Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Efektima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Efektima. Pokaż wszystkie posty

marca 03, 2019

Konopne nowości od Efektima

Konopne nowości od Efektima
Hej!

Jakiś czas temu na moim Instagramie pokazywałam Wam, że testuję kolejne konopne nowości od Efektima. Olejek konopny okazał się dużym hitem jeśli chodzi o pielęgnację moich włosów. Tym razem do mojej łazienki trafiło masło do ciała oraz krem do twarzy do cery suchej. Czy sprawdziły się tak samo dobrze jak ich poprzednik?



KREM DO TWARZY Z OLEJEM KONOPNYM - CERA SUCHA olej konopny & olej kokosowy & kolagen i elastyna


Stworzony by przywrócić skórze prawidłowe nawilżenie.
Idealny do pielęgnacji cery pozbawionej elastyczności.
Krem bogatej konsystencji opracowany z myślą o cerze zmagającą się z problemem suchej skóry. Skoncentrowany na przywróceniu odpowiedniego nawilżenia. Dzięki odpowiedniemu stężeniu oleju konopnego oraz składników pielęgnujących, skóra nie traci wilgotności i lepiej pełni swoje funkcje ochronne. Działa łagodząco i może być stosowany przez osoby ze skórą skłonną do podrażnień.

INGREDIENTS: AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, CANNABIS SATIVA SEED OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, COLLAGEN, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, DIGLYCERIN, SODIUM PCA, UREA, SODIUM POLYACRYLATE, PARFUM, BENZOIC ACID, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, ALLANTOIN, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, LACTIC ACID, LYSINE, PCA, SORBITOL, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, HYDROLYZED ELASTIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, DISODIUM EDTA, IMIDAZOLIDINYL UREA, ETHYLHEXYLGLYCERIN

Krem do twarzy wybrałam w wersji do skóry suchej. Wysoko w jego składzie znajdziemy przede wszystkim glicerynę, olej konopny oraz olej kokosowy. Mamy tutaj też działający nawilżająco mocznik czy kwas mlekowy. Całośc tworzy produkt o bardzo przyjemnej konsystencji i niezłych własciwiściach nawilżających. Krem jest dosyć treściwy, ale bez problemu się wchłania nie pozostawiąjąc na skórze tłustej warstwy. Już po kilu minutach mogłam bez problemu zrobić makijaż i nic mi się na nim nie rolowało. Skóra po użyciu była miękka i gładka. Mimo wysokiej pozycji oleju kokosowego oraz gliceryny krem nie pogorszył stanu mpojej cery, nie zapchał jej. Na noc jednak sam krem był dla mojej suchej skóry niestety niewystarczający. Musiałam wspomóc się czymś więcej i w tym celu służył mi zwykły żel hialuronowy lub aloesowy. Taka mieszanka dawała mojej skórze odpowiednią dawkę nawilżenia. Jednak krem bardzo spodobał się mojemu mężowi. Dla niego miał odpowiednią konsystencję, nie lepił się ani nie tłuścił skóry. 



KONOPNE MASŁO DO CIAŁA

Łagodząco-odżywcze masło do ciała z olejkiem konopnym. Stworzone by przywrócić blask i gładkość skórze. Doskonale pielęgnuje, koi suchą skórę oraz utrzymuje ją w dobrej kondycji. Polecane do skóry skłonnej do podrażnień. Pomaga w odbudowie płaszcza hydrolipidowego naskórka oraz przywraca prawidłowe nawilżenie. Wzbogacone w kapsułki z oliwą z oliwek regeneruje, uelastycznia oraz poprawia koloryt skóry. Zmysłowy zapach pobudza zmysły i uprzyjemnia aplikację.


INGREDIENTS: AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CANNABIS SATIVA SEED OIL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, PARFUM, XANTHAN GUM, OLEA EUROPAEA HUSK OIL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, TOCOPHERYL ACETATE

Masło do ciała mieści się w plastikowym słoiku z dużym otworem. Lubię takie opakowania, gdyż można z nich z łatwością nabrać odpowiednią porcję produktu. Kosmetyk ma konsystencję gęstego balsamu. W składzie również wysoko znajdziemy nawilżającą glicerynę, olej konopny oraz kokosowy. Mamy również oliwę z oliwek. Balsam przyjemnie nakłada się na skórę, ale aby się wchłonął musimy nad nim chwilę popracować. Ma to swoje plusy, gdyż przy okazji robimy masaż ciała. Skóra po jego użyciu jest naprawdę gładka i nawilżona. Najważniejsze to to, że to nawilżenie nie znika od razu po nocy, a utrzymuje się na dłużej. Dla mnie to duży plus, gdyż zazwyczaj nie mam czasu na codzienne używanie balsamu.
Wszystkie kosmetyki konopne Efektima mają charakterystyczny, perfumeryjny zapach. O ile w przypadku masła do ciała, czy olejku absolutnie mi to nie przeszkadzało, a wręcz było plusem, o tyle w przypadku kremu do twarzy ten zapach mógłby być nieco bardziej subtelny. Jeśli jesteście wrażliwi na zapachy , weźcie to pod uwagę.
Niemniej jednak oba te produkty sprawdziły się w moim przypadku bardzo dobrze. Możecie kupić je w sklepie Efektima.



Post powstał w ramach współpracy jednak nie wpłyneło to na moją opinię.

lutego 15, 2019

DENKO STYCZEŃ 2019

DENKO STYCZEŃ 2019
Hej!

Pierwszy miesiąc roku 2019 za nami. Dlatego zapraszam Was na denko stycznia. 


Marion odżywczy peeling do twarzy. Niestety cała seria miodowa, która była dostępna w Biedronce w ogóle mi się nie sprawdziła. Jedyną jej zaletą był słodki, bardzo przyjemny zapach miodu. Niestety peeling miał bardzo mało drobinek i nie spełniał kompletnie swojego zadania.

Aloesove żel myjący do twarzy. (Recenzja) Bardzo przyjemny, delikatny żel o miętowym zapachu. Bardzo fajnie sprawdzał mi się latem.

Bielenda Botanic SPA Rituals kremowy olejek do demakijażu malina i melisa. To był naprawdę świetny kosmetyk. Na początku zaskoczyła mnie jego konsystencja, gdyż była gęsta i naprawdę kremowa. Delikatnie, ale skutecznie zmywał makijaż i nie pozostawiał tłustej warstwy na skórze. Przepięknie pachniał...jak malinowa mamba.

Bema Love Bio krem intensywnie nawilżający (Recenzja) to mój ogromny hit ostatniego czasu. Miał wszystko to, czego szukam w kremie.

Rapan Beauty maska do twarzy: mix peloidów, smocza krew, śluz ślimaka vege. To jedna z lepszych masek jakie miałam okazję używać. Chociaż nasze początki były trudne przez jej specyficzny zapach to ostatecznie bardzo się polubiliśmy. I wiem, że to nie ostatnie nasze spotkanie.




Sylveco nawilżający balsam na rozstępy (Recenzja). Balsam o dosyć gęstej konsystencji, który świetnie nawilżał i uelastyczniał skórę. W połączeniu z regularnym masażem spowodował, że nie mam po ciąży ani jednego rozstępu. Do tego świetny, naturalny skład. Czego chcieć więcej. Polecam, nie tylko ciężarnym.

Mokosh balsam brązujący. Co to był za świetny produkt. Zapach pomarańczy i cynamonu był niezwykle energetyzujący. Nie było czuć tego specyficznego smrodku samoopalacza. Moja skóra już po pierwszym użyciu była ładnie muśnięta słoncem. 

Roge Cavailles krem pod prysznic shea&magnolia. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej po tym produkcie. A okazał się poprawnym żelem pod prysznic. Miał fajną konsystencję i piękny zapach. Nie wysuszał skóry, ale raczej do niego nie wrócę.

O'Herbal żel pod prysznic o zapachu werbeny. Bardzo przyjemny produkt o ładnym zapachu. Dobrze mył, dobrze się pienił i nie wysuszał skóry. Kupuję miniaturki, bo to idealne rozwiązanie na wyjazdy.


Vianek odżywczy krem do rąk. Bardzo lubiłam jego konsystencję i efekt jaki dawał na dłoniach. Były takie wypielęgnowane i jedwabiste. Poza tym produkty vianek jak zawsze bardzo ładnie pachną. Zgapiłam się z jego datą ważności i aby zużyć smarowałam nim także ciało. I w tym aspekcie również bardzo dobrze sobie radził.

Efektima olejek konopny (Recenzja). Mieszanka olejów o bardzo charakterystycznym zapachu. Bardzo podobało mi się opakowanie z wygodną pompką. Stosowałam do olejowania włosów i w tej materii sprawdził mi się bardzo dobrze.

Etja naturalny olej jojoba. Jojoba to zdecydowanie jeden z moich ulubionych olei. Świetnie sprawdza mi się nakładany na twarz, ciało czy włosy. Dzięki wygodnej pompce wygodnie można go było dozować np do glinkowych masek. 

Coleur Caramel Backstage Mascara  to pierwszy naturalny tusz jaki miałam okazję używać. I od razu jest to strzał w dziesiątkę! Maskara jest rewelacyjna. Idealnie rozdziela i podkreśla rzęsy. Nie kruszy się ani nie rozmazuje. Po prostu naturalny ideał!


Jestem ciekawa, czy mieliście któryś z produktów i jak sprawdził się on u Was?



listopada 19, 2018

DENKO PAŹDZIERNIK

DENKO PAŹDZIERNIK
Hej!

No i mamy jesień w pełni. Na półkach już się rozkładają Bożonarodzeniowe ozdoby ;) A ja mam dzisiaj dla Was październikowe denko. Cieszę się z kolejnych zużytych produktów, gdyż staram się odgracić z zalegających w pudle kosmetyków. Na początku roku, jak zawsze pokażę Wam moje aktualne zapasy. Mam nadzieję, że będzie ich jak najmniej.

Tamtoroczne zapasy możecie zobaczyć w następujących postach:

A tym czasem przejdźmy do denka :)


PIELĘGNACJA WŁOSÓW

Odzywki zawsze schodzą mi dużo szybciej niż szampony z tej samej serii. Odżywka Tressemme Biotin Repair miała naprawiać uszkodzenia włosów spowodowane stylizacją, szczotkowaniem i warunkami atmosferycznymi. Oczywiście nic takiego nie robiła, nie łudzę się że jakikolwiek kosmetyk może to zrobić. Natomiast była to gęsta odżywka, która fajnie wygładzała włosy i sprawiała że się nie plątały. Producent reklamuje te kosmetyki jako profesjonalne, z salonów kosmetycznych. Dla mnie to dobre, ale cały czas zwykłe kosmetyki drogeryjne. Zużyłam również odżywkę i szampon (mąż wyrzucił opakowanie) PETAL FRESH TEA TREE. (Recenzja) Bardzo polubiłam się z tą serią. Od razu ostrzegam, że ma bardzo intensywny zapach - jak olejek eteryczny z drzewa herbacianego. Mimo braku silnych detergentów szampon dobrze oczyszczał skalp i włosy. Przy okazji nie przesuszał, ani nie podrażniał skóry. Odżywka była dosyć lekka, ale nie spływała z moich włosów. Nakładałam ją także na skalp. Seria świetnie radziła sobie z podrażnieniem skóry głowy u mojego męża. Na pewno jeszcze kupię tę serię.



PIELĘGNACJA CIAŁA

ALTERRA DEO-BALSAM to naturalny dezodorant w kulce. Nie zawiera soli aluminium i ma przyjemny, cytrusowy zapach. Minusem było to, że dosyć długo się wchłaniał. Trzeba było odczekać chwilę, aby móc się ubrać. Jeśli chodzi o ochronę przed przykrym zapachem to nie mogę nic mu zarzucić.  ORGANIC SHOP MACADAMIA&AVOCADO żel pod prysznic  bez agresywnych detergentów. Żel miał bardzo subtelny zapach, był gęsty. Bardzo podobało mi się to opakowanie z pompką, wygodne do użytkowania pod prysznicem. Nie wysuszał skóry, ale jednocześnie dobrze ją mył nawet podczas upałów. ISANA ROSE DREAM pianka pod prysznic (Recenzja). Te pianki to moje małe uzależnienie. Nie mają może najlepszego składu, ale prysznic z nimi to wielka przyjemność. D'ALCHEMY ESSENTIAL BODY BALM balsam do ciała (Recenzja) o zapachu pomarańczy. Miniaturkę kupiłam razem z Elle. Bardzo ciekawił mnie balsam, za który w regularnej cenie musielibyśmy zapłacić aż 219 zł. Ma od bardzo bogaty w masła i oleje skład. Miałam ogromne nadzieje, a okazał się zwykłym przeciętniaczkiem. Nawilżenie nie było jakieś spektakularne. Znam wiele lepszych balsamów za ułamek tej ceny. EFEKTIMA peeling detoksykujący i ujędrniający (Recenzja). Miniaturki otrzymałam na tegorocznym Meet Beauty. Jak dla mnie te wszystkie peelingi różnią się jedynie kolorem. Działanie każdego jest praktycznie takie samo. Są bardzo delikatne, niedużo jest tych drobinek w środku dlatego nie kupię pełnej wersji.





PIELĘGNACJA TWARZY

BIELENDA BOTANIC SPA RITUALS podczas  promocji w Rossmannie na pielęgnację twarzy kupiłam sporo kosmetyków z tej serii. Zaciekawiły mnie dosyć dobrymi składami i bogatym asortymentem. Szczególnie przypadły mi do gustu maseczki do twarzy, a zwłaszcza ta z olejem malinowym. Była bardzo kremowa i fajnie nawilżała cerę. Maseczka z kurkumą również jest godna polecenia natomiast nie bardzo polubiłam się z maską odmładzającą - z opuncją figową i aloesem. Miała całkowicie inną konsystencję, żelową a nie kremową i jak dla mnie pachniała alkoholem. Nie widziałam po jej użyciu jakiś większych efektów. Bardzo spodobało mi się serum olej z pestek malin+melisa oraz olejek z opuncji figowej. Stosowałam te dwa produkty w duecie i bardzo dobrze nawilżały moją twarz. Nie miałam już potrzeby nakładania kremu. Myślę, że sięgnę jeszcze po inne kosmetyki z tej serii (mam tez jeszcze kilka w zapasie).


TOŁPA GREEN OILS micelarny żel do mycia twarzy z olejem z lnu. Bardzo lubię żele Tołpa. Nie zawierają silnych detergentów, nie podrażniają ani nie wysuszają mojej skóry. Bardzo lubię ich delikatną konsystencję. Świetnie sprawdzają się zarówno w porannej toalecie jak i do wieczornego zmycia oleju. ECOSPA olej z pestek moreli. Naturalne oleje zawsze znajdą miejsce w mojej pielęgnacji. Mają szerokie zastosowanie: nakładam bezpośrednio na twarz zamiast kremu, olejuję włosy, dodaję do maseczek z glinki, czy po prostu do wanny podczas kąpieli. Ten olej świetnie sprawdził mi się nakładany na wilgotną skórę po kąpieli. Szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał skórę. Idealna sprawa zamiast balsamu. BIOLOVE CLEANSING OIL olejek do demakijażu do cery suchej. (Recenzja)Muszę przyznać, że to całkiem niezły produkt. Dobrze radził sobie ze zmyciem makijażu, także oczu. Miał dosyć tłustą, treściwą konsystencję i trzeba było poświęcić trochę czasu aby go usunąć. Producent pisze, żeby zmywać go mokrą ściereczką ja jednak nie polecam tego sposobu. Myłam twarz żelem lub mydłem dwukrotnie i ten sposób sprawdzał się rewelacyjnie.



MUSTELA balsam na rozstępy (Recenzja). VIANEK WZMACNIAJĄCA maseczka do twarzy do cery naczynkowej. Mam nadzieję, że Vianek wyprodukuje w końcu maseczki w jakiś tubkach lub słoiczkach bo bardzo je lubię. Nie inaczej było z tą. Maska ma kremową konsystencję, świetnie nakłada się na twarz i bezproblemowo zmywa. Skóra po jej użyciu jest dobrze nawilżona i gładka, promienna. Pięknie pachnie olejem sezamowym. DUETUS DETOKSYKUJĄCA maseczka z węglem aktywnym i kwasem salicylowym. Nie jestem jakąś ogromną fanką maseczek węglowych. Zazwyczaj ich działanie jest dla mnie zbyt intensywne. Jednak ta maska była całkowicie inna. Dodatek oleju sprawiał, że nie zasychała i nie podrażniała skóry. Po jej użyciu cera rzeczywiście była oczyszczona, ale nie wysuszona. FRESH&NATURAL REGENERUJĄCY balsam do ust. (Recenzja) Powiem szczerze, że to najlepszy produkt do ust jaki kiedykolwiek używałam. Miał delikatnie ziołowy zapach i idealnie nawilżał i odżywiał spierzchnięte usta. Poza tym był to produkt bardzo uniwersalny, stosowałam także do wcierania w przesuszone skórki od paznokci. Szkoda, że nie ma wersji w sztyfcie.

I to już wszystkie produkty, które ostatnio zużyłam. Ciekawa jestem, czy znacie te produkty i jakie jest Wasze zdanie o nich.


września 22, 2018

DENKO Sierpień 2018

DENKO Sierpień 2018
Hej!

Wakacje minęły nie wiadomo kiedy i tak oto mamy już końcówkę września. Niedługo zacznie nam się kalendarzowa jesień i pogoda za oknem też jakby bardziej jesienna. Chociaż, nie narzekajmy, nadal jest bardzo ładnie i słonecznie :)

Na zakończenie lata mam dla Was sierpniowe DENKO. Jeśli jesteście ciekawi, co ostatnio zużyłam. - co mi się sprawdziło i do czego z miłą chęcią wrócę, a co okazało się bublem - to serdecznie zapraszam do lektury :)


BENTON BHA Skin Toner . Do napisania recenzji o kosmetykach Benton zbieram się już dobrych kilka miesięcy. A to dlatego, że tak naprawdę nie wiem, co na ich temat mam napisać. Tyle się naczytałam świetnych recenzji na temat tych kosmetyków i chyba trochę się zawiodłam. Myślałam, że będą lepsze. Toner miał bardzo przyjemną, żelową konsystencję. Lekko rozjaśniał i wyrównywał koloryt skóry dzięki zawartości kwasów. Natomiast miałam nadzieję, że będzie lepszym nawilżaczem. Jak dla mnie to nieco za mało.

EO LABORATORIE, Nawilżająca pianka do skóry suchej. Oj jak ja bardzo lubiłam ten produkt. Atomizer dozował idealną, puszystą piankę o sprężystej konsystencji. Duży plus za to, że pianka po zetknięciu z wodą nie znikała zbyt szybko. Świetnie sprawdziła mi się zarówno w pielęgnacji porannej jak i do wieczornego zmywania oleju z twarzy. Jest bardzo wydajna, przy używaniu dwa razy dziennie starczyła mi na jakieś pół roku. Nie podrażnia, ani nie wysusza skóry twarzy.

HOLIKA HOLIKA Lazy&Joy, cushion z filtrem do twarzy SPF 50. W tym uroczym opakowaniu z lusterkiem krył się bardzo dobry filtr do twarzy. Świetnie chronił przed promieniami słonecznymi, mógłby jednak trochę mniej bielić skórę. Mimo wszystko fajnie sprawdził mi się nawet pod makijażem. Dużym plusem jest jego poręczne opakowanie, które można było wrzucić do torebki i ponawiać aplikację w ciągu dnia, gdyż miał lusterko.

EOS, balsam do ust. O tym produkcie mogliście już przeczytać TUTAJ. I od tamtej pory nie zmieniłam swojego zdania. Balsam gadżeciarsko wygląda i jest lekkim kosmetykiem nawilżającym. Natomiast nie zrobił na mnie większego wrażenia, znam lepsze pomadki i to w niższej cenie.

BARTOS, APPLE QUEEN, krem do twarzy z komórkami macierzystymi jabłoni (Recenzja) Uwielbiam kremy do twarzy o naturalnym składzie, najlepiej mi się one sprawdzają. Czasem próbuję kosmetyków standardowych i mimo, że są ok (np. Neutrogena) to jednak te o naturalnym składzie biją je na głowę. A ten z Bartos to mój ogromny ulubieniec do którego z miłą chęcią wrócę w przyszłości.




NATURA SIBERICA, Rokitnikowy-Myjący peeling do skóry głowy. Peeling, który jest dostępny w Rossmanie. Substancją ścierną są zmielone łupiny orzeszków cedrowych oraz zmielone pestki maliny. Jest to bardzo dobry peeling, skutecznie złuszcza martwy naskórek ze skalpu, minimalizuje łupież (sprawdzone na mężu) oraz swędzenie skóry spowodowane suchością. Dla mnie trochę minusem było to, że drobinki się nie rozpuszczają i trudno wypłukać je z gęstych, długich włosów. Zaskoczyło mnie również, że peeling się pieni, jest w nim sporo substancji myjących. Myślałam, że może będzie to fajny produkt 2w1 - peeling i szampon, ale jednak u mnie taka metoda się nie sprawdziła i miałam wrażenie że włosy są klejące i nieumyte. Musiałam użyć innego, ale nadal delikatnego szamponu, bez SLS.

SYLVECO, Ziołowy płyn do płukania jamy ustnej. Doprawdy nie wiem, czemu recenzja na temat tego produktu jeszcze się nie pojawiła. Kupuję go regularnie i to już n-te opakowanie, które posiadam. Płyn nie zawiera alkoholu ani fluoru. Bardzo dobrze odświeża jamę ustną, a przy tym nie piecze. Ma miły, ziołowy smak. 

RECEPTURY BABUSZKI AGAFII, Borówkowa pasta wzmacniająca dziąsła. Bardzo delikatna, owocowa pasta. Trochę przypominała mi pasty dla dzieci. Nie zawiera fluoru ani fenoksyetanolu. Jak dla mnie była niestety zbyt mało odświeżająca. Zdecydowanie bardziej lubię pasty miętowe lub ziołowe. Jeśli chodzi o wzmocnienie dziąseł to trudno jest mi cokolwiek na ten temat powiedzieć, bo nie mam tego problemu. Ale poleciła mi ją koleżanka u której w ciąży pojawił się problem krwawienia dziąseł i jej pomogła.

ALMA K, Krem do rąk z solą z Morza Martwego. Mała tubka, bardzo wygodna do noszenia w torebce. Krem okazał się świetny. Był bardzo lekki, szybko się wchłaniał - idealne rozwiązanie poza domem, czy np w pracy. Jednocześnie powlekał dłonie taką delikatną otoczką ( dosłownie jak po wyjściu z Morza Martwego - byłam, kąpałam się i wbrew pozorom po wyjściu z wody skóra nie jest wysuszona!) Po jego użyciu skóra była fajnie nawilżona i gładka, jedwabista. Myślę, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę - widziałam te kosmetyki w Hebe.

VIANEK, normalizujący peeling do twarzy. Bardzo lubię peelingi z korundem. Te maleńkie drobinki idealnie polerują skórę. Trzeba jednak uważać z siłą tarcia, bo są one dosyć mocne . Peeling sprawdzał się u mnie bardzo dobrze, oczyszczał skórę i odświeżał. Mimo że jest przeznaczony raczej do skóry tłustej i mieszanej lub z niedoskonałościami to nie zauważyłam, aby mnie przesuszał.

DELIA GOOD FOOT, Kąpiel Perełkowa do stóp.  (Recenzja) W ciąży naprawdę doceniłam działanie tego typu produktów. Już wcześniej takie moczenie stóp było bardzo relaksujące. Ale w obliczu tych upałów i puchnięcia nóg okazała się ona wybawieniem. 



COSSI FULLEREN, Olejek upiększający (Recenzja) Pięknie pachnący, wielofunkcyjny olejek, który ma w buteleczce magiczny Kamień Księżycowy czyli szungit. Idealnie sprawdzał mi się wtarty w wilgotną skórę po ciepłym prysznicu. Była po jego użyciu bardzo miękka i nawilżona. Używałam również do olejowania włosów, a także do zabezpieczania końcówek. Zapach kojarzył mi się z owocami egzotycznymi, z mango.

COSNATURE, żel pod prysznic z solanką i rumiankiem. Kupiłam go z polecenia Czarszki i nie zawiodłam się. Żel miał delikatny zapach. Nie zawiera silnych detergentów więc ani nie wysusza, ani nie podrażnia skóry. Stosowałam go także do mycia twarzy i w tej kwestii również nie mam mu nic do zarzucenia. Chętnie do niego wrócę.

ISANA LEMON TASTE, pianka do mycia ciała. (Recenzja) Pachniała bardzo przyjemnie cytrynową tartą, nie był to taki rześki, cytrusowy zapach, bardziej subtelny. Pianka ma zbitą konsystencję i jest wydajna. Fajnie sprawdza się także jako produkt do golenia nóg. Mimo, że zawiera SLS nie wysuszyła mojej skóry.

MUSTELA, krem dla kobiet w ciąży, przeciw rozstępom. Przez te 9 miesięcy zużyłam więcej balsamów do ciała niż normalnie zużywam w ciągu roku, ale naprawdę przyłożyłam się do regularnego (może nie koniecznie codziennego ;) ) masażu. I opłaciło się - nie mam ani jednego rozstępu. Krem miał delikatną konsystencję i niedrażniący zapach. Pełną jego recenzję będziecie mogli przeczytać niebawem, gdyż szykuję dla Was wpis o produktach tego typu i ogólnie o rozstępach - nie tylko podczas ciąży.

KHADI, Olejek do twarzy i ciała z różowym lotosem. Olejek o bardzo fajnym składzie orientalnych olei. Miał intensywny różowy kolor i niestety bardzo intensywny, orientalny, kadzidlany zapach. Dla mnie niestety zbyt intensywny. Nie byłam w stanie używać go solo. Rozrabiałam z innymi olejkami. Najczęściej używałam go po kąpieli na jeszcze wilgotną skórę i samo działanie było bardzo dobre, jednak zapach hmmm kontrowersyjny.

FRESH&NATURAL, Orzechowe masło do ciała. Ten balsam mogłabym po prostu zjeść łyżeczką z opakowania jak najpyszniejszy krem do ciasta. Pachnie obłędnie Kinder Bueno :D Ale zapach nie jest jego jedynym atutem. Masło jest gęste i treściwe. Mocno nawilża i odżywia ciało. W ogóle mam wrażenie, że każdy produkt tej marki, który trafia w moje ręce okazuje się ogromnym hitem. Miałam także sól borowinową oraz peeling korzenny. Na pewno odwiedzę stoisko podczas najbliższych targów Ekocuda.


EFEKTIMA BLACK DETOX, płatki pod oczy. Bardzo lubię maski Efektima. Zazwyczaj stosuję je przed większymi wyjściami, rodzinnymi imprezami. Niemniej jednak zawsze jakieś opakowanie płatków posiadam. Te zaskoczyły mnie czarnym kolorem. Dobrze przylegały do skóry i nie spływały. Po zdjęciu okolica pod oczami była fajnie napięta i rozjaśniona. Życzyłabym jednak sobie, aby tego produkty były też produkowane w większych opakowaniach jak to ma miejsce np w wypadku płatków koreańskich.

MEDIHEAL, maski w płachcie. Myślę, że to jedne z lepszych masek, które można dostać od ręki w naszych sklepach. Mają miękkie, komfortowe płachty które dobrze przylegają do skóry. Są solidnie nasączone esencją. Po zdjęciu skóra jest intensywnie nawilżona i można w nią wetrzeć resztki esencji, która zostaje w opakowaniu. Często widuję je w Kaufland, wiem że pojawiają się także w Lidlu.

TOŁPA DERMO FACE SEBIO, Węglowa maska czarny detoks oraz peeling 3 enzymy. Z przyjemnością stosowało mi się ten duet, chociaż wiem że zdania na jego temat są bardzo podzielone. Szczególnie jeśli chodzi o peeling enzymatyczny. U mnie nie spowodował on pieczenia ani żadnego podrażnienia. Owszem czułam lekkie mrowienie skóry, ale było ono bardzo podobne do stosowanych przeze mnie kiedyś kwasów np migdałowego. Po zmyciu skóra była miękka, gładka i dobrze oczyszczona. To chyba najlepszy peeling enzymatyczny jaki miałam. Maska również przypadła mi do gustu, mimo że jest dedykowana do skóry tłustej i mieszanej. Podobała mi się jej konsystencja, która nie zastygała na skorupę. Przez co nie przesuszała mojej i tak suchej skóry. Po takiej kuracji czułam, że cera jest idealnie oczyszczona, a pory zwężone. Najczęściej nakładałam po niej jeszcze maskę w płachcie , a potem krem na noc. Kupię na pewno.

I to już wszystkie produkty, które zużyłam ostatnio. Trochę się tego nazbierało, ale cieszę się , gdyż sukcesywnie udaje mi się uszczuplać moje zapasy. Staram się nie kupować zbyt dużo i post z nowościami po raz kolejny będzie postem dwumiesięcznym.

Jestem ciekawa, czy znacie coś z mojego denka. A może coś Was zainteresowało?

Pozdrawiam
Emi

Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

sierpnia 26, 2018

Moja aktualna pielęgnacja włosów

Moja aktualna pielęgnacja włosów
Hej!

Włosy - jeden z największych atutów każdej kobiety. Nieważne, czy długie czy krótkie - zadbane, zdrowe włosy zawsze wyglądają pięknie. 

Moje włosy nie są już bardzo wymagające. Są dosyć solidnej grubości oraz gęstości, ale są dosyć sztywne i proste. Trudno z nich wyczarować fale, czy loki. Jeszcze do niedawna moje włosy były bardzo przesuszone i zniszczone przede wszystkim wieloletnim farbowaniem i utlenianiem ich na bardzo jasny blond. Moja skóra głowy, tak jak i cera należy do tych suchych.  Trochę czasu zajęło mi zanim znalazłam odpowiednią pielęgnację, ale opłaciło się eksperymentować. Obecnie jestem zadowolona z z efektów tej pielęgnacji.

 Co więcej bardzo podobną pielęgnację stosuję u mojego męża i u niego te efekty są zdecydowanie bardziej widoczne. Ma on atopową skórę głowy, często pojawiają się stany zapalne, krostki (które niestety zdrapuje). Pojawia się także łupież - mocne łuszczenie skóry, które niestety szampony od dermatologa tylko pogłębiały. Przez te wszystkie problemy włosy były osłabione i mocno wypadały.

Jeśli jesteście ciekawi, co aktualnie stosuję to zapraszam do lektury :)



1. PEELING SKÓRY GŁOWY

Myślę, że to nadal bardzo niedoceniany element prawidłowej pielęgnacji naszych włosów. Tak samo jak i na całym ciele i twarzy także na naszej głowie naskórek się namnaża. Peeling wykonujemy, aby złuszczyć ten martwy i odsłonić nową, młodą skórę. Dzięki temu wszelkie wcierki oraz maski, które będziemy stosować później mają szansę wchłonąć się głębiej. Poza tym w przypadku skóry łuszczącej się, atopowej czy z łupieżem pozbywamy się płatków suchego naskórka, w ten sposób oczyścimy również rozregulowane gruczoły łojowe. Ten element najbardziej przyczynił się do zmiany stanu skóry głowy zarówno u mnie jak i u męża. Skóra przestała mnie przede wszystkim swędzieć, przestały sypać się drobne płateczki.

Jeśli chodzi o peeling możecie wybrać peeling mechaniczny np na bazie cukru. Jego dodatkowym plusem jest to, że robi nam masaż twarzy, zwiększa przekrwienie skóry dzięki czemu więcej składników odżywczych dociera do cebulek włosów. Peelingiem tego typu, który mogę Wam polecić jest np Vianek - łagodzący peeling do skóry głowy. Zawiera on w sobie także kwas salicylowy, który działa antybakteryjnie, reguluje pracę gruczołów łojowych i niweluje powstawanie łupieżu. Zawartość oleju kokosowego, słonecznikowego i masła shea odżywia włosy. Dlatego warto tym peelingiem zrobić dokładny masaż skóry głowy, a następnie zostawić go na niej jeszcze na kilka minut.



Mi osobiście, ze względu na gęste włosy, bardziej odpowiadają peelingi enzymatyczne lub te na bazie wysokiego stężenia mocznika. Bardzo polubiłam się z /peelingiem z 40% zawartością urea od BandiTricho Estetic.  Pełną recenzję tego peelingu znajdziecie TUTAJ.





2. OLEJOWANIE

Było pierwszym elementem wprowadzonym do mojej pielęgnacji włosów. Bardzo szybko przyniosło też oczekiwane efekty. Na początku olejowałam włosy przed każdym myciem zostawiając olej na nich na conajmniej godzinkę. Zaczynałam też od najbardziej popularnego oleju, czyli od kokosowego. Mimo włosów wysokoporowatych sprawdził się on u mnie bardzo dobrze, a efekty były widoczne już po mniej więcej miesiącu regularnego stosowania. Włosy stały się bardziej gładkie i lśniące, lepiej nawilżone i tak bardzo się nie łamały. Potem zaczęłam eksperymentować z innymi olejami i tak doszłam do wniosku, że moim włosom najbardziej pasuje olej avocado oraz olej konopny. Najczęściej kupuję oleje w sklepach z półproduktami - np. EcoSpa. Ale również bardzo lubię gotowe mieszanki jak np. maska 7 olei od Nacomi, czy olejek konopny od Efektima.








3. SZAMPON

Jeśli borykacie się z suchą, swędzącą skórą głowy to powinniście pomyśleć w pierwszej kolejności o zmianie szamponu, którego używacie do mycia głowy. Wiele szamponów drogeryjnych zawiera w swoim składzie silny detergent czyli Sodium Lauryl Sulfate (SLS). Jest to środek silnie drażniący i wysuszający skórę. Niestety producenci widząc, że konsumenci zaczynają unikać tego detergentu zaczynają go zastępować innymi, wcale nie lepszymi. Na opakowaniu znajdziemy wielkimi literami BEZ SLS! a w składzie równie silny i drażniący SLES (Sodium Laureth Sulfate), ALS (Amonnium Laureth Sulfate). Osobiście stosuję takie szampony rzadko - raz na dwa tygodnie w celu mocniejszego oczyszczenia skóry. Jest mi tutaj wszystko jedno jaki to szampon, zawsze jakiś w domu się znajdzie .



Jednak do regularnego mycia - włosy myję 2,3 razy w tygodniu - używam delikatniejszych szamponów. Obecnie bardzo polubiłam się z szamponami z Petal Fresh, a dokładnie z serią Tea Tree. Olejek herbaciany ma właściwości antybakteryjne. Szampon dobrze oczyszcza skórę głowy, a jednocześnie jej nie podrażnia. Trzeba się tylko przyzwyczaić do jego charakterystycznego zapachu.




4. ODŻYWKA, MASKA

Nie wyobrażam sobie po myciu nie zastosować odżywki lub maski. Dzięki dobrze dobranemu produktowi włosy są wygładzone oraz dobrze nawilżone. I tutaj również bardzo dobrze sprawdziła mi się odżywka z olejem z drzewka herbacianego z petal fresh. Odżywkę tę można nakładać również na skórę głowy - ma działanie nawilżające oraz bakteriobójcze. Jest ona dosyć lekka, nie obciąża włosów, ale jednocześnie są one miłe w dotyku i dobrze się rozczesują. Jej minusem jest niestety opakowanie z dosyć twardego plastiku. Odżywka jest gęsta i pod koniec jej wydobywanie może być kłopotliwe. Dużo bardziej podobałaby mi się butelka np z pompką.

Raz w tygodniu nakładam na włosy coś bardziej treściwego, a mianowicie maskę. Świetnie sprawdzają mi się te w słoiczkach od Garnier. Są gęste i odżywcze, a włosy po nich bardzo mocno wygładzone. Co ważne, rzadko nakładam maskę, czy odżywkę jedynie na 3-5 minut ( tak piszą producenci). Uważam że przez tak krótki czas nie ma ona szans wniknąć wewnątrz włosa. Zazwyczaj zostawiam te produkty na conajmniej 15 minut - w tym czasie robię peeling ciała lub nakładam maskę na twarz i po prostu relaksuję się w wannie :)




5. WCIERKA

To najbardziej skoncentrowany produkt w mojej pielęgnacji skóry głowy. Przed ślubem regularnie, przed każdym myciem stosowałam wcierkę Jantar i dała ona spektakularne efekty - moje włosy rzeczywiście rosły w szybkim tempie, pojawiło się mnóstwo baby hair. Obecnie stosuję również popularną wcierkę Banfi. Zawiera ekstrakt z chrzanu, gorczycy, jałowca i oregano . Wcierka pobudza krążenie w skórze głowy przez co ogranicza wypadanie włosów oraz przyspiesza ich wzrost. Wcierka jest na bazie alkoholu więc nie polecam jej stosować na podrażnioną skórę głowy. Ma też bardzo charakterystyczny, ziołowy zapach. Jeśli chodzi o efekty to są zauważalne przede wszystkim u mojego męża. Włosy przestały wypadać, pojawiło się dużo baby hair. U siebie zauważyłam, że włosy po prostu szybciej rosną. Dużym minusem tej wcierki jest jej opakowanie. Produkt znajduje się w dużej butli z korkiem na klik. Trudno się ją aplikuje na skórę głowy. Dlatego polecam przelać do butelki z pipetą lub (ja tak zrobiłam) z atomizerem. Wówczas jest to dużo łatwiejsze. Przy stosowaniu tej wcierki polecam intensywnie nawilżać skórę głowy, gdyż alkohol może niestety ją wysuszać. Wcierki używamy raz w tygodniu.



6. KOŃCÓWKI

To najczęściej one świadczą o kondycji naszych włosów. Niestety często się rozdwajają lub kruszą. Absolutnie nie wierzcie, że jakikolwiek produkt jest w stanie je zregenerować. Jeśli już się rozdwoją to możemy je jedynie ściąć i pilnować, aby się to nie powtórzyło. Dobrym pomysłem jest ich zabezpieczanie, aby nie dochodziło do tych uszkodzeń. Może być to naturalny olej - taki którym olejujemy włosy, ale ja np bardzo lubię serum silikonowe. Uważam że tak niewielka ilość silikonu nie szkodzi włosom, a skleja końcówki i tworzy otoczkę zabezpieczającą. Ponadto umiejętnie stosowane serum ładnie wygładza i nabłyszcza włosy. Jego nadmiar usuwam myjąc co jakiś czas włosy szamponem z mocniejszym detergentem.



I to wszystko. Moje podstawy pielęgnacji. Nie uważam, żeby było tego jakoś dużo , z drugiej strony nie wyobrażam sobie umyć włosów tylko szamponem i tyle. Na co dzień nie stosuję żadnych produktów stylizujących - pianek, lakierów. Moje włosy suszą się najczęściej naturalnie. Nie używam także ani prostownicy ani lokówki. Zdarza się to bardzo sporadycznie, zazwyczaj na większą imprezę. Zrezygnowałam też z używania suchego szamponu. Po prostu przekonałam się u trychologa, pod mikroskopem jak bardzo podrażnia moją skórę. Co prawda nie używałam go regularnie, zazwyczaj w upały, albo po ostrym treningu. Ale już nawet takie sporadyczne używanie mocno wpływało na mój skalp. Dlatego jeśli nie wiecie co wpływa na Wasza głowę negatywnie...zobaczcie czy to nie to. Suchy szampon można zastąpić mąką ziemniaczaną lub zasypką dla dzieci (Sylveco ma taką bez talku).

Mam nadzieję, że moje porady Wam się przydadzą.

Jestem ciekawa czy Wasza pielęgnacja włosów jest bardziej, czy mniej rozbudowana :)

Pozdrawiam
Emi


Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.


sierpnia 15, 2018

PODSTAWY PIELĘGNACJI CIAŁA - PEELING.

PODSTAWY PIELĘGNACJI CIAŁA - PEELING.
Hej!

Czy tak jak ja uwielbiacie peelingi do ciała? Dla mnie jest to jeden z podstawowych elementów pielęgnacji ciała i wykonuję go regularnie, najczęściej raz w tygodniu. 

Dobrze wykonany peeling ciała ma za zadanie złuszczenie martwego naskórka i oczyszczenie ciała. Dzięki masażowi, który wykonujemy podczas tego zabiegu do skóry dociera więcej krwi - powoduje to łatwiejsze odprowadzanie toksyn z organizmu. Taka młoda , oczyszczona skóra również łatwiej wchłonie wszystkie produkty, które później na nią nałożymy. Dlatego warto po dobrym peelingu nałożyć na nią odżywczy balsam - lepiej i głębiej się wchłonie. Regularny masaż ma również duże znaczenie w profilaktyce antycellulitowej czy przeciwrozstępowej - warto wybrać wówczas produkt, który zawiera w sobie algi morskie lub kofeinę.

Peeling warto wykonywać regularnie latem, gdyż złuszczony martwy naskórek sprawia że skóra ładniej i bardziej równomiernie się opala - ale pamiętajcie, że jest wtedy bardziej podatna na oparzenia. Dlatego nie zapominamy o wysokich filtrach ochronnych. Przynosi również świetne efekty jeśli używamy opalenizny z tubki - samoopalacza lub balsamu brązującego. Skóra równomiernie złapie barwnik i unikniemy w ten sposób nieestetycznych plam, czy smug.

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić kilka peelingów, które używałam ostatnimi czasy. Zobaczcie, które sprawdziły mi się najlepiej :)
żródło: www.freshandnatural.pl

Fresh&Natural Cukrowy peeling korzenny

cena: 24,99 zł/250g 44,99zł/550g (sklep)
SKŁADNIKI/INCI: Sucrose, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almand) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Eugenia Carypophyllus (Clove), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Oil, Parfum, Eugenia Carypophyllus (Clove) Oil, Cinnamal*, Linalool*, Eugenol*, Benzyl Alcohol*, Limonene*, Coumarin*, Geraniol*

Jest jednym z moich niekwestionowanych ulubieńców. Jestem zaskoczona faktem, że do dzisiaj nie pojawiła się recenzja tego produktu, nie mogę też znaleźć jego zdjęć:(  Jest to peeling na bazie cukru. Kryształki są dosyć spore przez co peeling zaliczyłabym raczej do tych mocniejszych. Można nim wykonać naprawdę solidny masaż. Skóra po jego użyciu jest naprawdę bardzo gładka. Cukier jest zatopiony w dosyć sporej bazie olejowej dzięki czemu skóra jest przy okazji pokrywana nawilżającą i natłuszczającą warstwą. Dla mnie to duży plus, gdyż nie muszę już używać balsamu, ale jednocześnie ta warstwa nie jest mocno tłusta i niekomfortowa. Dodatkowym plusem jest świetny zapach peelingu, który utrzymuje się na naszym ciele. Połączenie goździków i cynamonu jest bardzo relaksujące i rozgrzewające dlatego raczej wybrałabym ten zapach na chłodniejsze wieczory. Natomiast jeśli nie lubicie takich korzennych zapachów to forma posiada także peeling malinowy, czy np kawowy.









Ministerstwo Dobrego Mydła - Odżywczy peeling cukrowy Śliwka

cena: 38,00zł/300g (sklep)
Ingredients (INCI): Sucrose, Prunus Domestica (Plum) Kernel Oil, Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grapeseed) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia Oil, Cera Flava, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Lactobacillus & Cocos Nucifera Fruit Extract, Squalane, Ricinus Communis (Castor) Oil, Parfum, Glycerin

Kosmetyk z Ministerstwa Dobrego Mydła ma bardzo podobną konsystencję do tego z Fresh&Natural. Również są to dosyć spore kryształy cukru zatopione w mieszance oleju. Nie ukrywam, że jest to moja ulubiona formuła i z miłą chęcią sięgam właśnie po tego typu produkty. Mam wrażenie, że jednak tego oleju jest trochę mniej i sam peeling ma bardziej stałą konsystencję niż jego poprzednik. Niemniej jednak oba trzeba przed użyciem wymieszać, aby kryształki cukru połączyły się z olejami. Peeling ma również bogatszy skład, gdyż oprócz olei znajdziemy także masła: shea i kakaowe. Przez co peeling po złuszczeniu naskórka zostawia warstwę jeszcze bardziej odżywczą i bardziej tłustą niż poprzednik. Dla mnie jednak jest to nadal bardzo komfortowe uczucie. Zapach również jest tutaj bardzo intensywny, śliwkowo- marcepanowy i słodki wręcz otulający.




Nacomi, Peeling do ciała Miodowe Gofry

cena: 28,04 zł/200g (sklep)

SKŁAD:Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Mel, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Tutaj mamy już do czynienia z bardziej treściwym kosmetykiem, gdyż kryształy cukru są zatopione w maśle. Głównym składnikiem zaraz po cukrze jest bowiem masło shea. Peeling bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze, gdyż masło pod wpływem ciepła naszego ciała delikatnie się topi. Ta tłusta konsystencja sprawia, że peeling dobrze trzyma się skóry i nie odpada od niej . Przez to, że peeling jest konsystencji maślanej mam wrażenie że drobinki są delikatniejsze i słabiej ścierają naskórek niż w przypadku poprzedników. Niemniej jednak to według mnie nadal bardzo solidny peeling. Na pewno spodoba się osobom z bardziej wrażliwą skórą. Bogactwo maseł otula też skórę tłustą warstwą. I tutaj jest ona rzeczywiście mocno wyczuwalna i potrzebuje czasu, żeby się wchłonąć. Natomiast dużym plusem jest znowu to, że nie potrzebujemy już używać po nim balsamu. Zapach jest bardzo słodki, waniliowy i raczej z tych cięższych. Muszę przyznać, że po pewnym czasie zaczął on mnie jednak męczyć i mdlić.





Vianek, Ujędrniająco-wygładzający peeling do ciała

cena: 27,99zł/250 ml (sklep)
INCI: Glycine Soja Oil, Sucrose, Glyceryl Stearate, Rubus Idaeus Seed, Oenothera Biennis Oil, Cera Alba, Glyceryl Laurate, Tocopheryl Acetate, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, CI 77491.

Peeling z Vianek oprócz cukru zawiera również zmielone pestki malin. Zapach tego produktu bardzo mi się podoba - kojarzy mi się z takim malinowym kisielem w proszku :) Jest lekki i owocowy, utrzymuje się na skórze. Głównym składnikiem peelingu jest olej sojowy - niestety nie jestem wielką fanką tego oleju. Drobinek jest zdecydowanie mniej niż w poprzednikach i są one drobniejsze przez co peeling jest delikatny. Mam też wrażenie, że te drobinki szybciej się rozpuszczają i musimy peelingu co i raz dokładać aby dobrze złuszczyć naskórek. Na pewno fajnie się sprawdzi u osób oczekujących delikatnego złuszczania i masażu. Dzięki tłustawej konsystencji również zostawia na skórze otulającą powłoczkę.




Cossi Fulleren Peeling egzotyczny (sklep)

cena: 35,00 zł/ 200 g
skład: Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Sodium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Orbignya Oleifera (Babassu) Nut Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Parfum,  Caprylic Trigliceride, Tocopherol, Heliathus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hoya Lacunosa Flower Extract, Fullerene C-60, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Geraniol, Hexyl Cinamal, Limonene, Linalool

Jest to jedno z moich ostatnich kosmetycznych odkryć. Substancją złuszczającą nie jest tutaj ani cukier ani sól a zmielone pestki oliwek. Jest to jeden z delikatniejszych peelingów, które mam dzisiaj do pokazania. Jednocześnie jest to również produkt najbardziej treściwy, gdyż jest to gęste masło (shea, kakaowe) w którym zatopione są zmielone pestki oliwek. Po użyciu skóra jest wygładzona, a jednocześnie bardzo mocno otulona tłustą warstwą. Jeśli nie lubicie tego uczucia to nie polecam. Natomiast warto ten czas przeczekać, gdyż gdy masła się wchłoną jest ona także idealnie nawilżona i odżywiona. A przy tym pięknie pachnąca owocami egzotycznymi. Niestety na stronie nie ma już tego konkretnego peelingu, ale są trzy inne wersje zapachowe.

Więcej o Cossi Fulleren TUTAJ



Nacomi, Peeling do ciała suchy Kokos

cena: 46,00 zł/200 g (sklep)
Ingredients (INCI): Coffea Robusta Seed Powder, Sucrose, Maris Sal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Ostatnimi czasy bardzo popularne zrobiły się sypkie peelingi kawowe. Miałam próbkę tego pierwszego z Body Boom potem kupiłam tańszy zamiennik (i to w promocji, bo wcale taki tani też nie jest) z Nacomi i powiem Wam, że nie jestem zwolenniczką tego typu peelingów. Sypie się to, a po ich użyciu cała łazienka jest do sprzątania. To już wolę sobie sama taki peeling zrobić. I kiedyś rzeczywiście robiłam, ale teraz praktycznie nie pijam kawy więc korzystam z gotowców. Z plusów tego typu produktów na pewno jest to, że peeling jest mocny. Oprócz mielonej kawy znajdziemy tutaj także kryształki cukru. Jeśli już opanujemy odklejanie się produktu od skóry to naprawdę można nim wykonać solidny masaż i skóra jest idealnie wygładzona. Mimo dodatku olejów i masła kakaowego nie zauważyłam, aby nawilżał skórę. Zdecydowanie musiałam po nim użyć balsamu. Jeśli chodzi o zapach to niestety również się zawiodłam, gdyż mało wyczuwalny był ten kokos. Był to bardziej zapach mocno posłodzonej kawy. Ja osobiście nie sięgnę więcej po tego typu peeling, ale wiem że mają one wielu miłośników.



Efektima, Peeling kokosowy z efektem pojędrnienia

INGREDIENTS: AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, COCOS NUCIFERA SHELL POWDER, GLYCERIN, COCO-GLUCOSIDE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, XANTHAN GUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZYL BENZOATE, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, BENZYL SALICYLATE, COUMARIN

Efektima, Peeling algowy z zieloną herbatą, Antycellulitowy

INGREDIENTS: AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, LITHOTHAMNIUM CALCAREUM POWDER, GLYCERIN, COCO-GLUCOSIDE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, XANTHAN GUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, METHYLPARABEN, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, PROPYLPARABEN, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, LINALOOL, CITRIC ACID, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL, SODIUM BENZOATE, CI 19140, POTASSIUM SORBATE, BENZYL SALICYLATE, CI 42090

Efektima, Peeling węglowy z pyłem wulkanicznym, Efekt detox

INGREDIENTS: AQUA, KAOLIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, ALUMINA, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, CETYL ALCOHOL, GLYCERIN, VOLCANIC SAND, CARBON BLACK, XANTHAN GUM, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PHENOXYETHANOL, PARFUM, DMDM HYDANTOIN, CITRIC ACID, METHYLPARABEN, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, PROPYLPARABEN, LINALOOL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL

Cena : 19,99 zł/250ml (sklep)

Peelingi z Efektimy zostawiłam sobie na koniec, gdyż to jedyne produkty w tym zestawieniu które nie posiadają naturalnego składu. Wszystkie trzy są do siebie bardzo podobne więc postanowiłam je opisać wszystkie razem. W każdym z peelingów znajdziemy drobinki korundu (Alumina) oraz odpowiednio : puder kokosowy, puder z alg i piasek wulkaniczny. Są to jednak bardzo malutkie drobinki, każdy kto kiedykolwiek używał korundu wie, że jest on mikroskopijnej wielkości. I tutaj jest tak samo. Peelingi mają dosyć treściwą konsystencję dzięki alkoholom tłuszczowym i zagęstnikom. Dzięki temu bardzo przyjemnie rozprowadzają się na skórze, ale niestety te drobinki giną w tej substacji i są ledwo wyczuwalne. Niestety złuszczanie jest bardzo delikatne. Pokusiłam się jednak o wypróbowanie tych peelingów do twarzy i tutaj sprawdziły się dobrze. Ta moc złuszczania była odpowiednia, bo niezbyt mocna. Natomiast na ciele to według mnie zbyt mało. Nie zauważyłam większej różnicy pomiędzy poszczególnymi peelingami z wyjątkiem zapachu.

Inne peelingi, które mają swoje recenzje na blogu znajdziecie poniżej:


Czy tak jak ja jesteście fankami peelingów? Jakie są Wasze ulubione? A może miałyście któryś z powyższych i macie inne zdanie niż ja?

Ciekawi mnie również, czy lubicie takie długie posty porównujące kosmetyki, czy wolicie raczej opis tylko jednego, konkretnego?

Pozdrawiam
Emi

Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook i Instagram.

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger