. Evree Max Repair krem do rąk. Po wielu pozytywnych recenzjach na jego temat, postanowiłam zakupić. Krem jest nawet niezły jednak jego zapach jest dla mnie nie do przejścia. Pachnie dla mnie po prostu proszkiem do prania. Smaruję na noc dłonie i stopy.

2,3,4.  Bielenda Skin Clinic Proffesionall - maska na noc, tonik, krem do cery z niedoskonałościami. Po ogromnym sukcesie serum postanowiłam dokupić resztę serii i jestem mega zadowolona. Wreszcie nie wstydziłam się wyjść z domu bez podkładu na twarzy. 

5. Head & Shoulders szampon przeciwłupieżowy, większa puszystość. Co prawda nie mam problemów z łupieżem, ale chciałam kupić szampon mocno oczyszczający. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się efektu volume, ale naprawdę unosi włosy u nasady.


BIEDRONKA:

6. Fructis Goodbay Dammage - siostra poleciła mi tę serię więc gdy pojawiła się w promocji postanowiłam spróbować. Na razie leży w zapasach.

7. Tołpa Green maseczka nawilżająca z bawełną - bardzo przyjemna maseczka, która delikatnie wygładza i nawilża naszą cerę. 



APTEKA:

8. Aflofarm olejek rycynowy - mieszam razem z olejem kokosowym i avokado i tak teraz tworzę mój olejek do zmywania makijażu. Świetnie się taka mieszanka sprawdza.

INTERNET:

9. The Body Shop krem do rąk różany. Gdy skończył się mój ulubieniec z wyciągiem z konopii postanowiłam zamówić tym razem różany. Niestety od razu, gdy go otworzyłam wiedziałam, że to nie to. Krem jest dużo rzadszy i nie nawilża tak mocno. Jednak jego zapach jest boski, jak byśmy weszły do kwiaciarni w której pachnie świeżymi różami. Cudo!

10. Herome Nail Hardener Extra Strong - najlepsza odżywka jaką miałam. Mimo, że próbowałam już różnych innych to nic jej nie przebije. Zawiera formaldehyd, ale w przeciwieństwie do Eveline nie robi mi krzywdy.


LAKIERY:

11. Rimmel 60 sec. seria Rita Ora - razem z moją siostrą znalazłyśmy w naszym rodzinnym mieście te lakiery po 3,50. Oczywiście obie wzięłyśmy po 2 sztuki. Bardzo je lubię.

12. Sally Hansen Miracle Gel to zestaw , który dostałam od mamy i siostry na imieniny. Znowu jestem niemile zaskoczona kryciem lakieru. Na zdjęciu wyszedł on dosyć pomarańczowo, ale w rzeczywistości jest on pastelowo różowy. Jednak bardzo spodobał mi się top, który ładnie współgra i utwardza również inne lakiery. Cieszę się, gdyż mój Seche Vite już niestety nie nadaje się do użytku.



 PREZENTY:

13. Luksja Pro Care Granat i Marakuja to żel , który wygrałam do testowania na wizażu. Bardzo gęsty, ładnie się pieni i orzeźwiająco pachnie. Bardzo mi się nie podoba , że Wizaż.pl wysyła produkty bez wcześniejszej informacji o tym. Poza tym jest to byle jak zapakowane.

14. L'Oreal  Volume Million Lashes to produkt, który wygrałam w konkursie L'Oreala również na wizażu. Trafił do zapasów. Tutaj dostałam informację o wygranej, ale paczka była zapakowana tragicznie. Wg mnie nieprofesjonalnie zważając na to, że był to konkurs.


15. A to już mój prezent imieninowy od teściowej Ives Rocher seria z oliwą z oliwek. W zestawie jest mleczko do ciała, krem do rąk i żel pod prysznic. Bardzo się cieszę, gdyż nie miałam jeszcze nic z tej firmy. Chętnie przetestuję, ale na razie zestaw nierozpakowany ozdabia moją łazienkę i czeka aż wykończę to, co mam.


I to już wszystkie moje nowości czerwcowe. Trochę się tego nazbierało, ale i denko było dosyć spore, dużo kosmetyków mi się skończyło i musiałam uzupełnić braki.

A jak tam Wasze nowości?

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger