Witajcie!
Pozostajemy w temacie maseczek do twarzy. Najczęściej wykonuje je wieczorem , przed położeniem się spać. Razem z herbatą i dobrą książką jest to dla mnie świetny relaks. A co z maseczkami na dzień? Czy naprawdę się nadają pod makijaż, a co więcej czy tak jak obiecuje producent przedłużają jego trwałość?
Sprawdziłam to na dwuetapowym zabiegu bankietowym od Eveline. Pierwszy krok to peeling. I niestety tutaj trochę się rozczarowałam. Peeling jest bardzo rzadki, żelowy i mam wrażenie że na niewielką ilość drobinek. Na pewno sprawdzi się i osób z wrażliwą skórą lub u takich które po prostu lubią delikatne peelingi. Jednak peeling bardzo dobrze wygładza naskórek i "poleruje".
Jeśli chodzi o maseczkę to jest ona w formie lekkiego żelu. Bardzo przypomina mi po prostu żel hialuronowy. Dobrze i szybko wchłania się w skórę i ja nawilża. To bardzo przyjemne uczucie. Moja skóra bardzo szybko ja wypiła. Nawet nie miałam czego z niej ścierać.
Po całym zabiegu cera jest ładnie wygładzona i nawilżona. Podkład nałożony na tak przygotowaną skórę wygląda bardzo ładnie i zdrowo. Jeśli chodzi o utrzymywanie się makijażu to szczerze mówiąc nie zauważyłam różnicy. Może dlatego że nie mam generalnie problemów z jego utrzymywaniem a i moja cera obecnie nie jest przesuszona. Myślę że zadowolone z niej będą osoby z cerą dojrzałą. Maseczka bardzo fajnie nawilża skórę i wypełni zmarszczki przez to twarz będzie wyglądać na młodszą.
Myślę, że warto spróbować i przekonać się samemu ☺
Dobranoc!
EMI💋
INNE POSTY Z TEJ SERII: