Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily Lolo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily Lolo. Pokaż wszystkie posty

marca 19, 2019

Co warto kupić na targach kosmetyków naturalnych - Ekocuda edycja 6 Warszawa

Co warto kupić na targach kosmetyków naturalnych - Ekocuda edycja 6 Warszawa
Hej!

Ekocuda to jedne z największych targów kosmetyków naturalnych . Odbywają się one obecnie w trzech miastach: Gdańsku, Poznaniu i Warszawie. W Warszawie w ostatni weekend marca odbędzie się już 6 edycja tego wydarzenia. Jesienną, 5 edycję odwiedziło ponad 20 000 uczestników. Swój udział zadeklarowało 170 wystawców nie tylko z Polski, ale także zagranicznych.



Ekocuda to nie tylko okazja do zrobienia zakupów, ale także możliwość wzięcia udziału w interesujących warsztatach oraz wykładach. W tym roku, po raz pierwszy zostanie poprowadzony panel dyskusyjny "Dbaj o siebie naturalnie". Jest to idealna wydarzenie, aby uzupełnić swoją kosmetyczną wiedzę. Mi się osobiście podoba również to, że wystawia się wiele małych, rodzimych manufaktur które nie są tak bardzo znane w internecie. Można trafić na naprawdę świetne, unikatowe kosmetyki. Dużym plusem jest równiez to, że mamy możliwość obejrzenia, dotknięcia produktów, zobaczenie ich konsystencji, a także wzięcie próbek. Sama osobiście bardzo czekam na te targi i przygotowuję sobie listę kosmetyków, które chciałabym kupić. 

Dzisiaj natomiast chciałabym Wam przedstawić moich ulubieńców, których Wam z całego serca mogę polecić. Jeśli kompletujecie swoją listę zakupów to zapraszam :)



SYLVECO:

Jak wiecie darzę tę markę ogromną sympatią, ale także wielkim sentymentem. Była to pierwsza naturalna marka z którą miałam styczność. To własnie z Sylveco zaczynałam swoją przygodę z naturalnymi kosmetykami, która trwa do dzisiaj.



SYLVECO Rumiankowy żel do mycia twarzy : jeden z moich ulubionych żeli. Dobrze odświeża i ładnie rozjaśnia skórę dzięki zawartości kwasu jabłkowego. 

BIOLAVEN Odświeżająco-Nawilżający żel do twarzy Dużo delikatniejszy, lagodniejszy. Myślę, że w sam raz dla osób z wrażliwą, suchą cerą.

SYLVECO pomadka z peelingiem Polecam zarówno wersję klasyczną jak i mietową. Ta druga jest delikatniejsza, ma mniej drobinek cukru, ale fajnie odświeża zwłaszcza latem.

SYLVECO Hibiskusowy tonik do twarzy Mój ulubiony tonik! Nie jestem w stanie powiedzieć ile już opakowań przerobiłam. Chociaż jest to produkt kontrowersyjny i nie każdy się lubi z jego żelową konsystencją.

SYLVECO balsam przeciw rozstępom Używałam przez całą ciążę. Nie mam ani jednego rozstępu, ale może to zasługa genów ;)

SYLVECO płyn do płukania jamy ustnej. Również kupuję regularnie. Genialnie odświeża, ale nie jest za mocny, nie zawiera alkoholu.

SYLVECO zasypka dla dzieci. Przyjemny produkt, który nie zawiera talku. Głownym składnikiem jest skrobia kukurydziana. Skutecznie chroni pupę przed odparzeniami.

FRESH&NATURAL

Muszę przyznać, że jeszcze żaden z kosmetyów tej marki mnie nie zawiódł. Z ogromną przyjemnością wracam do nich za każdym razem.



Fresh&Natural Korzenny peeling do ciała mój zdecydowany ulubieniec, za działanie, za zapach, za to jak przyjemna jest skóra po jego użyciu.

Fresh&Natural kuracja Borowinowa. Idealna, po męczącym dniu, gdy musimy się zrelaksować, świetnie się sprawdza na obolałe mięśnie.

Fresh&Natural Regenerujący Orzechowy balsam do ciała. To jak pachnie ten balsam to jest istne marzenie... czekoladoholiczki.

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA

I oczywiście nie mogłaby zabraknąć cudownego Peelingu Śliwkowego. Jak dla mnie mistrzostwo i jeden z lepszych peelingów, depcze po piętach temu z Fresh&Natural.



RAPAN BEAUTY 


Ich maski glinkowe są po prostu rewelacyjne - post o jednej z nich niebawem pojawi się na blogu.



MOKOSH

Balsam brązujący to było dla mnie wybawienie w tamtym roku, gdy z brzuszkiem nie mogłam przebywać na słońcu. Nie to, żebym była fanką wylegiwania się na słońcu, ale jednak lubię być delikatnie opalona. I w tym pomógł mi właśnie ten naturalny samoopalacz. Uzywany regularnie daje ładną opaleniznę, nie tworzy smug. Do tego pięknie pachnie , tak korzennie (kojarzy mi się z zapachem peelingu Fresh&Natural)



SENELLE

Miałam trzy kosmetyki tej marki i wszystkie trzy okazały się ogromnym hitem. Natomiast jeśli miałabym polecić Wam tylko jeden z nich to na pewno byłoby to Rewitalizujące serum do twarzy .



BARTOS

Krem Apple Queen jest moim największym ulubieńcem i jak na razie jeszcze żaden inny krem go nie zdetronizował. Jeżeli macie cerę suchą i szukacie odżywienia i nawilżenia to polecam. Moja miłość wielka.



ANABELLE MINERALS

To również marka do której mam ogromny sentyment ponieważ były to moje pierwsze podkłady mineralne. Nadal bardzo je lubię i często używam. Z Anabelle bardzo lubię również pędzel kabuki. Jak dla mnie jest idealny do nakładania minerałów.



LILY LOLO

Jeśli szukacie podkładów mineralnych o lżejszej konsystencji i delikatniejszym kryciu to te od LL będą w sam raz. Ja ze swojej strony mogę Wam w szczególności polecić krem BB tej marki. Jest to mój wakacyjny, lekki ulubieniec.



KLAREKO

Na targach możemy zaopatrzyć się nie tylko w naturalne kosmetyki, ale także w środki do sprzątania naszego mieszkania, czy domu. Mi świetnie sprawdziły się produkty Klareko. Mają przyjemny zapach i naprawdę bardzo dobrze czyszczą. W szczególności polubiłam się z Musem Czyszczącym.



Zamierzacie wybrać się na targi? 
Macie przygotowaną wishlistę?

Pozdrawiam
Emi

września 07, 2018

Ulubieńcy wakacji: Makijaż

Ulubieńcy wakacji: Makijaż
Hej!

Ulubieńcy, zwłaszcza Ci makijażowi nie pojawiają się na moim blogu zbyt często. A to głównie dlatego, że przez większość czasu używam jednych, sprawdzonych kosmetyków. Tym razem wpadło w moje łapki kilka nowości makijażowych o których myślę warto napisać.

Lato w tym roku było świetne sami przyznacie. Już dawno nie było u nas takich temperatur oraz tylu słonecznych dni. Wakacje w ciepłych krajach tym razem nie były konieczne, bo woda w Bałtyku nie straszyła swą temperaturą. Upały to jednak duże wyzwanie dla kosmetyków kolorowych. O ile przez większość czasu się nie malowałam to jednak bywały sytuacje, które tego wymagały lub po prostu danego dnia miałam ochotę na makijaż :)

Podstawowym produktem jest oczywiście podkład. A w moim wypadku był to krem BB z Lily Lolo w odcieniu Light. Okazał się moją wielką miłością już od pierwszego użycia. Jest bardzo lekki i delikatny także jeżeli macie cerę problematyczną, albo lubicie mocne krycie to pewnie nie przypadnie Wam do gustu. Dla mnie był to zdecydowanie strzał w 10. Dawał mi lekkie krycie i rozświetlenie, skóra po jego użyciu wyglądała naturalnie i zdrowo - spokojnie radzi sobie z drobnymi zaczerwienieniami. Najczęściej to mi wystarczało - dokładałam tylko tusz do rzęs i pomadkę i byłam gotowa ;) 



  • Mineralny makijaż z Lily Lolo


  • Natomiast, gdy robiłam większy make up, chciałam żeby makijaż był bardziej trwały dokładałam puder mineralny. Annabelle Minerals matujący puder bardzo dobrze wygładza i utrwala makijaż. Jest on delikatny, a mat nie jest bardzo mocny ani płaski, bardziej satynowy. Dużym plusem jest to, że nie przesusza mojej skóry jak to niestety ma w zwyczaju wiele pudrów. 



    Bronzer nie należy do moich ulubionych kosmetyków, przyznaję, że rzadko go stosuję. Natomiast latem lubię sobie trochę tego brązu dodać na policzkach. Tym bardziej w tym roku, kiedy słońca wręcz unikałam. W swoich bronzerach unikam bardzo zimnych tonów używanych do konturowania. Wyglądam w nich niekorzystnie i wręcz na brudną - mam zdecydowanie ciepły odcień karnacji i takie kolory mi nie pasują. Zdecydowanie bardziej lubię się lekko opalić niż jakoś szczególnie wykonturować :) Do moich ulubieńców w tym roku trafiła paletka do konturowania ze Sleek.  Ulubionym produktem z tego trio jest właśnie bronzer. Jest on dosyć delikatny, nie jakoś mocno napigmentowany, nie da się nim zrobić krzywdy ani plam- dla takiego laika jak ja to ogromny plus. Róż jest mieniący się, w kolorze rose gold - chyba jest to odpowiednik słynnego Orgasm (nie wiem nie miałam). Ładnie ożywia cerę i nadaje jej blasku. Niestety minusem jest to, że jest bardzo kruchy i już kilka razy był przeze mnie reanimowany :( Uzupełnieniem trio jest rozświetlacz. Jest on delikatny, nadaje się do dziennego makijaż, tworzy ładną taflę bez widocznych drobinek. Paletka jest fajnym rozwiązaniem na wyjazdy, gdyż mamy wszystkie trzy produkty w jednym miejscu.



    Jeśli chodzi o brwi to tutaj najlepiej również spisywała mi się paletka, Brow Kit od Gosh. Znajdziemy w niej 3 pudry do brwi oraz wosk. O ile najciemniejszy puder jest dla mnie zbyt ciemny i praktycznie go nie używam o tyle dwa pozostałe mieszam sobie w zależności od tego jak mocny efekt chce uzyskać. Cienie mają bardzo fajną konsystencję, nie są mocno suche i nie sypią się. Wos lekko dyscyplinuje rzęsy, ale nie jest to bardzo mocny utrwalacz. Jeśli mam ochotę na bardziej ujarzmione i utrwalone brwi to stosuję dodatkowo Creamy Eyebrow Mascara w odcieniu Beige Blonde z Delia. Uwielbiam mascary z takimi małymi spiralkami dzięki którym można wygodnie ułożyć włoski.




    Jeśli chodzi o makijaż oczu to pewnie nie zdziwi nikogo fakt, że moim ulubieńcem została paletka Anastasia Beverly Hills Soft Glam. Odkąd ją dostałam używam za każdym razem kiedy maluję powieki :) Cienie błyszczące mnie wprost zachwyciły! A szczególnie cień Rose Pink oraz matowy Dusty Rose. Zazwyczaj robię makijaż tylko przy użyciu tych dwóch odcieni. Uzupełnieniem makijażu oczu jest oczywiście tusz do rzęs. Długo opierałam się przed naturalnymi mascarami, a to dlatego że opinie o nich są różne. Większość z nich niestety tylko lekko barwi rzęsy i nie jest trwała. Postanowiłam przekonać się o tym na własnej skórze i wypróbowałam Coleur Caramel Backstage Mascara. Ten tusz jest rewelacyjny! Ma silikonową szczoteczkę, niedużą która bardzo dobrze rozdziela i rozczesuje rzęsy. Szczoteczka jest mała i poręczna dzięki czemu wygodnie wytuszujemy zarówno górne rzęsy jak i dolne. Przy tym formuła tuszu jest na tyle gęsta, że ładnie podkreśla i pogrubia rzęsy. Tusz jest trwały, nie kruszy się ani nie rozmazuje. Muszę przyznać, że przebił wiele tuszy drogeryjnych.






    Ostatnim etapem mojego makijażu są oczywiście usta. Nie wyobrażam sobie nie mieć pomalowanych ust. Gdy mam minimalistyczny makijaż twarzy często wybieram coś intensywnego. Ostatnio odnalazłam w swoich makijażowych zapasach Matte Lip Butter z Astor w przepięknym kolorze nasyconego różu. Była to pierwsza moja pomadka w kredce. Jest ona bardzo komfortowa ze względu na swoją konsystencję , nie jest to suchy, zastygający mat. Przez to pomadka nie podkreśla faktury ust, ale jej trwałość jest całkiem w porządku.

    Natomiast najczęściej na moich ustach goszczą jednak pomadki naturalne. Uwielbiam je za to jakie są kremowe i pielęgnujące moją skórę ust. Tutaj na zmianę używałam pomadki Coleur Caramel (mam ją w formie testera) oraz pomadka z Lily Lolo Romantic Rose. Obie mają już bardziej neutralne kolory w tonacjach brudnego różu. 






    A jak Wy przetrwaliście to upalne lato? Macie swoich makijażowych ulubieńców?



    Pozdrawiam
    Emi

    Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

    kwietnia 18, 2018

    Mineralny makijaż z produktami Lily Lolo

    Mineralny makijaż z produktami Lily Lolo
    Hej!

    Nareszcie przyszła do nas typowo wiosenna, a czasem wręcz letnia pogoda. Wreszcie możemy pozbyć się ciepłych, ciężkich kurtek oraz czapek. Możemy także pozbyć się ciężkiej warstwy podkładu na twarzy. Nie wiem, czy też tak macie. Ale ja, gdy robi się ciepło chętnie sięgam po delikatne kremy BB lub tonujące. To własnie wtedy przychodzi też czas na powrót do minerałów. Niestety zimą moja skóra uwielbia się tak mocno przesuszać, że nie toleruje żadnych pudrowych konsystencji. Ale wiosną...to całkowicie, co innego.

    Cały czas szukam podkładu mineralnego, który zaspokoiłby wszystkie moje potrzeby. Najczęstszym moim problemem jest przesuszanie cery, podkreślanie jej zmarszczek i ogólny dyskomfort w ciągu dnia. Mimo dobrego składu, nie ze wszystkimi minerałami moja skóra się lubi. Dlatego chętnie sprawdzam i testuję nowe marki. Ostatnio do tego grona dołączyły także bardzo dobrze wszystkim znane i lubiane kosmetyki Lily Lolo, które otrzymałam w ramach współpracy z firmą Costasy.


    W pięknie zapakowanej paczce otrzymałam 4 produkty: podkład mineralny w odcieniu Popcorn, pędzel Super Kabuki, krem BB w odcieniu Light oraz rozświetlacz Star Dust. Wszystkie kosmetyki znajdują się w bardzo eleganckich, minimalistycznych opakowaniach. Niezwykle podoba mi się ten czarno-biały design. 




    Podkład mineralny:  (TU)
    • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
    • bezzapachowy
    • zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15
    • wodooporny i niezwykle wydajny
    • lekka, jedwabiście gładka konsystencja
    • dzięki możliwości aplikacji kilku warstw zapewnia doskonałe krycie, przy czym jednocześnie pozwala skórze oddychać
    • nada promienny wygląd Twojej cerze: podkłady mineralne Lily Lolo odbijają światło zmniejszając tym samym widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień
    • 100% naturalny
    • może być używany przez wegetarian i wegan
    Podkład Lily Lolo to chyba najbardziej popularny z ich produktów. Ja swój dostałam w odcieniu Popcorn czyli  średnio-jasnym w ciepłej tonacji. Podkład jest bardzo delikatny i drobno zmielony. Dużym ułatwieniem jest tutaj pudełeczko z zakręcanym sitkiem, które zdecydowanie ułatwia aplikację oraz zapobiega, aby produkt nie wysypał się np w podróży. Do kompletu dostałam także pędzel Super Kabuki (TU), który jest zdecydowanie najbardziej delikatnym, miękkim i puszystym pędzlem tego typu. W związku z tym aplikuje na skórę bardzo delikatną mgiełkę podkładu. Pędzel jest solidnie wykonany i nie traci włosia. 

    W przypadku mojej suchej cery kluczem do świetnego wyglądu podkładu mineralnego jest nałożenie pod spód mocno nawilżającego kremu, a także delikatna aplikacja. Na moje potrzeby w zupełności wystarczają dwie cienkie warstwy, aby pokryć delikatne żyłki, czy zaczerwienienia. Przy większych problemach można dołożyć jeszcze jedną warstwę lub zastosować pędzel bardziej zbity np flat top, który bardziej skoncentruje pigmentację produktu. 








    Krem BB o lekkiej formule (TU), w skład którego wchodzą odżywcze składniki o właściwościach przeciwstarzeniowych i nawilżających oraz mineralne pigmenty zapewniające wyrównanie kolorytu cery. Użyty jako podkład daje lekkie krycie i efekt zdrowej, promiennej cery. Świetnie sprawdza się także jako baza pod podkład mineralny.

    • Bez silikonów
    • Efekt ujędrnienia i działanie przeciwstarzeniowe
    • Zawiera składniki nawilżające tj. hialuronian sodu, ekologiczny aloes oraz olejek jojoba
    • Delikatne krycie oraz rozświetlenie
    • Naturalne antyoksydanty oraz ochrona przeciwbakteryjna
    • Odpowiedni dla wegan
    • 40ml
    Muszę Wam przyznać, że jest to produkt który z całej gromadki polubiłam zdecydowanie najbardziej. Ma bardzo lekką konsystencję. Na skórze zachowuje się jak dobry krem nawilżający. Nie smuży, nie robi plam i nie podkreśla porów. Natomiast jest to produkt bardzo delikatny, który określiłabym wręcz mianem kremu tonującego. Z powodzeniem poradzi sobie z przebarwieniami, czy zaczerwienieniami. Ładnie ujednolici koloryt skóry i nada jej zdrowego blasku. Natomiast jeśli szukacie krycia niedoskonałości to ten produkt sam w sobie będzie zbyt lekki. Za to fajnie sprawdzi się jako bazą pod podkład mineralny, gdyż stworzy pierwszą warstwę koloru i wzmocni krycie podkładu. Tę kombinację również próbowałam, ale dla mnie krycie obu produktów łącznie jest już zbyt duże. Dużym plusem jest to, że po użyciu kremu BB skóra jest ładnie nawilżona i podkład mineralny ładnie się na nim rozkłada i nosi bardzo komfortowo. 




    Star Dust to połyskujący puder rozświetlający (TU), który idealnie sprawdzi się, gdy będziesz chciała podkreślić kości policzkowe lub łuk brwiowy. Mineralny rozświetlacz to kosmetyk wielofunkcyjny – by rozświetlić dekolt lub ramiona wystarczy, że wymieszasz go ze swoim ulubionym kremem nawilżającym.

    • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów
    • bezzapachowy
    • wymieszany z kremem nawilżającym może być użyty do rozświetlenia ramion i dekoltu
    • jedwabiście gładka konsystencja
    • 100 % naturalny
    • może być używany przez wegetarian i wegan
    Kto mnie zna/czyta ten wie, że jestem fanką rozświetlenia wszelakiego rodzaju. Nie ukrywam, że rozświetlacze wręcz kolekcjonuję. Dlatego nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć rozświetlacza Star Dust. Jest on również zamknięty w wygodnym słoiczku z sitkiem, jak podkład. Łatwo wydobyć odpowiednią ilość produktu. Rozświetlacz jest bardzo drobno zmielony i nie zawiera w sobie widocznych drobinek brokatu. Na skórze pozostawia delikatną taflę. Jeśli nie lubicie efektu rażenia po oczach to jest to produkt zdecydowanie dla Was. Idealnie nadaje się do delikatnego makijażu dziennego, gdyż tylko subtelnie podkreśli kości policzkowe. Dla mnie rewelacyjnie sprawdza się łączony z innymi produktami. Razem z kremem nawilżającym tworzy bazę rozświetlajacą, można go również dodać do ulubionego balsamu - wszak sezon na odkryte nogi czy ramiona dopiero przed nami. Najczęściej jednak dodaję odrobinę tego produktu do podkładu mineralnego. Nie spowoduje on, że na całej twarzy będą drobinki, a jednak podkład zyska bardzo subtelne glow. Taki efekt lubię najbardziej :)


    Podsumowując , produkty Lily Lolo to ciekawa propozycja dla wszystkich osób, które zwracają uwagę na składy kosmetyków. Są to produkty dobre jakościowo, ale na pewno osoby które dopiero zaczynają przygodę z minerałami powinny uzbroić się w cierpliwość i znaleźć na nie swój sposób. Ja nie ukrywam, że robiłam kilka podejść i się zrażałam. Natomiast po znalezieniu "tego sposobu" najchętniej sięgam właśnie po ten typ produktu. Serdecznie polecam przetestować na własnej skórze moc naturalnych produktów, gdyż możecie być naprawdę zaskoczeni efektami. 

    Produkty Lily Lolo możecie znaleźć na stronie dystrybutora Costasy.pl . Firma ma obecnie ogromny asortyment i bardzo duży wybór kolorów dopasowany do każdej karnacji. Poza tym pracują tam osoby, które chętnie pomogą nam w doborze idealnego odcienia. Ogromnym plusem jest też możliwość zakupienia próbek i sprawdzenia konsystencji i koloru przed zakupem całego opakowania.

    Pozdrawiam
    Emi


    Post powstał przy współpracy z firmą Costasy.pl , nie miało to jednak wpływu na moją opinię o produktach.


    Może Cię zainteresować:



    Media społecznościowe:

    kwietnia 06, 2018

    NOWOŚCI STYCZEŃ-MARZEC 2018

    NOWOŚCI STYCZEŃ-MARZEC 2018
    Hej!

    Święta, święta i po świętach. Mam nadzieję, że ten czas minął Wam spokojnie i przede wszystkim w gronie bliskich. Naładowaliście akumulatory choć trochę? Tym bardziej, że wiosna chyba już na dobre się u nas rozgościła. Oby :)

    Jak wiecie od jakiegoś czasu wdrażam w swoje życie plan minimalizmu kosmetycznego. Muszę przyznać, że z dużym sukcesem o czym mogliście przekonać się we wpisach: Ile kosmetyków posiada blogerka urodowa?




    Jednak, jak każda kobieta mam czasem swoje zachcianki, albo zwyczajnie coś mi się skończy i trzeba dokupić. Dawno nie było nowości, a przez te 3 m-ce trochę się tego nazbierało. Zapraszam!




    Peelingi rozchodzą się u mnie w tempie natychmiastowym. Często przygotowuję naturalny peeling z kawy, ale zawsze mam pod ręką gotowca. Tym razem padło na ujędrniająco-wygładzający peeling Vianek o pięknym zapachu, który kojarzy mi się z kisielem owocowym (takim w proszku). Nie jest to bardzo mocny zdzierak, ale podoba mi się w nim to, że dzięki zawartym olejom nie muszę już po jego użyciu używać balsamu. Ale dobre, gęste masło o pięknym zapachu zawsze się przydaje. Tym razem padło na Nacomi mus o zapachu shake bananowego. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj:






    Na początku roku Rossmann uszczęśliwił nas promocją 2+2 na kosmetyki naturalne. Kupiłam wówczas zestaw do pielęgnacji włosów i wrażliwego skalpu Petal Fresh Tea Tree. Zarówno odzywka jak i szampon sprawdzają się świetnie, ale nie mogę ich obecnie używać ze względu na ich zbyt intensywny zapach. Drugim szamponem jest Natura Siberica szampon przeciwłupieżowy, który kupiłam z myślą o moim mężu. Natomiast sama obecnie go używam i jest bardzo przyjemny. Z Natura Siberica kupiłam także mydło do głębokiego oczyszczania twarzy.


    Pierwszy raz skorzystałam ze strony Biochemia Urody. Zamówiłam dwie świetne esencje do twarzy: jedna na bazie soku z aloesu, a druga z hydrolatem różanym. Do koszyka wpadły też olejki do demakijażu: z olejem różanym do skóry suchej oraz z olejem nagietkowym do skóry naczynkowej.



    Jeszcze w grudniu na stronie Lili Natura wgrałam w rozdaniu Mikołajkowym naturalną świecę Green Dragonfly. Świeca jest ręcznie wykonana i prezentuje się pięknie na szafeczce. Niestety jej zapach po odpaleniu jest bardzo delikatny i praktycznie niewyczuwalny.


    Także w grudniu na jednym z forum urodowych udało mi się za koszty przesyłki otrzymać dwa balsamy myjace Czarszka. Fioletowego była połowa, a zielony był praktycznie cały. Ich pierwotna właścicielka nie bardzo się z nimi polubiła, za to u mnie sprawdziły się świetnie. Jest to konsystencja właśnie taka jaką lubię najbardziej, gęsta i aksamitna. Na pewno lepiej mi się sprawdza niż standardowe olejki w płynnej formie. Mam ochotę jeszcze na wersję pomarańczową, ale raczej regularnie kupować ich nie będę, gdyż spokojnie potrafię taki balsamik zrobić własnoręcznie. Zresztą jest on również z przepisu Pauliny Czarszki.




    Kilka zakupów z Auchan , szczerze mówiąc nie wiedziałam że mają tam szafę z naturalnymi kosmetykami. Zakupiłam nawilżającą piankę do mycia twarzy z EO Laboratorie, żel pod prysznic z olejem macadamia od Organic Shop - bardzo przyjemny i delikatny, a także nawilżajacą maseczkę Natura Estonica, która okazała się niestety wielkim rozczarowaniem. Z nienaturalnych produktów do koszyka trafił Mus Nivea Silk Vanilla&Caramel. Uwielbiam te pianki. Na pewno przygotuję dla Was recenzję porównującą z innymi tego typu produktami.


    Po wielu tubkach czarnej pasty Ecodenta postanowiłam wreszcie spróbować czegoś innego. Tym razem postawiłam na ziołową pastę z Sylveco oraz mój ulubiony ziołowy płyn do płukania jamy ustnej tej samej marki.



    Od jakiegoś czasu szukam także naturalnego antyperspirantu. W Rossmanie znalazłam Alterrę bez soli aluminium o zapachu cytrusowym. Jak na razie sprawdza się w porządku, ciekawe jak będzie w wakacyjne upały.




    Będąc w temacie kosmetyków naturalnych złożyłam po raz kolejny zamówienie na stronie EcoSpa. Przyznam, że to mój ulubiony sklep z półproduktami. Mają świetnej jakości masła i oleje. Szczególnie do gustu przypadło mi mocno nawilżające, ale nie tak twarde jak masło shea , masło z avocado.



    Od męża na Dzień Kobiet otrzymałam taki oto uroczy upominek. Matowa pomadka L'Oreal z limitowanej edycji Balmain. Szminka wygląda ślicznie i bardzo elegancko. Kolor Conffession to bardzo delikatny, naturalny kolor. Dla mnie może do naturalnego makijazu zbyt jasny, ale już przy ciemniejszym makijażu oczu prezentuje się pięknie. Szminka ma bardzo przyjemną, gładką konsystencję i na ustach daje efekt velvet matt.


    Postanowiłam uzupełnić swoje zapasy lakierów hybrydowych w neutralnych kolorach, idealnych do pracy. Skorzystałam z promocji 1+1 gratis Claresa i wybrałam odcienie 200 Brown Mouse i 201 Brown Rabbit. Kolory są bardzo ładne, ale obsługa w tej firmie pozostawia bardzo wiele do życzenia.


    Ta urocza paczuszka to prezent od Anetki z bloga Cosmeticosmos. Ona dobrze wie, co lubię ☺ W środku znalazły się Biolove borówkowy żel pod prysznic oraz kawowy peeling, Missha olejek do demakijażu,  własnoręcznie robione babeczki do kąpieli oraz maseczki w tabletce. 



    Po wielu próbach udało mi się w końcu zamówić paletę Nabla Dreamy. Muszę przyznać, że jest to naprawdę rzecz, która cieszy oczy. Zarówno jej wygląd zewnętrzny jak i środek. Również jakość tych cieni jest bardzo wysoka.





    Od sklepu Costasy otrzymałam przesyłkę z kosmetykami Lily Lolo. W paczce znalazł się kultowy już podkład mineralny w odcieniu Popcorn, rozswietlacz Star Dust , rewelacyjny Krem BB oraz pędzel super kabuki. Obecnie jestem w trakcie testowania tych produktów, używam ich przy każdym makijażu i już niebawem na blogu pojawi się recenzja.



    Skusiłam się też na promocję na stronie Chiodo. Z szerokiego asortymentu wybrałam 4 kolory z kolekcji Edyty Gorniak: 700 Hello LA, 711 Flip-flops in the Sand, 714 Into the Mint, 728 Red is Bad.  I tutaj firma bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, gdyż zamówione przed południem lakiery były u mnie już następnego dnia.




    Ta słodka gromadka to kolejne zakupy z Rossmann. W kwietniu mieliśmy kolejną odsłonę promocji 2+2 tym razem na produkty do włosów. Wybrałam sobie kolejny produkt z Petal&Fresh tym razem odżywkę winogronową do włosów suchych. Bardzo zaciekawił mnie nowy krem myjący Elseve. Niestety mam wrażenie, że moje włosy są po nim niedomyte i tłuste, a poza tym przyczynił się do powstania łupieżu. Zostanie więc zużyty jako standardowa odżywka. Za to bardzo fajnie sprawdziła się maska Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis. Jest gęsta, a włosy po niej świetnie się rozczesuja i sa bardzo miękkie. Do koszyka włożyłam również kolejny peeling do skóry głowy tym razem od Natura Siberica. Jest on o tyle specyficzny, gdyż się pieni przez co dodatkowo oczyszcza skalp. Poza promocją wybrałam mydło oliwkowe Alterra z myślą o myciu pędzli oraz gąbeczek. Kupiłam też żel do brwi Bell Hypoallergenic, ale niestety okazał się bardzo kiepskim produktem i po kilku uzyciach nie mam już na niego siły. 




    Na deserek została promocja 1+1 na kosmetyki Nacomi w Hebe. Skusiłam się na kolejne produkty do pielęgnacji ciała masło i zapachu zielonej herbaty oraz lekkie masło truskawka-guava. 

    I to już wszystkie moje nowości. Trochę się tego nazbierało przez 3 miesiące. Ciekawa jestem, które z produktów ciekawią Was najbardziej i jakie recenzje chcielibyście przeczytać w pierwszej kolejności.

    Pozdrawiam

    Emi💋


    Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger