Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cossi Fulleren. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cossi Fulleren. Pokaż wszystkie posty

września 22, 2018

DENKO Sierpień 2018

DENKO Sierpień 2018
Hej!

Wakacje minęły nie wiadomo kiedy i tak oto mamy już końcówkę września. Niedługo zacznie nam się kalendarzowa jesień i pogoda za oknem też jakby bardziej jesienna. Chociaż, nie narzekajmy, nadal jest bardzo ładnie i słonecznie :)

Na zakończenie lata mam dla Was sierpniowe DENKO. Jeśli jesteście ciekawi, co ostatnio zużyłam. - co mi się sprawdziło i do czego z miłą chęcią wrócę, a co okazało się bublem - to serdecznie zapraszam do lektury :)


BENTON BHA Skin Toner . Do napisania recenzji o kosmetykach Benton zbieram się już dobrych kilka miesięcy. A to dlatego, że tak naprawdę nie wiem, co na ich temat mam napisać. Tyle się naczytałam świetnych recenzji na temat tych kosmetyków i chyba trochę się zawiodłam. Myślałam, że będą lepsze. Toner miał bardzo przyjemną, żelową konsystencję. Lekko rozjaśniał i wyrównywał koloryt skóry dzięki zawartości kwasów. Natomiast miałam nadzieję, że będzie lepszym nawilżaczem. Jak dla mnie to nieco za mało.

EO LABORATORIE, Nawilżająca pianka do skóry suchej. Oj jak ja bardzo lubiłam ten produkt. Atomizer dozował idealną, puszystą piankę o sprężystej konsystencji. Duży plus za to, że pianka po zetknięciu z wodą nie znikała zbyt szybko. Świetnie sprawdziła mi się zarówno w pielęgnacji porannej jak i do wieczornego zmywania oleju z twarzy. Jest bardzo wydajna, przy używaniu dwa razy dziennie starczyła mi na jakieś pół roku. Nie podrażnia, ani nie wysusza skóry twarzy.

HOLIKA HOLIKA Lazy&Joy, cushion z filtrem do twarzy SPF 50. W tym uroczym opakowaniu z lusterkiem krył się bardzo dobry filtr do twarzy. Świetnie chronił przed promieniami słonecznymi, mógłby jednak trochę mniej bielić skórę. Mimo wszystko fajnie sprawdził mi się nawet pod makijażem. Dużym plusem jest jego poręczne opakowanie, które można było wrzucić do torebki i ponawiać aplikację w ciągu dnia, gdyż miał lusterko.

EOS, balsam do ust. O tym produkcie mogliście już przeczytać TUTAJ. I od tamtej pory nie zmieniłam swojego zdania. Balsam gadżeciarsko wygląda i jest lekkim kosmetykiem nawilżającym. Natomiast nie zrobił na mnie większego wrażenia, znam lepsze pomadki i to w niższej cenie.

BARTOS, APPLE QUEEN, krem do twarzy z komórkami macierzystymi jabłoni (Recenzja) Uwielbiam kremy do twarzy o naturalnym składzie, najlepiej mi się one sprawdzają. Czasem próbuję kosmetyków standardowych i mimo, że są ok (np. Neutrogena) to jednak te o naturalnym składzie biją je na głowę. A ten z Bartos to mój ogromny ulubieniec do którego z miłą chęcią wrócę w przyszłości.




NATURA SIBERICA, Rokitnikowy-Myjący peeling do skóry głowy. Peeling, który jest dostępny w Rossmanie. Substancją ścierną są zmielone łupiny orzeszków cedrowych oraz zmielone pestki maliny. Jest to bardzo dobry peeling, skutecznie złuszcza martwy naskórek ze skalpu, minimalizuje łupież (sprawdzone na mężu) oraz swędzenie skóry spowodowane suchością. Dla mnie trochę minusem było to, że drobinki się nie rozpuszczają i trudno wypłukać je z gęstych, długich włosów. Zaskoczyło mnie również, że peeling się pieni, jest w nim sporo substancji myjących. Myślałam, że może będzie to fajny produkt 2w1 - peeling i szampon, ale jednak u mnie taka metoda się nie sprawdziła i miałam wrażenie że włosy są klejące i nieumyte. Musiałam użyć innego, ale nadal delikatnego szamponu, bez SLS.

SYLVECO, Ziołowy płyn do płukania jamy ustnej. Doprawdy nie wiem, czemu recenzja na temat tego produktu jeszcze się nie pojawiła. Kupuję go regularnie i to już n-te opakowanie, które posiadam. Płyn nie zawiera alkoholu ani fluoru. Bardzo dobrze odświeża jamę ustną, a przy tym nie piecze. Ma miły, ziołowy smak. 

RECEPTURY BABUSZKI AGAFII, Borówkowa pasta wzmacniająca dziąsła. Bardzo delikatna, owocowa pasta. Trochę przypominała mi pasty dla dzieci. Nie zawiera fluoru ani fenoksyetanolu. Jak dla mnie była niestety zbyt mało odświeżająca. Zdecydowanie bardziej lubię pasty miętowe lub ziołowe. Jeśli chodzi o wzmocnienie dziąseł to trudno jest mi cokolwiek na ten temat powiedzieć, bo nie mam tego problemu. Ale poleciła mi ją koleżanka u której w ciąży pojawił się problem krwawienia dziąseł i jej pomogła.

ALMA K, Krem do rąk z solą z Morza Martwego. Mała tubka, bardzo wygodna do noszenia w torebce. Krem okazał się świetny. Był bardzo lekki, szybko się wchłaniał - idealne rozwiązanie poza domem, czy np w pracy. Jednocześnie powlekał dłonie taką delikatną otoczką ( dosłownie jak po wyjściu z Morza Martwego - byłam, kąpałam się i wbrew pozorom po wyjściu z wody skóra nie jest wysuszona!) Po jego użyciu skóra była fajnie nawilżona i gładka, jedwabista. Myślę, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę - widziałam te kosmetyki w Hebe.

VIANEK, normalizujący peeling do twarzy. Bardzo lubię peelingi z korundem. Te maleńkie drobinki idealnie polerują skórę. Trzeba jednak uważać z siłą tarcia, bo są one dosyć mocne . Peeling sprawdzał się u mnie bardzo dobrze, oczyszczał skórę i odświeżał. Mimo że jest przeznaczony raczej do skóry tłustej i mieszanej lub z niedoskonałościami to nie zauważyłam, aby mnie przesuszał.

DELIA GOOD FOOT, Kąpiel Perełkowa do stóp.  (Recenzja) W ciąży naprawdę doceniłam działanie tego typu produktów. Już wcześniej takie moczenie stóp było bardzo relaksujące. Ale w obliczu tych upałów i puchnięcia nóg okazała się ona wybawieniem. 



COSSI FULLEREN, Olejek upiększający (Recenzja) Pięknie pachnący, wielofunkcyjny olejek, który ma w buteleczce magiczny Kamień Księżycowy czyli szungit. Idealnie sprawdzał mi się wtarty w wilgotną skórę po ciepłym prysznicu. Była po jego użyciu bardzo miękka i nawilżona. Używałam również do olejowania włosów, a także do zabezpieczania końcówek. Zapach kojarzył mi się z owocami egzotycznymi, z mango.

COSNATURE, żel pod prysznic z solanką i rumiankiem. Kupiłam go z polecenia Czarszki i nie zawiodłam się. Żel miał delikatny zapach. Nie zawiera silnych detergentów więc ani nie wysusza, ani nie podrażnia skóry. Stosowałam go także do mycia twarzy i w tej kwestii również nie mam mu nic do zarzucenia. Chętnie do niego wrócę.

ISANA LEMON TASTE, pianka do mycia ciała. (Recenzja) Pachniała bardzo przyjemnie cytrynową tartą, nie był to taki rześki, cytrusowy zapach, bardziej subtelny. Pianka ma zbitą konsystencję i jest wydajna. Fajnie sprawdza się także jako produkt do golenia nóg. Mimo, że zawiera SLS nie wysuszyła mojej skóry.

MUSTELA, krem dla kobiet w ciąży, przeciw rozstępom. Przez te 9 miesięcy zużyłam więcej balsamów do ciała niż normalnie zużywam w ciągu roku, ale naprawdę przyłożyłam się do regularnego (może nie koniecznie codziennego ;) ) masażu. I opłaciło się - nie mam ani jednego rozstępu. Krem miał delikatną konsystencję i niedrażniący zapach. Pełną jego recenzję będziecie mogli przeczytać niebawem, gdyż szykuję dla Was wpis o produktach tego typu i ogólnie o rozstępach - nie tylko podczas ciąży.

KHADI, Olejek do twarzy i ciała z różowym lotosem. Olejek o bardzo fajnym składzie orientalnych olei. Miał intensywny różowy kolor i niestety bardzo intensywny, orientalny, kadzidlany zapach. Dla mnie niestety zbyt intensywny. Nie byłam w stanie używać go solo. Rozrabiałam z innymi olejkami. Najczęściej używałam go po kąpieli na jeszcze wilgotną skórę i samo działanie było bardzo dobre, jednak zapach hmmm kontrowersyjny.

FRESH&NATURAL, Orzechowe masło do ciała. Ten balsam mogłabym po prostu zjeść łyżeczką z opakowania jak najpyszniejszy krem do ciasta. Pachnie obłędnie Kinder Bueno :D Ale zapach nie jest jego jedynym atutem. Masło jest gęste i treściwe. Mocno nawilża i odżywia ciało. W ogóle mam wrażenie, że każdy produkt tej marki, który trafia w moje ręce okazuje się ogromnym hitem. Miałam także sól borowinową oraz peeling korzenny. Na pewno odwiedzę stoisko podczas najbliższych targów Ekocuda.


EFEKTIMA BLACK DETOX, płatki pod oczy. Bardzo lubię maski Efektima. Zazwyczaj stosuję je przed większymi wyjściami, rodzinnymi imprezami. Niemniej jednak zawsze jakieś opakowanie płatków posiadam. Te zaskoczyły mnie czarnym kolorem. Dobrze przylegały do skóry i nie spływały. Po zdjęciu okolica pod oczami była fajnie napięta i rozjaśniona. Życzyłabym jednak sobie, aby tego produkty były też produkowane w większych opakowaniach jak to ma miejsce np w wypadku płatków koreańskich.

MEDIHEAL, maski w płachcie. Myślę, że to jedne z lepszych masek, które można dostać od ręki w naszych sklepach. Mają miękkie, komfortowe płachty które dobrze przylegają do skóry. Są solidnie nasączone esencją. Po zdjęciu skóra jest intensywnie nawilżona i można w nią wetrzeć resztki esencji, która zostaje w opakowaniu. Często widuję je w Kaufland, wiem że pojawiają się także w Lidlu.

TOŁPA DERMO FACE SEBIO, Węglowa maska czarny detoks oraz peeling 3 enzymy. Z przyjemnością stosowało mi się ten duet, chociaż wiem że zdania na jego temat są bardzo podzielone. Szczególnie jeśli chodzi o peeling enzymatyczny. U mnie nie spowodował on pieczenia ani żadnego podrażnienia. Owszem czułam lekkie mrowienie skóry, ale było ono bardzo podobne do stosowanych przeze mnie kiedyś kwasów np migdałowego. Po zmyciu skóra była miękka, gładka i dobrze oczyszczona. To chyba najlepszy peeling enzymatyczny jaki miałam. Maska również przypadła mi do gustu, mimo że jest dedykowana do skóry tłustej i mieszanej. Podobała mi się jej konsystencja, która nie zastygała na skorupę. Przez co nie przesuszała mojej i tak suchej skóry. Po takiej kuracji czułam, że cera jest idealnie oczyszczona, a pory zwężone. Najczęściej nakładałam po niej jeszcze maskę w płachcie , a potem krem na noc. Kupię na pewno.

I to już wszystkie produkty, które zużyłam ostatnio. Trochę się tego nazbierało, ale cieszę się , gdyż sukcesywnie udaje mi się uszczuplać moje zapasy. Staram się nie kupować zbyt dużo i post z nowościami po raz kolejny będzie postem dwumiesięcznym.

Jestem ciekawa, czy znacie coś z mojego denka. A może coś Was zainteresowało?

Pozdrawiam
Emi

Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

sierpnia 15, 2018

PODSTAWY PIELĘGNACJI CIAŁA - PEELING.

PODSTAWY PIELĘGNACJI CIAŁA - PEELING.
Hej!

Czy tak jak ja uwielbiacie peelingi do ciała? Dla mnie jest to jeden z podstawowych elementów pielęgnacji ciała i wykonuję go regularnie, najczęściej raz w tygodniu. 

Dobrze wykonany peeling ciała ma za zadanie złuszczenie martwego naskórka i oczyszczenie ciała. Dzięki masażowi, który wykonujemy podczas tego zabiegu do skóry dociera więcej krwi - powoduje to łatwiejsze odprowadzanie toksyn z organizmu. Taka młoda , oczyszczona skóra również łatwiej wchłonie wszystkie produkty, które później na nią nałożymy. Dlatego warto po dobrym peelingu nałożyć na nią odżywczy balsam - lepiej i głębiej się wchłonie. Regularny masaż ma również duże znaczenie w profilaktyce antycellulitowej czy przeciwrozstępowej - warto wybrać wówczas produkt, który zawiera w sobie algi morskie lub kofeinę.

Peeling warto wykonywać regularnie latem, gdyż złuszczony martwy naskórek sprawia że skóra ładniej i bardziej równomiernie się opala - ale pamiętajcie, że jest wtedy bardziej podatna na oparzenia. Dlatego nie zapominamy o wysokich filtrach ochronnych. Przynosi również świetne efekty jeśli używamy opalenizny z tubki - samoopalacza lub balsamu brązującego. Skóra równomiernie złapie barwnik i unikniemy w ten sposób nieestetycznych plam, czy smug.

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić kilka peelingów, które używałam ostatnimi czasy. Zobaczcie, które sprawdziły mi się najlepiej :)
żródło: www.freshandnatural.pl

Fresh&Natural Cukrowy peeling korzenny

cena: 24,99 zł/250g 44,99zł/550g (sklep)
SKŁADNIKI/INCI: Sucrose, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almand) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Eugenia Carypophyllus (Clove), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Oil, Parfum, Eugenia Carypophyllus (Clove) Oil, Cinnamal*, Linalool*, Eugenol*, Benzyl Alcohol*, Limonene*, Coumarin*, Geraniol*

Jest jednym z moich niekwestionowanych ulubieńców. Jestem zaskoczona faktem, że do dzisiaj nie pojawiła się recenzja tego produktu, nie mogę też znaleźć jego zdjęć:(  Jest to peeling na bazie cukru. Kryształki są dosyć spore przez co peeling zaliczyłabym raczej do tych mocniejszych. Można nim wykonać naprawdę solidny masaż. Skóra po jego użyciu jest naprawdę bardzo gładka. Cukier jest zatopiony w dosyć sporej bazie olejowej dzięki czemu skóra jest przy okazji pokrywana nawilżającą i natłuszczającą warstwą. Dla mnie to duży plus, gdyż nie muszę już używać balsamu, ale jednocześnie ta warstwa nie jest mocno tłusta i niekomfortowa. Dodatkowym plusem jest świetny zapach peelingu, który utrzymuje się na naszym ciele. Połączenie goździków i cynamonu jest bardzo relaksujące i rozgrzewające dlatego raczej wybrałabym ten zapach na chłodniejsze wieczory. Natomiast jeśli nie lubicie takich korzennych zapachów to forma posiada także peeling malinowy, czy np kawowy.









Ministerstwo Dobrego Mydła - Odżywczy peeling cukrowy Śliwka

cena: 38,00zł/300g (sklep)
Ingredients (INCI): Sucrose, Prunus Domestica (Plum) Kernel Oil, Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grapeseed) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia Oil, Cera Flava, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Lactobacillus & Cocos Nucifera Fruit Extract, Squalane, Ricinus Communis (Castor) Oil, Parfum, Glycerin

Kosmetyk z Ministerstwa Dobrego Mydła ma bardzo podobną konsystencję do tego z Fresh&Natural. Również są to dosyć spore kryształy cukru zatopione w mieszance oleju. Nie ukrywam, że jest to moja ulubiona formuła i z miłą chęcią sięgam właśnie po tego typu produkty. Mam wrażenie, że jednak tego oleju jest trochę mniej i sam peeling ma bardziej stałą konsystencję niż jego poprzednik. Niemniej jednak oba trzeba przed użyciem wymieszać, aby kryształki cukru połączyły się z olejami. Peeling ma również bogatszy skład, gdyż oprócz olei znajdziemy także masła: shea i kakaowe. Przez co peeling po złuszczeniu naskórka zostawia warstwę jeszcze bardziej odżywczą i bardziej tłustą niż poprzednik. Dla mnie jednak jest to nadal bardzo komfortowe uczucie. Zapach również jest tutaj bardzo intensywny, śliwkowo- marcepanowy i słodki wręcz otulający.




Nacomi, Peeling do ciała Miodowe Gofry

cena: 28,04 zł/200g (sklep)

SKŁAD:Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Mel, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Tutaj mamy już do czynienia z bardziej treściwym kosmetykiem, gdyż kryształy cukru są zatopione w maśle. Głównym składnikiem zaraz po cukrze jest bowiem masło shea. Peeling bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze, gdyż masło pod wpływem ciepła naszego ciała delikatnie się topi. Ta tłusta konsystencja sprawia, że peeling dobrze trzyma się skóry i nie odpada od niej . Przez to, że peeling jest konsystencji maślanej mam wrażenie że drobinki są delikatniejsze i słabiej ścierają naskórek niż w przypadku poprzedników. Niemniej jednak to według mnie nadal bardzo solidny peeling. Na pewno spodoba się osobom z bardziej wrażliwą skórą. Bogactwo maseł otula też skórę tłustą warstwą. I tutaj jest ona rzeczywiście mocno wyczuwalna i potrzebuje czasu, żeby się wchłonąć. Natomiast dużym plusem jest znowu to, że nie potrzebujemy już używać po nim balsamu. Zapach jest bardzo słodki, waniliowy i raczej z tych cięższych. Muszę przyznać, że po pewnym czasie zaczął on mnie jednak męczyć i mdlić.





Vianek, Ujędrniająco-wygładzający peeling do ciała

cena: 27,99zł/250 ml (sklep)
INCI: Glycine Soja Oil, Sucrose, Glyceryl Stearate, Rubus Idaeus Seed, Oenothera Biennis Oil, Cera Alba, Glyceryl Laurate, Tocopheryl Acetate, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, CI 77491.

Peeling z Vianek oprócz cukru zawiera również zmielone pestki malin. Zapach tego produktu bardzo mi się podoba - kojarzy mi się z takim malinowym kisielem w proszku :) Jest lekki i owocowy, utrzymuje się na skórze. Głównym składnikiem peelingu jest olej sojowy - niestety nie jestem wielką fanką tego oleju. Drobinek jest zdecydowanie mniej niż w poprzednikach i są one drobniejsze przez co peeling jest delikatny. Mam też wrażenie, że te drobinki szybciej się rozpuszczają i musimy peelingu co i raz dokładać aby dobrze złuszczyć naskórek. Na pewno fajnie się sprawdzi u osób oczekujących delikatnego złuszczania i masażu. Dzięki tłustawej konsystencji również zostawia na skórze otulającą powłoczkę.




Cossi Fulleren Peeling egzotyczny (sklep)

cena: 35,00 zł/ 200 g
skład: Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Sodium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Orbignya Oleifera (Babassu) Nut Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Parfum,  Caprylic Trigliceride, Tocopherol, Heliathus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hoya Lacunosa Flower Extract, Fullerene C-60, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Geraniol, Hexyl Cinamal, Limonene, Linalool

Jest to jedno z moich ostatnich kosmetycznych odkryć. Substancją złuszczającą nie jest tutaj ani cukier ani sól a zmielone pestki oliwek. Jest to jeden z delikatniejszych peelingów, które mam dzisiaj do pokazania. Jednocześnie jest to również produkt najbardziej treściwy, gdyż jest to gęste masło (shea, kakaowe) w którym zatopione są zmielone pestki oliwek. Po użyciu skóra jest wygładzona, a jednocześnie bardzo mocno otulona tłustą warstwą. Jeśli nie lubicie tego uczucia to nie polecam. Natomiast warto ten czas przeczekać, gdyż gdy masła się wchłoną jest ona także idealnie nawilżona i odżywiona. A przy tym pięknie pachnąca owocami egzotycznymi. Niestety na stronie nie ma już tego konkretnego peelingu, ale są trzy inne wersje zapachowe.

Więcej o Cossi Fulleren TUTAJ



Nacomi, Peeling do ciała suchy Kokos

cena: 46,00 zł/200 g (sklep)
Ingredients (INCI): Coffea Robusta Seed Powder, Sucrose, Maris Sal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Ostatnimi czasy bardzo popularne zrobiły się sypkie peelingi kawowe. Miałam próbkę tego pierwszego z Body Boom potem kupiłam tańszy zamiennik (i to w promocji, bo wcale taki tani też nie jest) z Nacomi i powiem Wam, że nie jestem zwolenniczką tego typu peelingów. Sypie się to, a po ich użyciu cała łazienka jest do sprzątania. To już wolę sobie sama taki peeling zrobić. I kiedyś rzeczywiście robiłam, ale teraz praktycznie nie pijam kawy więc korzystam z gotowców. Z plusów tego typu produktów na pewno jest to, że peeling jest mocny. Oprócz mielonej kawy znajdziemy tutaj także kryształki cukru. Jeśli już opanujemy odklejanie się produktu od skóry to naprawdę można nim wykonać solidny masaż i skóra jest idealnie wygładzona. Mimo dodatku olejów i masła kakaowego nie zauważyłam, aby nawilżał skórę. Zdecydowanie musiałam po nim użyć balsamu. Jeśli chodzi o zapach to niestety również się zawiodłam, gdyż mało wyczuwalny był ten kokos. Był to bardziej zapach mocno posłodzonej kawy. Ja osobiście nie sięgnę więcej po tego typu peeling, ale wiem że mają one wielu miłośników.



Efektima, Peeling kokosowy z efektem pojędrnienia

INGREDIENTS: AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, COCOS NUCIFERA SHELL POWDER, GLYCERIN, COCO-GLUCOSIDE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, XANTHAN GUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZYL BENZOATE, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, BENZYL SALICYLATE, COUMARIN

Efektima, Peeling algowy z zieloną herbatą, Antycellulitowy

INGREDIENTS: AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, LITHOTHAMNIUM CALCAREUM POWDER, GLYCERIN, COCO-GLUCOSIDE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, XANTHAN GUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, METHYLPARABEN, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, PROPYLPARABEN, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, LINALOOL, CITRIC ACID, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL, SODIUM BENZOATE, CI 19140, POTASSIUM SORBATE, BENZYL SALICYLATE, CI 42090

Efektima, Peeling węglowy z pyłem wulkanicznym, Efekt detox

INGREDIENTS: AQUA, KAOLIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, ALUMINA, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, CETYL ALCOHOL, GLYCERIN, VOLCANIC SAND, CARBON BLACK, XANTHAN GUM, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PHENOXYETHANOL, PARFUM, DMDM HYDANTOIN, CITRIC ACID, METHYLPARABEN, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, PROPYLPARABEN, LINALOOL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL

Cena : 19,99 zł/250ml (sklep)

Peelingi z Efektimy zostawiłam sobie na koniec, gdyż to jedyne produkty w tym zestawieniu które nie posiadają naturalnego składu. Wszystkie trzy są do siebie bardzo podobne więc postanowiłam je opisać wszystkie razem. W każdym z peelingów znajdziemy drobinki korundu (Alumina) oraz odpowiednio : puder kokosowy, puder z alg i piasek wulkaniczny. Są to jednak bardzo malutkie drobinki, każdy kto kiedykolwiek używał korundu wie, że jest on mikroskopijnej wielkości. I tutaj jest tak samo. Peelingi mają dosyć treściwą konsystencję dzięki alkoholom tłuszczowym i zagęstnikom. Dzięki temu bardzo przyjemnie rozprowadzają się na skórze, ale niestety te drobinki giną w tej substacji i są ledwo wyczuwalne. Niestety złuszczanie jest bardzo delikatne. Pokusiłam się jednak o wypróbowanie tych peelingów do twarzy i tutaj sprawdziły się dobrze. Ta moc złuszczania była odpowiednia, bo niezbyt mocna. Natomiast na ciele to według mnie zbyt mało. Nie zauważyłam większej różnicy pomiędzy poszczególnymi peelingami z wyjątkiem zapachu.

Inne peelingi, które mają swoje recenzje na blogu znajdziecie poniżej:


Czy tak jak ja jesteście fankami peelingów? Jakie są Wasze ulubione? A może miałyście któryś z powyższych i macie inne zdanie niż ja?

Ciekawi mnie również, czy lubicie takie długie posty porównujące kosmetyki, czy wolicie raczej opis tylko jednego, konkretnego?

Pozdrawiam
Emi

Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

czerwca 27, 2018

Szungit - siła kamienia z kosmosu.

Szungit - siła kamienia z kosmosu.
Czy wiecie, co to jest szungit? Ja do niedawna nie wiedziałam. Szungit jest specyficzną odmianą węgla. Jego najbardziej szlachetne złoża potrafią mieć 95-99% tego pierwiastka. W swojej konsystencji nieco przypomina grafit. Specyficzne uporządkowanie atomów węgla nadaje mu specyficzne właściwości.  Ma na przykład właściwości chroniące przed promieniowaniem. Kamyki szungitu mogą działać ochronnie przed promieniowaniem elektromagnetycznym np z telefonu komórkowego.

Szungit pochodzi z Rosji, z Karelii. Na jej terenie znajdują się złoża tego minerału. Tak naprawdę nie odkryto skąd się tam wzięły. Najprawdopodobniej powstały ze złóż alg lub dotarły do ziemi razem z meteorytem - prosto z kosmosu przed milionami lat. W Karelii powstały liczne uzdrowiska, które słyną z leczniczych wód. Co ciekawe w tych regionach właściwości szungitu znane są od 300 lat. Natomiast dopiero niedawno podjęto badania na udowodnienie tych właściwości i wprowadzenie szungitu do przemysłu kosmetycznego.

Cząsteczkami, które budują szungit i są odpowiedzialne za jego niesamowite właściwości są fullereny. Najbardziej stabilnym jest fulleren C-60, czyli zbudowany z 60 atomów węgla. Swoją budową przypomina mikroskopijną piłkę piłkarską. To właśnie dzięki fullerenom szungit ma duże właściwości antyoksydacyjne , zwalcza wolne rodniki, a tym samym działa po prostu przeciwstarzeniowo.

Właściwości zdrowotne fulerenów:
  • bardzo silny antyoksydant
  • normalizuje metabolizm komórkowy
  • regeneruje komórki
  • normalizuje procesy nerwowe
  • zwiększa odporność na stres
  • ma działanie przeciwzapalne oraz antyhistaminowe
  • łagodzi choroby alergiczne
  • oczyszcza i strukturyzuje wodę (w tym wodę w naszym organizmie)
  • poprawia wzrost warzyw i roślin




Właściwości fullerenów zostały wykorzystane w kosmetykach marki Cossi Fulleren. Na pewno większość z Was kojarzy firmę Cossi, producenta rewelacyjnych maseczek Rapan Beauty. Ku mojemu zadowoleniu firma zwiększa swój asortyment i wprowadza innowacyjne produkty kosmetyczne. Na spotkaniu Nature Of Woman miałam okazję poznać kosmetyki tej marki oraz przetestować w domu trzy z nich: peeling egzotyczny, tonik kojąco-nawilżający oraz olejek upiększający. Używanie tych kosmetyków było dla mnie naprawdę ogromną przyjemnością.

Szungit w kosmetykach Cossi Fulleren

olejek upiększający

Olejek upiększający:  Caprylic/Capric Triglicerides, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Carapa Guaianensis Seed Oil, Schinziophyton Rautanenii Kernel Oil, Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, Parfum, Tocopherol, Olus Oil, Fullerene C-60.

Olejek jest zamknięty w bardzo zgrabnej buteleczce z atomizerem, który do końca działa bez zarzutu. Produkt ma bardzo przyjemny zapach - mi osobiście kojarzy się z jakąś owocową gumą do żucia. Jest to zapach dosyć intensywny ( produkt jest perfumowany), ale nie uciążliwy. Mi najprzyjemniej używało się tego olejku po prysznicu, na jeszcze wilgotną skórę. Po chwili delikatnie osuszałam skórę ręcznikiem. Po takiej procedurze była ona bardzo miękka i idealnie nawilżona. Głównym składnikiem olejku jest emolient tłusty (Caprylic/Capric Triglicerides ) który tworzy na powierzchni skóry ochronną warstwę zapobiegającą odparowywaniu wilgoci. Rzeczywiście ta warstwa jest wyczuwalna na skórze, ale nie jest ona lepka ani tłusta. Nawet teraz, latem mi ona nie przeszkadzała. Dalej w składzie znajdziemy kilka olei, które pielęgnują naszą skórę. Dzięki takiej mieszance naprawdę czułam mocne nawilżenie skóry na długi czas. No i ten piękny zapach, który utrzymywał się na skórze. 

Tonik kojąco-nawilżający


Tonik kojąco-nawilżający: Aqua, Glycerin, Sodium Benzoate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Potassium Sorbate, Calendula Officinalis Flower Extract, Lentinus Edodes Extract, Tremella Fuciformis (Mushroom) Extract, Moonstone Extract, Citric Acid, Zinc PCA, Copper PCA, Fullerene C-60, Benzyl Benzoate, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene.     

Tonik, również jest zamknięty w buteleczce z atomizerem. Tak jak i w przypadku olejku na dnie butelki znajdziemy kawałek szungitu. Zapach również jest intensywny, nieco egzotyczny, ale szybko się ulatnia. Producent zaleca nakładanie toniku wacikiem ja jednak spryskuję twarz mgiełką produktu oraz delikatnie wklepuję. Na jeszcze wilgotną skórę nakładam kolejne etapy swojej pielęgnacji. To, co zauważyłam to to, że produkt znacząco zwiększył nawilżenie mojej skóry. Zintensyfikował także działanie kosmetyków, które nakładam po nim.    Działanie nawilżające zawdzięcza m.in wysokiej zawartości gliceryny oraz aloesu. Znajdziemy w nim także ekstrakt z nagietka, który działa ściągająco i przyspiesza regenerację naskórka. Znajdziemy także ekstrakt z grzybów shitake oraz kwas cytrynowy, które delikatnie złuszczają i rozjaśniają skórę. Wiem, że wiele z Was nie używa toników, gdyż nie widzi ich realnego działania. Po tym toniku ta różnica jest naprawdę wyczuwalna. Skóra jest bardzo gładka, skończyły się moje problemy z przesuszeniem. Wiem, że wpływ na to ma ogólna pielęgnacja cery, ale po tym toniku widziałam róźnicę. To, do czego mi się nie sprawdził do maseczka tonikowa. Niestety nasączoną nim maseczkę w tabletce musiałam zdjąć niemalże natychmiast. Chyba w takiej ilości działanie było zbyt intensywne, gdyż skóra bardzo mnie piekła i przez pewien czas była zaczerwieniona mimo, że zmyłam tonik z twarzy. Całe szczęście po kilku godzinach skóra wróciła do normy.

peeling egzotyczny

peeling egzotyczny

peeling egzotyczny


Peeling egzotyczny:      Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Sodium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Orbignya Oleifera (Babassu) Nut Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Parfum,  Caprylic Trigliceride, Tocopherol, Heliathus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hoya Lacunosa Flower Extract, Fullerene C-60, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Geraniol, Hexyl Cinamal, Limonene, Linalool

Ostatnim produktem jest gęsty peeling na bazie masła shea, oleju kokosowego oraz masła kakaowego. Jest to naprawdę bardzo treściwy produkt, bardzo tłusty , nawilżający. W tej maślanej konsystencji są zatopione zmielone pestki oliwek. To one są odpowiedzialne za złuszczanie martwego naskórka. Natomiast nie jest ich jakoś bardzo wiele. Peeling zaliczyłabym raczej do tych bardziej delikatnych. Nie jest to mocny zdzierak, niemniej jednak jest on skuteczny i przyjemny w użytkowaniu. Jeśli jednak nie lubicie tłustych konsystencji, to stanowczo go Wam odradzam. Dla mnie niewątpliwym plusem jest to, że zostawia na skórze olejową otoczkę. Jako balsamowy leń nie zawsze mam ochotę na nałożenie produktu nawilżającego. W przypadku tego kosmetyku mamy 2 w 1. Nie mogłabym również wspomnieć o zapachu- egzotycznym, owocowym. Jest to miły element kąpieli czy prysznica. 

Podsumowując, kosmetyki Cossi Fulleren bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły i szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa innych produktów z tej serii. Szczególnie interesują mnie produkty do pielęgnacji twarzy takie jak krem, czy krem pod oczy. Myślę, że kiedyś po nie sięgnę.



A Wy jaki macie stosunek do tego typu nowinek kosmetycznych? Ufacie zapewnieniom producentów, czy podchodzicie do nich raczej sceptycznie?

Wszystkie produkty możecie kupić na stronie Cossi Fulleren.

Miłego dnia!
Emi           

Post powstał przy współpracy z firmą Cossi. Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o kosmetykach.
Źródło informacji o szungicie: www.sygnaturazdrowia.pl

czerwca 05, 2018

Nature of Woman - relacja ze spotkania miłośniczek kosmetyków naturalnych

Nature of Woman - relacja ze spotkania miłośniczek kosmetyków naturalnych
Hej!

Uwielbiam blogerskie spotkania. Oczywiście, duże, ogólnopolskie eventy jak Meet Beauty czy See Bloggers  są bardzo ciekawe i fajne, bo możemy poznać osoby z drugiego krańca kraju. Jednak najbardziej lubię małe, kameralne spotkania. Te organizowane lokalnie. W mniejszym gronie łatwiej porozmawiać i poznać praktycznie każdą osobę. I to właśnie na takim spotkaniu miałam okazję gościć 19 maja. 



Spotkanie powstało z pasji do kosmetyków naturalnych. A zorganizowały je wspólnie Aneta (cosmeticosmos.pl) oraz Anastazja (stazyjka.pl). Dziewczyny na miejsce spotkania wybrały Organic Coffee. Miejsce całkowicie wpisało się w klimat spotkania, gdyż oferuje zdrowe, wegetariańskie jedzenie i przekąski. Oraz oczywiście przepyszną kawę. 

Także tematyka spotkania była bardzo interesująca. Na początku Anastazja, która jest laborantem medycznym opowiedziała nam o badaniach laboratoryjnych. Które badania robić co roku, które możemy zrobić rzadziej. Dowiedzieliśmy się na co zwracać uwagę analizując wyniki, a także po jakie suplementy diety ewentualnie sięgnąć.

Następnie przyszedł czas na naszego pierwszego gościa, a był nim Pan Witold z firmy Cossi. Firma istnieje na rynku od kilku lat i produkuje m.in znane większości maseczki Rapan Beauty Pan Witold opowiedział nam w jaki sposób i skąd pozyskuje się składniki do produkcji kosmetyków. Dowiedziałyśmy się dlaczego są one takie wyjątkowe ... i takie skuteczne! 





Niespodzianką okazała się nowa marka kosmetyków, którą obecnie firma Cossi wprowadza na rynek. A mianowicie jest to Cossi Fulleren. Całkowicie naturalne kosmetyki, które są produkowane z na bazie fullerenów, czyli atomów węgla C60. Atomy te mają pochodzenie jeszcze z czasów formowania się skorupy ziemskiej - pochodzą z kosmosu więc stad nazwa Kamień Księżycowy. Są wydobywane z wnętrza ziemi w postaci szungitu.




Kolejnym gościem, była Pani Małgosia z Optima Natura. Opowiedziała nam trochę o olejkach eterycznych. Ich pozyskiwaniu oraz zastosowaniu.



Ze spotkania wyszłyśmy z nową wiedzą, dobrą energią i humorem, ale także z nowymi kosmetykami do przetestowania.

Firma Cossi pozwoliła nam ze swojego asortymentu wybrać 4 kosmetyki, które będą nam najbardziej odpowiadały.




Słynne już maseczki Rapan Beauty. Wybrałam wersję ze Smoczą krwią i "śluzem ślimaka". Bardzo się cieszę, że mam okazję przetestować tę maseczkę, gdyż słyszałam i czytałam o nich wiele dobrego. Muszę tylko przeboleć ten siarkowy smrodek...


Z Cossi Fulleren zdecydowałam się na tonik nawilżająco-kojący, olejek upiększający oraz pięknie pachnący peeling egzotyczny.


Optima Natura podarowała nam zestaw do relaksującego masażu ciała w którego skład wchodzi olej ze słodkich migdałów oraz dwa olejki eteryczne pomarańczowy oraz sosnowy.



W spotkanie zaangażowała się także drogeria EKOZUZU.PL. Tutaj również podejście było bardzo profesjonalne i firma sama pozwoliła nam skompletować paczkę. Zdecydowałam się na kosmetyki całkowicie mi nieznane.


Przede wszystkim tusz Colour Caramel Backstage do którego zakupu przymierzałam się od jakiegoś czasu. Bałam się jednak, że taki naturalny produkt nie będzie zbyt dobry ani trwały. Musze przyznać, że jestem zaskoczona jego działaniem... i to pozytywnie! :)


Całkowitą nowością są także u mnie kremy Bema Love Bio. Nie słyszałam wcześniej o tej marce. Do testów wybrałam sobie krem intensywnie nawilżający oraz krem pod oczy z szafranem.


W prezencie od drogerii do paczuszki trafiła gąbeczka do makijażu Kozi. Bardzo się z tego powodu cieszę, gdyz moja Blend It jest już na wymarciu. Mam nadzieję, że Kozi będzie równie dobra.


Od firmy Etja również dostałyśmy świetny zestaw kosmetyków naturalnych w skład którego wchodził olejek eteryczny - pichtowy, olej jojoba oraz mydełko lawendowe, które jest zrobione na bazie drogocennego oleju lnianego.





Ucieszyła mnie również paczka od Polny Warkocz. Do tej pory nie miałam kosmetyków tej marki więc z miłą chęcią wypróbuję nawilżającą esencję z mleczkiem pszczelim oraz mazidło odżywczo- kojące z tarczycą bajkalską i polnym makiem.




Jest to kolejne spotkanie, które uważam za niezwykle udane. Myślę, że dziewczyny jako organizatorki spisały się znakomicie i mam nadzieję, że nie jest to ich ostatni pomysł. Z miłą chęcią przetestuję otrzymane kosmetyki, gdyż w 100% wpisują się w moją obecną pielęgnację.

Czy jest coś, co was szczególnie zainteresowało? :)


Pozdrawiam
Emi  


Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger