Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Factor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Factor. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 01, 2018

DENKO LIPIEC 2018 Sama kolorówka

DENKO LIPIEC 2018 Sama kolorówka
Hej!

Rzadko pojawiają się u mnie na blogu recenzje kosmetyków kolorowych. A jeśli już to najczęściej są to produkty do ust. Dlatego postanowiłam zebrać kosmetyki, które skończyłam i napisać ich recenzje w jednym poście. Zapraszam Was więc dzisiaj na lipcowe denko w którym znajdziecie tylko kosmetyki do makijażu :)



Pixie Amazon Gold Antique Beige - wiecie, że kocham podkłady mineralne i w tym przypadku nie było inaczej. Dostałam odsypkę tego podkładu od koleżanki. Starczyła mi ona na kilka użyć. Podkład był w kolorze idealnym do mojej karnacji. Świetnie stapiał się ze skórą, nie tworzył na niej suchej skorupy. Twarz przez długie godziny wyglądała bardzo naturalnie i świeżo, lekko. Nie zauważyłam także, aby podkład się warzył, czy ciastkował. To naprawdę bardzo dobry produkt i na pewno kiedyś po niego sięgnę :)

Kiko Milano puder w kompakcie - kupiłam ten puder, bo potrzebowałam czegoś z lusterkiem do torebki. Przyznam się, że zauroczyło mnie jego piękne, złote opakowanie - była to kolekcja limitowana bodajże z poprzednich wakacji. Puder nadawał koloru, można nim było zbudować dodatkowe krycie na podkładzie, ale odcień light mimo, że najjaśniejszy na pewno nie przypadłby do gustu osobom bladym. To raczej taki lekko opalony kolor. Czasem używałam go solo i też był ok. Nie dawał od mocnego matu, raczej takie satynowe wykończenie co mi osobiście bardzo pasowało. Minusem jest to, że jest na bazie talku, co nie każdej skórze będzie służyło. 

Blend It - to już chyba moja trzecia gąbeczka tej marki. Bardzo je lubię i regularnie wracam. Nie wyobrażam już sobie nakładać podkładu w inny sposób. Gąbka jest mięciutka, zbiera nadmiar podkładu dzięki czemu na twarzy zostaje tylko cienka warstwa. Poza tym, gdy chcę osiągnąć bardzo naturalny i świeży look i nie pudruję twarzy to nakładam nią także kremowy róż oraz rozświetlacz.


Bielenda pearl base - jestem zdziwiona dużą ilością pozytywnych opinii na temat tego produktu. Dla mnie to taki trochę zbędny kosmetyk, gdyż kompletnie nie robił nic. No może poza tym, że różowe kuleczki zatopione w żelu bardzo ładnie wyglądały na toaletce. Nie zauważyłam, aby produkt szczególnie nawilżał, ani rozświetlał moją cerę. Zdecydowanie bardziej wolę bazę rozświetlającą z Golden Rose.

Catrice Liquid Camuflage 020 - również kultowy już korektor, który swego czasu znikał z półek jak świeże bułeczki. Bardzo go lubię, gdyż dobrze sprawdza się pod oczami oraz jako baza pod cienie. Nie zauważyłam, aby przesuszał moją skórę. Przypudrowany trzyma się na niej cały dzień. Trzeba tylko pamiętać o tym, aby nakładać go cienką warstwą. Minusem dla niektórych może być jego intensywny, perfumeryjny zapach.



Max Factor 2000 calorie curl addict - maskary z tej serii były kiedyś moimi ulubionymi. Jednak wersja podkręcająca nie skradła jakoś mojego serca. Miała bardzo dużą szczotę, którą trudno się było nie umazać. Poza tym nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie podkręcała rzęsy. Natomiast na pewno były one fajnie pogrubione. Wrócę raczej do wersji klasycznej.

Bell Hypoallergenic Brow Modeller Gel - większego bubla dawno nie spotkałam, wywalam dosłownie po kilku użyciach. Przede wszystkim ogromna szczota, nie wiem jak można tym przejechać po brwiach? Moje nie są jakieś bardzo cienkie i skąpe, a mimo to za każdym razem byłam strasznie ubrudzona tym żelem wokół brwi. Poza tym wcale ich nie utrwalał. Mam wrażenie, że bardziej brudził skórę niż farbował same włoski.

Smashbox Full Exposure Mascara - kupiłam ją razem z zestawem miniaturek Smashbox i powiem Wam, że to bardzo fajny tusz. Ma dosyć dużą, klasyczną szczotkę , ale jest ona wygodna w użyciu. Tusz ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy. Być może jeszcze kiedyś się na nią skuszę w pełnej wersji.

Eveline Celebrieties Eyeliner - i tutaj mam ogromny problem ponieważ wersja Chocolate Brown to mój zdecydowany ulubieniec. Eyeliner ma wygodny pędzelek, świetną konsystencję i bardzo łatwo robi się nim kreskę. Poza tym jest bardzo trwały i nie kruszy się przez cały dzień. Niestety wersja fioletowa to totalne jego przeciwieństwo. Była bardzo gęsta, nie dało się zrobić cienkiej kreski. Szybko też się kruszyła. Nie wiem, czy to wina koloru, może trafiłam na otwarty egzemplarz.


Bell BB 3D Gloss był bardzo przyjemnym błyszczykiem. Miał lekką konsystencję, nie był taki gęsty i mocno lepiący. Przez to niestety nie był jakiś mocno trwały, ale nadawał ładny kolor i błysk ustom. Rzadko używam błyszczyków, ale sięgam po nie gdy robię bardzo delikatny makijaż albo nie robię go wcale. Lub teraz latem, gdy po prostu nie mam ochoty na matową pomadkę.

Max Factor Lip Finity 125 So Glamorous to zdecydowanie moja ulubiona czerwień i moja ulubiona trwała pomadka. Została przetestowana już na niejednej imprezie, na niejednym weselu i na moich ustach jest nie do zdarcia. Jak dotąd inna pomadka w płynie jej nie dorównała. Sprawdza mi się świetnie zarówno sama pomadka jak i w połączeniu z dołączoną wazelinką (wtedy jest bardziej komfortowa w noszeniu) Mam już kolejną sztukę, oczywiście w tym samym kolorze. Miałam również brudny róż 055 Sweet i również była świetna (ale gdzieś ją zgubiłam :( )

Eveline czerwony błyszczyk - nie mam pojęcia jak się nazywał, bo wszystko się z niego pościerało. Miał bardzo delikatny, czerwony kolor z milionem odbijających światło mikroskopijnych drobinek. Dodatkowo był mentolowy przez co delikatnie chłodził usta. To raczej też taki rzadki i nielepiący się kosmetyk.

Sally Hansen Nailgrowth Miracle czyli polecana często złota odżywka. Nie zauważyłam, aby jakoś spektakularnie zadziałała na kondycję moich paznokci natomiast dobrze sprawdzała się w roli bazy pod kolorowe lakiery. Duży plus, że nie zgęstniała jakoś bardzo szybko, zużyłam ją niemalże do końca.


Pozdrawiam
Emi

czerwca 16, 2018

Co nowego? Kwiecień-Maj 2018

Co nowego? Kwiecień-Maj 2018
Hej!

W ostatnim czasie pojawiło się już trochę postów z nowościami. Kwiecień i maj obfitowały w różnego rodzaju spotkania dzięki, którym trafiło do mnie wiele ciekawych kosmetyków.






NATURE OF WOMAN - RELACJA ZE SPOTKANIA MIŁOŚNICZEK KOSMETYKÓW NATURALNYCH



Mimo tych wszystkich wydarzeń obfitujących w nowości w moje łapki wpadło także kilka innych produktów.

Niewątpliwie dużym plusem blogowania są nowe znajomości. Tym razem trafiłam na kawkę i plotki w towarzystwie Anetki (cosmeticosmos) oraz Izy (ciabuka). Jak zawsze wymieniamy się swoimi kosmetycznymi perełkami. I w taki oto sposób trafiła do mnie taka oto przyjemna gromadka kosmetyków.


Z produktów do brwi Delia znam jedynie hennę. Bardzo przypadła mi do gustu mascara, gdyż ma świetny kolor oraz malutką, precyzyjną spiralkę. Olejek do demakijażu Biolove bardzo dobrze radzi sobie z rozpuszczaniem kosmetyków nawet tych wodoodpornych. Bardzo podoba mi się to, że nie ma w nim emulgatora i mogę zrobić dłuższy masaż oczyszczający twarzy. Natomiast olejek kokosowy do włosów Dr Sante pięknie pachnie i nabłyszcza włosy. Lubię je stosować na końcówki. W małym opakowaniu znajduje się próbka kremu Iossi Naffi. Długo się zastanawiałam nad kupnem tego produktu i teraz już wiem... że tak kupię na pewno... jak tylko zużyję te kremy, które posiadam (takie postanowienie). Cieszę się również z odsypki podkładu mineralnego Pixie. Kolor Antique Beige był dla mnie idealny i też na pewno sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie. Trafiła też do mnie czarna kredka Coleur Caramel i kilka próbek.







Słynna promocja -55% na kosmetyki kolorowe w Rossmann przeszła u mnie bez większego echa. W drogerii kupiłam produkty, które na pewno w najbliższym czasie zużyję czyli balsam do ust EOS w sztyfcie (o słynnym jajeczku przeczytacie TU ), peeling Eveline (chętnie porównam z pomadką Sylveco). Postawiłam też na mojego pewniaka, czyli niezawodną pomadkę Lip Finity Max Factor w odcieniu 125 So Glamorous. (Recenzja) Do koszyka wpadły także zmywacze Isana.



Poza promocją do koszyka trafiły dwie pianki Isana. Ich porównanie z innymi piankami możecie zobaczyć TUTAJ.


Gdy trwa promocja w Rossmannie to inne drogerie odchodzą jakoś w zapomnienie. Tymczasem w tym samym czasie w Hebe trwało również -40% na kolorówkę. Bez problemu kupiłam tam korektor Maybelline Instant Anti Age Eraser.


Szukając naturalnego żelu pod prysznic ostatecznie skusiłam się na Cosnature z maślanką i rumiankiem. Jest bardzo delikatny, nie wysusza skóry ani nie podrażnia. Nadaje się do mycia zarówno ciała jak i twarzy.


Postanowiłam również zdradzić swoją pastę z Ecodenta (Recenzja) i w Biedronce kupiłam kokosową pastę Biomed. Przestawić się nie jest łatwo, gdyż pasta ma specyficzny posmak, nie jest miętowa.



Samoopalacz to mój wierny przyjaciel już od wielu lat. Nie cierpię się opalać, a poza tym mam uczulenie na słońce. Nawet, gdy jestem na wakacjach za granicą to na plaży spędzam naprawdę niewiele czasu. W tym roku postawiłam na naturalny balsam brązujący od Mokosh. I nie żałuję tej decyzji, gdyż już po jednym użyciu opalenizna jest naprawdę intensywna! Duży plus za świetny zapach i przyjemną konsystencję, która nie robi smug.


Skoro już jesteśmy na etapie słońca i opalania to nie mogło zabraknąć również kremu z filtrem. Tym razem zdecydowałam się na Bioderma Photoderm Mineral SPF 50+ który zawiera jedynie filtry mineralne, nie zawiera filtrów przenikających ani fenoksyetanolu. Ma bardzo wygodny atomizer - trzeba dobrze wstrząsnąć . Minusem jest niestety to, że bieli skórę. 











Bardziej zainteresowała mnie majowa promocja 2+2 na produkty do pielęgnacji twarzy w Rossmann. A mianowicie seria Botanic Spa Rituals od Bielenda. Cztery produkty kupiłam sama, trzy dostałam od koleżanki. Jestem w trakcie używania niektórych z tych nich i powiem Wam, że zapowiadają się dobrze.


Tonik hibiskusowy Sylveco nie jest u mnie nowością. Sięgam po niego zawsze, gdy potrzebuję nawilżenia (Recenzja)




Moja srocza natura dała o sobie znać w Golden Rose. Metaliczny cień w płynie pięknie się mieni na powiekach.


Za to w Biedronce spodobał mi się róż do policzków od Bell. Ma taki delikatny kolor, który nadaje cerze świeżego wyglądu.

Nowości jak zawsze trochę się nazbierało. Większość z tych kosmetyków trafiła od razu do użycia, bo staram się nie robić zakupów na zapas. A jak Wasze ostatnie nowości? 

Udanego weekendu!
Emi

maja 01, 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017

NOWOŚCI KWIECIEŃ 2017
Hej!

W kwietniu całe moje postanowienie o minimalizmie kosmetycznym niestety rozpadło się jak domek z kart. Głównie  za sprawą targów kosmetyków naturalnych, ale nie tylko.


GOLDEN ROSE




1. Ice Chic lakier do paznokci w lawendowym kolorze. Przez większość czasu noszę hybrydy , ale okresy pomiędzy nimi przeplatam nakładaniem odżywki i zwykłego lakieru.

2. Matte Top Coat ostatnio tak modne są  matowe paznokcie , że postanowiłam sprawdzić czy ten efekt będzie mi się podobał na moich dłoniach.

3. Make-up Primer Luminous Finish. Zawiedziona marnym rozświetleniem bazy perełkowej z Bielendy postanowiłam skusić się na tę  z Golden Rose. Pierwsze wrażenie jest dużo lepsze ale cały czas testuję.

4. Brow Color 03 maskara do brwi. Moja Brow Artist Plumper z L'oreal powoli dobija dna więc postanowiłam kupić coś innego. Ta ma małą  precyzyjną szczoteczkę i idealny dla mnie kolor.

DROGERIA NOVAYA



5. Biała Agafia szampon wzmacniający i nabłyszczający włosy. Niestety skończył mi się mój naturalny szampon i chciałam kupić coś nowego. W planach były szampony Babuszki Agaffi . Niestety w drogerii były dostępne jedynie wersje z gorszym składem.  Z oferty sklepu wybrałam Białą Agafie i nie żałuję.  Szampon dobrze myje włosy,  a przy tym ich nie płacze i nie wysusza.

6. Receptury Babuszki Agaffii Maska drożdżowa.  Moja ogromna ulubienica.  Dawno jej nie miałam , ale już po pierwszym użyciu przypomniało mi dlaczego ja tak lubię. Wygładza i nabłyszcza włosy. Są po niej miękkie i sypkie.


7. Receptury Babuszki Agaffii Maska jajeczna.  Była również bardzo chwalony na wielu blogach jednak jest rzadsza i nie robi tak spektakularnego efektu jak drożdżowa.

ROSMANN -55%



Nie planowałam kupna na promocji żadnych nowości. Chciałam kupić tylko to, co jest mi potrzebne. Nie chciałam brać udziału w walkach o kosmetyki więc swoje zamówiłam przez Internet i spokojnie jeszcze tego samego dnia je odebrałam. Dostałam wszystko, co zamówiłam ale też nie polowałam na żadne hity blogosfery.

8. Lovely Curling Pump Up Mascara to mój ulubiony, tani tusz. Używam go już od bardzo dawna i regularnie kupuję.


9. Max  Factor 2000 calorie. Kiedyś bardzo lubiłam te tusze więc gdy zobaczyłam,  że  są w nowych opakowaniach to postanowiłam wziąć.

10. L'Oreal Super Liner Super Slim Black. Dawno nie miałam takiego eyelinera we flamastrze. Ostatnio skończył się mój żelowy z Maybelline i tym razem postanowiłam skusić się na ten. Robi tak cieniutkie kreseczki jakie lubię .

11. EOS Strawberry Sorbet. Balsamy EOS mają chyba tak wielu przeciwników jak i zwolenników. Przyznam, że miałam już kiedyś styczność z tym balsamem bo miała go moja siostra. Nie zrobił wtedy na mnie wielkiego wrażenia, ale ta urocza różowa kuleczka mnie urzekła. Zobaczymy jak spisze się w codziennym użytkowaniu.

12. Alouette, chusteczki nasączane z aloesem. Często używam tego typu produktów przed ćwiczeniami na siłowni lub basenem. Nie lubię ćwiczyć w makijażu i nimi go zmywam. Skusiło mnie to plastikowe opakowanie, pomyślałam sobie , że nie będą tak szybko wysychać. Ale chusteczki są małe i ta dziurka do wyciągania nie funkcjonuje tak jak powinna więc nie bardzo się z nimi polubiłam.

13,14 Rival de Loop, maseczka naprawcza i maseczka nawilżająca. Mam trudności ze znalezieniem maski nawilżającej w tubce dlatego wzięłam te w saszetkach. Ale może Wy jakąś polecicie?


EKOCUDA

Na targi wybrałam się tylko pierwszego dnia. Byłam na szkoleniu z makijażu mineralnego LilyLolo, który niestety okazał się okropnym niewypałem. Nie żebym miała coś do pani , która to prowadziła czy samej marki. Po prostu miejsce było straszne jeśli chodzi o tego typu warsztaty. Od hali targowej było oddzielone jedynie parawanem, było strasznie głośno poza tym przy tym świetle trudno było dobrać odpowiedni kolor kosmetyków. Skończyłam z za jasną buzią i szpachlą na twarzy. Nie zachęciło mnie to do kupna tych produktów. Mam nadzieję, że kolejne targi odbędą się w innym miejscu, gdyż było strasznie tłoczno. Nawet jak się udało dopchać do stoiska i coś wziąć do ręki to potrącał mnie tłum przechodzących z tyłu osób. Trochę mnie to zniechęciło do zakupów także dosyć szybko stamtąd uciekłam. Ale cała inicjatywa jak najbardziej fajna i mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.



 W pierwszej kolejności udałam się do Fresh& Natural. Musze przyznać, że wybór był trudny. Na stoisku były pootwierane wszystkie ich produkty , które zaskoczyły mnie przepięknymi zapachami. Ostatecznie zdecydowałam się na 2 kosmetyki.


15. Peeling cukrowy do ciała o zapachu korzennym. Nawet nie potrafię Wam wytłumaczyć i opisać jak cudownie ten produkt pachnie. Jak grzane piwo, wino. Poezja. Poza tym juz testowałam pod prysznicem, idealnie zmywa i nie trzeba po nim używać balsamu. To lubię.


16. Sól do kąpieli Kuracja Borowinowa. Sól jest gruba i mokra od olejków , którymi jest nasączona. Pachnie bardzo intensywnie, ziołowo jeśli więc nie lubicie takich zapachów to odradzam. Idealnie sprawdzi się po ciężkim dniu lub po intensywnym treningu. Borowina i algi przyspieszają mikrokrążenie dzięki czemu szybciej pozbywamy się metabolitów z organizmu. Także na "zakwasy" w sam raz.



17. Regenerujący Balsam do Ust dostałam w prezencie. To bardzo fajne, ziołowe masełko, które można stosować do pielęgnacji spierzchniętych ust , ale także suchych skórek paznokci.

Oczywiście najwięcej kupiłam na stoisku Sylveco. Bardzo lubię tę firmę. Kupiłam kilka ulubieńców, ale także trochę nowości.



18. Tymiankowy Żel Do Twarzy. To mój ogromny ulubieniec. Ma specyficzny zapach, ale można się do niego przyzwyczaić. Więcej możecie przeczytać tutaj:




19. Odżywczy olejek do włosów. Również już u mnie gościł i tak mi się spodobał, że kupiłam drugą butelkę.





20. Enzymatyczny peeling do twarzy. Ma bardzo orzeźwiający, cytrynowy zapach. Jego maślana konsystencja bardzo mi odpowiada , dobrze się nim robi masaż twarzy. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić że jest bardzo delikatny, zobaczymy jak będzie dalej.



21. Normalizujący Peeling Do Twarzy. Cóż ja na to poradzę, że bardzo lubię mechaniczne peelingi. Miałam już wiele z Sylveco i z Vianka. Teraz przyszła pora na tego gagatka, aczkolwiek jeszcze go nie otwierałam.




22. Łagodzący Olejek Do Demakijażu. Miałam kupić w końcu olejek z Resibo, ale na forum naczytałam się, że jest tyle tańszych zamienników. Jednym z nich był własnie olejek z Vianek. Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i dobrze zmywa makijaż.

W ramach prezentu do zakupów dostałam:

23. Ziołowy płyn do płukania ust. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze odświeżał oddech.

24. Normalizująca Maseczka Do Twarzy. Po pierwszym użyciu moja opinia jest jak najbardziej pozytywna. Mam nadzieję, że producent pomyśli o maskach w większym opakowaniu.




WSPÓŁPRACA

25. Dotarła do mnie także paczuszka od Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Będę miała okazję przetestować serum z wit.K od Dermo Future.



I to już wszystko. Więcej grzechów nie pamiętam. Dawno się tak nie obkupiłam. Obiecuję poprawę i wstrzemięźliwość w maju.

Do miłego! Pa !
EMI


Media społecznościowe:




stycznia 08, 2017

ULUBIEŃCY- TOP 10 ROKU 2016 !

ULUBIEŃCY- TOP 10 ROKU 2016 !
Witajcie!

Jak Wam się rozpoczął nowy, 2017 rok? U mnie niestety nie najlepiej, gdyż rozpoczęłam go zapaleniem ucha oraz zatok. Dlatego pierwszy tydzień roku przeleżałam praktycznie cały w łóżku. Mam jednak nadzieję, że dawkę chorób na ten rok mam już za sobą.

Duża ilość wolnego czasu pozwoliła mi na dokładne przejrzenie moich kosmetycznych zapasów, wyrzucenie starych produktów . Zaowocowała także postanowieniem o zaprzestaniu kosmetycznych zakupów. Nie mam tych zapasów jakoś strasznie dużo, ale myślę że 4 kremy do twarzy, 5 balsamów itp to i tak jest bardzo dużo. Postanowiłam zredukować ilość produktów do 1-2 w danej kategorii. To samo ograniczenie tyczy się kolorówki. Postaram się nic nie kupować , ewentualnie robić sobie jeden mały prezent po przetrwaniu kwartału w tym postanowieniu :)

Ciekawa jestem Waszych kosmetycznych postanowień :) 

A teraz przejdźmy już do ULUBIEŃCÓW minionego roku. Jak wiece ulubieńców miesiąca nie robię, gdyż aż tak często nie zmieniam kosmetyków. A naciąganie i szukanie tych produktów na siłę mijałoby się z celem. W tym roku może na koniec miesiąca będę wybierać jeden kosmetyk , który zasługuje na wyróżnienie.

Odsyłam też Was do ulubieńców tamtego roku. Moje zdanie o tych produktach nie uległo zmianie.



1.  Marka VIANEK

Gdy zastanawiałam się nad kosmetykami, które chciałabym umieścić w tym zestawieniu to właśnie kosmetyki tej firmy przychodziły mi do głowy najczęściej. Praktycznie każdy kosmetyk, który od nich mam świetnie mi się sprawdza. Dlatego na pewno będę testować kolejne.








2. Kosmetyki ręcznie robione.

Każdy, kto mnie czyta bardzo dobrze wie, że mam sporą kolekcję półproduktów. Bardzo lubię kosmetyki, które sama zrobię gdyż wiem, co aktualnie potrzeba mojej skórze. Mam dosyć spory arsenał glinek oraz olei, które mieszam według aktualnego zapotrzebowania i humoru. 






3. Mydło Aleppo.

Pozostając w temacie kosmetyków naturalnych na początku tego roku zaopatrzyłam się w mydło Aleppo z 12% zawartością oleju laurowego. Świetnie zmywa oleje, którymi wykonuję demakijaż. Idealnie oczyszcza skórę, ale przy tym jej nie podrażnia ani nie wysusza. Nadaje się również do mycia całego ciała, włosów , czy pędzli.



4. Maseczki do twarzy w płacie.

Kontynuuję moją przygodę z kosmetykami azjatyckimi. Po fenomenalnych kremach BB przyszła pora na inne azjatyki. Swoim działaniem zauroczyły mnie maski w płacie/płachcie. Są łatwe w użyciu, nie brudzą wszystkiego dookoła. Na zdjęciu maseczki Holika Holika ze sklepu MyAsia, ale miałam także maski Mizon czy Skin79 i były równie dobre.


5. Podkład -  Irena Eris ProVoke Radiance.

Naczytałam się wiele pozytywnych opinii o matującym bracie tego podkładu i postanowiłam na promocji w SuperPharm zakupić wersję rozświetlającą. Podkład jest bardzo lekki, ma średnie krycie i daje bardzo ładny efekt na twarzy. Nie zawiera w sobie drobinek brokatu , ale twarz po jego nałożeniu zyskuje delikatny glow. Lubię taki efekt w podkładach.




6. Usta - pomadki Max Factor i Bourjois.

Tak ten rok zdecydowanie należał do pomadek w płynie. Ja chciałabym w tym zestawieniu wyróżnić dwie, które absolutnie zawładnęły moim sercem. A mianowicie Bourjois Rouge Edition Velvet 07 Nude-ist , którą odruchowo nakładam , gdy nie mam pojęcia jakiego koloru użyć. Na większe wyjścia upodobałam sobie piękną czerwień, czyli Max Factor Lip Finity 125 So Glamorous. Obie są bardzo trwałe i na moich ustach trzymają się cały dzień. Lip Finity możemy nosić w wersji matowej lub błyszczącej, gdy użyjemy nawilżającego sztyftu.








7. Lakier - Cuccio Colour 6023

Oczywiście uwielbiam wygodę związaną z manicure hybrydowym, ale przeglądając wszystkie moje lakiery ... zwyciężył jednak ten klasyczny. Lakier z Cuccio ma idealny dla mnie odcień klasycznej czerwieni. Pięknie się błyszczy nawet bez topu oraz jest długotrwały.



8. Oczy - Paleta Makup Revolution Girl Panic.

Kiedyś do makijażu oczu używałam tylko produktów w odcieniu brązu, czy złota. Panicznie bałam się kolorów. Aż któregoś dnia kupiłam koralowy cień do powiek. I okazało się, że pięknie odmładza spojrzenie. Twarz staje się wypoczęta i wygładzona. Teraz makijaż w takich odcieniach to dla mnie norma. A paletka z MUR ma wszystko czego potrzebuję do wykonania codziennego makijażu oka. Piękne maty oraz niesamowite cienie rozświetlające. W dodatku są one dobrze napigmentowane oraz trwałe.




9. Rozświetlacz - My Secret Face Iluminator Powder, 
Princess Dream.

Długo szukałam rozświetlacza, który będzie spełniał moje oczekiwania. Nie byłam do końca zadowolona z polecanej Mary Lou Manizer ani z Lovely Gold Highliter. Były dla mnie jakieś sztuczne. Natomiast rozświetlacz z My Secret ma piękny, cielisty kolor który idealnie stapia się z moją skórą. Dzięki czemu daje efekt pięknej tafli oraz zdrowej promiennej skóry. 


10. Gadżet - czytnik e-book PoketBook Touch Lux 3 

Długo zastanawiałam się, czy uda mi się przerzucić z tradycyjnych książek na te elektroniczne. Nie powiem , że było to łatwe , gdyż uwielbiam zapach książek. Przeważyły jednak względy mieszkaniowe. Nie mam miejsca na kolejne książki. Poza tym czytnik jest dużo lżejszy w codziennym noszeniu i nie niszczy się tak jak papier. Jestem nim zachwycona i zawsze jest przy mnie w torebce :)


I to już wszyscy moi ulubieńcy tamtego roku. Chętnie się dowiem jacy byli Wasi.

Pozdrawiam!
EMI :)

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger