Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

lipca 13, 2019

DENKO czerwiec 2019

DENKO czerwiec 2019
Hej !

Ostatnio było o produktach, które przybyły do mojej kosmetyczki, jeśli jeszcze nie czytaliście to możecie przeczytac o Nowościach w PIELĘGNACJI oraz KOLORÓWCE.

Nadszedł więc czas na pozbycie się zużytych opakowań. Wiem, że bardzo lubicie tego typu posty więc przybywam z denkiem z ostatniego miesiąca.



Mydło Solankowe White Flowers otrzymałam na wiosennym spotkaniu Nature of Woman. Okazało się świetnym żelem pod prysznic. Bardzo fajnie się pieniło i nie wysuszało skóry. Co więcej zdarzyło mi się także nim myć twarz po demakijażu olejkiem (zabrakło mi żelu, pianki) i byłam tutaj bardzo pozytywnie zaskoczona. Mydełko świetnie wysuszyło wszelkie wypryski, które miałam na brodzie. Cera była dobrze oczyszczona, ale nie wysuszona, ani ściągnięta. Ale oczywiście czym byśmy cery nie myli nakładamy później tonik i krem.


Naturativ Revitalising Body Scrub był bardzo dziwnym produktem. Kosnsytencja była gęsta, maślana. Drobinek było sporo i produkt dobrze złuszczał martwy naskórek. Natomiast mam wrażenie, że zbyt dużo jest w nim tej fazy olejowej/maślanej gdyż na skórze po użyciu zostawała tłusta i nieprzyjemna warstwa. Było to uczucie jakbym uzywała peelingu na parafinie. Oczywiście jest to produkt naturalny i nie posiada jej w składzie, ale jednak nie podobało mi się to uczucie. Zazwyczaj po jego użyciu musiałam się jeszcze umyć żelem. Dodatkowym minusem jak dla mnie był zapach - nie czułam praktycznie w ogóle żurawiny, był on bardzo cytrusowy. Jak dla mnie zbyt bardzo przypominał odświeżacze do toalety.


Próbkę kremu na słońce PHENOME SPF 30 dostałam od koleżanki. Był on bardzo fajny, odlewka starczyła mi na kilka użyć. Gęsty krem dosyć przyjemnie się rozsmarowywał, jak to filtry mineralne pozostawiał białą warstwę, ale nie było to nic czego nie możnaby było wpracować lub przykryć podkładem. Mimo, że był dosyć tłusty to fajnie sprawdził mi się pod makijażem, szczególnie tym mineralnym.


IOSSI Aksamitna Róża to bardzo fajny krem nawilżający, którego miniaturkę kupiłam na tegorocznych targach Ekocuda. Nie jest to bardzo gęsty, tłusty krem a mimo wszystko bardzo przyjemnie nawilża i natłuszcza skórę. Dobrze się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Jedynym jego minusem może być intensywny różano-ziołowy zapach.



POLNY WARKOCZ Nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim. Z mazidłem tej marki niestety nie bardzo się polubilam, gdyż było dla mnie niestety zbyt tłuste. Natomiast esencja okazała się bardzo fajna i mocno nawilżająca. Jest to taki trochę bardziej gęsty tonik. Ale bardzo fajnie się dozował poprzez atomizer. Świetnie mi się sprawdził w metodzie 7 skin. W te upały używałam rano kilku warstw i już nie musialam nakładać żadnego kremu.


W denku znalazło się także kilka kosmetyków kolorowych z czego niezmiernie się cieszę:


L'OREAL True Match to zdecydowanie mój ulubiony podkład drogeryjny. Ma on bardzo przyjemne krycie, które określiłabym jako średnie. Bardzo ładnie prezentuje się na mojej skórze, gdyż nie jest ani zbyt mocno matowy, ale też nie bardzo błyszczący. Spokojnie moge przy nim nie używać pudru, a twarz wyglada na lekko zmatowioną. Nie jest również ciężki, nie tworzy efektu maski. Dla mnie to taki podkład do większego makijażu więc jego zużywanie zajęło mi sporo czasu.


PAESE DD cream to zdecydowanie moje odkrycie ostatnich miesięcy. Jak na krem DD miał naprawdę bardzo przyzwoite krycie i świetliste, zdrowe wykończenie. Przypudrowana lekkim, transparentnym pudrem cera wygladala bardzo zdrowo i świeżo . kiedy miałam ochotę na lekki, naprawdęminimalistyczny makijaż to w ogóle go nie pudrowałam, nakładam jedynie tusz do rzęs, rozświetlacz i róż w płynie, błyszczyk i normalnie dziewczyna o 10 lat młodsza ;) Na pewno kupię pełne opakowanie.



FELICEA Naturalna mascara z silikonową szczoteczką. Pisałam już o niej na moim Instagramie. Mimo, że szczoteczka zapowiadała się bardzo dobrze to sam tusz niestety bardzo mnie rozczarował. A to dlatego, że nie dawał żadnego efektu na rzęsach. Na początku, gdy mascara była jeszcze mokra wyglądało to jakbym nałozyła po prostu bezbarwną odżywkę. Rzęsy były jedynie lekko przyciemnione i wydłuzone. Dałam jej czas, aby zgęstniała, ale i tak trzeba było nałożyć solidną ilość warstw (4-5) aby było cokolwiek widać.  Produkt dla fanów bardzo delikatnego makijażu, może dla młodszych nastolatek, które zaczynają się malować, ale ich makijaż nie może być zbyt rzucający się w oczy np w szkole (chociaż teraz w szkole to chyba wsystko można :/ )


Za to bardzo pozytywnie zaskoczył mnie tusz JOANNA MULTI LASHES. Niby zawiera w sobie czynnik stymulujący wzrost rzęs, ale akurat tego działania nie zauważyłam. Natomiast ma bardzo wygodną, silikonową szczoteczkę która ładnie rozdziela rzęsy. Po jego użyciu są one wydłużone i lekko pogrubione. Może nie jest to efekt dla fanów sztucznych rzęs, ale jak najbardziej podobał mi się do takiego codziennego, delikatnego makijażu.



DELIA Creamy Eyebrow Mascara to zdecydowanie mój ulubiony produkt tego typu. Moje brwi są dosyć gęste i ciemne jak na blondynkę więc nie potrzebuję jakoś mocno ich wyrysowywać. Na co dzień najczęsciej korzystam właśnie z kolorowego tuszu do brwi. Ten miał dla mnie idealny kolor, szczoteczka była matutka i precyzyjna więc fajnie można było przeczesać nawet końcówkę brwi. Na pewno kupię ponownie.

I to już całe moje denko. Nie jest tego może jakaś zatrważająca ilość, ale moje zapasy bardzo się skurczyły ostatnimi czasy. Nie kupuję już tyle co kiedyś, nie otwieram kilku produktów z danej kategorii na raz to i zużywanie idzie mi trochę wolniej. Najważniejsze, że do przodu :)

Jestem bardzo ciekawa jaki świetny produkt lub jaki beznadziejny ostatnio mieliście okazję używać?

listopada 23, 2018

NOWOŚCI Październik-Listopad 2018

NOWOŚCI Październik-Listopad 2018
Witajcie!

Dzisiaj Black Friday! Skusiliście się już na jakieś zakupy? Ja jeszcze nie i szczerze mówiąc nie planuję kupować nic dla siebie. Natomiast chętnie skorzystam z obniżek i zrobię zakupy Mikołajkowe :) Natomiast dzisiaj chciałabym Was zaprosić na przegląd nowości październikowych i listopadowych.

Nie będzie tego dużo, gdyż ograniczam swoje zakupy do niezbędnego minimum i muszę przyznać, że idzie mi całkiem nieźle. Mocno mi w tym pomaga mój dwumiesięczny synek, który nie daje za bardzo matce posiedzieć w internetach ;)





Początek października to oczywiście słynna promocja -55% na kolorówkę w Rossmann. Miałam nie iść, ale ostatecznie postanowiłam się wybrac i kupić kilka nowości. W taki oto sposób do mojej kosmetyczki trafiła baza Unicorn Tears Wibo, która ma bardzo słodki, cukierkowy zapach i mieniącą się żelową konsystencję. Producent pisze, że może być stosowana jako serum w wieczornej pielęgnacji, ale dla mnie jest niestety zbyt mało nawilżająca. Za to pod podkład sprawdza się świetnie. Dobrze wygładza skórę, sprawia że fluid lepiej się rozprowadza. Polubiliśmy się.



Produktem, który bardzo mnie zaciekawił jest pomadka L'Oreal Utra Matte Liquid Lipstick Les Chocolats. Kolory są bardzo specyficzne, właśnie w tę brązową stronę, lekko czekoladową co mi niekoniecznie pasuje. Natomiast udało mi się wybrać odcień 842 Candy Man, który wydawał mi się fajnym brudnym różem. Niestety na ustach ujawnia też taki lekko kakaowy ton. Jest też ona bardzo jasna, ale ładnie wygląda z ciemniejszymi brązami na oku. Jest miła w noszeniu, w miarę długo się utrzymuje i przepięknie pachnie gorącą czekoladą :)


Maybelline Stay Matte Ink , mimo że pojawiła się na rynku stosunkowo niedawno to już osiągnęła status kultowej. I nie dziwię się, bo ta pomadka jest nie do zdarcia. A przy tym jest naprawdę bardzo lekka, wodnista że praktycznie nie czuć jej na ustach. Jedynym jej minusem jest to, że przy jej stosowaniu trzeba naprawdę dbać o usta i mocno je nawilżać. Mój kolor to 80 Ruler, czyli dosyć ciemny, ale przygaszony róż.


Pomadka Adorable od Wibo to istne cudeńko. Nigdy bym się nie spodziewała, że taka slicznotka będzie kosztowała tylko 30 zł (w cenie regularnej). Jak tylko zobaczyłam ją na IG to wiedziałam, że muszę ją kupić. Tak, tak oczy kupowały :) I tutaj również postawiłam na bardzo neutralny, dzienny róż a mianowicie odcień Shy One.


Korektor Lovely Liquid Camuflage jest także hitem blogosfery. Podobno jest on inspirowany kultowym tarte Shape Tape. Nie wiem...nie miałam. Natomiast sam korektor Lovely jest bardzo miły w użytkowaniu. Ma kremową konsystencję, niezłe krycie i ładnie wyglada pod oczami. Nie warzy się i nie wchodzi w zmarszczki. Myślę, że będzie nam się miło współpracowało.


W wakacje portal Trusted Cosmetics po raz kolejny organizował akcję Pokaż Swoją Kosmetyczkę w której wzięłam udział. Była to świetna zabawa i motywacja do regularnych wpisów :)



W paczce znalazł się Organic Baby Outdoor protection Lotion, czyli ekologiczny spray przeciw owadom na bazie olejków eterycznych. Chetnie go przetestuję w przyszłym roku na moim maluchu.


Glinka myjąca z Flos-lek była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Mycie twarzy sypką glinką nie przypadło mi do gustu, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Natomiast w tej wersji sprawdza mi się bardzo dobrze zarówno jako produkt myjący jak i maseczka. Uzywam jej codziennie wieczorem i nie wysuszyła mojej skóry. Ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję. Trzeba się tylko przyzwyczaić do tego, że nie pieni się jak standardowy żel .


Semilac oliwka do manicure o zapachu ananasowym. Dawno nie robiłam sobie hybryd. Przy maluchu noszę paznokcie obcięte na krótko i pomalowane jedynie odżywką. Ale oliwka na pewno się przyda. tym bardziej, że pięknie pachnie.


Bell HYPOAllergenic Matallic Liquid Lips w odcieniu 05 Mexico City. kolor jest piękny, głeboki , nasycony i jesienny. Szkoda tylko, że jest to szminka metaliczna. Niestety w tym wydaniu to bordo całkowicie traci swój urok. Przynajmniej ja nie mogę się przekonać do takiego wykończenia na ustach, a Wy?


Ostatnim kosmetykiem jest tusz Joanna multiLashes, który ma bardzo fajną silikonową szczoteczkę. Świetnie rozdziela rzęsy, ale po otwarciu jest bardzo rzadki i odbija się na powiece. Postanowiłam dać mu chwilę czasu, aby zgęstniał.

I to wszystkie nowości. Jak widzicie nie ma tego wiele. Denkowanie idzie mi zdecydowanie lepiej niż kupowanie z czego się niezmiernie cieszę. Po Nowym Roku czeka mnie przeprowadzka i chciałabym mieć jak najmniej zapasów kosmetycznych :)

Buziaki



Emi

grudnia 02, 2015

[DENKO] # 9 LISTOPAD

[DENKO] # 9 LISTOPAD
Witajcie!

Wczoraj rozpoczął nam się grudzień jednak pogoda cały czas listopadowa czyli buro, ponuro i na dodatek z deszczem.
A propos 1 grudnia - poszalałyście na Dniu Darmowej Dostawy? Ja skorzystałam z okazji i kupiłam kilka prezentów dla najbliższych.
A skoro pożegnaliśmy kolejny miesiąc to pora pożegnać również kolejną partię zużytych kosmetyków.

Zapraszam :)

Świetny! :)
Przeciętny :]
Uwaga Bubel! :(



 1. BIOCOSMETICS Mandelic Peel - kwas migdałowy 40%. Był to pierwszy kwas z jakim miałam do czynienia. Używałam go w tamtym roku i spisał się rewelacyjnie. Oczyszcza i wygładza skórę, a przy tym jej nie przesusza.
W tym roku postawiłam na coś mocniejszego, czyli Kwas Glikolowy 20% od Bielendy.

2. SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy i Krem Rokitnikowy z betuliną (niestety słoiczek został wcześniej wyrzucony). Oba kremy bardzo przypadły mi do gustu, co mogliście zauważyć czytając recenzje. Bardzo obawiałam się, że krem z betuliną będzie zbyt tłusty i mnie zapcha, a jednak nic takiego się nie stało. Na pewno wrócę do kremów tej firmy.
Obecnie zużywam kremy, które mam w zapasach np. Alantan Dermoline Lekki i olejek do twarzy z Alterry.

3. BIODERMA Sensibio - nie powiem, że to zly płyn do demakijażu, ale jakoś mnie nie zachwycił. Cały czas zbieram się do napisania recenzji.Tę małą buteleczkę zabierałam na wyjazdy i na siłownię. Mam jeszcze w zapasie całą , dużą butlę. Może ona mnie zauroczy.
Obecnie zużywam Garniera różowego.

4. YASUMI Clean and Fresh Silky Powder - bardzo dobry środek oczyszczający skórę. Był dla mnie niekonwencjonalny, ale szybko go polubiłam. Niestety przy codziennym używaniu może lekko wysuszać skórę. Stosowałam więc go 2-3 razy w tygodniu. Ładnie odświeża i rzeczywiście rozjaśnia. Robi delikatny peeling. Bardzo wydajny. Nie kupię tylko ze względu na to, że wolę bardziej naturalne produkty, ale polecam.
Obecnie używam żelu Balneokosmetyki Malinowy Zdrój

5. SKIN79 Snail Nutrition BB Cream . Bardzo polubiłam się z azjatyckimi kremami BB. Ten miał bardzo ładne krycie i dobrze nawilżał skórę. Niestety jego kolor nie bardzo mi podpasował.
Obecnie wróciłam do SKIN79 VIP GOLD

6. BIELENDA 1,5% Hyaluronic Face Serum In Cream - jakiegoś wielkiego szału próbka ta nie zrobiła więc raczej nie skuszę się na pełnowymiarowy produkt.

7. THALION Krem nawilżający do twarzy. Miał bardzo ładny i odświeżający zapach, takiej czystej oceanicznej wody. Dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał. Bardzo go polubiłam. 



8. REXONA Sexy Bouqet czyli antyperspirant w sprayu. Był OK , ale nie aż tak żebym chciała do niego wracać. Miał ładny , świeży zapach. 
Ja jednak najbardziej lubię kulkę z Garnier Mineral zieloną do której chętnie wrócę.


9. DRY SHAMPOO czyli suchy szampon , który był dostępny w Biedronce. Jak to suchy szampon ładnie odświeżał i odbijał włosy od nasady. Niestety mocno je bielił i mam wrażenie, że trudniej go było wyczesać niż np. szampon Batiste. 
Obecnie używam BATISTE TROPICAL, którego jak wiecie nie mogę zdzierżyć. Całe szczęście używam bardzo rzadko.


10. JOANNA Fruit Fantasy, Brazylijska Mandarynka. Peeling do ciała, który miał przepiękny zapach. Niestety jego działanie było bardzo przeciętne. O wiele bardziej lubię te male peelingi Joanny. Obecnie mam peeling kawowy z Eveline.

11. JARDIN DE PROVENCE Apple & Cinnamonn, czyli świetna sól z Biedronki o zapachu jabłka i cynamonu. Mimo dosyć dużych kawałków soli ładnie się rozpuszcza w wodzie. Zawsze ją kupuję, gdy jest dostępna w sklepie. Trochę przeszkadzają mi pływające w wannie paprochy.
Obecnie mam sól BingoSpa.


12. HEROME Extra Strong Nail Hardener czyli moja ulubiona odżywka do paznokci. Zawsze ratuje mnie w trudnych sytuacjach i sprawia, że moje paznokcie są mocne jak tipsy.
Obecnie stosuję odżywkę witaminową z Paese.

13. SECHE VITE czyli kultowy już produkt do utwardzania i nabłyszczania lakieru do paznokci. Mimo kilku reanimacji removerem i tak zostało ok 1/4 buteleczki, której nie da się już ruszyć. Ale chętnie do niego wrócę.
Obecnie stosuję Sally Hansen Miracle Gel Top Coat.

14. ISANA zmywacz do paznokci. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Bardzo dobry zmywacz do paznokci. Ta wersja z acetonem jest w stanie również ściągnąć hybrydę.

15. THE BODY SHOP masło z masłem shea. To bardzo treściwe i mocno nawilżające masło. Mnie niestety męczył jego ciężki wręcz duszący zapach. Dlatego roztopiłam go z naturalnym masłem shea , co sprawiło że zapach stał się bardziej do wytrzymania, a masło było jeszcze bardziej nawilżające. Najczęściej jednak stosowałam do stóp i rąk na noc.
Obecnie używam cudowne masełko Dr Organic o zapachu granatu.

16. BIOLIQ balsam odżywczy do ciała. Miał świeży zapach i delikatną konsystencję. Na cieplejsze dni był fajny. Jednak nie zauważyłam jakiegoś szczególnego odżywienia czy nawilżenia.

17. LIRENE balsam z filtrem przeciwsłonecznym SPF30. Używałam go zarówno na żaglach tutaj w Polsce jak i na wakacjach na Majorce. W obu warunkach sprawdził się świetnie. 


18. BLISTEX MediPlus. Naprawdę rewelacyjny produkt do ust. Świetnie je natłuszcza i regeneruje. Ma w sobie dodatek mentolu , który lekko chłodzi usta. Latem było to fajne, ale jesienią podczas wiatru już niekoniecznie.
Obecnie używam masełek Nivea.

19. MARIZA Pomarańczowy peeling do ust. Bardzo fajny i naturalny peeling. Dobrze złuszczał naskórek, ja jednak wolę pomadkę peelingującą Sylveco. Jest dużo bardziej wygodna w użyciu i to jej obecnie używam.

20. DERMO PHARMA Skarpetki złuszczające do stóp. Bardzo lubię tego typu maski, gdyż szybko regenerują skórę stóp. Te również były dobre jednak moimi ulubionymi są nadal te z L'biotica.



21. NYX HD Concealer. Bardzo dobry korektor, który świetnie sprawdzał się na wypryski, ale także pod oczy . Mój był w odcieniu CW4. Chętnie do niego wrócę. 
Obecnie mam Deluxe Brightener z Wibo.

22. CATRICE EYEBROW FILLER czyli mój ulubiony produkt do brwi. Moje brwi są dosyć gęste i ciemne naturalnie więc zazwyczaj przeczesuję je tylko delikatnie żelem koloryzującym. Obecnie zużywam kredkę z Etre Belle.

23. LOVELY Curling Pump Up Mascara czyli mój ulubiony, niedrogi tusz do rzęs. Na pewno jeszcze nie raz go tutaj zobaczycie.


24. SEMILAC ACETONE . Czysty aceton do zdejmowania lakieru hybrydowego. Aceton jak aceton. Teraz zaopatrzę się w jakiś zwykły, który będzie po prostu tańszy.

25. SKIN 79 I'm Refreshing. Azjatycka maseczka do twarzy w płacie, którą wygrałam w rozdaniu u INTERENDO. Oczywiście musiałam ją w tempie natychmiastowym zużyć. Maseczka była przeznaczona do cery zmęczonej, poszarzałej i pozbawionej blasku. Płat był świetnie nasączony i zawartość super wchłaniała się w skórę. Kosmetyki SKIN79 nie przestają mnie pozytywnie zaskakiwać .

26 ESSENCE I love stage. Baza pod cienie, która ładnie podbija ich kolor i utrzymuje w ryzach. Bardzo wydajna. Ja używałam jej dosyć rzadko, gdyż najczęściej w roli bazy stosuję po prostu korektor lub MNY Color Tattoo.

27. OCEANIC Long4Lashes. Świetna odżywka na linię rzęs. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć porównawczych, ale zaczęłam ją stosować zanim zaczęłam regularnie pisać posty. Sprawiła, że moje rzęsy stały się długie i czarne. Oczywiście po odstawieniu rzęsy sukcesywnie wracają do swojej dawnej kondycji. Nie powypadały mi po zakończeniu kuracji , a takie opinie również słyszałam. Starczyła mi na ok 8 m-cy ( z regularnością u mnie bywa różnie stąd tak długi czas). Na pewno do niej wrócę po Nowym Roku. 

Zrobiłam również porządki na swojej półce z kosmetykami i wyrzucam kilka produktów, które mam już od dawna i jakoś nie mogę zużyć.







28. SORAYA After Sun balsam rozświetlający, który dostałam od siostry. No jeśli ktoś lubi rozświetlenie w postaci ogromnych drobin brokatu... beznadzieja. Miałam chociaż nadzieję, że będzie ładnie nawilżał i rzeczywiście utrwalał opaleniznę. Nic takiego nie robił więc także z nim się żegnam. 
Obecnie mam olejek Nuxe z drobinkami, który uwielbiam zarówno ze względu na zapach jak i działanie.

29. EVELINE Slim Extreme 3D Thermo Far Burner termoaktywne serum wyszczuplające. Kiedyś bardzo je lubiłam i przy regularnym używaniu ładnie napinało skórę ( oczywiście przy regularnych ćwiczeniach). Nie wiem czy zmienili formułę czy to moja skóra stała się bardziej wrażliwa, ale nie mogę znieść tego grzania. Na chwilę obecną nie używam balsamu tego typu.

30. AVON Advance Techniques Liquid Spray Wax czyli wosk w sprayu, który ma chronić włosy przed szkodliwym działaniem lokówki czy prostownicy. Nie bardzo polubiłam się z tym produktem. Łatwo z nim przesadzić i zafundować tłustą czuprynę. Nie utrwala również zbyt mocno. nałożony lekką ręką daje jednak w miarę ładny efekt. Co do ochrony to nie wypowiem się gdyż rzadko stylizuje włosy. Wyrzucam niemal 1/3 butelki gdyż jego data ważności dawno minęła.

31. JOANNA Styling Perfect krem podkreślajacy loki. Mam włosy proste i myślałam że ten krem podkreśli i utrwali moje włosy jeśli je zakręcę. Niestety nie dał rady, a tylko obciążył kosmyki. 
Zamiast tych dwóch produktów używam na imprezy lakieru Got2be

I to już całe moje denko. Wiem, że znowu sporo nazbierało się tych produktów, ale wyciągam to co mam rozpoczęte i staram się sukcesywnie zużywać.

Poza tym niebawem zobaczycie, że przybyło mi też sporo nowych produktów ;)

Pa!

września 16, 2015

[DENKO] #6 Sierpień

[DENKO] #6 Sierpień
Witajcie!
Dosyć trudno zebrać mi się po urlopie i wrócić do "standardowego" rytmu pracy. Tym bardziej, że w ten weekend byłam na weselu siostry i też miałam kilka dni wolnego. Razem to prawie 3 tygodnie także przyznam, że się odzwyczaiłam od codziennego chodzenia do biura.

Podczas urlopu udało mi się jednak zużyć dosyć dużo produktów, a niektóre po prostu wyrzucić, gdyż zrobiłam porządki w swojej kosmetyczce.

BUBEL
PRZECIĘTNY
ŚWIETNY!


1. Joanna , Sensual żel do golenia nóg z ekstraktem z melona miodowego. Bardzo fajny żel, który na skórze zmieniał się w kremową pianę. Dzięki niemu golenie było szybsze i sprawniejsze. Nie zapychał maszynki. Dodatkowym atutem była jego wydajność - już niewielka ilość dobrze się pieniła i pokrywała całą nogę. Mimo, że planuję powrócić do depilatora to być może kupię jeszcze ten  żel, żeby mieć "na czarną godzinę". Miał bardzo przyjemny zapach :)

2. Bielenda , Super Power Mezo Krem [RECENZJA] do skóry z niedoskonałościami. Był w porządku, ale bez szału.
Obecnie używam: Sylveco krem rokitnikowy z betuliną.

3. Bielenda, Super Power Mezo Serum [RECENZJA] ten produkt mnie wręcz zauroczył. Planuję wrócić do kuracji kwasami i myślę, że świetnie ją uzupełni.
Obecnie używam: Flavo C Forte

4. Sylveco, Tonik Hibiskusowy [RECENZJA] gdybym stosowała toniki regularnie to być może bym do niego wróciła. Ale jest dobry więc kto wie :)
Obecnie używam: Theo Mavree Caviariste

5. Eveline Slim Extreme 4D olejek antycelulitowy, nie wierzę za bardzo w działanie antycelulitowe tego typu olejków. Nawet nieźle nawilżał wsmarowany w jeszcze wilgotna skórę, ale niestety bardziej niż olejkami był napakowany zwyklą parafiną.
Obecnie używam: moja skóra po lecie potrzebuje silnej regeneracji i nawilżenia dlatego jest to Evree balsam z masłem kakaowym.

6.Avon Foot Work, chłodzący sorbet z ekstraktem z papai. Przeleżał u mnie już tyle czasu, ale po prostu nie lubiłam go używać. Był bardzo rzadki i leisty, słabo nawilżał, może odrobinę chłodził. Miałam też z tej serii peeling do stóp i był dużo lepszy, dawno go zużyłam, a z tym delikwentem się męczyłam.
Obecnie mam: Evree serum do stóp.

7. Clinique Dramatically Diffrent Moisturizing Gel, co to w ogóle było? Krem absolutnie nie nawilżał, a co więcej delikatnie piekła mnie po nim twarz. W końcu włożyłam go do kosmetyczki i używałam go tylko po siłowni , basenie etc (w domu i tak myłam dokładnie buzię). Tak samo nie spisał się u mnie żel z tej samej serii, strasznie przesuszał. Został mi jeszcze tonik, ale ma w sobie takie morze alkoholu , że używam go tylko miejscowo na wypryski. Jak za tę cenę to niestety niewypał kompletny. 
Obecnie używam: krem Sylveco rokitnikowy lekki, żel biolaven

8. Olej rycynowy , kupiony w aptece za grosze. Świetnie sprawdza się jako składnik mojego balsamu do mycia twarzy.

9. Cztery Pory Roku, odżywka do paznokci 5 olejków [RECENZJA] Bardzo ciekawy produkt dla którego nie mam zamiennika , gdyż po prostu rzadko używam tego typu odżywek. Nie jestem w tym regularna dlatego wolę odżywki w formie lakieru do paznokci.

10. L'biotica , maseczka złuszczająca do stóp w formie skarpetek. To nie pierwsze moje opakowanie i na pewno nie ostatnie. Szczerze to nie wiem czemu jeszcze nie doczekała się recenzji. Używam regularnie co miesiąc lub dwa. 

11. Avon Skin So Soft, balsam z olejkami oraz z błyszczącymi drobinkami. Sam efekt drobinek na skórze mi się w miarę podobał. Jednak balsam miał dziwną, tłustą konsystencję która nie chciała się wchłaniać. Bardzo brudził ubrania dlatego się z nim żegnam w połowie opakowania.
Obecnie używam: Nuxe, suchy olejek z drobinkami.

12. Bielenda Bikini, krem do ciała z SPF 30. Nie mam niestety na zdjęciu pudełka gdyż krem skończył się na wyjeździe i już tam pozostał. Dobrze chronił, szybko się wchłaniał i był niedrogi.

13. Isana, Oliwka pod prysznic w żelu , mango i gruszka. Kupiłam na wyjazd , bo była w niewielkim opakowaniu i kosztowała 2,99. Zapach obłędny, nie wysuszała skóry. Jedynie mogę się przyczepić, że zużyłam ją w 8 dni (stąd również brak zdjęcia) ale mogło to być spowodowane faktem, że czasem myłam się 4 razy dziennie. Chętnie przetestuję ją w zaciszu domowym.

14. Biocosmetics, biała glinka. Uwielbiał tę glinkę za jej delikatność i t, ze moja twarz po jej użyciu jest oczyszczona, ale jednocześnie dobrze nawilżona. Lubię stosowac dodając do niej oleje lub ekstrakty.
Obecnie używam: biała glinka mokosh, ale także inne glinki np: czerwona, fioletowa.

15. PRÓBKI: Bardzo dobrze sprawdził mi się Krem Rokitnikowy lekki z Sylveco dlatego już kupiłam jego pełnowymiarową wersję, a także tę bogatszą.  Niestety Krem Pod Oczy Sylveco już mnie tak nie zachwycił.W próbkach miałam również z tej samej firmy dwa produkty do włosów. O Szamponie Pszeniczno-Owsianym [RECENZJA] już Wam pisałam i niestety zdania nie zmieniłam. Natomiast dużo lepiej spisał się u mnie Balsam do mycia włosów i pomyślę nad jego zakupem. Z wlosówych produktów miałam również GOLDWELL Szampon do włosów farbowanych, ale mnie nie zachwycił oraz L'Oreal Prodigy odżywkę, która była dołączona do farby. Kolejna odżywka, którą chętnie kupiłabym w pełnowymiarowym opakowaniu.
 Do przetestowania dostałam również dwa seciki próbek Vichy Idealia Skin Sleep oraz kremu rozświetlającego na dzień. Moja skóra nie lubi się z tymi kosmetykami, aż cud że nie dostałam uczulenia, ale jednak dalej NIE. 

A Wam, co udało się zużyć w ostatnim miesiącu?
Też tak jak ja wykańczacie próbki na wyjazdach?

P.S: Wolicie, gdy legenda jest podzielona na produkty które "kupię -nie kupię" cz te " dobre-złe" ?

czerwca 29, 2015

Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała 'Brazylijska mandarynka'

Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała 'Brazylijska mandarynka'

Witajcie w ten pochmurny poranek. Weekend był dosyć ładny i słoneczny także bardzo się rozczarowałam patrząc dzisiaj rano za okno. Mam nadzieję , że prognozy pogody się sprawdzą, gdyż od środy zapowiadane jest przyjście prawdziwego lata i wyższych temperatur. Oby :)

Dzisiaj mam dla Was recenzję produktu, który kupiłam z ciekawości, gdyż konczył się mój ulubiony peeling z Wellnes&Beauty. Stwierdziłam, że zrobię sobie od niego krótką przerwę i zakupiłam:



 Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała 'Brazylijska mandarynka' Poczuj fascynujący aromat brazylijskiej mandarynki. Peeling doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Sprawia, że ciało staje się wygładzone i odświeżone.

Skład: Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Triethanolamine, Polyquaternium-7, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:19140, CI:16255 (29.01.2009) 

Cena: 9zł / 200ml

Peeling jest zamknięty w ładnej tubce z zamknięciem na klik. Jest bardzo wygodny w użytkowaniu pod prysznicem. Tubka jest przezroczysta dlatego od razu widzimy kolor produktu. Jego nuty zapachowe podpowiadają nam również rysunki soczystych mandarynek na opakowaniu. Zapach jest rzeczywiście bardzo mandarynkowy , słodki, ale jednocześnie orzeźwiający. Kojarzy mi się z czasami dzieciństwa i suplementem witaminowym Vibovit :)


Co do konsystencji to jest ona dosyć rzadka, a kuleczki ścierające są umieszczone w żelowej formule. Jeśli szukacie łagodnego środka myjącego to wybierzcie coś innego, gdyż ten już na drugim miejscu w składzie zawiera SLS czyli silny detergent. Peeling dobrze myje i odświeża ciało. Zawiodłam się jednak nieco na jego właściwosciach złuszczających. Kuleczki są dosyć duże , ale jest ich niewiele. Na mokrej skórze prawie praktycznie ich nie czuć, gdzieś giną w tym żelu. Ale może przyzwyczaiłam się już po prostu do gęstej konsystencji peelingów w słoiczku z Wellnes&Beauty , które nadal pozostają moimi faworytami. Peeling od Joanny nie ma również w sobie warstwy olejowej, która genialnie nawilża i natłuszcza ciało przez co nie muszę już później nakładać balsamu do ciała. Nie zauważyłam, aby produkt z Joanny wysuszał moją skórę, ale niestety po wyjściu spod prysznica jest wskazane nałożenie jakiegoś nawilżacza.


Podsumowując peeling ten jest dla mnie dosyć przeciętnym produktem. Ma fantastyczny zapach mógłby jednak lepiej peelingować skórę, mógłby być bardziej gęsty. W tej formie jest to dla mnie bardziej żel peelingujący. Jeśli kupię ponownie to najprawdopodobniej tylko dla zapachu. Jeśli szukacie delikatniejszego peelingu to serdecznie polecam, ale jeśli wolicie coś mocniejszego (jak ja) to zdecydowanie lepsze są te malutkie peelingi Naturia. 

A Wy jakie peelingi do ciała preferujecie? 
Macie swój ulubiony?
A może robicie własnoręcznie w domu?

Pozdrawiam!


Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger