Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

listopada 02, 2018

ORGANIC SHOP Organic Macadamia & Avocado Welness Shower Gel

ORGANIC SHOP Organic Macadamia & Avocado Welness Shower Gel


Hej!

Trend kosmetyków naturalnych utrzymuje się w modzie już od kilku ładnych lat. Coraz więcej mówi się o szkodliwym działaniu różnych składników zawartych w kosmetykach. Mam nadzieję, że nie jest to przelotna moda i konsumenci będą coraz bardziej świadomi i będą czytać składy kosmetyków, a nie tylko kolorowe etykiety. Jednymi ze składników, które są na cenzurowanycm są silne detergenty typu SLS. To one są podejrzewane za podrażnienia skóry, uczulenia oraz ogóle wysuszenie. Sama staram się unikać tego składnika w produktach, których używam na co dzień. Szukając delikatnych żeli pod prysznic trafiłam na Organic Shop. Są to produkty z dobrym składem i bardzo przystępne cenowo, żeby nie rzec że po prostu tanie :)

Organic Shop - Organiczny Odżywczy Żel pod Prysznic "Kenijska Macadamia i Awokado"

Skład INCI:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Macadamia Ternifolia Seed Oil*(organiczny olej z orzeszków makadamii), Persea Gratissima Oil*(organiczny olej avocado), Sucrose*, Glycerin, Dehydroacetate Acid, Sodium Chloride, Tocopherol (witamina E), Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Linalool
(*) – składniki pochodzące z organicznych upraw

Żel jest umieszczony w butelce z pompką, co bardzo lubię gdyż jest to wygodne podczas używania pod prysznicem. Sam produkt jest bardzo gęsty i trochę jakby tłusty w swojej konsystencji. Może to być spowodowane zawartością kilku olei w składzie. Żel delikatnie się pieni, ale jest to ogólną cechą pproduktów naturalnych i mi to absolutnie nie przeszkadza. Produkt mimo tego dobrze myje i odświeża. Dodatkowo ma dosyć delikatny, lekko słodki zapach. Producent obiecuje głębokie odżywienie i nawilżenie skóry dzięki zawartym witaminom. Szczerze mówiąc to nic takiego nie zauważyłam. Ale szczerze mówiąc też niczego takiego się nie spodziewałam. Przecież żel pod prysznic jest na naszej skórze tylko chwilę i te wszystkie dobroczynne składniki nie mają szans w nią wniknąć. Po spłukaniu skóra jest rzeczywiście miękka i lekko tłustawa (pewnie przez oleje w składzie). Jest to bardzo delikatne uczucie i nie utrzymuje się ono na długo. Na pewno nie zastęouje blsamu czy masła na skórę. Natomiast jego największą zaletą jest to, że nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia, co w przypadku silnych detergentów czasem mi się zdarza.
Podsumowując bardzo polubiłam się z tym żelem . Zarówno jego forma jak i działanie dobrze się u mnie sprawdziły. Jeśli trafię w sklepie na inne wersje zapachowe to myślę, że na pewno trafią one do mojego koszyka z zakupami.

Znacie kosmetyki Organic Shop? 

Pozdrawiam
Emi

października 12, 2018

Jak skutecznie walczyć z rozstępami w ciąży - Mustela , Sylveco, EcoSpa

Jak skutecznie walczyć z rozstępami w ciąży - Mustela , Sylveco, EcoSpa
Rozstępy, to chyba największa - zaraz po cellulicie, zmora urodowa większości kobiet. Powstają podczas szybkich wahań wagi lub szybkiego wzrostu. Skóra po prostu nie nadąża rosnąć i jeżeli jest mało elastyczna to włókna kolagenowe i elastynowe pękają tworząc czerwone smugi. Po pewnym czasie blizny te bledną i robią się białe, są mniej widoczne. Na powstawanie rozstępów są narażeni nastolatkowie - jest to czas kiedy intensywnie się rośnie oraz nabiera ciała, a także osoby z wahaniami wagi. Najczęściej jednak powstawanie rozstępów jest kojarzone z ciążą i rosnącym brzuszkiem. Czy jest jednak sposób, aby ich uniknąć? Na rynku mamy tyle produktów, czy rzeczywiście są one skuteczne?

Niestety w dużej mierze powstawanie rozstępów jest zapisane w naszych genach. Znam zarówno osoby, które regularnie się smarowały najlepszymi produktami i mają mnóstwo rozstępów. Znam też takie, które nie smarowały się niczym i nie mają ani jednego. Sama mam ich dosyć sporo na biodrach i plecach, gdyż jako nastolatka szybko urosłam zarówno wzdłóż jak i wszerz. Dlatego bałam się, że mam te predyspozycje i w ciąży nie uniknę czerwonych pasm. Całe szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne :) Ale przez te 9 miesięcy naprawdę solidnie przyłożyłam się do nawilżania i masowania swojego ciała.

Na pewno nie bez znaczenia pozostaje kondycja skóry sprzed ciąży. Jeżeli o nią dbałyśmy, jest elastyczna i nawilżona wówczas ryzyko powstania rozstępów jest mniejsze. W moim przypadku było to regularne stosowanie bańki chińskiej oraz szczotkowanie pod prysznicem. Na pewno pomogły również regularne wizyty na siłowni, które ujędrniają nasze ciało. 

Istotną sprawą jest także to, ile tyjemy w ciąży. Im mniej tym nasza skóra jest narażona na mniejsze naciągnięcia. Prawidłowy przyrost masy ciała w zdrowej ciąży to mniej więcej 10-12 kg (ale pamiętajcie, że jest to kwestia indywidualna zależna też od Waszego BMI przed ciążą).




Jeśli chodzi o moje metody to postawiłam przede wszystkim na regularność, mocne odżywienie i nawilżenie skóry. Świetnie w tym celu sprawdziły mi się naturalne masła takie jak masło shea, kakaowe , czy awokado. Jednak, gdy zaczęły się te niewyobrażalne upały zaczęły być one dla mnie zbyt ciężkie. Gdy nie miałam ochoty lub czasu na balsamowanie to przyszły mi z pomocą oleje - dolewane do wanny lub nałożone na wilgotną skórę. Jest to najprostsze i najtańsze rozwiązanie.




Przez te 9 miesięcy sięgnęłam jednak także po kosmetyki dedykowane kobietom w ciąży. Od razu wykluczyłam wszystkie na bazie oleju mineralnego - niestety duża część popularnych produktów bazuje właśnie na tym tanim i mało skutecznym składniku. Na Meet Beauty na stoisku Mustela otrzymałam krem przeciw rozstępom Maternite. Krem ma bardzo przyjemną, dosyć lekką konsystencję . Trzeba poświęcić trochę czasu ,aby wchłonął się w skórę, ale w tym czasie robimy masaż. Po wchłonięciu skóra jest gładka i dobrze nawilżona. Kosmetyk ma bardzo delikatny zapach (występuje też wersja bezzapachowa), który nie drażni wrażliwego nosa przyszłej mamy. W składzie znajdziemy proteiny sojowe, wosk pszczeli oraz masło shea. Całość zamknięta jest w przyjemnej miękkiej tubie, dzięki której możemy zużyć produkt do samego końca. Produkt nie zawiera szkodliwych konserwantów takich jak Phenoxyetanol oraz Disodium EDTA, które nie są polecane kobietom w ciąży.

Skład 
Podwójnie działający krem przeciw rozstępom – wersja zapachowa:
AQUA (WATER), DI-C12-13 ALKYL MALATE, ETHYLHEXYL COCOATE, CETEARYL ALCOHOL, DICAPRYLYL CARBONATE, HYDROLYZED SOY PROTEIN, BUTYLENE GLYCOL, CERA ALBA (BEESWAX), LAURETH-23, GALACTOARABINAN, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, GLYCERYL STEARATE, 1,2-HEXANEDIOL, CETYL ALCOHOL, CETEARYL GLUCOSIDE, GLYCERYL CAPRYLATE, PARFUM (FRAGRANCE), XANTHAN GUM, CETYL PALMITATE, COCOGLYCERIDES, SCLEROTIUM GUM, ZINC GLUCONATE, PENTYLENE GLYCOL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SOPHORA JAPONICA FRUIT EXTRACT, HYDROLYZED AVOCADO PROTEIN, MALTODEXTRIN, CITRIC ACID, LUPINUS ALBUS SEED EXTRACT, TOCOPHEROL.

cena: ok. 70zł/ 150 ml



Drugim kosmetykiem był kupiony na Ekocudach balsam od Sylveco. Bardzo lubię tę markę, kosmetyki świetnie mi się sprawdzają więc jak zobaczyłam w nowościach ten balsam , stwierdziłam że muszę go wypróbować. Balsam jest zamknięty w butelce z pompką, co bardzo ułatwia stosowanie. Niestety już pod jego koniec pompka nie zasysa produktu i to co zostaje na dnie trzeba wydobyć w inny sposób np. rozciąć butelkę. Balsam ma dosyć gęstą konsystencję, również potrzebuje czasu aby dobrze się wchłonąć w skórę. Jednak to w jakiej jest ona kondycji po jego zastosowaniu jest zdecydowanie warte zachodu :) Balsam bazuje na oleju z pestek winogron, oleju z wiesiołka, masle kakaowym i glicerynie. Jest to mieszanka silnie nawilżająca i natłuszczająca. Produkt pachnie delikatnie kakao, może z lekką nutą ziół.

INCI: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Oenothera Biennis Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Urea, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Acohol, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Xanthan Gum, Betulin, Dehydroacetic Acid.

cena: ok 30-40 zł/ 300ml


Wszystkie metody sprawdziły się u mnie rewelacyjnie i sprawiły, że moja skóra po ciąży jest gładka i sprężysta. Obecnie jestem 2 tygodnie po porodzie i skóra na brzuchu jest w bardzo dobrym stanie. Oba gotowe balsamy stosowało mi się bardzo przyjemnie i muszę stwierdzić, że spełniły swoją rolę. Z czystym sumieniem mogę je Wam polecić. Jeśli jednak miałabym wybierać to sięgnę ponownie po balsam z Sylveco. Bardzo polubiłam się z jego konsystencją oraz działaniem. Ma także lepszy skład niż Mustela. No i dostajemy dwa razy więcej świetnego produktu w dużo niższej cenie. 

A Wy jak walczycie o piękno Waszej skóry? Macie jakieś sprawdzone sposoby?

Pozdrawiam
Emi


sierpnia 15, 2018

PODSTAWY PIELĘGNACJI CIAŁA - PEELING.

PODSTAWY PIELĘGNACJI CIAŁA - PEELING.
Hej!

Czy tak jak ja uwielbiacie peelingi do ciała? Dla mnie jest to jeden z podstawowych elementów pielęgnacji ciała i wykonuję go regularnie, najczęściej raz w tygodniu. 

Dobrze wykonany peeling ciała ma za zadanie złuszczenie martwego naskórka i oczyszczenie ciała. Dzięki masażowi, który wykonujemy podczas tego zabiegu do skóry dociera więcej krwi - powoduje to łatwiejsze odprowadzanie toksyn z organizmu. Taka młoda , oczyszczona skóra również łatwiej wchłonie wszystkie produkty, które później na nią nałożymy. Dlatego warto po dobrym peelingu nałożyć na nią odżywczy balsam - lepiej i głębiej się wchłonie. Regularny masaż ma również duże znaczenie w profilaktyce antycellulitowej czy przeciwrozstępowej - warto wybrać wówczas produkt, który zawiera w sobie algi morskie lub kofeinę.

Peeling warto wykonywać regularnie latem, gdyż złuszczony martwy naskórek sprawia że skóra ładniej i bardziej równomiernie się opala - ale pamiętajcie, że jest wtedy bardziej podatna na oparzenia. Dlatego nie zapominamy o wysokich filtrach ochronnych. Przynosi również świetne efekty jeśli używamy opalenizny z tubki - samoopalacza lub balsamu brązującego. Skóra równomiernie złapie barwnik i unikniemy w ten sposób nieestetycznych plam, czy smug.

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić kilka peelingów, które używałam ostatnimi czasy. Zobaczcie, które sprawdziły mi się najlepiej :)
żródło: www.freshandnatural.pl

Fresh&Natural Cukrowy peeling korzenny

cena: 24,99 zł/250g 44,99zł/550g (sklep)
SKŁADNIKI/INCI: Sucrose, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almand) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Eugenia Carypophyllus (Clove), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Oil, Parfum, Eugenia Carypophyllus (Clove) Oil, Cinnamal*, Linalool*, Eugenol*, Benzyl Alcohol*, Limonene*, Coumarin*, Geraniol*

Jest jednym z moich niekwestionowanych ulubieńców. Jestem zaskoczona faktem, że do dzisiaj nie pojawiła się recenzja tego produktu, nie mogę też znaleźć jego zdjęć:(  Jest to peeling na bazie cukru. Kryształki są dosyć spore przez co peeling zaliczyłabym raczej do tych mocniejszych. Można nim wykonać naprawdę solidny masaż. Skóra po jego użyciu jest naprawdę bardzo gładka. Cukier jest zatopiony w dosyć sporej bazie olejowej dzięki czemu skóra jest przy okazji pokrywana nawilżającą i natłuszczającą warstwą. Dla mnie to duży plus, gdyż nie muszę już używać balsamu, ale jednocześnie ta warstwa nie jest mocno tłusta i niekomfortowa. Dodatkowym plusem jest świetny zapach peelingu, który utrzymuje się na naszym ciele. Połączenie goździków i cynamonu jest bardzo relaksujące i rozgrzewające dlatego raczej wybrałabym ten zapach na chłodniejsze wieczory. Natomiast jeśli nie lubicie takich korzennych zapachów to forma posiada także peeling malinowy, czy np kawowy.









Ministerstwo Dobrego Mydła - Odżywczy peeling cukrowy Śliwka

cena: 38,00zł/300g (sklep)
Ingredients (INCI): Sucrose, Prunus Domestica (Plum) Kernel Oil, Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grapeseed) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia Oil, Cera Flava, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Lactobacillus & Cocos Nucifera Fruit Extract, Squalane, Ricinus Communis (Castor) Oil, Parfum, Glycerin

Kosmetyk z Ministerstwa Dobrego Mydła ma bardzo podobną konsystencję do tego z Fresh&Natural. Również są to dosyć spore kryształy cukru zatopione w mieszance oleju. Nie ukrywam, że jest to moja ulubiona formuła i z miłą chęcią sięgam właśnie po tego typu produkty. Mam wrażenie, że jednak tego oleju jest trochę mniej i sam peeling ma bardziej stałą konsystencję niż jego poprzednik. Niemniej jednak oba trzeba przed użyciem wymieszać, aby kryształki cukru połączyły się z olejami. Peeling ma również bogatszy skład, gdyż oprócz olei znajdziemy także masła: shea i kakaowe. Przez co peeling po złuszczeniu naskórka zostawia warstwę jeszcze bardziej odżywczą i bardziej tłustą niż poprzednik. Dla mnie jednak jest to nadal bardzo komfortowe uczucie. Zapach również jest tutaj bardzo intensywny, śliwkowo- marcepanowy i słodki wręcz otulający.




Nacomi, Peeling do ciała Miodowe Gofry

cena: 28,04 zł/200g (sklep)

SKŁAD:Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Mel, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Tutaj mamy już do czynienia z bardziej treściwym kosmetykiem, gdyż kryształy cukru są zatopione w maśle. Głównym składnikiem zaraz po cukrze jest bowiem masło shea. Peeling bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze, gdyż masło pod wpływem ciepła naszego ciała delikatnie się topi. Ta tłusta konsystencja sprawia, że peeling dobrze trzyma się skóry i nie odpada od niej . Przez to, że peeling jest konsystencji maślanej mam wrażenie że drobinki są delikatniejsze i słabiej ścierają naskórek niż w przypadku poprzedników. Niemniej jednak to według mnie nadal bardzo solidny peeling. Na pewno spodoba się osobom z bardziej wrażliwą skórą. Bogactwo maseł otula też skórę tłustą warstwą. I tutaj jest ona rzeczywiście mocno wyczuwalna i potrzebuje czasu, żeby się wchłonąć. Natomiast dużym plusem jest znowu to, że nie potrzebujemy już używać po nim balsamu. Zapach jest bardzo słodki, waniliowy i raczej z tych cięższych. Muszę przyznać, że po pewnym czasie zaczął on mnie jednak męczyć i mdlić.





Vianek, Ujędrniająco-wygładzający peeling do ciała

cena: 27,99zł/250 ml (sklep)
INCI: Glycine Soja Oil, Sucrose, Glyceryl Stearate, Rubus Idaeus Seed, Oenothera Biennis Oil, Cera Alba, Glyceryl Laurate, Tocopheryl Acetate, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, CI 77491.

Peeling z Vianek oprócz cukru zawiera również zmielone pestki malin. Zapach tego produktu bardzo mi się podoba - kojarzy mi się z takim malinowym kisielem w proszku :) Jest lekki i owocowy, utrzymuje się na skórze. Głównym składnikiem peelingu jest olej sojowy - niestety nie jestem wielką fanką tego oleju. Drobinek jest zdecydowanie mniej niż w poprzednikach i są one drobniejsze przez co peeling jest delikatny. Mam też wrażenie, że te drobinki szybciej się rozpuszczają i musimy peelingu co i raz dokładać aby dobrze złuszczyć naskórek. Na pewno fajnie się sprawdzi u osób oczekujących delikatnego złuszczania i masażu. Dzięki tłustawej konsystencji również zostawia na skórze otulającą powłoczkę.




Cossi Fulleren Peeling egzotyczny (sklep)

cena: 35,00 zł/ 200 g
skład: Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Sodium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Orbignya Oleifera (Babassu) Nut Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Parfum,  Caprylic Trigliceride, Tocopherol, Heliathus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hoya Lacunosa Flower Extract, Fullerene C-60, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Geraniol, Hexyl Cinamal, Limonene, Linalool

Jest to jedno z moich ostatnich kosmetycznych odkryć. Substancją złuszczającą nie jest tutaj ani cukier ani sól a zmielone pestki oliwek. Jest to jeden z delikatniejszych peelingów, które mam dzisiaj do pokazania. Jednocześnie jest to również produkt najbardziej treściwy, gdyż jest to gęste masło (shea, kakaowe) w którym zatopione są zmielone pestki oliwek. Po użyciu skóra jest wygładzona, a jednocześnie bardzo mocno otulona tłustą warstwą. Jeśli nie lubicie tego uczucia to nie polecam. Natomiast warto ten czas przeczekać, gdyż gdy masła się wchłoną jest ona także idealnie nawilżona i odżywiona. A przy tym pięknie pachnąca owocami egzotycznymi. Niestety na stronie nie ma już tego konkretnego peelingu, ale są trzy inne wersje zapachowe.

Więcej o Cossi Fulleren TUTAJ



Nacomi, Peeling do ciała suchy Kokos

cena: 46,00 zł/200 g (sklep)
Ingredients (INCI): Coffea Robusta Seed Powder, Sucrose, Maris Sal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Ostatnimi czasy bardzo popularne zrobiły się sypkie peelingi kawowe. Miałam próbkę tego pierwszego z Body Boom potem kupiłam tańszy zamiennik (i to w promocji, bo wcale taki tani też nie jest) z Nacomi i powiem Wam, że nie jestem zwolenniczką tego typu peelingów. Sypie się to, a po ich użyciu cała łazienka jest do sprzątania. To już wolę sobie sama taki peeling zrobić. I kiedyś rzeczywiście robiłam, ale teraz praktycznie nie pijam kawy więc korzystam z gotowców. Z plusów tego typu produktów na pewno jest to, że peeling jest mocny. Oprócz mielonej kawy znajdziemy tutaj także kryształki cukru. Jeśli już opanujemy odklejanie się produktu od skóry to naprawdę można nim wykonać solidny masaż i skóra jest idealnie wygładzona. Mimo dodatku olejów i masła kakaowego nie zauważyłam, aby nawilżał skórę. Zdecydowanie musiałam po nim użyć balsamu. Jeśli chodzi o zapach to niestety również się zawiodłam, gdyż mało wyczuwalny był ten kokos. Był to bardziej zapach mocno posłodzonej kawy. Ja osobiście nie sięgnę więcej po tego typu peeling, ale wiem że mają one wielu miłośników.



Efektima, Peeling kokosowy z efektem pojędrnienia

INGREDIENTS: AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, COCOS NUCIFERA SHELL POWDER, GLYCERIN, COCO-GLUCOSIDE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, XANTHAN GUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZYL BENZOATE, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, BENZYL SALICYLATE, COUMARIN

Efektima, Peeling algowy z zieloną herbatą, Antycellulitowy

INGREDIENTS: AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, LITHOTHAMNIUM CALCAREUM POWDER, GLYCERIN, COCO-GLUCOSIDE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, XANTHAN GUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, METHYLPARABEN, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, PROPYLPARABEN, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, LINALOOL, CITRIC ACID, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL, SODIUM BENZOATE, CI 19140, POTASSIUM SORBATE, BENZYL SALICYLATE, CI 42090

Efektima, Peeling węglowy z pyłem wulkanicznym, Efekt detox

INGREDIENTS: AQUA, KAOLIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, ALUMINA, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, CETYL ALCOHOL, GLYCERIN, VOLCANIC SAND, CARBON BLACK, XANTHAN GUM, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PHENOXYETHANOL, PARFUM, DMDM HYDANTOIN, CITRIC ACID, METHYLPARABEN, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, PROPYLPARABEN, LINALOOL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL

Cena : 19,99 zł/250ml (sklep)

Peelingi z Efektimy zostawiłam sobie na koniec, gdyż to jedyne produkty w tym zestawieniu które nie posiadają naturalnego składu. Wszystkie trzy są do siebie bardzo podobne więc postanowiłam je opisać wszystkie razem. W każdym z peelingów znajdziemy drobinki korundu (Alumina) oraz odpowiednio : puder kokosowy, puder z alg i piasek wulkaniczny. Są to jednak bardzo malutkie drobinki, każdy kto kiedykolwiek używał korundu wie, że jest on mikroskopijnej wielkości. I tutaj jest tak samo. Peelingi mają dosyć treściwą konsystencję dzięki alkoholom tłuszczowym i zagęstnikom. Dzięki temu bardzo przyjemnie rozprowadzają się na skórze, ale niestety te drobinki giną w tej substacji i są ledwo wyczuwalne. Niestety złuszczanie jest bardzo delikatne. Pokusiłam się jednak o wypróbowanie tych peelingów do twarzy i tutaj sprawdziły się dobrze. Ta moc złuszczania była odpowiednia, bo niezbyt mocna. Natomiast na ciele to według mnie zbyt mało. Nie zauważyłam większej różnicy pomiędzy poszczególnymi peelingami z wyjątkiem zapachu.

Inne peelingi, które mają swoje recenzje na blogu znajdziecie poniżej:


Czy tak jak ja jesteście fankami peelingów? Jakie są Wasze ulubione? A może miałyście któryś z powyższych i macie inne zdanie niż ja?

Ciekawi mnie również, czy lubicie takie długie posty porównujące kosmetyki, czy wolicie raczej opis tylko jednego, konkretnego?

Pozdrawiam
Emi

Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook Instagram.

października 28, 2017

Fresh&Natural pasta do mycia twarzy.

Fresh&Natural pasta do mycia twarzy.
Witajcie!

Każdy kto mnie choć trochę czyta ten wie, że moim ulubionym sposobem demakijażu jest ten za pomocą olejków. A ściślej  rzecz ujmując balsamu na bazie maseł i olei. Co prawda mam już pewnych ulubieńców (patrz mój własnoręcznie robiony balsam) ale cały czas szukam ciekawych kosmetyków. Firma Fresh&Natural bardzo zaskoczyła mnie jakością swoich produktów : soli borowinowej oraz korzennego peelingu dlatego, gdy na rynku pojawiła się tez pasta do mycia twarzy wiedziałam, że i ją chcę przetestować.




Pasta Fresh&Natural to unikalny, innowacyjny produkt do demakijażu i mycia twarzy. Mieszanka naturalnych olejów roślinnych dokładnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją odświeżoną, delikatnie zmiękczoną, bez uczucia ściągnięcia i gotową do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Pasta nadaje się do każdego typu cery. Taka forma oczyszczania nie narusza warstwy hydrolipidowej skóry, więc nie pobudzi gruczołów do nadmiernej produkcji sebum oraz nie pozbawi naskórka naturalnej ochrony.

Pasta znajduje się w wygodnym słoiczku z którego łatwo wyjąc odpowiednią ilość produktu. Pierwsze, co bardzo się rzuca po jego otwarciu, to intensywny  ziołowy zapach. Aczkolwiek możemy w nim wyczuć także nuty cytrusowe oraz szałwii. Jeśli używacie naturalnych kosmetyków to ten zapach jest według mnie bardzo miły. Osobom, które mąci dzień używają produktów perfumowanych może on się wydać zbyt aptekarski.

Jak wszystkie kosmetyki Fresh&Natural pasta ma naturalny skład. Znajdziemy w niej przede wszystkim masło kakaowe, oliwę z oliwek oraz olej rycynowy. Jako detergenty użyto delikatne środki myjące pozyskane z oleju kokosowego. Są one bezpieczne dla naszej skóry i oczu, ale jednocześnie dobrze ją oczyszczają. Dodatkowym wzmocnieniem oczyszczania są olejki eteryczne. Produkt jest hydrofilny, czyli nie pozostawia tłustej warstwy po zmyciu go wodą.

Mimo dużej ilości maseł produkt ma bardzo przyjemną konsystencje. Jest ona w firmie napompowanego powietrzem musu. Po rozgrzaniu w dłoniach zmienia się w olej, ale jest rzeczywiście trochę ciągnący. Pasta bardzo przyjemnie rozprowadza się po twarzy. Można nią zrobić dokładny masaż skory i oczu i dzieki temu porządnie doczyścić wszystkie zakamarki. Produkt nie szczypie ani nie podrażnia oczu. Na początku byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego, aby spłukać go jedynie wodą. Dlatego po użyciu pasty myłam twarz jeszcze żelem. Jednak od jakiegoś czasu już tego nie robię i nie zauważyłam żadnych niespodzianek. Skóra jest świetnie umyta z wszelkich zanieczyszczeń i kosmetyków. Ale jednocześnie nie jest ona sucha ani ściągnięta . Bardzo mi się podoba taka forma demakijażu. Na pewno dużo bardziej niż płynne oleje.

Dlatego kolejny produkt Fresh&Natural spokojnie mogę wpisać na listę moich ulubieńców.

Znacie produkty tej polskiej marki? Może coś szczególnie polecacie?

Pozdrawiam
Emi 💋

września 17, 2017

Lirene Mgiełka Brązująca z ekstraktem z bursztynu i olejem z karotki

Lirene Mgiełka Brązująca z ekstraktem z bursztynu i olejem z karotki
Witajcie!

Lato w tym roku nas nie rozpieszcza. Dosłownie na palcach jednej ręki mogłabym policzyć dni podczas których było naprawdę gorąco.  Co prawda nie jestem ogromną fanką wylegiwania się plackiem na plaży,  ale lubię delikatnie musunięta słońcem skórę.  Zawsze udało mi się to osiągnąć po prostu przebywając w letnim ubraniu na zewnątrz np na rowerze czy na żaglach. W tym roku niestety niewiele było takich dni gdy mogłam być na łódce tylko w kostiumie lub na rowerze w szortach.  Ale nie skupiajmy się na tym czego zmienić i tak nie możemy. Mamy przecież samoopalacze!



Lirene Mgiełka Brązująca -  zachwyciła mnie już swoim pięknym wyglądem. Ma ona dwufazową formułę.  Jedna część jest przeźroczysta, a druga bursztynowa. Jedna część jest wodna, a druga olejowa.  Dlatego przed każdym użyciem produktu należy dobrze wstrząsnąć butelką, aby zmieszać obie fazy i stworzyć emulsje.  Całość jest zamknięta w przeźroczystym opakowaniu z plastiku z atomizerem w postaci sprayu. Nie byłam zbytnio zachwycona tym atomizerem, gdyż inny samoopalacz tego typu kompletnie się u mnie nie sprawdził. Atomizer wiecznie się psuł i nie chciał pryskać. Dlatego do tego produktu podeszłam z ogromną rezerwą.  Ale niepotrzebnie. Atomizer działa bardzo sprawnie.  Niestety nie możemy przekręcić butelki. Ale jeśli jest trzymana pionowo to działa bez zarzutu.  

Dużym plusem tego produktu jest duża zawartość naturalnych olei. Fajnie, że  nie zostały one zastąpione tanim olejem mineralnym. Mamy tu wysoko w składzie gliceryne , ale także olej słonecznikowy czy olej z karotki. Jest też wspomniany przez procudenta ekstrakt  z bursztynu. I tę zawartość olei naprawde czuć.  Co prawda na początku produkt wydaje się tłusty,  ale bardzo szybko się wchłania.  Także skóra po jego użyciu jest bardzo przyjemna w dotyku,  gładka i świetnie nawilzona.  Spokojnie mógłby być to dla mnie jedyny produkt do stosowania po kąpieli.  

Aplikacja samoopalacza jest bardzo łatwa. Łatwo się rozprowadza,  chociaż ja i tak używam do tego dłoni. Nie tworzy smug.  Efekt po jednym użyciu jest bardzo delikatny.  Ale używany 2 razy w tygodniu ,tak jak zaleca producent daje efekt złotej, zdrowej opalenizny. Zapach kosmetyku jest bardzo delikatny, nieco pwrfumeryjny. Niestety po kilku godzinach daje się wyczuć ten specyficzny zapach samoopalacza aczkolwiek nie jest on bardzo intensywny.

Minusem tego produktu jest na pewno jego atomizer. Musimy niestety pamiętać, aby butelkę trzymać pionowo. Inaczej nie chce niestety działać, co mnie irytuje. Mgielki mają też to do siebie, że  rozpryskują się po całym otoczeniu. Dlatego nakładanie go w łazience na płytkach może być ryzykowne. Stają się one śliskie od olejku. Ja po prostu aplikuje go w wannie, która następnie splukuje. 

Podsumowując.  Nie spodziewałam się tego, ale polubiłam  się z tą  mgiełka.  Spokojnie mogę ja nałożyć nawet rano, gdyż nie pachnie mocno samoopalacza, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań.  Poza tym naprawdę sprawia, że skóra wygląda lepiej,  ale jest także lepiej nawilzona. To takie bursztynowe słońce zamknięte w małej butelce. 

Pozdrawiam!
Emi 💋



sierpnia 19, 2017

NovaClear ATOPIS - wybawienie dla skóry suchej i atopowej

NovaClear ATOPIS - wybawienie dla skóry suchej i atopowej
Witajcie!

Jakiś czas temu otrzymałam od portalu ZBLOGOWANI propozycję przetestowania produktów marki Novaclear. Mimo, że nie mam skóry atopowej to często borykam się z przesuszeniem, a w porze wiosennej także z alergią. Dlatego bardzo chętnie zgodziłam się na te produkty. W ramach testów otrzymałam żel do mycia oraz krem.


PŁYN DO MYCIA TWARZY I CIAŁA ATOPIS FACE & BODY WASH 

Płyn delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie (Omega 3-6-9). Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie. Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej.

Płyn znajduje się w miękkiej tubie o pojemności 200ml. Jest to bardzo wygodne opakowanie, produkt można wykorzystać do ostatniej kropli. Widziałam, że występuje również w butelce z pompką o pojemności 500ml. Sam produkt ma bardzo dziwną konsystencję. Jest ona żelowa, ale niejednolita, taka glutowata. Mi osobiście trochę przypomina rozwodniony kisiel. Nie zawiera on SLS więc nie pieni się na skórze, ale dobrze się aplikuje na ciało i łatwo rozprowadza. Produkt jest delikatny, według mnie nie zawiera zapachu, albo jest on minimalny. Mimo tej delikatności dobrze oczyszcza skórę, nie mam poczucia oblepienia skóry. Nie bardzo wierzę w działanie nawilżające oleju w produktach do mycia ciała. Mam wrażenie, że nie są one w stanie zadziałać przez tak krótki czas. Niemniej jednak nie wysusza skóry, po wyjściu spod prysznica czuję się komfortowo, nie mam uczucia ściągnięcia.



KREM NATŁUSZCZAJĄCO-NAWILŻAJĄCY DO TWARZY I CIAŁA ATOPIS HYDRO-CONTROL CREAM

Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła kremu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Krem przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę oraz optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utrac ie wody (TEWL). Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry.

Niestety krem do twarzy i ciała mniej mi się spodobał. A to przez jego skład, gdyż zawiera on paraffinę. Ja rozumiem, że osoby z wysuszoną i atopową skórą mogą lubić ten składnik , gdyż oblepia on skórę i zabezpiecza przed parowaniem wody z naskórka. Zabezpiecza to przed wysuszaniem skóry, ale jednocześnie tworzy złudne uczucie nawilżenia. Przez ten składnik nie odważyłam się nałożyć produktu na twarz, stosowałam go jedynie na ciało w formie balsamu. Niestety ta paraffina jest mocno wyczuwalna w produkcie. Balsam maże się i trzeba długo go wmasowywać , aby wchłonął się w skórę. Zostawia też na powierzchni tę charakterystyczną dla oleju mineralnego tłustą powłoczkę. Nie zauważyłam aby produkt jakoś intensywnie nawilżał. Znam zdecydowanie lepsze tego typu produkty, z bardziej naturalnym składem .

Podsumowując moją przygodę z produktami ATOPIS żel spodobał mi się i byłabym skłonna do niego wrócić, natomiast krem zdecydowanie nie przypadł mi do gustu ze względu na swój skład, ale także niewystarczające działanie nawilżające.

Nie mogę też nie wspomnieć o kiepskim zachowaniu samego portalu Zblogowani. Kontakt był świetny do czasu otrzymania ode mnie przesyłki. Mimo koperty bąbelkowej , żel był niedostatecznie zabezpieczony, otworzył się i po prostu się rozlał. Całość wyglądała żałośnie, kartoniki w których były produkty były rozmiękczone i wygniecione. Nie jest to najlepsza reklama produktu. Już nie wspominając o tym, że do testów została mi może z połowa żelu. Oczywiście od razu zrobiłam zdjęcie i wysłałam do Zblogowanych. Zostałam kompletnie olana i nie dostałam nawet informacji, że przepraszamy, następnym razem lepiej zabezpieczymy. Zero odzewu. To daje mi do myślenia, że może nie warto więcej brać udziału w ich akcjach. Nie są jedyną taką platformą.

Pozdrawiam
Emi



   

        zBLOGowani.pl
   

czerwca 26, 2017

Biolove - naturalne peelingi cukrowe.

Biolove - naturalne peelingi cukrowe.
Witajcie!

Ogromnie cieszę się,  że na rynku pojawia się coraz więcej naszych rodzimych firm. Jeszcze bardziej cieszy fakt, że kosmetyki te są naprawdę dobrej jakości i mają świetne składy.

Produkty Biolove możemy dostać w sieci sklepów Kontigo , a produkuje je ta sama fabryka co bardzo lubiane przeze mnie Nacomi. Asortyment firmy jest bardzo rozbudowany i możemy znaleźć świetne produkty o przepięknych zapachach. Naprawdę wybór jest trudny. Ostatecznie zdecydowałam się na dwa peelingi tej marki.








Do mojego koszyka trafił malinowy peeling do dłoni oraz truskawkowy peeling do ciała.  Są one umieszczone w plastikowych słoiczkach z kolorowymi etykietami.  Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne i łatwe w aplikacji. Oba  produkty są do siebie bardzo podobne , mają krótki skład i nie zawierają oleju mineralnego ani jego pochodnych. Głównymi składnikami jest cukier oraz masło shea. Peeling do dłoni ma drobniejsze kryształki , ale mam wrażenie że jest ich więcej. Natomiast peeling do ciała oprócz kryształków cukru ma w sobie również pestki truskawki ale jest ich niewiele. Jest on także bardziej zbity i musimy użyć więcej siły, aby zatopić w nim palce. Jednak pod wpływem ciepła rąk masło shea się topi i pokrywa ciało warstwą oleju. Stwarza to idealny poślizg dla kryształków cukru, które masują skórę ale jej nie podrażniają. Mimo subtelnych różnic stosowałam te produkty zamiennie. Bardzo dobrze złuszczają naskórek,  skóra po użyciu jest gładka i delikatna.  Natomiast zawarte w obu produktach masło shea świetnie ją nawilża.  Warstwa która pozostaje jest delikatna, nie lepi się.  Nie trzeba już nakładać balsamu co dla mnie jest mega wygodne. Całości dopełnia zapach owocowej mamby. Aż chciałoby się produkt wyjeść łyżeczką z opakowania.
Uważam , że to świetne peelingi w bardzo dobrej cenie. Na pewno skuszę się na inne wersje zapachowe.

Pozdrawiam
EMI 💋

czerwca 15, 2017

PALMERS Shea Formula - balsam do ciała na bazie masła shea, z wit. E

PALMERS Shea Formula - balsam do ciała na bazie masła shea, z wit. E
Witajcie!

Masło shea to jeden z moich ulubionych składników jeśli chodzi o pielęgnację ciała. Jest gęste, treściwe i na długo nawilża. Dla mnie, osoby która niestety nie lubi się balsamować i robi to dosyć rzadko, jest to niezwykle ważne. Natomiast nie przeszkadza mi to, że produkty na bazie tego masła mają tłustą konsystencję i dosyć długo się wchłaniają. I tak używam ich zazwyczaj przed położeniem się spać. Dlatego bardzo się ucieszyłam z balsamu Palmers właśnie na bazie masła shea. Ten produkt jednak bardzo mnie zaskoczył.



Palmer's SBF Nawilżający balsam do ciała z masłem shea 250 ml 7046318

Nasze surowe, naturalne masło Shea pozyskiwane jest z Afryki w sposób zrównoważony w ramach stowarzyszenia Global Shea Alliance. 


Ten bogaty, wyjątkowo nawilżający składnik potrafi nadać skórze niezwykłą miękkość i blask. 

Nawilżający balsam do ciała Shea Formula od Palmer's zawiera bogate w antyoksydanty emolienty, które tworzą ochronną, nawilżającą warstwę, pomagającą przeciwdziałać odwodnieniu skóry, a także: poprawić elastyczność, by skóra była bardziej młodzieńca i promienna, zrównoważyć koloryt i strukturę skóry, ukoić i wyciszyć podrażnienia.

Masło Shea (Butyrospermum Parkii) - głęboko nawilża i zmiękcza skórę.

Olej Marula (Sclerocarya Birrea) - nadaje blask i poprawia fakturę skóry.
Ekstrakt z owsa (Avena Sativa) - łagodzi i koi podrażnienia.

Co prawda kosmetykom tej marki daleko jest do produktów naturalnych, ale na duży plus jest to że nie oszukują konsumentów parafiną , czy gliceryną. Nie zawierają również parabenów oraz ftalanów. Niestety nie mogłam nigdzie w internecie znaleźć składu INCI tylko kluczowe składniki, ale wysoko w składzie mamy surowe masło shea oraz naturalne oleje. 
To, co mnie zaskoczyło w tym balsamie to jego konsystencja. Spodziewałam się gęstego treściwego masła, a okazało się że produkt jest w postaci lekkiego lotionu. Dosyć rzadkiego. Dzięki temu produkt bardzo szybko wchłaniał się w skórę i nie pozostawiał na niej tłustej warstwy. Jednak lekka formuła nie sprawiła, że kosmetyk był słabym nawilżaczem. Wręcz przeciwnie. Rano moja skóra była bardzo miękka, gładka , dobrze nawilżona i odżywiona. Dodatkowo dużym plusem był jego delikatny, orzechowy zapach. Mi kojarzył się z jakimś pysznym , mlecznym koktajlem. Nie był on zbyt intensywny ani słodki, a jednak dosyć długo utrzymywał się na skórze.

Podsumowując , muszę powiedzieć że balsam Palmers jest jednym z moich ulubionych smarowideł do ciała. Używałam go z ogromną przyjemnością i bardzo żałuję, że już mi się skończył. Całe szczęście z Meet Beauty przywiozłam wersję kokosową i mam nadzieję, że będzie równie dobra. Jej zapach jest obłędny!

Pozdrawiam
EMI :)




Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger