Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty

września 12, 2018

Ulubieńcy wakacji: Pielęgnacja ciała.

Ulubieńcy wakacji: Pielęgnacja ciała.
Hej!

Zapraszam Was dzisiaj na kolejną część wakacyjnych ulubieńców. Ostatnio było o makijażu, pokazywałam Wam też niedawno moją aktualną pielęgnację twarzy oraz włosów.

pielęgnacja ciała


Oczywiście nie możemy mówić o pielęgnacji ciała podczas upałów bez stosowania odpowiedniego zabezpieczenia przed słońcem. Od lat używam wysokich filtrów do ochrony swojej skóry. W tym roku zdecydowałam się na filtr mineralny Bioderma Photoderm Mineral SPF 50.

Bioderma Photoderm

Aby opalenizna była ładna i dłużej się utrzymywała warto również zadbać o regularne złuszczanie martwego naskórka. Dzięki temu zabiegowi ujednolicimy koloryt skóry, a jednocześnie wszystkie kosmetyki nawilżające będą się lepiej wchłaniały. Zdecydowanym ulubieńcem w tym zakresie okazał się Cukrowy Peeling Śliwkowy od Ministerstwa Dobrego Mydła.

naturalny peeling

Podczas upałów jakie mieliśmy tego lata chłodny prysznic był wręcz wybawieniem. Dodatkowe orzeźwienie przynosiły mi żele pod prysznic o cytrusowym zapachu. Bardzo lubię te z Isana, są niedrogie i mają piękne zapachy. Są to klasyczne żele z SLS w składzie przez co dobrze się pienią i myją skórę. Ja osobiście nie zauważyłam, aby moją przesuszały. Zdecydowałam się na zapach czerwonej pomarańczy z bazylią oraz limonki z miętą. Podczas wakacyjnych wyjazdów świetnym rozwiązaniem są również miniaturki, które nie zabiorą nam dużo miejsca w kosmetyczce. Bardzo fajne zestawy znajdziecie na stronie Elfa Pharm.

żel Isana

żele Elfa Pharm


Jeśli chodzi o nawilżanie skóry to bardzo dobrze wiecie, że nie jestem fanem balsamowania i robię to niestety nie chętnie. Jednak w tym roku ze względu na ciążę naprawdę przyłożyłam się do tego procederu. Będę miała dla Was jeszcze w tym miesiącu recenzję dwóch kosmetyków przeznaczonych typowo dla ciężarnych, przeciwrozstępowych. Natomiast poza nimi używałam także standardowych balsamów o dobrym składzie. Bałam się, że masło latem nie będzie dobrym rozwiązaniem, a jednak to z Nacomi okazało się dużym hitem. Jest ono bardzo gęste, na bazie masła shea i muszę przyznać, że trzeba poczekać aż się wchłonie. Jednak trud jest tego wart, gdyż skóra po nim jest idealnie nawilżona i miękka. No i ten zapach. Według mnie idealny na lato: Zielona Herbata. Dzięki temu zapachowi, mimo treściwej konsystencji wydaje się jakby lżejsze.

naturalne masło do ciała Nacomi

Naturalne masło do ciała

Z tego samego powodu, który wymieniłam wyżej nie mogłam zbyt długo przebywać na słońcu. A raczej powiedzmy sobie szczerze, w ogóle na nim nie przebywałam. Ale żeby nie straszyć ludzi prześwitującymi żyłkami (u kobiet w ciąży zwiększa się ilość krwi przez co są one bardziej widoczne) postanowiłam wspomóc się balsamem brązującym. Znalezienie takiego z dobrym składem okazało się wcale nie takie trudne, gdyż firma Mokosh , jakby na moje życzenie, akurat wypuściła na rynek taki właśnie produkt. Balsam pięknie pachnie cynamonem i pomarańczą. Można by rzec, że to świąteczne nuty jednak nie był on przytłaczający. Produkt ma lekką konsystencję, trzeba go trochę wmasować w skórę, żeby ładnie się wchłonął. Już po pierwszym użyciu widać efekty jego używania. Dla potrzymania ładnej opalenizny stosowałam go 2 razy w tygodniu.

Samoopalacz naturalny

naturalny samoopalacz

Ostatnim produktem, który chciałabym Wam polecić jest Naturalny Dezodorant Ziołowy od Sylveco. Byłam dosyć sceptycznie nastawiona do dezodorantów naturalnych, słyszałam tez wiele negatywnych opinii i ciekawiło mnie jak produkt poradzi sobie w te upały. Okazało się, że produkt dobrze chroni przed przykrym zapachem. Pamiętajcie, że nie jest to antyperspirant i nie będzie blokował wydzielania potu. Zawarte w nim składniki ograniczają rozwój bakterii i związany z tym przykry zapach. Natomiast chciałabym zaznaczyć, że moja wakacyjna aktywność nie była w tym roku zbyt rozbudowana i ograniczała się głównie do spacerów. Na pewno będę chciała go jeszcze przetestować w bardziej wymagających warunkach np na siłowni, gdy już tam będę mogła wrócić.

naturalny dezodorant ziołowy

Tak oto prezentują się moi wakacyjni ulubieńcy :)
A co skradło Wasze serca w ostatnim czasie? Może macie produkt godny polecenia?

Pozdrawiam
Emi


Zapraszam również na moje media społecznościowe Facebook Instagram.

lipca 26, 2018

Bezpieczne wakacje z Bioderma Photoderm Mineral SPF 50+

Bezpieczne wakacje z Bioderma Photoderm Mineral SPF 50+
Hej! Mamy pełnię lata, a słoneczko nie odpuszcza i od kilku dni mamy znowu upały. Można by rzec, że idealna pogoda dla plażowiczów. Mam nadzieję, że nikt z Was nie ma wątpliwości co do szkodliwego działania promieni słonecznych. Owszem, słońce jest nam potrzebne do życia i do syntezy wit.D. Jeszcze kilka dekad temu nie było ono dla naszego organizmu tak szkodliwe, a wszystko przez warstwę ozonową, która tworzy ochronę ziemi. Obecnie jest ona dużo cieńsza i więcej szkodliwych promieni słonecznych dociera do ziemi, a tym samym do naszej skóry.

Nie ukrywam, że nie lubię się opalać. Nie cierpię wylegiwać się plackiem na plaży. Jeśli już to kryję się w cieniu. Natomiast uwielbiam podróżować i siłą rzeczy spędzam wtedy sporo czasu na słońcu. Niezależnie od tego, czy spędzam lato w mieście, czy w tropikach jestem uzbrojona w filtr ochronny.

W tym roku zdecydowałam się na filtr BIODERMA Photoderm Mineral SPF 50+/UVA 26



Produkt jest zamknięty w białej butelce z atomizerem. Przed każdym użyciem należy go dokładnie wstrząsnąć tak, aby produkt w środku się wymieszał. Atomizer w tym przypadku jest bardzo wygodny, gdyż produkt ma postać lejącego się, białego mleczka. W ten sposób możemy go zaaplikować w szybki sposób na skórę ciała oraz twarzy. Producent pisze, że produkt jest bezzapachowy, ale ja wyczuwam bardzo delikatny, kosmetyczny zapach.




Mleczko do opalania Bioderma Photoderm Mineral zawiera w swoim składzie jedynie filtry fizyczne - mineralne. W tym przypadku jest to tlenek cynku oraz dwutlenek tytanu. Oznacza to, że tworzy na powierzchni skóry warstwę, która będzie odbijała promienie słoneczne. W odróżnieniu od filtrów chemicznych nie wnika w skórę i nie pochłania promieniowania. Jest to niekorzystne zwłaszcza dla osób ze skórą wrażliwą lub alergiami. Jest to produkt fotostabilny oraz wodoodporny jednak pamiętajmy o ponawianiu nakładania mleczka (i jakiegokolwiek innego produktu) co 2h lub zawsze wtedy, gdy bierzemy kąpiel lub się wycieramy ręcznikiem.

Filtr od Biodermy jest bardzo przyjemnym kosmetykiem. Nałożony na skórę nie jest ciężki, ani tłusty, nie klei się. Używam go również na twarz i nie zauważyłam, aby powodował pogorszenie się jej stanu. Nie zaburza mi również makijażu, który na niego nakładam, chociaż przyznam się że w takie upały rzadko się maluję. Najczęściej są to podkłady mineralne lub krem BB z Lily Lolo.

Dużym minusem produktu może być jednak to, że bieli skórę. I to nawet dosyć solidnie. Jest to jednak cecha filtrów mineralnych. Tak jak wspominałam nie wchłaniają się one w skórę tylko tworzą warstwę ochronną . Mi to jakoś mocno nie przeszkadza. Makijaż w zupełności to przykrywa. A w dni kiedy chodzę bez makijażu nakładam mniejszą ilość i staram się równomiernie rozprowadzić. Staram się też regularnie ponawiać aplikację, aby uzupełniać tę cienką warstwę. Przy takim używaniu zauważyłam, że nawet przebywając cały dzień poza domem moja skóra jest dobrze zabezpieczona. Nie pojawiają się na niej zaczerwienienia, ani wysypka, co zdarzało mi się w przypadku używania filtrów chemicznych.


A Wy jakich filtrów obecnie używacie? Lubicie się opalać, czy raczej unikacie słońca?

Pozdrawiam
Emi


czerwca 16, 2018

Co nowego? Kwiecień-Maj 2018

Co nowego? Kwiecień-Maj 2018
Hej!

W ostatnim czasie pojawiło się już trochę postów z nowościami. Kwiecień i maj obfitowały w różnego rodzaju spotkania dzięki, którym trafiło do mnie wiele ciekawych kosmetyków.






NATURE OF WOMAN - RELACJA ZE SPOTKANIA MIŁOŚNICZEK KOSMETYKÓW NATURALNYCH



Mimo tych wszystkich wydarzeń obfitujących w nowości w moje łapki wpadło także kilka innych produktów.

Niewątpliwie dużym plusem blogowania są nowe znajomości. Tym razem trafiłam na kawkę i plotki w towarzystwie Anetki (cosmeticosmos) oraz Izy (ciabuka). Jak zawsze wymieniamy się swoimi kosmetycznymi perełkami. I w taki oto sposób trafiła do mnie taka oto przyjemna gromadka kosmetyków.


Z produktów do brwi Delia znam jedynie hennę. Bardzo przypadła mi do gustu mascara, gdyż ma świetny kolor oraz malutką, precyzyjną spiralkę. Olejek do demakijażu Biolove bardzo dobrze radzi sobie z rozpuszczaniem kosmetyków nawet tych wodoodpornych. Bardzo podoba mi się to, że nie ma w nim emulgatora i mogę zrobić dłuższy masaż oczyszczający twarzy. Natomiast olejek kokosowy do włosów Dr Sante pięknie pachnie i nabłyszcza włosy. Lubię je stosować na końcówki. W małym opakowaniu znajduje się próbka kremu Iossi Naffi. Długo się zastanawiałam nad kupnem tego produktu i teraz już wiem... że tak kupię na pewno... jak tylko zużyję te kremy, które posiadam (takie postanowienie). Cieszę się również z odsypki podkładu mineralnego Pixie. Kolor Antique Beige był dla mnie idealny i też na pewno sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie. Trafiła też do mnie czarna kredka Coleur Caramel i kilka próbek.







Słynna promocja -55% na kosmetyki kolorowe w Rossmann przeszła u mnie bez większego echa. W drogerii kupiłam produkty, które na pewno w najbliższym czasie zużyję czyli balsam do ust EOS w sztyfcie (o słynnym jajeczku przeczytacie TU ), peeling Eveline (chętnie porównam z pomadką Sylveco). Postawiłam też na mojego pewniaka, czyli niezawodną pomadkę Lip Finity Max Factor w odcieniu 125 So Glamorous. (Recenzja) Do koszyka wpadły także zmywacze Isana.



Poza promocją do koszyka trafiły dwie pianki Isana. Ich porównanie z innymi piankami możecie zobaczyć TUTAJ.


Gdy trwa promocja w Rossmannie to inne drogerie odchodzą jakoś w zapomnienie. Tymczasem w tym samym czasie w Hebe trwało również -40% na kolorówkę. Bez problemu kupiłam tam korektor Maybelline Instant Anti Age Eraser.


Szukając naturalnego żelu pod prysznic ostatecznie skusiłam się na Cosnature z maślanką i rumiankiem. Jest bardzo delikatny, nie wysusza skóry ani nie podrażnia. Nadaje się do mycia zarówno ciała jak i twarzy.


Postanowiłam również zdradzić swoją pastę z Ecodenta (Recenzja) i w Biedronce kupiłam kokosową pastę Biomed. Przestawić się nie jest łatwo, gdyż pasta ma specyficzny posmak, nie jest miętowa.



Samoopalacz to mój wierny przyjaciel już od wielu lat. Nie cierpię się opalać, a poza tym mam uczulenie na słońce. Nawet, gdy jestem na wakacjach za granicą to na plaży spędzam naprawdę niewiele czasu. W tym roku postawiłam na naturalny balsam brązujący od Mokosh. I nie żałuję tej decyzji, gdyż już po jednym użyciu opalenizna jest naprawdę intensywna! Duży plus za świetny zapach i przyjemną konsystencję, która nie robi smug.


Skoro już jesteśmy na etapie słońca i opalania to nie mogło zabraknąć również kremu z filtrem. Tym razem zdecydowałam się na Bioderma Photoderm Mineral SPF 50+ który zawiera jedynie filtry mineralne, nie zawiera filtrów przenikających ani fenoksyetanolu. Ma bardzo wygodny atomizer - trzeba dobrze wstrząsnąć . Minusem jest niestety to, że bieli skórę. 











Bardziej zainteresowała mnie majowa promocja 2+2 na produkty do pielęgnacji twarzy w Rossmann. A mianowicie seria Botanic Spa Rituals od Bielenda. Cztery produkty kupiłam sama, trzy dostałam od koleżanki. Jestem w trakcie używania niektórych z tych nich i powiem Wam, że zapowiadają się dobrze.


Tonik hibiskusowy Sylveco nie jest u mnie nowością. Sięgam po niego zawsze, gdy potrzebuję nawilżenia (Recenzja)




Moja srocza natura dała o sobie znać w Golden Rose. Metaliczny cień w płynie pięknie się mieni na powiekach.


Za to w Biedronce spodobał mi się róż do policzków od Bell. Ma taki delikatny kolor, który nadaje cerze świeżego wyglądu.

Nowości jak zawsze trochę się nazbierało. Większość z tych kosmetyków trafiła od razu do użycia, bo staram się nie robić zakupów na zapas. A jak Wasze ostatnie nowości? 

Udanego weekendu!
Emi

maja 01, 2016

[DENKO]#4 KWIECIEŃ 2016

[DENKO]#4 KWIECIEŃ 2016
Witajcie!

Jak mija Wam majówka? W Warszawie pogoda jest nawet znośna, słoneczko świeci, ale niestety wiatr jest dosyć chłodny. Ciekawa jestem , czy przedłużyliście sobie weekend i gdzieś wypoczywacie czy , tak jak ja, musicie niestety jutro iść do pracy (całe szczęście tylko do 13) Nawet gdybym miała urlop to niestety musiałabym go poświęcić na dokończenie pisania pracy dyplomowej, gdyż terminy nieubłagalnie mnie gonią. Ale przynajmniej mogę to robić na balkonie, opatulona w ciepły sweter ;)
Tymczasem w oderwaniu od szarej codzienności zapraszam Was na comiesięczne denko.

Świetny produkt!
Przeciętny.
Uwaga Bubel!!!


1. W małym pudełeczku po sypkiej wit. C miałam swój Krem Do Twarzy na bazie z Masła Mango Naparem z Zielonej Herbaty i Żelem Hialuronowym. Nie pokazywałam Wam moich wcześniejszych kremów, bo różnie mi one wychodziły i często nie byłam z nich zadowolona. Ten wyszedł mi naprawdę dobrze, zarówno pod względem konsystencji jak i działania. Muszę tylko popracować jeszcze nad zapachem moich kosmetyków :) Pokażę Wam, gdy ukręcę następny, ale na razie mam krem nagietkowy z Sylveco.

2. Nacomi, Czarne Mydło [RECENZJA] Bardzo dobry produkt do oczyszczania twarzy i ciała. Dobrze spisywał się jako peeling enzymatyczny i chętnie kiedyś do niego wrócę. Obecnie do głębszego oczyszczania twarzy mam mydło Aleppo z 12% olejem laurynowym.

3. Nacomi, Biała Glinka. Bardzo lubię naturalne glinki, gdyż mogę dowolnie modyfikować ich działanie poprzez dodawanie poszczególnych składników. Te z Nacomi mam wrażenie, że są tak jakby słabsze w działaniu niż te , które kupuję na stronach z półproduktami ( naturalnepiekno.pl , ecospa.pl) lub chociażby ta z Mokosh o której pisałam TUTAJ. Dlatego chyba na glinki Nacomi już się nie skuszę. Nie są złe, ale jednak czegoś im brakuje.

4. Vichy, Teint Ideal. próbka podkładu rozświetlającego z gazety. To najgorszy podkład jakiego kiedykolwiek używałam. Miał rozświetlić i nawilżyć cerę, a chyba na drugim składzie miał alkohol. Już jak go otworzyłam to niemiłosiernie śmierdział spirytusem. Fuj! W ciągu 5 minut okropnie wysuszył i wręcz spalił mi cerę. Całe szczęście nakładałam go wieczorem , bo kolor był zbyt ciemny i chciałam tylko zobaczyć jak się sprawdzi. Kolejny dowód na to, że kosmetyki Vichy mają w sobie coś co mi nie służy. Za każdym razem kiedy używam czegoś od nich kończy się ogromnym podrażnieniem i nie ważne czy są to kosmetyki do pielęgnacji (Idealia) czy te kolorowe.

5. Ziaja, Liście Zielonej Oliwki. Nie będę się powtarzać , chętnie kupuję i kupować będę. Gdy ogarnia mnie leniuszek to aplikuję na twarz właśnie takie gotowce.


6. Avene, Woda Termalna [RECENZJA]. Na co dzień nie mam potrzeby używania tego typu produktów i długo nie widziałam nic zachwycającego w tej wodzie oprócz tego, że świetnie odświeżała twarz w upały, ale to potrafi zrobić każdy hydrolat czy tonik w atomizerze. Moje zdanie uległo zmianie , gdy zaczęłam kurację kwasem glikolowym. Woda świetnie zdejmowała zaczerwienienie, uspokajała cerę oraz ją nawilżała. Kupię w przyszłym roku na jesieni , gdy wrócę do kuracji. Teraz mam tonik różany z Evree.

7. Bioderma Sensibio, Płyn Micelarny. [RECENZJA] Niestety moje ogromne rozczarowanie, ale może spodziewałam się zbyt wiele, bo naczytałam się tych ochów i achów na blogach. Może gdybym miała cerę wrażliwą, albo wrażliwe oczy to wówczas dostrzegłabym różnicę. A tak....z wielką radością wróciłam do mojego ukochanego lipowego płynu z Sylveco o którym przeczytacie TUTAJ

8. AVA, Serum 100% witaminy C. Bardzo przyjemne, żelowe serum które ładnie rozświetlało i nawilżało cerę. Było delikatne. W tamtym roku używałam Flavo-C Forte, ale bardzo mnie podrażniało. Jednak moja skóra w tamtym roku się mocno buntowała więc ostatecznie nie wydałam na jego temat żadnej opinii. Serum Avy było bardzo delikatne, miało mniejsze stężenie wit C , ale jednak trochę rozjaśniło moje przebarwienia. Świetnie sprawdzało się jako serum pod krem na dzień. Chętnie jeszcze do niego wrócę.

9. AVA, Hydranov. To serum miało być lepsze w działaniu niż zwykły kwas hialuronowy, ale ja niestety nic takiego nie zauważyłam. Owszem miało fajną konsystencję, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkiej warstwy. Ale nie dawało praktycznie żadnych efektów. Po jakimś czasie zaczęłam je łączyć z olejkiem RevitaPerilla z Evree (tak robię ze zwykłym żelem hialuronowym) i wtedy dawało radę. No i ta beznadziejna pompka ( chociaż to pewnie wina konsystencji serum), która nie potrafiła nabrać tego żelu.


10. Babydream, Olejek. Używałam go zarówno na włosy jak i na mokre ciało. Niestety niczym szczególnym się nie wyróżnił. Chyba lepiej sprawdzają mi się w tej roli czyste oleje np kokosowy czy jojoba. Spróbuję jednak jeszcze wersji Fur Mama, która jest tak mocno chwalona przez blogerki.

11. Garnier Fructis, Goodbye Dammage, odżywka do włosów. Bardzo polubiłam tę serię do włosów i żałuję, że już mi się skończyła. Zostało mi tylko serum na końcówki. Chętnie do niej wrócę. Obecnie kupiłam Elseve Nutri-Gloss . Szukałam TEJ wersji jednak jej nigdzie nie mogę znaleźć. Kupiłam szampon i maskę w ciemnoróżowym opakowaniu sądząc , że będzie to zamiennik. Ale chyba ten duet sprawił, że dostałam łupieżu ...wrrr... :(

12. Johnson's , Szampon dla dzieci. Trafił do mnie przypadkiem  gdyż mąż kupił mi go w Rossmannie zamiast Babydream ( nie było i pani ekspedientka doradziła mu ten). Powiem Wam, że nawet fajnie się u mnie sprawdził. Ma SLS ale na jednym z dalszych miejsc dlatego myje delikatniej niż tradycyjne szampony, a przy tym nie plącze i mi włosów tak jak te naturalne.


Robiłam tez porządki w moich lakierach do paznokci i wytypowałam kilka sztuk do wyrzucenia :

13. Rimmel Salon PRO Lycra , Kate, 711 Punk Rock. Kiedyś bardzo lubiłam ten lakier. Ma taki nieokreślony fioletowo-grafitowy kolor. Świetnie wyglądał na krótkich paznokciach. Niestety ma już kilka lat, została go odrobina na dnie, ale jest zgęstniała , a już przeszła mi na niego "faza" więc nie będę go rozcieńczać specjalnym preparatem z Inglota. Ogólnie świetne , trwałe lakiery. Polecam Wam, bo potrafił się u mnie trzymać nawet tydzień!!! To tak a propos promocji w Rossmanie. Mam jeszcze w kolorze różowym.

14. 15 Essie, Fiji i różowy kolor o nieznanej nazwie. Generalnie lakiery Essie nie zrobiły na mnie jakiegoś większego wrażenia, gdyż trzymają się u mnie tak samo dobrze jak np lakiery Golden Rose czyli ok 5 dni. A cena jest nieporównywalna. jedyne, co przemawia za ich kupnem to przepiękne i niepowtarzalne kolory. I to, że naprawdę wolno gęstnieją. Oba zużyłam niemalże do końca. Dlatego w Nowościach, które niebawem się pojawią zobaczycie aż 3 w tym ponownie Fiji w którym jestem zakochana.

16. Sensique, Strong and Trendy Nail. Rzadko noszę granatowe paznokcie, ale kiedyś potrzebowałam lakieru w tym kolorze, aby pasował mi do sukienki na wesele. Kupiłam ten bo był po prostu tani. I powiem Wam, że był bardzo ładny i dobrze się trzymał (chociaż nie jestem najlepszą osobą do testowania pod tym względem lakierów, bo wszystkie dobrze się trzymają ). jedyne , co mi przeszkadzało to bardzo długi i cienki pędzelek. Z przyjemnością zużyłam niemal do końca.

17. Astor, Fashion & Studio. Kupowałam ten lakier przez internet i kompletnie pomyliłam się z kolorem. Moje dłonie po jego użyciu wyglądają na sine. Próbowałam na nogach ale tez mi się nie podoba. Żadna koleżanka ani siostra też nie chce....próbowałam. Więc idzie do kosza.


I to już wszystko na dzisiaj.

A jak tam Wasze zużycia? Mieliście coś z moich "śmieci"?

Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia mojej strony na Facebooku oraz nowego konta na Instagram.

stycznia 31, 2016

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] PRODUKTY DO OCZYSZCZANIA TWARZY

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE] PRODUKTY DO OCZYSZCZANIA TWARZY
Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną porcją, krótkich recenzji na temat moich kosmetyków. Dzisiaj pokażę Wam mój zbiór produktów do oczyszczania twarzy. Nie jest on jakiś wybitnie duży z czego bardzo się cieszę :) W tamtym roku udało mi się znacząco ograniczyć tę kupkę - jak wiadomo produkty tego typu bardzo lubią pojawiać się w różnego rodzaju boxach. Odkąd skończyła mi się subskrypcja (dostałam roczną w prezencie) uszczuplanie tej gromadki idzie mi bardzo sprawnie. Nie ujęłam tutaj masek oczyszczających, ani peelingów, które pojawią się w kolejnych postach z tej serii.

Zapraszam do czytania!




1. BALSAM DO MYCIA TWARZY czyli produkt stworzony własnoręcznie przeze mnie z masła shea, kakaowego i kilku olei. Świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia skóry. To właśnie jego używam na co dzień do demakijażu (wykonuję go pod prysznicem). Zużyłam już ze 2 lub 3 takie pudełeczka (nie sugerujcie się datą na pudełku, robię nowy mniej więcej co kwartał). Następnie domywam buzię żelem. Płyny micelarne i dwufazowe stosuję bardzo sporadycznie. Zazwyczaj, gdy jestem na wyjeździe lub gdy mam bardzo mocny makijaż oka. Wówczas lubię tę wierzchnią warstwę usunąć wcześniej wacikiem.

2. BALNEOKOSMETYKI, MALINOWY ZDRÓJ , BIOSIARCZKOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY. Żel o bardzo przyjemnym , pomarańczowym zapachu. Ma w sobie delikatne kuleczki, które rozpuszczają się na skórze. Niestety przy dłuższym stosowaniu trochę przesuszał moją skórę także polecam raczej osobom z cerą tłustą lub mieszaną. Aktualnie już mi się skończył i mam obecnie żel rumiankowy z Sylveco.

3. BIODERMA, SENSIBIO,  PŁYN MICELARNY DO CERY WRAŻLIWEJ. Pisałam o nim ostatnio. Dobry płyn, ale jakiejś wielkiej miłości to raczej z tego nie będzie.

4. GARNIER, PŁYN MICELARNY DO CERY SUCHEJ I WRAŻLIWEJ. Również porządny płyn do zmywania makijażu, moim zdaniem porównywalny z tym powyżej. Obecnie jest już skończony, a używam teraz właśnie Biodermy.

5. L'OREAL, PŁYN DWUFAZOWY DO DEMAKIJAŻU OCZU. Produkt, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mimo swojej dosyć tłustej konsystencji nie zostawia na powiekach dużej ilości nieprzyjemnego filmu. Bardzo dobrze rozpuszcza makijaż. Stosuję go tylko wtedy, gdy mam mocny makijaż oka czyli po wszelkiego rodzaju imprezach...lub po eksperymentach makijażowych ;)

I to już wszystkie moje produkty.

A Wy dużo macie kosmetyków do oczyszczania twarzy?


Dobranoc.
EMI

Poprzednie posty z serii KOLEKCJE KOSMETYCZNE :

[KOLEKCJE KOSMETYCZNE]#2 ODŻYWKI DO WŁOSÓW


Post nie jest sponsorowany, a kosmetyki kupione przeze mnie.
Klikając w podświetlone i podkreślone nazwy zostaniesz przeniesiony do pełnych recenzji kosmetyków.
Zapraszam serdecznie do polubienia mojej strony na Facebooku :)

stycznia 28, 2016

[ROZCZAROWANIA KOSMETYCZNE] Bioderma, Sensibio H2O (Płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu do cery wrażliwej)

[ROZCZAROWANIA KOSMETYCZNE] Bioderma, Sensibio H2O (Płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu do cery wrażliwej)
Witajcie,

Są takie produkty, które są bardzo popularne w blogo i vlogosferze. Wszędzie słyszymy na ich temat pozytywne recenzje i nic dziwnego, że większość z nas chciałaby te produkty przetestować również na własnej skórze. Jednak pamiętajmy, że opinie które czytamy na blogach są czysto subiektywne. To, co sprawdza się 99% osób niekoniecznie u nas sprawdzi się równie rewelacyjnie.
Takim ROZCZAROWANIEM KOSMETYCZNYM okazał się w moim przypadku na pewno podkład REVLON COLORSTAY. Całkowicie nie spełnił moich oczekiwań. Mimo dobrego krycia i dobrego utrzymywania się na skórze był dla mnie zbyt ciężki. Obawiam się również, że to właśnie on spowodował wysyp niedoskonałości na mojej twarzy. Jednak zdaję sobie sprawę, że są osoby dla których podkład ten jest najlepszy na świecie i wcale tego nie neguję.

Kolejnym takim produktem jest ten , który dzisiaj Wam zrecenzuję. A mianowicie bardzo popularny płyn micelarny, którego tańszym zamiennikiem miał być niedawno przeze mnie wykończony płyn z GARNIERA.



Płyn Bioderma Sensibio H2O o właściwościach łagodzących do mycia i demakijażu twarzy. Płyn micelarny, to roztwór wodny, zawierający cząsteczki wolnych kwasów tłuszczowych, które zgromadzone w dużej koncentracji tworzą sferyczne kształty zwane micelami. Micele estrów kwasów tłuszczowych doskonale wyłapują i pochłaniają brud i nadmiar sebum, dlatego Sensibio H2O jednym gestem usuwa zanieczyszczenia i zmywa makijaż. Nie narusza warstwy hydrolipidowej naskórka. Łagodzi podrażnienia. Oczyszcza jak mydło, reaguje jak woda, neutralizuje jak tonik, nawilża jak mleczko. Nie wymaga spłukiwania. 
Wskazania do używania płynu Sensibio H2O Bioderma:
- codzienna pielęgnacja cery wrażliwej,
- oczyszczanie skóry twarzy i/lub usuwanie makijażu,
- demakijaż oczu (nawet kosmetyki wodoodporne).

Cena: ok. 40zł / 250ml; ok. 60zł / 500ml


Produkt ten już od dawna znajdował się na mojej liście zakupów, ale zawsze jakoś odstraszała mnie jego cena. W końcu udało mi się znaleźć w aptece małą buteleczkę 100ml za ok. 10 zł. Postanowiłam więc wypróbować. Niedługo potem dostałam ten płyn już w standardowej wersji w pudełku INSPIRED BY CHARLIZE MYSTERY.

Produkt ma standardową postać przeźroczystego płynu, który wylewamy na wacik. Rzeczywiście skutecznie i szybko usuwa makijaż. Nie powoduje podrażnień ani twarzy ani oczu, ale jeszcze mi się nie zdarzyło aby jakikolwiek płyn micelarny mnie podrażnił. Jest to dobry i skuteczny produkt, ale szczerze to nie bardzo rozumiem ten cały zachwyt nad nim. Dla mnie równie dobre są inne płyny micelarne np. Garnier, Bourjois które są dużo tańsze.  A gdy nie widać różnicy to po co przepłacać? ;) Dlatego jestem odrobinę rozczarowana. Najbardziej jednak brakuje mi w tym produkcie właściwości nawilżających i odżywczych takich jakie miał płyn z SYLVECO. Po nim naprawdę widziałam różnicę na mojej buzi i nie musiałam już używać toniku. Dlatego , gdy wykończę tę butlę to na pewno wrócę do płynu z Sylveco lub poszukam innego, który ma naturalny skład.

A Wy, co myślicie o płynie z Biodermy?
Jesteście jego fankami czy tak jak ja nie widzicie w nim niczego rewelacyjnego?

Pozdrawiam
EMI :)

Post nie jest sponsorowany, a produkt kupiony przeze mnie.
Klikając z pogrubione i podkreślone nazwy przeniesiesz się do recenzji produktu.

grudnia 02, 2015

[DENKO] # 9 LISTOPAD

[DENKO] # 9 LISTOPAD
Witajcie!

Wczoraj rozpoczął nam się grudzień jednak pogoda cały czas listopadowa czyli buro, ponuro i na dodatek z deszczem.
A propos 1 grudnia - poszalałyście na Dniu Darmowej Dostawy? Ja skorzystałam z okazji i kupiłam kilka prezentów dla najbliższych.
A skoro pożegnaliśmy kolejny miesiąc to pora pożegnać również kolejną partię zużytych kosmetyków.

Zapraszam :)

Świetny! :)
Przeciętny :]
Uwaga Bubel! :(



 1. BIOCOSMETICS Mandelic Peel - kwas migdałowy 40%. Był to pierwszy kwas z jakim miałam do czynienia. Używałam go w tamtym roku i spisał się rewelacyjnie. Oczyszcza i wygładza skórę, a przy tym jej nie przesusza.
W tym roku postawiłam na coś mocniejszego, czyli Kwas Glikolowy 20% od Bielendy.

2. SYLVECO Lekki Krem Rokitnikowy i Krem Rokitnikowy z betuliną (niestety słoiczek został wcześniej wyrzucony). Oba kremy bardzo przypadły mi do gustu, co mogliście zauważyć czytając recenzje. Bardzo obawiałam się, że krem z betuliną będzie zbyt tłusty i mnie zapcha, a jednak nic takiego się nie stało. Na pewno wrócę do kremów tej firmy.
Obecnie zużywam kremy, które mam w zapasach np. Alantan Dermoline Lekki i olejek do twarzy z Alterry.

3. BIODERMA Sensibio - nie powiem, że to zly płyn do demakijażu, ale jakoś mnie nie zachwycił. Cały czas zbieram się do napisania recenzji.Tę małą buteleczkę zabierałam na wyjazdy i na siłownię. Mam jeszcze w zapasie całą , dużą butlę. Może ona mnie zauroczy.
Obecnie zużywam Garniera różowego.

4. YASUMI Clean and Fresh Silky Powder - bardzo dobry środek oczyszczający skórę. Był dla mnie niekonwencjonalny, ale szybko go polubiłam. Niestety przy codziennym używaniu może lekko wysuszać skórę. Stosowałam więc go 2-3 razy w tygodniu. Ładnie odświeża i rzeczywiście rozjaśnia. Robi delikatny peeling. Bardzo wydajny. Nie kupię tylko ze względu na to, że wolę bardziej naturalne produkty, ale polecam.
Obecnie używam żelu Balneokosmetyki Malinowy Zdrój

5. SKIN79 Snail Nutrition BB Cream . Bardzo polubiłam się z azjatyckimi kremami BB. Ten miał bardzo ładne krycie i dobrze nawilżał skórę. Niestety jego kolor nie bardzo mi podpasował.
Obecnie wróciłam do SKIN79 VIP GOLD

6. BIELENDA 1,5% Hyaluronic Face Serum In Cream - jakiegoś wielkiego szału próbka ta nie zrobiła więc raczej nie skuszę się na pełnowymiarowy produkt.

7. THALION Krem nawilżający do twarzy. Miał bardzo ładny i odświeżający zapach, takiej czystej oceanicznej wody. Dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał. Bardzo go polubiłam. 



8. REXONA Sexy Bouqet czyli antyperspirant w sprayu. Był OK , ale nie aż tak żebym chciała do niego wracać. Miał ładny , świeży zapach. 
Ja jednak najbardziej lubię kulkę z Garnier Mineral zieloną do której chętnie wrócę.


9. DRY SHAMPOO czyli suchy szampon , który był dostępny w Biedronce. Jak to suchy szampon ładnie odświeżał i odbijał włosy od nasady. Niestety mocno je bielił i mam wrażenie, że trudniej go było wyczesać niż np. szampon Batiste. 
Obecnie używam BATISTE TROPICAL, którego jak wiecie nie mogę zdzierżyć. Całe szczęście używam bardzo rzadko.


10. JOANNA Fruit Fantasy, Brazylijska Mandarynka. Peeling do ciała, który miał przepiękny zapach. Niestety jego działanie było bardzo przeciętne. O wiele bardziej lubię te male peelingi Joanny. Obecnie mam peeling kawowy z Eveline.

11. JARDIN DE PROVENCE Apple & Cinnamonn, czyli świetna sól z Biedronki o zapachu jabłka i cynamonu. Mimo dosyć dużych kawałków soli ładnie się rozpuszcza w wodzie. Zawsze ją kupuję, gdy jest dostępna w sklepie. Trochę przeszkadzają mi pływające w wannie paprochy.
Obecnie mam sól BingoSpa.


12. HEROME Extra Strong Nail Hardener czyli moja ulubiona odżywka do paznokci. Zawsze ratuje mnie w trudnych sytuacjach i sprawia, że moje paznokcie są mocne jak tipsy.
Obecnie stosuję odżywkę witaminową z Paese.

13. SECHE VITE czyli kultowy już produkt do utwardzania i nabłyszczania lakieru do paznokci. Mimo kilku reanimacji removerem i tak zostało ok 1/4 buteleczki, której nie da się już ruszyć. Ale chętnie do niego wrócę.
Obecnie stosuję Sally Hansen Miracle Gel Top Coat.

14. ISANA zmywacz do paznokci. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Bardzo dobry zmywacz do paznokci. Ta wersja z acetonem jest w stanie również ściągnąć hybrydę.

15. THE BODY SHOP masło z masłem shea. To bardzo treściwe i mocno nawilżające masło. Mnie niestety męczył jego ciężki wręcz duszący zapach. Dlatego roztopiłam go z naturalnym masłem shea , co sprawiło że zapach stał się bardziej do wytrzymania, a masło było jeszcze bardziej nawilżające. Najczęściej jednak stosowałam do stóp i rąk na noc.
Obecnie używam cudowne masełko Dr Organic o zapachu granatu.

16. BIOLIQ balsam odżywczy do ciała. Miał świeży zapach i delikatną konsystencję. Na cieplejsze dni był fajny. Jednak nie zauważyłam jakiegoś szczególnego odżywienia czy nawilżenia.

17. LIRENE balsam z filtrem przeciwsłonecznym SPF30. Używałam go zarówno na żaglach tutaj w Polsce jak i na wakacjach na Majorce. W obu warunkach sprawdził się świetnie. 


18. BLISTEX MediPlus. Naprawdę rewelacyjny produkt do ust. Świetnie je natłuszcza i regeneruje. Ma w sobie dodatek mentolu , który lekko chłodzi usta. Latem było to fajne, ale jesienią podczas wiatru już niekoniecznie.
Obecnie używam masełek Nivea.

19. MARIZA Pomarańczowy peeling do ust. Bardzo fajny i naturalny peeling. Dobrze złuszczał naskórek, ja jednak wolę pomadkę peelingującą Sylveco. Jest dużo bardziej wygodna w użyciu i to jej obecnie używam.

20. DERMO PHARMA Skarpetki złuszczające do stóp. Bardzo lubię tego typu maski, gdyż szybko regenerują skórę stóp. Te również były dobre jednak moimi ulubionymi są nadal te z L'biotica.



21. NYX HD Concealer. Bardzo dobry korektor, który świetnie sprawdzał się na wypryski, ale także pod oczy . Mój był w odcieniu CW4. Chętnie do niego wrócę. 
Obecnie mam Deluxe Brightener z Wibo.

22. CATRICE EYEBROW FILLER czyli mój ulubiony produkt do brwi. Moje brwi są dosyć gęste i ciemne naturalnie więc zazwyczaj przeczesuję je tylko delikatnie żelem koloryzującym. Obecnie zużywam kredkę z Etre Belle.

23. LOVELY Curling Pump Up Mascara czyli mój ulubiony, niedrogi tusz do rzęs. Na pewno jeszcze nie raz go tutaj zobaczycie.


24. SEMILAC ACETONE . Czysty aceton do zdejmowania lakieru hybrydowego. Aceton jak aceton. Teraz zaopatrzę się w jakiś zwykły, który będzie po prostu tańszy.

25. SKIN 79 I'm Refreshing. Azjatycka maseczka do twarzy w płacie, którą wygrałam w rozdaniu u INTERENDO. Oczywiście musiałam ją w tempie natychmiastowym zużyć. Maseczka była przeznaczona do cery zmęczonej, poszarzałej i pozbawionej blasku. Płat był świetnie nasączony i zawartość super wchłaniała się w skórę. Kosmetyki SKIN79 nie przestają mnie pozytywnie zaskakiwać .

26 ESSENCE I love stage. Baza pod cienie, która ładnie podbija ich kolor i utrzymuje w ryzach. Bardzo wydajna. Ja używałam jej dosyć rzadko, gdyż najczęściej w roli bazy stosuję po prostu korektor lub MNY Color Tattoo.

27. OCEANIC Long4Lashes. Świetna odżywka na linię rzęs. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć porównawczych, ale zaczęłam ją stosować zanim zaczęłam regularnie pisać posty. Sprawiła, że moje rzęsy stały się długie i czarne. Oczywiście po odstawieniu rzęsy sukcesywnie wracają do swojej dawnej kondycji. Nie powypadały mi po zakończeniu kuracji , a takie opinie również słyszałam. Starczyła mi na ok 8 m-cy ( z regularnością u mnie bywa różnie stąd tak długi czas). Na pewno do niej wrócę po Nowym Roku. 

Zrobiłam również porządki na swojej półce z kosmetykami i wyrzucam kilka produktów, które mam już od dawna i jakoś nie mogę zużyć.







28. SORAYA After Sun balsam rozświetlający, który dostałam od siostry. No jeśli ktoś lubi rozświetlenie w postaci ogromnych drobin brokatu... beznadzieja. Miałam chociaż nadzieję, że będzie ładnie nawilżał i rzeczywiście utrwalał opaleniznę. Nic takiego nie robił więc także z nim się żegnam. 
Obecnie mam olejek Nuxe z drobinkami, który uwielbiam zarówno ze względu na zapach jak i działanie.

29. EVELINE Slim Extreme 3D Thermo Far Burner termoaktywne serum wyszczuplające. Kiedyś bardzo je lubiłam i przy regularnym używaniu ładnie napinało skórę ( oczywiście przy regularnych ćwiczeniach). Nie wiem czy zmienili formułę czy to moja skóra stała się bardziej wrażliwa, ale nie mogę znieść tego grzania. Na chwilę obecną nie używam balsamu tego typu.

30. AVON Advance Techniques Liquid Spray Wax czyli wosk w sprayu, który ma chronić włosy przed szkodliwym działaniem lokówki czy prostownicy. Nie bardzo polubiłam się z tym produktem. Łatwo z nim przesadzić i zafundować tłustą czuprynę. Nie utrwala również zbyt mocno. nałożony lekką ręką daje jednak w miarę ładny efekt. Co do ochrony to nie wypowiem się gdyż rzadko stylizuje włosy. Wyrzucam niemal 1/3 butelki gdyż jego data ważności dawno minęła.

31. JOANNA Styling Perfect krem podkreślajacy loki. Mam włosy proste i myślałam że ten krem podkreśli i utrwali moje włosy jeśli je zakręcę. Niestety nie dał rady, a tylko obciążył kosmyki. 
Zamiast tych dwóch produktów używam na imprezy lakieru Got2be

I to już całe moje denko. Wiem, że znowu sporo nazbierało się tych produktów, ale wyciągam to co mam rozpoczęte i staram się sukcesywnie zużywać.

Poza tym niebawem zobaczycie, że przybyło mi też sporo nowych produktów ;)

Pa!
Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger