Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty

listopada 19, 2018

DENKO PAŹDZIERNIK

DENKO PAŹDZIERNIK
Hej!

No i mamy jesień w pełni. Na półkach już się rozkładają Bożonarodzeniowe ozdoby ;) A ja mam dzisiaj dla Was październikowe denko. Cieszę się z kolejnych zużytych produktów, gdyż staram się odgracić z zalegających w pudle kosmetyków. Na początku roku, jak zawsze pokażę Wam moje aktualne zapasy. Mam nadzieję, że będzie ich jak najmniej.

Tamtoroczne zapasy możecie zobaczyć w następujących postach:

A tym czasem przejdźmy do denka :)


PIELĘGNACJA WŁOSÓW

Odzywki zawsze schodzą mi dużo szybciej niż szampony z tej samej serii. Odżywka Tressemme Biotin Repair miała naprawiać uszkodzenia włosów spowodowane stylizacją, szczotkowaniem i warunkami atmosferycznymi. Oczywiście nic takiego nie robiła, nie łudzę się że jakikolwiek kosmetyk może to zrobić. Natomiast była to gęsta odżywka, która fajnie wygładzała włosy i sprawiała że się nie plątały. Producent reklamuje te kosmetyki jako profesjonalne, z salonów kosmetycznych. Dla mnie to dobre, ale cały czas zwykłe kosmetyki drogeryjne. Zużyłam również odżywkę i szampon (mąż wyrzucił opakowanie) PETAL FRESH TEA TREE. (Recenzja) Bardzo polubiłam się z tą serią. Od razu ostrzegam, że ma bardzo intensywny zapach - jak olejek eteryczny z drzewa herbacianego. Mimo braku silnych detergentów szampon dobrze oczyszczał skalp i włosy. Przy okazji nie przesuszał, ani nie podrażniał skóry. Odżywka była dosyć lekka, ale nie spływała z moich włosów. Nakładałam ją także na skalp. Seria świetnie radziła sobie z podrażnieniem skóry głowy u mojego męża. Na pewno jeszcze kupię tę serię.



PIELĘGNACJA CIAŁA

ALTERRA DEO-BALSAM to naturalny dezodorant w kulce. Nie zawiera soli aluminium i ma przyjemny, cytrusowy zapach. Minusem było to, że dosyć długo się wchłaniał. Trzeba było odczekać chwilę, aby móc się ubrać. Jeśli chodzi o ochronę przed przykrym zapachem to nie mogę nic mu zarzucić.  ORGANIC SHOP MACADAMIA&AVOCADO żel pod prysznic  bez agresywnych detergentów. Żel miał bardzo subtelny zapach, był gęsty. Bardzo podobało mi się to opakowanie z pompką, wygodne do użytkowania pod prysznicem. Nie wysuszał skóry, ale jednocześnie dobrze ją mył nawet podczas upałów. ISANA ROSE DREAM pianka pod prysznic (Recenzja). Te pianki to moje małe uzależnienie. Nie mają może najlepszego składu, ale prysznic z nimi to wielka przyjemność. D'ALCHEMY ESSENTIAL BODY BALM balsam do ciała (Recenzja) o zapachu pomarańczy. Miniaturkę kupiłam razem z Elle. Bardzo ciekawił mnie balsam, za który w regularnej cenie musielibyśmy zapłacić aż 219 zł. Ma od bardzo bogaty w masła i oleje skład. Miałam ogromne nadzieje, a okazał się zwykłym przeciętniaczkiem. Nawilżenie nie było jakieś spektakularne. Znam wiele lepszych balsamów za ułamek tej ceny. EFEKTIMA peeling detoksykujący i ujędrniający (Recenzja). Miniaturki otrzymałam na tegorocznym Meet Beauty. Jak dla mnie te wszystkie peelingi różnią się jedynie kolorem. Działanie każdego jest praktycznie takie samo. Są bardzo delikatne, niedużo jest tych drobinek w środku dlatego nie kupię pełnej wersji.





PIELĘGNACJA TWARZY

BIELENDA BOTANIC SPA RITUALS podczas  promocji w Rossmannie na pielęgnację twarzy kupiłam sporo kosmetyków z tej serii. Zaciekawiły mnie dosyć dobrymi składami i bogatym asortymentem. Szczególnie przypadły mi do gustu maseczki do twarzy, a zwłaszcza ta z olejem malinowym. Była bardzo kremowa i fajnie nawilżała cerę. Maseczka z kurkumą również jest godna polecenia natomiast nie bardzo polubiłam się z maską odmładzającą - z opuncją figową i aloesem. Miała całkowicie inną konsystencję, żelową a nie kremową i jak dla mnie pachniała alkoholem. Nie widziałam po jej użyciu jakiś większych efektów. Bardzo spodobało mi się serum olej z pestek malin+melisa oraz olejek z opuncji figowej. Stosowałam te dwa produkty w duecie i bardzo dobrze nawilżały moją twarz. Nie miałam już potrzeby nakładania kremu. Myślę, że sięgnę jeszcze po inne kosmetyki z tej serii (mam tez jeszcze kilka w zapasie).


TOŁPA GREEN OILS micelarny żel do mycia twarzy z olejem z lnu. Bardzo lubię żele Tołpa. Nie zawierają silnych detergentów, nie podrażniają ani nie wysuszają mojej skóry. Bardzo lubię ich delikatną konsystencję. Świetnie sprawdzają się zarówno w porannej toalecie jak i do wieczornego zmycia oleju. ECOSPA olej z pestek moreli. Naturalne oleje zawsze znajdą miejsce w mojej pielęgnacji. Mają szerokie zastosowanie: nakładam bezpośrednio na twarz zamiast kremu, olejuję włosy, dodaję do maseczek z glinki, czy po prostu do wanny podczas kąpieli. Ten olej świetnie sprawdził mi się nakładany na wilgotną skórę po kąpieli. Szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał skórę. Idealna sprawa zamiast balsamu. BIOLOVE CLEANSING OIL olejek do demakijażu do cery suchej. (Recenzja)Muszę przyznać, że to całkiem niezły produkt. Dobrze radził sobie ze zmyciem makijażu, także oczu. Miał dosyć tłustą, treściwą konsystencję i trzeba było poświęcić trochę czasu aby go usunąć. Producent pisze, żeby zmywać go mokrą ściereczką ja jednak nie polecam tego sposobu. Myłam twarz żelem lub mydłem dwukrotnie i ten sposób sprawdzał się rewelacyjnie.



MUSTELA balsam na rozstępy (Recenzja). VIANEK WZMACNIAJĄCA maseczka do twarzy do cery naczynkowej. Mam nadzieję, że Vianek wyprodukuje w końcu maseczki w jakiś tubkach lub słoiczkach bo bardzo je lubię. Nie inaczej było z tą. Maska ma kremową konsystencję, świetnie nakłada się na twarz i bezproblemowo zmywa. Skóra po jej użyciu jest dobrze nawilżona i gładka, promienna. Pięknie pachnie olejem sezamowym. DUETUS DETOKSYKUJĄCA maseczka z węglem aktywnym i kwasem salicylowym. Nie jestem jakąś ogromną fanką maseczek węglowych. Zazwyczaj ich działanie jest dla mnie zbyt intensywne. Jednak ta maska była całkowicie inna. Dodatek oleju sprawiał, że nie zasychała i nie podrażniała skóry. Po jej użyciu cera rzeczywiście była oczyszczona, ale nie wysuszona. FRESH&NATURAL REGENERUJĄCY balsam do ust. (Recenzja) Powiem szczerze, że to najlepszy produkt do ust jaki kiedykolwiek używałam. Miał delikatnie ziołowy zapach i idealnie nawilżał i odżywiał spierzchnięte usta. Poza tym był to produkt bardzo uniwersalny, stosowałam także do wcierania w przesuszone skórki od paznokci. Szkoda, że nie ma wersji w sztyfcie.

I to już wszystkie produkty, które ostatnio zużyłam. Ciekawa jestem, czy znacie te produkty i jakie jest Wasze zdanie o nich.


listopada 02, 2018

ORGANIC SHOP Organic Macadamia & Avocado Welness Shower Gel

ORGANIC SHOP Organic Macadamia & Avocado Welness Shower Gel


Hej!

Trend kosmetyków naturalnych utrzymuje się w modzie już od kilku ładnych lat. Coraz więcej mówi się o szkodliwym działaniu różnych składników zawartych w kosmetykach. Mam nadzieję, że nie jest to przelotna moda i konsumenci będą coraz bardziej świadomi i będą czytać składy kosmetyków, a nie tylko kolorowe etykiety. Jednymi ze składników, które są na cenzurowanycm są silne detergenty typu SLS. To one są podejrzewane za podrażnienia skóry, uczulenia oraz ogóle wysuszenie. Sama staram się unikać tego składnika w produktach, których używam na co dzień. Szukając delikatnych żeli pod prysznic trafiłam na Organic Shop. Są to produkty z dobrym składem i bardzo przystępne cenowo, żeby nie rzec że po prostu tanie :)

Organic Shop - Organiczny Odżywczy Żel pod Prysznic "Kenijska Macadamia i Awokado"

Skład INCI:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Macadamia Ternifolia Seed Oil*(organiczny olej z orzeszków makadamii), Persea Gratissima Oil*(organiczny olej avocado), Sucrose*, Glycerin, Dehydroacetate Acid, Sodium Chloride, Tocopherol (witamina E), Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Linalool
(*) – składniki pochodzące z organicznych upraw

Żel jest umieszczony w butelce z pompką, co bardzo lubię gdyż jest to wygodne podczas używania pod prysznicem. Sam produkt jest bardzo gęsty i trochę jakby tłusty w swojej konsystencji. Może to być spowodowane zawartością kilku olei w składzie. Żel delikatnie się pieni, ale jest to ogólną cechą pproduktów naturalnych i mi to absolutnie nie przeszkadza. Produkt mimo tego dobrze myje i odświeża. Dodatkowo ma dosyć delikatny, lekko słodki zapach. Producent obiecuje głębokie odżywienie i nawilżenie skóry dzięki zawartym witaminom. Szczerze mówiąc to nic takiego nie zauważyłam. Ale szczerze mówiąc też niczego takiego się nie spodziewałam. Przecież żel pod prysznic jest na naszej skórze tylko chwilę i te wszystkie dobroczynne składniki nie mają szans w nią wniknąć. Po spłukaniu skóra jest rzeczywiście miękka i lekko tłustawa (pewnie przez oleje w składzie). Jest to bardzo delikatne uczucie i nie utrzymuje się ono na długo. Na pewno nie zastęouje blsamu czy masła na skórę. Natomiast jego największą zaletą jest to, że nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia, co w przypadku silnych detergentów czasem mi się zdarza.
Podsumowując bardzo polubiłam się z tym żelem . Zarówno jego forma jak i działanie dobrze się u mnie sprawdziły. Jeśli trafię w sklepie na inne wersje zapachowe to myślę, że na pewno trafią one do mojego koszyka z zakupami.

Znacie kosmetyki Organic Shop? 

Pozdrawiam
Emi

kwietnia 06, 2018

NOWOŚCI STYCZEŃ-MARZEC 2018

NOWOŚCI STYCZEŃ-MARZEC 2018
Hej!

Święta, święta i po świętach. Mam nadzieję, że ten czas minął Wam spokojnie i przede wszystkim w gronie bliskich. Naładowaliście akumulatory choć trochę? Tym bardziej, że wiosna chyba już na dobre się u nas rozgościła. Oby :)

Jak wiecie od jakiegoś czasu wdrażam w swoje życie plan minimalizmu kosmetycznego. Muszę przyznać, że z dużym sukcesem o czym mogliście przekonać się we wpisach: Ile kosmetyków posiada blogerka urodowa?




Jednak, jak każda kobieta mam czasem swoje zachcianki, albo zwyczajnie coś mi się skończy i trzeba dokupić. Dawno nie było nowości, a przez te 3 m-ce trochę się tego nazbierało. Zapraszam!




Peelingi rozchodzą się u mnie w tempie natychmiastowym. Często przygotowuję naturalny peeling z kawy, ale zawsze mam pod ręką gotowca. Tym razem padło na ujędrniająco-wygładzający peeling Vianek o pięknym zapachu, który kojarzy mi się z kisielem owocowym (takim w proszku). Nie jest to bardzo mocny zdzierak, ale podoba mi się w nim to, że dzięki zawartym olejom nie muszę już po jego użyciu używać balsamu. Ale dobre, gęste masło o pięknym zapachu zawsze się przydaje. Tym razem padło na Nacomi mus o zapachu shake bananowego. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj:






Na początku roku Rossmann uszczęśliwił nas promocją 2+2 na kosmetyki naturalne. Kupiłam wówczas zestaw do pielęgnacji włosów i wrażliwego skalpu Petal Fresh Tea Tree. Zarówno odzywka jak i szampon sprawdzają się świetnie, ale nie mogę ich obecnie używać ze względu na ich zbyt intensywny zapach. Drugim szamponem jest Natura Siberica szampon przeciwłupieżowy, który kupiłam z myślą o moim mężu. Natomiast sama obecnie go używam i jest bardzo przyjemny. Z Natura Siberica kupiłam także mydło do głębokiego oczyszczania twarzy.


Pierwszy raz skorzystałam ze strony Biochemia Urody. Zamówiłam dwie świetne esencje do twarzy: jedna na bazie soku z aloesu, a druga z hydrolatem różanym. Do koszyka wpadły też olejki do demakijażu: z olejem różanym do skóry suchej oraz z olejem nagietkowym do skóry naczynkowej.



Jeszcze w grudniu na stronie Lili Natura wgrałam w rozdaniu Mikołajkowym naturalną świecę Green Dragonfly. Świeca jest ręcznie wykonana i prezentuje się pięknie na szafeczce. Niestety jej zapach po odpaleniu jest bardzo delikatny i praktycznie niewyczuwalny.


Także w grudniu na jednym z forum urodowych udało mi się za koszty przesyłki otrzymać dwa balsamy myjace Czarszka. Fioletowego była połowa, a zielony był praktycznie cały. Ich pierwotna właścicielka nie bardzo się z nimi polubiła, za to u mnie sprawdziły się świetnie. Jest to konsystencja właśnie taka jaką lubię najbardziej, gęsta i aksamitna. Na pewno lepiej mi się sprawdza niż standardowe olejki w płynnej formie. Mam ochotę jeszcze na wersję pomarańczową, ale raczej regularnie kupować ich nie będę, gdyż spokojnie potrafię taki balsamik zrobić własnoręcznie. Zresztą jest on również z przepisu Pauliny Czarszki.




Kilka zakupów z Auchan , szczerze mówiąc nie wiedziałam że mają tam szafę z naturalnymi kosmetykami. Zakupiłam nawilżającą piankę do mycia twarzy z EO Laboratorie, żel pod prysznic z olejem macadamia od Organic Shop - bardzo przyjemny i delikatny, a także nawilżajacą maseczkę Natura Estonica, która okazała się niestety wielkim rozczarowaniem. Z nienaturalnych produktów do koszyka trafił Mus Nivea Silk Vanilla&Caramel. Uwielbiam te pianki. Na pewno przygotuję dla Was recenzję porównującą z innymi tego typu produktami.


Po wielu tubkach czarnej pasty Ecodenta postanowiłam wreszcie spróbować czegoś innego. Tym razem postawiłam na ziołową pastę z Sylveco oraz mój ulubiony ziołowy płyn do płukania jamy ustnej tej samej marki.



Od jakiegoś czasu szukam także naturalnego antyperspirantu. W Rossmanie znalazłam Alterrę bez soli aluminium o zapachu cytrusowym. Jak na razie sprawdza się w porządku, ciekawe jak będzie w wakacyjne upały.




Będąc w temacie kosmetyków naturalnych złożyłam po raz kolejny zamówienie na stronie EcoSpa. Przyznam, że to mój ulubiony sklep z półproduktami. Mają świetnej jakości masła i oleje. Szczególnie do gustu przypadło mi mocno nawilżające, ale nie tak twarde jak masło shea , masło z avocado.



Od męża na Dzień Kobiet otrzymałam taki oto uroczy upominek. Matowa pomadka L'Oreal z limitowanej edycji Balmain. Szminka wygląda ślicznie i bardzo elegancko. Kolor Conffession to bardzo delikatny, naturalny kolor. Dla mnie może do naturalnego makijazu zbyt jasny, ale już przy ciemniejszym makijażu oczu prezentuje się pięknie. Szminka ma bardzo przyjemną, gładką konsystencję i na ustach daje efekt velvet matt.


Postanowiłam uzupełnić swoje zapasy lakierów hybrydowych w neutralnych kolorach, idealnych do pracy. Skorzystałam z promocji 1+1 gratis Claresa i wybrałam odcienie 200 Brown Mouse i 201 Brown Rabbit. Kolory są bardzo ładne, ale obsługa w tej firmie pozostawia bardzo wiele do życzenia.


Ta urocza paczuszka to prezent od Anetki z bloga Cosmeticosmos. Ona dobrze wie, co lubię ☺ W środku znalazły się Biolove borówkowy żel pod prysznic oraz kawowy peeling, Missha olejek do demakijażu,  własnoręcznie robione babeczki do kąpieli oraz maseczki w tabletce. 



Po wielu próbach udało mi się w końcu zamówić paletę Nabla Dreamy. Muszę przyznać, że jest to naprawdę rzecz, która cieszy oczy. Zarówno jej wygląd zewnętrzny jak i środek. Również jakość tych cieni jest bardzo wysoka.





Od sklepu Costasy otrzymałam przesyłkę z kosmetykami Lily Lolo. W paczce znalazł się kultowy już podkład mineralny w odcieniu Popcorn, rozswietlacz Star Dust , rewelacyjny Krem BB oraz pędzel super kabuki. Obecnie jestem w trakcie testowania tych produktów, używam ich przy każdym makijażu i już niebawem na blogu pojawi się recenzja.



Skusiłam się też na promocję na stronie Chiodo. Z szerokiego asortymentu wybrałam 4 kolory z kolekcji Edyty Gorniak: 700 Hello LA, 711 Flip-flops in the Sand, 714 Into the Mint, 728 Red is Bad.  I tutaj firma bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, gdyż zamówione przed południem lakiery były u mnie już następnego dnia.




Ta słodka gromadka to kolejne zakupy z Rossmann. W kwietniu mieliśmy kolejną odsłonę promocji 2+2 tym razem na produkty do włosów. Wybrałam sobie kolejny produkt z Petal&Fresh tym razem odżywkę winogronową do włosów suchych. Bardzo zaciekawił mnie nowy krem myjący Elseve. Niestety mam wrażenie, że moje włosy są po nim niedomyte i tłuste, a poza tym przyczynił się do powstania łupieżu. Zostanie więc zużyty jako standardowa odżywka. Za to bardzo fajnie sprawdziła się maska Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis. Jest gęsta, a włosy po niej świetnie się rozczesuja i sa bardzo miękkie. Do koszyka włożyłam również kolejny peeling do skóry głowy tym razem od Natura Siberica. Jest on o tyle specyficzny, gdyż się pieni przez co dodatkowo oczyszcza skalp. Poza promocją wybrałam mydło oliwkowe Alterra z myślą o myciu pędzli oraz gąbeczek. Kupiłam też żel do brwi Bell Hypoallergenic, ale niestety okazał się bardzo kiepskim produktem i po kilku uzyciach nie mam już na niego siły. 




Na deserek została promocja 1+1 na kosmetyki Nacomi w Hebe. Skusiłam się na kolejne produkty do pielęgnacji ciała masło i zapachu zielonej herbaty oraz lekkie masło truskawka-guava. 

I to już wszystkie moje nowości. Trochę się tego nazbierało przez 3 miesiące. Ciekawa jestem, które z produktów ciekawią Was najbardziej i jakie recenzje chcielibyście przeczytać w pierwszej kolejności.

Pozdrawiam

Emi💋


grudnia 13, 2016

Organic Choco & Sugar Body Scrub /Peeling do ciała `Belgijska czekolada

Organic Choco & Sugar Body Scrub /Peeling do ciała `Belgijska czekolada
Hej!

Jestem ogromną fanką peelingów do ciała.  Uwielbiam tę delikatną skórę po ich użyciu. Dlatego też używam scrubów wszelkiej maści i jest to produkt, który zawsze gości na mojej półce w łazience. A jeśli jeszcze pięknie pachnie ... to już jestem całkowicie kupiona.



Wspaniały scrub do ciała na bazie organicznego oleju Kakao i trzcinowego cukru momentalnie przywraca skórze elastyczność i aktywność, nadaje jej sprężystość i kuszący aromat czekolady.
Zastosowanie:  Scrub dla wszystkich typów skóry.
Sposób użycia:  Niewielką ilość skrubu nanieść na skórę masującymi ruchami. Wmasowywać przez kilka minut, a następnie zmyć ciepłą wodą.
Pojemność opakowania: 250ml
Kraj pochodzenia / Producent: Estonia, Eurobio Lab

Produkt znajduje się w prostym opakowaniu z dużym otworem. Dzięki temu łatwo można wyjąć odpowiednią porcję produktu. Po otwarciu od razu czuć piękny zapach. Jest on dosyć intensywny ale nie ciężki i nie mdlący. Jest to zapach pysznej , gorzkiej czekolady. Mi się on bardzo podoba.
Scrub ma dosyć gęsta i zbita konsystencje.  Nie spływa ani z dłoni ani ze skóry. Jest w nim zatopione bardzo dużo drobinek cukru , które świetne złuszczają martwy naskórek. Peeling mogłabym zaliczyć do tych mocniejszych zdzieraków więc jeśli macie delikatną , wrażliwą skórę to radziłabym używać go ostrożnie. Jest to peeling cukrowy więc nie spowoduje podrażnienia ani pieczenia , gdy mamy zraniona skórę np po depilacji. Na duży Plus zasługuje naturalny skład produktu. Nie znajdziemy w nim parafiny a jedynie naturalne oleje. Dzięki temu po spłukaniu zostawia na skórze delikatną warstewkę. Ja to bardzo lubię gdyż nie muszę już później używać balsamu. Jednym słowem bardzo polecam ten produkt i sama chętnie skuszę się na inne wersje zapachowe.

Miłego dnia!
EMI💋

Informuję iż post nie jest sponsorowany, a produkty kupione przeze mnie.

października 09, 2016

NOWOŚCI - Czerwiec - Wrzesień 2016

NOWOŚCI - Czerwiec - Wrzesień 2016
Hej!

Ostatnio coś kiepsko u mnie z regularnością wpisów. Wczoraj ukazało się zaległe DENKO, także z sierpnia. 

Ostatnie NOWOŚCI mogliście przeczytać na moim blogu w maju i czerwcu. 

Wynika to z tego, że ostatnio staram się rozsądnie robić zakupy i nie kupować zbyt dużo, tylko rzeczy które mi się kończą. Ale mimo to dotarło do mnie kilka nowości, udało mi się nawiązać kilka współprac , byłam na spotkaniu blogerskim także trochę się tego mimo wszystko nazbierało. Nie będę opisywać po kolei tych rzeczy, jeśli pojawiły się już recenzje to po prostu wstawię odnośniki.

PIELĘGNACJA:




KOLORÓWKA:




WSPÓŁPRACE:




Jeśli coś w szczególności Was zainteresowało to dajcie znać w komentarzu. Postaram się recenzję napisać jak najszybciej. Jestem z siebie dumna, gdyż jak na 4 m-ce to uważam że nie kupiłam tych kosmetyków jakoś bardzo dużo. A przede wszystkim nie kupiłam nic na zapas. Oprócz kosmetyków ze spotkania wszystkie pozostałe są aktualnie w użyciu :)

Pozdrawiam
Emi :)

sierpnia 21, 2016

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #4 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA

[WYZWANIE] OPRÓŻNIAMY KOSMETYCZKI #4 KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA
Witajcie!

Czas leci jak szalony i mam dla Was dzisiaj już 4 post z serii Opróżniamy Kosmetyczki z Trusted Cosmetics. Tym razem bierzemy na warsztat produkty do pielęgnacji ciała. 

Jestem szczęśliwą posiadaczką wanny w mieszkaniu także czasem lubię sobie zrobić relaksującą kąpiel w wannie, a jeśli relaksująca kąpiel to tylko z jakimś przyjemnym , pachnącym produktem. Uwielbiam wszelkiego rodzaju sole czy olejki do kąpieli. Obecnie bardzo lubię Puder Do Kąpieli z Nagietkiem Hagi , który trafił do mnie dzięki JoyBox. Cudownie relaksuje ciało i nawilża skórę. Drugim takim kąpielowym umilaczem są wszelkiego rodzaju babeczki do kąpieli. Na zdjęciu przepiękna, nawilżająca babeczka z masłem shea od Bomb Cosmetics.


Ale nie ukrywajmy, że na co dzień nie mam czasu na długie kąpiele tylko biorę szybki prysznic. Nie mogłoby tutaj zabraknąć moich ukochanych żeli pod prysznic od Dove. Obecnie mam wersję Pistacja i Magnolia. Piękny, słodki i wyciszający zapach. Latem , gdy są upały nie zawsze mam jednak ochotę na coś tak słodkiego dlatego chętnie sięgam po zapachy owocowe. I tutaj urzekła mnie Biała Brzoskiwinia i Nektarynka od Le Petit Marseiliais. To pierwszy żel tej firmy, który posiadam i powiem że jestem nim mile zaskoczona. Dobrze się pieni, nie podrażnia i nie wysusza skóry. Myślę , że jeszcze się skuszę na inne wersje zapachowe.


Dwa razy w tygodniu staram się wykonywać peeling całego ciała. Moim ulubieńcem jest oczywiście zwykły , naturalny peeling z kawy mielonej. Dodaję do niej naturalne oleje i witaminy i potem porządnie masuję ciało. Jeśli jednak nie chce mi się tracić czasu to sięgam po gotowce. Obecnie moim ogromnym ulubieńcem jest ten peeling z Organic Shop o zapachu Belgijskiej Czekolady. Jest to peeling cukrowy o naturalnym składzie. Drobinki są na tyle ostre, że skutecznie złuszczają martwy naskórek, a dodatek oleju sprawia, ze skóra od razu jest pokryta warstwą nawilżającą. Dla mnie to idealne rozwiązanie, gdyż nie muszę już używać balsamu.



Od niedawna zaczęłam regularnie, co 3 dzień używać baniek chińskich. Kupiłam w tym celu Olejek Antycellulitowy Lirene w zestawie z bańką. Niestety okazała się ona naprawdę malutka i denerwowało mnie to, że muszę tyle czasu jeździć nią po udach żeby całe porządnie wymasować. Dokupiłam więc w sklepie rehabilitacyjnym po prostu zwykłe chińskie bańki i używam tej prawie największej. Jest idealna. Oczywiście taki masaż i olejek nie zlikwidują nam problemu bez odpowiedniej diety, dużej ilości wody i ruchu. Ja jednak widzę dużą różnicę w ujędrnieniu ciała.




Balsamowanie ciała to moja ogromna zmora, nie lubię tego robić. A jak na złość właśnie w prezencie najczęściej dostaję balsam+żel pod prysznic. O ile żele są zużywane na bieżąco o tyle balsamy mi po prostu wiecznie zalegają w szufladzie. Obecnie mam Yves Rocher z Oliwą z oliwek. Ma wygodne opakowanie z pompką, jest lekki i ładnie pachnie. Natomiast nie zachwycił mnie niczym specjalnym. 

Moje ulubione balsamy to zdecydowanie :



Bardzo nie lubię się opalać, nie lubię leżeć plackiem na słońcu. Poza tym im jestem starsza to tym większego dostaję uczulenia od słońca na dekoldzie i twarzy. Mimo, że używam wysokich filtrów. Niemniej jednak nie lubię być blada, gdyż wtedy prześwitują mi przez skórę wszystkie możliwe żyłki. Wiele osób posądza mnie nawet o żylaki na nogach... nie to nie to. W takim wypadku mam też żylaki na przedramionach i skroniach ;) Dlatego też moim odwiecznym przyjacielem jest balsam bronzujący. Kiedyś namiętnie używałam Ziaja Sopot jednak teraz męczy mnie jego zapach. Obecnie mam tani a dobry Sun Ozon do ciemnej karnacji. 

Mogę Wam również polecić :



I ostatni produkt czyli olejek ze złotymi drobinkami Nuxe. Uwielbiam jego luksusowy zapach i to, że nie pozostawia na ciele tłustej warstwy. Pięknie się mieni na opalonej skórze. Pięknie optycznie wyszczupla nogi, a także podkreśla ramiona i dekolt. A przy tym jest subtelny. Nie są to ogromne drobiny brokatu.

I to już wszystkie produkty, których aktualnie używam do pielęgnacji ciała.
Ciekawa jestem , co z tej kategorii znalazło się u Was.

Życzę udanej niedzieli!

Emi

Posty z serii Opróżniamy Kosmetyczki :



Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger